Gość: mirmat
IP: *.dialup.eol.ca
18.04.03, 21:45
Coraz bardziej zaczyna byc jasne, ze najmadrzejszym posunieciem prezydenta
Busha bylo wyznaczenie Donalda Rumsfelda na Sekretarza Obrony Stanow
Zjednoczonych. I tak dluga jak Sekretarz Obrony a nie Sekretarz Stanu bedzie
kierowal politytka zagraniczna USA tak dlugo wrogowie Ameryki beda musieli
regularnie zmieniac zamoczone pieluszki a przyjaciele z otucha patrzec w
przyszlosc.
Coraz jasniej zaczyna sie rysowac polityka Rumsfelda wobec drugiego
najgrozniejszego badyty Kima Dzon Ila z Korei Poludniowej. Za kadnencji
Clintona Kim otwarcie zaczal rozbudowywac swoj atomowy i rakietowy potencjal.
Ale Polnocna Koreja przymierala glodem a okolo miliona poddanych despoty
zmarlo z wycieczenia i niewolniczej pracy. Na pomoc w ratowaniu "pokoju" i
despoty Kima, przybyl znany milosnik pokoju i gwarantor komunistycznych
zwyciestw z lat 70-tych Jimmy Carter. Przez cale lata administracji Clintona
Ameryka kontrolowana przez pacyfistycznych bekartow w stylu Cartera
wpompowala w komunistycznego despote … 4 miliardy dollarow "pomocy", tony
darmowej zywnosci za to by ten despota …nie produkowal bomby atomowej. W
rezultacie w demokratycznej Koreji Poludniowej, po zwyciestwie lewakow
narastaly sily anty-amerykanskie, Chiny smialy sie w kulak, Rosja tez, a
Amerykanscy podatnicy bulili za lunatyzm pacyfistow.
Po utracie wladzy w Bialym Domu przez demokratow bonanza despotow sie
skonczyla szczegolnie jak sie okazalo, ze satrapa szmal i zywnosc dla swojej
armi wziol a bomby "A" dalej produkowal. Bush wbrew okrzykom milosnikow
pokoju stwierdzil, ze nie bedzie budowal komunizmu w Koreji zwlaszcza za
pieniadze Amerykanskiego podatnika.
Ale kwestia atomowych bomb Kima pozostala. I tu swiat musial spojrzec w nowe
realia genialnej polityki Rumsfelda. W nowej post 9/11 Ameryce, Bialy Dom
stwierdzil, ze ….bomby Kima OLEWA !!!! Dlaczego ????? Bo te bomby bardziej
zagrazaja pacyfistycznej Japonii, lewackim wladzom w Seulu, komunistycznym
Chinom i Rosji z Berlinsko-Parysko-Moskiewskiej klubu Osi Zla. Ameryka
oddalona tysiacami kilometrow od polwyspu Koreanskiego nie jest bezposrednio
zagrozona a Amerykanie nie maja zamiaru wydawac forsy by ocalic skure swoim
wrogom (nadzieje lewakow, ze Ameryka bedzie policjantem Swiata pod rozkazami
ONZ-tu prysly jeszcze raz) Kiedy rakiety Kima beda mialy zasieg do kontynentu
Ameryki ta bedzie miala juz gotowy system obrony antybalistycznej.
No i stal sie "cud" !!! Poludniowokoreanscy lewacy nagle zaczeli sie
wdzieczyc do Ameryki. Chiny chca zorganizowac na gwalt wspolna konferencje z
Amerykanami by rozbroic Kima (tym razem nikt nie mowi by caly ten przekret
finansowal Waszyngton). Rosja tez chce sie do tego przylaczyc. Japonia tak
sie wystraszyla, ze poparla Ameryke w Iraku. A biedny Carterek sciska sobie
Nobla z zalu.