thannatos
04.02.08, 15:28
Nie bede pisal wprowadzenia do moje wypowiedzi ani sie rozwlekal.
Wiekszosc z tego co powiedzialbym, zostalo juz wielkokrotnie
powiedziane. Chcialbym zwroci uwage tylko na jeden aspekt polityki
zagranicznej USA wzgledem odleglych "sojusznikow".
Otoz, z czysto logicznego punktu widzenia USA MUSI prowadzic
polityke taka, aby "sojusznik" byl krajem slabym gospodarczo i
politycznie oraz jak najbardziej skloconym z sasiadami.
Dlaczego? Otoz dlatego, ze tylko takie kraje beda mialy PRZYMUS
sojuszu z USA. Jesli kraj bedzie wspaniale prosperowal w gospodarce
i polityce zagranicznej - po co mu wasalstwo wzgledem JAKIEKOLWIEK
mocarstwa?
Zerknijmy na 2 kraje europejskie NAJLEPIEJ prosperujace gospodarczo:
Szwajcarie i Irlandie. Teraz pytanie - jaka jest CECHA WSPOLNA tych
krajow, oprocz stabilnej i prosperujacej ekonomii? No? Otoz, SA TO
KRAJE MILITARNIE NEUTRALNE. A trzeci kraj Europy o kwitnacej
ekonomii (Norwegia), choc czlonek NATO, ma armie skladajaca sie
z.... 13 tys. zolnierzy (sic!). Nie dziwi Was, ze Norwegia z taka
armia nie blaga USA o bazy na swoim terenie? Przeciez mogliby
przechwytywac pociski znad bieguna....
Usiadzcie i pomyslcie - jak wolicie, zeby wygladala Polska - tak jak
Szwajcaria, Irlandia i Norwegia czy jak Filipiny, Kirgistan, Gruzja,
Uzbekistan, Panama, Irak, Afganistan czy nawet Wlochy lub Niemcy
roku 2008?