Dodaj do ulubionych

Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli

09.08.07, 12:53
emes-nju napisał:

> Jakos nie widze zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy
pojawieniem sie pieszego na jezdni, a predkoscia jazdy samochodu...

Pozornie. Pozwolę sobie ci to pokazać bo :
A) Pieszy nie dostrzega samochodu bo na dużej predkości wypada np.
zza zakretu.
B) Pieszy wkracza na jezdnię bo niedocenia predkości pojazdu. Jest
to dość powszechne (niedocenienie predkosci) nie tylko wsród
pieszych. To poprostu wynika z marginesu błedu oceny który
dramatycznie zawęża się ze wzrostem predkości.
I na koniec przykład.
Powiedzmy że musisz przejść miedzy ludźmi trenującymi celnośc a
tarczami które są ich celem. Kiedu bedzie ci łatwiej gdy trenują
rzut kamieniem czy strzały z karabinu. Dla ułatwienia dodam że kula
karabinowa leci szybciej.
A co do tego czy predkość jest bezpośrednią czy nie przyczyną.
Zależy co rozumieć przez pojecie bezpośrednia. Pomijając prawniczą
nowomowę bezpośrednia przyczyną jest ta przyczyna której
niezaistnienie zaowocowało by brakiem wypadku.
W tym kontekscie kazde wejście pieszego (nawet legalne) jest taką
przyczyna ale jeśli okazałoby się że kierowca jadac z predkością
dozwolona zdołałby uniknąc wypadku poprzez zatrzymanie pojazdu lub
ominiecie pieszego/przeszkody to i predkosć staje się przyczyną
bezpośrednia. A wiec przyczyn bezpośrednich tak rozumianych moze być
wiecej.
Ja dyskutuje tu z punktu widzenia kierowcy. Nie mam wiec wiekiego
wpływu na pojawianie się pieszych, chyba że klaksonem a i tu
potrzeba czasu a wiec i predkość mnie ogranicza. W tej sytuacji
jedynym narzedziem kierowcy do unikania wypadków jest pedał gazu,
dla mnie to oczywiste.
A ty co proponujesz zamkniecie pieszych w obozach?

> I ZNACZNIE dluzej sie wyprzedza... Ale jakzesz bezpiecznie!

Wyprzedzanie z duzą predkością wcale nie musi trwać krócej, a juz
napewno nie musi być bezpieczniejsze, bywa dokładnie odwrotnie bo
potrzeba znacznie wiekszego dystansu aby zjechać przy dużej
predkości na lewy pas, a poźniej aby wrócić na prawy. W rezultacie
wiecej miejsca wolnego na lewym pasie potrzeba na manewr. Jeśli
jedziesz sam na sam z wyprzedzanym to OK. Ale gdy wyprzedzanie ma
miejsce w kolumnie ... Czasem nawet braknie tego dystansu na powrót
i jest się zmuszanym do kontynuowania wyprzedzania (widziałeś to na
drodze ?) To wtedy właśnie najczęściej dochodzi do tragedi (patrz
przykład Otylii)

> POSREDNIO predkosc odgrywa role w KAZDYM zdarzeniu, ktore odbywa
sie W RUCHU. Ale dosc rzadko jest jego BEZPOSREDNIA przyczyna...

Jak już pisałem jeśli rzeczywiscie jej zmniejszenie nie miałoby
wplywu ani na możliwość unikniecia, ani na skutek wypadku. Skutek
to tez istotna sprawa, bo chyba jest różnica miedzy rozbitym nosem a
rozwalonym mózgiem. Jak widzisz (mam nadzieję) takie postawienie
sprawy jednoznacznie stawia predkość jako podstawowa przyczynę
śmierci na drogach.


> co z uporem mianiaka lansuja ci, ktorzy ciezka kase loja ze
stawiania ograniczen i radarow.

Ja lansuje i nie mam z tego ani grosza bez wzgledu na twe
podejrzenia co do profesji. Policja też nie ma z tego ani grosza nie
licząć pensji

> A nie widzisz w tym nonsensu? Ok. Zamiast jechac 100 km/h, z
ktorych do zera wyhamowuje na dystansie (powiedzmy) 80 m, jade 60
km/h (powodujac zator drogowy) i mam szanse wyhamowac po
(powiedzmy) 50 m. Co z tego wynika? Wielkie nic! Nie ma zadnego
BEZPOSREDNIEGO przelozenia pomiedzy moja predkoscia, a szansa na
pojawienie sie zagrozenia w odleglosci wystarczajacej do
wyhamowania! To sa dwie oddzielne rzeczy,...

To prawda ale nie to jest istotne kiedy i gdzie pojawi sie
przeszkoda ale co ty zrobisz i czy starczy ci czasu na wybór
określonego rozwiazania. Przy np. 60/h nawet jesli nie zatrzymasz
pojazdu masz szanse wyjśc cało wjezdzajać do rowu a biorac pod uwagę
wytracenie predkosci możesz nawet walnąc w traktor i zyjesz ty i
twoi pasażerowie. Jadąc 100/h nawet mocno hamując i zakładajac ze
zdązysz podjąc właściwą decyzje zakonczysz jazdę na przeszkodzie
przy predkości ~70/h to dużo!. Producenci poduszek i pasów daja
szanse poniżej 50, przy 70 już tylko pokiwają głowa.
> Wyjezdza dlatego, ze mnie nie widzial! ... Bez ZADNEGO zwiazku z
moja predkoscia!

Traktorzysta też człowiek jak i pieszy dlatego stosują sie do niego
punkty A i B dotyczace pieszych.

> Przeciez polski kierowca musi planowac
> takie zdarzenia jak pijany rowerzysta. Najlepiej z dokladnoscia do
> 15 cm i tak planowac swoja predkosc :-P Zeby w tym KONKRETNIE
> miejscu nie byla nadmierna.

Jesli zjawisko jest powszechne musi być uwzgledniane w naszych
planach. Inaczej plan jest dd. Nie rozumiem czemy z dokładnością do
15 cm. Może lepiej zdjac okulary do czytania wsiadając do auta ?
Wypacz złośliwośc ale trzeba mieć umiar w przesadzaniu.

> Z uporem maniaka pisze, ze spirala ograniczania do niczego nie
> prowadzi! Ograniczymy do 70 km/h, ... beda jezdzic 15-20 km/h
wypadkow bedzie zapewne mniej

Mniej jest już przy 70/ i to dużo mniej jeśli ograniczenie jest
skutecznie egzekwowane np. przez czynny (nie pusta skrzyneczka)
fotoradar. To sa fakty juz wcześniej pisałem jak w mojej okolicy
gdzie wypadek miałem okazje widywać co tydzień po zainstalowaniu
fotoradarów jest spokój.
> Zrozum, ze ja nie mam nic przeciwko ograniczeniom! Sa niezbedne,
ale oprocz udowadniania, ze waaadza wszystko moze, ......nie
> dezorientowaly! Zeby wiedzial gdzie zwolnic, a nie ciagle musial
> kombinowac.

Chyba jesteś przewrażliwiony, władza moze i może wszystko, ale
akurat żeby manifestowała to w ustawieniu znaków ? Pewnie zdziwiłbyś
się jak wiele ograniczeń jest wymuszana przez mieszkańców którym
auta rozwalają ogrodki czy taranują domy. O zabijaniu krewnych nie
wspomnę.

> Obwiam, ze nie zrozumiesz... Bo Ty masz recepte na wszytko -
> ZWOLNIJ :-P

I dodam nie kombinuj ze znakami. A masz lepsza recepte? Może
rewolucja. I co myślisz że Komitet Centralny Polskiej Partii
Kierowniczej coś poradzi?
Mnie interesuja skuteczne recepty rozwiazujace problem, nie szukanie
winnych, pieszych/traktorzystów/rowerzystów... a jak nie pomoże to
WŁADZA JEST WINNA !!!
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 09.08.07, 14:05
      Ad A. Pieszy powinien sobie zdawac sprawe z tego, ze PO JEZDNI
      jezdza auta i jezeli spaceruje sobie za zakretem, nie ma PODROZNEJ
      predkosci naprawde dla niego bezpiecznej. Czy bede jechal 100 czy 70
      km/h, jezeli pieszy nie zechce wziac sprawy swojego bezpieczenstwa
      ROWNIEZ w swoje rece, zamiast liczyc na to, ze kierowca zdarzy,
      bedzie bum.

      Ad B. Ja nie umiem precyzyjnie okreslic predkosci auta. Z tego, co
      sugerujesz, nasze piesze swiete krowy umniom - on spodziwa sie, ze
      auto bedzie jechalo 90 km/h, wchodzi na jezdnie tak, zeby zdarzyc i
      ginie, bo gosc jechal 110 km/h. :-P

      Dalej komentowac mi sie nie chce. Chocby dlatego, ze dyskutuujesz z
      punktu widzenia genialnego teoretyka - bo nie kierowcy! Tekty o
      teoretycznym zatrzymywaniu sie sa obezwladniajace! Mialem racje!
      Mamy byc wrozkami, ktore z precyzja kilkunastu cm potrafia
      przewidziec zdarzenia i do nich dostosowac predkosc - idz do kina,
      bo wlasnie wchodzi na ekrany film o takim czlowieku :-P

      Jezdze BEZPIECZNIE i tak bede jezdzil. Nie stoi to w sprzecznosci z
      tym, ze BARDZO nie podoba mi sie to, jak znakolodzy podchodza do
      swojej, szalenie odpowiedzialnej (!), pracy.

      Tak, za duza czesc wypadkow w Polsce ponosi wine wylacznie waaaadza,
      ktora zdziera z nasz kase na nowe drogi i jedyne co robi, to coraz
      bardziej dezorganizuje ruch i powoduje coraz wieksze olewanie coraz
      bardziej od czapy oznakowan!
      • jane14 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 09.08.07, 15:20
        emes-nju napisał:

        > Ad A. Pieszy powinien sobie zdawac sprawe z tego, ze PO JEZDNI
        > jezdza auta ...

        ... Jak i kierowcy, że na drodze mogą być piesi...

        > ...jezeli pieszy nie zechce wziac sprawy swojego bezpieczenstwa
        > ROWNIEZ w swoje rece, zamiast liczyc na to, ze kierowca zdarzy,
        > bedzie bum.

        Sądze że zapewne znaczna częśc pieszych zabitych na drogach w chwili
        gdy nie spacerowała, jeździła autem.
        Znajomośc realiów z punktu kierowcy nie jest wiec im obca. Mimo to
        giną. Czy wiec zatrzaśniecie drzwi auta i stanie się pieszym tak
        diametralnie zmienia IQ delikwenta? Czy może rozstanie z samochodem
        wywołuje samobójcze myśli?
        Nie mam samobójczych mysli gdy chodze piechotą, ale chyba zrobie
        sobie test IQ idąc pieszo a potem porównam w samochodzie, moze jest
        coś na rzeczy w tym wywodzie o głupocie pieszych?

        > Ad B. Ja nie umiem precyzyjnie okreslic predkosci auta. Z tego, co
        > sugerujesz, nasze piesze swiete krowy umniom ...

        Za długo siedzisz poza autem czy celowo udajesz nierozgarniętego.
        Nie chodzi o precyzyjne określenie, tylko o ocenę swoich szans na
        przejscie przed samochodem. Krótko mówiąc "zdąże czy nie".

        > Dalej komentowac mi sie nie chce. Chocby dlatego, ze dyskutuujesz
        z punktu widzenia genialnego teoretyka - bo nie kierowcy!
        > Tekty oteoretycznym zatrzymywaniu sie sa obezwladniajace!

        Za przydomek "genialny" dziekuję. A nie teoretycznie to łatwiej jest
        się zatrzymać/ominąc przeskodę z wiekszych predkości czy z
        mniejszych ?
        Jesli tak, to przyznaję. Kierujemy najwyrażniej różnymi pojazdami.
        Choć zdarzało mi się jeżdzić też Escortem. To chyba twoje poprzednie
        auto? Ale mój to był składak z Polski. Widać coś w nim złożyli
        inaczej bo łatwiej zatrzymywał się z mniejszej predkości.

        > Mamy byc wrozkami, ktore z precyzja kilkunastu cm potrafia
        > przewidziec zdarzenia i do nich dostosowac predkosc

        Precyzja zależy od predkości. Ja teoretyk, potrafię z precyzją 5cm
        ominać auto (np. na parkingu)przy predkości ~5/h. Przy 100/h nie
        podjałbym sie tego nawet na autostradzie. Przy tej predkości to tak
        ~1,5 m

        >- idz do kina, bo wlasnie wchodzi na ekrany film o takim
        czlowieku :-P


        ... to nudny film być musi. O wiele lepsze sa te z katastrofami,
        wypadkami, poscigami ...

        > Tak, za duza czesc wypadkow w Polsce ponosi wine wylacznie
        waaaadza,...

        Zdziwisz się ale sie zgadzam. Z tego powodu ze to władza jest winna
        tak niskiej skuteczności policji w zwalczaniu łamiących przepisy w
        tym także, w łamiacych ograniczenia predkosci.

        • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 09.08.07, 15:53
          jane14 napisał:


          > > Tak, za duza czesc wypadkow w Polsce ponosi wine wylacznie
          > > waaaadza,...
          >
          > Zdziwisz się ale sie zgadzam. Z tego powodu ze to władza jest
          > winna tak niskiej skuteczności policji w zwalczaniu łamiących
          > przepisy w tym także, w łamiacych ograniczenia predkosci.

          I tu scieraja sie dwie Polski. Jadna, ktorej jestes oredownikiem, to
          urzedniczo-bolszewicka. Druga, to cala (wedlug mnie blizsza
          normalnosci) reszta. Cala reszta, ktora widzac, ze duza czesc
          oznakowania NICZEMU nie sluzy, leje na nie (z nieuchronnym olewaniem
          oznakowania potrzebnego...) stoi w jawnej opozycji w stosunku do
          tych, ktorzy za nic majac ciemny narod (!), probuje na sile wcisnac
          go w urzedniczy kierat. Jak widac po naszych drogach -
          bezskutecznie... :-/

          Sa dwie opcje. Albo na prawym siedzeniu KAZDEGO auta policjant (a w,
          nagminnie lamiacych przepisy wszelakie, samochodach waaadzy,
          wideorejestratoro-GPSo-tachografy), albo UREALNIENIE oznakowania!
          Przy czym urealnienie wcale nie oznacza pozdejmowania znakow czy
          zniesienie ograniczen! Sa miejsca, gdzie znak jest, a NIKOMU (z
          wyjatkiem okazjonalnie pobierajacych tam oplate drogowa miskow) nie
          jest potrzebny (dewaluujac znaczenie znakow!), a sa tez miejsca,
          gdzie znak powinien stac (i sluzyc POMOCA!), a nie stoi.
          • jane14 Re: Plagiat ??? 09.08.07, 16:42
            emes-nju napisał:

            > I tu scieraja sie dwie Polski. Jadna, ktorej jestes oredownikiem,
            to
            > urzedniczo-bolszewicka. Druga, to cala (wedlug mnie blizsza
            > normalnosci) reszta...

            Gadasz jak Lepper. Zamieniasz dyskusje o ruchu drogowym w pseudo
            polityczny bełkot. Nie wynika z tego nic poza tym że właśnie dlatego
            trudno dojśc do skutecznej poprawy jeśli jedynym dogmatem jest "moja
            racja". A reszta to bolszewicy, żydzi, masoni i cykliści.
            A swoją droga dlaczego bolszewik?
            Zwróciłeś uwagę (20 lat PJ = jezdziłeś 3 lata za komuny), że wtedy
            było dużo mniej znaków, a te co były były przeważnie zardzewiałe i
            po zmroku niewidoczne a wiec właściwie nie obowiązywały.
            Mnie się wydaje że komuna to byłby dla ciebie raj!
            • emes-nju Re: Plagiat ??? 09.08.07, 17:00
              Cytat z Leppera byl zamierzony dla rozluznienia atmosfery :-)

              Co do bolszewizmu 20 lat temu i teraz. Nie masz wrazenia, ze
              sytuacja sie pogarsza? 20 lat temu naprawde nie bylo tyle drogowych
              nonsensow co teraz. Zapewne dlatego, ze uwczesna waadza w sumie w
              d... miala obywatela. Obecna za to jest wszechwiedzaca i strasznie
              chce zrobic mi dobrze nie pytajac mnie o zdanie. Jako wlasciciel
              firmy MUSZE przechodzic drogie szkolenie BHP, z ktorego dowiaduje
              sie, ze nie wolno mi trzymac zaoliwionych szmat w biurku i pchac
              drutow do kontaktu (naprawde!). W dokladnie tym samym mechanizmie
              dzialaja znakolodzy - maja mnie za kompletnego kretyna i drogi tak
              znakuja.
              • jane14 Re: Plagiat ??? 09.08.07, 22:26
                emes-nju napisał:

                > ... 20 lat temu naprawde nie bylo tyle drogowych nonsensow co
                teraz...

                Aby na pewno ? Chetnie cytujesz scene "... a gdyby tam przechodziła
                wasza matka ...", ona pochodzi właśnie z tamtych czasów i zrodzona
                na bazie słynnej definicji terenu zabudowanego.
                Pamietasz ? To nie znak a obecność budynków (bodaj co najmniej
                trzech) w odległości 15m od drogi powodowała, że musiałeś zwalniać
                do 60/h.
                I to właśnie w tych czasach milicja doprowadziła do perfekcji
                chowanie sie w krzakach i polowanie na jelenia. Niestety cześć
                Policji odziedziczyła te nawyki ale jest ich już coraz mniej.
                Natomiast nie ulega watpliwości ze wtedy był poprostu mniejszy ruch.
                Gdyby w tych czasach przy tamtym oznakowaniu i infrastrukturze
                pojawiło sie tyle aut co dzisiaj pewnie wielu nie dożyłoby 3/4
                Rzeczypospolitej.

                > Obecna za to jest wszechwiedzaca i strasznie chce zrobic mi
                dobrze nie pytajac mnie o zdanie.

                Pyta jak słusznie zauważył Wojtek co 4 lata. A wszystko wskazuje na
                to że obecna zapyta wcześniej.

                > Jako wlasciciel firmy MUSZE przechodzic drogie szkolenie BHP, z
                ktorego dowiaduje sie, ze nie wolno mi trzymac zaoliwionych szmat w
                biurku i pchac drutow do kontaktu (naprawde!).

                To tez nic nowego. 20 lat temu też były rownie głupie szkolenia BHP
                i też płacił za nie właściciel, zgodnie z konstytucją "Lud pracujący
                miast i wsi".
                Ale teraz możesz chyba wybrać wybrać szkolącego, któremu zapłacisz ?
                Wiec wybierz takiego co ma coś mądrzejszego do powiedzenia.

                PS. Ja pracuje akurat w firmie miedzynarodowej i miewam kontakty z
                BHP-owcami i z USA i Europy zachodniej. Są tacy sami jak nasi, mają
                tylko bardziej rozbudowane wskaźniki tak by wypadkowośc ładnie
                ilustrować na swych laptopach podczas prezentacji. To poprostu taki
                głupi zawód. Jak był wypadek porażenia pradem podczas wkładania
                drutu do kontaktu to czy chcesz czy nie musisz mieć taki punkt w
                szkoleniu bo nie to cie zaje..., jesli nie daj Boże w drugim końcu
                świata znów ktoś włoży paluch do kontaktu. A ludzie niestety
                wkładają tam paluchy od czasu do czasu.
                • franki8 Re: Plagiat ??? 09.08.07, 23:53
                  Najśmieszniejsze dla mnie jest to, że pomimo zaciętej dyskusji i emes i jane
                  mają - obaj/oboje - dużo racji, z tym, że każde ze swojego punktu widzenia.
                  Nie ulega wątpliwości że prawo winno być stanowione mądrze i rozsądnie; tak aby,
                  jak słusznie zauważył emes można było mieć do niego zaufanie.
                  Z drugiej strony istotnie wybiórcze traktowanie prawa (niektórzy nie bez racji
                  nazwą je zdroworozsądkowym) prowadzi do pewnej degrengolady.
                  Ale było już tutaj kilka wątków z których wynikało, że zaczynamy powoli nieco
                  bardziej cywilizowanie zachowywać się na drogach. Może to jest cichy i spokojny
                  sposób na poprawę sytuacji? Każdy zaczyna od siebie... a potem będzie lepiej.
                  • emes-nju Re: Plagiat ??? 10.08.07, 10:51
                    Z innej, starozytniej strony :-D Arystoteles powidzial, ze dobry
                    czlowiek moze byc dobrym obywatelem tylko w dobrym panstwie.

                    To bardzo precyzyjnie ujmuje calosc tematu. Ja to zozumiem tak, ze
                    jezeli panstwo stanowi zle prawo (lub "tylko" praktyke jego
                    stosowania!!!), to dobrym (przestrzegajacym prawa) obywatelem co
                    najmniej bardzo trudno byc. Obawiam sie, ze przytoczony cytat
                    wyklucza taka mozliwosc...

                    Nie bardzo tez potrafie ocenic czy bycie "dobrym obywatelem" ma w
                    takich warunkach wiekszy sens :-/

                    Potraktujcie to raczej jako dygresje, choc sama policja (panstwowy
                    aparat nacisku) na swojej oficjalnej stronie, zauwaza powazne
                    konsekwencje nieprawidlowosci znakowania polskich drog...
                    Nieprawidlowosci znakowania czyli wlasnie zlej praktyki prawa, bo z
                    zapisami KD malo kto dyskutuje. Skoro policja JUZ to zauwaza, to
                    dobrze raczej nie jest :-(
                    • franki8 Re: Plagiat ??? 10.08.07, 10:57
                      Państwo udaje, że dba o nasze bezpieczeństwo, my udajemy, że przestrzegamy
                      przepisów...
                      Skąd my to znamy (mam na myśli pokolenie pamiętające PRL)...
                      • emes-nju Re: Plagiat ??? 10.08.07, 11:25
                        franki8 napisał:

                        > Państwo udaje, że dba o nasze bezpieczeństwo, my udajemy, że
                        > przestrzegamy przepisów...
                        > Skąd my to znamy (mam na myśli pokolenie pamiętające PRL)...

                        I to wlasnie tak mnie wk.rwia!

                        Tylko, ze za komuny panstwo nie robilo ludziom takiej wody z mozgu -
                        byl przepis, bylo tatalitarne panstwo, byl aparat ucisku, byly
                        mandaty. Teraz za to totalitarne metody sa przedstawiane jako
                        wielkie dzielo na polu poprawy naszego bezpieczenstwa. I nie ma
                        takiego nonsensu, ktorego waaadza nie chcialaby tak uzasadnic
                        (ostatnio poprawa bezpieczenstwa ma polegac na zwezaniu drog, zeby
                        auta wolniej jezdzily 8-/ ) - probujac zrobic spoleczenstwu wode z
                        mozgu. Klopot w tym, ze wiekszosc ludzi w to za grosz nie wierzy...
                        Bo i wierzyc za bardzo sie nie chce, jak na przyklad popatrzy sie na
                        ofiarna prace naszej drogowki zajmujacej sie glownie polowaniem na
                        jeleni :-/
                      • Gość: miecio Re: Plagiat ??? IP: *.aster.pl 10.08.07, 15:12
                        "Państwo udaje, że dba o nasze bezpieczeństwo, my udajemy, że
                        przestrzegamy przepisów...
                        Skąd my to znamy (mam na myśli pokolenie pamiętające PRL)..."
                        Przypomniał mi się kawał z tamtego okresu- czym różni się kapitalizm
                        od socjlizmu? Tym że tam człowiek wykorzystuje człowieka, a u nas
                        jest odwrotnie.
                        Jak się głębiej zastanowić to faktycznie zmieniła się tylko władza
                        na górze a na dole nie zmieniło się prawie nic.
          • wojtek33 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 09.08.07, 17:08
            Przeginasz emes-nju nazywając czyjeś poglądy bolszewickimi, szczególnie że Twój
            sposób patrzenia na przestrzeganie prawa jest znacznie bliższy bolszwizmowi,
            komunie, lumpenploretariatowi niż to, co prezentuje jane.
            Wybiórcze przestrzeganie prawa było cechą poprzedniego ustroju bo traktowano je
            jako narzucone przez obcych. Teraz masz wolne wybory i podczas nich możesz
            wyrazić swoje poglądy ale prawa uchwalonego przez władzę wybraną przez tych,
            którym się chciało głosować, teraz musisz przestrzegać z całym dobrodziejstwem
            inwentarza.
            • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 09.08.07, 17:21
              wojtek33 napisał:

              > Wybiórcze przestrzeganie prawa było cechą poprzedniego ustroju bo
              > traktowano je jako narzucone przez obcych.

              Sek w tym, ze ja nie chce byc zmuszany do wybiorczego traktowania
              prawa! Ja chce miec zaufanie do stanowiacego to prawo i wiedziec, ze
              zdecydowana wiekszosc kierowcow tez je ma. Teraz tego zaufania nie
              mam, bo znakologia smierdzi mi boszewizmem (waaadza zawsze wie
              lepiej, a jak nie wie, to potrafi to, karami, udowodnic) i
              bylejakoscia (nie ma zadnego klucza wg. ktorego mozna odczytywac
              oznakowanie - na jednym luczku drogi ktos stawia 60 km/h, a na
              wirazu o 90 st. nie). Do tego doklada sie policja, ktora nie dosc,
              ze sama NAGMINNIE lamie KD, to jeszcze dziwnym trafem cala swoja
              dzialalnosc kumuluje w miejscach watpliwych pod wzgledem zasadnosci
              ograniczenia, za to niewatpliwych pod wzgledem "lownosci" tego
              miejsca.

              Zapoznaj sie z tym i sprobuj zauwazyc, ze to, co ja pisze w duzej
              czesci jest zbiezne z tym, co pisze na ten temat policja:
              www.policja.pl/portal/pol/71/3250/
              • rob1979 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 11:45
                W tym wreszcie wątku zrozumiałem emes o co Ci tak naprawdę chodzi z tym
                oznakowaniem i jaki cel ma twoja propaganda :) Ciężko się z tobą nie zgodzić
                (czasem :) ) ,że władza traktuje nas jak przygłupów a oznakowanie jest z pupy
                ale jako dyskutant znacznie lepiej wypadałbyś nie używając takich radykalnych
                stwierdzeń typu "wszyscy", "nikt", "zawsze" itd. Po prostu uogólnianie budzi
                sprzeciw niektórych forumowiczów (np. mój :) ) i dyskusje zamieniają się w
                pyskówki nawet jak wszyscy mają podobne zdanie na dany temat :)
                pozdrawiam!!!
                • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 11:56
                  Wiesz... Dyskusja z kims, kto mysli formuluje z sposob nieostry
                  absolutnie nie wychodzi. Nie ma w niej nic, co mogloby kogos
                  zainteresowac - nie ma pazura.

                  Probowalem w sposob platformerski :-D formulowac mysli, bo jest to
                  bliskie mojemu widzeniu swiata. I nikt mi nie odpowiadal... Moze
                  teraz przesadzam, ale uwierz mi, ze w kraju tak gleboko skazonym
                  bolszewizmem (mlode pokolenia tez - wystarczy popatrzec na wyniki
                  wyborow!) bardzo trudno skutecznie (zauwazalnie) lansowac liberalne
                  teorie. Bo ja jestem liberalem - na drogach powinno byc minimum
                  (prawidlowej, zrozumialej, intuicyjnej) ingerencji waaadzy, za to
                  powinno byc to bardzo skutecznie i ostro egzekwowane.
                  • michalfront Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 12:09
                    wiesz emes - obawiam się, że nie zrozumieją...

                    większość ludzi ma niewolniczą mentalność - potrzebują władzy, która
                    powie im co, gdzie, kiedy i z kim mają robić - co jest dobre a co
                    złe - sami nie wpadną na to ile w danym miejscu można jechać,
                    potrzebują do tego znaku...

                    a żeby mieć pewność że nie zachce im sie samodzielnie myśleć,
                    potrzebują jeszcze bata nad sobą...

                    montujmy dalej dziesiątki fotoradarów, kamery na skrzyżowaniach,
                    monitoring na chodnikach, wszczepmy ludziom chipy żeby przypadkiem
                    predkości nie przekroczyli idąc po gazetę do kiosku, monitorujmy
                    przelewy bankowe nawet na tak smieszne sumy jak 4000, pobierajmy DNA
                    do kartotek policyjnych już od noworodków i zainstalujmy podsłuch w
                    każdej komórce...

                    jak bardzo niektórzy ludzie dali sobą zmanipulować, skoro sami
                    ochoczo zakładają sobie pętlę na szyję wierząc propagandzie, że to
                    wszystko dla ich bezpieczeństwa, dobrobytu i wszelkiej pomyślności

                    a za jakiś czas sami ochoczo wykopną krzesło spod siebie -
                    oczywiście w najlepiej pojętym interesie własnym i społecznym...
                    • rob1979 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 12:28
                      michalfront napisał:

                      > wiesz emes - obawiam się, że nie zrozumieją...
                      >
                      > większość ludzi ma niewolniczą mentalność - potrzebują władzy, która
                      > powie im co, gdzie, kiedy i z kim mają robić - co jest dobre a co
                      > złe - sami nie wpadną na to ile w danym miejscu można jechać,
                      > potrzebują do tego znaku...
                      >
                      > a żeby mieć pewność że nie zachce im sie samodzielnie myśleć,
                      > potrzebują jeszcze bata nad sobą...
                      >
                      > montujmy dalej dziesiątki fotoradarów, kamery na skrzyżowaniach,
                      > monitoring na chodnikach, wszczepmy ludziom chipy żeby przypadkiem
                      > predkości nie przekroczyli idąc po gazetę do kiosku, monitorujmy
                      > przelewy bankowe nawet na tak smieszne sumy jak 4000, pobierajmy DNA
                      > do kartotek policyjnych już od noworodków i zainstalujmy podsłuch w
                      > każdej komórce...
                      >
                      > jak bardzo niektórzy ludzie dali sobą zmanipulować, skoro sami
                      > ochoczo zakładają sobie pętlę na szyję wierząc propagandzie, że to
                      > wszystko dla ich bezpieczeństwa, dobrobytu i wszelkiej pomyślności
                      >
                      > a za jakiś czas sami ochoczo wykopną krzesło spod siebie -
                      > oczywiście w najlepiej pojętym interesie własnym i społecznym...

                      Pan Michał z kolei ma zapędy anarchistyczne :) a na dodatek jest strasznym
                      pesymistą ... Ja tam wole oglądać świat trochę przez różowe okulary... Często
                      się rozczarowuję ale polecam... trochę szacunku dla innych i wiary w ludzi nawet
                      jeśli nie do końca na to zasługują :)
                      pozdrawiam
                      • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 13:52
                        rob1979 napisał:

                        > Pan Michał z kolei ma zapędy anarchistyczne :) a na dodatek jest
                        > strasznym pesymistą ...

                        Ten pesymizm wynika z obserwacji...

                        > Ja tam wole oglądać świat trochę przez różowe okulary...

                        A wiesz, ze, wbrew pozorom, liberalne podejscie do sprawy jest
                        najbardziej optymistyczne jak mozna sobie wyobrazic?

                        Zaklada ono normalnosc i madrosc ludzi. Takim ludziom trzeba pokazac
                        droge i powiedziec, ze skoro jestescie doroslymi ludzmi (rowniez
                        wyborcami!), to, w zakresie KD, macie radzic sobie sami, a my
                        (waaadza) wam tylko czasem pomozemy odpowiednim znakiem i karaniem
                        lub eleminowaniem tych, ktorzy do tego nie dorosli.

                        Bolszewizm za to zaklada, ze ludzie (z wyjatkiem waaadzy) sa banda
                        polkretynow, ktorych trzeba prowadzic za reke, a jak sie to nie
                        udaje (powazne braki w oznakowaniu, jego licha jakosc), to i tak sie
                        kretyni nie zorientuja. W tym mechanizmie nie ma miejsca na zaufanie
                        w zadna strone. Jest za to miejsce na represje - a z praktyki
                        wynika, ze represje beda stosowane tam, gdzie najlatwiej
                        zlapac "podpadzioche", a nie tam, gdzie byloby to sluszne z punktu
                        widzenia dobra publicznego.

                        Liberalowie szanuja ludzi. Bolszewicy nimi gardza i dlatego na
                        drogach mamy to, co mamy - spoleczenstowo (calkiem rozsadnie)
                        reaguje na omnipotencje aroganckiego, gardzacego "ciemnym ludem"
                        panstwa...
                        • edgar22 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 14:51
                          emes-nju napisał:

                          > > Pan Michał z kolei ma zapędy anarchistyczne

                          > wbrew pozorom, liberalne podejscie do sprawy jest
                          > najbardziej optymistyczne jak mozna sobie wyobrazic?
                          > Zaklada ono normalnosc i madrosc ludzi.

                          Tylko, że nie wszyscy niestety uczestnicy ruchu drogowego są normalni, a jeszcze
                          większa ich liczba nie jest najzwyczajniej mądra.
                          Dlatego nie można pójść na całkowitą wolną amerykankę na drogach.
                          • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 15:17
                            edgar22 napisał:

                            > Tylko, że nie wszyscy niestety uczestnicy ruchu drogowego są
                            > normalni, a jeszcze większa ich liczba nie jest najzwyczajniej
                            > mądra.

                            W obecnych warunkach panstwa nie interesuje kto jaki jest - z gory
                            zaklada, ze kazdy to kretyn. I kretyni pozostaja kretynami (i z
                            racji marnego egzekwowania przeladowanego prawa nie sa eliminowani,
                            bo policja nie moze byc wszedzie na raz), a normalna PRZYGNIATAJACA
                            wiekszosc jest, delikatnie mowiac, znieczulona na to, co waaadza na
                            drogach wyczynia. Skutki widac...

                            > Dlatego nie można pójść na całkowitą wolną amerykankę na drogach.

                            Przeczytaj uwaznie to, co napisalem o liberalnym podejsciu do
                            sprawy. Panstwo ma dac max. swobody i surowo egzekwowac
                            przestrzeganie norm. Dokladnie na odwrot jest teraz - min. swobody i
                            zalosnie nieskuteczne egzekwowanie.
                            • edgar22 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 15:38
                              emes-nju napisał:
                              > W obecnych warunkach panstwa nie interesuje kto jaki jest - z gory
                              > zaklada, ze kazdy to kretyn.

                              Emes, jeśli po drogach porusza się całkiem spora liczba kretynów, to prawo musi
                              być w jakiś sposób do tego dostosowane. Wyobrażasz sobie dwa zestawy znaków na
                              słupku - jeden dla kretynów, drugi dla pozostałych?

                              > > Dlatego nie można pójść na całkowitą wolną amerykankę na drogach.
                              > Przeczytaj uwaznie to, co napisalem o liberalnym podejsciu [...]

                              Z tym, co napisałeś, się zgadzam. Ta wolna amerykanka była raczej w aspekcie
                              "anarchistycznych zapędów" michalfronta.
                              • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 15:46
                                edgar22 napisał:

                                > emes-nju napisał:
                                > > W obecnych warunkach panstwa nie interesuje kto jaki jest - z
                                > > gory zaklada, ze kazdy to kretyn.
                                >
                                > Emes, jeśli po drogach porusza się całkiem spora liczba kretynów,
                                > to prawo musi być w jakiś sposób do tego dostosowane. Wyobrażasz
                                > sobie dwa zestawy znaków na słupku - jeden dla kretynów, drugi dla
                                > pozostałych?

                                Kretyni i tak do oznakowania sie nie stosuja! Obecny nadmiar
                                oznakowania (czesto wadliwego) powoduje tylko to, ze na pierwszy
                                rzut oka bardzo trudno kretyna od niekretyna odroznic - prawie
                                wszyscy lamia przepisy. Natomiast NORMALNE i MINIMALNE oznakowanie,
                                dla normalnych ludzi, dosc szybko pozwoli, przy pomocy punktow
                                karnych (?), wyeliminowac duza czesc kretynow - na tle normalnej
                                wiekszosci, przestrzegajacej normalnego oznakowania, beda po prostu
                                widoczni jak na dloni :-)
                              • michalfront Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 15:48
                                to, że sprzeciwiam się nadmiernej ingerencji państwa w życie
                                obywateli nie oznacza jeszcze, że mam anarchistyczne zapędy, do tego
                                mi raczej daleko :)

                                po prostu uważam, że społeczeństwo (tak w ruchu drogowym, jak i w
                                innych aspektach) nie powinno pozwalać na "dyktaturę kretynów" i
                                równanie w dół - czyli znaki i przepisy powinny być "ustawione" pod
                                tych normalnych użytkowników drogi, a sankcje takie, żeby eliminować
                                tych kretynów, którzy nie są w stanie przyswoić sobie najprostszych
                                zasad

                                przy odrobinie konsekwencji za jakiś czas częśc kretynów znormalnieje
                                (jest wiele osób które źle jeżdżą nie dlatego że są kretynami, tylko
                                po prostu nikt nim nigdy nie powiedział jak nalezy robić to
                                porządnie i powielają błędne wzorce), a ta najbardzioej opirna część
                                zostanie wyeliminowana z ruchu - z pożytkiem dla wszystkich

                                nie równajmy w dół :)
                    • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 12:51
                      michalfront napisał:

                      > większość ludzi ma niewolniczą mentalność - potrzebują władzy,
                      > która powie im co, gdzie, kiedy i z kim mają robić - co jest dobre
                      > a co złe - sami nie wpadną na to ile w danym miejscu można jechać,
                      > potrzebują do tego znaku...

                      Wedlug mnie jest gorzej.

                      Pomijam juz to, ze znak na kazda okazje nie dziala, bo z istoty
                      swojej nie moze.

                      Najpowazniejszy problem w tym, ze ci sami, ktorzy tych
                      znakow "potrzebuja", sami nie bardzo widza potrzebe stosowania sie
                      do nich. Inni za to musza sie stosowac, bo sa glupki! Jakies takie,
                      pobolszewickie, dwumyslenie! Kompletna degrengolada! I bardzo
                      bolesnie doswiadczamy jej na drogach.

                      Poczytaj watki, w ktorych jestem z.ebywany jak bura suka za proby
                      przedstawiania sprawy w liberalnym duchu (np. czemu dana
                      regulacja/znak ma sluzyc, czy pytanie dlaczego zawsze ktos za kogos
                      musi byc odpowiedzialny skoro najrozsadniej byloby, zeby kazdy byl
                      odpowiedzialny za siebie i ponosil tego konsekwencje). Ja mam
                      przestrzegac przepisow/znakow i nie dyskutowac! Dopiero po dluzszym
                      memlaniu dowiaduje sie, ze ten, kto zmusza mnie do slepego
                      przestrzegania nawet najwiekszych nonsensow, sam nonsensy zauwaza i
                      potrafi je ignorowac. NIKT za to nie potrafi mi precyzyjnie
                      powiedziec co juz jest, a co jeszcze nie jest nonsensem... Wszyscy
                      zgadzaja sie, ze nonsesem jest nakaz jazdy prosto w szczere pole,
                      ale czy jest nim 40 km/h w szczerym polu, zgody nie ma. Widac
                      natomiast jak na drodze WSZYSCY (z wyjatkiem tych, ktorzy ZAWSZE - z
                      roznych powodow - jezdza wolniej) lamia takie ograniczenia...

                      Na propozycje radykalnego zmniejszenia ilosci znakow, urealnienia i
                      ujednolicenia oznakowania zapada zwykle krepujaca cisza. Cisza
                      wynika glownie dlatego, ze okazuje sie, ze ja np. wcale nie walcze z
                      ograniczeniami! Chce ich urealnienia - pozdejmowanie ich tam, gdzie
                      nie sa potrzebne (czyli w wiekszosci miejsc :-D ); stosowania
                      jednolitego "klucza" - podwyzszenie, obnizenie, tam gdzie trzeba;
                      zalozenie znakow tam, gdzie byc powinny, a teraz ich nie ma.
                      • edgar22 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 14:54
                        > Na propozycje radykalnego zmniejszenia ilosci znakow, urealnienia i
                        > ujednolicenia oznakowania zapada zwykle krepujaca cisza. Cisza
                        > wynika glownie dlatego, ze okazuje sie, ze ja np. wcale nie walcze z
                        > ograniczeniami!

                        Cisza zapada dlatego, że nikt przeciw temu postulatowi nie protestuje. Mnie ona
                        zupełnie nie krępuje. ;)
                      • edgar22 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 14:59
                        > NIKT za to nie potrafi mi precyzyjnie powiedziec co juz jest, a co
                        > jeszcze nie jest nonsensem...

                        Nic dziwnego, przecież na to pytanie nie ma odpowiedzi. Zwłaszcza precyzyjnej.
                        • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 15:23
                          edgar22 napisał:

                          > > NIKT za to nie potrafi mi precyzyjnie powiedziec co juz jest, a
                          > > co jeszcze nie jest nonsensem...
                          >
                          > Nic dziwnego, przecież na to pytanie nie ma odpowiedzi. Zwłaszcza
                          > precyzyjnej.

                          I dlatego byloby cudnie, zeby oznakowanie bylo jak najbardziej
                          precyzyjne, nie sadzisz? Zeby bylo jak najmniej miejsca na domysly
                          co jest absurdem, a co nie.
                          • edgar22 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 21:36
                            > I dlatego byloby cudnie, zeby oznakowanie bylo jak najbardziej
                            > precyzyjne, nie sadzisz? Zeby bylo jak najmniej miejsca na domysly
                            > co jest absurdem, a co nie.

                            Jestem za.

                            A póki co - jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. ;)
                            • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 13.08.07, 13:09
                              edgar22 napisał:

                              > > I dlatego byloby cudnie, zeby oznakowanie bylo jak najbardziej
                              > > precyzyjne, nie sadzisz? Zeby bylo jak najmniej miejsca na
                              > > domysly co jest absurdem, a co nie.
                              >
                              > Jestem za.
                              >
                              > A póki co - jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. ;)

                              I na to liczy waaadza lojaca nas na kazdym kretynizmie, ktorego jest
                              autorem (!). Taka postawa tylko pozornie jest obywatelska. Ja mam
                              przynajmniej wrazenie, ze popieranie (czy tylko przestrzeganie)
                              nonsensow dziala przeciw obywatelom... O tym na koncu postu.

                              Od jakiegos czasu mam wrazenie, ze waaadza zaczyna uprawiac REKET.
                              Najpierw pozwala infrastrukturze sie zawalic (bandyta wybija
                              sklepikarzowi szybe), a potem, dla naszego dobra ustawia coraz
                              wiecej, majacych chronic nas przed skutkami tego zawalu, magicznych
                              skrzyneczek (bandyta proponujacy oplate za "ochrone"). Dzis wlasnie
                              obok takiej pachnacej jeszcze farba skrzyneczki (na poteznym,
                              szalenie kosztownym zapewne slupie) przejezdzalem w miejscowosci, w
                              ktorej drogi prawie nie bylo, tak byla rozjechana przez samochody.
                              Ale waaadza zamiast znalesc pieniadze na naprawe drogi, znajduje
                              kase na urzadzenie, ktore ma nas, za nasze pieniadze, chronic przed
                              skutkami jazdy ta droga. Jakos w te ochrone nie wierze... Chocby
                              dlatego, ze fotoradar jest maskujaco szary! Jakby byl jaskrowo
                              pomalowany, to na jego widok zwolnilbym nawet jakbym nie jechal za
                              szybko (nie jechalem) - kolor "alarmowy" wymusza niejako taka
                              reakcje. Ale nie... Fotoradar jest szary, czyli tak naprawde chodzi
                              o to, zeby niewidzacy go kierowcy jak najszybciej zwrocili panstwu
                              te "inwestycje drogowa" zrobiona w celu "poprawy bezpieczenstwa" :-/
                              Reket. Wymuszenie. Jak zwal, tak zwal, ale tak to wyglada! Bo na
                              drogi placimy ciezkie pieniadze. Od jakiegos czasu poteznie doklada
                              sie UE. I co? Ano to, co mozna przeczytac w raporcie policji z
                              przegladu drog - zamiast byc lepiej, jest gorzej! :-/

                              Z tym, ze ten raport jest jakims swiatelkiem w tunelu :-) Juz od
                              jakiegos czasu np. warszawska drogowka sama postuluje
                              zmiane "automatycznych" (bo w terenie zabudowanym) 50-tek na
                              ograniczenia majace wiecej sensu. A podstawowym argumentem drogowki
                              jest to, ze nikt tych 50 km/h nie przestrzega... Czyli odpowiednia
                              doza spolecznego nieposluszenstwa dziala! W raporcie policja
                              zauwazyla, ze ograniczenie od czapy robi wiecej zlego niz brak
                              ograniczenia, bo ludzie sie znieczulaja na znaki. Tylko tak dalej!
                              • edgar22 Teoria spiskowa... 13.08.07, 15:05
                                emes-nju napisał:
                                > I na to liczy waaadza lojaca nas na kazdym kretynizmie, ktorego
                                > jest autorem (!).

                                Waaadza na nic nie liczy. Kretyńsko postawione znaki nie są efektem celowego jej
                                działania, lecz przykładem niekompetencji ludzi za to odpowiedzialnych (lub
                                zwykłego ludzkiego błędu). I tylko tyle.
                                Tam, gdzie za znaki odpowiada dobry fachowiec, nie ma na drodze kretynizmów.
                                • emes-nju Jestem wrogiem spiskowych teorii, ale... 13.08.07, 15:28
                                  ... im wiecej sie zastanawiam, im wiecej sie przygladam, tym
                                  bardziej widze w tym zamierzone dzialanie. Zbyt to wszystko jest
                                  powtarzalne ---> Drogi sa w coraz gorszej kondycji (mimo remontow),
                                  a fotoradarow przybywa lawinowo. Z tych fotoradarowych inwestycji
                                  daloby sie zapewne troche drog usprawnic (jak nie za ich cene, to z
                                  kasy z mandatow - zamiast remontow pojawiaja sie jednak nowe
                                  fotoradary). Ale tego sie nie robi - stawia sie fotoradary tak, jak
                                  w opisywanym w poscie powyzej miejscu, gdzie droga niewiele sie
                                  technicznie roznila od szutru!

                                  edgar22 napisał:

                                  > Tam, gdzie za znaki odpowiada dobry fachowiec, nie ma na drodze
                                  > kretynizmów.

                                  Ale... o Polsce piszesz...? U nas fachowcem jest urzednik (moze i
                                  fachowy), ktorego glownym zadaniem jest ochrona d... Dlatego
                                  ograniczenia w zdecydowanej wiekszosci sa na wyrost - zeby zawsze
                                  mozna bylo wine za wypadek obciazyc kierowce, a nie znakujacego czy
                                  odpowiedzialnego za stan drogi. Bo w Polsce chcyba jeszcze zaden
                                  urzednik nie odpowiadal za zatory, ktore wygenerowal! Doktryna mowi,
                                  ze ruch trzeba wyhamowac za wszelka cena - ostatnio nawet
                                  bezpieczenstwo poprawia sie poprzez zwezanie drog! Zeby auta wolniej
                                  jezdzily! 8-/

                                  Teraz fachowny maja nowe zabaweczki. W ramach remontow robia wysepki
                                  czesto tak gesto, ze nie bardzo jest jak wyprzedzac. Pomijam to, ze
                                  wysepki nie sa ZADNA ochrona dla tych, ktorych maja chronic i to, ze
                                  z czasem nabieraja pewnej patyny od przejezdajacych przez nie
                                  samochodow. Wysepki te w nocy MRUGAJA jak choinki. I jak jest to
                                  jedna wysepka w zasiegu wzroku, pol biedy, choc ja wole swiatlo
                                  stale od mrugajacego. A jak wysepek jest w zasiegu wzroku wiecej?
                                  Nawet na drodze, ktora doskonale znasz nie bardzo wiesz jak jechac i
                                  wlepiasz sie w mrugajace swiatelka (slupek w przeciwfazie do
                                  diodowej obwodki strzalki ze znaku) zamiast w droge. Sorry, ale ja
                                  tu fachowosci nie widze, bo zbyt duzo bodzcow fatalnie wplywa na
                                  bezpieczenstwo. A tak dzieje sie na prawie kazdej noworemontowanej
                                  drodze jednojezdniowej! Wysepki i mrugajace pomaranczowe swiatelka.
                                  Bo na planie wyglada to szalenie nowoczesnie i bezpiecznie. Fachowo
                                  rzec by sie chcialo... A chce sie tak mowic dopoki sie samemu wsrod
                                  kilkunastu mrugajacych swiatelek nie przejedzie! Moj "ulubiony"
                                  odcinek, to kawalek drogi nr. 50 pomiedzy Wisla, a rondem
                                  rozdzialajacym ruch na Warszawe, Minsk Mazowiecki i Pulawy - tam w
                                  nocy nie widac nic oprocz "kocich oczek" i dziesiatkow mrugajacych
                                  swiatelek. Fachowo!
                                  • edgar22 Re: Jestem wrogiem spiskowych teorii, ale... 13.08.07, 23:42
                                    > edgar22 napisał:
                                    > Ale... o Polsce piszesz...? U nas fachowcem jest urzednik (moze i
                                    > fachowy), ktorego glownym zadaniem jest ochrona d...

                                    A znasz jakiegoś urzędnika? Jak w każdym zawodzie są dobrzy i kiepscy fachowcy.
                                    Znam i takich i takich. (Żaden z nich, niestety, nie zajmuje się znakami...)

                                    > ograniczenia w zdecydowanej wiekszosci sa na wyrost - zeby zawsze
                                    > mozna bylo wine za wypadek obciazyc kierowce, a nie znakujacego czy
                                    > odpowiedzialnego za stan drogi.

                                    Są na wyrost, żeby mniej ludzi sobie zrobiło krzywdę. Wyobrażasz sobie, co by
                                    się działo, gdyby przy prędkości dopuszczonej znakiem zdarzały się przypadki
                                    niewyrobienia się w zakręcie? Lepiej jak są zaniżone niż zbyt wysokie dla
                                    niektórych.

                                    > Teraz fachowny maja nowe zabaweczki. W ramach remontow robia
                                    > wysepki [...]

                                    A tu się wypowiadasz jak typowy "znawca", który zza kółka zna się lepiej na
                                    budowie dróg niż ludzie zajmujący się tym zawodowo.
                                    Zgoda, że zdarzają się nonsensy, ale bez przesady - zwykle projektują to i
                                    budują ludzie, którzy się na tym znają. Myślę, że lepiej od Ciebie (ode mnie na
                                    pewno).

                                    Prezentujesz bardzo jednostronny punkt widzenia. Ciekawy jestem, czy kiedyś
                                    spróbowałeś poznać sprawę z drugiej strony. Dowiedzieć się np. w konkretnym
                                    urzędzie kto, jak i dlaczego stawia takie znaki, a nie inne. Dlaczego fotoradary
                                    stoją tam gdzie stoją i skąd się biorą te wszystkie światełka, które Ci
                                    przeszkadzają.
                                    • emes-nju Re: Jestem wrogiem spiskowych teorii, ale... 14.08.07, 10:14
                                      edgar22 napisał:

                                      > Są na wyrost, żeby mniej ludzi sobie zrobiło krzywdę.

                                      I NIKOMU nie przeszkadza to, ze w PRAKTYCE dzial to dokladnie na
                                      odwrot! Nadmiar, na wyrost poustawianych ograniczen znieczula juz
                                      kierowce z kilkumiesiecznym stazem! potem nie ma ograniczenia,
                                      ktorego w poczuciu pelnego bezpieczenstwa nie zlamie. A ze jest malo
                                      doswaiadczony, to...

                                      > Wyobrażasz sobie, co by się działo, gdyby przy prędkości
                                      > dopuszczonej znakiem zdarzały się przypadki niewyrobienia się w
                                      > zakręcie?

                                      Dokladnie to samo co teraz, bo ludzie jezdza POMIMO ograniczen -
                                      policja orzeklaby niedostosowanie predkosci.

                                      Czy zauwazyles, ze ograniczenia na zakretach sa poustawiane,
                                      delikatnie mowiac, chaotycznie? Nie ma zadnego schematu gdzie, o ile
                                      itd. Stad na jednym zakrecie ograniczenie jest zdecydowanie na
                                      wyrost, a na innym, gdzie by sie w ogole przydal jakis znak, nie ma
                                      zadnego.

                                      > Lepiej jak są zaniżone niż zbyt wysokie dla niektórych.

                                      I te zanizone sa za wysoie dla niektorych... Nie ma znaku dla
                                      kazdego i na kazda okazje!

                                      > > Teraz fachowny maja nowe zabaweczki. W ramach remontow robia
                                      > > wysepki [...]
                                      >
                                      > A tu się wypowiadasz jak typowy "znawca", który zza kółka zna się
                                      > lepiej na budowie dróg niż ludzie zajmujący się tym zawodowo.

                                      Jestem znawca. Rocznie przejezdzam roznymi drogami 25-30 tys. km. I
                                      doskonale widze gdzie mi wygodnie (czyli tez bezpiecznie!), a gdzie
                                      nie. Tam, gdzie znakolog nasr... wysepak z mrugajacymi swiatelkami
                                      jest mi w nocy wyjatkowo niewygodnie. Czyli oznakowanie nie spelnia
                                      wymagan. Zamiast pomagac, przeszkadza. Zamiast zwracac uwage na
                                      zagrozenie, skupia ja na obserwacji migajacych swiatelek.
                                      Przeciwnicy swiecenia w dzien podnosza ten argument w odniesieniu do
                                      niemrugajacych swiatel w dzien - rozpraszaja uwage. A co powiedziec
                                      o duzej ilosci pomaranczowych, mrugajacych jak na festynie
                                      swiatelek? W nocy nawet nie zawsze da sie jednoznacznie okreslic,
                                      ktore jest blizej, a ktore dalej! To jest ZLE oznakowanie popelnione
                                      przez fahofcuf. Ale na planie jest slicznie wiec d... urzedasa jest
                                      kryta. Jak cos sie stanie, to winien bedzie kierowca :-/ Jak zawsze!

                                      Masz racje - jestem jednostronyy! Place na drogi strasze pieniadze i
                                      z roku na rok gorzej mi sie po nich jezdzi! Mam w d... co przyswieca
                                      urzedasom - ja (i nie tylko ja!) chce jezdzic po drogach najlepszych
                                      jakie w danych warunkach mozna uzyskac. A jezdze po coraz gorszych i
                                      mniej bezpiecznych! Za to pooradarowywanych :-/
                                    • klemens1 Na wyrost 14.08.07, 10:29
                                      > Są na wyrost, żeby mniej ludzi sobie zrobiło krzywdę.

                                      Gdyby nie były na wyrost, jeszcze mniej ludzi robiłoby sobie krzywdę. Ograniczenie ma
                                      określać prędkość, której przekroczenie powoduje niebezpieczeństwo inne niż tylko
                                      namierzenie przez suszarkę/fotoradar. Jeżeli jest inaczej, ludzie szybko to odkryją i nie
                                      będą w ogóle przestrzegać ograniczeń, w tym tych nielicznych które są uzasadnione.

                                      Co komu, ku.., szkodzi ustawić ograniczenie takie jak potrzeba, a nie na wyrost,
                                      skoro przy normalnym ograniczeniu będzie bezpiecznie? O co tu chodzi?
                                      Rozwiązania są 2:
                                      1. Chodzi o zbieranie podatków.
                                      2. Urzędnik nie ma pojęcia o tym jakie ograniczenie gdzie być powinno.

                                      Ewentualności o zwiększeniu bezpieczeństwa niestety nijak się tu nie da wcisnąć.
                                      Mamy więc jak mamy - w teorii wszyscy powinni jeździć z prędkościami
                                      hulajnogowymi, a w rzeczywistości każdy (90%) jeździ tak jakby ograniczeń i tak nie
                                      było. Już lepiej jakby ich rzeczywiście nie było.
                  • rob1979 Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 12:24
                    Co do młodego pokolenia... Oni raczej nie głosowali na PIS - oni po prostu w
                    ogóle nie głosowali :)
                    a tak BTW: ja zaliczam się do młodego pokolenia? (bo lubię tak o sobie myśleć :) )

                    A co do dyskusji z pazurem - przyznajesz się bez bicia, że czasem celowo
                    przejaskrawiasz żeby dyskusja była ciekawsza? Skoro tak to już nie będę się tak
                    pienił czytając niektóre Twoje posty :P Uffff :)
                    • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 10.08.07, 12:54
                      rob1979 napisał:

                      > A co do dyskusji z pazurem - przyznajesz się bez bicia, że czasem
                      > celowo przejaskrawiasz żeby dyskusja była ciekawsza?

                      Przyznaje sie bez bicia. Robie to glownie po to, zeby nie bylo bicia
                      piany ;-)

                      > Skoro tak to już nie będę się tak pienił czytając niektóre Twoje
                      > posty

                      Nie pien sie. Sprobuj oderwac tresc od formy :-)
                      • Gość: Dean Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli IP: 83.238.100.* 10.08.07, 16:39
                        Myślę, że wszyscy dykutanci co do jednego zgadzają się z założeniem,
                        że oznakowanie musi być sensowne, na czas korygowane itp. Odnośnie
                        limitów prędkości można podyskutowac - zwróćcie jednak uwagę, że w
                        Europie (poza Niemcami) zasadniczo ograniczenia są na zbliżonym
                        poziomie. Przypuszczalnie niejeden raz oznaczenia są kretyńskie a za
                        jedyną metodę poprawy bezpieczeństwa na trudnym zakręcie (zamiast
                        poprawienia profilu) uważa się postawienie ograniczenia szybkości
                        oraz ekipy z suszarką i szlus. Można i należy kwestionować takie
                        rzeczy, ale nie zmienia to jednego: trzeba się do znaków stosować.
                        Pisze, że można 40 km/h ? Będę klął ale pojadę 40. Bez tego nie
                        można liczyć na przewidwalność zachowania - w innej opcji jeden
                        uzna - ja dam radę 60, inny 80 a inny 100. A to niestety rodzi
                        ryzyko. Inną sprawą jest - najgorsze prawo to fikcyjne prawo. Lepiej
                        już by było mieć bezsensowne ograniczenia egzekwowane (jakkolwiek
                        może się to nie podobać w praktyce ;-) niż nie: w tej pierwszej
                        opcji pojawił by się natychmiast nacisk na zmianę a w drugiej opcji
                        jest tylko dewaluacja prawa i to całego: skoro i tak jeździmy jak
                        chcemy...
                        • emes-nju Re: dziwne zdarzenia i dziwne myśli 13.08.07, 12:42
                          Gość portalu: Dean napisał(a):

                          > zwróćcie jednak uwagę, że w Europie (poza Niemcami) zasadniczo
                          > ograniczenia są na zbliżonym poziomie.

                          Malo kto dyskutuje z ograniczeniami zawartymi w KD. Ale zeby polskie
                          ograniczenia zaczely sie zblizac do sredniej europejskiej, musi ich
                          byc zdecydowanie mniej. W Polsce jest o ok. 50% wiecej znakow niz w,
                          tez skazonych bolszewizmem, Czechach (i ze dwa razy wiecej niz w
                          Niemczech). Jak sie popatrzy na strukture polskiego oznakowania, co
                          najmniej 1/3 tych znakow, to zakazy i ograniczenia. Sila rzeczy,
                          porownujac sie do GORZYSTYCH Czech, duza czesc tych znakow jest po
                          prostu zbedna. I my za nie placimy od produkcji, po mandaty.

                          > Przypuszczalnie niejeden raz oznaczenia są kretyńskie a za
                          > jedyną metodę poprawy bezpieczeństwa na trudnym zakręcie (zamiast
                          > poprawienia profilu) uważa się postawienie ograniczenia szybkości
                          > oraz ekipy z suszarką i szlus.

                          A zwrociles uwage jak to policja "dba" o nas na tych NIEBEZPIECZNYCH
                          zakretach? Widziales kiedys patrol PRZED takim zakretem, zeby dla
                          zapewnienia bezpieczenstwa wyeliminowac jadacych za szybko? Ja
                          nie... Zawsze stoja dobrze ukryci ZA zakretem i do tego w krzakach :-
                          / I maja klientow (!!!), co dobitnie obrazuje sens ograniczenia, na
                          ktorym lapia. No, bo gdyby ograniczenie bylo w jakikolwiek
                          sposob "zaczepione" w realiach, to przynajmniej czesc ich klientow,
                          przed namierzeniem, powinna odwiedzac krajobraz. A nie odwiedza...
                          Co ciekawe patrol za zakretem wprowadza znacznie wieksze zagrozenie
                          (hamujace auta) niz jadacy za szybko... Czyzby chodzilo tylko o
                          kase...?

                          > Można i należy kwestionować takie rzeczy, ale nie zmienia to
                          > jednego: trzeba się do znaków stosować.
                          > Pisze, że można 40 km/h ? Będę klął ale pojadę 40.

                          No coz... To bedziesz jednym z baaaaardzo nielicznych. I skoro
                          reszta niedrasnieta przezyje jazde 60 czy 70 km/h na ograniczeniu 40
                          km/h, to jednoznacznie dyskwalifikuje to, to wlasnie ograniczenie.
                          Czemu ma ono sluzyc?! Udowodnieniu, ze waaadza moze wszystko, czy
                          zapewnieniu bezpieczenstwa?

                          Ok. odpusmy bezpieczenstwo w tym konkretnie miejscu. Ale ludzie,
                          ciagle bombardowani oznakowaniem nie majacym nic wspolnego z
                          miejscem, w ktorym stoi, znieczulaja sie na znaki. Zauwazyla to juz
                          nawet policja! Na oficjalnej stronie policji stoi jak byk napisane,
                          ze zly znak (szczegolnie z grupy zakazow) robi wiecej szkody niz
                          jego brak. Czyli to, ze Ty czy ja pojedziemy, z wrodzonego czy
                          nabytego legalizmu (?), 40 km/h, NIC na drogach nie zmieni. Reszta
                          uzna nasze zachowanie za kretynskie (hm... calkiem slusznie), znak
                          dopisze do szerokiego rejestru znakow do niczego, a nastepnie
                          przeniesie ten rejestr na wszystkie inne znaki.

                          Wez tez pod uwage to, co napisales - bedziesz klal... Czyli bedziesz
                          wk.rwiony. A ja np. uwazam, ze kieorwca wk.rwiony jest po stokroc
                          bardziej niebezpieczny od kierowcy jadacego troche za szybko!

                          > Bez tego nie można liczyć na przewidwalność zachowania - w innej
                          > opcji jeden uzna - ja dam radę 60, inny 80 a inny 100.

                          Zachowania beda przewidywalne wtedy, gdy znakowanie bedzie
                          przewidywalne! Teraz nie ma zadnegej widocznej zasady w znakowaniu,
                          co owocuje calkowitym brakiem zaufania do znakow. Znaki sobie -
                          rzeczywistosc sobie! Czemu ma sluzyc 40 km/h w szczerym polu? Skoro
                          wszyscy bezpiecznie jada szybciej, to wyglada na to, ze tylko
                          polowaniu ze znakologiczna nagonka, o czym "mysliwi" dosc czesto i
                          bolesnie nas przekonuja... "Miski" najbardziej lubia
                          ograniczenia "od czapy", bo "pokot" wtedy najlepszy :-/

                          > Inną sprawą jest - najgorsze prawo to fikcyjne prawo. Lepiej
                          > już by było mieć bezsensowne ograniczenia egzekwowane (jakkolwiek
                          > może się to nie podobać w praktyce ;-) niż nie: w tej pierwszej
                          > opcji pojawił by się natychmiast nacisk na zmianę a w drugiej
                          > opcji jest tylko dewaluacja prawa i to całego: skoro i tak
                          > jeździmy jak chcemy...

                          Lepiej miec NORMALNE ograniczenie, a nie wybor miedzy kila, a
                          rzezaczka!

                          W opcji pierwszej nie bedzie zadnej realnej presji na zmiane, bo
                          ludzie nie maja czasu (nie da sie postulowac zmiany OZNAKOWANIA -
                          mozna, droga poteznej straty czasu na pisanie listow i wizyty w
                          urzedach, zdjac JEDEN znak z setek czy tysiecy niepotrzebnych) i nie
                          wierza w to, ze maja na cokolwiek wplyw (nigdy nie slyszalem, zeby
                          obywatelowi udalo sie zdjac jakies "od czapy" ograniczneie - ustawic
                          bardziej "od czapy" dosc latwo, ale zdjac...). Bedzie tylko coraz
                          szerszy rozdzwiek pomiedzy "szalejaca", oderwana od rzeczywistosci i
                          karzaca waaadza, a spoleczenstwem. Spoleczenstwo zaopatrzy sie w CB
                          i bedzie robilo co chce "jak nikt nie patrzy" - tak jak robia
                          niewolnicy. I wyniknie opcja 2... Bo nie ma sily, zeby egzekwowac
                          ograniczena na kazdym zakrecie drogi! Nadmiar praw i wszelkiej masci
                          uregulowan MUSI prowadzic do dewaluacji prawa. Nawet jezeli waaadzy
                          jakims MAGICZNYM sposobem uda sie wszystkie te prawa i uregulowania
                          egzekwowac. Od ilu lat mamy podzial na nas, normalnych, i waaadze? A
                          dlaczego tak sie dzieje?

                          A nie prosciej i taniej (dla nas!) pozostac przy ograniczeniach z KD
                          i reszte zostawic, i tak w Polsce naduzywanemu (!), przepisowi o
                          koniecznosci dostosowania predkosci? Np. znaki na zakretach sa
                          potrzebne wylacznie wtedy gdy np. zmienia sie profil luku czego
                          wjezdzajac w zakret nie widac. Po co wiec te ograniczenia na
                          zakretach, ktorych profil widac od poczatku do konca...?
                          • tiges_wiz nieprawidlowosci w oznakowaniu 13.08.07, 15:40
                            www.policja.pl/portal/pol/71/3250/
                            Informacja na temat przeprowadzonego wiosennego przeglądu dróg w 2007 r.

                            W czasie przeglądu dróg ujawniono 84920 nieprawidłowości.

                            Do najczęściej ujawnianych nieprawidłowości w zakresie oznakowania pionowego i
                            poziomego należy zaliczyć:

                            1) brak tabliczek T-6 (wskazujących pierwszeństwo przejazdu) pod znakami D-1
                            (droga z pierwszeństwem) i A-7 (Ustąp pierwszeństwa przejazdu) – 2105
                            nieprawidłowości,

                            2) uszkodzone znaki pionowe – 3756 nieprawidłowości

                            ....nastąpił wzrost ujawnionych nieprawidłowości, dotyczyły one przy tym
                            najbardziej newralgicznych nieprawidłowości:

                            - znaków drogowych wymagających wymiany z powodu ich niewłaściwości bądź
                            dezaktualizacji (ujawniono o 1031 przypadków więcej, aniżeli jesienią i o 6108
                            przypadków więcej aniżeli wiosną 2006 r.),
                            • emes-nju No wlasnie... 13.08.07, 16:27
                              Ten link juz kilka razy wrzucalem i fakt istnienia czegos takiego
                              zagrzewa mnie do pyskowania :-D

                              Co "najciekawsze", jak nalozy sie liczbe wad na zbadana liczbe
                              kilometrow, wychodzi, ze na kazde 2 km drogi jest jedna wada (w
                              zeszlym roku na kazde 3 km byla jedna wada). Jak dla mnie, gdyby na
                              kazde 20 km drogi byla jedna wada, to juz byloby bardzo duzo... To
                              katastrofa, a jedyne co waadza nam proponuje, to nowe fotoradary :-/
                              Dla naszego, k... mac, dobra!
    • jane14 Z perspektywy poniedziałku 13.08.07, 18:13
      Po przeczytaniu głosów w dyskusji musze się odnieśc do kilku
      sformułowań bo niedługo znów zgodnie z polityką Gebbelsa powtarzane
      w nieskończonośc mogą ulec uprawdopodobnieniu.
      A) Raport o oznakowaniu wcale nie zawiera tezy by na naszych drogach
      było za wiele ograniczeń predkości. Wprost przeciwnie, przeczytanie
      tego raportu, nasuwa tylko jedno. Oznakowanie moze być nieczytelne
      czy niewystarczajace a wiec konieczna jest szcególna uwaga i
      oczy "dookoła głowy". Nie wiem jak inni ale ja mam te oczy
      bardziej "dookoła" gdy jadę wolniej.
      B) Nieprawdą jest aby nasze drogi jakoś wybitnie odbiegały (jeśli
      chodzi o wysokość ograniczeń) od np. niemieckich. Trzeba tylko
      porównywać standart drogi i dopiero oznakowanie. Mam wrazenie że
      drogi o porównywalnym nateżeniu ruchu, porównywalnym standarcie
      technicznym, porównywalnych zagrozeniach (kolizyjne skrzyżowania,
      przejścia, zabudowe itd.) mają podobne poziomy ograniczeń. Inna
      sprawa ze czasem trudno znaleśc podobne standarty dróg do porównania.
      C) Wysepki na drogach pozamiejskich pełnią zupełnie inną role niż w
      miastach. Nie służą jako schronienie dla pieszych, ale własnie maja
      wymusić ograniczenie predkosci i uniemożliwić wyprzedzanie. Własnie
      w miejscach gdzie jest to konieczne (skrzyżowania!). Wiem że to
      zabrzmi okrutnie ale Panie/Panowie kierowcy:
      Człowiekowi wystarczy zakaz i namalowana linia, bydłu trzeba
      postawić płot.
      D) Przestrzeganie przepisów i zakazów być moze u kogoś jest objawem
      wyjątkowego posłuszeństwa czy strachu przed władzą.
      Ja np. nie traktuje tego w ten sposób. Jeśli by szukać porównania to
      raczej jak parasol.
      Tak jak zabieram parasol jesli meteorolodzy
      zapowiadają deszcz tak z tego samego powodu stosuje się do
      ograniczeń. I niespecjalnie martwię się tym, że meteorolog sie
      pomylił i akurat nie padało.
      • emes-nju Re: Z perspektywy poniedziałku 13.08.07, 18:51
        Ad A. Cytuje: Szczególnie ważne jest aby zwracać uwagę na ewentualne
        nieprawidłowe, wprowadzone niejako „na wyrost” ograniczenia i na
        bieżąco weryfikować racjonalość ustawianych zakazów. Nieprawidłowe
        oznakowanie przynosi więcej szkody niż jego brak. Źle ustawione
        znaki drogowe, w tym szczególnie z grupy znaków zakazu, powodują ich
        deprecjonowanie. Kierujący spotykający się wielokrotnie z
        niezasadnie wprowadzanymi zakazami w końcu przestaje na nie
        reagować. Koniec cytatu.

        Odnosze, byc moze mylne wrazenie, ze gdyby problem nadmiernych
        ograniczen byl marginalny, to policja nie zawracalaby sobie nim
        gitary w oficjalnym raporcie, na oficjalnej stronie. Zwracam uwage
        na sformulowanie "spotykajacy sie wielokrotnie"... Wielokrotnie, to
        chyba wiecej niz raz? :-)

        Oczy dookola glowy mam zawsze. Tylko, ze chyba nie zwalnia do
        administratora drogi z obowiazku bezpiecznego oznakowywania drog...
        A jest z tym, sadzac z raportu, coraz gorzej!

        Ad B. Wysokosc ograniczen w Niemczech i w Polsce jest podobna.
        Niepodobne sa za to ilosci DODATKOWYCH ograniczen. Tu prym, z
        roznych powodow, wiedzie Polska. Co ciekawe ograniczenia sa, wedlug
        moich wybiorczych obserwacji, czestsze na drogach nowych i
        odnowionych niz na starych, rozpadajacych sie duktach, niewiele
        rozniacych sie od drog szutrowych. Tu uklon w strone mojego
        postulatu, zeby ograniczenia UREALNIC - pozdejmowac zbedne (czyli
        wiekszosc - i tak w KD stoi jak byk, ze mamy obowiazek predkosci
        dostosowac do warunkow, wiec w wiekszosci wypadkow ograniczenia nie
        spejniaja swojej roli, bo nie uwzgledniaja chwilowych warunkow),
        popodnosic i poopuszczac, tam gdzie trzeba, a przede wszystkim
        ustawic tam, gdzie byc musza, a ich nie ma!

        Ad C. Wysepki sluza pieszym za miejsce schronienia! Intencja
        budujacego wysepki nie ma ZADNEGO znaczenia - wazne jest jak piesi
        je traktuja. A traktuja jak spocznik na schodach! I maja wieksza
        szanse na poniesienie meczenskiej smierci niz gdyby przejscie przez
        jezdnie planowali od razu na calym dystansie! Mi nakazujesz ciagle
        zwalnianie, wiec piesi, WE WLASNYM INTERESIE, moga poczekac z
        przejsciem chwile dluzej az beda mogli zrobic to na raz.

        Co do bydla... Ja sie nie poczuwam, a jednak raz prawie rozjechalem
        wysepke. W nocy zabralem sie za wyprzedanie TIRa. Zdarza sie i WOLNO
        MI! TIR zaslonil mi oznakowanie przejscia dla pieszych, ale od czego
        oznakowanie wysepki. Otoz od niczego - ktos przede mna je scial! Mam
        nadzieje, ze bez pieszego... Na szczescie kierowca TIRa oswietlil mi
        droge przed soba, bo nie mialbym auta - w czasie wyprzedzania swiece
        swiatla mijania i wysepke z wystajacych kilka cm nad jezdnie
        kraweznikow zauwazylbym za pozno na bezpieczny manewr. I nie pisz
        mi, ze mam jakies obowiazki, bo o tym wiem. Ale organizujacy ruch
        tez je maja, a zapominaja o tym w mrowczej pracy wymyslania
        kretynizmow w celu krycia wlasnej d...

        Robienie tego rodzaju szykan - zwezen - na drodze o duzym natezeniu
        ruchu i o dopuszczalnej predkosci 90 km/h, to proszenie sie o
        klopoty! Oczywiscie klopoty ma miec kierowca i ewentualny pieszy.
        Ktos, kto wymyslil to miejsce kazni dla pieszych (i miejsce
        niszczenia aut) z cala pewnoscia potrafi, jakby cos sie stalo,
        udowodnic wine kierowcy. Zapewne bezsporna (!), ale jakie to ma
        znaczenie dla rodzin ofiar!?

        Ad D. Ta jesss, Panie Mlodszy Aspirancie! Z jednym ale... Ja, na
        podstawie swoich doswiadczen, wiem w jakim stopniu moge ufac
        meteorologowi. Na podstawie swoich doswiadczen wiem tez, ze
        znakologowi nie moge ufac! Bo ograniczenia sa albo na wyrost (jak
        sa!!!) albo ich nie ma! O reszcie znakow, z
        niesmiertelnym "niebezpiecznym zakretem" nie che mi sie pisac...
        Kazdy wie, ze niebezpiczne sa zakrety od. 5 st., promieniu 300 m i o
        nienagannym profilu, po lamacz kregoslupa 180 st. o promieniu 50 m,
        zaciesniajacy sie i o profilu wyrzucajacym za szybko jadacych w
        krajobraz. Wszystkie sa jednakowo niebezpieczne... Taaa, jasne! :-P
        • jane14 Re: Z perspektywy poniedziałku 13.08.07, 23:21
          emes-nju napisał:

          > ... Na szczescie kierowca TIRa oswietlil mi
          > droge przed soba, bo nie mialbym auta
          Tir tirem ale trzeba było patrzeć na znaki jesli była wysepka to
          było pewnie ograniczenie minimum do 70 i zapewne również znaki
          ostrzegawcze. Ale jak się ma je gdzieś i lansuje teze ze wyprzedzać
          trzeba jak najszybciej to trzeba liczyć na życzliwość tira.

          > Robienie tego rodzaju szykan - zwezen - na drodze o duzym
          natezeniu ruchu i o dopuszczalnej predkosci 90 km/h, to proszenie
          sie o klopoty!

          Jeśli ktoś myśli że jest tu dozwolone 90 a jest 70 to faktycznie
          prosi się o kłopoty.

          > Ktos, kto wymyslil to miejsce kazni dla pieszych (i miejsce
          > niszczenia aut) z cala pewnoscia potrafi, jakby cos sie stalo,
          > udowodnic wine kierowcy. Zapewne bezsporna (!), ale jakie to ma
          > znaczenie dla rodzin ofiar!?

          Patetyczne słowa ale nieprawdziwe jak widzisz w raporcie nie ma
          wzmianek o "nierozwaznie mnożących się wysepkach. Ciekawe, może ktoś
          ma dane ile osób ginie na wysepkach poza terenem zabudowanym ?

          > Ad D. Ta jesss, Panie Mlodszy Aspirancie! Z jednym ale... Ja, na
          > podstawie swoich doswiadczen, wiem w jakim stopniu moge ufac
          > meteorologowi. Na podstawie swoich doswiadczen wiem tez, ze
          > znakologowi nie moge ufac!

          Niektórzy poprostu są chorobliwie nieufni, i wierzą w totalny spisek.
          Pewnie stąd bierze się poglad, że jak ktoś jezdzi normalnie stosując
          się do znaków to albo bolszewik, albo policjant, albo świetoszek.
          A jak ktoś widzi w nocy znaki, wysepki i pieszych to wiedźmin.
          • klemens1 Re: Z perspektywy poniedziałku 14.08.07, 08:00
            > > Robienie tego rodzaju szykan - zwezen - na drodze o duzym
            > > natezeniu ruchu i o dopuszczalnej predkosci 90 km/h, to proszenie
            > > sie o klopoty!
            > Jeśli ktoś myśli że jest tu dozwolone 90 a jest 70 to faktycznie
            > prosi się o kłopoty.

            Emes napisał wyraźnie że jest 90.

            > A jak ktoś widzi w nocy znaki, wysepki i pieszych to wiedźmin.

            Zwłaszcza pieszych w nocy. Każdy okulista potwierdzi, że normalny człowiek nie jest w
            stanie dostrzec nieoświetlonego pieszego wystarczająco wcześnie żeby go
            bezpiecznie ominąć.


            Zapomniałeś odpowiedzieć Emesowi nt. zdania w raporcie policyjnym, gdzie wyraźnie
            jest napisane że WIELE ograniczeń jest na wyrost.
            • jane14 Manipulacja !? (dotyczy obu Panów) 14.08.07, 17:39
              klemens1 napisał:

              > Emes napisał wyraźnie że jest 90.

              A ja wyrażnie napisałem że w takich miejscach z reguły są
              ograniczenia minimum do 70 i zakaz wyprzedzania. Emes sam pisze że
              tir zasłonił mu znak wiec skad ty wiesz że nie był to znak
              ograniczenia predkosci?
              > Każdy okulista potwierdzi, że normalny człowiek nie jest w
              > stanie dostrzec nieoświetlonego pieszego wystarczająco wcześnie
              żeby go bezpiecznie ominąć.

              A ja założe się że napewno ci tego nie potwierdzi powołany na
              biegłego w sprawie o najechanie pieszego.

              > Zapomniałeś odpowiedzieć Emesowi nt. zdania w raporcie policyjnym,
              gdzie wyraźnie jest napisane że WIELE ograniczeń jest na wyrost.

              Zdanie cytowane przez Emesa pochodzi ze wstępu do raportu gdzie
              napisano co Policjanci mieli kontrolować i czego szukać.
              Natomiast co stwierdzono fizycznie na drogach znajdziesz ponizej w
              raporcie albo w cytacie Tigesa.
              W tej sytuacji radzę przynajmniej próbować zrozumieć tekst gdy się
              go czyta zwłaszcza jeśli chce się na niego powoływać.
              • klemens1 Re: Manipulacja !? (dotyczy obu Panów) 16.08.07, 08:27
                > > Emes napisał wyraźnie że jest 90.
                > A ja wyrażnie napisałem że w takich miejscach z reguły są
                > ograniczenia minimum do 70 i zakaz wyprzedzania

                Z reguły to może i są, ale Emes wyraźnie napisał że było 90. Może przejeżdżał
                tamtędy drugi raz i się przyjrzał? Jeżeli napisał, to albo to przyjmij do wiadomości, albo
                udowodnij że w tym konkretnym miejscu było inaczej.

                Poza tym na trasie W-wa - Lublin pełno jest takich miejsc i jakoś nie zauważyłem ani
                jednego ograniczenia do 70.

                > A ja założe się że napewno ci tego nie potwierdzi powołany na
                > biegłego w sprawie o najechanie pieszego.

                Całkiem możliwe, bo ideologia głosi że to kierowca jest zawsze winny. Ale jeżeli
                zapytać okulistę bez kontekstu wypadku, to potwierdzi to co napisałem.

                > W tej sytuacji radzę przynajmniej próbować zrozumieć tekst gdy się
                > go czyta zwłaszcza jeśli chce się na niego powoływać.

                Przede wszystkim - jeżeli jesteśmy w temacie rozumienia tekstów - na tekst ten się
                nie powoływałem, tylko zwróciłem uwagę, że nie odpowiedziałeś Emesowi w tej kwestii.
                Radzę ci więc dokładnie to samo co ty mi.
                • emes-nju Re: Manipulacja !? (dotyczy obu Panów) 16.08.07, 10:30
                  klemens1 napisał:

                  > (...) Emes wyraźnie napisał że było 90. Może przejeżdżał
                  > tamtędy drugi raz i się przyjrzał? Jeżeli napisał, to albo to
                  > przyjmij do wiadomości, albo udowodnij że w tym konkretnym miejscu
                  > było inaczej.

                  Ja nie wiem jakie i czy bylo tam ograniczenie. Jak zaczynalem TIRa
                  wyprzedzac ograniczen nie bylo. Jezeli znaki byly (chyba byly, bo to
                  nowa droga), to TIR mi je zaslonil. To sie moze zdarzyc (dlatego na
                  wielopasmowkach znaki sa po dwoch stronach jezdni), ale nawet to, ze
                  zlamalem ograniczenie, ktorego nie widzialem, nie musi powodowac
                  bezposredniego zagrozenia! Ja rozumiem, ze wyprzedzajac w nocy TIRa
                  narazam sie na wiele niebezpieczenstw - w tym niebezpieczenstwo
                  zaplacenia mandatu za wykroczenie, ktorego nie jestem swiadom, bo
                  nie jestem wrozka ani nie mam aparatu RTG w oczach, zeby zasloniete
                  oznakowanie odczytac. To sie zdarza! Ale nie musi sie konczyc
                  wypadkiem. W moim wypadku niewiele brakowalo, bo ktos juz mial w tym
                  miejscy wypadek i "zdemontowal" oznakowanie wysepki. Ilu jeszcze
                  takich jak ja sie na nie nadzieje...?

                  (Dopisuje sie tu, ale odpowiedz bardziej Jane sie nalezy)
          • emes-nju Re: Z perspektywy poniedziałku 14.08.07, 10:49
            jane14 napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > ... Na szczescie kierowca TIRa oswietlil mi droge przed soba, bo
            > > nie mialbym auta

            > Tir tirem ale trzeba było patrzeć na znaki jesli była wysepka to
            > było pewnie ograniczenie minimum do 70 i zapewne również znaki
            > ostrzegawcze.

            Ale czytasz to, co napisalem...? Bo wiesz... Ja napisalem, ze
            wyprzedzany TIR zaslonil mi oznakowanie. To sie zdarza, a ja nie
            jestem wrozka, zeby WIEDZIEC, ze za TIRem jest/bedzie znak. Dlatego
            uwazam wysepki za chory pomysl na szosach - nawet tych
            przechodzacych przez teren zabudowany. Z punktu widzenia przepisow
            popelnilem blad (ale nie ze zlej woli, czy kozakowania!). To tez sie
            zdarza. Ale nie musi owocowac awaryjna sytuacja! Sadzac z tego, co
            widze przy wysepkach (duzo sladow ostrego hamowania) margines bledu
            jest za maly. Uwazam, ze drogi powinny jak najwiecej, a nie jak
            najmniej wybaczac!

            > > meteorologowi. Na podstawie swoich doswiadczen wiem tez, ze
            > > znakologowi nie moge ufac!
            >
            > Niektórzy poprostu są chorobliwie nieufni, i wierzą w totalny
            > spisek.

            Eeee tam, spisek! Krycie urzedniczej d..., to nie spisek. To zasada
            dzialania kazdego urzednika.

            > Pewnie stąd bierze się poglad, że jak ktoś jezdzi normalnie
            > stosując się do znaków to albo bolszewik, albo policjant, albo
            > świetoszek.

            Policjanta w tobie podejrzewam z powodu dogmatyzmu, ktorego nie jest
            wstanie zachwiac nawet dosc obrazoburcza tresc policyjnego raportu.
            Nota bene nie ustosunkowales sie do tego co na ten temat napisalem...
      • Gość: prawdziwy tebe dlaczego wciaz powtarzasz te same bolszew.brednie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.07, 07:25

        przywolam jedna tylko:

        > Nieprawdą jest aby nasze drogi jakoś wybitnie odbiegały (jeśli
        > chodzi o wysokość ograniczeń) od np. niemieckich.

        podaj mi choc jeden cm polskiej drogi, gdzie nie ma ograniczenia predkosci. ja moge ci podac setki km takich drog w niemczech.
        • edgar22 Słówko ładnie brzmi, tylko nie wiesz co oznacza. 14.08.07, 07:34
          > > Nieprawdą jest aby nasze drogi jakoś wybitnie odbiegały (jeśli
          > > chodzi o wysokość ograniczeń) od np. niemieckich.

          Tebe, mógłbyś mi wyjaśnić - jeśli nawet to jest brednia, to co w niej jest
          bolszewickiego?

          Proponowałbym jednak używać słów, których znaczenie się (choć trochę) rozumie.
        • jane14 Re: dlaczego wciaz powtarzasz te same bolszew.bre 14.08.07, 17:49
          Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

          > podaj mi choc jeden cm polskiej drogi, gdzie nie ma ograniczenia
          predkosci. ja moge ci podac setki km takich drog w niemczech.

          Jeśli myślisz o autostradach to o ile jesteś takim znawca dróg w
          niemczech to zapewne widzisz róznicę (nie tylko w ograniczeniu)
          miedzy polskimi i niemieckimi autostradami.
          To jest to co ja nazywam "porównywaniem dróg o jednakowym
          standarcie" nie nazwie.
          A bolszewicka brednia brzmiała by :
          "Nasze drogi w niczym nie ustepują zagranicznym a w niektórych
          parametrach je przewyższają"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka