Gość: Adam K.
IP: 66.42.99.*
03.04.03, 19:07
Witam wszystkich. Na imie mam Adam i mieszkam od ponad 18-tu lat w usa.
Wczoraj podczas jazdy samochodem w radiu amerykanskim sluchalem audycji (tzw.
talkshow-ludzie dzwonia do radia wypowiadajac swoje komentarze) Michaela
Regana, syna bylego prezydenta. W pewnym momencie jakis facet zadzwonil i
wymienil ze w Iraku jest podobno oddzial poskich zolnierzy, mowiac to
wymienil liczbe okolo 200-tu zaczynajac sie smiac i szydzic z takiej, jak to
okreslil "one more polish joke-help". Wspomnial jeszcze o przybywajacym
wsparciu 20-tu wiecej, mowiac ze teraz jest juz spokojny iz amerykanie ta
wojne wygraja. Po tym nastapily komentarze prowadzacego auducje oraz innych
dzwoniacych do radia sluchaczy. Bylo im bardzo wesolo, drwiac z Polakow i z
naszego wspoldzialania w tej wojnie. Na koniec Michael zapytal czego Polacy
sie spodziewaja za takie wsparcie od Ameryki, kielbase i wodke juz mamy wiec
czego wiecej nam trzeba?
Sluchajac tego zadawalem sobie pytanie, w jakim celu pojechali tam nasi
zolnierze, jestem bowiem przekonany ze jeden polski komandos wystarczy za 50-
ciu kowboji amerykanskich ktorzy gdyby nie olbrzymie wsparcie techniczne
oprocz poganiania krow na prerii niewielile wiecej mogliby zrobic. Polacy,
zabierzcie z tamtad naszych chlopakow, ameryka nie jest warta nawet jednej
rany, nie wspominajac juz o zyciu ktoregokolwiek z nich.
Adam K./ Los Angeles Ca