Gość: warszawianka
IP: *.niehs.nih.gov
05.08.03, 17:21
Drogi Panie Adamie,
Przeciez wiadomo o co chodzi - a chodzi o pieniazki. Ludzie maja
dobre serce i wiekszosc z nich, gdy znajdzie chore zwierze i tak
bedzie chciala mu pomoc - wiec jesli nie do Azylu to zaniesie do
prywatnego gabinetu. Nawet emeryci (a moze przede wszystkim oni)
wykrzesaja ostatnie grosze aby pomoc cierpiacemu zwierzeciu.
Ile zas kosztuje srednio porada w prywatnym gabinecie
weterynaryjnym? Prosze to teraz przeliczyc na odratowane ptaszki
to sie Pan zorientuje o czy mowie. O kilku mocno dofinansowanych
kolegach pana powiatowego weterynarza.