polski_francuz
20.12.07, 20:24
zaprosil nas na kilka dni w listopadzie tego roku przyjaciel z Wroclawia. A tu pech, paszport kolezanki malzonki przedawniony. I trzeba sie starac i latac i pieczatki zbierac.
A od dzisiaj bez paszportu: od Wilna do Lizbony.
I jak pomysle o mojej pierwszej jezdzie do Francji: o granicach o paszportach, o wizach o tym calym zawracaniu glowy, ktore wlasnie zniklo.
To czuje, ze cos sie rzeczywiscie zmienilo.
A zatem: niech zyje Europa!
PF