Dodaj do ulubionych

Do czego służy pas awaryjny?

19.08.07, 20:49
Wg teorii pas awaryjny służy do zdarzeń awaryjnych - miejsce, gdzie można
zepchnąć uszkodzony pojazd, którędy może dojechać pojazd uprzywilejowany -
słowem do zastosowań rzadkich, acz bardzo ważnych ze względu na bezpieczeństwo
ruchu drogowego.

Wszyscy jednak wiemy, że nie tylko do takich celów służy taki pas. Dla
niektórych awarię oznacza także korek na wszystkich pasach, więc używają do
jazdy właśnie pasa awaryjnego.

Na załączonym filmie częsty obrazek z Trasy Toruńskiej w Warszawie - widziałem
tam już przypadki przedzierania sie ambulansu po trawiastym nachylonym zboczu,
ponieważ pas awaryjny stał, tak jak wszystkie normalne pasy ruchu - amatorzy
jego używania zakorkowali go doszczętnie.


video.google.pl/videoplay?docid=-2362558452636789548&hl=pl

Swoją drogą dziwne, że w miejscu, gdzie tak często dochodzi do takich drwin z
prawa, bardzo rzadko można spotkać patrol policji.
Jeden motocykl uporządkowałby ruch.

Zachęca to wielu dotąd "normalnych" kierujących do korzystania ze "skrótu".

Wszak nie każdy lubi być frajerem dymanym przez nowoburackich..

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Do czego służy pas awaryjny? 19.08.07, 21:28
      niestety polskie miski wola czaic sie po krzakach....
      • Gość: Poldek Re: Do czego służy pas awaryjny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 21:46
        Do takich samych celów (niestety) służą równiez powierzchnie
        wyłączone z ruchu.
        Jeżeli chodzi o trasę toruńską to dla mnie najbardziej
        niebezpiecznym miejscem (gdy tną po pasie awaryjnym i powierzchniach
        wyłączonych) jest wjazd na most Grota z Wisłostrady. Niby prowadzą
        na niego pasy bezkolizyjne ale niestety przed wjazdem stoi A7 i gdy
        przez takiego buraka dojdzie do dzwona to ciebie głównie obarczą
        winą za kolizję a taki skrótowiec co najwyżej dostanie niewielki
        wymiar kary.
        Zastanawia mnie dlaczego wzorem trasy łazienkowskiej(zaraz za mostem
        przed wjazdem z wału miedzeszyńskiego w stronę Saskiej) nie postawią
        takich barier na końcu pasa przed powierzchnią wyłączoną z ruchu
        wymuszające do zajmowania właściwego pasa.
        W końcu powierzchnia wyłączona z ruchu taką być powinna.
        A pojazdy uprzywilejowane poradzą sobie i tak
        • Gość: tomek Re: Do czego służy pas awaryjny? IP: 199.67.203.* 20.08.07, 09:29
          Ten A7 tyczy się czegoś innego. Chodzi o to, że musisz ustąpić drogi wjeżdzającym na drugi pas od prawej z trzeciego pasa od prawej, lub ewentualnie pozwolić na wjazd na twój pas pojazdom z drugiego pasa od prawej.

          Jedziesz swoim pasem ruchu, i ten A7 nie oznacza ustępowania tym burakom. Możesz spokojnie w gościa walić, jak już dojrzie do stłuczki, to nie omieszkaj wezwać policji. Może kolo jest już blisko limitu, i odbiorą mu prawko na jakiś czas. Stłuczka to co najmniej 6pkt.
    • Gość: zdziwiony Re: Do czego służy pas awaryjny? IP: *.media4.pl 19.08.07, 22:09
      mejson.e napisał:

      > Swoją drogą dziwne, że w miejscu, gdzie tak często dochodzi do
      > takich drwin z prawa,

      Jazda pasem awaryjnym = drwina z prawa
      jazda z prędkością większą od dozwolonej przepisami = wszystko w porządku.
      Mejson, podaj, z których paragrafów PoRD wolno drwić, a z których nie.
      • kozak-na-koniu Re: Do czego służy pas awaryjny? 19.08.07, 22:30
        W Polsce wolno drwić ze wszystkich paragrafów PoRD, bez wyjątku, byle tylko
        poruszać się z prędkością wozu drabiniastego. Zresztą, jeśli ma się pieniąchy -
        można także jeździć z prędkością 200km/godz w terenie zabudowanym, gdyż zawsze
        można sobie wykupić policyjny "dokształt" z anulowaniem odpowiedniej liczby
        punktów karnych.:-P
      • tiges_wiz Re: Do czego służy pas awaryjny? 20.08.07, 09:41
        Prosze, pisz na temat .. zachowanie przy wyprzedzaniu Mejsona skomentowales juz
        w innym watku. Jezeli chcesz cos jeszcze dodac, to prosze to robic tam.
        • Gość: zdziwiony szanowny moderatorze IP: *.media4.pl 20.08.07, 10:29
          Szanowny moderatorze
          Już nie jestem zdziwiony, jestem zszokowany.
          Napisałem nie o wyprzedzaniu, lecz o prędkościach jakimi porusza się autor
          wątku, a ponieważ w tym wątku wspomniał o "kpieniu z prawa" więc w tym wątku
          proszę Go o uściślenie, co jest, a co nie jest kpieniem z prawa.
          A zszokowany jestem waści interwencją, zwracasz mi moderatorze uwagę na rzekomy
          wpis off-topic, a tymczasem bez jakiejkolwiek reakcji na forum "BEZPIECZEŃSTWO
          NA DRODZE" wiszą wątki "chciałbym stwarzać na drodze większe niebezpieczeństwo,
          ale nie chcę płacić mandatów, poradźcie mi ...".
          Może powinieneś zmienić nazwę tego forum?
          • tiges_wiz Re: szanowny moderatorze 20.08.07, 10:46
            to przypominam, ze w tym watku komentujemy jazde po pasie awaryjnym.
            Jezeli masz cos do Mejsona, to zrob osobny watek i tam komentuj, albo wyslij mu
            PW. Czy to jasne?
            • Gość: zdziwiony Wielce szanowny moderatorze IP: *.media4.pl 21.08.07, 14:42
              Proszę o wybaczenie.
              Przepraszam, że zapomniałem o tym, że w tym wątku wolno pisać tylko o jeżdżeniu
              po pasie awaryjnym, a nie wolno o "drwinach z prawa" (sformułowanie użyte przez
              założyciela wątku w pierwszym wpisie).
              Nie mam niczego do Mejsona, chciałem tylko ustalić co jest, a co nie jest
              "drwiną z prawa", aby wiedzieć, czy jest sens dyskutować.
              Teraz już wiem, że było to moim błędem.
              Nie będę zbaczał na inne tematy: np. w wątku o pasie awaryjnym nie będę też
              pisał o nagrywaniu policyjnych interwencji (jak zrobił to jakiś tages_wiz), gdyż
              na pewno moderator uznałby, że zboczyłem (oczywiście chodzi o zboczenie z wątku).
    • naprawdetrzezwy dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol polic 20.08.07, 10:20
      ji.

      Policja drogowa jest od czekania na łapówki z radarami w krzakach, a
      nie od pilnowania bezpieczeństwa.

      Gdyby było inaczej, to pilnowali by bezpieczeństwa, a nie stali w
      krzakach.

      Proste, prawda?
      • edgar22 Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 12:00
        > Policja drogowa jest od czekania na łapówki z radarami w krzakach

        Wystarczy przestać im dawać łapówki. Wtedy nie będą mieli na co czekać w krzakach.
        • emes-nju Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 12:39
          edgar22 napisał:

          > > Policja drogowa jest od czekania na łapówki z radarami w krzakach
          >
          > Wystarczy przestać im dawać łapówki. Wtedy nie będą mieli na co
          > czekać w krzakach.

          Gdzie Ty zyjesz?! Policja ma plan mandatowania.

          Albo beda go wyrabiac lekko, latwo i przyjemnie na ograniczeniach
          watpliwych gdzie sprawa faktycznego bezpieczentwa jest na dalekim
          planie (ale papierowo sciganie "przestepcow" jadacych 70 km/h na
          mocno watpliwych 40 km/h, to skuteczna walka na polu poprawy
          bezpieczenstwa - czeste wysokie mandaty, duzo punktow), albo ciezka
          praca, ktorej mizerne pod katem wyrabiania planu efekty (male
          mandaty, malo punktow - w miejscach naprawde niebezpiecznych
          sklonnosc kierowcow do szarzowania jest mniejsza) maja jednak cos
          wspolnego z poprawa bezpieczenstwa.

          Jak sadzisz co wybierze zwykly czlowiek w policyjnym mundurze -
          prace lekka ale "owocna" czy prace ciezka, z mizernymi efektami? I
          do tego czlowiek, ktorego pensja zasadnicza jest lichutka, a
          wyrobienie planu jest realna pozycja w jego budzecie. To zreszta
          zahacza o problem lapowkarstwa (coraz mniejszy zreszta problem!) -
          jak policja zacznie zarabiac po ludzku, to i sklonnosc
          do "dogadywania sie" spadnie. Coraz czesciej propozyjca dogadania
          sie wychodzi od stroza prawa, bo kierowcy sie boja - tak zeznaja moi
          koledzy REPy, ktorzy dosc czesto maja kontakt z drogowka.

          Wiesz jak najlatwiej wyeliminowac patologie w pracy policji?
          Radykalnie zmniejszyc ilosc ograniczen. I je urealnic. Wtedy beda
          zmuszeni do ciezszej, ale znacznie lepszej pracy. Dopoki na co
          drugim zakrecie bedzie stalo watpliwe ograniczenie, to za zadne
          skarby swiata nie zaczna lapac na ograniczeniach zasadnych i
          majacych cos wspolnego z bezpieczenstwe!
          • edgar22 Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 12:53
            Ale ja pisałem o łapówkach. Jeżeli policja stoi w krzakach, bo czeka na łapówki,
            to trzeba w końcu przestać im te łapówki dawać.
            • emes-nju Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 13:09
              Policja czeka w krzakach w miejscach WATPLIWYCH ograniczen, a nie w
              miejscach NIEWATPLIWYCH ograniczen! To jest problem, a nie lapowki.
              Przynajmniej w kontekscie bezpieczenstwa!

              Na lapowki popatrz na to szerzej - kierowca zlapany na bardzo
              naciaganym ograniczeniu calkiem slusznie czuje sie NIESLUSZNIE
              karany. Nie pisz mi, ze nie zwieksza to szansy na proby polubownego
              zalatwienia sprawy...
              • edgar22 Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 14:09
                > kierowca zlapany na bardzo naciaganym ograniczeniu calkiem slusznie
                > czuje sie NIESLUSZNIE karany. Nie pisz mi, ze nie zwieksza to szansy
                > na proby polubownego zalatwienia sprawy...

                Trudno mi się wypowiadać, gdyż nie daję (i nie proponuję) łapówek.
                Ale myślę, że gdybym został niesłusznie ukarany, tym bardziej nie dałbym zarobić
                temu, który mnie ukarał, tylko pomstując zapłaciłbym mandat lub walczyłbym o
                swoje przed sądem.
                • emes-nju Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 14:20
                  edgar22 napisał:

                  > Ale myślę, że gdybym został niesłusznie ukarany, tym bardziej nie
                  > dałbym zarobić temu, który mnie ukarał, tylko pomstując
                  > zapłaciłbym mandat lub walczyłbym o swoje przed sądem.

                  I bys nie wygral. Waaadza ma zawsze racje. Nawet jak nie racji.

                  Ciekawe czy tak samo spokojnie bys pisal po czyms, co zdarzylo sie
                  mi. Zaplacilem mandat (tez nie proponowalem lapowki) za nie swoje
                  przekroczenie predkosci. Czuje sie wyr.chany podwojnie - po pierwsze
                  nie ja przekroczylem predkosc, a po drugie w tym miejscu nie trzeba
                  bylo zwalniac (skrzyzowanie z lokalna drozyna na gierkowce - w
                  czasie ok. 45 min. "obslugiwania mnie" przez policje NIKT ta droga
                  nie jechal). A ja zwolnilem i zaplacilem. Nie mam szacunku do takiej
                  waaadzy! To, co oni robia, to zwykle naciaganie!
                  • edgar22 Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 22:12
                    Zmieniasz temat. Rozmawialiśmy o tym, czy niesłuszne ukaranie zwiększa czy
                    zmniejsza ryzyko załatwienia sprawy "w sposób polubowny".
                    Moim zdaniem (a raczej w moim przypadku) nie zwiększa. Uzasadniłem to wyżej.
                    • emes-nju Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 21.08.07, 11:14
                      edgar22 napisał:

                      > Zmieniasz temat. Rozmawialiśmy o tym, czy niesłuszne ukaranie
                      > zwiększa czy zmniejsza ryzyko załatwienia sprawy "w sposób
                      > polubowny".
                      > Moim zdaniem (a raczej w moim przypadku) nie zwiększa.

                      A moim zwieksza, bo szansa na niesluszne ukaranie jest duza. Od
                      policjanta, ktory zle wyceluje, przez fotoradar, dzieki ktoremu
                      placimy za wykroczenie kogos innego, po ograniczenia na wyrost. Przy
                      czym ta ostatnia pozycja jest bardzo wazna - czasem nawet policjant
                      lapiacy na ograniczeniu od czapy tlumaczy, ze on lapie mimo, ze wie,
                      ze to ograniczenie jest bez sensu. W TV to slyszalem/widzialem w
                      odniesieniu do ograniczenia 50 km/h na warszawskiej ul. Modlinskiej!
                      No sorry, ale jezeli policjant zaczyna gadke od tego, ze
                      ograniczenie jest od czapy, to do lapowki droga jest otwarta!
        • tbernard Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 13:59
          edgar22 napisał:

          > > Policja drogowa jest od czekania na łapówki z radarami w krzakach
          >
          > Wystarczy przestać im dawać łapówki. Wtedy nie będą mieli na co czekać w krzaka
          > ch.

          Ja tą naiwność posunę trochę dalej: wystarczy nie łamać nigdy ograniczeń
          jakiekolwiek by się nie wydawały absurdalne w danym miejscu i też nie będą mieli
          po co czaić się w krzakach.
          A tak na poważnie, to jest niemożliwe dopuki proponujący łapówkę jak i
          potencjalny biorca wspólnie na tym odnoszą korzyść. Musiałby chyba zostać
          stworzony formalny protokół z wręczania i przyjmowania (lub odmowy) mandatu
          i każde odstępstwo traktowane jak propozycja łapówki. Oczywiście każdy policjant
          powinien mieć wszczepiony implant w okolicach oka do nagrywania wszystkich
          zdarzeń bez możliwości samodzielnego wyłączenia. No i w ten sposób wkraczamy do
          krainy (być może nie tak odległej) SF.
          • tiges_wiz Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 14:04
            wystarczy nagrywac kazda interwencje i tyle (jak to jest w innych krajach). Maja
            kamery to niech sie do czegos przydadza .. zawsze pozniej mozna sprzedac to TV i
            zrobic program "prawdziwe policyjne tasmy". To obosieczny noz (bo ani policjant
            ani zatrzymany nie beda mogli swirowac), ale skuteczny.
            • emes-nju Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 14:13
              tiges_wiz napisał:

              > wystarczy nagrywac kazda interwencje i tyle (jak to jest w innych
              > krajach). Maja kamery to niech sie do czegos przydadza ..

              Wiesz jak sie polijantowi wrecza lapowke? W TV o tym mowili. Otoz
              proponowana kwota jest wlozona w dowod rejestracyjny - luzem. Pan
              policjant bierze dokumenty do radiowozu. Siada, otwiera dokumenty, a
              tu banknot laduje na podlodze. Moze go "zauwazyc" i oddac kierowcy
              (wozenie banknotow w dokumentach nie jest przestepstwem!), a moze
              tez tego "nie zauwazyc", ale za to odstapic od ukarania,
              poprzestajac na upomnieniu. I wszystko moze byc nagrywane! Po
              patrolu, w czasie "sprzatenia wozu", znajduje swoj urobek, ale nie
              ma komu go oddac :-P

              Jak dla mnie problem lapowkarstwa sie zmiejszy tylko wtedy, gdy
              policja zacznie lepiej zarabiac, a poza tym wtedy, gdy na mandaty
              lepac sie beda prawdziwi piraci, a nie praktycznie kazdy, bo
              przestrzeganie wszystkich nasr... u nas ograniczen jest co najmniej
              trudne.
              • edgar22 Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 14:19
                > Jak dla mnie problem lapowkarstwa sie zmiejszy tylko wtedy, gdy
                > policja zacznie lepiej zarabiac, a poza tym wtedy, gdy na mandaty
                > lepac sie beda prawdziwi piraci, a nie praktycznie kazdy

                Że co? Że niby prawdziwi piraci nie będą dawać łapówek?
                • emes-nju Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 14:25
                  Z dwoch napisanych przeze mnie rzeczy zauwazyles tylko jedna... Dosc
                  wybiorczo.

                  Wyzsze zarobki i zmniejszenie praktyk polegajacych na POLOWANIU na
                  kierowcow, ktorych jedynym przestepstwem jest to, ze przekraczaja
                  ograniczenie od czapy. A ze jest od czapy przekonuje mnie to, ze
                  mimo, ze praktycznie wszyscy przekraczaja w takim miejscu (!)
                  predkosc, nie wiaze sie to ze zwiekszona liczba wypadkow. Od tego
                  sa "czarne punkty", na ktorych dosc rzadko sa ograniczenia i NIGDY
                  nie widzialem tam policji.

                  Policja poluje na kierowcow w miejscach ewidentnych, ale nijak sie
                  nie majacych do bezpieczenstwa. I to, dla wiekszosci (!), jest
                  jasne. Jezeli Ty uwazasz, ze stanie z radarem na 30 km/h w srodku
                  nocy, za to przy szkole, jest odpowiednim dzialaniem waaadzy, to
                  prosze. Mnie nie przekonasz!
                  • edgar22 Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 15:28
                    > Z dwoch napisanych przeze mnie rzeczy zauwazyles tylko jedna... Dosc
                    > wybiorczo.

                    Zauważyłem obie, ale przecież nie muszę wszystkiego komentować.
                    Komentował będę wybiórczo. :)
                    • emes-nju Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 15:53
                      edgar22 napisał:

                      > > Z dwoch napisanych przeze mnie rzeczy zauwazyles tylko jedna...
                      > > Dosc wybiorczo.
                      >
                      > Zauważyłem obie, ale przecież nie muszę wszystkiego komentować.
                      > Komentował będę wybiórczo. :)

                      Oddzielajac czasem w ten sposob Zwirke od Wigury :-D
                      • edgar22 Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 22:09
                        > Oddzielajac czasem w ten sposob Zwirke od Wigury :-D

                        Może czasem tak, ale w tym przypadku zdecydowanie nie.
                        Napisałeś o dwóch aspektach:
                        1. policjant lepiej zarabiający mniej podatny na łapówkę
                        2. wlepianie mandatów wyłącznie prawdziwym piratom
                        To są dwie oddzielne kwestie, a nie Żwirko i Wigura (czy Bolek i Lolek).

                        No chyba, że mi wytłumaczysz to ścisłe powiązanie.
            • tbernard Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 20.08.07, 14:23
              A jak zweryfikować ten magiczny kwantyfikator "każda" interwencja?
              W końcu kamerę można zapomnieć włączyć a nawet może się popsuć na żądanie.
              Okej, za bardzo to odbiło od wątku głownego, więc nie ma co dalej tego zgłębiać,
              bo moderator może poczuć się urażony ;).
              • tiges_wiz Re: dziwne, że (...) rzadko można spotkać patrol 21.08.07, 09:05
                ja sie nie obrazam z byle powodu :D
    • emes-nju Re: Do czego służy pas awaryjny? 20.08.07, 10:29
      mejson.e napisał:

      > Na załączonym filmie częsty obrazek z Trasy Toruńskiej w Warszawie

      Kilka razy zdarzylo mi sie na tej trasie, ze auta jadace pasem
      awaryjnym trabily na mnie jak jechalem po nim rowerem.

      Caly klopot w tym, ze korki na Torunskiej sa obledne. Dziekujmy
      oberkaczorkowi za to, ze uwalil Most Polnocy. Korki sa, ale nie ma
      przekretow. Dla marnujacych w korku dlugie godziny, to bardzo
      istotna pociecha...

      A tak BTW - w niemcowni, na korkujacych sie odcinkach autostrad
      istnieje "instytucja" wlaczania pasa awaryjnego do ruchu przy pomocy
      specjalnych, swiecacych znakow. Ale u nas jest lepiej - nie ma
      znakow dostosowujacych droge do chwilowych warunkow. Sa za to znaki
      na wszelki wypadek i na kazda okazje :-P
      • Gość: tomek Jak mnie to wkurza... IP: 199.67.203.* 20.08.07, 10:48
        Powiedz mi - co da włączenie pasa awaryjnego do trasy toruńskiej. Co da poszerzenie trasy do 5 pasów.

        Kiedyś z kolega zastanawialiśmy się, jak znaleźć poetyckie porównanie na próby poszerzeania trasy toruńskiej (a nie poszerzania i udrażniania zjazdów z niej - na tarchomin i na bródno).

        Otóż to jest tak, jak z wpychaniem słonia przez lejek do butelki. Co pomoże wzięcie większego lejka??

        A tak na poważnie - doraźnie poszerzenie do 4 pasów nic nie da, gdyż przed wjazdem z wisłostrady należy tak i tak zwęzić z powrotem do trzech; korek co prawda będzie krótszy, ale będziesz dłużej w nim stać, gdyż najpłynniejsza operacja złączania się dwóch pasów jest kosztowniejsza, niż spokojna jazda jednym pasem.
        • mejson.e Re: Jak mnie to wkurza... 20.08.07, 11:30
          Gość portalu: tomek napisał(a):

          "Powiedz mi - co da włączenie pasa awaryjnego do trasy toruńskiej. Co da
          poszerzenie trasy do 5 pasów."

          Wbrew pozorom - dużo mogłoby dać.

          Na przykład - nie byłoby tego filmu ;-)
          Dodatkowy pas od ul. Słowackiego do zjazdu na Wisłostradę uwolniłby niezłą
          porcję pojazdów - na końcu mojego filmu widać, jak pas awaryjny przechodzi w pas
          do skrętu w prawo.
          Na filmie tego nie widać, ale bardzo dużo pojazdów skręciło właśnie w prawo na
          Wisłostradę.
          A gdybyśmy jeszcze nauczyli się stosować jazdę na zasadzie zamka błyskawicznego,
          to przechodzenie czterech pasów w trzy nie powodowałoby kilkukilometrowego korka.

          Ale to trzeba zrozumieć myśląc strategicznie a nie tylko "operacyjnie" - wielu z
          kierujących myśli wyłącznie o chwilowej, bieżącej sytuacji na drodze.

          Szybko tego nie zmienimy :-(

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • Gość: tomek Re: Jak mnie to wkurza... IP: 199.67.203.* 20.08.07, 11:42
            Nie zgodzę się. Dodatkowy pas od słowackiego spowodowałby, że co prawda Ci skręcający na Wisłostradę mogliby (powiedzmy) bez kokra na nią skręcić, ale drugie albo trzecie tyle cwaniaczków jechałoby już legalnym pasem tylko po to, żeby u jego końca:
            a) żebrać o wpuszczenie na prawy
            b) przejechać na wprost i wymuszać pierwszeństwo na wjeżdzających z z wisłostrady.

            > to przechodzenie czterech pasów w trzy nie powodowałoby kilkukilometrowego kork
            > a.
            Okej, gdyby kierowcy byli kulturalni, to nie powodowałoby. Tylko że to powodowałoby, że tylko jeden pas byłby 'tym poszkodowanym', szedł by wyraźnie szybciej od dwóch pozostałych. I przez to, kierowcy zamiast jechać swoim pasem, uskutecznialiby niepotrezbne zmiany pasów. A to wydłuża czas stania w takim korku.

            No i druga sprawa - złączanie pasów może być sprawne, ale nigdy nie będzie sprawniejsze od spokojnej jazdy jednym pasem. Korek będzie istotnie krótszy, ale będziesz stał w nim dłużej.
        • emes-nju Re: Jak mnie to wkurza... 20.08.07, 12:13
          Gość portalu: tomek napisał(a):

          > Powiedz mi - co da włączenie pasa awaryjnego do trasy toruńskiej.
          > Co da poszerzenie trasy do 5 pasów.

          (Do 4 pasow)

          1. Usankcjonuje stan faktyczny, co znaczaco poprawi bezpieczenstwo -
          ruch bedzie przwidywalny i skonczy sie chamskie wciskanie.
          Alternatywa jest stawianie co 100 m. policjanta...

          2. Spora czesc ruchu jedzie na Wislostrade i nie musi stac w korku
          do zjazdu na Tarchomin.
          • Gość: tomek Re: Jak mnie to wkurza... IP: 199.67.203.* 20.08.07, 12:24
            > (Do 4 pasow)
            (chodziło mi o równoległy pomysł poszerzenia mostu)

            > 1. Usankcjonuje stan faktyczny, co znaczaco poprawi bezpieczenstwo -
            > ruch bedzie przwidywalny i skonczy sie chamskie wciskanie.
            > Alternatywa jest stawianie co 100 m. policjanta...
            Jest to sensowny argument

            > 2. Spora czesc ruchu jedzie na Wislostrade i nie musi stac w korku
            > do zjazdu na Tarchomin.
            Nie taka znowu spora, ale jeśli usankcjonujesz 4 pasy, to Ci zjeżdzający na wisłostradę utkną w korku na owym pasie. Zresztą, już w nim tkwią.
            • emes-nju Re: Jak mnie to wkurza... 20.08.07, 12:43
              Gość portalu: tomek napisał(a):

              > > 2. Spora czesc ruchu jedzie na Wislostrade i nie musi stac w
              > > korku do zjazdu na Tarchomin.

              > Nie taka znowu spora, ale jeśli usankcjonujesz 4 pasy, to Ci
              > zjeżdzający na wisłostradę utkną w korku na owym pasie. Zresztą,
              > już w nim tkwią.

              Tkwia w korku na 3,5 pasa - ci, ktorzy jada po pasach ruchu i
              skrecaja na Wislostrade, calkiem slusznie nie wpuszczaja wciskaczy
              mknacych po awaryjnym. A wystarczy zmienic organizacje ruchu i juz
              wciskacze stana sie normalnymi uczestniami ruchu... :-)
              • Gość: tomek Re: Jak mnie to wkurza... IP: 199.67.203.* 20.08.07, 12:46
                Można zmienić, ale to nie zmieni przepustowości trasy na skrzyżowaniu z wisłostradą, a zatem nie skróci korka. Może właśnie dlatego nie wytyczono tam 4 pasów ruchu?
    • Gość: miecio Re: Do czego służy pas awaryjny? IP: *.aster.pl 20.08.07, 10:49
      "Swoją drogą dziwne, że w miejscu, gdzie tak często dochodzi do
      takich drwin z prawa, bardzo rzadko można spotkać patrol policji."
      Bo dla policji jedyne niebezpieczeństwo to szybkość a takie
      drobiazgi to bzdety, przecież oni n i e p r z e k r a c z a j ą
      szybkości więc jest bezpiecznie.
    • kaqkaba Re: Do czego służy pas awaryjny? 20.08.07, 12:43
      A4 remont (gdzieś pomiędzy Gliwicami a Katowicami). Są 3 pasy wszystkie stoją.
      No więc zaczyna się ruch w interesie i jazda awaryjnym jak się spieszą. Jeden z
      przyblokowanych przez tych na prawym, pojechał nawet po kanale odprowadzającym
      wodę i trawniczku.
      Nie ukrywam, że się zdenerwowałem i zjechałem połową auta na awaryjny i
      zastopowałem ciężarówkę (zaczęła trąbić, więc po jakiś 3 minutach się
      zorientowałem, że dowozi materiał do robót to i się zmyłem z lekkim poczuciem winy).

      A awaryjny powinien być awaryjnym.
      Czasami zdarza się że zakorkowana jest jazda na wprost a my chcemy sobie w prawo
      skręcić- jeżeli nie spowoduje to zakorkowania awartjnego to sobie możemy skrócić.
      • zbig76 Re: Do czego służy pas awaryjny? 20.08.07, 12:51
        kaqkaba napisał:

        > A4 remont (gdzieś pomiędzy Gliwicami a Katowicami). Są 3 pasy
        wszystkie stoją.
        > No więc zaczyna się ruch w interesie i jazda awaryjnym jak się
        spieszą. Jeden z
        > przyblokowanych przez tych na prawym, pojechał nawet po kanale
        odprowadzającym
        > wodę i trawniczku.

        widziałem kiedyś jednego co sobie favoritką "skracał" po wystajacych
        studzienkach i skończyło się pęknięciem miski olejowej....

        > Nie ukrywam, że się zdenerwowałem i zjechałem połową auta na
        awaryjny i
        > zastopowałem ciężarówkę (zaczęła trąbić, więc po jakiś 3 minutach
        się
        > zorientowałem, że dowozi materiał do robót to i się zmyłem z
        lekkim poczuciem w
        > iny).

        :))))))) najlepszy tekst jaki przeczytałem dzisiaj na forum - to
        musiało nieźle wyglądać z perspektywy tego kierowcy ciężarówki :)

        > A awaryjny powinien być awaryjnym.
        > Czasami zdarza się że zakorkowana jest jazda na wprost a my chcemy
        sobie w praw
        > o
        > skręcić- jeżeli nie spowoduje to zakorkowania awartjnego to sobie
        możemy skróci
        > ć.

        dokładnie - nie cierpię odtodoksji, tak na drodze jak i w życiu - w
        takiej sytuacji nikomu nie przeszkodzimy przed nikogo się nie
        wepchniemy, nie przycwaniakujemy tylko przyczynimy się do
        zminiejszenia korka na danym odcinku (czasem stojąc za kimś takim
        kto daje w prawo ale czeka aż się ciągła skończy mówię do siebie -
        "no jedź cżłowieku, i tobie i mnie będzie łatwiej i tym za nami!")
    • ano.nim Wina bezkarności 21.08.07, 16:39
      Żeby wepchnąć się przed kogoś do kolejki "na piechotę" trzeba być silnym
      bezczelnym chamem bez skrupułów i godności, mającym innych ludzi za nic - trzeba
      przecież spojrzeć tym ludziom w oczy.
      Karą za to może być potępienie albo nawet dotkliwy łomot.

      Żeby zrobić analogiczną rzecz w samochodzie wystarczy mieć pewność ... bezkarności.

      Ani wstydu, ani mordobicia nie będzie.

      A - jak widać - mandatu też...

      Bydlakiem można być tu bez ryzyka.

      Pozdr.
      • Gość: stefan batory Re: Wina bezkarności IP: 199.67.203.* 21.08.07, 17:08
        Z drugiej strony, trzeba mieć trochę jaj za kierownicą, ew. stłuczka w korku nie spowoduje uszczerbku na zdrowiu, a ewentualne naprawy pokryje Ci sprawca z OC, tym szybciej pokryje, im szybciej wezwiesz policję do chama - nie dość że pokryje Ci remont karoserii, to jeszcze dostanie 6pkt.

        I nie daj się namówić na 'spisanie protokołu' - jak można iść na ugodę z człowiekiem, który parę chwil wcześniej chciał Cię oszukać i okraść z czasu??
        • Gość: Poldek Re: Wina bezkarności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 18:31
          Sytuacja z dzisiejszego poranka.
          Godz. 9. Ruch w stronę Ochoty spory ale płynny.
          Odcinek między mostem Grota a stacją Neste.
          Wśród jadących nagle wyskakuje pojazd na awaryjny i wyprzedza po nim.
          stefan batory napisał(a):
          > Z drugiej strony, trzeba mieć trochę jaj za kierownicą, ew.
          stłuczka w korku ni
          > e spowoduje uszczerbku na zdrowiu, a ewentualne naprawy pokryje Ci
          sprawca z OC
          > , tym szybciej pokryje, im szybciej wezwiesz policję do chama -
          nie dość że pok
          > ryje Ci remont karoserii, to jeszcze dostanie 6pkt.
          >
          > I nie daj się namówić na 'spisanie protokołu' - jak można iść na
          ugodę z człowi
          > ekiem, który parę chwil wcześniej chciał Cię oszukać i okraść z
          czasu??
          I co z tego?
          Pojazd był wyraźnie służbowy. Spotkanie z takim owszem może mu
          przynieść mandat za kolizję + 6pkt. karnych ale ty zostajesz z
          uszkodzonym pojazdem, którego nawet naprawa z jego OC pozbawia
          użytkowania na jakiś czas.
          • Gość: stefan batory Re: Wina bezkarności IP: 199.67.203.* 22.08.07, 09:18
            Więc się zdecyduj. Chamstwa na drodze policja sama nie wypleni. Stłuczki przy prędkościach korkowych nie są niebezpieczne dla zdrowia, tym bardziej w półtoratonowych bryczkach.

            Albo jesteś zdecydowany przeciwdziałać chamstwu po prostu nie przymykając na nie oka, czyli nie tylko nie wpuszczać chama, ale także nie dopuszczać do tego - również za cenę ewentualnej obcierki połączonej z wezwaniem policji. Gość dostaje co najmniej 6pkt, ty masz remont samochodu. Jedynym problemem jest wspomniany czas...

            i tu mamy drugie albo - albo ważniejszy dla Ciebie jest twój czas, i nie masz zamiaru poświęcać się dla dobra ogółu, albo inaczej - dynda ci i zwisa, czy cham wjedzie przed czy za Ciebie - w widoczny dla Ciebie sposób nie wydłuży to czasu jazdy w korku (choć w niewidoczny jak najbardziej, bo chamy spowalniają korek na całym odcinku którym jedziesz). Wtedy jednak nie powinieneś narzekać na takich kierowców - po prostu nie zwracać uwagi.

            To która z tych postaw jest właściwa trudno powiedzieć, jedna jest do bólu złośliwa a druga uległa, w każdym razie nie można być jednocześnie jednym i drugim.

            A pomysł na trasę toruńską - jeśli jedziesz prawym pasem, jedź kołem po linii odgraniczającej pobocze. Chamski samochód się tam co prawda mieści, ale im szerszy tym więcej zaliczy studzienek (do przystanku na potoku) lub obcierek kołem o krawężnik

            Inny pomysł - ruszaj razem z pojazdem, który jest przed tym, który jest bezpośrednio przed tobą. Gdyby każdy tak ruszał (w każdej sytuacji), to zarówno start spod świateł, jak i korki schodziłyby płynniej. Dzięki temu, cham ma małe szanse się wcisnąć.
            • Gość: na zimno Czy to jest walka stloczonych w klatce stworzen? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.08.07, 10:06
              To zaczyna byc material dla lekarzy specjalistow - niestety.
              • Gość: stefan b. Re: Czy to jest walka stloczonych w klatce stworz IP: 199.67.203.* 22.08.07, 10:26
                Słuchaj, może i jest, ale analogiczna sytuacja jest taka, że ktoś wpycha Ci się do kolejki. Też tak chętnie olewasz? Czy to jest walka stworzeń o pożywienie?

                Jest różnica, pomiędzy zajechaniem drogi nawet przy 50kmh, które jest być może chamskie, ale i niebezpieczne, więc nie warto interweniować, zresztą przy tej prędkości trudno kogoś nie wpuścić, wszak odstępy od samochodów są wystarczające.

                Natomiast wpuszczanie chama w trakcie jazdy w korku to tylko i wyłącznie (moim zdaniem) przejaw słabości, lub też zimnej kalkujacji - opłaca mi się go teraz wpuścić, bo ewentualny koszt czasowy remontu samochodu jest zbyt duży.


                Ja bym się tutaj doszukiwał innej choroby: ludzie są tak uzależnieni od samochodów, że codziennie w korku pozwalają pluć sobie w twarz (czego praktycznie nikt nie robi w 'normalnym życiu' poza samochodem), są tak uzależnieni że znoszą te upokorzenia, byle tylko autko było zdrowe.

                W każdym razie, ja osobiście, o ile na trasie zawsze jeżdzę 90 do 100 kmh, przy prawej krawędzi, umożliwiając wyprzedzanie itp, w mieście nie dam sobie wejść na głowę. W mieście zresztą też jezdzę przepisowo, bo poruszam się głównie ową toruńską i wisłostradą, jakoś nie odczuwam potrzeby szybkiej jazdy, taki po prostu leniwiec ze mnie.

                Najgorsza była pierwsza stłuczka, teraz podchodzę do tego już na luzie. Jeżdzę 6-cio letnim pojazdem (1-szy właściciel), przebieg 180k, bezwypadkowy (nie licząc około 10 obtarć, i wymiany kilku segmentów karoserii). Po prostu jak ktoś mi zajeżdza, to nie hamuję, o ile tylko nie jestem na trajektorii uderzenia w czyiś tyłek, wiadomo. Racja była zawsze po mojej stronie, tylko raz odpuściłem wzywanie policji.
                • tbernard Re: Czy to jest walka stloczonych w klatce stworz 22.08.07, 11:00
                  A jednak jest sporo zamieszania przy drobnej stłuczce.
                  Blokować ruchu nie można aby policja zobaczyła dokładnie miejsce kolizji
                  aby ocenić wersje obu stron. Trzeba auta usunąć z miejsca zdarzenia a wtedy już
                  tylko słowo przeciw słowu i nie za bardzo można liczyć na świadków, bo przecież
                  nie zatrzymasz ich (blokując ruch) aby byli uprzejmi przynajmniej zanotować
                  Twoje numery i sprawcy i potwierdzili Twoją wersję.
                • mejson.e Prymitywna agresja 22.08.07, 11:49
                  Gość portalu: stefan b. napisał(a):

                  "Po prostu jak ktoś mi zajeżdza, to nie hamuję, o ile tylko nie jestem na
                  trajektorii uderzenia w czyiś tyłek, wiadomo. Racja była zawsze po mojej
                  stronie, tylko raz odpuściłem wzywanie policji."

                  Do uniknięcia wepchnięcia się chama wystarczy zachowanie minimalnych odległości
                  - w korku to łatwe.

                  Natomiast walenie z premedytacją w samochód, który zaczyna sie wpychać trąci mi
                  bezmyślną, prymitywną agresją.

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • tiges_wiz Re: Prymitywna agresja 22.08.07, 11:56
                    Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
                    zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
                    wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
                    porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
                    spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez
                    działanie rozumie się również zaniechanie.

                    na to znalazlby sie paragraf.
                    We Wrocku była stłuczka, gdzie pana wjeżdzający specjalnie w cofajace powoli
                    auto dostawcze (przyznal się, taki był pewny swego) został uznany winnym kolizji.
                  • Gość: stefan b. Re: Prymitywna agresja IP: 199.67.203.* 22.08.07, 12:20
                    Mejson, z całym szacunkiem, masz rację, ale jak wiadomo kazdy ma swoją.

                    > Natomiast walenie z premedytacją w samochód, który zaczyna sie wpychać trąci mi
                    > bezmyślną, prymitywną agresją.

                    Tylko odpowiedz na pytanie, kto jest na kursie kolizyjnym z kim, ja jadący swoim pasem, czy "cham-wpychacz-zapominacz".

                    A co do trzymania minimalnej odległości - tak, to działa świetnie i zazwyczaj wystarcza.

                    A'propos przytoczenia konkretnego przepisu z pord w równoległej odpowiedzi - zgadzam się, takie zachowanie jest niedozwolone. Podobnie niedozwolone jak zajeżdzanie drogi. Myślę, że nie warto 'wymuszać własnego pierwszeństwa' (gdzieś tu wyczytałem takie sformułowanie), gdy idzie o spotkanie z tirem, tudzież zderzenie przy dużej prędkości (a zatem większej od tej, z jaką toczy się w korku). Ale w takiej sytuacji wszystko mi jedno - może dlatego, że nie jestem niewolnikiem własnego samochodu?
                    • mejson.e Re: Prymitywna agresja 22.08.07, 12:48
                      Gość portalu: stefan b. napisał(a):

                      <<Tylko odpowiedz na pytanie, kto jest na kursie kolizyjnym z kim, ja jadący
                      swoim pasem, czy "cham-wpychacz-zapominacz".>>

                      "unikać wszelkiego działania, które mogłoby (...) narazić kogokolwiek na
                      szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie."

                      Nieważne, kto doprowadził do kursu kolizyjnego, ważne, kto kolizji nie zapobiegł.
                      Jeśli się nie dało - owszem winę ponosi zajeżdżający.
                      Ale jeśli kolizji można było uniknąć, to winien jest ten, kto tego nie zrobił.
                      Mandat za spowodowanie kolizji pewnie jest niezależny od mandatu za np.
                      nieustąpienie pierwszeństwa.

                      A tak w ogóle - czy warto niszczyć komuś samochód, nawet jeśli nie poniosłoby
                      się za to samemu konsekwencji finansowej/mandatowej?

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                      • Gość: stefan b. Re: Prymitywna agresja IP: 199.67.203.* 22.08.07, 13:28
                        Witam,

                        > A tak w ogóle - czy warto niszczyć komuś samochód, nawet jeśli nie poniosłoby
                        > się za to samemu konsekwencji finansowej/mandatowej?
                        To pytanie jest w stylu: "Czy przestałeś już bić staruszki?"

                        Zacząć należy od tego, czy warto ryzykować zniszczenie swojego i czyjegoś samochodu, zachowując się chamsko i egoistycznie na drodze. Osoba, która jeździ w ten sposób musi się liczyć z tym, że wreszcie trafi kamień na kosę.

                        Jeśli chodzi o aspekt moralny, to nie mam skrupułów niszczyć pojazdu komuś, kto właśnie usiłował okraść mnie z czasu, niby w tej chwili byłoby to góra 5 sekund, ale tak samo mają kierowcy jadący przede mną, co się przekłada na minuty, kwadranse a nawet godziny dziennie.
                        Tak samo, jak wielu ludzi w samooobronie przed kradzieżą nie ma skrupułów strzelać do złodzieja, opieprzyć wpychacza w kolejce - tak ja nie mam również skrupułów. Czemu miałbym je mieć?

                        Jeśli chodzi o aspekt prawny? Być moze masz rację, zaniechanie to również działanie. Ok. Ale wystarczy, że zacznę hamować 'za późno', lub 'nie zauważę nagłego manewru sprawcy'. Więc jeśli chodzi o ten paragraf, to nie ma problemu. Ogólnie trzeba uważać, żeby nie wjechać komuś w tył, wtedy wina jest raczej wiadoma (jeśli nie będzie świadków).
                        • mejson.e Re: Prymitywna agresja 22.08.07, 13:48
                          Gość portalu: stefan b. napisał(a):

                          "Zacząć należy od tego, czy warto ryzykować zniszczenie swojego i czyjegoś
                          samochodu, zachowując się chamsko i egoistycznie na drodze. Osoba, która jeździ
                          w ten sposób musi się liczyć z tym, że wreszcie trafi kamień na kosę."

                          Osoba, która tak się zachowuje ryzykuje świadomie - mandat i uszkodzenie
                          samochodu, gdy ktoś w niego wjedzie i widocznie kalkulacja mu się opłaci.

                          Ty za to świadomie w niego wjeżdżasz - czy to nie jest jak bicie staruszki za
                          to, że wepchnęła się do kolejki? ;-)

                          "Ogólnie trzeba uważać, żeby nie wjechać komuś w tył, wtedy wina jest raczej
                          wiadoma ( jeśli nie będzie świadków)."

                          A nie wystarczy w ten sposób?:

                          strony.aster.pl/mejson/Auto_Moto/video/WPY-CHAM2.mpg
                          Widać, że wcale się napinałem i mimo to, żadnemu WPY-CHAMowi nie udało się
                          wjechać...

                          Pozdrawiam,
                          Mejson
                          --
                          Automobil
                          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • Gość: na zimno Istotna jest statystyka rozkladu chamstwa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.08.07, 16:40
                  W normalnym, tzw. ucywilizowanym swiecie (np. kraje skandynawskie),
                  zachowania okreslane tutaj mianem chamskich, praktycznie nie
                  wystepuja.

                  Wystepowanie tych zjawisk na taka skale jak u nas w Polsce jest
                  bardzo symptomatyczne. Spoleczenstwo zdziczalo we wszystkich
                  tych sytuacjach, ktore nosza znamiona przynajmniej czesciowej
                  anonimowosci, wyzwalajacej nietlumione odruchy agresji i
                  tegoz chamstwa, prostactwa, arogancji.

                  I dlatego napisalem, ze jest to material dla lekarzy specjalistow.
                  Nie jest wykluczone, ze wielu z nich czyta to forum w poszukiwaniu
                  materialow do badan. I znajduja to w calej okazalosci.
    • Gość: Poll Re: Do czego służy pas awaryjny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.07, 13:19
      We Włoszech pas awaryjny na autostradzie służy brudasom z PL w TIRach do noclegu
      przez weekend gdy jest zakaz ruchu .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka