kon_by_sie_usmial
19.03.06, 07:23
Świat podlega ewolucji, także społecznej. Niegdyś politeizm nie podlegał kwestionowaniu. Jeszcze dzisiaj monoteizm jest powszechnością. Ale zdobycze współczesnej nauki z coraz większą bezczelnością obnażają słabości każdej wiary, a zwłaszcza dogmatów na której się one opierają, mimo że kościelni kacykowie z uporem twierdzą, że wiara i nauka nie wyklucza się, a uzupełnia (co jest oczywiście bzdurą wierutną).
Ile potrzeba jeszcze lat, by społeczeństwo informacyjne którym się stajemy, uznało wiarę w boga za pogaństwo i szamaństwo, za oddawanie kultu nieistniejącym bożkom, tak jak niegdyś chrześcijaństwo potraktowało wierzenia politeistyczne? Wg mnie to proces nieunikniony, aczkolwiek zapewne z uwagi na wrosłe tradycje, długotrwały. Ale obserwując stosunek ludzi do wiary przekonany jestem, że wiara w boga wymiera, choć powoli. Za ile lat, dziesięcioleci czy wieków, będziemy wierzyli w siłę ludzkiego umysłu, a nie w "monopogaństwo"? Ja myślę, że to proces na 200-300 lat. Ale obserwując postęp w ludzkiej wiedzy nie zdziwię się, gdy nastąpi to nieco szybciej.
koń