Dodaj do ulubionych

Asertywność

23.01.08, 18:12
Role społeczne wiążą się z przyjmowaniem na siebie obowiązków o
przeróżnym zakresie, idą z nimi w parze oczekiwania uczestników
interakcji. Czy zdarzyło się Wam znaleźć w kłopotliwym położeniu
bądź kogoś w nim postawić w związku z problemem asertywnego
artykułowania swoich potrzeb/możliwości? Jakie napotykaliście
trudności i jak je pokonaliście? Mnie asertywne wyznaczanie swoich
granic nastręcza wiele kłopotów, choć - nie powiem - uczę się w
przekonaniu, że nie ma innego sposobu zdrowego uczestnictwa w
dowolnej społeczności.
Obserwuj wątek
    • darima_ka Re: Asertywność 23.01.08, 18:45
      Nie miewam problemów z asertywnością ,
      nie pozwalam "wejść sobie na głowę"
      potrafię siebie szanować!!!
    • tadeusz_ski.51 Re: Asertywność 23.01.08, 18:56
      Staram się wyznaczać te granice indywidualnie. W zależności od charakteru osoby
      i rodzaju znajomości. Oczywiście inna jest granica dla bliskich i przyjaciół a
      mniej tolerancyjny i zdolny do kompromisu jestem dla przypadkowych znajomych.
      Jeszcze są relacje zawodowe... też inne granice, prawda? big_grin
    • 7zahir Uczę się asrtywności ... 23.01.08, 19:01
      a nawet udało mi się ją zastosować już 3 razy w zyciu.
      Nie powiem, żebym dobrze się czuła tuż po,
      dopiero po jakims czasie.

      Przyznam się szczerze, że sporo czytałam
      jak to sie robi, lecz dopiero te słowa do mnie trafiły:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49183&w=73711263
      • puzzle33 Re: Uczę się asrtywności ... 23.01.08, 19:21
        Faktycznie tekstem można się podbudować. Jedna z pierwszych prób
        (niezamierzona zresztą)wypadła mi dość kulawo. Widzę, co "zrobiło mi
        się" nie tak.smile
        • 7zahir Re: Uczę się asrtywności ... 23.01.08, 20:38
          puzzle33 napisała:

          > Faktycznie tekstem można się podbudować. Jedna z pierwszych prób
          > (niezamierzona zresztą)wypadła mi dość kulawo. Widzę, co "zrobiło
          mi się" nie tak.smile>

          Brałam udział w zajeciach z techniki asertywnego zachowania,
          wiem na czym to polega, lecz musiało minąc troche czasu,
          żeby mój umysł był gotowy na to
          żeby zrobic pierwszy krok smile
          • iguana1978 Re: Uczę się asrtywności ... 23.01.08, 20:44
            noooo ja się też uczę
            ale nie powiem czasmi daje się zapędzić w kozi róg
            nie tak łatwo mówić "nie" oraz trwać przy swoim zdaniu smile
            • puzzle33 Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 07:19
            • puzzle33 Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 07:38
              Nie widzę wyboru.
              • tadeusz_ski.51 Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 10:34
                Wybór zawsze jest, w trudnych sytuacjach, należy odwlekać podjęcie decyzji, nie
                deklarować się natychmiast. Jeśli to się uda, to będzie czas na przemyślenie i
                znalezienie odpowiedniego sposobu na wymiganie się, formę odmowy (lub akceptacji) big_grin
          • puzzle33 Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 07:16
            Zastanawiałam się nad istotą zahamowań czyniących asertywność
            trudną. Jednym z jej składników, jak mi się wydaje, jest brak
            zaufania do innych, że zaakceptują nas takimi, jakimi jesteśmy - a
            więc z naszymi niekoniecznie zrozumiałymi dla nich wyborami. Druga
            sprawa to nadmierna troska o dobro drugiego człowieka, która spycha
            nas na nieakceptowane wewnętrznie pola. Takie postępowanie
            przyniesie opłakane skutki, choćby poczucie krzywdy i rozgoryczenia
            dawcy. Biorca też znajduje się w nieciekawym położeniu; najczęściej
            nieświadomie staje się wyzyskiwaczem, za co w perspektywie zapłaci
            wstydem i poczuciem winy.
            • iguana1978 Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 08:04
              myślę, że przede wszystkim to brak zaufania do siebie i brak
              akceptacji własnej osoby
              zaniżona samoocena...
              • puzzle33 Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 20:32
                Masz sporo racji. Spotkałam się dzisiaj z opinią, że jeśli zawalimy
                jedną sprawę, to przecież nie znaczy, że w całości jesteśmy skazani
                na odrzucenie. Ludzie godzą się na fakt, że nie jesteśmy ideałami.
                Pewnie rzecz zasadza się na samoakceptacji swojego Ja realnego.
            • 7zahir Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 09:47
              puzzle33 napisała:

              > Zastanawiałam się nad istotą zahamowań czyniących asertywność
              > trudną. >

              Podstawą problemów jest niskie poczucie wartości.
              Bezwarunkowa samoakceptacja jest pierwszym krokiem
              do "odruchowej" asertywnosci smile
              • azmb Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 10:45
                Asertywnośc to dość "młode" określenie, które robi prawdziwą furoroę
                od czasu zmiany naszego ustroju, przyszło do nas wraz z kapitałem
                zagranicznym i obcojęzycznymi manageramismile Pamiętam, jaką falą szły
                wtedy szkolenia tzw. miękkie czyli własnie asertywność, otwarta
                komunikacja, sztuka przekownywania itp. Umiejętność obrony własnych
                poglądów, umiejętność odmowy w taki sposób, aby nie urazić (nie
                obrazić)- to sztuka. Dobrze, że próbuje sie tego uczyć na
                szkoleniach itp. ale mam taki pogląd: do bycia asertywnym trzeba
                mieć charrrrraktersmile
                balla
                • puzzle33 Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 20:38
                  azmb napisała:

                  > do bycia asertywnym trzeba
                  > mieć charrrrraktersmile
                  Tego mi akurat nie brak, ale zawsze czuję się spętana obawą o
                  zranienie kogoś z bliskich osób.
            • rena-ta49 Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 16:08
              Zgadzam się z tobą mam
              problemy z asertywnością,
              czy się jej nauczę ? ,raczej wątpliwecrying
              • puzzle33 Re: Uczę się asrtywności ... 24.01.08, 20:17
                A to według mnie oznacza zgodę, że kształt Twojemu życiu nadadzą
                inni ludzie. Nie sądzę, że nie wolno dać na to przyzwolenia.
    • tadeusz_ski.51 Re: Asertywność 24.01.08, 10:37
      A czy masz problemy ze wszystkimi odmowami? A jeśli ktoś sie wprasza do Ciebie
      na kawę? A jeśli nie ma gdzie przenocować...?? big_grinDD
      • puzzle33 Re: Asertywność 24.01.08, 20:28
        Sytuacja jest większego kalibru. Całym sercem zadeklarowałam pomoc,
        która okazała się ponad moje siły. Wycofałam się w mało eleganckiej
        formie, co w miarę możliwości naprawiłam. Nie odmówiłam też
        wsparcia, lecz ograniczyłam jego zakres do moich faktycznych
        możliwości. Sytuacja jest jasna, z czego czerpię niejaką
        satysfakcję, a jednak czuję się podle.
        • azmb Re: Asertywność 25.01.08, 12:31
          Jak już nauczysz się czuć dobrze z odmową (swoją ale i cudzą),
          grzeczną i taktowną, jak już wycofanie się z niemożliwości (po
          przeproszeniu, zmianie na mniejszą skalę itp.)i jak nie będzie Cię
          to dręczyć- znaczy się: Pani juz jest asertywnasmile)
          Pocieszam, że asertywność przychodzi z wiekiem. Jak chce się być już
          w młodości asertywnym, to uuuuch ileż pracy trzeba włożyć... np.
          zmienić charakter, pokochać siebie, uwierzyć w siebie..... i takie
          inne "drobiazgi"...
          • puzzle33 Re: Asertywność 25.01.08, 14:20
            Dłubię nad tą moją asertywnością, a że nie mam wyboru, coś wydobedę
            na pewno. Znając siebie, będzie to wystarczająco.smile
            • inka-1 Re: A mialam byc asertywna... 04.02.08, 19:55
              wciaz to sobie obiecuje i dalej daje sie wykorzystywac..musze zaczac
              odmawiac (tylko ze zawsze mam poczucie winy i ze kogos
              zawiodlam.._stara baba a wciaz ma takie dylematy..wlasnie znow
              zlapalam nadprogramowe zajecie (bez kasy,za to czasochlonne)a potem
              bede padala i tak ledwie dnia starcza czasami..a co to ja siostra
              milosierdzia jestem..za to jak cos bedzie nie tak oberwe ja!!i
              dobrze mi tak..tzeba bylo najpierw sie zastanowic i powiedziec nie..
              • rena-ta49 Re: A mialam byc asertywna... 04.02.08, 19:58
                Wiesz musisz o sobie myśleć przede wszystkim,
                asertywność się kłania, ludzie potrafią perfidnie
                wykorzystywać naszą dobroć!
                • inka-1 Re: Moja praca wymaga poswiecenia .. 04.02.08, 20:08
                  (nie lubie tego slowa ja lubie swa prace..nie poswiecam sie)ale
                  pomaganie przez lata nie nauczylo mnie odzielania spraw zawodowych
                  od osobistych..zyje problemami innych i ..wiem daje sie czesto
                  wykorzystywac..ja to wiem i tylko na obietnicy ze dosc -ze teraz
                  powiem nie, sie konczy.
                  Musze dokonywac wyborow,a jak tu wybrac mniejsze zlo..
                  • rena-ta49 Re: Moja praca wymaga poswiecenia .. 04.02.08, 20:13
                    Wszystko z umiarem , co za dużo to nie zdrowe,
                    najpierw dom , dzieci , moje zdrowie wypoczynek,
                    potem mogę sie poświęcać, tak ja to pojmujęsmile
                    • inka-1 Re: Wielu rzeczy czlowiek musi .. 04.02.08, 20:18
                      sie uczyc..a z wiekiem nawyki coraz to sie uwydatniaja..ale moze i
                      dla mnie na nauke nie jest za pozno...bede mowic nie..
                      • rena-ta49 Re: Wielu rzeczy czlowiek musi .. 04.02.08, 20:20
                        Przecież chociaż masz dorosłe już dzieci jak piszesz ,
                        to one też chcą z Tobą nie przemęczoną pobyć , porozmawiać,
                        te relacje dobre w domu mają ogromne znaczeniesmile
                        • inka-1 Re: Tak.ostatnio sie czasowo czesto mijamy.. 04.02.08, 20:25
                          wiem ze tak nie moze byc..przestalam brac dyzury w niedziele,a teraz
                          znow mnie uproszono i juz zaluje..potem nadrabiam nocnymi
                          pogaduchami,ale wtedy wszyscy jestesmy zmeczeni
                          Masz racje musze zrobic -STOP
                          • rena-ta49 Re: Tak.ostatnio sie czasowo czesto mijamy.. 04.02.08, 20:28
                            Jeśli nie jest to podyktowane względami
                            finansowymi , to naprawdę szkoda zdrowia.
                            Zyczę powodzeniasmile
                            • inka-1 Re;Nigdy nie kierowalam sie wzgledami finansowymi. 04.02.08, 20:33
                              a powinnam..poprostu glupia marzycielka ze mnie he..he o to juz nie
                              jest zle (podobno alkocholik musi zrozumiec ze jest
                              alkocholikiem..moze ja tez musze uwierzyc ze ,,to juz naiwnosc i
                              glupota.."rozpoczynam wlasna terapie Dzieki..
                              • rena-ta49 Re: Re;Nigdy nie kierowalam sie wzgledami finanso 04.02.08, 20:42
                                Powodzeniasmile)
                        • puzzle33 Re: Wielu rzeczy czlowiek musi .. 05.02.08, 09:02
                          rena-ta49 napisała:

                          > to one też chcą z Tobą nie przemęczoną pobyć ,
                          Marne to towarzystwo; żaden słuchacz i żaden rozmówca.
                      • puzzle33 Re: Wielu rzeczy czlowiek musi .. 05.02.08, 09:00
                        inka-1 napisała:

                        > bede mowic nie..
                        A ja zaprzestanę porywania się z motyką na słońce, czyli
                        podejmowania się obowiązków ponad moje możliwości.
                    • puzzle33 Re: Moja praca wymaga poswiecenia .. 05.02.08, 08:58
                      Słowo "poświęcenie" brzydko mi pachnie. Myślę, że w zupełności
                      wystarczy zrobić tyle, ile dyktuje potrzeba serca. Wyjść poza tę
                      granicę grozi fałszem.
              • puzzle33 Re: A mialam byc asertywna... 05.02.08, 08:55
                Ja wyjęzyczyłam do końca, że bardziej chciałam niż mogłam, więc
                padłam. Dziura w niebie się nie stałam, nikt nawet nie był
                szczególnie zaskoczony, nie mówiąc o negatywnych uczuciach.smile
    • andreski Re: Asertywność 05.02.08, 01:01
      czyli w wielu przypadkach, synonim bezczelnosci.
      • puzzle33 Re: Asertywność 05.02.08, 09:07
        Nie, jeśli wyjaśnić komuś powody odmowy w kulturalny sposób, nie ma
        mowy o bezczelności. Czy je przyjmie ze zrozumieniem to już inna
        broszka. Łatwiej o asertywność w grupach, gdzie szczerość stanowi
        normę, i tego też czasami trzeba się uczyć, a i innych nie zawadzi.smile
        • azmb Re: Asertywność 05.02.08, 11:58
          Umiejętność odmowy tak, aby nikogo nie zranić i nie obrazić jest
          trudna, dlatego organizowane są szkolenia. Tego można się nauczyć, a
          wtedy o bezczelności nie ma mowy. Zresztą, popatrzmy na taką
          sytuację: miałam w pracy koleżankę, która bez ustanku pożyczała
          pieniądze od wszystkich, a oddawała tylko pod presją. Ci, którzy nie
          umieli jej odmówić, musieli w pewnym momecie nauczyć się zażądać
          zwrotu. A to bardzo trudne, szczególnie, gdy dłużniczka szlocha i
          opowiada tragedie... Ci, którzy uważali za bezczelność odmówienie
          jej pożyczki, nie umieli jej potem wyegzekwować. Dziś nazywaliby
          się "nieasertywni". Ja odmówiłam. Grzecznie,ale skutecznie. Nie
          miała żalu, nie opowiadała potem wszystkim dookoła, jaka to ja
          jestem nieczuła i nieludzka... chociaż potrafiła tak mówić o
          dopominających się zwrotu..
          balla

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka