Dodaj do ulubionych

Chamstwo w Warszawie

IP: 194.181.153.* 05.03.02, 11:37
Jestem od niedawna w Warszawie (2 lata) i mam dosyć długi staż kierowcy ale to
co wyczynia się na warszawskich drogach przekracza granice wszelkiej krytyki.
Jeżdzę po całej Polsce Poznań, Wrocław, Kraków, Gdańsk i stolica ale kultura, a
właściwie jej brak warszawskich kierowców woła o pomstę do nieba. Przepisy
ruchu drogowego zdaje się wg warszawskich kierowców są tylko dla frajerów, np.
ustawienie się na pasie do zjazdu w prawo, a jak tylko mrugnie żółte podłoga i
niech się gapią frajerzy w kolejce. Nagminne nieużywanie kierunkowskazów,
Ludzie! Jak mnie czytacie migacz to nie jest taka fajna zabawka i nie służy wam
tylko innym uczestnikom ruchu, fajnie że macie szybkie fury ale do diabła jak
mi się pakujesz przed nos to chociaż włącz kierunkowskaz.
Jest w Polsce (i nie tylko) taki zwyczaj na drogach jednopasmowych z szerokim
poboczem, że wolniejszy pojazd zjeżdża trochę ustępując miejsca. Piszę jest
zwyczaj, a nie kolego (który chciałeś mnie wczoraj na trasie do Radomia
zatrąbić na śmierć) obowiązek! Jest też ładny zwyczaj podziękowań za ustąpienie
miejsca, krótkie mrugnięcie awaryjnymi - Warszawscy kierowcy! Was to też
dotyczy! W sumie 2 razy podziękował mi kierowca na warszawskich klapach!
A najgorsze jest to że uważacie siebie za best of the best.
To tylko obserwacje z ostatnich dni. Nie wierzę że coś się może zmienić po moim
poście ale może?
Nara
Simon
Obserwuj wątek
      • Gość: Szyszkow Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 11:53
        Problem w tym, ze nie zawsze na warszawskich tablicach jezdzi warszawiak- duzo
        jest samochodow "z kratka" itp- ja sam jezdze po Wroclawiu na dawnych
        piotrkowskich numerach (ale bez kratki :) ).
        Zgadzam sie, ze niektorzy jezdza jak wariaci - szybko i bez zastanowienia (bo
        mozna jezdzic szybko i bezpiecznie). Styl jazdy uzaleznilbym raczej od
        charakteru i umiejetnosci (ktore,niestety, nie zawsze ida w parze).
        Ponadto- w miescie czasami trzeba troszeczke zaryzykowac (zwlaszcza kiedy
        wylaczaja mi sygnalizacje kolo Dworca Swiebodzkiego :))) )- ale to wyjatki :)
        Pozdrawiam- zawsze uzywajacy kierunkowskazow :))
        • Gość: lol Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 00:41
          nie demonizujmy mieszkancow Warszawki,jezdza jak losie,topornie i bez
          fantazji.Co do nie uzywania migaczy podczas jazdy to bylo mi to na reke, bo
          dziaki frajerowi pod centralnym polakierowakem moim znajomym na nowo bok
          samochodu. Za drugim razem za kare typ w polu wyladowal na trasie gdansk-
          w/wa.Mial mocno zdziwiona gebe,ze mu nie wyszlo wepchniecie na trzeciego. pa i
          wyluzujcie ludziska
          • Gość: ja n Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.bresa.com.pl 14.05.02, 15:11
            i kto tu jest cwaniaczkiem ?! .. bynajmniej nie warszawskim.
            A tak serio - Jestem Aborygenem z Warszawy i to od urodzenia jezdze od
            kilkudziesieciu lat i generalnie zgadzam sie z tymi opiniami choc z drugiej
            strony do kierowcow z kazdego regionu mozna przypiac jakas late. Poza tym kazdy
            tego rodzaju opiniodawca sam na pewno uwaza sie za wzor do nasladowania do
            ktorego z pewnoscia nie odnosza sie te epitety. LUDZIE PRZESTANMY JAKO TEN
            MIERNY I ZAKOMPLEKSIONY NAROD CIAGLE OCENIAC I KRYTYKOWAC A PRZYJRZYJMY SIE
            SOBIE !!!
            Co do warszawy to nie tylko na drodze kumuluje ona wszelkiego rodzaju chamsto i
            prymityw. Warto jednak zauwazyc ze jest to jedyne miasto ktore od lat sklada
            sie w wiekszosci z przybyszow z prowincji .. zwane najwieksza polska wsia.
            • Gość: wars Re: Chamstwo w Warszawie IP: 194.181.188.* 15.05.02, 14:40
              Gość portalu: ja n napisał(a):

              > i kto tu jest cwaniaczkiem ?! .. bynajmniej nie warszawskim.
              > A tak serio - Jestem Aborygenem z Warszawy i to od urodzenia jezdze od
              > kilkudziesieciu lat i generalnie zgadzam sie z tymi opiniami choc z drugiej
              > strony do kierowcow z kazdego regionu mozna przypiac jakas late. Poza tym kazdy
              >
              > tego rodzaju opiniodawca sam na pewno uwaza sie za wzor do nasladowania do
              > ktorego z pewnoscia nie odnosza sie te epitety. LUDZIE PRZESTANMY JAKO TEN
              > MIERNY I ZAKOMPLEKSIONY NAROD CIAGLE OCENIAC I KRYTYKOWAC A PRZYJRZYJMY SIE
              > SOBIE !!!
              > Co do warszawy to nie tylko na drodze kumuluje ona wszelkiego rodzaju chamsto i
              >
              > prymityw. Warto jednak zauwazyc ze jest to jedyne miasto ktore od lat sklada
              > sie w wiekszosci z przybyszow z prowincji .. zwane najwieksza polska wsia.

              Jezeli wszyscy uważają tą Warszawę za wielką wieś, to może któryś z Was,
              miastowych, wyjasni niewytłumaczalny fakt, że wszyscy ciągniecie do tej stolicy
              czy to za pracą, czy zwyczajnie zamieszkać?
              Sam jeżdzę po Polsce i wszelkimi przywarami i epitetami przypisywanymi
              warszawskim kierowcom, mogłbym sprawiedliwie obdzielić kierowców z rejestacjami z
              całej Polski.
              Macie kompleks i znalazł sie nareszcie temat aby się wywnętrznić.

              Pozdrawiam
              Warszawiak
            • Gość: brubaker Re: Chamstwo w Warszawie IP: 217.96.102.* 16.05.02, 11:17
              Mieszkalem w warszawie przez 2 lata. Teraz mieszkam w miniejszym miescie i
              mowiac szczerze brakuje mi szybkiego ruszania spod swiatel. w Warszawie
              wszyscy robia to szybko ;-), na prowincji nawet jesli jestem trzeci nie mam
              pewnosci, ze przejade przez skrzyzowanie. Staram sie jesdnak zrozumiec
              warszawiakow. Tu tempo zycia jest inne a jak spojrzec na to z odpowiedniej
              perespektywy to zobaczycie ,z e komunikacja w Warszawie jest rozwiazana
              wyjatkowo nieporecznie.
              A to ze nawyki z warszawy trudno wykorzenic wiem na wlasnym przykladzie. Przez
              pierwszy miesiac p[o powrocie ludzie uznawali, ze jestem wyjatkowo narwany za
              kierownica :-). Teraz wszystko wrocilo do normy.
              Nie usprawiedliwiam kierowcow z warszawy bo ewidentnie w tym miescie jezdzi
              sie najbardziej agresywnie i najmniej uprzejmie ale wszystko ma gdzies swoj
              poczatek.
              pozdrawiam
    • Gość: malko Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 11:48
      Ja jestem w Warszawie raz może dwa w miesiącu i uważam, że chłopaki zachowują
      się całkiem przyzwoicie. Mało kiedy nie wpuszczają na swój pas jeżeli widzą
      kierunkowskaz, z podporządkowanej te mnie wiele razy wpuścili. Niestety nie
      mogę tego powiedzieć o kierowcach u nas na prowincji. Trzeba też wziąść pod
      uwagę, że wielu kierowców w Warszawie to właśnie ludzie z mniejszych
      miejscowości którzy tak naprawdę nie posmakowali jeszcze korków i nie widzą
      potrzeby pomagania sobie. Buraki są wszędzie i nie ma co generalizować.
      Pozdrawiam Warszawiaków (tych uprzejmych)
      • Gość: dario Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.europolgaz.com.pl 05.03.02, 12:24
        Tak. Zgadza się. Najwięcej buraków w kraju pochodzi z Warszawy. I to jest
        pewnik.Aksjomat.
        Być może jest to uraza dla prawdziwych, rdzennych Warszawiaków(o których
        oczywiście nie mówię z całym szacunkiem).
        Na podstawie codziennej jazdy po warszawce niestey nikt mnie nie przekona, że
        jest inaczej.
        Chamstwo i brawura. Co lepszy samochód to większy CHAM. Jest to regułą, a
        wyjątki ją potwierdzają.
        Ależ, ależ... mówimy o napływowej ludności, która posmakowała klimatu wielkiego
        miasta, a zarazem przywlokła do stolicy małomiasteczkowe przywary.
        Uprzejmość??? Co to takiego?. Kto pierwszy ten lepszy..., frajerów wycyckać na
        światłach lub przestraszyć pieszego na przejściu (mało co nie zginąłem pod
        kołemi).
        No cóż pozostaje uczyć z dnia na dzień kultury tę chołotę.

        Bez urazy panowie i panie. Jeśli ktoś wziął te parę zdań do siebie .......to
        widocznie miał powód.
        • Gość: darkg Re: Chamstwo w Warszawie IP: 212.76.35.* 06.03.02, 08:11
          Gość portalu: dario napisał(a):

          > Tak. Zgadza się. Najwięcej buraków w kraju pochodzi z Warszawy. I to jest
          > pewnik.Aksjomat.
          > Być może jest to uraza dla prawdziwych, rdzennych Warszawiaków(o których
          > oczywiście nie mówię z całym szacunkiem).
          > Na podstawie codziennej jazdy po warszawce niestey nikt mnie nie przekona, że
          > jest inaczej.
          > Chamstwo i brawura. Co lepszy samochód to większy CHAM. Jest to regułą, a
          > wyjątki ją potwierdzają.
          > Ależ, ależ... mówimy o napływowej ludności, która posmakowała klimatu wielkiego
          >
          > miasta, a zarazem przywlokła do stolicy małomiasteczkowe przywary.
          > Uprzejmość??? Co to takiego?. Kto pierwszy ten lepszy..., frajerów wycyckać na
          > światłach lub przestraszyć pieszego na przejściu (mało co nie zginąłem pod
          > kołemi).
          > No cóż pozostaje uczyć z dnia na dzień kultury tę chołotę.
          >
          No coz, takim samym aksjomatem, na temat buradztwa na drodze moze byc
          twierdzenie: Kazdy kto pracuje w Europolgazie (lub ma z nim w jakis sposob
          doczynienia) jest na drodze chamem i jezdzi brawurowo. Jest to regułą, a
          wyjątki ją potwierdzają.

          > Bez urazy panowie i panie. Jeśli ktoś wziął te parę zdań do siebie .......to
          > widocznie miał powód.

          I naprawde nie bierz tego do siebie, chyba ze naprawde jestes chamem i burakiem.
        • Gość: zig Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 08.04.02, 12:01
          Ja jestem Warszawiakiem od urodzenia i potwierdzam ze chamstwo jest powszechne.
          Ale to w kazdej dziedzinie przeciez. Jaki jestes za kierownica, taki i w innych
          sytuacjach. Czlowiek jest jeden. Nie bronie Warszawiakow ale to kretynstwo
          dzielic Polske na chamow warszawskich i kulturalnych z poza stolicy...
          • Gość: Tupach Re: Chamstwo w Warszawie IP: 194.181.153.* 09.04.02, 19:22
            Gość portalu: zig napisał(a):

            > Ja jestem Warszawiakiem od urodzenia i potwierdzam ze chamstwo jest powszechne.
            >
            > Ale to w kazdej dziedzinie przeciez. Jaki jestes za kierownica, taki i w innych
            >
            > sytuacjach. Czlowiek jest jeden. Nie bronie Warszawiakow ale to kretynstwo
            > dzielic Polske na chamow warszawskich i kulturalnych z poza stolicy...


            To dlaczego w całej Polsce nikt was warszawiacy nie lubi?????

            • vwdoka Re: Chamstwo w Warszawie 15.04.02, 18:28
              Gość portalu: Tupach napisał(a):

              > Gość portalu: zig napisał(a):
              >
              > > Ja jestem Warszawiakiem od urodzenia i potwierdzam ze chamstwo jest powsze
              > chne.
              > >
              > > Ale to w kazdej dziedzinie przeciez. Jaki jestes za kierownica, taki i w i
              > nnych
              > >
              > > sytuacjach. Czlowiek jest jeden. Nie bronie Warszawiakow ale to kretynstwo
              >
              > > dzielic Polske na chamow warszawskich i kulturalnych z poza stolicy...
              >
              >
              > To dlaczego w całej Polsce nikt was warszawiacy nie lubi?????
              >
              Zapytaj tych co nie lubią, Oni powinni to wiedzieć. Nielubiany może nie wiedzieć!

              Pozdrawiam,
              vwdoka

      • Gość: woo Re: Chamstwo w Warszawie IP: 217.11.129.* 06.03.02, 10:11
        > Trzeba też wziąść pod
        > uwagę, że wielu kierowców w Warszawie to właśnie ludzie z mniejszych
        > miejscowości którzy tak naprawdę nie posmakowali jeszcze korków i nie widzą
        > potrzeby pomagania sobie. Buraki są wszędzie i nie ma co generalizować.

        No właśnie - jak ktoś chce zobaczyć, jak jeżdżą prawdziwi warszawiacy, to niech
        wpadnie do stolycy np. w święta - wtedy następuje odsiew - "przyszywani"
        warszawiacy jadą z pracy do domów i można spokojnie pojeździć.
        Nie potępiam oczywiście przyjeżdżania "za chlebem" do dużych miast, bo to dla
        wielu konieczność, ale wkurza mnie uważanie wszystkich jeżdżących w Warszawie
        albo na warszawskich numerach od razu za warszawiaków i potępianie w czambuł.

        woo
        • Gość: bObO Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.chello.pl 06.03.02, 23:16
          Śmieszna jest ta dyskusja, jak większość na tym forum (i za to je lubię hehe).
          Wystarczył jeden głos krytyczny i zaraz rzuciła się lawina obruszonych i
          wyzywaczy. Przyjmuję ze zrozumieniem opinię autora tego wątku. Zawsze jak wracam
          z podróży do mojego kochanego śmierdzącego miasta, od razu rzuca mi się w oczy
          agresja większości kierowców. Piszę to raczej bez złości, bo sam jeżdżę jak
          wariat (ale uprzejmy) i taka atmosfera udziela się także mnie w jakimś stopniu.
          Po dwóch dniach tak się wtapiam w ten kocioł, że już tego nie zauważam. I tak
          samo jest pewnie z wami Rdzenni Warszawiacy oraz Przybysze z Prowincji (sam
          należę do Rrrdzennych). Siedzicie w tym kotle na codzień i nie możecie pojąć, gdy
          ktoś przyjeżdża z wiochy, innego miasta, czy innego kraju i po prostu WIDZI
          różnicę w stylu jazdy tu i tam.

          Moja dewiza na dzikość na naszych ulicach? Ulubiona muzyka oraz kultura i
          uprzejmość - nic tak nie odpręża jak świadomość własnej dobroduszności dla
          innych, np. czekającego na wpuszczenie z podporządkowanej. Co oczywiście nie
          przeszkadza mi objechać go za chwilkę i pognać w siną dal... do następnego
          czerwonego światła.
          • Gość: Arci9 Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.netia.pl 29.03.02, 08:48
            Zgadzam się,że najlepszym sposobem na chamstwo jest po prostu pokazanie kto
            jest Panem i zachowanie się kulturalnie.
            A jeżeli chodzi o chamstwo warszawiaków - to zwykle faktycznie 1/2 kierowców
            to przyjezdni.Sam codziennie dojeżdzam do wawy (z kierunku Gdańsk) i widzę co
            się dzieje na tej fajnej dwupasmówce(masa kierowców z okolic Ciechanowa-
            rejestracja dawna CIN a teraz WPN (i podobne))poprostu myśli, że lewy pas jest
            TYLKO dla nich, i mają gdzieś jadący szybciej samochód bo przecież za 2
            kilometry będą wyprzedzać ciężarówkę.I nie pomagają kulturalne prośby migaczem
            o ustąpienie drogi.Dopiero zajechanie drogi i mocno wciśnięty hamulec
            przypomina o tym, że czasami warto jest jechać prawym pasem -szczeg. gdy ten
            pas jest wolny.
    • Gość: Stanley Do Simona IP: *.u.mcnet.pl 05.03.02, 12:31
      Trochę jednak przesadzasz. Jeżdżę po całej Polsce i twierdzę, że w dużym ruchu
      ulicznym tylko w Warszawie mają pojęcie jak się zachować. Podam przykład :
      nagminne jest to, że jak jest rondo i pomimo zielonego samochody stoją to
      znaczy, że ktoś zablokował drogę w poprzek bo nie zdążył uciec ze skrzyżowania.
      Wg moich obserwacji prawie zawsze takim kierowcą albo jest baba albo facio z
      prowincji. To nie wynika z tego, że warszawiacy są lepszymi kierowcami tylko z
      tego w jakich warunkach jeżdżą. Ktoś kto nie miał praktyki w takich sytuacjach
      nie wie jak się zachować i trudno mu przewidzieć co się za chwilę stanie. Ja
      ze swojej strony zawsze bardzo uważam na kierowców spoza Warszawy nie dlatego,
      że są gorsi , tylko z reguły nie znają drogi, oznaczeń, są zdezorientowani i
      przez to popełniją błędy. Dlatego zawsze w korku staram się ich przepuszczać i
      pozwalać im na wykonanie manewru (np. zmiany pasa)nawet jeśli robią to o wiele
      za późno. Co do nie używania kierunkowskazów - jest to raczej typowe dla łebków
      z wiosek podwarszawskich - jeżdżą bardzo szybko na granicy własnych możliwości
      i wrzucenie kierunkowskazu przy jednocześnie szybkich manewrach jest zbyt
      trudną umiejętnością. Po prostu jak kogoś otumania prędkość to nie patrzy ani w
      lusterka ani nie myśli o kierunkach. Gdyby był dobrym kierowcą to by nie musiał
      myśleć bo byłby to u niego odruch. Pozdrawiam.
        • Gość: Stanley Re: Do Simona IP: *.u.mcnet.pl 05.03.02, 14:26
          Ty mi chyba zazdrościsz tego ścigania się. Ucz się, popracuj i ciebie będzie
          stać na dobry samochód. Może nawet na Alfę :)

          PS. ja oprócz antenki i folii na szybach mam jeszcze neon pod zderzakiem,
          podwójny wydech od traktora i naklejkę PIONEER na tylnej szybie, nie
          wspominając o czterech kompaktach powieszonych pod lusterkiem.
          • Gość: sympathy Re: Do Simona IP: *.arcor-ip.de 05.03.02, 14:31
            czy Ci zazdroszcze scigania sie... chyba nie... poza tym mowimy o sciganiu sie
            czy o gadaniu o sciganiu sie?

            Jednak zapewniasz mi bardzo przyjemna rozrywke - rozbawiasz mnie w kazdym
            poscie. Mam tylko nadzieje, ze nie spotkamy sie na drodze. Ah - zapomnialem,
            przeciez mnie nawet na furmanke nie stac... :-)
            • Gość: Stanley Re: Do Simona IP: *.u.mcnet.pl 05.03.02, 14:45
              Gość portalu: sympathy napisał(a):

              > czy Ci zazdroszcze scigania sie... chyba nie... poza tym mowimy o sciganiu sie
              > czy o gadaniu o sciganiu sie?
              >
              > Jednak zapewniasz mi bardzo przyjemna rozrywke - rozbawiasz mnie w kazdym
              > poscie. Mam tylko nadzieje, ze nie spotkamy sie na drodze. Ah - zapomnialem,
              > przeciez mnie nawet na furmanke nie stac... :-)

              Masz rację ściganie to za dużo powiedziane. Tak naprawdę nigdy się nie ścigałem
              na normalnych ulicach i to podczas codziennego ruchu. To raczej tylko dynamiczna
              jazda po mieście.
              Cieszę się , że cię rozbawiam chociaż nie taka była intencja mojego postu. Mało
              kto ją zrozumiał. Chyba muszę pisać dosłownie: Skody to szmelc, a "czeska myśl
              techniczna" to brzmi równie zabawnie jak czeski język. I tylko tyle. Resztę
              dorobiono do mojego postu.



    • Gość: Tojo Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.waw.cdp.pl 05.03.02, 13:15
      Mieszkam w Warszawie od urodzenia. Od kilku lat widzę dziwną prawidłowość na
      ulicach. Najgorzej - brutalnie, łamiąc wszelkie przepisy jeżdzą samochody
      (niekoniecznie służbowe) z rejestracjami ciechanowskimi i o dziwo poznańskimi.
      Oni nigdy nie ustąpią, nie wpuszczą z podporządkowanej. Wiadomo, że do W-wy w
      ostatnich paru latach zjechało się dużo ludzi z całej Polski.
      Nie są więc to prawdziwi warszawiacy.
      Inna ciekawa rzecz to gdy wyjeżdżam codziennie z podporządkowanej przepuszczają
      mnie kierowcy z nowych samochodów, często wysokiej klasy,, zaś posiadacze
      duzych fiatów, skód czy kilkunastoletnich niemieckich robią wszystko żebym
      przypadkiem nie wjechał przed nich. Zawiść czy co?
      Nie sądzę więc żeby mozna było generalizować, iz to W-wiacy sa be.
      Pozdrawiam. Warszawiak, ale kulturalny.
    • Gość: Sven Re: Chamstwo w Warszawie IP: 212.191.129.* 05.03.02, 15:25
      Zawsze gdy wiezdzam do W-wy przyjmuje zasade: wcinam sie i
      wpuszczam innych. Dzieki niej w stoleczny ruch wtapiam sie jak
      w maslo. To duze miasto o kulawej infrastrukturze, wymagajacej
      sprawnego mieszania za kolkiem i bycia przewidywalnym. Ludzie
      latwo traca cierpliwosc w korkach i popelniaja bledy. Normalne,
      ale nie wrzucalbym do jednego worka chamow i goniacych swoj
      czas.

      Pozdrawiam Stolice. Zycze obwodnicy i jeszcze przynajmniej
      4 mostow :-)
      • Gość: szatan Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.astercity.net / 10.133.131.* 05.03.02, 15:50
        Gość portalu: Sven napisał(a):

        > Zawsze gdy wiezdzam do W-wy przyjmuje zasade: wcinam sie i
        > wpuszczam innych. Dzieki niej w stoleczny ruch wtapiam sie jak
        > w maslo. To duze miasto o kulawej infrastrukturze, wymagajacej
        > sprawnego mieszania za kolkiem i bycia przewidywalnym. Ludzie
        > latwo traca cierpliwosc w korkach i popelniaja bledy. Normalne,
        > ale nie wrzucalbym do jednego worka chamow i goniacych swoj
        > czas.
        >
        > Pozdrawiam Stolice. Zycze obwodnicy i jeszcze przynajmniej
        > 4 mostow :-)


        dobrzem mówisz :))..i na dodatek wiesz co mówisz :)
        także pozdrawiam
      • Gość: PsuBrat Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.astercity.net / 10.129.136.* 05.03.02, 15:59
        Sven, jestem tego samego zdania.

        Warszawa to po prostu duże miasto i jeździ tu sie inaczej niż w mieście małym
        czy mniejszym (każde polskie miasto jest spooooro mniejsze od W-wy).

        A chamstwo na drodze jest specyfiką polską a nie tylko warszawską (vide wątek
        pt. "kultura jazdy na polskich drogach" itp.)

        Aha, sugerowanie, że chamscy są tylko kierowcy "nowowarszawscy" a ci "z dziada
        pradziada" są cacy, jest... doprawdy, groteskowe (to tak jak udowadnianie
        wyższosci rasy aryjskiej nad semicką).

        pozdr.

    • Gość: szatan przecz wszelkim stereotypom... IP: *.astercity.net / 10.133.131.* 05.03.02, 15:43
      po pierwsze daleki jestem od generalizowania ale jeśli ktoś mnie do tego
      prowokuje to nie pozostawię tego bez komentarza...
      ...jeżdże b. dużo po Polsce(ale też Włochy, Niemcy...jednak skupmy się na
      naszym kraju)

      autorzy takich postów jak Simonna to moim zdaniem kierowcy desperaci -
      przyjezdni którzy nie potrafią się znaleźć w tak dużym mieście, popełniają
      wiele błędów, popadaja w paranoje jakoby każdy "Warszawiak" był jego wrogiem...
      itd itd...


      w Warszawie owszem trafią się wariaci, debile, nieokrzesani ale moim skromnym
      zdaniem o wiele więcej takiego tałatajstwa jest w Łodzi, Ciechanowie,
      Radomiu.....bywa że bardzo wrogo nastawieni i nie wychowani są kierowcy z
      Poznania(szczególnie wobec Warszawiaków)...
      nie mile wspominam jazdę po Krakowie gdzie by przedostać się w korku na inny
      pas trzeba trochę nerwów stracić jeśli jest się przyjezdnym...

      w Łodzi nagminne jest przejeżdżanie przez pasy dla pieszych (przez inne
      samochody) gdy chcesz ustąpić pierwszeństwa przechodniom....

      wiele razy ustępuję pierwszeństwa kierowcom z poza Warszawy, staram się ułatwić
      im życie by w całym stresie jakim jest przeprawa przez stolicę nie nabili sobie
      guza....
      w Bydgoszczy i Toruniu bywam na tyle często by znać te miasta i poruszać się
      jak inni kierowcy tam zamieszkali i czasem bawią mnie sporadyczne(nie udane)
      przypadki pokazania mi że jestem gorszy.....czuję się tam na tyle pewnie że
      NAWET :) stać mnie na ustąpienie drogi innym kierowcom(ostatnio panu z peugeota
      partnera na trójmiejskich blachach)

      JEDNAK nie zależnie gdzie się poruszam, zauważyłem jedną prawidłowość że jeśli
      JA(zacznijmy świat zmieniać od siebie a nie tak jak Simmon od innych) jestem
      uprzejmy i poruszam się pewnie nie utrudniając innym jazdy oni odwzajemniają
      się tym samym(poza ewidentnymi przypadkami)....więc proszę wszystkich kierowców
      narzekających na "rajdy" po Warszawie..najpierw poznajcie topografię miasta
      przed wjazdem zatrzymajcie się na kawę, przygotujcie się psychicznie do czasem
      nie znanych wam sytuacji na drodze(zostawcie lewy pas wolny jeśli macie zamiar
      za kierownicą studiować znajomość ulic) a zapewniam was że nikt nie będzie
      trąbił ani przeklinał pod nosem...

      pozdrawiam(kulturalny w 99% Warszawiak[jeden procent zostawiłem na wyjątkowe
      okazje bo nikt nie jest doskonały])
      • Gość: Simon Re: przecz wszelkim stereotypom... IP: 194.181.153.* 05.03.02, 16:18
        Gość portalu: szatan napisał(a):


        >
        > autorzy takich postów jak Simonna to moim zdaniem kierowcy desperaci -
        > przyjezdni którzy nie potrafią się znaleźć w tak dużym mieście, popełniają
        > wiele błędów, popadaja w paranoje jakoby każdy "Warszawiak" był jego wrogiem...
        >
        > itd itd...

        Po pierwsze dzięki za krytyczne uwagi. Nie miałem zamiaru nikogo obrażać. Dzielę
        się tylko doświadczeniami z ostatnich kilku dni. Nie jestem desperatem.
        Monachium, w którym mieszkałem kilkanaście lat nie jest chyba małym miastem i
        często musiałem reagować na różne drogowe sytyuacje. Warszawa to piekło dla
        kierowców. Zgadzam się że ze wględu na kiepską infrastrukturę ale przede
        wszystkim i tu będę uparty ze wzgl. na kierowców, niech będzie nazwijmy ich w
        samochodach z warszawskimi numerami rejestracyjnymi. Przykłady które podałem są z
        ostatniego tygodnia i dlatego o nich piszę. Piszesz o przejściach dla pieszych.
        jestem zmuszony codziennie przejść przez jedno takie i zajmuje mi to przynajmniej
        10 minut. Nikt ale dosłownie NIKT nie zatrzyma się chyba, że wymusisz i
        zaryzykujesz wejście. Jako kontrprzykład podam Austrię, w której przepisy
        zobowiązują kierowcę do zatrzymania się! jeżeli widzi kogoś zbliżającego się do
        przejćia. Prawda jakie proste. Sądzę, że już dobrze znam miasto (Warszawę)i w
        miarę pewnie się po nim poruszam ale tym bardziej denerwuje mnie iż nie
        przyjezdni ale miejscowi traktują Cię jak śmiecia. To że stoję w korku wcale nie
        znaczy, że robię to dla zabicia czasu, a kierowca omijający mnie i na bezczela
        wpychający się 500 metrów dalej wcale nie śpieszy się bardziej niż ja tym
        bardziej że robi to w pełni świadomie! A to codzienne obrazki w Warszawie.
        Przykłady mógłbym mnożyć. To są fakty, których w takim stopniu nie odnotowałem w
        innych miastach. Wiem, że chamstwo to nie tylko stolica wszędzie pełno tego
        tałatajstwa, dresierstwa i innych wariatów ale w Warszawie jest to wyjątkowo
        liczne zjawisko.
        Pozdrawiam
        Simon
      • Gość: OCTAVIA Re: przecz wszelkim stereotypom... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.04.02, 23:38
        Witam serdecznie!
        Kapitalny post i bardzo prawdziwy.
        Stereotyp niestety jest jaki jest.
        Jak dla mnie to troszke psuja opinie warszawiakom przedstawiciele handlowi w
        autach z kratkmi na warszawskich blachach z napisem np. open up albo cos innego.
        Powiem jednak ze ja osobiscie tez mam uraz do aut na warszawskich blachach.
        W zeszle wakacje zajechali mi droge warszawiacy w Chorwacji!!! a za co? Za to
        ze na autostradzie jechalem na lewym pasie tylko 180 a oni sie chyba spieszyli.
        Nissan Primera i Opel vectra - super kolesie. Pozdrawiam ich serdecznie i mam
        nadzieje ze nastepnym razem jak sie spotkamy to bede jechal czolgiem albo innym
        pojazdem tego typu :)
        Wracajac do sedna sprawy - ttroche w warszawce kierowcy cwaniakuja - kazdy sie
        spieszy bardziej od innych i jest najlepszym kierowca. sa wyjatki, mysle ze
        poza kilkoma [tysiacami] jest troche zyczliwych kierowcow.
        A mam jedno pytanie - czy znasz jakies miasto gdzie tak ludzie na siebie trabia
        klaksonami? Ja tylko Mediolan i Londyn.
        Pozdrawiam i gumowych drzew zycze
    • dlugopis Re: Chamstwo w Warszawie 05.03.02, 17:24
      Witam , jestem z Wroclawia. Wydaje mi sie , ze to tylko statystyka dziala.
      Jak jest 3 razy wiecej samochodow w Warszawie niz we Wroclawiu to i pewnie 3
      razy wiecej idiotow i chamow.
      Pracowalem w Wawie przez okolo 2 lata z przerwami i jezdzilo mi sie normalnie.
      Duzym plusem warszawskich kierowcow jest zdecydowanie przy podjezdzaniu i
      ruszaniu ze skrzyzowania. Zauwazylem, ze w Wawie na swiatlach zapalonych przez
      oktreslony czas przejezdza o 30% wiecej samochodow niz we Wroclawiu. Nawet
      kaszlaczki daja z siebie co moga.
      Zmiana pasa taz w wiekszosci przypadkow odbywala sie bez problemow, tylko w
      Wawie osoba wpuszczajaca zostawi ci zdecydowanie mniej miejsca niz gdzie
      indziej, wiec trzeba sie wykazac zdecydowaniem i brakiem strachu.
      A zupelnie ogolnym zagadnieniem jest kultura jazdy polskich kierowcow i nie
      dotyczy ona tylko Warszawy.
      Pozdrowionka
      • Gość: kuba Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.acn.pl / 10.134.129.* 02.05.02, 19:55
        dlugopis napisał(a):

        > Witam , jestem z Wroclawia. Wydaje mi sie , ze to tylko statystyka dziala.
        > Jak jest 3 razy wiecej samochodow w Warszawie niz we Wroclawiu to i pewnie 3
        > razy wiecej idiotow i chamow.

        Dokładnie tak, cieszę się, że ktoś wreszcie zauważył tę prostą zależność!
        Mieszkam w Wawie od urodzenia, więc chyba jestem kompetentny - i powiem wam, że
        na mojej warszawskiej drodze życia spotykałem i sk****synów, i ludzi mniej lub
        bardziej życzliwych, a tych pierwszych wcale nie było tak dużo, jak chcieliby
        niektórzy na tym forum. Poza tym to naturalne, że w mieście, w którym jest
        człowiek na człowieku, jest odrobinkę bardziej nerwowo.

        pozdrawiam
    • Gość: Maniak Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.03.02, 21:56
      Hmm ja bym powiedział raczej w ten sposób-pjęcie Warszawiacy właściwie już nie
      istnieje - Warszawa jest przekrojem ludzi z całej Polski i obcokrajowców.
      Jest tu wielu ludzi ze wszystkich większych miast Polski i świata, tak więc
      świadczy to tylko o jednym - to ogólnie LUDZIE są chamami i nie rozdrabniajmy.
      Nie mówię oczywiście o wszystkich, ale wystarczy, że na 100 normalnych trafi
      się jeden idiota i wszystko może lec w gruzach. Żyjemy w takich popierdo...ych
      czasach, w których coś takiego jak kultura i szacunek do innych prawie nie
      istnieją. Trzeba nauczyć się z tym żyć, bo choćby bardzo chcieć to i tak nie
      uda sięjuż tego zmienić :(

      Smutne pozdro

      • Gość: ryjek Re: Chamstwo w Warszawie IP: 62.89.77.* 06.03.02, 14:53
        Ale bzdury piszecie. Chodzi mi o to że przyjezdni jeżdżą beznadziejnie po
        Warszawie bo nie znają miasta i psują opinię warszawiakom. To się kupy nie
        trzyma! Ja jakoś nie zauważyłem, żeby samochody z obymi rejestracjami jechały
        gorzej, natomiast skandalicznie to jeżdżą autka z rejestracjami WPR i WPI - z
        moich kilkunastoletnich obserwacji - największe chamy na drodze. A przyjezdni?
        Znakomita (myślę że 95%) większość aut na obcych numerach to ludzie mieszkający
        w warszawie i pracujący tu, z pewnością od pewnego czasu, więc miasto, jego
        topografię (jeśli chodzi o ulice, skrzyzowania), warunki jazdy, prędkości itp.
        znają tak samo jak warszawiacy. Koleś z Wrocławia, np. z 12 letnim stażem za
        kółkiem jest gorszym kierowcą niż szczyl z ursynowa z 2 miesięczną praktyką i
        prawem jazdy za 4000 zł? Samochody jadące niepewnie z obca rejestracją, to
        pewnie po prostu turyści lub osoby znajdujące się jednorazowo, bo musieli coś
        załatwić. Należy tez pamiętac o całej wielkiej rzeszy aut jadących PRZEZ
        Warszawę - póki co obwodnicy to my nie mamy. Ja w warszawie czują się bardzo
        swobodnie, ale np. jak jade do Wrocławia czy np. (o zgrozo) do Szczecina to
        czuje sie bardzo malutki. A przez takie posty jak wyżej, moja rejestracja wcale
        nie pomaga poczuć mi sie pewniej.
    • obi. Re: Chamstwo w Warszawie 06.03.02, 17:02
      Gość portalu: Simon napisał(a):

      > Jestem od niedawna w Warszawie (2 lata) i mam dosyć długi staż kierowcy ale to
      > co wyczynia się na warszawskich drogach przekracza granice wszelkiej krytyki.
      > Jeżdzę po całej Polsce Poznań, Wrocław, Kraków, Gdańsk i stolica ale kultura, a
      > właściwie jej brak warszawskich kierowców woła o pomstę do nieba.

      Od urodzenia mieszkam w Warszawie, ale b. często jeżdżę do Krakowa. Z moich
      doświadczeń wynika, że kierowcy krakowscy jeżdżą gorzej i bardziej niebezpiecznie
      od warszawskich (np. NIGDY nie zatrzymują się, żeby przepuścić pieszych - nawet
      wysiadających z tramwaju na przystanku bez wysepki, których jest dużo w tym
      mieście!!!). Podobnie jest zresztą w trasie (kilka razy do roku jeżdżę do
      Zakopanego) - generalnie warszawskie numery budzą we mnie zaufanie, a po
      Krakusach spodziewać się można wszystkiego.

      > Przepisy
      > ruchu drogowego zdaje się wg warszawskich kierowców są tylko dla frajerów, np.
      > ustawienie się na pasie do zjazdu w prawo, a jak tylko mrugnie żółte podłoga i
      > niech się gapią frajerzy w kolejce.

      Zgoda, to jest chamstwo, które b. mnie wkurza. Ale to samo zachowanie widziałem
      nieraz w innych miastach (Kraków, Katowice). Już nie mówiąc o wpychaniu się w
      kolejkę przed granicą - i to bynajmniej nie przez Warszawiaków.

      > Nagminne nieużywanie kierunkowskazów,
      > Ludzie! Jak mnie czytacie migacz to nie jest taka fajna zabawka i nie służy wam
      >
      > tylko innym uczestnikom ruchu, fajnie że macie szybkie fury ale do diabła jak
      > mi się pakujesz przed nos to chociaż włącz kierunkowskaz.

      Racja. Ale - patrz wyżej. Nie tylko Warszawa.

      > Jest w Polsce (i nie tylko) taki zwyczaj na drogach jednopasmowych z szerokim
      > poboczem, że wolniejszy pojazd zjeżdża trochę ustępując miejsca. Piszę jest
      > zwyczaj, a nie kolego (który chciałeś mnie wczoraj na trasie do Radomia
      > zatrąbić na śmierć) obowiązek! Jest też ładny zwyczaj podziękowań za ustąpienie
      > miejsca, krótkie mrugnięcie awaryjnymi - Warszawscy kierowcy! Was to też
      > dotyczy! W sumie 2 razy podziękował mi kierowca na warszawskich klapach!

      A tu, widzisz, mam dokładnie odwrotne obserwacje. Codziennie jeżdżąc po Warszawie
      wpuszczam ludzi z prawej, zmieniających pas w korku itp. Jeśli ktoś nie dziękuje,
      zwykle ma tablice spoza Warszawy! Warszawscy kierowcy mrugają prawie zawsze! Poza
      tym kiedy sam muszę zmienić pas, zawsze wiem, że ktoś mnie wpuści. W Krakowie
      jest z tym o wiele gorzej.

      > A najgorsze jest to że uważacie siebie za best of the best.
      > To tylko obserwacje z ostatnich dni. Nie wierzę że coś się może zmienić po moim
      > poście ale może?

      Rozumiem - obserwacje z ostatnich dni. Kiedy pojeździsz trochę po Warszawie (i
      nauczysz się po niej jeździć!), na pewno zmienisz zdanie.

      > Nara
      > Simon

      Pozdr,
      obi
    • Gość: oldu Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.tele2.pl 07.03.02, 01:23
      wpadnijcie w piatek wieczorem na jakas sypialnie w wwie, caly tydzien nie
      postawie u pszczolki samochodu na parkingu (vide tarchomin), piatek zapakowane
      auta + laska i wyjazd do tzw "OJCÓW" na wichure,takze staje gdzie chce, dzisiaj
      akurat mistrzem kierownicy na niepodleglosci byl kolo z rej. wichura SD cos tam
      cos tam kierunek siedlce, takze z pewnoscia miejscowi jezdza jak chamy, wydaje
      mi sieze wichura musi walczyc i to sie przekalada na jazde, oczywiscie
      warszawka tez zachowuje sie jak scierwa, ale mysle ze to klasyka polskiego
      drajwera
      • Gość: illitera Re:tłumacz, gdzie jest tłumacz?!!! IP: 62.148.83.* 07.03.02, 13:33
        Gość portalu: oldu napisał(a):

        > wpadnijcie w piatek wieczorem na jakas sypialnie w wwie, caly tydzien nie
        > postawie u pszczolki samochodu na parkingu (vide tarchomin), piatek zapakowane
        > auta + laska i wyjazd do tzw "OJCÓW" na wichure,takze staje gdzie chce, dzisiaj
        >
        > akurat mistrzem kierownicy na niepodleglosci byl kolo z rej. wichura SD cos tam
        >
        > cos tam kierunek siedlce, takze z pewnoscia miejscowi jezdza jak chamy, wydaje
        > mi sieze wichura musi walczyc i to sie przekalada na jazde, oczywiscie
        > warszawka tez zachowuje sie jak scierwa, ale mysle ze to klasyka polskiego
        > drajwera

    • Gość: Michal Re: Chamstwo w Warszawie IP: 213.17.161.* 25.03.02, 12:10
      Jestem w Wa-wie od 6 miesiecy i troche pojezdzilem po
      korkach, ale nie ma zasady co chamstwa. Statystycznie
      najbardziej przeszkadzali mi "nietubylcy", którzy byli
      przerażeni tłokiem, brakiem znajomości skrzyżowań i
      samej Warszawy. Nie było to chamstwo tylko dezorientacja.
      Pewną bezmyślmnością wykazują się kierowcy luksusowych
      aut (od Opla Vectra 16v wzwyż), którzy walczą o kazdy
      metr w korku i czasem są tak pochłonięci slalomem, że
      zapominają mrygnąć kierunkiem.
      Kierowcy "WX" nie zawsze są Warszawiakami (np ja).

      Michał
    • Gość: Gall Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.i1kra.okra.pzu.pl / 10.168.12.* 25.03.02, 14:47
      hmm... z moich obserwacji wynika że chamstwo nie jest przypisane do regionu,
      ale największym chamstwem wykazują sie ci, krótym się strasznie spieszy i nie
      dociera do nich że nie są jedyni na drodze i innym najprawdopodobniej tez się
      spieszy. z tego wszystkiego wynikają sytuacje o których piszecie
      mnie się kiedyś podobało zachowanie pewnego pana w bordowym volvo kombi, który
      jechał za mną siódemką z wawy w kierunku gdańska i dobre 3 km trąbił i świecił
      długimi bo nie chciałem zjechać na pobocze żeby on mógł jechać jeszcze szybciej.
      dodam ze droga była tak zatłoczona że nie miał szans wyprzedzić nie na
      trzeciego, ja jechałem ok 100km/h przede mną była furgonetka no ale jemu się
      spieszyło... był akurat na warszawszkich numerach ale to nie reguła - pewnie
      wystał się w korku a jechał akurat po prosiaki na wesele córki...
      w kraku tez zdarzają się takie przypadki, ze na al 29 listopada część ludzi
      podjeżdża pasem do skrętu w lewo bo tam zawsze jest szybciej a potem pochają
      się na prawy do jazdy prosto. a jeśli chodzi o ogólne odczucia to najmilej
      jeździło mi się w gdyni choć korki były tam akurat okrutne
      ktoś już wspominał o tym że zjeżdżanie na pobocze to uprzejmośc a nie obowiązek
      i ja się podpisuję pod tym obiema rękami - kiedyś zjechałem na pobocze i w
      chwili kiedy wyprzedzający był na mojej wysokości skończyło się pobocze...
      miałem wtedy tyle wrażeń że stwierdziłem że wyżej cenię swoje życie, zdrowie i
      mienie niż to że się komuś bardzo spieszy - od tej pory jak widzę że ktoś chce
      mnie wyprzedzić jadę zawsze blisko prawej strony ale już NIGDY po poboczu - tam
      zawsze za zakrętem może czekać niespodzianka w postaci np zepsutej ciężarówki,
      straganu z grzybami itp - jak się komus bardzo spieszy to niech wyjedzie
      wcześniej albo lepiej kupi sobie helikopter.
      pozdrawiam wszystkich - tych którym się bardzo spieszy i nie patrzą na innych
      trochę mniej :-)
      • topiel Re: Chamstwo w Warszawie 25.03.02, 15:02
        Ciekaw jestm, czy ktorys z badaczy zadal sobie trud i poszukal odpowiedzi na
        pytanie: ilu "warszawiakow" mieszka a Warszawie przynajmniej od 3 pokolenia ?
        Od zakonczenia wojny mija 57 lat a wiec 3 pokolenia to chyba niezbyt duze
        wymaganie ?

        Tak, masz zupelna racje. Chamstwo nie jest przypisane do regionu ale do
        czlowieka, tak sie jednak sklada, ze ci w Warszawie, chyba olbrzymia wiekszosc
        pochodzi ze wschodniej Polski czyli z za Buga, a tam niestety chamstwo jest
        najwieksze. Nie tylko na drogach ale wogole. Jak wiadomo, kultura ta dobra
        kultura szla i idzie do Polski z zachodu, robi dluga przerwe gdzies za
        Poznaniem i powoli ale to bardzo powoli posuwa sie dalej na wschod.
        Ot i cala prawda, historyczna prawda.

    • Gość: Kudi Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.danone.com 26.03.02, 10:45
      Poczytałem sobie sporow wypowiedzi na temat chamstwa w Warszawie i chce sie
      podzielic moimi wrazeniam.
      Otoz mieszkam w Warszawie od 6 lat i na dodatek pochodze z "chamskiej" czesci
      Polski (okolice Buga). Wiekszosc mojego doswiadczenia za kolkiem nabylem w
      Warszawie. Przez rok jezdzilem samochodem sluzbowym na gdanskich rejestracjach
      a teraz pomykam juz wlasnym autkiem na rejestracji warszawskiej WI. Co
      zaobserwowalem??? Okazuje sie ze czesciej ustepowano mi, wpuszczano mi oraz
      okazywano cierpliwosc gdy .... jezdzilem na gdanskich numerach. Ja sam staram
      sie tez jezdzic kulturalnie i raczej wpuszczam innych ktorz np zamotaja sie.
      Natomiast nie toleruje chamstwa w postaci wpychania sie gdy wszyscy kulturalnie
      stoja i czekaja, bo to nic innego jak wpychanie sie do kolejki.
      Po warszawie zdecydowanie jezdzi sie bardziej dynamicznie (co nie znaczy
      niebezpiecznie) niz w innych miastach co moze byc problemem dla przyjezdnych
      (dynamiczna jazda + nieznajomosc miasta + duzy ruch = zdenerwowanie i nerwowka).
      Chamstwo jest wszedzie i jest to cecha, ktorej nie mozemy przypisac tylko i
      wylacznie warszawiakom. W niedziele gosc w srebrnym lanosie zajechami mi 2 razy
      droge tylko dlatego ze nie mogl zjechac na moj pas poniewaz w momencie gdy sie
      zdecydowal bylem akurat na rowni z nim, i na pewno nie byl z warszawy bo numry
      mial na WRS czy WSR jakos tak.
      Pozdrawiam wszystkich kulturalnych kierowcow, mniej chamstwa zycze reszcie.
      Kudi
      • topiel Re: Chamstwo w Warszawie 26.03.02, 13:34
        W kazdej regole sa wyjatki, gratuluje kultury.
        Jednak to "chamstwo" z za Buga jest specyficzne, jakies jakby bardziej
        prymitywne, niekoniecznie w zlym tego slowa znaczeniu.
        Ostatecznie ludzie ci, chowali sie jakby troche dalej od cywilizacj i
        potrzebuja wiecej czasu na aklimatyzacje w innych warunkach.
        Mentalnosc tych ludzi jest bardziej ziemianska a duma butnej zasciankowej
        szlachty. To tak jakby z minionej epoki, z drogi bo szlachcic jedzie.
        Regiony zachodnie, raczej chlopskie, gdzie posluszenstwo wobec pana bylo jakby
        obowiazkiem. Moze z tad ta wieksza rozwaga na drodze, nigdy nie wiadomo moze z
        tylu za mna jakis panicz jedzie ?
        socj....
          • topiel Re: Chamstwo w Warszawie 27.03.02, 10:12
            Duza czesc z za Buga, mieszka na poludniu Polski. Masz racje, takze na
            zachodzie ale to raczej przy samej granicy. Tym, chamstwa jakby troche ubylo
            poprzez bliskosc germanow. Zreszta, oni rzadko bywaja we wschodniej Polsce,
            widac ich raczej na trasie berlinskiej gdzies od Szczecina, Gorzowa, Pniew,
            Zielona Gora, Wroclaw w kierunku zachodnim.
            Znam troche mentalnosc tych z za Buga - czesc mojej dalszej rodziny pochodzi
            wlasnie z tamtych regionow - i nic przeciw rodzinie, bron Boze ale sa oni
            bardziej chamscy niz w innych regionach Polski. Sa bardziej katoliccy a co za
            tym idzie, takze mniej tolerancyjni. Oj, z tym musze byc ostrozny, zeby nie
            wdepnac w mrowisko ale ich swiatopoglad, jest niestety mocno zwiazany z wiara.
            Bog zaplac i Bog mi wybaczy, tam niestety jest pojmowane zbyt doslownie. Ale to
            juz inny temat.
            Smacznego jajka, niekoniecznie musi byc swiecone !
            • Gość: szatan Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.astercity.net / 10.133.131.* 28.03.02, 00:33
              topiel napisał(a):

              . Sa bardziej katoliccy a co za
              > tym idzie, takze mniej tolerancyjni.

              nie rozumiem.....Katolicy=bardziej chamscy??? to jakiś absurd....

              Oj, z tym musze byc ostrozny, zeby nie
              > wdepnac w mrowisko ale ich swiatopoglad, jest niestety mocno zwiazany z wiara.

              dlaczego niestety? wiara to nie dyskoteka gdzie sobie posłuchasz a po wyjściu
              możesz sobie darować i nigdy muzyki nie słuchać...

              > Bog zaplac i Bog mi wybaczy, tam niestety jest pojmowane zbyt doslownie.

              być może ale to już ich prblem.....

              > Smacznego jajka, >>>niekoniecznie<<<? musi byc swiecone !

              tego już nie rozumiem jak można obchodzić typowo Chrześcijańskie(to nie Boże
              Narodzenie) święta nie będąc wierzącym....to tak jak byś obchodził
              szabas....będąc Katolikiem :)))

              bywaj
            • Gość: Kudi Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.danone.com 28.03.02, 16:31
              Nadal nie rozumiem co ma chamstwo do miejca urodzenia czy pochodzenia, a tym
              bardziej do religii. Katolicy bardziej chamscy od nie-katolikow???
              Co rozumiesz przez slowo "cham"??? To ze ktos wierzy w swoja wiare bardziej niz
              ty???
              Co do chamstwa w Warszawie:
              ilosc chamow na 100 ludzi = X
              wiec jezeli w warszawie mieszka 1800000 ludzi to w tym chamow jest 18000*X
              i dlatego w warszawie jest wecej chamow :)))))

              Ostatnie uwagi prosze potraktowac humorystycznie.
              Pozdrawiam i zycze smaczego jajka
              Kudi
              • Gość: rr13 Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 08:47
                tak was wszystkich podpatruję i muszę powiedzieć że wszyscy trochę macie
                racje.Ale prawda jest taka że widzę co w-cy wyprawiają na polskich(i
                europejskich )drogach ,to włosy mi stają dęba(przez to mam ich niewiele).W w-
                wie fakt,śmigają niezle, ale jak pojadą 5 km za warszawę czają sie jak komornik
                na szafę!!!(myślenie sprawia im ból,chyba jeżdzą na środkach p/bólowych)
        • Gość: Żyrafa Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.hogart.com.pl 28.03.02, 16:30
          Ludzie, wiem ze czesc, znakomita czesc nie lubi Warszawiakow. Moze z zazdrosci,
          malomiasteczkowych kompleksow - nie wiem. Ja jestem Warszawiakiem i uwazam ze
          tyle samo chamstwa co w Warszawie jest w innych miastach. Wszedzie zdarzaja sie
          debile ktorzy...... jezdza jak debile. I Warszawa nie jest tu wyjatkiem. Nie
          lubie tylko gosci ktorzy mowia ze w Trojmiescie albo w Krakowie jezdza sami
          gentelmani a w Warszawie same chamy.
    • Gość: spodek Re: Chamstwo w Warszawie IP: 157.25.43.* 28.03.02, 09:19
      Fajnie, ze wiesz do czego sluza kierunkowskazy (niewielu to wie), jednak jestes
      w bledzie jesli chodzi o zastosowanie swiatel awaryjnych. W calej europie sluza
      do ostrzegania innych kierowcow ze dzieje sie cos zlego na drodze (wlaczas je
      np. na autostradzie kiedy sie korkuje zeby nikt na ciebie nie wpadl z tylu w
      pelnym pedzie). Jesli juz chcesz koniecznie tryskac kultura za kierownica
      dziekuj kierunkowskazami (migniecie w prawo i migniecie w lewo) i nie zdziw sie
      jesli ten ktoremu podziekowales mignie ci drogowymi (znaczy ze on tez cie
      pozdrawia).
      • Gość: Simon do: spodek IP: 194.181.153.* 28.03.02, 12:59
        Gość portalu: spodek napisał(a):

        > Fajnie, ze wiesz do czego sluza kierunkowskazy (niewielu to wie), jednak jestes
        >
        > w bledzie jesli chodzi o zastosowanie swiatel awaryjnych. W calej europie sluza
        >
        > do ostrzegania innych kierowcow ze dzieje sie cos zlego na drodze (wlaczas je
        > np. na autostradzie kiedy sie korkuje zeby nikt na ciebie nie wpadl z tylu w
        > pelnym pedzie).

        Zgadza się ale ja piszę o mrugnięciu awaryjnymi. Zatrzymując się w korku sam
        włączam awaryjne dopóki za mną nikt nie stanie, co nie zmienia faktu, że w POLSCE
        od dobrych kilkunastu lat istnieje zwyczj jaki opisałem wcześniej.

        Jesli juz chcesz koniecznie tryskac kultura za kierownica
        > dziekuj kierunkowskazami (migniecie w prawo i migniecie w lewo) i nie zdziw sie
        >
        > jesli ten ktoremu podziekowales mignie ci drogowymi (znaczy ze on tez cie
        > pozdrawia)

        W Szwecji mrugnięcie światłami drogowymi oznacza niebezpieczeństwo na drodze.
        Zostańmy więc w Polsce

        • Gość: le Re: do: spodek IP: *.acn.waw.pl 28.03.02, 17:04
          Irytują mnie kierowcy, którzy używają świateł awaryjnych do dziękowania,
          zwłaszcza w trasie. Te światła służą z założenia do sygnalizowania innym
          użytkownikom drogi, również tym jadącym z przeciwka, że dzieje się coś
          niedobrego. Mają ich uczulić i wzmóc ostrożność np. uważaj wypadek, korek itd.
          Jeśli ktoś chce podziękować, niech podniesie rękę. A jeśli jedzie samochodem,
          w którym ten gest będzie niewidoczny, trudno, niech nie dziękuje.
          • Gość: keyser Re: do: spodek IP: *.pkobp.pl 28.03.02, 17:22
            niewiem skąd to wziąłeś, ale ja nie spotkałem się z sygnalizowaniem
            niebezpieczeństwa jadącym z naprzeciwka awaryjnymi...
            natomiast bardzo często światłami długimi...
            ale bez urazy, ja mówię po prostu, że się z tym nie spotkałem co nie oznacza,
            że to potępiam... każdy sposób sygnalizowania jest dobry... niedobre jest nie
            robienia niczego...
            a co do dziękowania za zjechanie, to na trasie dwupasmowej (takiej, na której
            dwa pasy są jednokierunkowe np.Katowicka) za zjechanie na prawy pas i
            ustąpienie drogi jadącemu 160km/h jeżeli jedziemy 80 czy 90... sorry ale to
            twój obowiązek się usunąć z drogi więc nie ma za co dziękować.. ale można...

            ale jeżeli jedziemy za takim przez 2km i mrugamy, mrugamy a on nic chociaż
            widzi i zmusił mnie do wyhamowania ze 100 paru do 80 to takich powinno się
            wyhamowywać do zera... do zera
            • Gość: le Re: do: spodek IP: *.acn.waw.pl 28.03.02, 19:34
              Gość portalu: keyser napisał(a):

              > niewiem skąd to wziąłeś, ale ja nie spotkałem się z sygnalizowaniem
              > niebezpieczeństwa jadącym z naprzeciwka awaryjnymi...

              A ja owszem, parę razy zostałam w ten sposob ostrzeżona przez kierowcę jadącego
              z przeciwnego kierunku. Kiedyś po takim ostrzeżeniu tuż za zakrętem zobaczylam
              na moim pasie ruchu zwalone drzewo. Całe szczęście, że po ostrzeżeniu
              przyhamowałam.
                • Gość: le Re: do: spodek IP: *.acn.waw.pl 31.03.02, 15:23
                  Gość portalu: keyser napisał(a):

                  > no dobrze a czy nie przyhamowałabyś gdyby zamrugał długimi...
                  >
                  > ja mówię, że się z tym zwyczajnie nie spotkałem, to wszystko

                  Oczywiście, że przyhamowałabym... Jestem wdzięczna, że ten kierowca zrobił
                  cokolwiek. Chodzi mi tylko o to, że pewne sygnały (mruganie światłami długimi,
                  awaryjnymi, klakson) należy wykorzystywać zgodnie z ich przeznaczeniem, czyli do
                  ostrzegania. Wyobrażasz sobie, co by się działo, gdyby kierowcy dziękowali sobie
                  przy pomocy klaksonów?:-)))

            • Gość: Arci9 Re: do: spodek IP: *.netia.pl 29.03.02, 09:25
              Gość portalu: keyser napisał(a):

              > ale jeżeli jedziemy za takim przez 2km i mrugamy, mrugamy a on nic chociaż
              > widzi i zmusił mnie do wyhamowania ze 100 paru do 80 to takich powinno się
              > wyhamowywać do zera... do zera

              Z jednej strony to też jest chamskie(ale sam często tak robię), nie mogę tego
              zdzierżyc, że jedziesz za takim i prosisz go i prosisz a on ma to
              gdzieś.Rozumiem, że czasami ktoś się zagapi(to się zdarza ale po to są wsteczne
              lusterka aby w nie się gapić-częściej niż raz na godzinę),ale często nie ustępują
              z czystą premedytacją.

              A jeżeli chodzi o chamstwo w Wawie to sprawa wygląda według mnie tak:
              Warszawiacy często i gęsto po prostu się mocno śpieszą(i dlatego ciągle
              kombinuja jak dojechać szybciej), stąd właśnie troche sie wpychają i np. z lewego
              pasa lecą prosto.
              Ale jak potrzeba to pomagają,ustępują itp.
              A ci którzy wymuszają pierszeństwo i blokują skrzyżowania to większości są z
              poza wawy- wystarczy spojżeć na trasy do jazdowe do stolicy(i zobaczyć co tam się
              dzieje)>Ile to samochodów codziennie rano wjeżdza do miasta W., i ile z niego
              wyjeżdza!
              Sam jeżdze trasą Gdańską - to poprostu obłęd - tak jak już ktoś tu wspomniał;
              Kierowcy z CIECHANOWA i okolic to TRAGEDIA.
              A i jeszcze jedna sprawa - kierowcy KOBIETY - temat woda (dla Pań powinny być
              oddzielne szkolenia-na robienie np. makijażu w czasie jazdy).

              pozdrawiam (podwarszawiak,jeżdzący jak wariat ale z kierunkami i starający się
              każdemu pomóc i ustapić)




          • Gość: Tornado Re: do: spodek IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 13.05.02, 14:59
            Gość portalu: le napisał(a):

            > Irytują mnie kierowcy, którzy używają świateł awaryjnych do dziękowania,
            > zwłaszcza w trasie. Te światła służą z założenia do sygnalizowania innym
            > użytkownikom drogi, również tym jadącym z przeciwka, że dzieje się coś
            > niedobrego.

            Nieprawda - tylko w czasie postoju pojazdu pełnią tę funkcję
    • chrisfox Re: Chamstwo w Warszawie 31.03.02, 22:12
      Drodzy warszawiacy od 2 lat

      Ja akurat tu się urodziłem, a jeżdżę po mieście od lat dwudziestu kilku.
      Owszem, w Warszawie, zwłaszcza od niedawna, jeździ się po chamsku i proces ten
      narasta. Niemniej, muszę trochę nas pousprawiedliwiać. Makabryczne korki nie
      sprzyjają delikatności a kierujący na prowincjonalnych numerach często (ja to
      przecież rozumiem, ale takie są fakty) dodatkowo miejscowych irytują. TO JEST
      MIASTO, TU SIĘ JEŹDZI KONTAKTOWO I SZYBKO, inaczej podróżowalibyśmy do i z
      pracy jeszcze dłużej. Kto tego nie rozumie i nie potrafi, powinien dla
      wspólnego dobra pozostać u siebie, lub na rogatkach przesiąść się w autobus.
      Mój wujek ze Starachowic rozumie to i nie przyjeżdża do stolicy samochodem. I
      tak trzymać!
      Owszem, chamiejemy. Ale już jak wynika z listu, w Warszawie coraz więcej jest
      rozmaitych przybyszów. Wcale nie twierdzę, że oni nie potrafią jeździć. Ale
      wielu z nich naprawdę nie miało się gdzie tego nauczyć (na polu?). Z całym
      szacunkiem, rozumiem Wasze problemy, ale (patrz wyżej) TU JEST MIASTO.
      Co do innych regionów. Tak, w Poznaniu jeździ się po niemiecku, porządnie i
      mnie jako człowiekowi spokojnemu i bogobojnemu bardzo się to podoba
      (naprawdę). Poznaniacy może nie mają tej ognistej fantazji, co my, ale nie są
      za to takimi chamami. W Krakowie za to spokojnie. Miejscowi to ludzie z natury
      przemili i refleksyjni, jeżdżą raczej spokojnie i kulturalnie. Wyrazy uznania,
      chociaż to nie dla mnie - my mamy temperament niczym w Hiszpanii. Co się zaś
      tyczy mojego ukochanego skądinąd Gdańska (naprawdę to miasto uwielbiam),
      przytoczę jedynie opinię mojego znajomego, rodowitego gdańszczanina. Otóż,
      posiada on rodzinę i interesy w Warszawie i bardzo często tu bywa. On
      twierdzi, że w stolicy odpoczywa, bo jeździ się w niej spokojnie i
      kulturalnie. Moje odczucia może nie są aż tak entuzjastyczne, ale na podstawie
      wieloletnich obserwacji w miastach i na drogach muszę stanowczo stwierdzić:
      strefa maksymalnego chamstwa drogowego zaczyna się w okolicach Bydgoszczy i
      maksymalne natężenie wiadomego czynnika osiąga właśnie nad Motławą. Takie są
      fakty. Kto jeszcze nie był samochodem w Gdańsku, niech się przekona. Tylko
      radzę dobrze się przedtem ubezpieczyć - OC, AC, NW, ubezpieczenia od chamstwa
      chyba nie ma.
      Co do mnie, owszem, jeżdżę dobrym samochodem i raczej energicznie, bo inaczej
      się nie da, człowiek niestety nie żyje średnio 500 lat. A kierunkowskazu
      używam zawsze. Wpuścić kogoś przed siebie też mi się zdarza, choć często potem
      tego żałuję. A kiedy coś takiego zrobiłem rok temu w Bydgoszczy, miejscowi za
      mną chcieli mnie strąbić na śmierć.
      • Gość: szatan Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 31.03.02, 22:29
        jak już wiele razy powtarzałem daleki jestem od wszelkiego rodzaju
        uogólnień....więc powiem jedynie że mam dalece inne doznania dotyczące jazdy po
        Gdańsku i Gdyni(w przeciwieństwie do Ciebie in plus) to samo tyczy się Torunia
        i Bydgoszczy, w Poznaniu jeździ się w miarę i moim zdaniem w całkiem podobnym
        stylu do warszawskiego...jeśli korków nie ma.....natomiast w Krakowie w korku
        nie wpuszczą...są nieprzewidywalni jak Łodzianie...jedni ospali drudzy
        agresywni..trzeci mają trudności z opanowaniem samochodu a jeszcze inni nie
        wpuszczają i na chama podjeżdżają w korku choć rozwiązanie niektórych
        skrzyżowań nie obchodzi się bez wciśnięcia z zakorkowanej drogi na
        zakorkowaną.....

        pozdrawiam
        P.S. oczywiście w Warszawie(prawie tak jak wszędzie) jeździ mi się wspaniale :)
        i nie wiem jakby mogło być inaczej.....

    • Gość: GREG Re: Chamstwo w Warszawie wg WARSZAWIAKA IP: 172.16.1.* 02.04.02, 16:27
      Mieszkam w Warszawie i sporo jeżdżę samochodem po kraju. Byłbym jednak daleki
      od takich uogólnień. Tak się składa, że do Warszawy zjeżdżają ludzie z całego
      kraju i to co się dzieje na warszawskich drogach jest wypadkową chamstwo
      wszystkich użytkowników dróg w Polsce.
      Jakiś czas temu wracałem z Zakopanego przez Kraków. Przejazd przez miasto
      zajmuje zwykle 20-30 min. W tym czasie dwóch kierowców, "jak sądzę z Warszawy" -
      inaczej być przecież nie może, zdążyło w 2 różnych miejscach zajechać mi
      drogę, wyjeżdżając z dróg podporządkowanych. Czy w związku z tym mam prawo
      mówić wszem i wobec, że w Krakowie jeżdżą chamscy kierowcy. Chyba nie...

      Wszystkim malkontentom proponuję jednak, aby wzięli sobie 2 tygodnie urlopu i
      pojeżdzili po swoich Gdańskach, Krakowach, Poznaniach itp.
      Życzę powodzenia
      Przypadkowy Gość z Warszawy
    • Gość: megafon Re: Chamstwo w Warszawie IP: 160.80.81.* 03.04.02, 12:47
      Tu sie nie ma co zmieniac, ani nie ma nawet o czym mowic, tyle ile jest praw
      jazdy tyle jest tez temperamentow, kazdy ma swoje doswiadcznia i kazdy jezdzi tak
      jak potrafi...
      Jednemu sie spieszy inny jest zdenerwowany jeszcze inny ma poprostu nadmiar
      adrenaliny i tyle...
      Chamstwo istnieje nie tylko w Warszawie i nie tylko na drodze!
      Ucza nas jezdzic tak a nie inaczej na ulicy nabieramy takich a nie innych
      nawykow, do tego jeszcze dochodza wlasne przyzwyczajenia...
      Dla najbardziej napalonych na Warszawiakow i ich jazde, polecam wizyte w jakims
      duzym miescie na poludniu Europy i proponuje taki tygodniowy kurs jazy po
      Atenach, Rzymie czy Neapolu, zeby przekonac sie co znaczy jazda po miescie...
      Nie chodzi mi bynajmniej o to zeby udowodnic, ze my - Polacy roznimy sie
      temperamentem czy ze jednak jestesmy kulturalni. I ze na szczescie nie zdaza sie
      w Warszawie:
      -nagminne skrecanie ze srodkowego pasa w prawo czy lewo
      -skrecanie w miejscu gdzie istnieje nakaz jazdy prosto
      -ustawianie sie w 5 rzedach przed swiatlami w miejscu, gdzie sa wytyczone 3pasy
      ruchu
      i wiele innych podobnych...
      pragne jedynie udowodnic, ze Warszawa jest jednak mistem jak by tego nie szacowac
      duzym, nie ma obwodnicy w miescie jest pelno ludzi, ktorzy przyjezdzaja z calej
      poski i musza sie znalezc a wlasciwie staraja sie za bardzo nie zgubic, wszystko
      to kumuluje sie i prowokuje powstawanie stereotypow takich jak ten... A tak
      naprawde to do sprawy trzeba dodac jeszcze dodac jedno - nikt nie lubi spedzac
      zbyt duzo czasu w samochodzie i kazy chcialby opuscic swoje blaszane pudelko
      najszybciej kiedy jest to mozliwe, zwlaszcza po przebijani sie przez korki w
      centrum miasta! Kazde miasto ma swoje niepisane prawa, ktore ustalaja sie same z
      siebie i mozna sie z nimi nie zgadzac, mozna ich nierespektowac (co najczesciej
      spowoduje zlosc innych kierowcow), mozna nawet robic na zlosc i SPECJALNIE
      przeszkadzac innym (i to nie tylko w miastach ale rowniez poza nimi, co zreszta
      bylo zaprezentowane rowniez w innych postach i co niewatpliwie swiadczy o
      nawykach tych ktorzy to stosuja) ale czy to wlasnie o to chodzi???
      A najbardziej zaangazowanym spolecznym stroza prawa na drogach przypominam, ze:
      -W prawie o ruchu drogowym jest mowa o sygnalizowaniu skretu czy zmiany pasa
      ruchu odpowiednio wczesniej a to wcale nie znaczy ze kierowca ktory ma zamiar
      wykonac ten manewr musi obligatoryjnie uzywac kierunkowskazu(co wcale nie znaczy
      ze mam zamiar wprowadzic nowy manewr wyciagania reki przez otwarte okno
      samochodu ;-)).
      -Jedynym organem - ktory powinien wplywac na respektowanie przepisow jest policja
      i to ona jest wyposarzona w odpowiedni zestaw srodkow majacych na celu
      przyzwyczajenie kierowcow do respektowania przepisow prawa o ruchu drogowym.
      -Zajezdzajac droge samochodowi ktory jedzie duzo szybciej tylko dla tego
      ze "powinien jechac wolniej" (mam nadzieje ze wszyscy wiedza o czym pisze) jest
      duzo bardziej niebezpieczne niz sama szybka jazda i moze sie odbic na tego ktory
      to robi i to z kilku powodow: wypadek, nerwowe reakcje tego ktoremu zajezdza sie
      droge, zwal serca - spowodowany zdenerwowaniem itp. ;-) I materialnym bo, z tego
      co pamietam, jest w przepisach jeszcze cos takiego jak utrunianie ruchu i takie
      zachowanie jest pod to czesto podciagane.
      No a poza tym tak jak w sieci istnieje netykieta, tak na drodze tez istnieja
      pewne utarte od lat zwyczaje (a tym ktorzy jezdza po Warszawie "duzo bo od 2-lat
      przypominam, ze po Warszawie i nie tylko jezdzi sie od kad automobil zostal
      wynaleziony a bryczkami nawet wczesniej ;-)).

      No i na koniec moznaby pokusic sie o stwierdzenie, ze jesli kazdy bedzie pilnowal
      tego ze sam przestrzega przepisow i etykiety, to po drogach bedzie sie nam
      wszystkim jezdzilo przyjemnie!

      No chyba, ze chcemy z Polski zrobic Szwajcarie i za pomoca telefonow (oczywiscie
      z zestawami glosnomowiacymi) informowac Policje ze obywatel w takim i takim
      samochodzie o takich a nie innych numerach rejestracyjnych wlasnie przekroczyl
      taki a nie inny przepis, domagajac sie ukarania winnego wykroczenia...

      Reszte pozostawiam bez komentarzy...



      ;-)

      Nara
      Megafon
    • Gość: martynka Re: Chamstwo w Warszawie IP: 192.168.1.* 03.04.02, 15:26
      Niestety w Warszawie trzeba umieć sobie radzić - ja w Warszawie się urodziłam ,
      zdałam na prawko i po Wawie (głownie ) się poruszam . Faktycznie ludziki czasem
      nieużywają kierunkowskazów (zwłaszcza taksiarze) - jest to b.wkuu..rzające.
      Niestety większe miasto wymaga więcej od kierowców i dlatego jak przyjedzie
      ktoś spoza wawy , to ma problemy w poruszaniu się po mieście i od razu uważa ,
      że wszyscy Warszawiacy to chamy! Mój wujek (30 lat ma prawko) , dzwoni po mnie
      jak wieżdża do Warszawy i ja go pilotuję, znam ludzi którzy wogóle nie chcą
      przyjeżdżac tu samochodem! Na ostatnich wakacjach bylismy gdzieś na Mazurach,
      przejeżdżając przez Olsztyn, słuchalismy tamtejszego radia i info dla
      kierowców, które brzmiały mniej więcej tak: uwaga, na ulicy jakiejś tam, trudno
      włączyć się do ruchu , skręcając w prawo, lepiej wystrzegajcie się ulicy
      jakiejś tam i skręćcie wcześniej na światłach....No cóż- PRZYJEŻDŻASZ TU TO
      WALCZ!!!
      • Gość: Car Loss Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.bresa.com.pl 03.04.02, 19:10
        Zgadzam sie z przedmowca, W-wa to nie szkolka niedzielna tu sie po prostu
        jezdzi mimo ze wielu przezywa z tego powodu stres. To ze ktos jezdzi
        dynamicznie nie oznacza ze jest on piratem drogowym, po prostu odleglosci jakie
        trzeba czesto w ciagu dnia pokonac w korkach zmuszaja do takiej jazdy, a jesli
        ktos lubi jechac powoli i majestatycznie niech po prostu ustapi szybszemu (co
        wcale nie znaczy lepszemu). Jak juz ktos wspomnial W-wa cierpi na ciagly
        niedorozwoj infrastruktury drogowej ale to nie nasza wina ze w budzecie miasta
        zostaje tylko 10% z placonych przez "rezydentow" podatkow. Moze to sie kiedys
        zmieni bo jak na razie to ulice wygladaja jak ser szwajcarski.

        Pozdrawiam wszystkich zmotoryzowanych z calej Polski niezaleznie od tablic na
        jakich jezdza :-))
        • Gość: sknera Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.epsa.pl 04.04.02, 11:24
          chyba w warszawie nie ma świateł na skrzyżowaniach.
          pierwsze słyszę że jadąc w mieście jak wariat można szybciej dojechać na
          miejsce.
          prawko masz chyba pół roku albo po mieście jeździsz od pół roku i jeszcze nie
          zauważyłeś że to bez sensu.
          tylko płynna jazda jest szybka.
        • Gość: kuba niedorozwoj infrastruktury drogowej IP: *.acn.pl / 10.134.129.* 02.05.02, 20:26
          Gość portalu: Car Loss napisał(a):

          > Jak juz ktos wspomnial W-wa cierpi na ciagly
          > niedorozwoj infrastruktury drogowej

          Warszawa, jak i chyba cała Polska, cierpi raczej na nadrozwój gruczołu prestiżu.
          Chodzi mi o to, że większość Polaków ma poczucie, że nie będą kimś, jak nie będą
          mieć fury i nią codziennie jeździć. No i popatrzmy na ulice - korki na kilometry,
          a w prawie każdym samochodzie siedzi JEDNA osoba...
          W niektórych krajach na zachodzie istnieje zalecenie, czy obowiązek, wspólnego
          dojeżdżania do pracy osób mieszkających blisko siebie - w tym tygodniu jedziemy
          moim samochodem, w przyszłym twoim, a jeszcze w przyszłym... Przyznacie chyba, że
          logiczne to rozwiązanie - wystarczy tylko chcieć.
          Nie mówiąc o tym, że podstawowym środkiem transportu w zatłoczonym mieście
          epowinien być jednoślad lub rower. Premier Szwecji jeździ do pracy rowerem i nie
          robi z tego problemu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka