emes-nju
07.08.09, 10:14
W watkach, w ktorych klocimy sie ;-) o pieszych, czesto padaja
argumenty, ze trzeba im ustepowac bo sa slabsi (ale mi, ewidentnie
slabszemu, odmawia sie pierwszenstwa przed pociagiem) albo ze maja
tylko chodniki, ktore sa poprzecinane jezdniami - jakoby kanionami
nie do przebycia. (Na temat "argumentow" z gatunku "piesi byli
pierwsi na swiecie" wiec nalezy im sie pierwszenstwo nie bede sie
wypowiadal - z litosci dla autora).
No to, jako wysoce empatyczny czlowiek, pochyle sie nad kierowcami,
ktorzy maja pecha wyjezdzac z ulic podporzadkowanych.
Podporzadkowanie jest niezgodne z podstawowymi prawami! Toz to
prawie niewolnictwo! Mozna tez dopatrzec sie tego, ze ten
podporzadkowany kiedys byl glowny, a potem wybudowano glowniejsza
droge i nie moze sobie spokojnie przejechac! A na pewno ten
podporzadkowany to rdzenny mieszkanic ziem ojcow, ktory jest
zatrzymywany przez przejezdnych. (Proponuje tez zauwazyc, ze obecne
w europejskiej cywilizacji autostrady, w niewyobrazalny wrecz sposob
zaklocaja swobode podrozowania kolumn pieszych i nielicznych
zmotoryzowanych tubulcow!).
No koszmar!
To co? Umawiamy sie, ze z powodu... eeee... no z jakiegos powodu
zaczynamy traktowac wyjezdzajacych z podporzadkowanej
jako "slabszych" i zaczynamy im OBOWIAZKOWO ustepowac?
Tak bardzo chce dorownac moim europejskim kolegom, ze az "wychodze
przed szereg" w propozycjach "pochylania sie nad slabszymi". Bede
mial udany weekend z powodu tej swiadomosci ;-)