Gość: Tomek44
IP: 213.8.97.*
15.10.03, 15:35
Zamach na amerykański konwój w Strefie Gazy
(PAP) 15-10-2003, ostatnia aktualizacja 15-10-2003 14:46
15.10.Gaza,Tel Awiw,Ramalla,Waszyngton - Trzech Amerykanów zginęło w środę w
Strefie Gazy podczas ataku na amerykański konwój dyplomatyczny. Ranny został
m.in. amerykański dyplomata - poinformowały izraelskie służby
bezpieczeństwa. Waszyngton wezwał wszystkich obywateli amerykańskich do
opuszczenia Strefy Gazy
Był to pierwszy atak na amerykański konwój dyplomatyczny na terenie
Autonomii Palestyńskiej od czasu, gdy we wrześniu 2000 roku rozpoczęła się
intifada (powstanie palestyńskie). Zamach potępili przywódcy palestyńscy -
premier Ahmed Korei i prezydent Jaser Arafat. Dwie radykalne organizacje
palestyńskie - Hamas i Islamski Dżihad - twierdzą, że nie miały z zamachem
nic wspólnego
Wybuch całkowicie zniszczył jeden z pojazdów z konwoju - opancerzonego
srebrnego dżipa Cherokee z amerykańskimi numerami dyplomatycznymi. Na konwój
składały się dwa pojazdy policji palestyńskiej i trzy dżipy
Amerykanie zabrali zabitych i rannych z miejsca zamachu i najprawdopodobniej
natychmiast zawieźli ich do Izraela. Zamach nastąpił w odległości około
dwóch kilometrów od palestyńsko- izraelskiego przejścia granicznego Erez,
kiedy konwój przejeżdżał koło stacji benzynowej na przedmieściach Beit Lahija
Nie potwierdziły się wcześniejsze informacje radia izraelskiego o czterech
zabitych Amerykanach, ani że w konwoju jechał amerykański wysłannik na
Bliski Wschód John Wolf, kierujący grupą, której zadaniem jest monitorowanie
realizacji bliskowschodniego programu pokojowego, zwanego mapą drogową
Ambasador USA w Izraelu Paul Patin powiedział, że Wolfa nie ma obecnie w tym
regionie. Rzecznik ambasady, pytany przez media o zamach, powiedział: "Mogę
potwierdzić, że są ofiary amerykańskie", ale nie podał szczegółów
W konwoju jechali podobno agenci amerykańskiej CIA oraz personel Wolfa
Źródła izraelskie mówią o ładunku wybuchowym umieszczonym przy drodze.
Wcześniej źródła palestyńskie informowały o zamachu samobójczym. Nikt nie
przyznał się dotąd do dokonania zamachu
Przedstawiciel Islamskiego Dżihadu Nafez Azzam powiedział Reuterowi, że jego
ugrupowanie nie ma nic wspólnego z zamachem
"Uważamy, że niewłaściwe byłoby atakowanie Europejczyków, Amerykanów i w
ogóle obywateli krajów innych niż okupant" - oświadczył Azzam, nawiązując do
izraelskiej obecności na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefy Gazy
Jedne z przywódców Hamasu - Adnan Asfur - wypowiedział się w podobnym
tonie: "Stanowisko Hamasu zakłada nierozszerzanie walki; wrogiem Hamasu jest
jedyny wróg narodu palestyńskiego, czyli izraelski okupant"
Palestyński premier Ahmed Korei natychmiast potępił zamach i zapowiedział
śledztwo. Wkrótce potem Jaser Arafat również potępił tę "ohydną zbrodnię" i
poinformował, że zarządził już dochodzenie
Zalman Szowal, jeden z doradców premiera Izraela Ariela Szarona, powiedział
w reakcji na zamach: "To dowód, że niestety nikt nie jest bezpieczny przed
palestyńskim terroryzmem, nawet (...) przedstawiciele Stanów Zjednoczonych,
których jedynym celem był i jest postęp na drodze do porozumienia pokojowego
między stronami konfliktu"
Wkrótce po eksplozji na miejsce tragedii przyjechały czołgi izraelskie,
ostrzeliwując okolicę z karabinów maszynowych
Świadkowie twierdzą, że koło jednego z czołgów eksplodowała mina, lekko
raniąc trzech żołnierzy
Kiedy na miejscu zamachu prace dochodzeniowe rozpoczęli Amerykanie, młodzi
Palestyńczycy obrzucili ich kamieniami
Policjanci palestyńscy, zapewniający Amerykanom ochronę, strzelali w
powietrze z broni automatycznej, żeby odpędzić młodych ludzi.
Amerykanie przyjechali pomoc Palestynczykom w negocjacjacjach i utworzeniu
mapy drogowej, a w kosekwencji niezaleznego panstwa.
Ten zamach, to jeszcze jeden dowod na to jak bardzo Palestynczykom zalezy
na pokoju i wolnej Palestynie.