Gość: adas
IP: *.netspace.net.au
01.01.04, 11:09
Iles lat temu moi dobrzy znajomi, rosyjscy Zydzi, ku mojemu wielkiemu
zdumieniu oddali swojego bardzo zdolnego syna do szkoly …katolickiej.
Tlumaczyli mi to tym, ze szkola ta ma wysoki poziom, ale jakos dziwne wydalo
mi sie to tlumaczenie, bo w poblizu ich miejsca zamieszkania byla ekskluzywna
szkola, znana z tego, ze ma bardzo wysoki poziom nauczania i ze duza czesc
uczniow stanowia w niej dzieci z diaspory zydowskiej.
Przypomnialem sobie o tym, kiedy przeczytalem ponizszy felieton
(zrodlo: http://www.viva.palestyna.pl/news/felietony.php )
Zdalem sobie wowczas sprawe, ze moi znajomi, zupelnie swiadomie chcieli
uniknac oczywistych problemow, ktore dopiero teraz odkrylem. Tekst tego
felietonu, wraz z calym tematem (Faszyzm odradza sie) zostal zdjety z anteny
pare dni temu przez cenzora tego forum. To prawda, pojawily sie w tym temacie
chamskie wypowiedzi, tak z jednej, jak i z drugiej strony, i mozna je bylo po
prostu wyciac, ale nie, wycieto wszystko, nawet to:
_______________________
Susan Abulhawa
TRUDNY WYBÓR: Albo równość ludzi według prawa, albo Izrael.
20 grudnia, 2003: W czwartek byłam na spotkaniu z grupą zdolnych uczniów z
Coucil Rock South High School. Oczywiście tematem spotkania był konflikt
palestyńsko-izraelski. Wiedziałam wcześniej, że większość uczniów jest Żydami
z pochodzenia i byłam przygotowana na to, że będą mieli oni już swoje poglądy
na temat tego konfliktu. To jednak co mnie tam spotkało, ten wybuch
zaczepnych i obraźliwych odzywek zanim udało mi się wygłosić niecałe pięć
minut wykładu, przeszło moje najgorsze oczekiwania. Istota wszystkich tych
pytań i komentarzy, które spadły na mnie sprowadzała się do jednego - pełnego
przekonania, że ziemia pomiędzy Morzem Śródziemnym, a rzeką Jordan prawnie
należy do Izraela i że Palestyńczycy, którzy zamieszkiwali te ziemie od
wieków i tysiącleci, to jacyś nieproszeni goście, nielegalni lokatorzy, jakiś
nieszczęśliwy wypadek w dziejach ludzkości.
Kątem ucha posłyszałam kpiący komentarz jednego z chłopców: -"Izrael kopnął
ich w dupę, a reszta to jest zdobycz wojenna". Przyznaję się, że w tym
momencie zagotowałam się z emocji, ale udałam jakoś, że tego nie słyszę. Tak
ironiczny i bezwstydny rasizm żydowskiego ucznia w amerykańskiej szkole
zredukował całą moją rodzinę i cały nasz naród do pojęcia "zdobycz wojenna".
Przez dłuższą chwilę walczyłam ze sobą, żeby zapomnieć o tych obrazkach z
mojego dzieciństwa, które stanęły mi nagle przed oczyma, z widokiem mojej
babci, kiedyś właścicielki przepięknego domu z kamienną fasadą za murami
Starego Miasta (w Jerozolimie), a dogorywającą potem w zarobaczywiałej budzie
w obozie dla uchodźców, kiedy w tym samym czasie żydowscy emigranci mogli
cieszyć się z zagarnięcia całego jej majątku, domu, mebli, pieniędzy i rzeczy
osobistych. Odpędzałam też widok naszych starych gajów oliwnych, które przez
wieki przekazywane były z pokolenia na pokolenie jako rodzinna scheda, po to
żeby zostać wyrwanymi z korzeniami, bo potrzebne było miejsce dla nowych,
tylko-dla-Żydów, osiedli. Odganiałam niezliczone obrazy niewypowiedzianego
cierpienia ludzi, którym odebrano domy i ojcowiznę, których pozbawiono
wolności i godności, których odgrodzono od wody i od życia.
I zobaczyłam, że najbardziej rozwydrzeni uczniowie już byli gotowi do walki.
Niewielu z nich miało zamiar, aby cokolwiek wysłuchać. Oświadczyłam więc, że
każdemu może się wydawać jak najbardziej słuszne to, aby emigranci z Europy,
z Rosji i z Nowego Jorku siłą przejmowali na własność ziemię i majątek
ludności tubylczej; albo że to jest zupełnie w porządku, kiedy żołnierz
strzela w głowę dziecku rzucającemu kamienie; albo że nie ma nic złego w tym,
że wyznawcy jednej wybranej religii mogą korzystać że wszelkich dobrodziejstw
systemu rządowego, kiedy pozostałych, nie przynależących do tej religii,
pogrąża się w nędzy. Można w coś takiego rzeczywiście wierzyć, ale taka wiara
jest głęboko niemoralna, co więcej, odwołuje się ona do bezprawia.
Nigdy nie byłam w stanie zrozumieć, jak to się dzieje, że dziecko krzywdzone
przez dorosłych wyrasta potem na kogoś kto wyrządza krzywdę innym dzieciom;
nigdy też nie zrozumiem jak to się dzieje, że ludzie, których dotknął
najbardziej okrutny rasizm sięgają po przemoc, żeby gnębić innych, tak jak
robili to Izraelczycy przez ostatnie pół wieku. Nie wydaje mi się żebym mogła
kiedykolwiek zrozumieć jak to się dzieje, że amerykańscy Żydzi, liberalni i
współczujący obrońcy Praw Człowieka, nadal bronią i usprawiedliwiają
przerażające prześladowania Palestyńczyków.
Jak to jest możliwe, że ktoś kto walczy przeciwko segregacji rasowej w
amerykańskich szkołach, jednocześnie popiera naród, który na 93%
administrowanej ziemi ustanowił zakaz kupowania lub dzierżawienia jej przez
nie-Żydów? Jak ktoś kto walczy o równe prawa dla wszystkich Amerykanów, może
z drugiej strony popierać to, że 85% wody dostępnej w Hebronie otrzymują
żydowscy osadnicy, a pozostałe 15% musi być racjonowane pośród 240.000
zamieszkałych tam Palestyńczyków?
Można dużo opowiadać o atakach samobójczych, o holocauście Żydów i o Starym
Testamencie, ale nie da się pominąć tego prostego faktu, że Izrael stworzono
przyznając mu prawa do ziemi, na których od dawna mieszkali ludzie. Te
kamienne domy, które tak się podobają Izraelczykom, były wybudowane przez
Palestyńczyków. Pomarańcze, granaty i oliwki zbierane były tu w sadach i
ogrodach, pielęgnowanych przez Palestyńczyków na długo przed tym zanim
przybyli tu Europejczycy, żeby ogłosić jakieś swoje żydowskie prawo do tej
ziemi.
Mimo to Palestyńczycy domagają się prawa do tylko 22% powierzchni swojej
historycznej i prawnej ojczyzny, ściśle mówiąc prawa do Zachodniego Brzegu
Jordanu i Strefy Gazy. Mimo tak bolesnych ustępstw potomków odwiecznych
mieszkańców tej ziemi Izrael nadal konfiskuje i kolonizuje ziemie na
Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, zamykając w więzieniu całą ludność
palestyńską jak bydło, odmawiając im na każdym kroku wszystkiego, edukacji,
pracy, opieki zdrowotnej, nawet podstawowych środków do życia jakim jest woda
i schronienie po dachem.
Postawiłam więc takie pytanie uczniom na widowni: dlaczego Żyd z zagranicy,
który nie ma żadnych osobistych związków z tą ziemia (tu nie należy mylić
tych związków z religijnymi związkami do tej ziemi, które ma każdy Żyd,
Chrześcijanin i Muzułmanin), ma mieć nagle jakieś prawo do gospodarstwa,
które było własnością palestyńskiej rodziny od wieków? Dlaczego każdy
amerykański, francuski czy niemiecki Żyd ma automatycznie prawo obywatelstwa
w Izraelu, kiedy palestyńscy uchodźcy pozostają bez paszportu i
przynależności do narodu, w czymś co przypomina ludzki śmietnik?
W sercu konfliktu palestyńsko-izraelskiego leży nie tylko prawo do ziemi, ale
również fundamentalnie rasistowska wiara, że jakaś religia może być
absolutnym kryterium dla wartości człowieka i jego prawa dostępu do wolności.
Oczywiście wielu będzie tu argumentować, że przyznanie równych praw
Palestyńczykom mogłoby spowodować utratę przez Izrael jego "żydowskiego
charakteru". Ale to jest średniowieczny argument, który narodził się na długo
zanim marzenie o Izraelu pojawiło się w ogóle w głowie Herzla. Właściciele
niewolników też tak przecież argumentowali, aby nie pozwolić na wyzwolenie
się swojej "własności". Tak samo argumentowano, żeby nie dać praw
obywatelskich czarnej ludności w Ameryce. To samo powtarzano w Południowej
Afryce, jak i w każdym imperium, które chciało utrzymać swoją władzę nad
zniewolonymi ludami.
Żydzi, szczególnie amerykańscy Żydzi, muszą w tej sytuacji wybrać: czy
popierają fundamentalne prawo, że WSZYSCY LUDZIE SĄ RÓWNI, czy popierają
raczej Izrael. Muszą wybrać, bo jedno wyklucza drugie.
Źródło: http://www.dissidentvoice.org/Articles9/Abulhawa_Jewish-Choice.htm