jane14
09.08.07, 12:53
emes-nju napisał:
> Jakos nie widze zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy
pojawieniem sie pieszego na jezdni, a predkoscia jazdy samochodu...
Pozornie. Pozwolę sobie ci to pokazać bo :
A) Pieszy nie dostrzega samochodu bo na dużej predkości wypada np.
zza zakretu.
B) Pieszy wkracza na jezdnię bo niedocenia predkości pojazdu. Jest
to dość powszechne (niedocenienie predkosci) nie tylko wsród
pieszych. To poprostu wynika z marginesu błedu oceny który
dramatycznie zawęża się ze wzrostem predkości.
I na koniec przykład.
Powiedzmy że musisz przejść miedzy ludźmi trenującymi celnośc a
tarczami które są ich celem. Kiedu bedzie ci łatwiej gdy trenują
rzut kamieniem czy strzały z karabinu. Dla ułatwienia dodam że kula
karabinowa leci szybciej.
A co do tego czy predkość jest bezpośrednią czy nie przyczyną.
Zależy co rozumieć przez pojecie bezpośrednia. Pomijając prawniczą
nowomowę bezpośrednia przyczyną jest ta przyczyna której
niezaistnienie zaowocowało by brakiem wypadku.
W tym kontekscie kazde wejście pieszego (nawet legalne) jest taką
przyczyna ale jeśli okazałoby się że kierowca jadac z predkością
dozwolona zdołałby uniknąc wypadku poprzez zatrzymanie pojazdu lub
ominiecie pieszego/przeszkody to i predkosć staje się przyczyną
bezpośrednia. A wiec przyczyn bezpośrednich tak rozumianych moze być
wiecej.
Ja dyskutuje tu z punktu widzenia kierowcy. Nie mam wiec wiekiego
wpływu na pojawianie się pieszych, chyba że klaksonem a i tu
potrzeba czasu a wiec i predkość mnie ogranicza. W tej sytuacji
jedynym narzedziem kierowcy do unikania wypadków jest pedał gazu,
dla mnie to oczywiste.
A ty co proponujesz zamkniecie pieszych w obozach?
> I ZNACZNIE dluzej sie wyprzedza... Ale jakzesz bezpiecznie!
Wyprzedzanie z duzą predkością wcale nie musi trwać krócej, a juz
napewno nie musi być bezpieczniejsze, bywa dokładnie odwrotnie bo
potrzeba znacznie wiekszego dystansu aby zjechać przy dużej
predkości na lewy pas, a poźniej aby wrócić na prawy. W rezultacie
wiecej miejsca wolnego na lewym pasie potrzeba na manewr. Jeśli
jedziesz sam na sam z wyprzedzanym to OK. Ale gdy wyprzedzanie ma
miejsce w kolumnie ... Czasem nawet braknie tego dystansu na powrót
i jest się zmuszanym do kontynuowania wyprzedzania (widziałeś to na
drodze ?) To wtedy właśnie najczęściej dochodzi do tragedi (patrz
przykład Otylii)
> POSREDNIO predkosc odgrywa role w KAZDYM zdarzeniu, ktore odbywa
sie W RUCHU. Ale dosc rzadko jest jego BEZPOSREDNIA przyczyna...
Jak już pisałem jeśli rzeczywiscie jej zmniejszenie nie miałoby
wplywu ani na możliwość unikniecia, ani na skutek wypadku. Skutek
to tez istotna sprawa, bo chyba jest różnica miedzy rozbitym nosem a
rozwalonym mózgiem. Jak widzisz (mam nadzieję) takie postawienie
sprawy jednoznacznie stawia predkość jako podstawowa przyczynę
śmierci na drogach.
> co z uporem mianiaka lansuja ci, ktorzy ciezka kase loja ze
stawiania ograniczen i radarow.
Ja lansuje i nie mam z tego ani grosza bez wzgledu na twe
podejrzenia co do profesji. Policja też nie ma z tego ani grosza nie
licząć pensji
> A nie widzisz w tym nonsensu? Ok. Zamiast jechac 100 km/h, z
ktorych do zera wyhamowuje na dystansie (powiedzmy) 80 m, jade 60
km/h (powodujac zator drogowy) i mam szanse wyhamowac po
(powiedzmy) 50 m. Co z tego wynika? Wielkie nic! Nie ma zadnego
BEZPOSREDNIEGO przelozenia pomiedzy moja predkoscia, a szansa na
pojawienie sie zagrozenia w odleglosci wystarczajacej do
wyhamowania! To sa dwie oddzielne rzeczy,...
To prawda ale nie to jest istotne kiedy i gdzie pojawi sie
przeszkoda ale co ty zrobisz i czy starczy ci czasu na wybór
określonego rozwiazania. Przy np. 60/h nawet jesli nie zatrzymasz
pojazdu masz szanse wyjśc cało wjezdzajać do rowu a biorac pod uwagę
wytracenie predkosci możesz nawet walnąc w traktor i zyjesz ty i
twoi pasażerowie. Jadąc 100/h nawet mocno hamując i zakładajac ze
zdązysz podjąc właściwą decyzje zakonczysz jazdę na przeszkodzie
przy predkości ~70/h to dużo!. Producenci poduszek i pasów daja
szanse poniżej 50, przy 70 już tylko pokiwają głowa.
> Wyjezdza dlatego, ze mnie nie widzial! ... Bez ZADNEGO zwiazku z
moja predkoscia!
Traktorzysta też człowiek jak i pieszy dlatego stosują sie do niego
punkty A i B dotyczace pieszych.
> Przeciez polski kierowca musi planowac
> takie zdarzenia jak pijany rowerzysta. Najlepiej z dokladnoscia do
> 15 cm i tak planowac swoja predkosc :-P Zeby w tym KONKRETNIE
> miejscu nie byla nadmierna.
Jesli zjawisko jest powszechne musi być uwzgledniane w naszych
planach. Inaczej plan jest dd. Nie rozumiem czemy z dokładnością do
15 cm. Może lepiej zdjac okulary do czytania wsiadając do auta ?
Wypacz złośliwośc ale trzeba mieć umiar w przesadzaniu.
> Z uporem maniaka pisze, ze spirala ograniczania do niczego nie
> prowadzi! Ograniczymy do 70 km/h, ... beda jezdzic 15-20 km/h
wypadkow bedzie zapewne mniej
Mniej jest już przy 70/ i to dużo mniej jeśli ograniczenie jest
skutecznie egzekwowane np. przez czynny (nie pusta skrzyneczka)
fotoradar. To sa fakty juz wcześniej pisałem jak w mojej okolicy
gdzie wypadek miałem okazje widywać co tydzień po zainstalowaniu
fotoradarów jest spokój.
> Zrozum, ze ja nie mam nic przeciwko ograniczeniom! Sa niezbedne,
ale oprocz udowadniania, ze waaadza wszystko moze, ......nie
> dezorientowaly! Zeby wiedzial gdzie zwolnic, a nie ciagle musial
> kombinowac.
Chyba jesteś przewrażliwiony, władza moze i może wszystko, ale
akurat żeby manifestowała to w ustawieniu znaków ? Pewnie zdziwiłbyś
się jak wiele ograniczeń jest wymuszana przez mieszkańców którym
auta rozwalają ogrodki czy taranują domy. O zabijaniu krewnych nie
wspomnę.
> Obwiam, ze nie zrozumiesz... Bo Ty masz recepte na wszytko -
> ZWOLNIJ :-P
I dodam nie kombinuj ze znakami. A masz lepsza recepte? Może
rewolucja. I co myślisz że Komitet Centralny Polskiej Partii
Kierowniczej coś poradzi?
Mnie interesuja skuteczne recepty rozwiazujace problem, nie szukanie
winnych, pieszych/traktorzystów/rowerzystów... a jak nie pomoże to
WŁADZA JEST WINNA !!!