silver.arrow Re: Predkosc zabija... 09.09.10, 14:29 No cóż, system szkolenia kierowców mamy debilny. Większość zmian proponowanych w artykule brzmi sensownie, ale nie spodziewałbym się ich wprowadzenia. Za dużo musiałoby się zmienić - przede wszystkim instruktorzy i egzaminatorzy musieliby naprawdę wziąć się do pracy, a nie bawić się w miasteczko ruchu drogowego na ulicach. Dlatego nie wierzę, że kiedykolwiek dobijemy do zachodnich standardów, jeśli chodzi o liczbę wypadków - dwujezdniowych dróg i bezkolizyjnych skrzyżowań nie da się wszędzie wybudować. Odpowiedz Link Zgłoś
rapid130 Re: Predkosc zabija... 09.09.10, 15:14 Dzisiaj oglądałem programik "Wypądek-Przypądek" i twórca komentarzy po prostu wskoczył w koleiny powyższego wątku. :-/ I tak do wyrzygania, niezależnie od scenariusza pokazywanego "dzwona". (Nie, ta prawidłowość nie dokuczała mi w poprzednich odcinkach). "Co prawda kierowca X wymusił pierwszeństwo, ale czy gdyby kierowca Y jechał wolniej, to doszłoby do wypadku?" (...) - A gdyby przechodziła tu matka wasza? Może pójdźmy z tym jeszcze dalej? Procent niedouków świeżych i wtórnych i ryzykantów na polskich drogach sprawia, że korzystanie z samochodu należy ograniczyć do siedzenia, słuchania radia i wycierania z niego kurzu. Nawet nie próbujcie przekręcać kluczyka w stacyjce! Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Predkosc zabija... 09.09.10, 15:29 > "Co prawda kierowca X wymusił pierwszeństwo, ale czy gdyby kierowca Y jechał wo > lniej, to doszłoby do wypadku?" (...) Statystyka wlasnie zostala zaszczycona kolejnym wpisem "nieustapienie" i "nadmierna". Zostal wiec polozony kolejny fundament pod kolejny fotoradar, ktory rozprawi sie tak z plaga nadmiernej, jak i nieustapienia, a moze nawet nieostroznosci przy wyprzedzaniu, o niesygnalizowaniu zamiaru nie wspominajac. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Predkosc zabija... 09.09.10, 15:32 Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Przeciez w tym programie WYJASNIAJA przyczyny wypadkow. Korzystaja z najlepszych wzorcow! Od komentarza coraz bardziej przypominajacego "Uwaga Pirat", a tym samym zlote czasy Polskiej Kroniki Filmowej i pietnowania spekulanta, po metody pracy policji - samochody jechaly, wiec winna jest "nadmierna" albo "niedosotosowana". Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e Bardzo dobry artykuł 09.09.10, 20:57 Dobra analiza zjawiska i jego przyczyn. Podobnie jak autor przyuczam do bezpiecznej jazdy syna, który po otrzymaniu prawa jazda nie będzie jeszcze przez jakiś czas samodzielnie woził innych czy robił dłuższych wypraw. Choć kilkukilometrowe wypady na myjnię, do urzędu czy po zakupy już robi. Próbuję uczyć go jazdy na trasie, na drodze ekspresowej, pewnie niedługo coś wyprzedzi... Pozostawienie samym sobie świeżych posiadaczy prawa jazdy to rosyjska ruletka. Będą się często nad nimi pastwić "doświadczeni" aż sprowokują do jazdy ponad swoje możliwości... Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 potrzebne uodparnianie na "poganiaczy" 12.09.10, 13:46 mejson.e napisał: > Będą się często nad nimi pastwić "doświadczeni" aż sprowokują do jazdy ponad sw > oje możliwości... no i właśnie na takie "pastwienie" trzeba od młodości uodpaniać bo inaczej lepsza część spłeczeństwa będzie ulegac chwastom a ilez to krzyku, niemal oburzenia było gdy zacząłem propagować hasło "wku...nie szybkiego i wsciekłego - bezcenne ", a przeciez jest ono znakomitym panaceum na "pastwienie" Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Predkosc zabija... 09.09.10, 21:56 "a do parkowania prostopadłego samochód po zatrzymaniu musi stać tak, aby można było otworzyć na cała szerokość wszelkie drzwi samochodu." Zgadza się, a do tego nie ma jednolitych standardów nauczania ani zdawania. Jeden egzaminator mnie opierniczył, kiedy zaparkowałam "normalnie", że ma być tak jak cytuję wyżej, drugi - że miałam zająć jedno miejsce, a nie dwa, kiedy zaparkowałam tak, jak cytuję wyżej. Właściwie mogłabym się odnieść do każdego kawałka tego artykułu - jazda za miastem? Za jakim miastem? Nie byłam na żadnej porządnej trasie, no, przepraszam, jeden raz, kiedy zaraz po dokupieniu jazd i umówieniu się na nie za dwa tygodnie okazało się, że egzamin będzie szybciej, bo się termin zwolnił. Wtedy dopiero pojechałam na trasę, było ciemno jak w... no, ciemno i mgła. Z kilu instruktorów, z którymi miałam do czynienia, do nauczania kogokolwiek i czegokolwiek nadawał się jeden i to on pokazywał mi trochę "normalnej" jazdy, a nie tylko pod egzamin. Cała reszta powinna sprzedawać pietruszkę, a nie uczyć jeździć. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Predkosc zabija... 10.09.10, 09:01 Dużo w tym prawdy, ale jest jeszcze coś. Prawo jazdy robiłem w 1995 roku. Wtedy zasady były jeszcze bardziej bzdurne, plac robiło się cały (czyli po kolei: łuk, parkowanie prostopadłe przód + tył, parkowanie równoległe, zawracanie na trzy i ruszenie pod górę) w związku z czym na kursie duża część czasu poświęcona była na plac (przynajmniej 5 z 20 godzin praktycznych). Ale była jedna, zasadnicza różnica - w trakcie godziny jazdy po mieście robiło się 20-25 kilometrów. W trakcie jazdy zamiejskiej zrobiłem ponad 65km w godzinę (maluchem!), łącznie ponad 115 (w programie były dwie godziny). 20 godzinny kurs dawał więc jakieś pojęcie o jeździe i około 500-700km za kółkiem. Gdyby teraz zastosować te kryteria, to w dużych miastach kurs powinien trwać około 50-60godzin. A 15 lat temu nie było na drogach nawet połowy obecnej liczby samochodów, więc nie tylko warunki do szkolenia, lecz także do zdobywania pierwszych samodzielnie przejechanych kilometrów były o niebo lepsze. 15 lat temu prawo jazdy nie było (jeszcze) wymaganą kwalifikacją w CV na dowolne stanowisko. 15 lat temu prawo jazdy robiło się, żeby jeździć a nie dojeżdżać. 15 lat temu ktoś, kto uznawał się za nienadającego się do prowadzenia samochodu, nie próbował. Dzisiejsze czasy zmuszają takie osoby do robienia prawa jazdy "na siłę". Moje lepsze pół zrobiło prawo jazdy nie dlatego, że chciało, ale dlatego, że szefostwo się ją zapytało, dlaczego nie ma (pracuje za biurkiem... jest księgową... inna sprawa, że jeżdżenie wychodzi jej po tych 4-ch latach od kursu już bardzo dobrze). Moim skromnym zdaniem obecnie jedynie jakieś 25% kierowców jeżdżących po naszych drogach w ogóle się do tego nadaje. Póki jest słoneczko, sucha nawierzchnia i widno, dramatu sierot drogowych nie ma. Ale jak widzę to, co dzieje się z "kierofcami" po pierwszych opadach śniegu, w ulewnym deszczu czy też we mgle, to ciarki mi po plecach przechodzą. I nie ma, że kobieta, że dziadek, że oferma i trzeba dać czas, żeby się nauczył/a... obowiązkowe powinny być testy z wyobraźni przestrzennej i badania psychomotoryczne. Mój osobisty dziadek (rocznik 1927, prawo jazdy 1946, bez choćby stłuczki po dziś dzień) jeździ samochodem po dzień dzisiejszy... i tak klnie niektórych kierowców, że szczęka opada (głównie ze względu na twórczy charakter wypowiedzi)... stylem jazdy zaś przypomina bardziej zrównoważonego ale dynamicznie jeżdżącego trzydziestoparolatka, niż "dziadka w Skodzie". Są ludzie, którzy po prostu nie nadają się na kierowców. Są ludzie, którzy potrzebują trochę więcej czasu, by oswoić się z prowadzeniem samochodu. Są ludzie, którzy wsiadają i jadą. Obecny system szkolenia i egzaminowania nie rozróżni tych 3 grup... idealny wyeliminowałby tą pierwszą, gruntownie (a nie przez 30 godzin parkowania po osiedlowych uliczkach i tamowania ruchu) wyszkolił i dał więcej czasu tej drugiej i sprawnie nauczył zasad bezpiecznej jazdy tą trzecią. Odpowiedz Link Zgłoś
staszek585 Re: Predkosc zabija... 10.09.10, 10:15 Należałoby zacząć od artykułu. I zgadzam się, znajomość przepisów jest wśród kierowców nikła. Testy nie wymuszają wiedzy, pytania są dziwacznie sformułowane. Trzeba uczyć odpowiedzi na pytania, znajomość przepisów do tego nie wystarczy. Debilne, ale od lat trwa. Co do zakresu nauczania, przepisy niczego nie zmienią, zresztą od lat instruktorzy potwierdzają, że szkolili na drogach o większej prędkości. I szkolili w porze nocnej. Potwierdzają i co z tego ? Kursanci nawet nie wiedzą, ze byli w takim zakresie szkoleni !!!!!! Przy okazji, w wielu artykułach krytykuje się uczenia parkowania "na słupki". Dziwne w tym jest to, że od kilku lat parkowania odbywają się na drogach, a nie na placu. Czyżby autorzy artykułów jedynie odkurzali to, co, być może, napisali wiele lat temu ? Wygląda niestety na to, że rzetelne uczenie jest tylko dla instruktorów hobbystów, którzy mają jeszcze poczucie odpowiedzialności i rzetelności. Na rynku dominują firmy na zasadzie "szkolić każdy może". I najtańsza cena kursu. Kontrola jest żadna. Wybór firmy szkoleniowej odbywa się jedynie na podstawie: "znajomej się podobał" albo "była najtańsza". Sami kandydaci też często podchodzą jedynie roszczeniowo: mam mieć zaświadczenie. I tyle. Niestety rzadko spotyka się osoby chcące się nauczyć. Częściej spotykana jest postawa: mam skończyć kurs, uczyć się będę później. PS: Niestety obserwacja ruchu na naszych drogach nie zachęca do nauki. Kierowcy rozróżniają światło czerwone od zielonego. I to nie wszyscy. Skrzyżowania są już zagadką. A w gęstym ruchu i tak częściej wjedzie się "bo ktoś puści" niż zgodnie z przepisami. A władza i Policja twierdzi, że wszystkiemu winne nie przestrzeganie dopuszczalnej prędkości. Więc fotoradary zapewnią bezpieczeństwo. I przy okazji podreperują budżet gminy. A może na odwrót ? I koło się zamyka. Rozsądni po zdaniu egzaminu przez jakiś czas jeżdżą z innymi. I doszkalają się. Swoją drogą , kto z Pań i Panów kierowców stwierdzi , że to do czego dojeżdża to skrzyżowanie czy też nie ? Już nie mówiąc o zauważeniu skrzyżowania równorzędnego. Warto nad tym pomyśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
jorn Re: Predkosc zabija... 11.09.10, 17:00 A mnie poraża głupota kandydatów na kierowców. Zawsze mi się wydawało i nadal jestem tego zdania, że łatwiej jest się nauczyć przepisów ruchu drogowego na tyle, żeby nie mieć problemów ze zdaniem egzaminu teoretycznego niż wykuć na blachę, że w teście nr 35 na pytanie nr 8 prawidłowe odpowiedzi, to a i c. Nawet, gdyby tych wariantów testów było 20 (a tak przy okazji, ile ich jest?). Po drugie, chyba każdy, nawet największy idiota, zdaje sobie sprawę, że po "nauce" metodą ZZZ nie będzie w stanie przejechać nawet kilku kilometrów samodzielnie. A może się mylę? A poprawę możnaby uzyskać natychmiast zmieniając nieco strukturę testów: egzaminowany losowałby nie cały zestaw pytań, a każde pytanie oddzielnie; na ekranie komputera powinien się wyświetlać wyłącznie tekst pytania bez żadnych numerów i sygnatur; kolejność odpowiedzi też powinna być przez komputer losowana. Wtedy nawet matoł wkuwający metodą ZZZ musiałby wkuć, że na drodze dwujezdniowej poza obszarem zabudowanym dozwolona prędkość wynosi 100 km/h, a nie, że prawidłowa odpowiedź to c. Zawsze byłaby spora szansa, że coś we łbie zostanie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
staszek585 Re: Predkosc zabija... 11.09.10, 20:37 Jorn, od kiedy jest komputerowy system egzaminowania, nie losuje się gotowych zestawów. Komputer wybiera pytania wg zaprogramowanego logarytmu. Natomiast kolejność odpowiedzi w pytaniu jest stała. A co do przekonań, niektórzy zdają sobie sprawę, że jeździć nie umieją. Jak mają na tyle rozsądnych rodziców to z nimi jeżdżą. I wtedy coś do nich musi dotrzeć. i tak jakoś leci. Odpowiedz Link Zgłoś
kos52 Re: Predkosc zabija... 11.09.10, 21:00 Aktualnie jest 488 pytań i do każdego są trzy możliwe odpowiedzi. Komputer dokonuje losowania 18 pytań i on równocześnie sprawdza poprawność. Kursanci uczący się zdają te testy bez problemu - baza jest jawna. Leniwi nie mają szans. Żaden kurs nie nauczy wszystkich cech, których widzielibyśmy u kierowcy. Np: myślenia, przewidywania, spostrzegawczości, refleksu, odpowiedzialności, altruizmu, pokory wobec praw natury, gotowości do samokształcenia i doskonalenia swojej wiedzy i umiejętności ...... Jeśli KTOŚ uważa, że to wszystko ma dać kurs - jest w błędzie. Na to jakich mamy kierowców ma wpływ cały system edukacyjny młodego pokolenia i starszego pokolenia. Miałyby wpływ dobre przykłady - ale ich nie ma albo są mało widoczne (pokazuje się piratów :)). Miałaby wpływ współpraca ludzi z różnych dziedzin motoryzacji na szczeblu np powiatu - ale tutaj dokładnie rozdzielono ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jorn Re: Predkosc zabija... 11.09.10, 22:19 OK, jak ja zdawałem, to żadnych komputerów na egzaminie nie było i takiego komputerowego testu nie zdawałem. Ale, jeśli - jak piszecie - jest 488 pytań, to podtrzymuje zdanie, że łatwiej jest się nauczyć zasad i przepisów ruchu drogowego na tyle, żeby zdać niż wyklepać na blachę, że dla pytania nr 356 prawidłowe odpowiedzi, to a i b (bo chyba może być więcej niż jedna prawidłowa odpowiedź). A jeżeli ludzie "uczą się" w ten sposób, to oznacza, że na ekranie pojawia się numer pytania i ja się zapytuję, po co? Odpowiedz Link Zgłoś
staszek585 Re: Predkosc zabija... 12.09.10, 08:21 Wydaje się, ze masz rację. Ale nie do końca. Testy są wielokrotnego wyboru, a sposób budowania pytań, taki "niby inteligentny", powoduje, że osoba znająca przepisy testu nie może zdać. Musi się nauczyć pytań i tego, co autor miał na myśli. PS: Albo, prowadzący instruktor musi dokładnie wytłumaczyć problem. I tu dotykamy problemu umiejętności instruktora. I następnego problemu, czyli prowadzenia wykładów. I obecności na nich. Coraz częściej słychać, ze są niepotrzebne, a tanie Ośrodki szkolenia wręcz ich nie prowadzą. Kursant ma się sam nauczyć, w tym celu dostaje książeczkę lub CD z pytaniami. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Predkosc zabija... 12.09.10, 11:51 > Zawsze mi się wydawało i nadal jestem tego zdania, że łatwiej jest się nauczyć > przepisów ruchu drogowego na tyle, żeby nie mieć problemów ze zdaniem egzaminu > teoretycznego niż wykuć na blachę, że w teście nr 35 na pytanie nr 8 prawidłowe > odpowiedzi, to a i c. Nawet, gdyby tych wariantów testów było 20 (a tak przy o > kazji, ile ich jest?). Dam z glowy przyklad pytania testowego Mamy skrzyzowanie rownorzedne. "Ja" (A) jade z dolu rysunku. Poziomo, z prawej, zbliza sie karetka na sygnale (B), a z lewej policja na sygnale (C). Pojazd A na tym rysynku ma: 1. ustapic pojazdowi B 2. ustapic pojazdowi C 3. ustapic pojazdowi B i C. Przyznam, ze nauczono mnie logiki. Zaznaczam odpowiedz C, jako wyczerpujaca temat. Upssss. Odpowiedz bledna. Nalezalo zaznaczyc wszystkie odpowiedzi. W testach roi sie od tego typu kwiatkow. To taki komputerowy odpowiednik placyku manewrowego z sakramentalnym slupkiem, ktory gdy pojawi sie w szybce nalezy dwa razy zawinac kierownica... Umiejetnosci i myslenie schodza na drugi plan. Liczy sie malpie opanowanie materialu. Wylacznie. Odpowiedz Link Zgłoś
jorn Re: Predkosc zabija... 12.09.10, 13:31 No, w takiej sytuacji, to ja się rzeczywiście cieszę, że prawo jazdy już mam:) Tylko, że teraz chyba nie ma możliwości podchodzenia do egzaminu bez odbycia kursu i prowadzący zajęcia teoretyczne powinien uczulić kursantów na takie idiotyzmy. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Predkosc zabija... 13.09.10, 12:36 > Tylko, że teraz chyba nie ma możliwości podchodzenia do egzaminu bez odbycia ku > rsu i prowadzący zajęcia teoretyczne powinien uczulić kursantów na takie idioty > zmy. I o to wlasnie chodzi. Kurs na prawo jazdy MUSI nauczac zdawania egzaminow nieco oderwanych od rzeczywistosci. Uczyc bezpiecznej jazdy MOZE, jesli starczy czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
yallamark Re: Predkosc zabija... 13.09.10, 23:33 Pytanie- kto szkoli ? "Zdaję egzamin" jestem kierowcą. Papier na 3 lata do szuflady. Zresztą nawet po 3 intensywnego jeżdzenia- ŻADEN KIEROWCA ! Nie przejechałem 1000km. Zdaję egzaminy i jestem instruktorem . Wszystko w temacie. Wystarcz- 10 lat udokumentowanej praktyki+ szkole na B , musze miec C i doswiadczenie, półka wyżej. Najgorsze jest chyba to, ze 20 lat temu- nie mam predyspozycji- nei ide na prawo jazdy. Mam je- wiem ze przez jakies 5 lat- ciągle się czegos ucze i zawsze- gó... umiem. Teraz- tydzien po egzaminie= jestem mistrzem. I nie oponujcie. Tak to własnie w tym dzikim kraju jest Odpowiedz Link Zgłoś
yallamark Re: Predkosc zabija... 13.09.10, 23:27 QQbek- świetnie to napisałes. Co z tego, kiedy 99,9 % "kierofców" z papierkiem na taczkę- wie lepiej. Paniusia ma czym depnąć- więc jest mistrzem kierownicy, itp itd............... szkoda Twojego czasu ;) Bez badań, psychotestów, starego, doswiadczonego kierowcy ( z prawem jazdy, a nie czyms co dają na taczki= b) który opie... kiedy trzeba i przez pare tysiecy km powie co nie tak, czy jak jechac, kierowcy, który bedzie rozumiałco robi nie tak i eleiminował błey, który bedzie patrzył w lusterko i wstydził się kiedy ktoś zatrabi, czy zaswieci swiatłami- bo cos robię nie tak ......... itysiące innych rzeczy- możesz pisac ;) zyjemy w kraju, gdzie srednia IQ wynosi ok 90. Najgorzej w europie. I wszystko w tym temacie . Pozdrawiam. Nie szkoda Ci czasu i nerwów na pisanie ? Baba wjeżdża do sklepu, a "uswiadomieni" z grupy- samochody, uznają to za normalne, i wieszają psy na człowieku, który chce obowiazkowych/ uczciwych psychotestów ? ( nie ja na tej grupie to napisałem ;) ) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
miecio1313 Re: Predkosc zabija... 14.09.10, 16:51 Przeczytałem i stwierdzam że nic dodać nic ująć. Jaki sytem szkolenia takich kierowców mamy. To nie prędkość zabija tylko przeciążenia Odpowiedz Link Zgłoś