Dodaj do ulubionych

Romans z żonatym

01.10.12, 12:01
Proszę wytłumaczcie mi dlaczego kobiety wplątują sie w romans z żonatym?

Czy taki romans zawsze kończy się katastrofą?

Moja dobra znajoma właśnie brnie w coś takiego, znam jego żonę. Mają dwójkę dzieci....Nie wiem co robić. Lubię zarówno ją (tą wplatająca się) jak i zdradzaną.


Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:08
      powodów moze być tysiąc jednym z nich jest fascynacja czymś nowym i nieznanym, dreszczyk emocji, nowe wraŻenia, otrzymany a dawno zapomniany komplement, pocZucie ,że ktoś się nami interesuje, ze komuŚ sie podobamy i ktoś w nas po latach dostrzegł kobietę...ech pewnie i tuzin innych.I ŻEBY BYŁO JASNE ROMASÓW NIE POCHWALAM....
    • zalosny.jestes Donieś jej. 01.10.12, 12:08
      Staniesz się wrogiem ich wszystkich wink
      • pati790 Re: Donieś jej. 01.10.12, 12:14
        Ty byś to zrobił?, mądralotongue_out hmm?


        • zalosny.jestes W tym wypadku stosuję zasadę...nie dotykać 01.10.12, 12:27
          ekskrementów bo zacznie śmierdzieć wink Ale masz ochotę, co nie? Przyznaj się...
          • pati790 Re: W tym wypadku stosuję zasadę...nie dotykać 01.10.12, 12:34
            Wiem, ze znienawidziłaby mnie...Bardziej mam ochotę dać "wpier...dol" jej mężowi...żeby nie było, nie lubię się bić smile, stąd cudzysłowie smile...ale tylko takie brzydkie slowo mi przychodzi na myśl teraz...
            • lampka_witoszowska Re: ale po co? 01.10.12, 12:52
              lepsza konkretna rozmowa - albo załatwi jak dorosły swoje sprawy, albo niech ma świadomość, że ktoś o tym wie i może znaleźć się w sytucji, o jaką się prosi

              jak zacznie się kocert: tylko nie mów, bo złamiesz nam życie tratatata, to kończymy męską rozmowę zdaniem: ale ty już nie jestes od stawiania żądań czy życzeń, już pokazałeś, że nie masz jaj

              tył zwrot i już

              nikt nie chce być oszukiwany, nawet kochanka
              • pati790 Re: ale po co? 01.10.12, 12:55
                Jedyne zdanie jakie od niego usłyszałam to, "ale nie powiesz mojej żonie? "smile

                Powiedziałam mu, ze wiem...
    • zegnaj_kotku Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:23
      wg tych "wplątujących się" to pewnie z "miłości"...
      wg mnie to kryzysu zasad moralnych zarówno "wplątujących się" jak ich wybranków...

      Spytaj się swojej znajomej czy jak już romans przerodzi się w coś poważniejszego to będzie umiała zaufać mężczyźnie, który jest zdolny do zdrady.
    • noname2002 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:23
      Niska samoocena i ogólne popapranie.

      Możesz dać znajomej do przeczytania tekst Gladys G:
      "Żeby kwalifikować się na kochankę żonatego faceta, trzeba spełniać kilka podstawowych warunków. Uroda czy inteligencja nie są kluczowe. W zasadzie mogą wręcz przeszkadzać. Najważniejsze jednak, to wystarczająco niska samoocena i brak poczucia własnej wartości.

      Obie te cechy będą szalenie przydatne do przekonania kochanki, że:
      - na prawdziwy związek nie zasługuje
      - ochłapy i namiastka relacji jest jedynym, na co ją stać
      - nie jest wystarczająco dobra, żeby ktokolwiek chciał z nią być w 100%

      Im gorsze mniemanie kochanki o sobie, tym jest podatniejsza na urok zadbanego i pewnego siebie żonatego faceta. Kiedy już niunia jest odpowiednio ustawiona, można przekonywać ją, że:
      - jest atrakcyjna i godna pożądania
      - romans to prawdziwe uczucia
      - jest tak wspaniała, że dla niej żonaty facet ryzykuje swoje stare, dobre małżeństwo, gdzie żona nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią

      Z reguły kochanka łyka te teksty spragniona męskiej uwagi jak kania dżdżu. Oczywiście (ukradkowe) telefony, liryczne smsy (wysyłane z kibla), podkręcanie e-mailami (z tajnej skrzynki), cała ta otoczka sprawia, że kochanka jest napalona, daje się bzykać i jednocześnie powoli się zakoch*je, bo jej się oksytocyna przy orgazmach wydziela. Wiedząc zresztą, że zakochać się nie powinna i że on dla niej żony nie rzuci (zwłaszcza, bo dzieci - dzieci są świetną wymówką - dzięki temu kochanka czuje się szlachetniejsza, bo przecież nie chce rozbijać rodziny i rozumie, że nie wolno krzywdzić dzieciaczków) Tylko biedaczka nie wie, że właśnie zabroniono jej myśleć o białym słoniu. (Spróbujcie przez najbliższe 5 minut nie myśleć o białym słoniu. Im bardziej sie staramy o czymś NIE myśleć, tym bardziej myślimy; to stary, dobry, sprawdzony i przebadany mechanizm). A podświadomość nie kuma słowa 'nie'. Więc dziewczę się wciąga coraz bardziej.

      Im bardziej się wciąga, tym poważniejszą stosuje racjonalizację dla swojego romansu. Oczywiście nikt się na głos nie przyzna, że dlatego daje się pukać jakiemuś żonatemu, znudzonemu kutasowi bo ma narąbane w głowie i niską samoocenę, nieprawdaż. Więc od racjonalizujących kochanek można usłyszeć, że tak jest dobrze, bo:

      - to tylko seks
      - nikt im nie zostawia skarpetek w mieszkaniu
      - nie muszą usługiwać facetowi
      - ze zwiazku czerpią tylko to, co najfajniejsze, esencję - czytaj seks i pożądanie
      - żona to żona, a to, co ich łączy, to prawdziwe uczucie / namiętność
      - nie tracą wolności
      - w związek się im tzw proza życia nie wkrada

      Jeszcze jedna ważna cecha, której kochance nie powinno zabraknąć: różowe okulary zakładane w temacie żonatego kochanka. Trzeba mianowicie albo wziąć na klatę albo uroczo ignorować fakt, że się człowiek bzyka z kimś, kto oszukuje, zdradza, kłamie, żyje podwójnym życiem i nie potrafi być lojalny, co udowadnia za każdym razem, kiedy bzyka kochankę mówiąc żonie, że jest w delegacji / na spacerze / zakupach itd itp.

      Problemy, na jakie się naraża kochanka:

      - ciągła tęsknota
      - wycieńczenie emocjonalne i zazdrość o żonę i rodzinę
      - samotność i niezrozumienie otoczenia
      - samotna ciążą i samotne macierzyństwo
      - jeszcze głębsze obniżenie poczucia własnej wartości i samooceny
      - marnowanie czasem wielu lat na życie w ukryciu i niemożność założenia własnej rodziny
      - wpierdol od żony

      Podsumowując, jeśli widzisz w sobie syndrom kochanki - to masz, laska, ciężko przejebane. No, chyba, że się ogarniesz."
      • zalosny.jestes Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy panowie 01.10.12, 12:30
        są "robieni" wg tych samych zasad przez panie, najczęściej siedzące dość głęboko w portfelach mężów a mające deficyt innych potrzeb wink
        Fajnie napisane...
        • pati790 Re: Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy pano 01.10.12, 12:35
          No name BOSKI TEKST!

          • inna_nowa_ja Re: Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy pano 01.10.12, 12:41
            A ja mojemu bardzo bliskiemu przyjacielowi powiedziałam że żona mu się puszcza bo na własne oczy widziałam i widzieli to też pozostali znajomi, nikt mu nie chciał powiedzieć a Panowie rżeli że taki z niego łoś.
            Łosiem już nie jest bo sie rozwiódł, ale zanim to zrobił jeszcze się biczował aż w końcu sam byłą nakrył.
            Swoją drogą głupia była jak but żeby na imprezie ze swoim mężem i znajomymi grzać się w pokoju obok z kolesiem. I dodam że nie żałuję że mu powiedziałam.
            • gazeta_mi_placi Re: Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy pano 01.10.12, 15:11
              A po co tam wlazłaś?
              • inna_nowa_ja Re: Ja tylko nieśmiało zauważę, że niektórzy pano 02.10.12, 11:51
                po swój płaszcz
      • malena34 Re: Romans z żonatym 03.10.12, 13:53
        Cala kwintesencja kochanek..a najbardziej podoba mi sie wpierdol od ony gdyz jest zasluzony i niestety czesty. Wzbudza przy tym odraze kochanki bo niby ZA CO?????
        A faktycznie niskie poczucie wartosci i jeszcze spalrane przez rodzicow dziecinstwo determinuje takie zwiazki,
        M
        • malgolkab Re: Romans z żonatym 03.10.12, 15:01
          malena34 napisała:

          > Cala kwintesencja kochanek..a najbardziej podoba mi sie wpierdol od ony gdyz je
          > st zasluzony i niestety czesty. Wzbudza przy tym odraze kochanki bo niby ZA CO?
          > ????
          Taaa, kochance wpierdol, a biednemu misiowi nadskakiwać i cieszyć się, że wybrał właśnie mnie (do czasu następnej kochanki, oczywiście). A, no i wszystkim dookoła opowiadać jak sie biedny dał zmanipulować złej kobiecie, która wtargnęła w nasze wspaniałe małżeństwo...
          • malena34 Re: Romans z żonatym 03.10.12, 15:21
            Bynajmniej. Owy wp...l to pewna przenosnia. Raczej kontakt z zona, upublicznienie romansuitd. Czesto samo pojawienie sie zony, fizyczne - zobaczenie, ze zona to taka sama oszukana kobieta jak kochanka. niczym panie sie od siebie w tym zakresie nie roznia. nie ma lepszej i gorszej. obydwie sa krzywdzone. Nie o przemocy i bijatykach pisze.
            Oczywiscie, ze za zdrada stoi owy maz, ktory nie jest bezwolnym czlowiekiem zmanipulowanym przez straszna kochanke.
            I to nie jest tak, ze on wybral ktorakkolwiek. Bo kobiety tez nie sa bezwolne.
            M.
      • maturelle Re: Romans z żonatym 08.10.12, 19:09
        mogę spytać skąd ten tekst? ciekawy poczytałabym chętnie więcej tej autorki
      • falowod Re: Romans z żonatym 25.10.12, 05:31
        Wspominasz o niskiej samoocenie ,Jest to dosc dyskusyjna teza,
        Ja bym to ujal ze niezbadane sa motywy duszy kobiety.smile Wazne jest zauroczenie ktore wzbudza kobiece pozadanie a dalej to juz lawina emocji i dzialania
        Kochanka zonatego faceta jest w zasadzie 100% kobieta i na ogol bardzo emocjonalna osoba ,podatna na manipulacje meskie-to z pewnoscia
    • kobieta306 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:39
      a czy ta znajoma też ma męża, czy jest singielką?
      • pati790 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:41
        Jest po rozwodzie, więc singielka. trojka dzieci. Wiek 34.
        • kobieta306 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:43
          no to może ona potrzebuje kogoś i bierze to, co się napatoczyło i brnie w uklad głupi. Jak to dobra znajoma, to weź ją na foruma zaproś, to jej wybijemy z głowy smile
          • pati790 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:49
            Ona jest atrakcyjna babka, wiec ma w czym przebierac, nawet jesli miałby to być chlop ino "do wyruchania" wink. Dziwie się, ze brnie w to z żonatym....

            Dlaczego żonaty ją namawia do grzechu, dlaczego ona daje się wciągnąć....Mało to fajnych wolnych chlopow.babek luzem chodzi?;/
            • kobieta306 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:54
              no to mówię, dawaj ją tutaj, to ją nawrócimy smile
              • pati790 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:55
                spróbuję; )...chociaz niech poczyta smile
            • logicman Re: Romans z żonatym 01.10.12, 12:58
              pati790 napisała:

              > Ona jest atrakcyjna babka, wiec ma w czym przebierac, nawet jesli miałby to być
              > chlop ino "do wyruchania"
              wink. Dziwie się, ze brnie w to z żonatym....
              >

              Ciekawa logika, akurat o to kobiecie najłatwiej, nawet gdyby miała 10 dzieci. Niech poszuka kogoś do stałego związku, to będzie sztuka.
              • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 13:05

                Może być też i tak, że ona nie chce poważnego związku stąd "wybrała" żonatego.

                Pati, daj do przeczytania swojej znajomej tekst, który napisała Noname smile.

                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
            • falowod Re: Romans z żonatym 08.10.12, 13:17
              jako kobieta powinnas wiedziec ze duzo nie trzebasmile.A facet moze byc z twojego punktu widzenia zwyczajnym "penerem" ale dla niej w danej chwilce okazal sie Apollem ,wlasnie w tej malej chwilce i zwyczajnie pozadala go ,wiec sobie wziela.POtem to juz chormony i wdrukowanie .magia "grzechu" smile
              Moim zdaniem jej maz nie rozumie jej i nie daje jej tego czego oczekuje w sensie psychicznym.
              Czasem stabilizacja spokoj i dobrobyt w malzenstwie jest gorsze od piekla wscieklych klotni smile na codzien smile
    • esteraj Re: Romans z żonatym 01.10.12, 13:39
      pati790 napisała:

      > Proszę wytłumaczcie mi dlaczego kobiety wplątują sie w romans z żonatym?

      Takie kobiety mają ochotę pokazać żonatemu mężczyźnie "lepszą" jakość życia, traktowania..., bo przecież żona go nie rozumie, nie docenia, a on jest taki wspaniały...

      Dzięki temu oczywiście podnosi się ich samoocena, bo w porównaniu z żoną one są bardziej czułe, tolerancyjne, wyrozumiałe, kochane...
      W tym układzie oboje czerpią korzyści.

      Poza tym taki romans ma być tylko odskocznią i urozmaiceniem szarego życia. Nikt nie bierze pod uwagę, że coś takiego się wyda. Wychodzi się z założenia, że im się uda utrzymać wszystko w tajemnicy. Co oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
    • gazeta_mi_placi Re: Romans z żonatym 01.10.12, 15:07
      Dla seksu, bo kochanek jest milszy i zawsze powie coś miłego, plus adrenalinka, wiadomo.
      A po co niektóre z nich brną w zakładanie rodziny z żonatym gachem i próbują go rozwieść tego to też nie rozumiem sad
      Najlepiej jest jak gach służy jako rozrywka.
    • 5pa.ulina Re: Romans z żonatym 01.10.12, 16:46
      Dlaczego się wplątują? Pewnie każda z indywidualnych powodów. Ciekawe jest to, że oczywiście romans ludzi żonatyc/mężatych z reguły traktuje się tradycyjnie z punktu widzenia "winy" kobiety. Coś na zasadzie: baba uwiodła mi męża, a nie np. odwrotnie.
      Rozumiem że wątek jest po to, żeby sobie użyć na kobietach-kochankach wink A ja nie mam takich zapędów, chociaż mój mąż mnie zdradzał, a ja jego nie.. Romanse żonatych/mężatek były, są i będą. Bo ludzie są istotami emocjonalnymi. Związki się często wypalają. Niektóre formalnie trwają siłą rozpędu i często rozsądku, bo dzieci, bo wspólny majątek itd. I czasem obie strony chcą utrzymania status quo i jestem to w stanie zrozumieć. Jasne, że powinno się zakończyć jeden związek, a potem zaczynać drugi. Tak jest najlepiej. Ale najlepiej jest też gimnastykować się każdego ranka, nie ściągać nigdy w szkole czy na studiach, nie kłamać, nie zazdrościć nikomu... itd. Nie popieram zdrad małżeńskich, ale gdy jakiś tłum będzie gonił po ulicy kogoś, kto zdradził, to wpuszczę go do domu, ukryję, wysłucham. Ba, sama kiedyś przyjaciółce (mężatce) radziłam, żeby dla swojego dobra przespała się z pewnym żonatym facetem - czyli do podwójnej zdrady smile I wstyd się przyznać, ale dzięki temu jest teraz kilka osób szczęśliwszych niż było. Nie wpadajmy w stereotypy - są generalne zasady, ale każdy przypadek jest indywidualny
    • tricolour A dlaczego nie wiesz, co robić? 01.10.12, 17:59
      Konflikt jakich interesów zatrzymuje Cię w działaniu?

      Bo dla mnie rzecz jest oczywista i prosta jak drut. Myślę, że gdyby nie chodziło o seks tylko o zwyczajną kradzież (jakby zdrada czymś poważnym różniła się od kradzieży) to byś nie miała moralnego dylematu czy chronić złodzieja.

      Bo zwykły złodziej mógłby okraść i Ciebie....
      • pomichal Re: A dlaczego nie wiesz, co robić? 01.10.12, 20:53
        tricolour napisał: Myślę, że gdyby nie chodziło o seks tylko o zwyczajną kradzież (jakby zdrada czymś poważnym różniła się od kradzieży)

        Zdrada nie ma nic wspólnego z kradzieżą. kradzież to zabór rzeczy bez zgody i wiedzy właściciela w celu przywłaszczenia. W przypadku zdrady nic takiego nie występuje. Kto niby jest złodziejem a kto jest przedmiotem kradzieży, kto wreszcie okradzionym? Chyba że traktujesz partnera (-kę) jak bezwolną rzecz (niewolnika). Zdrada jest dobrowolna.
        • tricolour Nie tylko KTO, ale i CO! 02.10.12, 00:19
          Bo małżonkowie (a nawet pary w mniejszym lub większym konkubinacie, a mówiąc ogólnie - takie związki, w których panuje przekonanie, że są na wyłączność) są świadomi wzajemnej lojalności, wierności i uczciwości. Mają świadomość partnerstwa i swojej podmiotowości. Strona zdradzająca okrada drugą stronę właśnie z tego poczucia wzajemnej lojalności, wierności, uczciwości i podmiotowości. Robi to w tajemnicy, w ukryciu, często zacierając ślady. Nie ma mowy o dobrowolności zdrady z perspektywy ofiary.

          Może nie dostrzegasz w tym złodziejstwa, bo żadna materialna rzecz nie ginie.
          • argentusa Re: Nie tylko KTO, ale i CO! 02.10.12, 10:21
            cholera, nie ,nie , nie.
            Akt małżeństwa to nie jest jakikolwiek akt własności. I Tri, nie ubierajmy własnych problemó ze sobą w łądne słówka. Poczuciepewnosci i bezpieczeństwa to w sobie trza mieć a nie opierac na tym,ze ktoś obok jest albo go nie ma. Na manowce się trafi. Prędzej czy później.
            Ar.
            ps. no ale dla mnie stan małżeński nie jest stanem wyjątkowym tylko takim samym innym jak singlostwo czy konkubinat.
            • wispar1 Re: Nie tylko KTO, ale i CO! 02.10.12, 12:37
              A ja się zgadzam z Tricolorem. Zawierając małżeństwo czynię zobowiązanie, że ja + ty = my. I o to "my" oboje dbamy, jesteśmy lojalni, nie działamy przeciwko sobie ale wspólnie dla wspólnego dobra. Stajemy się tandemem i kierunek jazdy oraz bagaże jakie dorzucamy -ustalamy wspólnie.
              Ile kobiet narzeka, że mają za męża maminsynka, który lata do mamusi po radę a z żona nie rozmawia? Ilu panów twierdzi, że teściowa im małżeństwo rozwaliła bo żona pozwalała jej sobą dyrygowac przeciw mężowi? Podobnie jest ze zdradą, choć ta jest jeszcze podlejsza bo dotyczy intymności cielesnej. Wprowadza się osobę trzecią, podstępem doczepia ją do bagażu na tandemie związku. To nieuczciwe.
              Albo jestem w związku i wtedy wymagam uczciwości wobec mnie oraz stawiam wymagania i ograniczenia również sobie, albo nie jestem w związku i robię co chcę i z kim chcę. Jak ktoś woli inną to przeciez nie musi ze mną być. To wolna wola. Jeśli mnie okłamuje by zaliczać inną a trzyma się mnie by mieć też z tego profity to to zwykłe kurestwo jest i po ch.. mi taki chłop.
          • falowod Re: Nie tylko KTO, ale i CO! 25.10.12, 05:44
            Bardzo mi przypadla do gustu twoja wypowiedz smile.popieram cie !
    • moniapoz Re: Romans z żonatym 01.10.12, 18:55
      Doskonale rozumiem wplątujące się w romans z żonatym kobiety - w przypadku gdy same one nie mają potrzeby być w związku na "normalnych" zasadach np. rozwódki bojące się związku lub nieszczęśliwe mężatki (co słusznie zauważa Ewela)
      Wcale to nie wygląda zawsze tak jak opisuje to Noname, że biedne naiwne panienki o niskiej samoocenie dowartościowują się w ten sposób - czasem jest to świadoma decyzja kobiety i to facet w takim układzie zostaje z wszelkimi problemami opisanymi w poście Nonename.
      Życie nie jest takie proste, żeby dało się łatwo określić przyczyny wchodzenia ludzi w takie niezdrowe układy.
      czy powiedzieć żonie....ja bym się nie wtrącała, bo nikt z zewnątrz nie umie ocenić co naprawdę dzieje się w związku dwojga ludzi - na pozór idealne małżeństwo może wcale nie być idealne, w związku z tym trudno ocenić jednoznacznie przyczyny tych zachowań niewiernych. Tak czy siak romans wcześniej czy później wyjdzie na jaw....




      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • noname2002 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:54
        Doskonale rozumiem wplątujące się w romans z żonatym kobiety - w przypadku gdy
        > same one nie mają potrzeby być w związku na "normalnych" zasadach np. rozwódki
        > bojące się związku lub nieszczęśliwe mężatki

        Układ bez zobowiązań można mieć z osobą wolną, mężczyzną, który nie chce związku albo do niego się nie nadaje.Naprawdę o takiego nietrudno smile
        • moniapoz Re: Romans z żonatym 02.10.12, 10:23
          > Układ bez zobowiązań można mieć z osobą wolną, mężczyzną, który nie chce związk
          > u albo do niego się nie nadaje.Naprawdę o takiego nietrudno smile

          masz jak najbardziej rację smile ale są osoby którym bycie w związku z żonatym/ mężatką daje poczucie bezpieczeństwa - wiem, że brzmi to absurdalnie ale tak czasami jest.
          są to osoby które boją się bliskości i normalnych zdrowych relacji - z różnych przyczyn.

          dlatego piszę, że sytuacje gdzie ludzie decydują się na takie układy są naprawdę różne
          a kochanka to nie zawsze niedowartościowane naiwne dziewczę smile


          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • anbale Re: Romans z żonatym 02.10.12, 10:51
            Ja akurat znam przypadek z kochanką absolutnie odbiegający od stereotypu. Bardzo atrakcyjna kobieta sukcesu wbiła się jak kołek rozporowy między całkiem szczęśliwe małżeństwo, któremu właśnie urodziło się dziecko. Była tak skuteczna, że w pół roku rozpirzyła wszystko w drobny mak, żona została sama z dzieckiem przy piersi oraz straciła pracę; kierowała firmą razem z mężem (którą razem tworzyli)- kochanka zajęła jej miejsce...
            Niezahukane, nie ukrywające się w kącie kochanki również występują w przyrodzie, różnie można trafić smile
            • malgolkab Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:20
              anbale napisała:

              > Bardz
              > o atrakcyjna kobieta sukcesu wbiła się jak kołek rozporowy między całkiem szczę
              > śliwe małżeństwo
              w szczęśliwe małżeńswto nie da się ot tak wbić. Tak to sobie często tłumaczy strona zdradzana, bo łatwiej obwiniać kogoś obcego niż męża/żonę.
              > Była tak skuteczna, że
              > w pół roku rozpirzyła wszystko w drobny mak, żona została sama z dzieckiem przy
              > piersi oraz straciła pracę; kierowała firmą razem z mężem (którą razem tworzyl
              > i)- kochanka zajęła jej miejsce...
              Żona została sama, bo miała męża, który ją olał i poszedł gdzie indziej. Jakby nie ta pani, to pewnie byłaby inna. Jak ktoś nie chce zdradzać to nie zdradza.
              A firma pewnie tylko na małzonka była...
              • anbale Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:27
                Może by i kiedyś zdradził, tego nie wiem...smile
                Firma była własnością obojga małżonków, mąż wraz z kochanką łaskawie stwierdzili, że jeśli żona bardzo chce tam dalej pracować, to w sumie nie będzie im to jakoś szczególnie przeszkadzać. Ale żona stwierdziła, że jest zbyt głęboko zraniona, żeby pójść na taki układ i wyjechała na drugi koniec Polski. Nie wiem jak to finansowo rozwiązali.
                • malgolkab Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:44
                  anbale napisała:

                  > Może by i kiedyś zdradził, tego nie wiem...smile
                  Chodzi mi o to, że zdradził, bo chciał zdradzić. Tłumaczenie, że tamta się dobrze zakręciła jest bez sensu, bo siłą go nie brała.
                  • wispar1 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:59
                    Każdy jest do zdobycia, ktoś uparty i umiejący manipulowac może wejśc klinem między małżonków. Wieloletnie małżeństwa zawsze przechodzą większe lub mniejsze kryzysy, ktoś sprytny, bezpardonowy, potrafi wykorzystać symptomy, podkreślać braki w małżeństwie i ugrać coś dla siebie.
                    Oczywiście nie zwalnia to osoby która zdradziła z odpowiedzialności za zdradę i swoją słabośc charakteru. Ale jak jest kasiasty facet to wiele kobiet będzie za nim biegać i próbowac mieć go dla siebie. Nie zważają że ma żonę.
                    Okazja czyni złodzieja, a wiele osób nie zdradziło nie dlatego, że takie wysokie morale mają, ale dlatego, że nikt atrakcyjny nie zaproponował im romansu.
                  • anbale Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:00
                    No tak, chciał, ale gdyby ona się nie zakręciła, to też by nic z tego nie było smile
                • noname2002 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 11:58
                  Ja nie mówię, że wszystkie kochanki są takie same, tylko że NAJCZĘŚCIEJ są to osoby spragnione jakiegokolwiek męskiego zainteresowania i z niską samooceną-w końcu zgadzają się na jakieś ochłapy czasu i uczucia.
                  • malgolkab Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:11
                    noname2002 napisała:

                    > Ja nie mówię, że wszystkie kochanki są takie same, tylko że NAJCZĘŚCIEJ są to o
                    > soby spragnione jakiegokolwiek męskiego zainteresowania i z niską samooceną-w k
                    > ońcu zgadzają się na jakieś ochłapy czasu i uczucia.
                    Ja kilka Pań w takiej sytuacji znam/znałam i żadna się nie wpisuje do tego wzorca.
                  • wispar1 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:15
                    Mam znajomą rozwódkę z 2 dzieci. Od 5 lat jest kochanką żonatego (+2dzieci). On jej mówi wyraźnie, że się nie rozwiedzie. Ona i tak za nim lata licząc, że wreszcie zmieni zdanie. Co jakiś czas chlipie lub oburza się na niego, że czemu się ciągle nie rozwodzi jeśli ona mu pokazuje że dla niego jest gotowa na wszystko, ale jeśli jej mówić żeby go zostawiła i poszukała wolnego faceta na resztę życia, to ona uparcie stwierdza, że chce jego i koniec, a zawsze dostawała w końcu to co chce więc jest pewna że go wreszcie będzie miała dla siebie. Na początku miała dylematy co do jego żony, dzieci, że może je krzywdzi, ale już ich nie ma, ma konkretny cel by tego faceta zdobyć dla siebie bo jej się wtedy polepszy (facet zaradny, poukładany zawodowo, jej były mąż drań niepłacący alimentów, ona z trudem utrzymuje sama dzieci, o żonatym kochanku nikomu z rodziny nie mówi bo rodzina jej finansowo pomaga jako tej biednej samotnej matce a po takim info by się mogli odwrócić)

                    Znałam też inną kobietę ktora się wplątała w związek z żonatym, tu sytuacja była diametralnie inna, facet kłamał co do swojej sytuacji i manipulował by zdobyć młodą dziewczynę. Ta przez kilkanaście miesięcy mu wierzyła, gdy dotarło do niej w czym tkwi to się z tego układu eksmitowała.

                    Częścią wspólną obu tych dziewczyn był..... brak emocjonalnie dostępnego ojca w rodzinie - brak wzoru porządnego mężczyzny i dobrego związku rodziców, niskie poczucie własnej wartości, kiepskiej jakości wcześniejsze związki z mężczyznami.
            • falowod Re: Romans z żonatym 25.10.12, 05:51
              Mysle ze to mazenstwo nie bylo tak do konca szczesliwe skoro facet wybral "kobiete sukcesu"
              Gdyby bylo to nie odszedlby od zony.
              Facetem rzadzi biologia to nie ulega kwestii ale decyzje to juz podejmuje swiadomosc,wiec skoro podjal decyzje swiadomie to oznacza ze zona jednak mu nie ldawal tego czego dawala kochanka.
              Potraktowal partnerke bardzo ksonsumpcyjnie wg najlepszych wzorow wolnorynkowego kapitalizmu czyli "uzyj i wyrzuc "smile.To sie nazywa magia oddzialywania na czlowieka smile W tym przypadku to Tusk winien smile
    • wispar1 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 19:25
      pati790 napisała:

      > Jedyne zdanie jakie od niego usłyszałam to, "ale nie powiesz mojej żonie? "smile
      > Powiedziałam mu, ze wiem...


      Czyli teraz kryjesz dupę zdradzaczowi. Gratuluję.

    • mola1971 Re: Romans z żonatym 01.10.12, 22:52
      Pati, gdybym ja zaczęła informować zdradzanych małżonków (płci obojga) o zdradach, o których wiem, to połowa "szczęśliwych" małżeństw w moim otoczeniu by się rozpadła smile
      Raz w życiu popełniłam taki błąd i poinformowałam zdradzaną osobę. Dawno temu, w czasach studenckich. Chłopak mojej kuzynki zdradzał ją na prawo i lewo, o czym jej powiedziałam. I co? I stałam się wrogiem nr 1 obojga. On zrobił jej wodę z mózgu, a ja na idiotkę wyszłam.
      Moja rada - nie wtrącaj się. To są dorośli ludzie, a nie dzieci. Niech robią co chcą.
      • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:11
        ale co ważniejsze? czyjś związek oparty na fajnych zasadach i lojalności - czy to, żeby samemu nei być wrogiem i nie wyjść na głupią?

        niejedna dorosła osoba tu na forum pisała, że już nie ma siły, że zwariuje, bo czuje, że coś się święci, a nie wie, co - albo z niej/z niego głupka robią, która/y się czepia wiernego małżonka

        wtrącać się nie należy, ale chyba zdradzający/zdradzająca nie ucierpi na nakłonieniu do myślenia? a nawet jakby miał kogoś mieć za głupią... czy jego zdanie aż tyle znaczy? smile
        • mola1971 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:36
          Dla mnie najważniejszy jest święty spokój, a ludziska po otrzymaniu niechcianej i niemiłej informacji, różnie potrafią się zachowywać. Po co mi problemy? Zresztą zdradzana osoba najczęściej sama czuje, że jest zdradzana, a skoro nic z tym nie robi, to często znaczy, że nic zrobić nie chce.
          • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:39
            nie, nie - ja nie mówię o donoszeniu komuś, kto jest zdradzany albo rozmowie z kimś, kto pisze się na układ z żonatym/mężatką - ja mówię o krótkiej rozmowie z tym, które zdradza
            • mola1971 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:43
              Lampko, wierzysz, że jakieś gadanie dotrze do osoby, która zdradza? Jedyne co, to po takiej gadce, będzie się lepiej ze swoją zdradą kamuflować.
              • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:47
                nie wiem, Mola, mam wrażenie, że możesz mieć rację
                ale po pierwsze - jeśli sprawa słuszna, to warto czasem próbować
                i po drugi, kamuflować się może i będzie lepiej (co tym bardziej zniechęca na dłuższą metę), ale ten kamyczek uwierający w bucie... też swoje robi - bo myśli jednak czasem wracają i podgryzają
                • gazeta_mi_placi Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:06
                  Ja pierniczę, jaka słuszna sprawa? Do zaglądania innym w łóżka każdy chętny, a do interesowania się tym co naprawdę jest złe, tłuczone dzieci, poniewierane zwierzęta itp. jakoś mało chętnych.
                  Dobry seks jeszcze nikomu nie zaszkodził, mąż zadowolony po spotkaniu z kochanką milszy dla żony i dzieci, żona po spotkaniu z kochankiem dla męża wyrozumialsza i milsza, a Wy wszędzie problemów szukacie.
                  Jakby seks pozamałżeński nie dawał żadnych plusów nikt by go nie uprawiał.
                  • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:10
                    no, fakt big_grin
                    znaczy, jakby zatłuczenie dzieciaka nie dawało plusów, też by nikt tego nie robił?

                    Gazetko, czas, kiedy kazdy musiał myśleć to samo, minął
                    teraz dla jednych słuszną sprawą jest bycie uczciwym, dla innych nie
                    dlatego jedni mogą zareagować, inni nie muszą
                    a do tego każdy może wywewnętrznić się w temacie - ot, i cała filozofia

                    ba, nawet każda baba może się choćby modlić o kochankę dla męża, żeby był wyrozumialszy i szczęśliwszy - ale musu tez nie ma wink
              • pati790 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:50
                Tej mojej znajomej na pewno nie pwoeim, bo wpadnie w histerię, wiem też, że mnie znienawidzi. Po prostu to wiem. Rozmawialam z jej mężem, nasze dzieci chodza razem do przedszkola. Kiedys się spotkaliśmy przy odprowadzaniu dzieci, "wzielam na stronę" i powiedziałam, że wiem....Jedyne co zdołął z siebie wydobyć" ale nie powiesz mojej żonie" i poszedł...Unika mnie jak ognia big_grin. Moze to co dała?. A znajoma milczy jak zaklęta. Pewnie nadał się spotykają uncertain

                Smutne to...
                • pati790 Re: Romans z żonatym 02.10.12, 08:51
                  Przepraszam za błedy, piszę na szybko, ale mam nadzieje,ze sens zrozumiecie wink
                • gazeta_mi_placi Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:02
                  Po co się wtrącasz w cudze związki? To ich prywatna sprawa. To dorośli pełnoletni ludzie (no chyba, że kochanka niepełnoletnia?).
                  Brzydzą mnie tego rodzaju donosiciele, do łóżka innym pierwsi zaglądają, a tłuczonych dzieci zapitych alkoholików jakoś mało kto w tym kraju zauważa.
                  • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 02.10.12, 12:11
                    to już zauwazyłaś
                    i co robisz? poza pisaniem o tym na forum, ofkors smile
                  • szizumami Re: Romans z żonatym 04.10.12, 19:31
                    pati-zależy ci na zdaniu i obrazie koleżanki dziweczki,babsztyla bez skrupułów?!
                    zawsze reaguje-nie donosze
    • blond07 Re: Romans z żonatym 04.10.12, 19:45
      pati790 napisała:

      > Proszę wytłumaczcie mi dlaczego kobiety wplątują sie w romans z żonatym?

      Bo nie mają w łóżku tego, czego chcą?
      • szizumami Re: Romans z żonatym 05.10.12, 03:36
        mylisz się----nie mają-to rozumu i kręgosłupa moralnego
        do łózka jest multum freewolnych-ale trzeba się natrudzić zeby kogoś poznać
        i przy okazji nie skrzywdzić
        no i niestety kobieta kobiecie gorszą świnią niż meżczyzna
        [przpraszam świnki]
        • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 05.10.12, 08:40
          o, własnie
          a mi jeszcze się przypomina, że u szympansów bodajże jest tak, że samiec posiada harem - ale jak to w życiu, jedna samica jest wyżej w hierarchii, inna niżej - i ta z niższego szczebla bardziej czy mniej usiłuje czasem wygryźć tę ważniejszą, podstawiając się samcowi jak najczęsciej, łażąc za nim i czasem porywając szympansiątko tej ważniejszej, ale to dośc ryzykowne, bo na miejscu awantury zjawia się samiec i potrafi przyłożyć, jak która się wydurnia za bardzo

          (panowie, proponuję nie rosnąć w dumę, ten szympans to jednak tylko szympans)

          jak człowiek pozwala, żeby nim instynkty kierowały, to czasem zachowuje się jak w stadzie szympansów - emocje nei moga usprawiedliwiać głupoty
          • argentusa Re: Romans z żonatym 05.10.12, 09:40
            Mam jednak przekonanie, że w większości romansów to małżonek/żonka obiektu westchnień w ogóle nie jest brany/-a pod uwagę. I guzik romansujących obchodzi czy ważna/-y, czy mniej ważna, jakakolwiek jest.
            Ale przyjmuję ,że są ludzie, któzy maja "inną" motywację.
            To jest w ogóle interesujący temat. Dlam nie romansowanie to raczej gotowośc "związanych" do komplikowania sobie zycia niż "wina" tych, którzy z tymi związanymi romansują. I naprawdę nic nie mam (nawet odrobiny żalu) do koibety romasującej z eksem. Bo ona mi nieczego nie obiecywała. Za to eksio owszem i to jest JEGO wina.
            Ar.
            • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:02
              ja z kolei mam alergię na szukanie winnych, za to sądzę, że gdyby mnei ktoś zdradził, równiez miałam w nosie obserwacje szympansów, tylko bym swój zal przeżywała bez wnikania

              co nei zmienia faktu, że obserwacje poczyniono i na zdrowy rozum są podobieństwa
          • blond07 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 10:30
            Wy wszystkie jak te szympansice. Żonaty, nieżonaty - byle komplementy prawił i już jesteście w niebie, a reszta się nie liczy.
            • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:04
              powalający poziom wypowiedzi big_grin
              • blond07 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:27
                Dlaczego? Uważasz, że to nieprawda?
        • blond07 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:45
          No nie mają kręgosłupa moralnego. Sam to widzę w pracy. Niejedną mógłbym do łóżka zaciągnąć, choć to mężatki. A ja mężatki nie chcę. Może którąś z was to prędzej, ale wy tu dużo gadacie, a tak naprawdę... Niby kobieta kobiecie wilkiem i jakie to okropne, ale jakby przyszło co do czego to szkoda gadać. Takie są te wasze kręgosłupy.
    • braktalentu Re: Romans z żonatym 05.10.12, 09:33
      " Proszę wytłumaczcie mi dlaczego kobiety wplątują sie w romans z żonatym?"
      No name wyczerpała temat.

      " Czy taki romans zawsze kończy się katastrofą?"
      Nie zawsze.
      Bilans zysków i strat w moim przypadku jest zdecydowanie in plus, ale myślę, że gdyby ex (obecnie) małżonkowie włożyli tyle samo pracy w swoje małżeństwo i rodzicielstwo co ja w swój romans i dojrzewanie do związku ze zdrowym skryptem emocjonalnym to pewnie osiągnęliby nieporównywalnie lepsze rezultaty i nie obciążyliby swojego dziecka kosztami naszego wspólnego (metrykalnie dorosłych) gówniarstwa.


    • pati790 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 10:00
      Rozmawialam z nią, to moja bliska znajoma, więc bez krępacji zeszłyśmy na ten temat. Jakoś tak naturalnie wyszło.

      Powiedziała mi, ze ma poczucie winy wobec żony i dzieci i nie chce dalej się wplatać w ten romans.

      Jednak on podobno nie chce odpuścić, a ona ma do niego słabość i masło maślane.

      Wiec co poniektóre kobiety, które tu piszecie,ze zawsze kochanka jest dziwka to mylicie się...
      • blond07 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 10:33
        pati790 napisała:

        > Jednak on podobno nie chce odpuścić, a ona ma do niego słabość i masło m
        > aślane.

        Jakby słabości nie miała toby i odpuścił, proste.
        • argentusa Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:22
          Jak budowa cepa.
          No i do tanga to trzeba dwojga, czyż nie?
          Ar.
      • anbale Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:30
        pati790 napisała:

        > Wiec co poniektóre kobiety, które tu piszecie,ze zawsze kochanka jest dziwka to
        > mylicie się...

        Tak jest najprościej postrzegać sytuację, a ludzie preferują najprostsze rozwiązania smile
        Wieszając psy na kimś, kto teoretycznie w żaden sposób nie jest zobligowany do liczenia się z naszymi uczuciami, można oddalić i zagłuszyć wszelkie refleksje nad własnym udziałem w historii romansu i zachować resztki szacunku dla partnera, na wypadek gdyby chciał romans zakończyć i wrócić, łatwiej go postrzegać jako bezbronną ofiarę podłej suki niż człowieka zdolnego krzywdzić...Genralnie ludzie na wszelkie sposoby unikają dysonansu poznawczego.
        • pati790 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:56
          O to to to to, zgadzam się z Tobą!
          • satoja Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:04
            Pati. Jak na razie sama masz problem z dysonansem poznawczym. Usiłujesz udowadniać "znajoma kochanka nie jest 'dziwką' bo choć sypia z żonatym to wcale tego nie chce!".
            big_grinbig_grinbig_grin
            Błędne założenie, błędna teza i dowód do d... tongue_out
            • pati790 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:10
              Ja nie uwazam, ze kochanka jest dziwką. Zadna kochanka, czy ta moja znajoma, czy kazda inna. Ona tak naprawdę moze się "bzykac" za przeproszeniem z kim chce, bo jest sama.

              Wiadro pomyj na kochanke bo tak najlepiej, a pan-biedny Misio, bo jak "suka nie da to pies nie weźmie", bzdura! W tym akurat wypadku to pies biega za suką. I jeszce raz powtarzam JA JEJ NIE USPRAWIEDLIWIAM!
              • satoja Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:29
                Pati, załóżmy- miałaś chłopaka 10 lat temu, dawno go rzuciłaś. A tu się zjawia były i zaczyna "biegać za suką" (czyli za Tobą-używasz tego obrzydliwego powiedzenia więc widać Ci nie przeszkadza że ktoś Cię suką będzie określał) .
                Więc zjawia się Twój były i chce "swojej suki". Spałaś z nim kiedyś, więc słabośc do niego przecież masz (napisałaś poniżej, że kolezanka spała z kochankiem więc normalne że ma do niego słabość). I co? "Oddajesz się psu" bo pies naciska? I twierdzisz, że wcale tego nie chcesz ale nie możesz odmówić bo on przecież biega za Tobą? I Ty właściwie nie masz z tego przyjemności ale przeciez to "pies" chce więc nie masz wyjścia?

                Koleżanka sypia z facetem BO TEGO CHCE. Co więcej sypia z mężem swojej koleżanki. Więc nie dość, że niedojrzała(..to niechcem ale robiem...) to zwyczajnie leniwa (albo zakompleksiona) bo mogła sobie żonate bzykadło znaleźć poza sferą swoich znajomych.

                Założę się , że to iż to on "biega za nią", znaczy tyle, że se facet puści parę smsów z wklepanego w komórkę schematu "kocham cię", "tęsknię za tobą",itd blablabla a kochanka już gorąca i w spazmach bo chce usilnie wierzyć, że to prawda a nie zabawa w bzykanie.

                A Ty łykasz ckliwe historyjki jak gąska.







                • lampka_witoszowska Re: Romans z żonatym 05.10.12, 15:50
                  do tego albo rozmawiamy o ludziach, albo o psach
                  porównanie do psa i suki co prawda pospolite w kręgach prostaków, ale mocno niesmaczne
      • zofiulina1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 11:37
        ... rąbnij ją w łeb czymś ciężkim na otrzeźwienie.

        On nie chce odpuścić? Taaaa, na pewno...

        Standardowo każda kochanka plecie, że "niczego nie oczekuje, że to tylko taka znajomość", a tak w ogóle to jest oblegana, błagana, proszona, podrywana, adorowana...

        Twoja koleżanka też pewnie z łaski się na ten romans zgodziła, co?

        Kurczę, tylko zawsze jakoś potem to kochanka przylatuje z płaczem na forum i wylewa łzy na złego misia, co wrócił do żony (lub nigdy jej nie zostawiał)/znalazł sobie kolejną kochankę.

        Fakt, że Twój kolega nie chce, by żona się dowiedziała świadczy o tym, że nie planuje on wspólnej przyszłości z Twoją bliską znajomą. Warto jej to uświadomić.

        • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 12:01
          zofiulina1971 napisała:
          > Kurczę, tylko zawsze jakoś potem to kochanka przylatuje z płaczem na forum i wy
          > lewa łzy na złego misia, co wrócił do żony (lub nigdy jej nie zostawiał)/znalaz
          > ł sobie kolejną kochankę.

          Zawsze? Na tym akurat forum to raczej żony porzucone dla kochanek bywają.
          • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 12:04
            Gdyby się tu pojawiła jakaś kochanka, to by z osinowym kołkiem pięć metrów pod ziemią wylądowała wink
          • zofiulina1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 12:54
            Mówiłam o forach ogólnie, nie tylko o tym.

            Po prostu decydowanie częściej czytam listy od zrozpaczonych pań niż panów.
            • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:03
              zofiulina1971 napisała:
              > Po prostu decydowanie częściej czytam listy od zrozpaczonych pań niż panów.

              Tyle, że to o niczym nie świadczy. Panowie inną naturę mają i gdy mają jakiś problem, to raczej go trawią w samotności, a nie na forum rozkładają na czynniki pierwsze.
              • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:16
                mola1971 napisała:

                > Tyle, że to o niczym nie świadczy. Panowie inną naturę mają i gdy mają jakiś pr
                > oblem, to raczej go trawią w samotności, a nie na forum rozkładają na czynniki
                > pierwsze.

                A poza tym strasznie odchorowują wszelką krytykę i wyłapywanie niekonsekwencji w ich poczynaniach, więc na ogół na wszelki wypadek się nie wychylają.
                Kobiety jakoś spokojniej przyjmują krytyczne uwagi, panowie dopatrują się ataku nawet tam, gdzie go w ogóle nie ma, jest np. tylko niewygodne pytanie...
                Ale to tylko moja mała dygresjasmile
                • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:20
                  Mam podobne spostrzeżenia smile
                • taki_drugi Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:23
                  anbale napisała:

                  > A poza tym strasznie odchorowują wszelką krytykę i wyłapywanie niekonsekwencji
                  > w ich poczynaniach, więc na ogół na wszelki wypadek się nie wychylają.
                  > Kobiety jakoś spokojniej przyjmują krytyczne uwagi, panowie dopatrują się ataku
                  > nawet tam, gdzie go w ogóle nie ma, jest np. tylko niewygodne pytanie...

                  A zastanawiałaś się dlaczego tak jest? Bo wy zrzędzicie! Normalny człowiek (czytaj:facet) jak ma coś do powiedzenia kobiecie to powie i już, a kobieta jak zaczyna swoją tyralierę to daj nam Boże zdrowie. Marudzą, narzekają, gadają, przypominają tysiąc razy, najeżdżają nam na ambicję, porównują do innych, byśmy wpadli w kompleksy i poczucie winy: "Jaka ja głupia byłam, że za ciebie wyszłam! A mogłam wyjść za Zenka!", albo "Teresa to ma męża idealnego, a ty nieudaczniku jeden? Do niczego się nie dajaesz! I przestań oglądać ten telewizor jak do ciebie mówię!"
                  • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:32
                    No są też tacy, dla których każde odezwanie się kobiety, to zrzędzenie, kobieta powinna tylko trzepać rzęsami i pytać, czy nie boi się tak z tym węglem jeździć wink
                    Akurat spędziłam parę dobrych lat z mężczyzną, z którym każda forma kontaktu werbalnego graniczyła z cudem, problemy się miały rozwiązywać poprzez długotrwałe przemilczanie ich. Sama już byłam wyczerpania swoim zrzędzeniem, więc odeszłam. Akurat wtedy zebrało mu się na gadaniesmile
                    • taki_drugi Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:43
                      >Sama już byłam wyczerpania swoim zrzędzeniem, więc odeszłam

                      O, i tu jest sedno sprawy. Bo albo w takich sytuacjach odchodzą kobiety, albo faceci. Ci drudzy z reguły wybierają młodsze. Bo one nie zrzędzą i nie są tak znudzone życiem jak ich 40-letnie żony. OCzywiście połowa, albo jeszcze więcej tych zwiąązków też pewnie się rozleci, ale cześć pewnie przetrwa.
                      • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:57
                        Akurat ja "wybrałam młodszego" ale mniejsza z tymsmile
                        Strasznie spłycasz problem, może czasem wystarczyłoby się wysilić i nawiązać sensowny kontakt z żoną, zamiast ignorować ją i każde jej odezwanie traktować jako marudzenie.
                        Poza tym każda młodsza też się zestarzeje i znudzi życiem, po czym zacznie "zrzędzić". Jeśli nie nauczysz się gadać z kobietą normalnie jak z człowiekiem, to problem znowu powrócismile
                        • argentusa Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 18:50
                          hihih, a jak wymiona jest na równolatkę, to jaka jest obowiązująca teoria?
                          jak ja uwielbiem czytać takie bzdurne uogólnienia. Zabawa jest przednia.
                          Ar.
                          ps byłczas, że miałam zastąpić młodszą kobietę. "Bo za gooopia życiowo była". Pana odstawiłam natentychmiast, z powodu cytatu. a, i biust większy tez miała i dłuższe nogi też. Tak mi się skojarzyło wink
                  • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:33
                    A co to znaczy "wy"? Wszystkie kobiety wg Ciebie są takie same? I wszystkie narzekają i zrzędzą? W takim razie bardzo współczuję doświadczeń.
                    • taki_drugi Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:53
                      90 procent facetów ma takie doświadczenia. Wystarczy żebyś się wieczorem przeszła do jakiegoś pubu i przysiadła obok stolika przy którym siedzą faceci. To tylko wam się wydaje że jesteście idealne, cudowne, pachnące i wspaniałe, a ten cham jeden i sukinsyn to skończony łajdak big_grin
                      Zreeztą przejrzałem archiwum tego forum i widzę, że 99 procent kobiet to tu te biedne, co to całę życie harowały, prały, sprzątały, usługiwały, od ust sobie odstawiały by mężusia nakarmić, nawet odetchnąć się głośniej bały, a on się znęcał, krzyczał, awanturował, pił, bił, wyzywał. Więcej samokrytyki drogie panie.
                      • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:59
                        I znów jedziesz jakimiś stereotypami i generalizujesz.
                        Niby na jakiej podstawie wysnułeś wniosek, że wszystkim kobietom wydaje się, że są idealne i wspaniałe? Naprawdę poznałeś wszystkie kobiety na świecie???
                      • anbale Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 14:10
                        taki_drugi napisał(a):

                        > 90 procent facetów ma takie doświadczenia. Wystarczy żebyś się wieczorem przesz
                        > ła do jakiegoś pubu i przysiadła obok stolika przy którym siedzą faceci. To tyl
                        > ko wam się wydaje że jesteście idealne, cudowne, pachnące i wspaniałe, a ten ch
                        > am jeden i sukinsyn to skończony łajdak big_grin

                        Podejrzewam, że ci faceci z pubu to same nieskazitelne, czyste kryształy górskie i wszystkie "młodsze od żony" na całym świecie przebierają nogami w oczekiwaniu na nich smile
                      • zadoczka Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 17.10.12, 19:09
                        taki_drugi napisał(a):

                        > 90 procent facetów ma takie doświadczenia. Wystarczy żebyś się wieczorem przesz
                        > ła do jakiegoś pubu i przysiadła obok stolika przy którym siedzą faceci. To tyl
                        > ko wam się wydaje że jesteście idealne, cudowne, pachnące i wspaniałe, a ten ch
                        > am jeden i sukinsyn to skończony łajdak big_grin
                        > Zreeztą przejrzałem archiwum tego forum i widzę, że 99 procent kobiet to tu te
                        > biedne, co to całę życie harowały, prały, sprzątały, usługiwały, od ust sobie o
                        > dstawiały by mężusia nakarmić, nawet odetchnąć się głośniej bały, a on się znęc
                        > ał, krzyczał, awanturował, pił, bił, wyzywał. Więcej samokrytyki drogie panie.

                        Dodam, że jest jeszcze jeden typ kobiet robiący to co powyżej napisałeś z tym, że z radością, poczuciem odpowiedzialności, miłości bo on taki zmęczony, zapracowany, niech sobie odpocznie i piwko wypije.....i tak lata mijały, te kobiety coraz więcej na głowie, coraz mniej sił, a mężuś coraz bardziej ma wszystko w d....e i własnego czubka nosa nie widzi. Te mądre pukają się w końcu w głowę i mówią osz k....a, ja tak więcej nie chcę! A szanowny mężuś się wścieka bo babie odbiło....smile
                        ŻYCIE!!!
                  • mola1971 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 05.10.12, 13:36
                    I jeszcze to:

                    taki_drugi napisał(a):
                    Normalny człowiek (czytaj:facet)

                    Normalnie ręce i piersi opadają smile))
                    W takim razie ożeń się z takim normalnym człowiekiem, czyli facetem i po kłopocie. Żadna baba już Ci nie będzie zrzędziła tongue_out
                    • noname2002 Re: Pati, jeżeli chcesz pomóc koleżance... 16.10.12, 13:21
                      W takim razie ożeń się z takim normalnym człowiekiem, czyli facetem i po kłopoc
                      > ie. Żadna baba już Ci nie będzie zrzędziła tongue_out

                      I jeszcze nie będzie musiał płacić tych strasznych ALIMENTÓW tongue_out
      • satoja Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:37
        pati790 napisała:

        > Powiedziała mi, ze ma poczucie winy wobec żony i dzieci i nie chce dalej się wp
        > latać w ten romans.


        1.) Aha, czyli mamy niewinną dziewczynę-kochankę z wyrzutami sumienia, wrażliwą i delikatną kobietę......

        > Jednak on podobno nie chce odpuścić, a ona ma do niego słabość i masło m
        > aślane.


        Którą ten wredny facet (FACET TO ŚWINIA ! ) wręcz ZMUSZA do chodzenia z nim do łóżka ..... choć ona przecież jest -> patrz pkt.1) . Może trezba zgłosić sprawę molestowania i gwałtu na policję??


        > Wiec co poniektóre kobiety, które tu piszecie,ze zawsze kochanka jest dziwka to
        > mylicie się...

        Znaczy że co.., że nie bierze kasy tylko sobie "słabość" swoją zaspakaja? big_grin


        Dziewczyna bzyka męża swojej koleżanki BO CHCE I LUBI. Gdyby nie chciała i nie lubiła to by mu do łóżka nie wchodziła.

        A Ty Pati nabierasz się na ckliwe kawałki aż śmiać się chce z naiwności. Uważaj, bo osoby o tak łatwym do zmanipulowania charakterze i labilnej moralności często lądują w "niechcianych" związkach z cudzymi żonami/mężami wink

        Swoją drogą gadałas już o tej zdradzie z facetem, gadałaś z kochanką, to chyba z żoną też sobie pogadasz "ot tak na luzie" big_grinbig_grinbig_grin
        • pati790 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 11:55
          Z mężem nie gadałam, tylko powiedzialm mu,ze wiemsmile. On mnie unika. Zreszta to nie moja sprawa jak ktos juz tu wczesniej zauwazyl, więc zdecydujcie się? Mowic, czyli wtracać się, nie mowić, czyli nie wtrącać się? suspicious Ja jej nie powiem, bo się boję jej reakcji, tak zwyczajnie...

          Swoja droga mam wrazenie,ze biore udzial w jakims serialu brazylijskim, a wcale nie chce w nim występować. Troche na wlasne życzenie big_grin.

          Ja kochanki nie bronię, ale przypominam, ze to osoba, ktora tez czuje i ktora moze dala sie zmanipulować. Ona romansowac juz nie chce, on ją wręcz "prosi" A ze ona ma slabosc do niego?, no ma....w koncu sie z nim przespała. Proste jak budowa cepa tongue_out smile
          • satoja Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:00
            Widzę, że jesteście z kochanką do siebie bardzo podobne. Ona twierdzi że nie chce z panem sypiać... więc z nim sypia. Ty twierdzisz, że nie chcesz w ten "brazylijski serial" wnikać, a rozpuszczasz język do pana(ty zaczęłaś) , kochanki(ty zaczęłaś) - (założę się, że rozkłapiesz to wokoło wszystkim oprócz zdradzanej żony).
            Zastanów się nad tym co robisz i dlaczego. Bo to ma swoje konsekwencje.
            A rozpływanie się nad "niewinnością" kochanki, która świadomie weszła do łóżka żonatemu a teraz wręcz "nie chce ale musi bo on chce" jest tak niedojrzałe , że witki opadają....


          • anbale Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:02
            Myślę, że nie powinnaś się wtrącać. Sytuacja może być diametralnie inna, niż Ci się wydaje a poza tym to są na ogół sytuacje tak skomplikowane i wywołujące tyle emocji, że w "dobrej wierze" można dużo spaprać...Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, jak wiadomo, a poza tym nie jesteś żadną stroną w tej historii.
          • ewela1_1 Re: Romans z żonatym 05.10.12, 12:14

            Pati, a ja bym chciała,żebyś mi powiedziała. Gdybyś to Ty była moją znajomą i gdyby mąż mnie zdradzał.


            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

            "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
            • anbale Re: Romans z żonatym 05.10.12, 13:23
              Mam koleżankę, którą znienawidziła swoją przyjaciółkę za przyniesienie newsa o zdradzie męża, stwierdziła, że wolała błogą nieświadomość, a tak musi nieść ciężar tej wiedzy...
              Nie wiadomo czasem co dla kogo lepsze, a jednak takie informacje mają czasem straszne następstwa. Myślę, że trzeba ostrożnie do tego podchodzić.
          • lampka_witoszowska Re: Pati, na Boga... 05.10.12, 15:59
            kto ma się zdecydować? całe forum? przeciez każdy mówi za siebie

            jak chcesz, to sobie podlicz głosy w tabelce...
        • pomichal Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 11:43
          Jak w tytule.
          Mogłabyś tak w kilku punktach napisać, o co ci chodzi - główne tezy, bo ja się kompletnie pogubiłem.
          Moim zdaniem romans z żonatym to jak romans z mężatką - często się zdarza, nic w tym dziwnego czy oryginalnego i w porównaniu z innym konfiguracjami jest to z reguły bezpieczniejsze, mniej kłopotliwe, oparte na jasnych zasadach, często ma pozytywne skutki, a nawet przyczynia się do wzmocnienia związku (chociaż czasem przyczynia się do rozpadu).
          Przecież nikt nikogo do romansu z kimś żonatym/mężatym nie zmusza. Jeśli taki romans jest, to znaczy, że jest jakiś deficyt w małżeństwie.
          Trochę w tej dyskusji pobrzmiewa takie kobiece podejście wg. którego wszystko powinno do czegoś prowadzić - czyli jak jest romans, to powinno się dążyć do przekształcenia go w stały związek. Ale po co? Romans bywa leczeniem duszy dlatego, że jest romansem a nie małżeństwem. małżeństwo to coś więcej. Nie traktujcie wszystkiego tak ostatecznie.
          • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 11:47
            Ten post w jakieś dziwne miejsce wskoczył. Bez sensu.
          • 68marta Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 11:56
            pomichal napisał:

            > Jak w tytule.
            > Mogłabyś tak w kilku punktach napisać, o co ci chodzi - główne tezy, bo ja się
            > kompletnie pogubiłem.
            > Moim zdaniem romans z żonatym to jak romans z mężatką - często się zdarza, nic
            > w tym dziwnego czy oryginalnego i w porównaniu z innym konfiguracjami jest to z
            > reguły bezpieczniejsze, mniej kłopotliwe, oparte na jasnych zasadach, często m
            > a pozytywne skutki, a nawet przyczynia się do wzmocnienia związku (chociaż czas
            > em przyczynia się do rozpadu).
            > Przecież nikt nikogo do romansu z kimś żonatym/mężatym nie zmusza. Jeśli taki r
            > omans jest, to znaczy, że jest jakiś deficyt w małżeństwie.
            > Trochę w tej dyskusji pobrzmiewa takie kobiece podejście wg. którego wszystko p
            > owinno do czegoś prowadzić - czyli jak jest romans, to powinno się dążyć do prz
            > ekształcenia go w stały związek. Ale po co? Romans bywa leczeniem duszy dlatego
            > , że jest romansem a nie małżeństwem. małżeństwo to coś więcej. Nie traktujcie
            > wszystkiego tak ostatecznie.

            Pomichale a jutro Twoja żona czy narzeczona przyjdzie do Ciebie i zakomunikuje Ci:
            -Kochanie własnie leczę swoja dusze z innym męzczyzna !
            • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 12:16
              Nie wiadomo, czy tak powie - może np. leczyć nie mówiąc, bo pewnych rzeczy czasem lepiej nie mówić. A może powie? A może któregoś dnia zauważę, że jest odmieniona, szczęśliwsza.
              A może powie, że kocha innego? Wszystko może się zdarzyć. Ale czy bym przez to przestał ją kochać, gdybym ją kochał? Nie! A gdybym miał jej dosyć lub bym widział, że ona mnie nie kocha, to czemu miałbym rozpaczać?
              Ale przecież tak bywa. Na tym polega życie - a to zgubimy prawo jazdy, a to wygramy w totka, a to spotkamy kogoś wspaniałego, a to zachorujemy itd. Dlaczego uważasz, że wszystko ma trwać? Jest przeciwnie - wszystko się zmienia. Tak było, jest i będzie. Trzeba się z tym pogodzić.
              • mayenna Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 08:13
                pomichal napisał:


                > A może powie, że kocha innego? Wszystko może się zdarzyć. Ale czy bym przez to
                > przestał ją kochać, gdybym ją kochał? Nie! A gdybym miał jej dosyć lub bym wi
                > dział, że ona mnie nie kocha, to czemu miałbym rozpaczać?
                > Ale przecież tak bywa. Na tym polega życie - a to zgubimy prawo jazdy, a to wyg
                > ramy w totka, a to spotkamy kogoś wspaniałego, a to zachorujemy itd. Dlaczego u
                > ważasz, że wszystko ma trwać? Jest przeciwnie - wszystko się zmienia. Tak było,
                > jest i będzie. Trzeba się z tym pogodzić.

                Nie bierzesz pod uwagę dojrzałości dorosłych osób, którym zależy na trwałości rodziny. Przepis na to jest dość prosty: nie wchodzimy w sytuacje zagrożenia zakochaniem czy fascynacją innymi osobami, nie przekraczamy barier. Jak widzimy zagrożenie to po prostu uciekamy, żeby nie narazić związku. Małżeństwo zobowiązuje do pracy nad sobą i relacja, do wysiłku, do wspólnoty. Jak ludzie są w bliskiej relacji emocjonalnej to im się nie zdarzy zakochać w kimś innym.
                Pogodzić się trzeba też z tym, że romans to nie tylko zakochanie, ale też wybór. Wchodzi się w to zamiast uciąc kontakt.
                • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 11:02
                  mayenna napisała:
                  > Przepis na to jest dość prosty: nie wchodzimy w sytuacje zagrożenia zak
                  > ochaniem czy fascynacją innymi osobami, nie przekraczamy barier. Jak widzimy z
                  > agrożenie to po prostu uciekamy, żeby nie narazić związku. Małżeństwo zobowiązu
                  > je do pracy nad sobą i relacja, do wysiłku, do wspólnoty. Jak ludzie są w blisk
                  > iej relacji emocjonalnej to im się nie zdarzy zakochać w kimś innym.
                  > Pogodzić się trzeba też z tym, że romans to nie tylko zakochanie, ale też wybór
                  > . Wchodzi się w to zamiast uciąc kontakt.

                  To prawda. Dlatego uważam, że człowiek staje się bardziej podatny na romanse, gdy w małżeństwie coś zaczyna szwankować, gdy przestaje ono spełniać oczekiwania (nie chodzi o oczekiwania seksualne, a przynajmniej nie tylko o nie). Czyli początkiem uchylenia drzwi jest oddalenie emocjonalne. I jak człowiek przestaje czuć tę bliskość to łatwiej mu przez te uchylone drzwi kogoś wpuścić - mimo że często zdaje sobie sprawę z naganności takiego kroku
                • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 11:05
                  Ano właśnie smile
                • anbale Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 11:35
                  mayenna napisała:

                  Jak ludzie są w bliskiej relacji emocjonalnej to im się nie zdarzy zakochać w kimś innym.

                  I tu właśnie jest pies pogrzebany. Jak są w bliskiej relacji emocjonalnej to ta cała "harówka" związana z utrzymaniem związku, o której piszesz, jest dla nich kompletną abstrakcją, bo im się związek niejako sam fajnie toczy siłą odśrodkową, bez poradników, terapii i nieludzkich wysiłków, żeby jakoś uciągnąć to małżeństwo i nie ulec pokusom.
                  I tu się pojawia kwestia właściwego doboru, bo trudno być w bliskości emocjonalnej z kimś dla kogo nasze emocje to niewarta uwagi kupa bzdur. Wtedy faktycznie trzeba się namordować, żeby utrzymać związek, a wynik i tak niepewny...
          • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 15:13
            Nie lam sobie glowy.Podpisuje sie pod tym co napisalessmile
            Jedna kobitka zaczela w stylu "wszyscy facecy to zdrajcy !td itp ...." to ja jej usilowalem zrelatywizowac te mocne twierdzenia i pokazac ze swiat jest troszke inaczej zbudowany niz sobie kobitki wyobrazaja a szczegolnie sprawy d/m maja mocna determinante biologiczna ,a wiec nie ma co lkac i wyklinac tylko trzeba sie z tym pogodzic ze zdrady byly,sa i beda smile
            Jesli obie strony chca tego to po jaka cholere komplikowac sobie zycie rozszczepiajac wlos na czworo.Brac co sie nam przydarza , jak sie pcha nam w rece i tylko sie delektowac
            Kobitka ma fajne relacje z zonatym facetem ,ale usiluje tu na forum poprawic sobie obraz samej siebie deklarujac ze jej to nie pasuje i tralalal...Inne zas opluwaja ja ze dziwka,szmata itd smile
            • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 15:44
              A, to w porządku, dziękuję za wyjaśnienie.
              Rzeczywiście w złe miejsce trafiła z tą "autoterapią", bo przecież tu panuje zbiorowy i silnie rozwinięty (zwłaszcza w deklaracjach) kult monogamii biologicznej aż po grób, więc ortodoksi ją zadziobią raczej
              • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 15:58
                Hehe. Zauważ co Marta robi. Sama tkwi w ortodoksyjnej monogammii i zdrada małżeńska ja odrzuca a jedyne odstępstwo zrobiła dla miłości z lat dziecięcych usprawiedliwiając siebie i kochanka, że przeciez ma prawo do spotkań bo... między nimi to wielka miłość, jego małżeństwo jest złe, jego żona postępowała nieuczciwie. Kto wg kochanki jest odpowiedzialny za fakt, że kochanka sypia z cudzym mężem? Zła żona która misia unieszczęśliwiła tak bardzo, że kochanka musi go ratować i pomagać mu jakoś żyć.
                Jak kochanka o takich poglądach chce mieć satysfakcjonujący romans?
                Nie da rady, bo sama siebie okłamuje co do powodów wejścia w układ i co do celu. Celem kochanki tutaj nie jest romans, ale zdobycie dla siebie nowego partnera. A pan się nie zamierza ani nie zamierzał rozwodzić, co dla kochanki w momencie nawiązania romansu było sprawą oczywistą "żonaty pan+żona kiepska+kochanka świetna= pana rozwód i szczęsliwy związek z kochanką". A tak to nie działa. wink

                • moniapoz Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 16:17
                  >Celem kochanki tutaj nie jest romans, ale zdobycie dla siebie nowego partnera

                  To jest bardzo ciekawe zdanie. A co jest "normalnym" akceptowalnym celem kochanki/ romansu ?
                  są tu jakieś normy, obowiązujący savoir vivre ?
                  I czy to takie oczywiste, że decydując się na romans z postawą hedonistyczną nie można zmienić już tej postawy na postawę poszukującej partnera życiowego. Przecież to są emocje nad którymi do końca nigdy nie jesteśmy w stanie zapanować. Zakładamy np. że tylko seks i nic więcej a tu nagle pojawia się uczucie. I to przecież zarówno u kobiet jak i mężczyzn...

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 19:53
                    Oczywiście że tak. Tylko, jesli uczucia te lub konkretne potrzeby się wyklarowały a okazało się że są jednostronne i nieodwzajemnione, to po co je lokować w kimś kto ich nie chce i piętrzyć w sobie frustracje i żale "czemuż ach czemuż on jednaiek nie chceconfused wink
                    Jeśli jej odpowiada związek bez zobowiązań to niech korzysta. Jeśli jej nie odpowiada to niech zrezygnuje z niesatysfakcjonującego układu a nie odpowiada jaki kochanek be i jaka żona jego fe. A autorka od początku dlatego zaczęła układ, że myślała iż facet ma tak złe małżenstwo że wisi ono na włosku. Przyjemniej zakładać niewiele a więcej sporo dostać, niż zakładać że to coś wielkiego będzie a dostać tylko wpadanie na kilka godzin po pocieszenie.

                    • 68marta Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 18.10.12, 22:06
                      Garibaldia ale mnie odmłodziłaś "z lat dziecięcych" -dzięki.
                      Nie moge tu niestety napisać wszystkiego ,czy uczucie jednostronne? Czy Ty wiesz jak on mnie zapewniał o swojej miłości,juz nikt nigdy mnie tak nie pokocha jak on,hehe
                      Nie wierzysz ,bo sama się sparzyłaś, też ulokowałaś uczucia w nieodpowiednim człowieku,prawda? Zostałaś oszukana przez kogoś kto niby cie bardzo kochał.Oczywiście u mnie moze być podobnie .Na pewno jak człowiek słyszy o tak wielkim uczuciu,to chyba normalne ,ze zakłada co by było gdyby...ale ja mam jeszcze dziecko / i nie jest to Isaura,tak na marginesie były jeszcze"Ptaki ciernistych krzewów/nie zamierzam jej przedstawiać po kolei róznych panów.Tatusia ona ma,a czy ktos z nami zamieszka to jeszcze długa droga. Na razie ciesze się wolnością i spokojem .Nie potrzebuje tez pana zeby mnie utrzymywał,nie chce być od nikogo uzależniona.Mam fajne mieszkanie,powinnam tylko zmienić prace.
                      Kobieta potrzebuje tego ciepła,rozmowy,zainteresowania itpnie sprowadzajcie tego od razu do seksu,aczkolwiek nie powiem z nim jest zaje......sty.
                      • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 06:14
                        hmm.. cos mi sie wydaje ze bardziej chcesz sie pozwierzac komus niz tak naprawde potrzebujesz radysmile.
                        W jakim celu rozszczepiasz wlos na czworo?Jest dobrze wiec po co kmomplikujesz.Uklad jest dla obu stron jasny.Proba zmodyfikowania go z pewnoscia zburzy istniejaca rownowage i skomplikuje zycie wam wszystkim
                        Moja rada :samo sie ulozy lub rozwiaze.Korzystaj z zycia i ukladu .Czerp garsciami i jesli Pan jest w seksie super to wykorzystuj to na maksa abys czula sie usatysfakconowana na maxa.A to ze wyzala sie na zone? jego sprawa,widac potrzebuje cie jako psychoterapeutki.smile
                        On ma zaspokojenie swego ego a ty przyjemnosc z bycia z mezczyzna.Proste?
                      • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 11:02
                        Marto, to Ty przyszłaś tu z problemem i chcesz by Cię "ratować" z strasznego związku z kochankiem (i jego żoną) w który się uwikłałaś. Nie podoba Ci się co napisałam to zaczynasz atakować przypisując innym swoje słabości.
                        Napiszę jeszcze raz wyraźnie: nie jesteś ofiarą tego faceta ani jego żony. Bardziej swoich wyobrażeń o świecie i ludziach. Zakłamujesz samą siebie chcąc na zewnątrz wyglądać jako osoba przyzwoita, z zasadami, moralna itd. To pragnienie jest w Tobie silne. Dlatego tłumaczysz się, że WIEDZĄC iż facet żonaty i dzieciaty związałaś się z nim bo przecież miał być nieszczęśliwy w małżenstwie i żona podła... Wiec weszłaś w romans niby ze szczytnych celów i czystych intencji. Tymczasem Twoje intencje są czysto egoistyczne: odbić tego faceta tamtej kobiecie, bo on Cię kręci w łóżku i emocjonalnie, nie masz własnego faceta i masz miejsce w emocjach na nowego, chciałabyś mieć tego wyłącznie dla siebie. Pomimo jego żony, dzieci.
                        Po prostu przyznaj się przed samą sobą do swoich uczuć. I zastanów się jak chcesz żyć, co jest dla Ciebie ważne. Jeśli sumienie Cię za mocno gryzie to to skończ, jeśli plusy układu przewyższają to sobie w nim bądź i się nim ciesz.
                        Ale nie oczekuj, że jak się pochwalisz głośno w rodzinie, wśród znajomych, w pracy faktem, że "bzykam żonatego, liczyłam że się rozwiedzie dla mnie ale skunks nie chce!" to się spotkasz z aplauzem "faktycznie co za skunks!" i poparciem, raczej usłyszysz "a czego się spodziewałaś zaczynając związek z żonatym"? Nie licz też, że długo pociągniesz na szukaniu współczucia "związałam się z żonatym, on ma złą żonę i nie umie od niej odejść, ach jaka ja biedna jestem".
                        To, że dałaś sobie "nawinąć makaron na uszy" to już Twój koszt emocjonalny. Pan może kochać wiele kobiet, każdą za co innego. Każdej może mówić że jest wyjątkowa, że zawsze będzie ją kochał, że nie pokocha tak innej - i to będzie prawda. Bo inną pokocha trochę inaczej tongue_out A to, że ktoś mówi , że "kocha" to tylko słowa, ekspresja tu i teraz, a jeszcze mówiona w łóżku, hehe. Nie masz 15 lat żeby wierzyć w słowa a zamykać oczy na czyny.

                        Czy mówienie "kocham cię" znaczy "chcę się z Tobą ożenić, składam pozew rozwodowy i odchodzę od żony, wprowadzam się do ciebie" ? ? Nic z tych rzeczy. Znaczy jedynie że jest mu fajnie i przyjemnie z Tobą i ten niespełniony romans (same ciastka bez szarej codzienności) go kręci i ekscytuje i daje sporo wrażeń erotyczno-emocjonalnych tym bardziej w otoczce "odnalezienia się po latach".

                        Spróbuj powiedzieć panu, że nie chcesz takiego układu, że chcesz z nim być na stałe, więc jeśli Cię kocha to niech złoży pozew rozwodowy, pozbędzie się złego małżeństwa, itd. Dopuk isię nie rozwiedzie to nie dopuszczaj go zbyt blisko. I zobaczysz czy jego "kocham cię" znaczy cokolwiek więcej od "tak jak jest jest mi świetnie i chcę żeby właśnie tak trwało" . wink

                        Nie wiem czy Ty z nim kiedykolwiek szczerze porozmawiałaś czego właściwie od niego oczekujesz.

                        A jak źle Ci w roli kochanki czekającej aż pan żonaty będzie miał czas - to zwyczajnie nie czekaj. Ale żyj, korzystaj z tego co jest, a szukaj innych i nie zamykaj emocji na tego jednego który ..realnie.. z Tobą zamieszka tylko wtedy gdy.... żona go z domu wyrzuci.

                        Zacznij patrzeć na czyny. Nie buduj przyszłości na słowach. Słowa niewiele kosztują.
                        Na tym co on mówi możesz budować chwilę, przyjemnośc tu i teraz.

                        ps. ja mam kilu byłych narzeczonych z dawnych lat, z których każdy mnie kocha wspomnieniami z dawnych lat, niektórzy mają żony a doskonale wiem, że jakbym im pozwoliła się bliżej mnie pokręcić to byśmy sobie fajny romans mogli mieć - gdybym miała ochotę. Bo po iluś latach z żoną już od dawna szukają odskoczni, najchętniej z kimś kogo lubią i kto ich kręci. Co nie znaczy, że będą się rwac do rozwodu, podziału majątku, alimentów na dzieci, brania sobie mnóstwa dodatkowych kłopotów na głowę. I o tych sprawach wypada wiedzieć gdy się wchodzi w związki z żonatymi/męzatkami.

                        ps2.moja znajoma od 7 lat jest w związku z zonatym, facet wyraźnie powiedział że ją kocha/uwielbia/szaleje ale nie zamierza się rozwodzić i odchodzić od rodziny dla niej,
                        ona nie przyjmuje tego do wiadomości, związek kontynuuje a znajomym chlipie jaka nieszczęsliwa bo on ciągle decyzji nie podjął... Jak duzymi literami by jej trzeba powiedzieć że TEN PAN SIĘ NIE ROZWIEDZIE BO NIE CHCE ? że w ofercie jest tylko romans i to zostało już powiedziane wink
                  • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 06:04
                    Odnosnie panowania nad emocjami nie zgadzam sie z toba tak do konca.

                    Poniewaz interesowal mnie kiedys tematyka stresu wiec postudiowalem sobie to i owo.Okazuje sie ze sa technika dzieki ktorym mozna dosc latwo zapanowac nad tak silna emocja jak jest stres.Mozna je przenies do kazdej innej emocji.
                    Zasadniczo nasze emocje to czysta fizjologia i chemia,a wiec mozna miec nad nimi samokontrole.Oczywiscie Kobiety obrusza sie bo przeciez emocje to ich swiat i ich twierdzasmile
                    Prawda jest taka ze w labolatoriach pracuje sie juz nad universalna pigulka na relakssmile
                    Zreszta duzo nie tzreba,krzta alkoholu wprowadza nas w stan rozluznienia dosc szybko.
                    Nieprzypadkowo radzilem autorce aby po zblizeniu , w ciagu 5 minut odchodzila od faceta,bo okazuje sie ze po orgazmie wlasnie w czasie owych 5 minut rozpoczyna sie proces chemiczny w mozgu ktory mozna nazwac"budowaniem przywiazania do partnera seksualnego ".Kobiety twierdza ze to nic nie mawspolnego z fizjologia ,ale jednak ma !Temat ten zostal juz dokumentnie przebadany w labolatoriach psychologow i widomoze wyzwalane wmozgu endorfiny sa zblizone w budowie do heroiny a ta jak wiadomo uzaleznia, a wiec wciaz chce sie wiecej.Poprzez skomplikowany proces psychologiczny ktory tez zostal zbadany a nazywa sie "symulacja pozytywna" kojarzymy partnera z owym blogim "narkotycznym "stanem i mamy co? ano przywiazanie do partnera.
                    A wracajac do esencji twojego wywodu mysle ze istnieje cos takiego jak ofucjalna moralnosc katolicka ktora jest dominujaca ,oraz powstajaca moralnos ludzi w nowej epoki postindustraialnej .To co na Zachodzie spowodowalo zalamanie sie potegi KK u nas dopiero raczkuje ale powoli rozlewa sie nacoraz szersze kregi.Otoz tempo przemian powoduje ze ludzie nie nadazaja za zmianami i nie adaptuja sie w dostaeczny sposob,to powoduje ich psychczna desintegracje i ucieczke w
                    1.Narkotyki ,alkoholizm ,srodki psychotropowe
                    2.religia,odkrywanie nowych reeligi,sfer duchowosci stad popularnosc New Age a u nas sekt
                    3.Uniwersalizm.Nadmierna pogon za nowosciami aby byc na fali i znac choc po lepkach kazda nowinke techniczno-naukowa
                    4.Bezwzgledny konserwatyzm poza sfera zawodowa.Ta zas jest opanowana w doskonaly ,wrecz perfekcyjny sposob
                    A wiec norma sie staje romans ,skok w bok .Coraz wiecej ludzi to akceptuje gdzyz czuje ze malzenstwo zamyka ich na nowe doznania i nie daje tego co najlepsze.Wrecz zniewala i podporzadkowuje standartom ktorych nie akceptuja.
                    To jest odpowiedz na twoje pytanie co jest normalnoscia
                    • barmanka_prl Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 10:10
                      falowod napisał:

                      > Zasadniczo nasze emocje to czysta fizjologia i chemia,a wiec mozna miec nad ni
                      > mi samokontrole.

                      Falowod:

                      Zasadniczo nasze zegarki to czysta mechanika: bateria, wskazówki, regulator... więc można mieć nad zegarkiem kontrolę, prawda? Czy jak przestawisz wskazówki tak, żeby była godzina 15 zamiast 14 to przyspieszysz czas?

                      Zawsze mnie bawią te "odkrycia", że oto jesteśmy czystą fizjologią, procesami chemicznymi, hormonami itp. itd. To chyba jasne. Posiadanie fragmentarycznej wiedzy na temat funkcjonowania żywego organizmu nie zmienia faktu, że się żyje, cierpi, kocha, śmieje, płacze. A Twoja rada, by kobieta uciekała od faceta do 5 minut po orgazmie - bezcenna. Jeszcze warto poinstruować jaki dobór garderoby skróci czas ucieczki. Na pewno przydadzą się specjalne "sexy" majtki, których nie trzeba zdejmować big_grin

                      Gdy w latach 60 w Stanach zapanowała moda na psychoanalizę wszyscy "niespełnieni" rzucili się do gabinetów. Myśleli, że wystarczy dobry psychoanalityk, by podrasować każdą osobowość na własną miarę i rozwiązać problemy. Guzik z tego wyszło. Bo w każdym ludzkim życiu od początku liczy się przede wszystkim miłość.

                      I pamiętajcie o tym, żeby się często uśmiechać big_grin
                      • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:04
                        Malo przekonywujacy argument z porownaniem do zegarka.

                        Im wiecej poznajemy c\zlowieka tym latwiej nam sie orientowac w roznych mechanizmach jego funkcjonowania."Problem " z funcjonowanie psychiki mozan raczej porownac do pociagu ktory sie wykoleil.
                        Podalem sposob na wyziebienie emocji autorki bo jest on oparty na badaniach funcjonowania "kobiecego przywiazania" zreszta podobny mechanizm ale z mniejsza intensywnoscia odbywa sie u faceta po orgazmie .Im dluzej trzyma penisa w pochwie po wytrysku bym bardziej odczuwawiec z partnerka.
                        Zauwaz ze facet ktory po wytrysku wyjmuje penisa sygnalizuje ze nic go z partmerka nie laczy.
                        Moze dlatego ze wy kobiety malo wagi przykladacie do dostzregania szczegolow a umyka wam calosc nie pojmujecie ze mozna cialem sterowac ,mozna emocjami sterowac pod warunkiemnze sie CHCE.Zreszta te mechanizmy niejednokrotnie pracuja w tle ,w naszej podswiadomosci.Potem zastanawiamy sie dlaczego tak poszlo a nie inaczej ,Ano to owe "nastawienie" dalo znac o sobie .
                        • barmanka_prl Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:43
                          falowod napisał:

                          > Moze dlatego ze wy kobiety malo wagi przykladacie do dostzregania szczegolow
                          > a umyka wam calosc nie pojmujecie ze mozna cialem sterowac ,mozna emocjami ste
                          > rowac pod warunkiemnze sie CHCE.

                          No to teraz jeszcze tylko powiedz Marcie czego ona CHCE i będzie wszystko jasne.
                      • pomichal Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:09
                        barmanka_prl napisała:
                        > I pamiętajcie o tym, żeby się często uśmiechać big_grin

                        Jestem za! Ale myślę, że trudno się często uśmiechać komuś, kto żyje w związku, który go nie satysfakcjonuje i widzi, że utrzymanie tego związku będzie cały czas wymagało zaciśniętych zębów, walki, czujności. Powstańcowi na barykadzie nie jest do śmiechu.
                        A na jakiej podstawie twierdzisz, że guzik wyszło z psychoanalizy - jakichś badań, raportów, głębokiej obserwacji społeczeństwa amerykańskiego, czy tak ci się wydaje, bo kilka komedii obejrzałaś?
                        Ja znam kilka osób, którym psychoanaliza bardzo pomogła w "uporządkowaniu się", w budowie poczucia własnej wartości.
                        • falowod Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:15
                          Popieram.
                          W USA wciaz mozna udac sie do psychologa i" wygadac " na lezance.Inna sparwa ze to kosztuje smile i robola na to nie stac..Inne myslenie inne relacje wiec nijak sie to ma do naszych realiow polskich gdzie wciaz psycholog jest postzregany jako pol szarlatan pol szaman.Kobieta predzej podzie do wrozki niz do psychologa smile
                          • garibaldia Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:17
                            Akurat kobiety do psychologa da się namówić i chodzą. Ale spróbuj namówić faceta na psychologa.... ujma na honorze.
                          • 68marta Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 15:07
                            lowod napisał:

                            > Popieram.
                            > W USA wciaz mozna udac sie do psychologa i" wygadac " na lezance.Inna sparwa z
                            > e to kosztuje smile i robola na to nie stac..Inne myslenie inne relacje wiec nijak
                            > sie to ma do naszych realiow polskich gdzie wciaz psycholog jest postzregany j
                            > ako pol szarlatan pol szaman.Kobieta predzej podzie do wrozki niz do psychologa
                            > smile
                            Zyjemy jeszcze w takich czasach,że jezeli nawet ktoś korzysta z porad psychologa czy psychiatry ,trzyma to w wielkiej tajemnicy.Boi się,ze bedzie potraktowany jak osoba delikatnie mówiąc chora psychicznie /czytaj wariata/.Psycholog nie jest lekarzem,więc osobiscie wolałabym psychiatre,/zawsze cos przepisze/.Ludzie nie chca korzystać z takich porad ,poniewaz bardzo czesto wykorzystywane jest to w sprawach rozwodowych.Szczególnie jak wojna toczy sie o dzieci .Przeciez sąd nie powierzy opieki matce,czy ojcu- " wariatowi."
                            Coraz częsciej psychologa mozemy spotkac w duzych firmach, ale tam rozwiazywane są inne problemy...
                        • barmanka_prl Re: Falowod, ale o co ci chodzi? 19.10.12, 12:41
                          pomichal napisał:

                          > A na jakiej podstawie twierdzisz, że guzik wyszło z psychoanalizy

                          Nie z psychoanalizy guzik wyszło, tylko z wiary, że jest cudownym lekiem na całe "zło". Nie pamiętam gdzie, ale kiedyś czytałam o tym jakiś artykuł, chyba w "More Intelligent Life". Psychoanaliza i każda inna forma psychoterapii może być pomocna w rozpoznawaniu konkretnych problemów. Nie może jednak zmienić osobowości, a na to liczono.
      • zofiulina1971 Re: I jeszcze jedno... 05.10.12, 12:46
        Powiedziała mi, ze ma poczucie winy wobec żony i dzieci i nie chce dalej się wplatać w ten romans.

        Po prostu wzruszające... Jeśli dobro tamtej kobiety i jej dzieci tak bardzo leży jej na sercu, to może wystarczy panu powiedzieć "nie" i zacząć omijać jego łóżko szerokim łukiem...
      • szizumami Re: Romans z żonatym 06.10.12, 20:52
        są zasady dla których nie powinno być słabości
        • falowod Re: Romans z żonatym 08.10.12, 19:23
          Ach! wy kobiety! smile a on taki slodki w lozku! chcialabym ale...smile

          Ostatnio czytalem wywiad z pewnym seksuologiem.Radzi aby kobieta jak tylko chce "zwiazek niezobowiazujacy lub zerwac z facetem powinna zaraz po zblizeniu ubrac sie i wychodzic.
          Ano dlatego ze po orgazmie nastepne 15-30 min sa brzemienne w skutki emocjonalne.
          Po spelnieniu u kobiety w mozgu odbywa sie skomplikowany proces chormonalny w efekcie ktorego pojawiaja sie endorfiny-hormony szczescia a te wyzwalaja cala game cieplych uczuc do "tego wlasnie "goscia co lezy obok.Pojawia sie glod narkotyczny bo endorfiny maja bardzo zblizona budowe do heroiny i mamy pasztet!
          Pan profesor radzi wiec madrej kobiecie pakowac manatki i wiac do domu!aby sie nie zakochac smile
      • heksa_2 Re: Romans z żonatym 16.10.12, 21:56
        Rozumiem, że tę słabość ma między nogami?
    • 68marta Re: Romans z żonatym 16.10.12, 13:02
      Witam,pisze raz pierwszy ale czytam Wasze wpisy od roku.Już jestem po rozwodzie ,szybko sprawnie bez żadnych problemów.Powód: niezgodność charakterów ,wygasło uczucie.Przeżycie jednak ogromne ale nie o tym chciałam pisać ,tematem jest romans z żonatym.
      Zgadzam się ze wszystkimi Waszymi wpisami i co tego?Albo mnie tu "wyleczycie",albo nie zostawicie suchej nitki.
      Zacznę w wielkim skrócie od początku.Po rozwodzie spotkałam po wielu latach swoją pierwszą miłość.Kiedyś nasze drogi się rozeszły ponieważ byliśmy bardzo młodzi,dzieliła nas duża odległość a na miejscu pojawiła się dziewczyna,która szybko zaszła w ciążę.Każdy miał swoje życie ,on przez te lata kilka razy próbował nawiązać ze mną kontakt ale nasi znajomi zadecydowali inaczej.
      Jednak po wielu latach spotkaliśmy się ,/ nie tylko o seks tu chodzi/ uczucie odżyło ,ale on ma zonę i dzieci.Pytałam dlaczego tak postępuje i oszukuje rodzinę?.Mówił,że z zoną to tylko układ i dzieci ,kredyty itd.
      Kłamstwo ma jednak krótkie nogi i jego zona dowiedziała się o wszystkim.
      Znamy się ,zdobyła mój nr tel i zadzwoniła.Bardzo miła kobieta,prawie się zaprzyjaźniłyśmy.
      Nie wiem czy chciała mi go obrzydzić ale zrobiła ze swojego męża potwora,który cale życie ją oszukuje,jest furiatem itd Jest z nim bo nie pracuje,dla dzieci i co ludzie powiedzą jak on ją zostawi....Opowiadała mi różne dziwne historie z przebiegu ich małzeństwa.
      Kontakt z nim urwałam ,niestety nie na długo.
      Teraz jest moim przyjacielem,z który mogę o wszystkim porozmawiać.Razem oszukujemy jego żonę.Wiem,ze to jest złe bo nie chciałabym być na jej miejscu ale ona kiedyś również zachowała się nie w porządku.
      Jej życie teraz polega na ciągłym kontrolowaniu męża,który i tak ją oszukuje .
      Czasami pisze do mnie smsy ,że u nich wszystko w porządku i co mam jej odpisać,że właśnie pije kawę z jej mężem.Mam jej powiedzieć ?Czasami buntuje się ,wiem że to jest złe ale na razie nie potrafię zakończyć tej znajomości.On też nie chce ze mną tracić kontaktu.Dupek?Zależy mu na rodzinie?Wiem na kim mu zależy ale nie chce tu o tym pisać.
      W głowie dużo pytań i wątpliwości,nawet bólu i co z tego?
      • barmanka_prl Re: Romans z żonatym 16.10.12, 13:26
        68marta napisała:

        > Czasami buntuje się ,wiem
        > że to jest złe ale na razie nie potrafię zakończyć tej znajomości.On też nie
        > chce ze mną tracić kontaktu.Dupek?Zależy mu na rodzinie?Wiem na kim mu zależy
        > ale nie chce tu o tym pisać.
        > W głowie dużo pytań i wątpliwości,nawet bólu i co z tego?

        To z tego, że źle wybrałaś. Żonatego się nie wybiera. Nigdy, choćby nie wiem co. Ale wplątałaś się, więc:

        1 - albo się teraz wyplączesz;
        2 - albo zmarnujesz szansę na nowe życie po rozwodzie spotykając się tak z nim latami;
        3 - albo u niego zacznie się gehenna rozwodowa, którą Ty będziesz przeżywać razem z całą jego rodziną.

        Wybór należy do Ciebie.
        • <