maddrake
03.08.07, 09:59
W ostanich latach nasi rządzący uraczyli nas trzema idiotyzmami drogowymi,
które tak bardzo miały poprawić bezpieczeństwo, tylko niestety statystyki
wypadków tego nie potwierdzają:
Głupota pierwsza: likwidacja "stałej" zielonej strzałki na skrzyżowaniach: na
pewno zwiększyła korki, doprowadziła do większego zatrucia środowiska i
zużycia paliwa - czy poprawiła bezpieczeństwo - wątpliwe
Głupota druga: ograniczenie prędkości w ternie zabudowanym z 60 km/h do 50
km/h - jeżeli ktoś jeździ przepisowo nie zmieniło to w żadnym stopniu jego
bezpieczeństwa a jedynie wydłużyło znacznie czas podróży. Wyobraźmy sobie
teraz jazdę na trasie Zakopane- Gdańsk: u nas podstawowe szlaki komunikacyjne
wiodą prastarymi gościńcami wytyczonymi jeszcze za czasów Piasta Kołodzieja,
które przechodziły przez centra wszystkich miast, miasteczek, wsi i
przysiółków jakie są po drodze (wiadomo, konie trzeba było napoić a i gardło
w karczmie przepłukać) Łatwo obliczyć o ile wydłuży się wspomniana podróż na
osi północ - południe i jak rośnie pokusa łamania prawa i przepisów - a czy
łamie się o 10, 20 czy 30 km/h to już nie ma znaczenia, człowiek, który raz
zdecyduje się na taki krok będzie to robił ciągle i coraz bardziej
bezczelnie. Czy podniesie to bezpieczeństwo ????
Głupota trzecia: jazda okrąglutki rok na światłach mijania... stosunkowo mało
uciążliwe, ale upierdliwe a wyniki żadne - Życie Warszawy donosi, że w ciągu
obowiązywania przepisu liczba wypadków wzrosła w porównaniu z analogicznym
okresem w roku ubiegłym. Pomogło... jak nieboszczykowi miska pierogów
Może warto ropocząć debatę publiczną na ten temat zanim nasi kochani rządzący
wymyślą coś nowego co zupełnie uprzykrzy nam życie ???