polski_francuz
24.05.07, 17:23
Sluchajac odpowiedzialnych politykow, kazdy z bliskich nam krajow ma za
najwyzszy piorytet postep badan naukowych i rozwoju produktow. Kazdy dobrze
wie, ze tylko z nowymi, pomyslami, produktami, ideami przescigniemy innych i
dojdziemy do dobrobytu.
Na badania i rozwoj (R&D=Research and Development) idzie duza czesc dochodow
narodowych panstw rozwinietych.
Wiedzac to wszystko zadziwil mnie referat wyluchany dzisiejszego ranka.
Jowialny pan, reprezentujacy wielka euroejska firme samochodowa, opisywal
przez 25 min. jakich wysilkow nie dokonal by poprawic wlasnosci jednego detalu
samochodu. Jezdzil po calej Europie, wykonal setki i setki prob i ciagle cos
mu nie wychodzilo i ciagle czegos tam nie rozumial.
Zadziwiajace bylo, ze zadna probka nie zostala poddana rutynowym badaniem
laboratoryjnym.
I co sie okazuje, mianowicie producent samochodow zredukowal (praktycznie
zamknal) swoj wydzial R&D i setki technikow z problemami tego typu glowia sie
jak rozwiacac problem, jezdza po swiecie pytajac innych, produkcja stoi i
traci sie pieniadze.
No wlasnie, czy nie lepiej bylo zostac przy staremu i zachowac laboratorium?
Sadze jednak, ze glowny szef sobie nawet z tego nie zdaje sprawy. Coraz
rzadziej inzynierowie dochodza na te stanowiska. A coraz czescie prawnicy albo
ksiegowi.
I zamiast oszczedzic te pieniadze, ktore chcieliby oszczedzic, traca je.
PF