Dodaj do ulubionych

A co z jadacymi podporzadkowana?

07.08.09, 10:14
W watkach, w ktorych klocimy sie ;-) o pieszych, czesto padaja
argumenty, ze trzeba im ustepowac bo sa slabsi (ale mi, ewidentnie
slabszemu, odmawia sie pierwszenstwa przed pociagiem) albo ze maja
tylko chodniki, ktore sa poprzecinane jezdniami - jakoby kanionami
nie do przebycia. (Na temat "argumentow" z gatunku "piesi byli
pierwsi na swiecie" wiec nalezy im sie pierwszenstwo nie bede sie
wypowiadal - z litosci dla autora).

No to, jako wysoce empatyczny czlowiek, pochyle sie nad kierowcami,
ktorzy maja pecha wyjezdzac z ulic podporzadkowanych.
Podporzadkowanie jest niezgodne z podstawowymi prawami! Toz to
prawie niewolnictwo! Mozna tez dopatrzec sie tego, ze ten
podporzadkowany kiedys byl glowny, a potem wybudowano glowniejsza
droge i nie moze sobie spokojnie przejechac! A na pewno ten
podporzadkowany to rdzenny mieszkanic ziem ojcow, ktory jest
zatrzymywany przez przejezdnych. (Proponuje tez zauwazyc, ze obecne
w europejskiej cywilizacji autostrady, w niewyobrazalny wrecz sposob
zaklocaja swobode podrozowania kolumn pieszych i nielicznych
zmotoryzowanych tubulcow!).

No koszmar!

To co? Umawiamy sie, ze z powodu... eeee... no z jakiegos powodu
zaczynamy traktowac wyjezdzajacych z podporzadkowanej
jako "slabszych" i zaczynamy im OBOWIAZKOWO ustepowac?

Tak bardzo chce dorownac moim europejskim kolegom, ze az "wychodze
przed szereg" w propozycjach "pochylania sie nad slabszymi". Bede
mial udany weekend z powodu tej swiadomosci ;-)
Obserwuj wątek
    • rekrut1 Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 07.08.09, 10:21
      Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości(a kto wie czy nie bardziej).
      Dodał bym tylko że zgodnie z naszą konstytucją wszyscy jesteśmy równi
      (no może nieliczni równiejsi)wobec prawa i nie(ustawodawca?)pozwólmy
      sobie pluć w twarz! :D
      Pozdr.
      Pazdzioch
    • mejson.e Bez blokowania 07.08.09, 11:23
      Pogięło Cię z tym cynizmem, czy rozpocząłeś już weekend od czegoś mocniejszego albo nielegalnego? ;-)

      A na poważnie, to "podporządkowanym" należy się łaska w przypadkach, gdy "główni" blokują wjazd z podporządkowanej w permanentnym korku.

      Tak jak w tym starym wątku.


      W pozostałych przypadkach sobie poradzą, bez aktu naszego miłosierdzia...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      • edek40 Re: Bez blokowania 07.08.09, 11:33
        > W pozostałych przypadkach sobie poradzą, bez aktu naszego miłosierdzia...

        Niestety, nalezy szowinistycznie zauwazyc, ze czesc radzi sobie po prostu
        wjezdzajac. A taki hanni akceptuje takie pojmowanie prawa drogowego, przenoszac
        odpowiedzialnosc za skutki na jadacego glowna. Z reszta zdaje sie juz byl taki
        precedens w Polsce, gdzie pijany policmajster wyjechal z podporzadkowanej, a
        ukarany za spowodowanie wypadku zostal gosc na glownej, bo... jechal za szybko.
        • habudzik Re: Bez blokowania 08.08.09, 08:42
          edek40 napisał:
          Z reszta zdaje sie juz byl taki
          > precedens w Polsce, gdzie pijany policmajster wyjechal z podporzadkowanej, a
          > ukarany za spowodowanie wypadku zostal gosc na glownej, bo... jechal za szybko.

          Znowu przekrecasz . Z Twojej wypowiedzi wyniika że pijany został niewinny a
          ukarali trzeźwego . To nie prawda . Ukarany został tylko ten co jechał za szybko
          bo drugiego nie można było ukarać bo nieboszczyka się nie da .
      • emes-nju Re: Bez blokowania 07.08.09, 11:36
        mejson.e napisał:

        > Pogięło Cię z tym cynizmem

        Raczej korzystam z logiki, ktora przejawia sie pietnowaniem Polakow
        za to, ze nie ustepuja pieszym na np. gierkowce czy innych
        tranzytowkach.

        > czy rozpocząłeś już weekend od czegoś mocniejszego
        > albo nielegalnego? ;-)

        Do wypisywania bzdur nie musze brac wspomagaczy ;-)

        > A na poważnie, to "podporządkowanym" należy się łaska w
        > przypadkach, gdy "główni" blokują wjazd z podporządkowanej w
        > permanentnym korku.
        > (...)
        > W pozostałych przypadkach sobie poradzą, bez aktu naszego
        > miłosierdzia...

        Ja to zdanie osmielam sie przenosic rowniez na pieszych...

        W gestym ruchu wspolpraca jest niezbedna i, wbrew obiegowym opiniom,
        bardzo ladnie wychodzi. Jak nie ma wiekszego ruchu, to nikomu korona
        z glowy nie spadnie jak przejdzie po przejechaniu jednego czy dwoch
        aut. Tak samo jak nie spada w czasie postoju na czerwonym swietle...
    • edek40 Hanni Ci to wyjasni 07.08.09, 11:26
      Np. to, ze przeciez jadac glowna musisz jechac zawsze tak, aby w momencie
      nieuniknionego zderzenia z pojazdem wyjezdzajacym z podporzadkowanej miec
      na liczniku 0 km/h. Znaczy sie, ze hanni nie uwaza, ze zapomniano o prawach
      wyjezdzajacych z podporzadkowanej i o tym, ze sa one duzo wieksze niz tych,
      ktorzy jada glowna.
    • hanni Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 07.08.09, 11:44
      emes-nju napisał:

      > W watkach, w ktorych klocimy sie ;-) o pieszych, czesto padaja
      > argumenty, ze trzeba im ustepowac bo sa slabsi

      Gdybys dla odmiany zaczal rozumiec to, co czytasz to przezylbys wiele ciekawych
      momentow.

      > ale mi, ewidentnie slabszemu, odmawia sie pierwszenstwa przed pociagiem

      No tak, w Polsce piesi maja szense otrzymania takiego statusu jak na Zachodzie
      tylko wtedy, gdy kierowcy otrzymaja pierwszenstwo przejazdu przed pociagami.
      Inne warianty sa poki co - jak widac - w tych realiach zbyt skomplikowane.
      • emes-nju Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 07.08.09, 12:24
        hanni napisał:

        > Gdybys dla odmiany zaczal rozumiec to, co czytasz to przezylbys
        > wiele ciekawych momentow.

        Czytuje tylko "swierszczyki". Naprawde sadzisz, ze jakbym zaczal je
        rozumiec, to "przezylbym wiele ciekawych momentow"? :-P

        > No tak, w Polsce piesi maja szense otrzymania takiego statusu jak
        > na Zachodzie tylko wtedy, gdy kierowcy otrzymaja pierwszenstwo
        > przejazdu przed pociagami.

        Mysle, ze raczej wtedy, gdy tranzyt zacznie poruszac sie drogami do
        tego przystosowanymi - przystosowanymi miedzy innymi poprzez
        WYELIMINOWANIE ruchu pieszego (!).

        Dopoki tranzyt odbywa sie po drogach z trudem spelniajacych
        stanadardy europejskich drog lokalnych, nie widze szans na
        ZAPEWNIENIE BEZPIECZENSTWA pieszym po dodaniu im nowych praw.

        A moze Ty widzisz? Bo jak zadalem pytanie jak sobie wyobrazasz
        BEZPIECZNE (o racjonalnosc nie pytam, bo racjonalnosc zawsze przegra
        z idea) zatrzymywanie np. gierkowki w porze szczytu z powodu
        pieszych, ktorzy czesto wcale nie chca przejsc, a tylko jakos "sie
        bujneli" w strone jezdni, to cisza jak makiem zasial. No! Prosze o
        pewna recepte na zapewnienie bezpieczenstwa pieszych z
        uwzglednieniem bardzo wielu czynnikow. Nie tylko poboznych zyczen i
        zaklec. (Proponuje zebys zaczac to sobie wyobrazac w czasie jezdy
        autostrada, na ktorej jest ograniczenie do 70 km/h i gesty ruch po
        horyzont. Powodzenia).

        > Inne warianty sa poki co - jak widac - w tych realiach zbyt
        > skomplikowane.

        W Twojej lepetynie tez jakos nie udaje sie zasiac mysli, ze to, co
        sprawdza sie w kraju o rozwinietej sieci drogowej (ktora jakby nie
        patrzec eliminuje ruch pieszy na znacznie wiekszych odcinkach niz
        odstepy pomiedzy przejsciami w miastach) i o motoryzacji
        rozwijajacej sie od kilkudziesieciu lat, niekoniecznie musi sie
        sprawdzic w kraju o sieci drogowej pamietajace zabory, z motoryzacja
        rozwiajaca sie na dobra sprawe od lat 20-tu, za to pod dyktando
        bolszewickiego urzedasa.
        • nazimno Teraz to chyba cos habudzik napisze... 07.08.09, 12:43
          On tego organicznie nie zniesie i nie wytrzyma.
          A i hanni cos doda od siebie.
          Bedzie wesolo.
          • emes-nju Re: Teraz to chyba cos habudzik napisze... 07.08.09, 12:56
            nazimno napisał:

            > Bedzie wesolo.

            Nie bedzie wesolo...

            Tacy jak oni zaczynaja DEZorganizowac drogi w Polsce pod
            dyktando "cudownych recept" z krajow o calkowicie odmiennej
            infrastrukturze i strukturze ruchu. I stad drogi miedzynarodowe
            organizowane sa jak drogi lokalne na Zachodzie, z mikrorondami o
            srednicy nieomal uniemozliwiajacej TIRom sprawne jego przejechanie
            czy niesterowanymi przejsciami dla pieszych na drogach o ruchu
            praktycznie ciaglym. Bo nasze drogi miedzynarodowe technicznie
            faktycznie odpowiadaja drogom lokalnym w Europie.

            Byc moze przelozy sie to na poprawe bezpieczenstwa, ale nie
            do konca wiadomo jakim kosztem. Wedlug mnie koszt ten bedzie wysoki -
            ekonomiczny, ale przeciez kto by sie tym przejmowal; waadza sie
            wyzywi, a nasi forumowi specjalisci od wprowadzania powszechnej
            szczesliwosci nie musza tu zyc i PRACOWAC. I nikt nie pyta sie nas
            co MY uwazamy za dobre. Rozwiazania sa narzucane, bo sprawdzily sie
            gdzie indziej mimo tego, w tym "gdzie indziej" jest zupelnie inaczej
            niz u nas.
            • habudzik Re: Teraz to chyba cos habudzik napisze... 08.08.09, 08:53
              emes-nju napisał:


              > Tacy jak oni zaczynaja DEZorganizowac drogi w Polsce pod
              > dyktando "cudownych recept" z krajow o calkowicie odmiennej
              > infrastrukturze i strukturze ruchu. I stad drogi miedzynarodowe
              > organizowane sa jak drogi lokalne na Zachodzie, z mikrorondami o
              > srednicy nieomal uniemozliwiajacej TIRom sprawne jego przejechanie

              A co nas TIRy obchodzą skoro jadą sobie wolno ? To kwestia wygody a nie
              bezpieczeństwa podróżowania . Ledwo przeciskający się tir przez mikrorondo nie
              grozi nikomu wypadkiem . Jest tylko żałosnym widokiem .




              > czy niesterowanymi przejsciami dla pieszych na drogach o ruchu
              > praktycznie ciaglym.

              Kłamiesz . Niesterowane przejścia sa tam na drogach o ruchu ciagłym .


        • hanni I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 07.08.09, 12:52
          emes-nju napisał:

          > Dopoki tranzyt odbywa sie po drogach z trudem spelniajacych
          > stanadardy europejskich...

          Sam przeciez podales link mowiacy, ze 50% ruchu towarowego na drogach w Polsce
          odbywa sie na 5% drog. Pozostale 50% rozplywa sie na pozostalych 95% polskich
          drog. Problem wynikajacy z tranzytu", jesli w ogole dotyczylby tych 5% drog a
          nie prawie wszystkich 95%. Dlatego zwalanie wszystkiego na "tranzyt" jest tak
          samo niepowazne jak domaganie sie pierwszenstwa przejazdu przed pociagiem.

          Dola polskiego pieszego jest jaka jest nie z powodu "tranzytu" tylko z powodu
          "dylematow" nekajacych kierowcow i pieszych bioracych sie z sytuacji "starcia"
          na drodze miedzy jednymi i drugimi a nie wzajemnego poszanowania i wspolpracy.

          • emes-nju Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 07.08.09, 12:58
            hanni napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > Dopoki tranzyt odbywa sie po drogach z trudem spelniajacych
            > > stanadardy europejskich...
            >
            > Sam przeciez podales link mowiacy, ze 50% ruchu towarowego na
            > drogach w Polsce odbywa sie na 5% drog.

            I wbrew temu, ze w to nie wierzysz, tam z cala pewnoscia dochodzi do
            najwiekszej liczby groznych wypadkow. I wbrew temu co Ci sie wydaje
            tylko te drogi sa problemem odrozniajacym nasze statystyki
            smiertelnosci od sredniej europejskiej!
            • hanni Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 07.08.09, 13:05
              emes-nju napisał:

              > I wbrew temu, ze w to nie wierzysz, tam z cala pewnoscia dochodzi do
              najwiekszej liczby groznych wypadkow.

              "Z cala pewnoscia" to ja tylko widze, ze poki co nie masz absolutnie niczego na
              poparcie tej odwaznej tezy. Nie mowiac o tym, ze gdyby nawet tak bylo, to
              musialbys jeszcze wykazac, jaki odsetek tych wypadkow rzeczywiscie jest z powodu
              "tranzytu" a nie najzwyczajniej z powodu "bezpiecznej i dynamicznej" jazdy,
              ktora skonczyla sie na drzewie bo droga hamowania wyliczona przez miszcza byla o
              30 metrow dluzsza niz odstep do drzewa.

              > I wbrew temu co Ci sie wydaje
              > tylko te drogi sa problemem odrozniajacym nasze statystyki
              > smiertelnosci od sredniej europejskiej!

              O ja cie! Czyli 95% polskich drog to.... Zachod.

              Juz sie ciesze na fakty i statystyki, ktore to potwierdzaja.
              • emes-nju Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 07.08.09, 13:15
                hanni napisał:

                > Juz sie ciesze na fakty i statystyki, ktore to potwierdzaja.

                Zobaczysz je tak samo, jak ja Twoje odpowiedzi na moje pytania.
                Tobie nie chce sie pomyslec, a mi poszukac :-P
                • hanni Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 07.08.09, 13:22
                  Jakie znow "pytania"?

                  Czyli teraz myslisz, ze mozesz sobie do woli fantazjowac bo nie odpowiedzialem
                  ci na jekies "pytania"?
                  • emes-nju Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 07.08.09, 13:30
                    Jakie pytania?

                    Jak wyobrazasz sobie zapewnienie bezpieczenstwa (pieszym i
                    kierowcom) na pozamiejskiej dwujezdniowej bardzo ruchliwej drodze w
                    rejonie przejscia dle pieszych, jezeli na widok kazdego czlowieka
                    obok jezdni trzeba sie bezwzglednie zatrzymywac. Bez zaklec i
                    poboznych zyczen. Pomysl o tym jadac autostrada - mozesz nawet sobie
                    zwolnic do 70 km/h i pomyslec.

                    (Na razie tylko w rejonie przejsc - potem porozmawiamy o prawie
                    pieszych do chodzenia po drogach tak, jak po chodnikach).
                    • hanni Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 07.08.09, 13:57
                      emes-nju napisał:

                      > Jakie pytania?
                      >
                      > Jak wyobrazasz sobie zapewnienie bezpieczenstwa (pieszym i
                      > kierowcom) na pozamiejskiej dwujezdniowej ....


                      Mozemy chetnie podyskutowac na takie tematy ale jezeli te pytania i moje
                      odpowiedzi na nie maja byc warunkiem wstepnym do czekolowiek a szczegolnie do
                      udowodnienia bzdur, ktore sam piszesz gdzie indziej to daruj sobie.

                      Nie zwyklem prowadzic dyskusji na takim poziomie.
                    • tymon99 Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 08.08.09, 23:06
                      ile wynosi prędkość dozwolona w miejscu, które opisujesz?
                      • emes-nju Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 10:15
                        tymon99 napisał:

                        > ile wynosi prędkość dozwolona w miejscu, które opisujesz?

                        Na gierkowce?

                        Na czesci przejsc 70, ale zdarzaja sie tez takie bez ograniczen,
                        czyli mozna jechac 100 km/h (ciekawe jak ma sie to do nakazu
                        zachowania ostroznosci itd?).

                        Wedlug naszego szwajcarskiego sfjentoszka nalezy na takich drogach
                        zatrzymywac sie na widok pieszego...
                        • tymon99 Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 10:36
                          o, to tego miejsca nie kojarzę: poza terenem zabudowanym, z przejściem dla
                          pieszych i bez znaku ograniczenia prędkości!

                          a tak w ogóle: oczywiście, że należy się zatrzymywać.
                          • emes-nju Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 10:54
                            tymon99 napisał:

                            > a tak w ogóle: oczywiście, że należy się zatrzymywać.

                            A potrafisz podac recepte na bezpieczne (dla wszytkich) zatrzymanie
                            dwupasmowego poteznego ruch jadacego "tylko" "bezpieczne" 70 km/h.

                            Bo ja nie.
                            • tymon99 Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 11:18
                              recepta: na widok pieszego wkraczającego na przejście każdy zatrzymuje swój
                              własny pojazd hamulcem roboczym..
                              niebezpieczeństwa mogą pojawić się tylko ze strony:
                              a) omijających pojazd, który zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu
                              b) nie obserwujących uważnie drogi i jej otoczenia
                              c) jadących bez zachowania prawidłowego odstępu od pojazdu poprzedzającego
                              • emes-nju Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 11:43
                                tymon99 napisał:

                                > recepta: na widok pieszego wkraczającego na przejście każdy
                                > zatrzymuje swój własny pojazd hamulcem roboczym.

                                Rozumiem.

                                Ja widze, ja hamuje. A za mna jedzie TIR, na lewym pasie inny i
                                calkiem zaslaniaja widocznosc, a wiec jadacy za TIRami nie maja
                                wiekszych szans na zauwazenie pieszego - nie potrafia wiec ocenic
                                czy TIRy tylko zmniejszaja predkosc (na widok ograniczenia) czy
                                hamuja, a wiec reakcja jadacych za TIRami sila rzeczy jest mocno
                                opozniona. A jeszcze dalej jest zakret, za ktorym dopiero pojawia
                                sie ograniczenie predkosci i znak informujacy o przejsciu. A ruch
                                jest duzy i jadacy ok. 100 km/h...

                                Wyobraz sobie, ze jadacy kilkaset m z tylu nie musza wiedziec czy
                                swiatla stop pojawiajace sie w kolumnie, to zmniejszanie predkosci
                                czy hamowanie do zera. Pamietaj, ze PRZEPISOWE 100 km/h, to prawie
                                30 m/s - znaki sa w odleglosci ok. 300 m, a wiec na analizowanie
                                sytuacji w gestym ruchu nie ma czasu! SEKUNDA opoznienia w podjeciu
                                decyzji czy podhamowujemy (na widok ograniczenia), czy hamujemy (na
                                widok... eeee... na brak widoku pieszego) wystarczy, zeby doszlo do
                                wypadku.

                                A potem jest ta taka wysmiewana "cofajaca sie fala" i karambol. (Na
                                gierkowce zdarzaja sie minikarambole - widzialem - tylko z powodu
                                zmniejszania predkosci ze 100 do 70 km/h - co bedzie sie dzialo jak
                                trzeba bedzie sie zatrzymywac na widok pieszych?)

                                Ja jednak poprosze o recepte ADEKWATNA do natezenia i rodzaju ruchu
                                (w sumie mozesz do wymyslania posluzyc sie przykladem autostrady, bo
                                gierkowka przenosi podobny ruch, na podobnej drodze - nieco tylko
                                wolniej). Wiesz... Chce recepte REALNA, a nie skladajaca sie z
                                poboznych zyczen - zakladajaca perfekcyjne zachowanie WSZYSTKICH na
                                drodze i nikle natezenie ruchu umozliwiajace daleka obserwacje
                                sytuacji na drodze.
                                • hanni Mission impossible 10.08.09, 11:54
                                  emes-nju napisał:

                                  > Ja widze, ja hamuje. A za mna jedzie TIR, na lewym pasie inny i
                                  > calkiem zaslaniaja widocznosc, a wiec jadacy za TIRami nie maja
                                  > wiekszych szans na zauwazenie pieszego - nie potrafia wiec ocenic
                                  > czy TIRy tylko zmniejszaja predkosc (na widok ograniczenia) czy
                                  > hamuja, a wiec reakcja jadacych za TIRami sila rzeczy jest mocno
                                  > opozniona.

                                  Ja cie piernicze.... Czyli mission impossible: "Najlepsi kierowcy Europy" nie
                                  moga najzwyczajniej zatrzymac samochodu przed przejsciem bo.... tiry z tylu
                                  zaslaniaja wszystko i nikt nic nie wie a jeden wjezdza na drugiego.

                                  Maja znaki jak byk, ze przejscie, sa ograniczenia ale nie sposob zahamowac!

                                  Jesli jedziesz za tirem to nikt nie zwalnia cie z obowiazku obserwowania drogi i
                                  znakow. Jesli nie potrafisz wyhamowac za tirm(!), jesli nie wiedzisz znakow i
                                  nie wiesz co symbolizuja to raczej nie powinienes siadac w ogole za kolkiem.


                                  • emes-nju Re: Mission impossible 10.08.09, 12:01
                                    Nie, zajaczku puszysty!

                                    Na drogach tranzytowych w krajach rozwinietych (czyli na
                                    autostradach) nie ma przejsc dla pieszych i wlasnie dlatego jest tam
                                    bezpiecznie. Nawet Polacy nie zabijaja pieszych na autostradach :-P

                                    No chyba, ze potrafisz mi podac przyklady zachodnich drog (o
                                    podobnych parametrach jak nasze drogi miedzynarodowe!) o
                                    natezeniu ruchu odpowiadajacym polskiej sredniej na drogach
                                    miedzynarodowych. Ale nie pojedyncze przyklady "wypadkow przy
                                    pracy", a caly system drog!

                                    I jeszcze raz. Jak BEZPIECZNIE zatrzymac dluga (ciagla) kolumne
                                    samochodow na wielopasmowej drodze o ograniczeniu do 100 km/h?
                                    • habudzik Re: Mission impossible 10.08.09, 12:07
                                      emes-nju napisał:


                                      > I jeszcze raz. Jak BEZPIECZNIE zatrzymac dluga (ciagla) kolumne
                                      > samochodow na wielopasmowej drodze o ograniczeniu do 100 km/h?

                                      Nie do 100 tylko co najwyżej do 70km/h . Problem rzeczywiście istnieje bo jadą
                                      tam wszyscy jak autostradą .
                                    • hanni Re: Mission impossible 10.08.09, 12:10
                                      emes-nju napisał:

                                      > Na drogach tranzytowych w krajach rozwinietych (czyli na
                                      > autostradach) nie ma przejsc dla pieszych

                                      Ale sa na tysiacach drog krajowych i w miejscowosciach, ktorymi porusza sie
                                      czesto wiecej samochodow niz w Polsce.

                                      > i wlasnie dlatego jest tam bezpiecznie.

                                      Jest dlatego bezpiecznie, bo tamtejsi kierowcy (o dziwo!) potrafia w takich
                                      samych warunkach zatrzymac samochod przed przejsciem.


                                      > No chyba, ze potrafisz mi podac przyklady zachodnich drog (o
                                      > podobnych parametrach jak nasze drogi miedzynarodowe!) o
                                      > natezeniu ruchu odpowiadajacym polskiej sredniej na drogach
                                      > miedzynarodowych.

                                      Juz ci wyliczylem, ze 70% ruchu w Niemczech odbywa sie poza autostradami (drogi
                                      krajowe, lokalne, miejscowosci). To ciagle jakies 3,5 raza wiecej niz na
                                      wszystkich drogach w Polsce. Jak sobie wlasciwie wyobrazasz ten ruch? Myslisz,
                                      ze nie ma tam tirow i ciezarowek tak samo zaslaniajacych widocznosc?


                                      > I jeszcze raz. Jak BEZPIECZNIE zatrzymac dluga (ciagla) kolumne
                                      > samochodow na wielopasmowej drodze o ograniczeniu do 100 km/h?

                                      Jeszcze raz: Przy pomocy narzedzia zwanego "hamulec".
                                      • emes-nju Re: Mission impossible 10.08.09, 12:50
                                        hanni napisał:

                                        > emes-nju napisał:
                                        >
                                        > > Na drogach tranzytowych w krajach rozwinietych (czyli na
                                        > > autostradach) nie ma przejsc dla pieszych
                                        >
                                        > Ale sa na tysiacach drog krajowych i w miejscowosciach, ktorymi
                                        > porusza sie czesto wiecej samochodow niz w Polsce.

                                        Prosze o przyklady SIECI takich drog. Drog, ktore, jak nasze
                                        krajowki (5% drog bitych) przyjmuja 34% ruchu. Drog, ktorych czescia
                                        jest siec miedzynarodowa.
                                        • hanni Re: Mission impossible 10.08.09, 13:05
                                          emes-nju napisał:

                                          > Prosze o przyklady SIECI takich drog.

                                          Jakich znow "drog"? Kazda przecietna droga krajowa w Niemczech jest dwupasmowa i
                                          ma natezenie ruchu nie odbiegajace od podobnych drog w Polsce. Do tego, tymi
                                          drogami porusza sie przynajmniej 3 razy wiekszy ruch niz lacznie w Polsce. Czego
                                          jeszcze nie rozumiesz?


                                          > Drog, ktore, jak nasze krajowki (5% drog bitych) przyjmuja 34% ruchu.

                                          A coz to za "wypowiedz"? Co ma z niej wynikac? Ze natezenie ruchu na polskich
                                          drogach krajowych jest wyzsze niz na Zachodzie? Czy moze nizsze?
                                      • emes-nju PS 10.08.09, 12:59
                                        hanni napisał:

                                        > emes-nju napisał:
                                        >
                                        > > I jeszcze raz. Jak BEZPIECZNIE zatrzymac dluga (ciagla) kolumne
                                        > > samochodow na wielopasmowej drodze o ograniczeniu do 100 km/h?
                                        >
                                        > Jeszcze raz: Przy pomocy narzedzia zwanego "hamulec".

                                        Ok.

                                        Pojedz sobie na autostrade w czasie duzego ruchu, rozpedz sie do 100
                                        km/h i poszukaj kogos jadacego z podobna predkoscia prawym pasem.
                                        Zrownaj sie z nim jadac lewym. Po jakims czasie zwolnij do 70 km/h,
                                        a nastepnie uzyj narzedzia zwanego "hamulec" i sie zatrzymaj.
                                        Zaobserwuj jak jadacy za Toba uzyja swoich narzedzi
                                        zwanych "hamulec". Proponuje obserwacje nieco dalsza niz wlasny
                                        tylny zderzak.

                                        A jak juz zaobserwujesz, to spierd... przekraczajac wszystkie
                                        mozliwe ograniczenia, zeby Cie po sadach nie ciagali :-P
                                        • hanni Re: PS 10.08.09, 13:08
                                          emes-nju napisał:

                                          >
                                          > Pojedz sobie na autostrade w czasie duzego ruchu,

                                          Po raz kolejny.... Dyskutujemy tutaj nie o autostradzie tylko o Gierkowce
                                          ktora jest zorganizowana zupelnie inaczej niz autostrada.

                                          • emes-nju Re: PS 10.08.09, 13:11
                                            hanni napisał:

                                            > emes-nju napisał:
                                            >
                                            > >
                                            > > Pojedz sobie na autostrade w czasie duzego ruchu,
                                            >
                                            > Po raz kolejny.... Dyskutujemy tutaj nie o autostradzie tylko o
                                            > Gierkowce

                                            Dlatego, czego jak zwykle nie zauwazyles, w opisie doswiadczenia
                                            sprowadzilem autostrade do gierkowki. Zmniejszylem predkosc przy
                                            jakiej masz wykonac zadanie. Wiecej nic zmieniac nie trzeba.

                                            Boisz sie? Przeciez predkosc bedzie mniejsza, a wiec nic nie moze
                                            sie stac! Przepisy tego przypilnuja. Oraz narzedzia
                                            zwane "hamulec" :-P
                                            • hanni Re: PS 10.08.09, 13:15
                                              emes-nju napisał:

                                              > Wiecej nic zmieniac nie trzeba.

                                              Moze wez dla odmiany przejedz sie kiedys autostrada i zobacz, jak jest zbudowana
                                              i zorganizowana? Przyda ci sie takie doswiadczenie.

                                              • emes-nju Re: PS 10.08.09, 13:21
                                                hanni napisał:

                                                > Moze wez dla odmiany przejedz sie kiedys autostrada i zobacz, jak
                                                > jest zbudowana i zorganizowana? Przyda ci sie takie doswiadczenie.

                                                Wyobraz sobie, ze miewalem taka przyjemnosc.

                                                Wyobraz sobie, ze wlasnie dlatego wiecej widze podobienstw
                                                (FAKTYCZNYCH!!!) gierkowki do autostrady, niz roznic. Natezenie i
                                                struktura ruchu sa podobne. Uklad jezdni identyczny.
                                                Rozni nas
                                                limit predkosci, ktory ma zapewniac bezpieczenstwo na setkach
                                                skrzyzowan, przejsc dla pieszych i innych atrakcji na autostradach
                                                nieobecnych.

                                                Wyobraz sobie zatem swoja ruchliwa autostrade z limitem predkosci
                                                100 km/h, koniecznoscia zatrzymywania sie przed pieszymi w miejscach
                                                ograniczen do 70 km/h i bedziesz mial gierkowke. Bedzie na
                                                takiej "autostradzie" bezpiecznie, bo pozmniejszano limity predkosci
                                                i nadano jej inna nazwe?

                                                Zejdz na ziemie, co?
                                                • hanni Re: PS 10.08.09, 13:42
                                                  emes-nju napisał:

                                                  > Wyobraz sobie, ze miewalem taka przyjemnosc.

                                                  To dziekuje Bogu, ze nie bylo mnie wtedy w poblizu.

                                                  > Wyobraz sobie, ze wlasnie dlatego wiecej widze podobienstw
                                                  > (FAKTYCZNYCH!!!) gierkowki do autostrady, niz roznic. Natezenie i
                                                  struktura ruchu sa podobne. Uklad jezdni identyczny.


                                                  Acha... "Wiecej podobienstw niz roznic" i "uklad identyczny". Barierki
                                                  odzielajace jezdnie, brak przejsc dla pieszych i skrzyzowania wylacznie
                                                  bezkolizyjne, jakosc nawierzchni, szeroki pas awaryjny itd. itd. to jak sie
                                                  domyslam minimalna roznca wobec zasadniczego podobienswa jakim jest Natezenie
                                                  i struktura ruchu


                                                  Dobre. Miedzy porsche i maluchem tez - jak sie domyslam - widzisz wiecej
                                                  podobienstw niz roznic: maja po cztery kolka, rure wydechowa i silnik z tylu!


                                                  > Wyobraz sobie zatem swoja ruchliwa autostrade z limitem predkosci
                                                  > 100 km/h, koniecznoscia zatrzymywania sie przed pieszymi w miejscach
                                                  ograniczen do 70 km/h i bedziesz mial gierkowke.

                                                  Nie, nie bede mial, poniewaz w przeciwienstwie do ciebie wiem, ze Syrenka
                                                  to nie Porsche i ze Gierkowka to nie autostrada.
                                                  Dlatego wiem, ze jadac Gierkowka musze sie zachowywac zupelnie inaczej niz jadac
                                                  autostrada, tak samo, jak jadac w terenie zabudowanym musze sie zachowywac
                                                  zupelnie inaczej niz jadac droga krajowa.

                                                  Poza tym nie widze powodu, dlaczego mialbym Gierkowke porownywac do autostrady,
                                                  skoro tysiace drog krajowych na zachodzie mimo podobnego natezenia i
                                                  struktury
                                                  ma gorsze standardy od Gierkowki a ludzie mimo to wiedza, co maja
                                                  robic, gdy widza znaki z ograniczeniami i przejscia dla pieszych.
                                                  • emes-nju A zaklinaj sobie rzeczywistosc :-P n/t 10.08.09, 14:06

                                                  • hanni Czy to ja zaklinam Gierkowke na autostrade?? 10.08.09, 14:18
                                                    To przeciez chyba ja caly czas tlumacze ci, ze Gierkowka nie ma nic wspolnego z
                                                    autostrada i ze dlatego nalezy poruszac sie nia zupelnie inaczej.

                                                    To przeciez chyba ty piszac o Gierkowce na okraglo pleciesz o autostradzie, i ze
                                                    widzisz "wiecej podobienstw niz roznic" choc standardy obu drog sa ewidentnie
                                                    odmienne.

                                                    Kto z nas tutaj "zaklina rzeczywistosc"?
                                                  • emes-nju Re: Czy to ja zaklinam Gierkowke na autostrade?? 10.08.09, 15:22
                                                    hanni napisał:

                                                    > To przeciez chyba ja caly czas tlumacze ci, ze Gierkowka nie ma
                                                    > nic wspolnego z autostrada

                                                    Ma. Natezenie i rodzaj ruchu. Klasyfikacja nie drogi nie zmienia
                                                    FIZYCZNYCH wlasciwosci tego ruchu!!!
                                                    A z punktu widzenia fizyku
                                                    ruchu, ruch na gierkowce, czy to Ci sie podoba, czy nie, jest
                                                    bardziej podobny do autostradowego niz lokalnego (jak Ty bys wolal).
                                                    Zaklecia tego nie zmienia, zajaczku puszysty.

                                                    Nazwa - klasyfikacja - drogi nie jest ZAKLECIEM sprawiajacym, ze
                                                    nagle robi sie bezpiecznie. Gierkowka musi radzic sobie z rodzajem i
                                                    natezeniem ruchu takim, jak na autostradzie i zadne zaklecia nie
                                                    zmnienia tego, ze w wyniku zaprogramowanej kolizyjnosci tej
                                                    drogi, MUSI dochodzic do kolizji. To nie sa prawa Murphy'ego - to
                                                    rachunek prawdopodobienstwa.
                                                  • hanni Paranoja - Gierkowka to jednak autostrada 10.08.09, 16:51
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Ma. Natezenie i rodzaj ruchu.

                                                    Tylko, ze "natezenie i rodzaj ruchu" to nie cecha drogi tylo
                                                    cecha...ruchu ogorku puszysty. Droga jest albo nie jest autostrada nie
                                                    dlatego bo panuje na niej takie a nie inne "natezenia i rodzaju ruchu" a dlatego
                                                    bo posiada albo nie posiada okreslone rozwiazania klasyfikujace ja jako
                                                    autostrada lub nie. I Gierkowka tych rozwiazan nie ma - ergo: nie mozna
                                                    jezdzic nia jak autostrada tylko jak zwykla droga krajowa.

                                                    > Klasyfikacja nie drogi nie zmienia FIZYCZNYCH wlasciwosci tego ruchu!!!

                                                    Owszem zmienia. Taka droga jak Gierkowka ruch nie moze przemieszczac sie tak jak
                                                    autostrada. Stad okreslone ograniczenia

                                                    > A z punktu widzenia fizyku ruchu, ruch na gierkowce, czy to Ci sie
                                                    > podoba, czy nie, jest bardziej podobny do autostradowego niz
                                                    > lokalnego

                                                    "z punktu widzenia fizyku ruchu" krolik jest bardziej podobny do tygrysa niz do
                                                    kury ale mimo to krolik nie jest w stanie rozszarpac konia. I zadne zaklecia
                                                    tego nie zmienia, ogorku puszysty.

                                                    > Nazwa - klasyfikacja - drogi nie jest ZAKLECIEM sprawiajacym, ze
                                                    > nagle robi sie bezpiecznie.

                                                    Autostrada nie jest duzo bezpieczniejsza z powodu nazwy, tylko z powodu szeregu
                                                    rozwiazan technicznych nie wystepujacych na Gierkowce i ktore czynia ja o
                                                    wiele bezpiecniejsza od Gierkowki.


                                                    > Gierkowka musi radzic sobie z rodzajem i natezeniem ruchu takim, jak na
                                                    autostradzie

                                                    Nie tylko Gierkowka. Tysiace kilometrow drog krajowych w calej Europie
                                                    maja takie samo "natezenie i rodzaj ruchu" jak na Gierkowce i mimo to, kierowcy
                                                    wiedza, co maja robic, gdy zblizaja sie do skrzyzowania, ograniczenia predkosci
                                                    albo przejscia dla pieszych.


                                                    > i zadne zaklecia nie zmnienia tego, ze w wyniku zaprogramowanej
                                                    > kolizyjnosci
                                                    tej drogi, MUSI dochodzic do kolizji.

                                                    Dokladnie tak samo, jak na 95% drog w Niemczech, ktore nie
                                                    sa
                                                    autostradami i ktorymi porusza sie taki sam ruch jak Gierkowka. Ale
                                                    choc ruchu na tychu drogach jest 3 razy wiecej niz w Polsce, ilosc zabitych jest
                                                    bez porownania mniejsza.



                                                  • emes-nju Re: Paranoja - Gierkowka to jednak autostrada 10.08.09, 17:02
                                                    Juz wiem, ze na Zachodzie ruch tranzytowy, wymieszany z lokalnym,
                                                    rolniczym itd. odbywa sie po drogach gorszych niz nasze DK, a jednak
                                                    jest bezpiecznie. Po autostradach nikt nie jezdzi, bo... no bo nie.
                                                    Wynika z tego, ze na Zachodzie autostrady sa po to, zebysmy my,
                                                    polaczki, im zazdroscili, a nie po to, zeby separowac rozne rodzaje
                                                    ruchu.

                                                    Wiem juz tez, ze wielopasmowy ruch na autostradzie jest bezpieczny,
                                                    bo sa "urzadzenia", a identyczny pod wzgledem natezenia i struktury
                                                    na gierkowce jest bezpieczny, bo... no bo jest bezpieczny, bo ktos
                                                    to zadekretowal, podpisal, zatwierdzil itd. Tylko prawa fizyki jakos
                                                    tych dekretow sluchac nie chca i gierkowka, mimo najszczerszych
                                                    chceci fotoradarowcow (predkosci zmniejszyly sie od zaistalowania
                                                    masztow bardzo znacznie), droga bezpieczna nadal nie jest.

                                                    Zaklecia nie pomagaja. Skoro nie pomagaja obecne, to przeciez nic
                                                    nie stoi na przeszkodzie, zeby zaprowadzic nowe porzadki i do juz
                                                    niebezpiecznej drogi, dodac nowy element (koniecznosc zatrzymywania
                                                    sie przed przejsciami), ktory bedzie bezpieczny, bo... no bo bedzie
                                                    bezpieczny, bo ktos to zadekretuje, podpisze, zatwierdzi itd.
                                                  • hanni I po co tak histeryzujesz? 10.08.09, 17:30
                                                    Naprawde myslisz, ze na 95% drog w Niemczech, ktore nie sa
                                                    autostradami
                                                    nie ma tirow, ciezarowek, skoro natezenie ruchu na tych drogach
                                                    jest ponad 3 razy wieksze od natezenia ruchu na wszystkich drogach w Polsce?



                                                  • emes-nju Ja nie histeryzuje 10.08.09, 17:58
                                                    - ide na browar, bo mam dosc jalowej dyskusji.

                                                    Wiem juz, ze wystarczy zaklecie i juz jest bezpiecznie. Nie
                                                    ma zadnego znaczenia, ze Hanni na autostradzie na odcinku np. 500 km
                                                    nie ma ZADNEGO punktu kolizyjnego, a emes na polskiej drodze ma je
                                                    co pol kilometra. Wystarczy rzucic zaklecie, postawic ZNAK (pojecie
                                                    magiczne) i juz statystyki wypadkow w Polsce i na Zachodzie sie
                                                    zrownaja :-P

                                                    Klopot w tym, ze emes wierzy w rachunek prawdopodobienstwa (dlatego
                                                    wie, ze jak moze dojsc do wypadku, to predzej czy pozniej dojdzie; w
                                                    ten rachunek wierza tez zachodni specjalisci i dlatego projektuja
                                                    maksymalnie bezkolizyjne drogi), a Hanni oraz nasi fspanjali ot
                                                    drug, w zaklecia (stad wysyp ZNAKOW i roznych szykan bedacych
                                                    WYLACZNIE kolejnymi punktami potencjalnych kolizji na i tak bardzo
                                                    kolizyjnych polskich drogach, zamiast zmniejszania tej kolizyjnosci).

                                                    Dlatego ide na browar. Z betonem lepiej sie nie silowac. I wcale to
                                                    nie znaczy, ze beton jest lepszy, ani ze wygral :-)
                                                  • hanni Alez histeryzujesz 10.08.09, 18:09
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Nie ma zadnego znaczenia, ze Hanni na autostradzie na odcinku np. 500 km
                                                    > nie ma ZADNEGO punktu kolizyjnego, a emes na polskiej drodze ma je
                                                    > co pol kilometra. Wystarczy rzucic zaklecie, postawic ZNAK (pojecie
                                                    > magiczne) i juz statystyki wypadkow w Polsce i na Zachodzie sie
                                                    > zrownaja :-P

                                                    Jak widac nie. Mimo, ze w takich Niemczych drog o ruchu nie odbiegajacym
                                                    od Gierkowki jest znacznie wiecej niz w Polsce, ilosc ofiar jest tam
                                                    bezporownania nizsza.
                                                    I nie dlatego, bo ta droga jest zakleta, tylko dlatego, ze kierowcy jezdzacy nia
                                                    zachowuja sie jak na drodze a nie jak na autostradzie.

                                                    > Klopot w tym, ze emes wierzy w rachunek prawdopodobienstwa (dlatego
                                                    > wie, ze jak moze dojsc do wypadku, to predzej czy pozniej dojdzie;

                                                    W Polsce jednak na porownywalnych drogach o wiele czesciej niz w innych krajach
                                                    - z prostej przyczyny bo wielu kierowcow zachowuje sie tak, jakby jechali
                                                    autostrada a nie zwykla droga.


                                                    > ten rachunek wierza tez zachodni specjalisci i dlatego projektuja
                                                    > maksymalnie bezkolizyjne drogi)

                                                    Powiedz jeszcze tylko, na czym polega "bezkolizyjnosc" 95% drog
                                                    niemieckich, ktore nie sa autostradami i ktore przenosza jakies 3,5 raza
                                                    wiecej
                                                    ruchu niz w calej Polsce?

                                                    Moze po browarze ci sie rozjasni.
                                • habudzik Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 12:05
                                  emes-nju napisał:

                                  > tymon99 napisał:
                                  >
                                  > > recepta: na widok pieszego wkraczającego na przejście każdy
                                  > > zatrzymuje swój własny pojazd hamulcem roboczym.
                                  >
                                  > Rozumiem.
                                  >
                                  > Ja widze, ja hamuje. A za mna jedzie TIR, na lewym pasie inny i
                                  > calkiem zaslaniaja widocznosc, a wiec jadacy za TIRami nie maja
                                  > wiekszych szans na zauwazenie pieszego - nie potrafia wiec ocenic
                                  > czy TIRy tylko zmniejszaja predkosc (na widok ograniczenia) czy
                                  > hamuja, a wiec reakcja jadacych za TIRami sila rzeczy jest mocno
                                  > opozniona.

                                  Jeśli będą jechać w przepisowej odległości to nic im nie będzie .
                                  • hanni Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 12:11
                                    habudzik napisał:

                                    > Jeśli będą jechać w przepisowej odległości to nic im nie będzie .

                                    Uwzgledniajac jeszcze srednia droge hamowania tira to rzeczywiscie nieslychanie
                                    trudne zadanie...
                                    • habudzik Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 12:12
                                      To juz nawet pominąłem coby nie dobijać gościa .
                            • hanni Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 11:31
                              emes-nju napisał:

                              > A potrafisz podac recepte na bezpieczne (dla wszytkich) zatrzymanie
                              > dwupasmowego poteznego ruch jadacego "tylko" "bezpieczne" 70 km/h.

                              Uzyc hamulca.

                              > Bo ja nie.

                              To zrob prawo jazdy. Tam ci powiedza jak poslugiwac sie samochodem, np. jak hamowac.
                        • hanni Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 11:30
                          emes-nju napisał:

                          > Na czesci przejsc 70, ale zdarzaja sie tez takie bez ograniczen,

                          Kazde przejscie jest wyraznie oznakowane i z daleka widoczne. Jesli brakuje
                          ograniczenia to kazdy kierowca ma cos takiego, co nazwa sie mozg.

                          > czyli mozna jechac 100 km/h (ciekawe jak ma sie to do nakazu
                          > zachowania ostroznosci itd?).

                          A tak, ze jesli masz znaki pionowe i poziome to znaczy, ze nalezy zachowac sie
                          tak, jak przed przejsciem.

                          > Wedlug naszego szwajcarskiego sfjentoszka nalezy na takich drogach
                          > zatrzymywac sie na widok pieszego...

                          A dlaczego nie?
                          • habudzik Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 11:38
                            hanni napisał:

                            > emes-nju napisał:
                            >
                            > > Na czesci przejsc 70, ale zdarzaja sie tez takie bez ograniczen,
                            >
                            > Kazde przejscie jest wyraznie oznakowane i z daleka widoczne. Jesli brakuje
                            > ograniczenia to kazdy kierowca ma cos takiego, co nazwa sie mozg.

                            O to właśnie chodzi że nie ma tam przejścia bez ograniczenia . Takie wymyślił
                            sobie Emciak . Może co prawda się zdarzyć że znaku nie będzie ale tylko dlatego
                            że ktoś go wcześniej "zdemontował" . Mało tego . Przepisy nakazują zwolnić przed
                            przejściem nawet jeśli mamy ograniczenie np do 70km/h bo ograniczenie jest do
                            strefy a nie samego przejścia czyli w strefie nie szybciej niz 70km/h a przed
                            przejsciem dobrze widocznym jeszcze dodatkowo zwalniamy.
                            • hanni Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 11:45
                              habudzik napisał:

                              > O to właśnie chodzi że nie ma tam przejścia bez ograniczenia . Takie wymyślił
                              > sobie Emciak . Może co prawda się zdarzyć że znaku nie będzie ale tylko dlatego
                              > że ktoś go wcześniej "zdemontował" . Mało tego . Przepisy nakazują zwolnić prze
                              > d
                              > przejściem nawet jeśli mamy ograniczenie np do 70km/h bo ograniczenie jest do
                              > strefy a nie samego przejścia czyli w strefie nie szybciej niz 70km/h a przed
                              > przejsciem dobrze widocznym jeszcze dodatkowo zwalniamy.

                              Wlasciwie oczywiste ale on, jak i wielu innych "najlepszych kierowcow Europy"
                              nie maja po prostu "recepty", jak sie "bezpiecznie dla wszystkich" zatrzymac.
                              • kozak-na-koniu Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 11:53
                                Nie wiem jak jest w Szwajcarii, ale w Polsce:
                                a/ na drogach głównych o dużym natężeniu ruchu są źle oznakowane,
                                niewidoczne przejścia dla pieszych, bez ograniczeń prędkości dla
                                kierowców. Odpowiedzialni za takie ich wyznaczenie powinni
                                odpowiadać przed sądem za usiłowanie popełnienia morderstwa.
                                b/ Zapis o zwolnieniu przed przejściem jest typowym przykładem
                                przepisu nieprecyzyjnego, nie do wyegzekwowania,
                                wprowadzonego "kuchennymi drzwiami", zapewne pod wpływem jakiegoś
                                durnego lobby. Jeśli jechałem 70km/godz., to ile mam zwolnić? A
                                jeśli jechałem 40kmgodz.?
                                • hanni Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 11:58
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > Nie wiem jak jest w Szwajcarii, ale w Polsce:
                                  > a/ na drogach głównych o dużym natężeniu ruchu są źle oznakowane,
                                  > niewidoczne przejścia dla pieszych, bez ograniczeń prędkości dla
                                  > kierowców.

                                  Zdecydowana wiekszosc jest bardzo dobrze oznakowana. Jesli sa nieoznakowane lub
                                  bez znakow ostrzezenia to winni powinni - jak piszesz - poniesc konsekwencje ale
                                  to po pierwsze mniejszosc, po drugie kierowca zawsze jest obowiazany do
                                  ostroznosci i jesli jedzie przepisowo, to nie powinien w normalnych warunkach
                                  miec problemow z dostrzezeniem przejscia.

                                  > b/ Zapis o zwolnieniu przed przejściem jest typowym przykładem
                                  > przepisu nieprecyzyjnego, nie do wyegzekwowania,

                                  O dziwo gdzie indziej funkcjonuje.

                                  Jak twoim zdaniem piesi maja przemieszczac sie przez droge w istniejacych
                                  warunkach?
                                  • kozak-na-koniu Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 12:14
                                    hanni napisał:
                                    > Zdecydowana wiekszosc jest bardzo dobrze oznakowana. Jesli sa
                                    nieoznakowane lub
                                    > bez znakow ostrzezenia to winni powinni - jak piszesz - poniesc
                                    konsekwencje al
                                    > e
                                    > to po pierwsze mniejszosc, po drugie kierowca zawsze jest
                                    obowiazany do
                                    > ostroznosci i jesli jedzie przepisowo, to nie powinien w
                                    normalnych warunkach
                                    > miec problemow z dostrzezeniem przejscia.

                                    Kłamiesz, manipulujesz i żonglujesz wyrwanymi z tła stwierdzeniami -
                                    dobranymi wyłącznie pod potrzeby Twoje oraz Twoich zleceniodawców.
                                    Jak mnie będziesz czytał tyle szmatławców i przekonasz się naocznie,
                                    sam zobaczysz jak Twoje pierdzielenie ma się do rzeczywistości.

                                    > O dziwo gdzie indziej funkcjonuje.

                                    Kłamiesz. Gdzie? Podaj konkretne przepisy + linki.

                                    > Jak twoim zdaniem piesi maja przemieszczac sie przez droge w
                                    istniejacych
                                    > warunkach?

                                    Normalnie - to znaczy nie bezmyślnie. Udaje się wszystkim oprócz
                                    tych, którzy wierzą pismakom.
                                • habudzik Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 12:02
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > Nie wiem jak jest w Szwajcarii, ale w Polsce:
                                  > a/ na drogach głównych o dużym natężeniu ruchu są źle oznakowane,
                                  > niewidoczne przejścia dla pieszych, bez ograniczeń prędkości dla
                                  > kierowców.

                                  Bo w wielu przypadkach akurat tak się składa że przejście jest w terenie
                                  zabudowanym więc ograniczenie jest niekonieczne a i tak zwolnić musisz.




                                  > b/ Zapis o zwolnieniu przed przejściem jest typowym przykładem
                                  > przepisu nieprecyzyjnego, nie do wyegzekwowania,
                                  > wprowadzonego "kuchennymi drzwiami", zapewne pod wpływem jakiegoś
                                  > durnego lobby. Jeśli jechałem 70km/godz., to ile mam zwolnić? A
                                  > jeśli jechałem 40kmgodz.?

                                  To popełniłeś wykroczenie nazywane utrudnianiem ruchu .
                                  Zwolnić nalezy przed przejściem dlatego by zmienić swoją dotychczasowa prędkość
                                  in minus choćby po to by pieszy widząc Ciebie jadącego np 70km/h a źle ja
                                  oceniając miał czas na ewakuację a Ty na hamowanie .
                                  • kozak-na-koniu Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 12:17
                                    habudzik napisał:

                                    > Bo w wielu przypadkach akurat tak się składa że przejście jest w
                                    terenie
                                    > zabudowanym więc ograniczenie jest niekonieczne a i tak zwolnić
                                    musisz.

                                    Co to znaczy "w wielu przypadkach"? W ilu? Co z przejściami, które
                                    nie znajdują się w obszarze zabudowanym albo na przelotowych
                                    trasach o podwyższonej dozwolonej prędkości?

                                    > To popełniłeś wykroczenie nazywane utrudnianiem ruchu .
                                    > Zwolnić nalezy przed przejściem dlatego by zmienić swoją
                                    dotychczasowa prędkość
                                    > in minus choćby po to by pieszy widząc Ciebie jadącego np 70km/h a
                                    źle ja
                                    > oceniając miał czas na ewakuację a Ty na hamowanie .

                                    Znów, leszczu, nie zrozumiałeś: o ile mam zwolnić, jeśli wcześniej
                                    jechałem 70km/godz., o ile jeśli jechałem 40km/godz. lub jeszcze
                                    wolniej, kiedy, w jakich okolicznościach?:P
                                    • habudzik Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 12:22
                                      kozak-na-koniu napisał:

                                      > habudzik napisał:
                                      >
                                      > > Bo w wielu przypadkach akurat tak się składa że przejście jest w
                                      > terenie
                                      > > zabudowanym więc ograniczenie jest niekonieczne a i tak zwolnić
                                      > musisz.
                                      >
                                      > Co to znaczy "w wielu przypadkach"? W ilu?

                                      w 97 na 100

                                      Co z przejściami, które
                                      > nie znajdują się w obszarze zabudowanym albo na przelotowych
                                      > trasach o podwyższonej dozwolonej prędkości?

                                      takich jak np gierkówka ? Stoja tam ograniczenia predkości do 70km/h a i tak
                                      musisz tam zwolnić .


                                      > > To popełniłeś wykroczenie nazywane utrudnianiem ruchu .
                                      > > Zwolnić nalezy przed przejściem dlatego by zmienić swoją
                                      > dotychczasowa prędkość
                                      > > in minus choćby po to by pieszy widząc Ciebie jadącego np 70km/h a
                                      > źle ja
                                      > > oceniając miał czas na ewakuację a Ty na hamowanie .
                                      >
                                      > Znów, leszczu, nie zrozumiałeś: o ile mam zwolnić, jeśli wcześniej
                                      > jechałem 70km/godz., o ile jeśli jechałem 40km/godz. lub jeszcze
                                      > wolniej, kiedy, w jakich okolicznościach?:P

                                      Masz zwolnic z 70km/h do 50km/h a jak jechałeś 40km/h to zwolnij do 30km/h
                                      >Mandat za utrudnianie ruchu i tak już masz jak w banku .
                    • habudzik Re: I znow ten winny wszystkiemu "tranzyt" 10.08.09, 11:41
                      emes-nju napisał:

                      > Jakie pytania?
                      >
                      > Jak wyobrazasz sobie zapewnienie bezpieczenstwa (pieszym i
                      > kierowcom) na pozamiejskiej dwujezdniowej bardzo ruchliwej drodze w
                      > rejonie przejscia dle pieszych,

                      Powstaje problem co oznacza wg Ciebie bardzo ruchliwa droga ? Jesli masz na
                      myśli liczbę samochodow to ona nie ma wpływu na sposób zatrzymania się ich przed
                      pieszym . Jeśli natomiast "bardzo ruchliwa" oznacza że szybko sie nia jedzie to
                      nalezy bezwzględnie spowolnić na niej ruch .
        • habudzik Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 08.08.09, 08:45
          emes-nju napisał:


          > Dopoki tranzyt odbywa sie po drogach z trudem spelniajacych
          > stanadardy europejskich drog lokalnych, nie widze szans na
          > ZAPEWNIENIE BEZPIECZENSTWA pieszym po dodaniu im nowych praw.

          Tranzyt nie ma wpływu na wypadki a w każdym razie wpływ marginalny . Prawa
          dodane same w sobie nie pomogą . Dopiero ich egzekucja da 100% poprawę .
        • habudzik Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 08.08.09, 08:49
          emes-nju napisał:


          > W Twojej lepetynie tez jakos nie udaje sie zasiac mysli, ze to, co
          > sprawdza sie w kraju o rozwinietej sieci drogowej (ktora jakby nie
          > patrzec eliminuje ruch pieszy na znacznie wiekszych odcinkach niz
          > odstepy pomiedzy przejsciami w miastach) i o motoryzacji
          > rozwijajacej sie od kilkudziesieciu lat, niekoniecznie musi sie
          > sprawdzic w kraju o sieci drogowej pamietajace zabory, z motoryzacja
          > rozwiajaca sie na dobra sprawe od lat 20-tu, za to pod dyktando
          > bolszewickiego urzedasa.

          Tam , w tych krajach sieć była od lat wielu a wypadki przestały straszyć nie tak
          znowu dawno .
        • tymon99 Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 08.08.09, 09:49
          emes-nju napisał:

          > zadalem pytanie jak sobie wyobrazasz BEZPIECZNE
          > zatrzymywanie np. gierkowki w porze szczytu z powodu pieszych

          dokładnie tak samo, jak zatrzymuje się ulicę w mieście - na większości swego
          przebiegu gierkówka nie różni się niczym od, powiedzmy, ulicy puławskiej w
          warszawie, albo opolskiej w krakowie: dwie jezdnie, ograniczenie do 70, liczne
          skrzyżowania..
          • hanni Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 08.08.09, 10:03
            tymon99 napisał:

            > dokładnie tak samo, jak zatrzymuje się ulicę w mieście - na większości swego
            > przebiegu gierkówka nie różni się niczym od, powiedzmy, ulicy puławskiej w
            > warszawie, albo opolskiej w krakowie: dwie jezdnie, ograniczenie do 70, liczne
            > skrzyżowania..

            Ale emesnju nie moze sobie tego wyobrazic, jak mozna sie zatrzymac z 70 km/h...
            na gierkowce.
            • emes-nju Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 10.08.09, 11:54
              hanni napisał:

              > Ale emesnju nie moze sobie tego wyobrazic, jak mozna sie zatrzymac
              > z 70 km/h... na gierkowce.

              Nie, zajaczku puszysty. W odroznieniu od Ciebie uwazalem na lekcjach
              fizyki i WIEM, ze kolumna aut (ruch na gierkowce na sporej jej
              dlugosci, przypomina ruch w kolumnie) nie zatrzyma sie w miejscu, bo
              KAZDY nastepny dodaje swoje opoznienie i prowadzi to do karambolu.
              Tak prosciej - jadacy np. na 10 miejscu w kolumnie, zacznie hamowac
              jakies 8-10 sek. pozniej niz pierwszy (chyba, ze jakims magicznym
              sposobem widzi pierwszego hamujacego). Nawet przy predkosci 70 km/h,
              oznacza to przejechanie ok. 180-200 m. Czyli w kolumnie, w gestym
              ruchu, odleglosci bezpieczne przy zalozeniu, ze co jakis czas
              kolumna sie zatrzymuje, sa... Nawet nie potrafie tego policzyc, ale
              wychodzi na do, ze nie mniej niz kilkast metrow. Przy 70 km/h i
              ruchu ciaglym. Realne? W Szwajcarii pewnie tak. Tylko dlaczego nawet
              w Szwajcarii zdarzaja sie karambole...? :-P
              • hanni Mission impossible 2 10.08.09, 12:03
                emes-nju napisał:

                > Nie, zajaczku puszysty. W odroznieniu od Ciebie uwazalem na lekcjach
                > fizyki i WIEM, ze kolumna aut nie zatrzyma sie w miejscu, bo
                > KAZDY nastepny dodaje swoje opoznienie i prowadzi to do karambolu.

                Czyli kolumny samochodow jadacych 70 km/h nie sposob w ogole zatrzymac bo to
                "prowadzi to do karambolu".
                I ty to wiesz bo uwazales na "lekcjach fizyki". Fajnie. To sporo wyjasnia.
                • emes-nju Zdradz mi tajemnice! 10.08.09, 12:37
                  Jak na zachodnich autostradach wyglada ZWALNIANIE ruchu z powodu np.
                  remontu? Stawia sie 300 m przed remontem 40 km/h i reszte zostawia w
                  rekach najbardziej zdyscyplinowanych kierowcow na swiecie, czy tez
                  na dlugim odcinku (!) ruch wyhamowuje sie ograniczeniami i znakami
                  informacyjnymi?

                  A jak wyglada ZATRZYMYWANIE ruchu na autostradzie? Stawia sie
                  ograniczenie do 70 km/h i reszte zostawia w rekach najbardziej
                  zdyscyplinowanych kierowcow na swiecie, czy tez na dlugim odcinku
                  (!) ruch wyhamowuje sie ograniczeniami i znakami informacyjnymi?

                  Wyobraz sobie, ze nasza gierkowka od autostrady rozni sie tylko
                  ograniczeniem do 100, a nie do 130 km/h. I natezenie i struktura
                  ruchu sa podobne (na gierkowce jest "smieszniej" z powodu ruchu
                  lokalnego, rolniczego i pieszego, ktorego na autostrade nikt nie
                  wpuszcza nawet w krajach najbardziej zdyscyplinowanych kierowcow
                  swiata. Ciekawe dlaczego...? Przeciez wystarczy nakazac im zwolnic :-
                  P ).
                  • hanni Re: Zdradz mi tajemnice! 10.08.09, 12:42
                    A co do tego wszystkiego maja autostrady na Zachodzie?

                    Gierkowka o ile mi wiadomo nie jest autostrada. Czy moze w miedzyczasie
                    zmieniono jej status?
                    • emes-nju Re: Zdradz mi tajemnice! 10.08.09, 12:47
                      hanni napisał:

                      > Gierkowka o ile mi wiadomo nie jest autostrada. Czy moze w
                      > miedzyczasie zmieniono jej status?

                      Niezaleznie od statusu, przyjmuje praktycznie taki sam ruch
                      (struktura i natezenie) jak przecietna autostrada i rozni sie od
                      niej tylko nieco nizszym limitem predkosci.

                      Limit wynosi 100 km/h. Czy na autostradzie przed np. bramka jest
                      ograniczenie do 100 km/h, a potem, 300 m przed bramka, 70 km/h i
                      znak informacyjny?
                      • hanni Ten facet traktuje Gierkowke jako autostrade... 10.08.09, 13:01
                        emes-nju napisał:

                        > Niezaleznie od statusu, przyjmuje praktycznie taki sam ruch
                        > (struktura i natezenie) jak przecietna autostrada i rozni sie od
                        > niej tylko nieco nizszym limitem predkosci.

                        Ze jak?
                        1. To jaki "przyjmuje" ruch i natezenie nie ma tu nic do rzeczy. Decydujace sa
                        obowiazujace tam przepisy.
                        2. Gierkowka rozni sie od autostrady nie tylko "nieco nizszym limitem predkosci"
                        ale przede wszystkim zupelnie inna struktura odrozniajaca ja diametralnie
                        od autostrady.


                        > Limit wynosi 100 km/h....

                        Przed przejsciami dla pieszych i skrzyzowaniami jest jednak duzo nizszy.

                        > Czy na autostradzie przed np. bramka...

                        Jeszcze raz powtarzam: Autostrady nie maja tu nic do rzeczy bo sa zupelnie
                        inaczej zbudowane i zorganizowane.

                        Co to w ogole ma byc? Wbiles sobie do glowy, ze droga zorganizowana zupelnie
                        inaczej niz autostrada ma byc uzytkowana jak autostrada?

                        Co bedzie nastepne? Poniewaz ruch przechodzacy przez miejscowosci "przyjmuje
                        praktycznie taki sam ruch (struktura i natezenie) jak przecietna" droga krajowa
                        "i rozni sie od niej tylko nieco nizszym limitem predkosci" bedziemy jezdzic
                        przez miescowosci tak, jak na gierkowce?

                        • emes-nju Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan faktyczny 10.08.09, 13:07
                          Czyli jednak porusza sie w kategoriach ZAKLEC.

                          Ciekawe czy kiedykolwiek powroci na ziemie? :-P
                          mam nadzieje, ze nie zrobi tego
                          TAK
                          :-P
                          • hanni Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 13:10
                            emes-nju napisał:

                            > Czyli jednak porusza sie w kategoriach ZAKLEC.

                            Na to wyglada. Dyskutujemy o ruchu na Gierkowce a ten ciagle o "autostradzie".

                            Moze ktos ci powinien to w koncu powiedziec- Gierkowka nie jest
                            autostrada i dlatego nie mozna po niej jezdzic jak po autostradzie bo musi sie
                            to skonczyc tragicznie.
                            • emes-nju Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 13:12
                              hanni napisał:

                              > Gierkowka nie jest autostrada

                              Opisz mi DOKLADNIE czym FAKTYCZNIE rozni sie od autostrady.
                              • hanni Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 13:17
                                emes-nju napisał:

                                > Opisz mi DOKLADNIE czym FAKTYCZNIE rozni sie od autostrady.

                                Wez moze przejedz sie kiedys na autostrade albo poszukaj w necie.
                                Sprobuj na poczatek w wyszukiwarce pod haslem "autostrada".
                                • kozak-na-koniu Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 13:39
                                  W Niemczech też mają takie autostrady.:P
                            • kozak-na-koniu Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 13:13
                              Fakt, że "gierkówka" nie jest autostradą nie oznacza, że
                              koniecznie trzeba z niej zrobić uliczkę w strefie zamieszkania, gdyż
                              póki co alternatywy dla tak ważnej tranzytowej trasy nie ma - i
                              przestań już gęgać, chyba że lubisz się ośmieszać.
                              • tymon99 Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 15:30
                                nie jest autostradą, ani nawet drogą ekspresową. jest - czym? tak, dobrze! drogą
                                zwykłą!
                                i tak należy ją traktować.
                                • emes-nju Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 16:13
                                  Czy to, ze dzwigajaca ruch o charakterze ruchu autostradowego
                                  gierkowna nie nazywa sie autostrada, zmnienia prawa fizyki rzadzacej
                                  duzym ruchem...?

                                  Oryginalne.

                                  Ale ok. Czekam, glupek, cham i pirat, na recepte na bezpieczne
                                  hamowanie. To znaczy jak mam na widok pieszego, ktory utrudzon oparl
                                  sie o slupek obok przejscia dla pieszych, ZACHOWUJAC BEZPIECZENSTWO
                                  RUCHU (!), wyhamowac jako pierwszy z ciaglej kolumny. Piszac o
                                  bezpieczenstwie ruchu nie mysle tylko o moim bezpieczenstwie, a
                                  rowniez o tych, ktorzy przepisowe 100 km/h jada 300 m z tylu i np.
                                  zza kilku TIRow nie widza nawet, ze zblizaja sie do przejscia i
                                  ograniczenia predkosci.
                                  • tymon99 Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 16:27
                                    przejście, znak informujący o przejściu, ograniczenie prędkości, niebezpieczny
                                    zakręt, i wszystko to na mniej niż 300m?
                                    brzmi bardziej jak opis 'miasteczka ruchu drogowego' dla dzieci niż
                                    rzeczywistego miejsca na dk8/dk1..
                                    • emes-nju Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 16:37
                                      tymon99 napisał:

                                      > przejście, znak informujący o przejściu, ograniczenie prędkości,
                                      > niebezpieczny zakręt, i wszystko to na mniej niż 300m?

                                      A gdzie pisalem o niebezpicznym zakrecie? Zakret zaslaniajacy
                                      widocznosc nie musi byc, nawet w Polsce, oznakowany.

                                      Ale dobrze. Niech bedzie 500 m - wiecej samochodow bedzie moglo
                                      uczestniczyc w "cofajacej sie fali" po czyims, niewidocznym dla
                                      dalej jadacych (!) hamowaniu do zera z "bezpiecznej" predkosci 70
                                      km/h :-P

                                      Zadam jeszcze raz to samo pytanie. Dlaczego zatrzymanie sie na
                                      autostradzie nie miesci sie w kategorii zachowan normalnych, a
                                      zatrzymywanie sie na gierkowce, na ktorej jest identyczny jak na
                                      autostradzie ruch (!!!) ma byc nie dosc, ze normalne, to jeszcze
                                      bezpieczne? Tylko dlatego, ze gierkowka nie nazywa sie autostrada?
                                      Prawa fizyki sa rozne dla roznych rodzajow drog?!

                                      Prosze ponownie o recepte na bezpieczne wyhamowanie do zera
                                      dwupasmowego ciaglego ruchu, ktorego znaczna czesc, to sprzet
                                      ciezki, nie dosc, ze dosc opornie hamujacy, to jeszcze zaslaniajacy
                                      widocznosc jadacym z tylu.
                                      • tymon99 Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 17:01
                                        odpowiedź będzie jeszcze raz ta sama, skoro pytanie jest to samo: na różnych
                                        drogach (a nawet na różnych odcinkach tej samej drogi) podlegamy różnym
                                        przepisom. to, co w jednym miejscu zakazane, w innym może być nakazane..
                                        • emes-nju Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 17:12
                                          tymon99 napisał:

                                          > na różnych drogach (a nawet na różnych odcinkach tej samej drogi)
                                          > podlegamy różnym przepisom.

                                          Ale czy roznym prawom fizyki?

                                          Mam dosc. Juz wiem, ze jest swietnie, a tylko my nie doroslismy do
                                          tej swietnosci.

                                          Jak bylem maly, to tlumaczono mi, ze nie doroslismy do przodujacego,
                                          najlepszego sytemu. A potem system sie zmienil ;-P Co ciekawe
                                          podejscie waaadzy do drog tez zaczyna sie zmieniac - juz oficjalnie
                                          okazuje sie, ze nie tylko kierowcy sa zli, ale drogi tez...
                                          • hanni Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 17:38
                                            emes-nju napisał:

                                            > Ale czy roznym prawom fizyki?

                                            A ktos gdzies poza toba to twierdzil? Gdzie?


                                          • tymon99 Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 10.08.09, 20:06
                                            a kto mówił, że jest świetnie? gierkówka jest ch...owa, to wszyscy wiedzą. a że
                                            wciąż znajdują się tacy, którzy nie chcą tego przyjąć do wiadomości i
                                            usiłują jechać nią jak autostradą? "choć na tygrysy mają wisy"..
                                            • hanni Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 11:16
                                              tymon99 napisał:

                                              > usiłują jechać nią jak autostradą? "choć na tygrysy mają wisy"..

                                              To magiczne myslenie powala mnie z nog.
                                              Liczenie "sil na zamiary....".
                                              • tymon99 Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 13:52
                                                właśnie.. może to literatura sprawia, że tak wielu polaków myli drogę zwykłą,
                                                komunistyczny erzac drogi ekspresowej, z autostradą?
                                      • hanni O Chryste.... 10.08.09, 17:24
                                        emes-nju napisał:

                                        > Dlaczego zatrzymanie sie na
                                        > autostradzie nie miesci sie w kategorii zachowan normalnych, a
                                        > zatrzymywanie sie na gierkowce, na ktorej jest identyczny jak na
                                        > autostradzie ruch (!!!) ma byc nie dosc, ze normalne, to jeszcze
                                        > bezpieczne?

                                        Bo na tym wlasnie polega min. roznica miedzy autostrada i zwykla droga!
                                        Autostrady sa tak skonstruuowane, zeby w normylnym toku ich uzytkowania
                                        wykluczyc hamowanie.

                                        I natezenie ruchu nie ma tu nic do rzeczy bo decydujace znaczenie ma
                                        charakter rowiazan na jednej i drugiej drodze.


                                        > Tylko dlatego, ze gierkowka nie nazywa sie autostrada?

                                        Nie. Dlatego bo jest zupelnie inaczej skonstruowana i zorganizowana niz zwykla
                                        droga jak Gierkowka, ktora musza przechodzic ludzie i ktora musza
                                        przejezdzac samochody zwyklymi skrzyzowaniami i gdzie nie ma odseparowanych
                                        jezdni etc. etc.


                                        > Prawa fizyki sa rozne dla roznych rodzajow drog?!

                                        O chryste... Prawa fizyki sa takie same ale zachowania musza byc
                                        dostosowane do mozliwosci tych drog

                                        > Prosze ponownie o recepte na bezpieczne wyhamowanie do zera
                                        > dwupasmowego ciaglego ruchu, ktorego znaczna czesc, to sprzet
                                        > ciezki, nie dosc, ze dosc opornie hamujacy, to jeszcze zaslaniajacy widocznosc
                                        jadacym z tylu.

                                        Pojedz na jakakolwiek droge krajowa na Zachodzie, ustaw sie z boku i poobserwuj
                                        jak ci ludzie tam to robia.
                                        • emes-nju Re: O Chryste.... 10.08.09, 17:29
                                          hanni napisał:

                                          > I natezenie ruchu nie ma tu nic do rzeczy bo decydujace
                                          > znaczenie ma charakter rowiazan na jednej i drugiej drodze.

                                          Oraz zaklecia zmieniajace prawa fizyki, ktoremu podlega ruch.
                                          Identyczny ruch na autostradzie zatrzymywac sie nie moze, a na
                                          gierkowce wrecz musi.

                                          Juz wszystko wiem i wylaczam sie w celu przemyslenia przy browarku
                                          jak to jest, ze niektorym wystarcza zaklecia, a inni opieraja swoj
                                          oglad swiata na analizie stanu faktycznego :-P
                                          • hanni Cy ty widziales kiedykolwiek autostrade? 10.08.09, 17:37
                                            emes-nju napisał:

                                            > Identyczny ruch na autostradzie zatrzymywac sie nie moze, a na
                                            > gierkowce wrecz musi.

                                            Ciagle nie rozumiesz: Na autostradzie nie tyle "nie moze" co wcale nie musi - bo
                                            w ogole nie ma skrzyzowan i przejsc dla pieszych.
                                            Na Gierkowce - jak i na kazdej innej zwyklej drodze wlasnie musi bo sa
                                            skrzyzowania (kolizyjne) i przejscia dla pieszych.

                                            > Juz wszystko wiem i wylaczam sie w celu przemyslenia przy browarku
                                            > jak to jest, ze niektorym wystarcza zaklecia, a inni opieraja swoj
                                            > oglad swiata na analizie stanu faktycznego :-P

                                            Chocbys nie wiem jak zaklinal, Gierkowka pozostanie zwykla droga i nie stanie
                                            sie autostrada nawet wtedy, gdy bedziesz nia jezdzil, jakby byla.

                                            Osiol tez nie stanie sie koniem wyscigowym, gdy go dopuscisz do wyscigow na
                                            wielkiej pardubickiej.
                                            • kozak-na-koniu [...] 11.08.09, 07:39
                                              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                              • hanni Mozesz opanowac twoje proletariackie emocje? 11.08.09, 11:14
                                                I menelski jezyk, ktorym sie poslugujesz?

                                                kozak-na-koniu napisał:

                                                > Zatrzymywanie się na pasie ruchu bez wyraźnej przyczyny (takiej, jak
                                                > na przykład czerwone światło albo znak "stop") zawsze jest
                                                > niebezpieczne i zabronione.

                                                A ktos tu w ogole mowi o zatrzymywaniu "bez wyraznej przyczyny"?
                                                Czy moze pieszy nie stanowi dla ciebie "wyraznej przyczyny"?

                                                • kozak-na-koniu Re: Mozesz opanowac twoje proletariackie emocje? 11.08.09, 11:17
                                                  hanni napisał:

                                                  > Czy moze pieszy nie stanowi dla ciebie "wyraznej przyczyny"?



                                                  Na przejściu - stanowi. Obok przejścia - to zależy od
                                                  okoliczności. Nie zamulaj sobie mózgownicy takimi dylematami, to dla
                                                  Ciebie za trudne.
                                                • jureek Re: Mozesz opanowac twoje proletariackie emocje? 11.08.09, 11:18
                                                  hanni napisał:

                                                  > A ktos tu w ogole mowi o zatrzymywaniu "bez wyraznej przyczyny"?
                                                  > Czy moze pieszy nie stanowi dla ciebie "wyraznej przyczyny"?

                                                  No coś Ty? Pieszy na przejściu ma być jakąś "wyrażną przyczyną"? Wyrażne
                                                  przyczyny to zaczynają się tak od pięciu ton ciężaru własnego. No i jeszcze
                                                  ostre hamowanie na widok fotoradaru też znajduje na tym forum usprawiedliwienie,
                                                  ale hamowanie na widok pieszego juz nie. Pieszy się nie liczy. On tylko
                                                  spowalnia postęp i dynamicznyu rozwój kraju.
                                                  Jura
                                                  • hanni Re: Mozesz opanowac twoje proletariackie emocje? 11.08.09, 11:29
                                                    jureek napisał:

                                                    > No i jeszcze ostre hamowanie na widok fotoradaru też znajduje na
                                                    > tym forum usprawiedliwienie

                                                    Wlasnie! Wtedy daja po hamulcac, kolumna czy nie kolumna. I to choc radary sa
                                                    tak dobrze zamaskowane! Pieszych zebrajacych o przejscie widac z odleglosci 300
                                                    metrow. Ale who cares?

                                                    > ale hamowanie na widok pieszego juz nie. Pieszy się nie liczy. On
                                                    > tylko spowalnia postęp i dynamicznyu rozwój kraju.

                                                    I do tego powoduje "karambole".
                                                • emes-nju Re: Mozesz opanowac twoje proletariackie emocje? 11.08.09, 11:21
                                                  hanni napisał:

                                                  > Czy moze pieszy nie stanowi dla ciebie "wyraznej przyczyny"?

                                                  Zalezy jak dla kogo.

                                                  Dla jadacego blisko przejscia, pieszy jest wyrazna (bo widoczna)
                                                  przyczyna. Natomiast dla jadacych w kolumnie dalej z tylu, jeszcze
                                                  zanim zobacza oznakowanie informujace o przejsciu, ten pieszy nie
                                                  jest zadna wyrazna przyczyna. Dla jadacych z tylu czyjes hamowanie
                                                  do zera w szczerym polu zdecydowanie jest hamowaniem bez przyczyny.

                                                  Ale ciesze sie, ze nie jezdze z Toba w tym samym kraju. Strasznie
                                                  nie lubie "kierowcow", ktorzy uwazaja, ze jak nacisna na hamulec, to
                                                  zalatwili juz wszystko i g... ich obchodzi co dzieje sie z tylu.
                                                  Nawet jezeli to, co dzieje sie z tylu, wepchnie takiego "kierowce"
                                                  na bezmyslnie przepuszczanego pieszego. Wazne, zeby nie byla to wina
                                                  takiego bezmyslnego "kierowcy", ktory bez skrupulow zabije w
                                                  poczuciu dobrze spelnionego obowiazku :-/
                                                  • habudzik Re: Mozesz opanowac twoje proletariackie emocje? 11.08.09, 11:29
                                                    emes-nju napisał:


                                                    > Dla jadacego blisko przejscia, pieszy jest wyrazna (bo widoczna)
                                                    > przyczyna. Natomiast dla jadacych w kolumnie dalej z tylu, jeszcze
                                                    > zanim zobacza oznakowanie informujace o przejsciu, ten pieszy nie
                                                    > jest zadna wyrazna przyczyna. Dla jadacych z tylu czyjes hamowanie
                                                    > do zera w szczerym polu zdecydowanie jest hamowaniem bez przyczyny.


                                                    Czyli hamowanie na autostradzie w szczerym polu w Niemczech w kolumnie jest
                                                    hamowaniem bez przyczyny mimo iz jej nie widzisz?
                                                  • hanni Re: Mozesz opanowac twoje proletariackie emocje? 11.08.09, 11:35
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Dla jadacych z tylu czyjes hamowanie
                                                    > do zera w szczerym polu zdecydowanie jest hamowaniem bez przyczyny.

                                                    Ale tylko, jesli jest absolutnym kiepem.
                                                    Czlowiek z minimum inteligencji wie, ze jedzie droga, na ktorej sa skrzyzowania
                                                    i przejscia dla pieszych. Czlowiek z minimum inteligencji obserwuje ruch przed
                                                    soba i znaki ustawiane w odleglosciach wystarczajacych w pelni do wlasciwej
                                                    reakcji - pod warunkiem, ze jedzie sie nie predzej niz z dopuszczalna
                                                    predkoscia
                                                    .


                                      • jureek Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 11:28
                                        emes-nju napisał:

                                        > Zadam jeszcze raz to samo pytanie. Dlaczego zatrzymanie sie na
                                        > autostradzie nie miesci sie w kategorii zachowan normalnych, a
                                        > zatrzymywanie sie na gierkowce, na ktorej jest identyczny jak na
                                        > autostradzie ruch (!!!) ma byc nie dosc, ze normalne, to jeszcze
                                        > bezpieczne? Tylko dlatego, ze gierkowka nie nazywa sie autostrada?

                                        Tak, właśnie dlatego. Na autostradzie, właśnie dlatego, że nazywa się
                                        autostradą, nie spodziewasz się, że ktoś nagle się zatrzyma, dlatego takie
                                        zatrzymanie się jest dużo niebezpieczniejsze niż na zwykłej drodze, gdzie z
                                        daleka widzisz znak przejścia dla pieszych i zatrzymanie się kogoś przed takim
                                        przejściem nie powinno Cię zaskoczyć.
                                        Jura
                                        • emes-nju Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 11:41
                                          jureek napisał:

                                          > Na autostradzie, właśnie dlatego, że nazywa się
                                          > autostradą, nie spodziewasz się, że ktoś nagle się zatrzyma

                                          Czyli jednak magia nazwy...

                                          Na autotradzie nie wolno zatrzymac sie w szczerym polu, a na
                                          przenoszacej identyczny ruch gierkowce, wrecz trzeba. I jest to
                                          bezpieczne, bo nie jest to autostrada :-P

                                          > dlatego takie zatrzymanie się jest dużo niebezpieczniejsze niż na
                                          > zwykłej drodze, gdzie z daleka widzisz znak przejścia dla pieszych

                                          Noooo... Jadac w kolumnie TIRow scigajacych sie po obydwu pasach,
                                          rzeczywiscie widze wszystko z daleka :-P

                                          > zatrzymanie się kogoś przed takim przejściem nie powinno Cię
                                          > zaskoczyć.

                                          A jezeli zaskoczy mnie lub jadacego za mna (prosze uprzejmie -
                                          wykluczmy zla wole i mordercze sklonnosci), to oczywiscie zaden
                                          problem, bo latwo wskazac winnego. I oczywiscie nie bedzie nim ten
                                          MORDERCA, ktoremu wpada do lba robic niesterowane przejscia dla
                                          pieszych na miedzynarodowej, wielopasmowej i bardzo ruchliwej
                                          drodze. Nie beda nimi tez ci, ktorzy porzez 20 lat nie byli wstanie
                                          z ZADNEJ polskiej drogi miedzynarodowej zrobic czegos, co choc w
                                          zarysie przypomina szlak miedzynarodowy :-/

                                          Jakie to szczescie, ze nasza waaaadza ma dosc rozsadku, zeby nie
                                          wprowadzac w Polsce socjalistycznego "pochylania sie nad losem
                                          slabszych" i nie wprowadza przepisu nakazujacego zatrzymywac
                                          poteznego ruchu na widok kazdego czlowieka obok przejscia w szczerym
                                          polu.
                                          • jureek Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 11:44
                                            W zauważeniu czerwonego światła na przejściu sterowanym nie będą Ci już
                                            przeszkadzały kolumny tirów, a w zauważeniu znaku przejścia będą przeszkadzały?
                                            To dopiero jest magia.
                                            Jura
                                            • habudzik Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 11:47
                                              jureek napisał:

                                              > W zauważeniu czerwonego światła na przejściu sterowanym nie będą Ci już
                                              > przeszkadzały kolumny tirów,

                                              Ależ bedzie przeszkoda . Bedzie go światło oślepiało . Co innego w Niemczech tam
                                              światło ma inna oprędkość
                                            • emes-nju Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 12:00
                                              jureek napisał:

                                              > W zauważeniu czerwonego światła na przejściu sterowanym nie będą
                                              > Ci już przeszkadzały kolumny tirów

                                              Zdecydowanie mniej!

                                              Swiatlo swieci, pieszy nie. Pieszy zwykle sie maskuje - szczegolnie
                                              po zmroku, a w naszych szerokosciach, dzien astronomiczny tylko w
                                              lecie odpowiada dniowi rozumianemu jako czas duzej aktywnosci ludzi.

                                              Swiatlo jest wysoko ponad jezdnia, pieszy zwykle nie.

                                              Swiatla sa umieszczone wysoko pomiedzy pasami oraz po obydwu
                                              stronach jezdni, piesi na tego typu drogach rzadko trafiaja sie po
                                              obydwu stronach.

                                              Najwazniejwze jest to, ze swiatla swieca i sa widoczne z daleka.
                                              Widac je ze znacznie wiekszej odleglosci niz inne, nieswiecace
                                              oznakowanie - czesto widac je nawet za zakretem. Zmieniajace sie
                                              swiatlo stanowi tez znacznie wyrazniejszy sygnal, niz pieszy
                                              zblizajacy sie do przejscia.

                                              Na drodze takiej, jak gierkowka, jestem sklonny przyjac do
                                              wiadomosci swiatla na przejsciach. I to nawet mimo tego, ze dla
                                              gospodarki byloby taniej pobudowac kladki w newralgicznych punktach.
                                              • hanni Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 12:11
                                                emes-nju napisał:

                                                > Swiatlo swieci, pieszy nie. Pieszy zwykle sie maskuje

                                                No dobra.... A znak ostrzegajacy przed przejsciem, stojacy kilkaset metrow przed
                                                przejsciem tez sie maskuje?

                                                > Swiatlo jest wysoko ponad jezdnia, pieszy zwykle nie.

                                                Znak stojacy kilkaset metrow przed przejsciem jest tak samo wysoko jaks swiatla
                                                a kierowca nie bedacy w stanie dostrzec czegos tak duzego jak pieszy z
                                                odleglosci 200 metrow nie powinien raczej w ogole poruszac sie drogami.
                                                • habudzik Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 12:20
                                                  hanni napisał:

                                                  > emes-nju napisał:
                                                  >
                                                  > > Swiatlo swieci, pieszy nie. Pieszy zwykle sie maskuje
                                                  >
                                                  > No dobra.... A znak ostrzegajacy przed przejsciem, stojacy kilkaset metrow prze
                                                  > d
                                                  > przejsciem tez sie maskuje?

                                                  Tak , zwłaszcza że teraz są one odiodowane lub/i są na jaskrawej tablicy . Do
                                                  tego zaspany kierowca nie widzi zmian w wymalowaniu poziomym
                                              • jureek Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 12:24
                                                emes-nju napisał:

                                                > jureek napisał:
                                                >
                                                > > W zauważeniu czerwonego światła na przejściu sterowanym nie będą
                                                > > Ci już przeszkadzały kolumny tirów
                                                >
                                                > Zdecydowanie mniej!
                                                >
                                                > Swiatlo swieci, pieszy nie.

                                                Nie chodzi o to, czy widzisz pieszego, ale o to, czy widzisz znak oznaczający
                                                przejście dla pieszych, bo jeśli taki znak widzisz, to powinieneś się nastawić
                                                na hamowanie jadących przed Tobą, nawet jeśli samego pieszego nie widzisz. A
                                                znaki te umieszczane są także wysoko i też często świecą.
                                                Jura
                                                • habudzik Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 12:35
                                                  jureek napisał:

                                                  A
                                                  > znaki te umieszczane są także wysoko i też często świecą.

                                                  No i włąśnie o to chodzi że Emciaka razi pulsator znaku LED zasilany 12-24V
                                          • hanni Czy to rzeczywiscie takie trudne? 11.08.09, 11:52
                                            emes-nju napisał:

                                            > Czyli jednak magia nazwy...

                                            Nie. Autostrada jest tak skonstruowana, zeby jak najefektywniej sie nia
                                            przemieszczac. Dlatego wykluczenie potrzeby zatrzymywania sie samochodow
                                            to jeden z glownych jej atrybutow.


                                            > Na autotradzie nie wolno zatrzymac sie w szczerym polu,

                                            Blad. Wolno ale tylko w ekstremalnych i absolutnie uzasadnionych przypadkach,
                                            np. w przypadku korka albo defektu samochodu.


                                            > a na przenoszacej identyczny ruch gierkowce, wrecz trzeba.

                                            Tak samo jak i na tysiacach drog krajowych w calej Europie, ktore nie posiadaja
                                            atrybutow autostrady i ktore "przenosza" "identyczny" ruch jak na Gierkowce.

                                            > I jest to bezpieczne, bo nie jest to autostrada

                                            Jest ale pod warunkem, ze droga ta poruszaja sie myslacy kierowcy jadacy
                                            tak, jak nalezy jechac droga krajowa a nie autostrada.


                                            > A jezeli zaskoczy mnie lub jadacego za mna (prosze uprzejmie -
                                            > wykluczmy zla wole i mordercze sklonnosci), to oczywiscie zaden
                                            > problem, bo latwo wskazac winnego.

                                            Jezeli cie "zaskoczy" to znaczy, ze jestes winny bo jechales na oslep.


                                          • jureek Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 11:57
                                            emes-nju napisał:

                                            > jureek napisał:
                                            >
                                            > > Na autostradzie, właśnie dlatego, że nazywa się
                                            > > autostradą, nie spodziewasz się, że ktoś nagle się zatrzyma
                                            >
                                            > Czyli jednak magia nazwy...

                                            Tak, to jest w pewnym sensie magia nazwy. Bo od nazwy zależy także, jakich
                                            zachowań innych kierowców mogę się spodziewać. Po to między innymi klasyfikuje
                                            się drogi na wewnętrzne, osiedlowe, zwykłe, ekspresowe i autostrady, żeby było
                                            wiadomo, czego się spodziewać.
                                            Jura
                                            • hanni Magia 11.08.09, 12:06
                                              jureek napisał:

                                              > Tak, to jest w pewnym sensie magia nazwy. Bo od nazwy zależy także,
                                              > jakich zachowań innych kierowców mogę się spodziewać.

                                              Z ta magia jest jak ze skokiem na glowke do basenu.
                                              Wiekszosc ludzi skacze bez obaw, jesli wiedza, ze basen ma minimum 3,5 metra
                                              glebokosci. Do basenu o glebokosci 1,5 metra tez mozna niby skoczyc ale juz
                                              zupelnie inaczej... bo ten basen nie jest po prostu do tego przystosowany.

                                              Emesnju jednak chcialby do takiego basenu skakac dokladnie tak samo, jak do
                                              basenu o glebokosci 3,5 metra. Bo... jest goraco i on tez musi a tam jest
                                              przeciez woda.
                                            • emes-nju Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 12:34
                                              jureek napisał:

                                              > emes-nju napisał:
                                              >
                                              > > jureek napisał:
                                              > >
                                              > > > Na autostradzie, właśnie dlatego, że nazywa się
                                              > > > autostradą, nie spodziewasz się, że ktoś nagle się zatrzyma
                                              > >
                                              > > Czyli jednak magia nazwy...
                                              >
                                              > Tak, to jest w pewnym sensie magia nazwy.

                                              Wiedzialem! Ruch drogowy w Polsce podlega magii!

                                              Szkoda tylko, ze czesc z nas w tym waaadza, zadowala sie magia, a
                                              nie bardzo chce obserwowac stan faktyczny. Bo stan faktyczny dosc
                                              razaco odbiega od tego z zaklec eee... przepraszam KLASYFIKACJI
                                              drogi :-P

                                              Np. nie bedaca autostrada gierkowka przenosi ruch IDENTYCZNY jak ten
                                              na autostradzie, co nie przeszkadza w probach sprowadzenia jej do
                                              drogi lokalnej. I ma byc bezpiecznie, bo ma zadzialac magia
                                              zaklecia, polegajacego na odpowiednim sklasyfikowaniu. Stad
                                              przejscia dla pieszych w szczerym polu, stad skrety w lewo bez
                                              wydzielonego pasa, stad skrzyzowania ze strategicznymi polnymi
                                              drogami itd.

                                              Np. droga gminna, z braku jakiejkolwiek innej, pelni funkcje drogi
                                              tranzytowej z duzym ruchem ciezkim, ktorego obecnosci nikt nie
                                              bierze pod uwage i szykany robi tak, zeby poradzila sobie z nia
                                              osobowka z przyczepka, a nie TIR. Bo zgodnie z zakleciem TIRa tam
                                              nie ma, choc jest :-P
                                              • habudzik Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 12:41
                                                emes-nju napisał:

                                                > Np. nie bedaca autostrada gierkowka przenosi ruch IDENTYCZNY jak ten
                                                > na autostradzie, co nie przeszkadza w probach sprowadzenia jej do
                                                > drogi lokalnej.

                                                A niech se przenosi ruch jaki chce ( to tylko niewygoda dla kierowców ) ale
                                                zasady na niej obowiązujące sa niepodważalne . Znak D-6 na jaskrawym tle lub z
                                                pulsatorem lub jedno i drugie widzisz z odległości powiedzmy 200m a stoi 30
                                                metrów za takim samym znakiem ale bez jakrawej tablicy 300m czyli o
                                                przejściu dla pieszych wiesz na dobre pół kilometra przed nim . Hamowanie
                                                silnikiem za tirem dla juz wymierny efect a możesz jeszcze użyć tego o czym
                                                zapominasz .
                                                • hanni Negacja rzeczywistosci 11.08.09, 13:00
                                                  habudzik napisał:


                                                  > A niech se przenosi ruch jaki chce ( to tylko niewygoda dla kierowców ) ale
                                                  > zasady na niej obowiązujące sa niepodważalne . Znak D-6 na jaskrawym tle lub z
                                                  > pulsatorem lub jedno i drugie widzisz z odległości powiedzmy 200m a stoi 30
                                                  > metrów za takim samym znakiem ale bez jakrawej tablicy 300m czyli o
                                                  > przejściu dla pieszych wiesz na dobre pół kilometra przed nim . Hamowanie
                                                  > silnikiem za tirem dla juz wymierny efect a możesz jeszcze użyć tego o czym
                                                  > zapominasz .

                                                  To naprawde osobliwy przypadek negacji rzeczywistosci.
                                                  Skrzyzowania sa, przejscia dla pieszych sa ale jak sie okazuje to "waadza"
                                                  "sprowadza"(!) Gierkowke do drogi krajowej, ktora ona najwidoczniej wcale nie
                                                  jest...



                                                  • habudzik Re: Negacja rzeczywistosci 11.08.09, 13:06
                                                    Ten gość jest jakiś dziwny . On uznaje nawet trzycyfrowe drogi jak ta przez
                                                    Julinek ( Kampinowski Park Narodowy ) za tranzytową drogę tylko dlatego że tną
                                                    nią czasmi cwaniaczki w tirach .
                                                    On ma jąkąś obsesję tym dziwniejszą że ponoś raczej mu sie nie spieszy i raczej
                                                    przepisów nie łamie ale średnia 70 udało mu się wywalczyć . Musiał by ja
                                                    osiągnąć doginać cały czas 120km/h
                                              • hanni Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 12:54
                                                emes-nju napisał:

                                                > Wiedzialem! Ruch drogowy w Polsce podlega magii!

                                                Dlatego wlasnie mamy tyle ofiar. Co prawda trudno w to uwierzyc ale rzeczywiscie
                                                sa ludzie wierzacy w to, ze zwykla droga krajowa nie posiadajaca
                                                atrybutow autostrady ta autostrada jest lub powinna byc i jada nia tak, jakby ta
                                                autostrada byla - z tak oplakanymi skutkami.

                                                > Np. nie bedaca autostrada gierkowka przenosi ruch IDENTYCZNY jak
                                                > ten na autostradzie, co nie przeszkadza w probach sprowadzenia jej
                                                > do drogi lokalnej.

                                                W jakim znow "sprowadzaniu"? To przeciez jest zwykla droga krajowa. Wcale
                                                nie trzeba jej do tego "sprowadzac". Do autostrady "sprowadzaja" ja tacy
                                                kierowcy jak ty - z tak tragicznymi skutkami.

                                                Jesli masz przed domem sadzawke to to jest i pozostanie sadzawka a nie
                                                "sprowadzony" do sadzawki basen olimpijski.
                                                I nie niczego w tym stanie rzeczy nie zmieni nawet to, ze bedziesz do tej
                                                sadzawki skakal na glowke z wysokosci 3 metrow, jak do basenu olimpijskiego.
                                              • jureek Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 13:19
                                                emes-nju napisał:

                                                > Wiedzialem! Ruch drogowy w Polsce podlega magii!

                                                Nie tylko w Polsce. Tak rozumianej magii podlega ruch drogowy na całym świecie.
                                                Wszędzie klasyfikuje się drogi i od tej klasyfikacji zależy, czego kierowca na
                                                danej drodze może się spodziewać. Jeżeli droga sklasyfikowana jest jako
                                                autostrada, to kierowca wie, że nie musi wypatrywać przejść dla pieszych, ani
                                                kolizyjnych skrzyżowań, ale jeśli droga nie jest sklasyfikowana jako autostrada,
                                                ani droga ekspresowa, to takie rzeczy nie powinny kierowcy zaskakiwać. Taka jest
                                                właśnie na całym świecie magia znaku, że nawet jeśli droga ma pięć pasów w każdą
                                                stronę, ale nie ma magicznego znaczka autostrady, to jedzie się po niej jak po
                                                zwykłej drodze.

                                                > Szkoda tylko, ze czesc z nas w tym waaadza, zadowala sie magia, a
                                                > nie bardzo chce obserwowac stan faktyczny. Bo stan faktyczny dosc
                                                > razaco odbiega od tego z zaklec eee... przepraszam KLASYFIKACJI
                                                > drogi :-P

                                                Nie jest tak. To właśnie stan faktyczny "gierkówki" nigdzie nie świecie nie
                                                pozwoliłby jej sklasyfikować jako autostradę.

                                                > Np. nie bedaca autostrada gierkowka przenosi ruch IDENTYCZNY jak ten
                                                > na autostradzie, co nie przeszkadza w probach sprowadzenia jej do
                                                > drogi lokalnej.

                                                Mieszasz różne porządki. Co innego podział na drogi lokalne i tranzytowe, a co
                                                innego podział na autostrady i drogi zwykłe. Niekoniecznie autostrada musi być
                                                tranzytowa, bo są i autostrady lokalne, a z kolei droga tranzytowa niekoniecznie
                                                musi być autostradą. Na Zachodzie też masz drogi tranzytowe, które są drogami
                                                zwykłymi i nie mają statusu autostrady. Nikt nie sprowadza "gierkówki" do drogi
                                                lokalnej, przecież ruch tranzytowy nie jest na niej zakazany. Jest to jednak
                                                droga zwykła, a nie żadna autostrada i taką drogą zwykłą była od samego
                                                początku. Już w fazie projektowania poprowadzono ją przez miejscowości, tak
                                                przecież nie planuje się przebiegu autostrad. Czy przy autostradach masz
                                                przystanki pekaesu? A one tam były od początku, jak pamiętam. Przy takim
                                                przebiegu drogi z góry można było przewidzieć, że będzie się na tej drodze
                                                mieszał ruch lokalny z tranzytowym, że będą piesi itd. Z planów wynika, że
                                                obecna "gierkówka" tylko w części zostanie wykorzystana jako przyszła droga
                                                ekspresowa, bo po prostu inaczej się nie da jej poprowadzić, droga ekspresowa
                                                musi omijać miejscowości, a nie dzielić je na pół. Tak to się robi na całym świecie.
                                                Jura
                                                • habudzik Re: Ten facet wyzej stawia przepisy niz stan fakt 11.08.09, 13:31
                                                  jureek napisał:
                                                  Na Zachodzie też masz drogi tranzytowe, które są drogami
                                                  > zwykłymi i nie mają statusu autostrady.

                                                  Oto przykłady dróg o dużym natężeniu , o statusie drogi międzynarodowej ,
                                                  tranzytowej nie będącej autostradą ani nawet nie będących drogami expresowymi :
                                                  E-603 , 62, 09 , częściowo E-70 , 712 , częściowo E54 , 50 , 60 ,03, 401 , e-75
                                                  ( Grecja )
                                  • hanni Magiczne myslenie... 10.08.09, 17:13
                                    emes-nju napisał:

                                    > Czy to, ze dzwigajaca ruch o charakterze ruchu autostradowego
                                    > gierkowna nie nazywa sie autostrada, zmnienia prawa fizyki
                                    > rzadzacej duzym ruchem...?

                                    Identyczny ruch "o charakterze autostradowym"(?) masz na tysiacach kilometrow
                                    drog lokalnych w calej Europie. I te drogi, tak samo jak Gierkowka nie nazywaja
                                    sie autostradami. I nie z powodu ruchu a z prostej przyczyny, ze nie
                                    spelniaja wymagan autostrad
                                    .


                                    > Ale ok. Czekam, glupek, cham i pirat, na recepte na bezpieczne
                                    > hamowanie.

                                    Otworz oczy, uruchom mozg i naciskaj na hamulec.


                      • jureek Re: Zdradz mi tajemnice! 10.08.09, 18:37
                        emes-nju napisał:

                        > hanni napisał:
                        >
                        > > Gierkowka o ile mi wiadomo nie jest autostrada. Czy moze w
                        > > miedzyczasie zmieniono jej status?
                        >
                        > Niezaleznie od statusu, przyjmuje praktycznie taki sam ruch
                        > (struktura i natezenie) jak przecietna autostrada i rozni sie od
                        > niej tylko nieco nizszym limitem predkosci.

                        Ejże, naprawdę tylko tym się różni? A samo poprowadzenie tej drogi? Pokaż jakąś
                        autostradę przecinającą na pół jedną miejscowość za drugą na odcinku 100 - 200
                        km. Ta droga ze względu na sam jej przebieg, a nie tylko ze względu na
                        dopuszczalne prędkości (które są rzeczą wtórną, bo wynikają właśnie z jej
                        przebiegu) nie ma nic wspólnego z autostradą.
                        Na Zachodzie masz wiele dróg, po których odbywa się ruch o podobnym natężeniu i
                        strukturze, ale nikt nie wpadnie na pomysł, żeby traktować je jak autostrady.
                        Jura
                        • emes-nju Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 13:07
                          jureek napisał:

                          > emes-nju napisał:
                          >
                          > > hanni napisał:
                          > >
                          > > > Gierkowka o ile mi wiadomo nie jest autostrada. Czy moze w
                          > > > miedzyczasie zmieniono jej status?
                          > >
                          > > Niezaleznie od statusu, przyjmuje praktycznie taki sam ruch
                          > > (struktura i natezenie) jak przecietna autostrada i rozni sie od
                          > > niej tylko nieco nizszym limitem predkosci.
                          >
                          > Ejże, naprawdę tylko tym się różni? A samo poprowadzenie tej
                          > drogi?

                          Ja nie pisze o terenach zabudowanych, a o przejsciach dla pieszych w
                          szczerym polu.

                          Ale w sumie masz racje. Zmuszenie kierowcow jadacych ta
                          NIEautostrada do zatrzymywania sie na widok kazdego pieszego, tylko
                          zwiekszy i tak juz wielkie dzieki temu, ze to nie autostrada,
                          bezpieczenstwo :-P
                          • habudzik Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 13:13
                            emes-nju napisał:


                            > Ja nie pisze o terenach zabudowanych, a o przejsciach dla pieszych w
                            > szczerym polu.

                            Piesi na polu nie żyją więc przejście ma uzasadnienie .



                            > Ale w sumie masz racje. Zmuszenie kierowcow jadacych ta
                            > NIEautostrada do zatrzymywania sie na widok kazdego pieszego, tylko
                            > zwiekszy i tak juz wielkie dzieki temu, ze to nie autostrada,
                            > bezpieczenstwo :-P


                            Nawet sie dziwie dlaczego na zwykłej drodze krajowej nie zrobiono jeszcze takich
                            szykan że jeśli kierowca nie trafi dokładnie i powoli w swój tor jazdy to ma
                            blacharza za przyjaciela .
                          • jureek Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 13:49
                            emes-nju napisał:

                            > Ja nie pisze o terenach zabudowanych, a o przejsciach dla pieszych w
                            > szczerym polu.

                            Pisałeś po prostu o "gierkówce", że od autostrady różni ją TYLKO to, że jest
                            trochę niższa dozwolona prędkość na niej. No więc napisałem, że od autostrady
                            różni ją dużo, dużo więcej.
                            Jak sobie wyobrażasz "gierkówkę" jako autostradę? Parę kilometrów autostrady,
                            gdzie jest szczere pole, potem koniec autostrady, bo zaczyna się wieś, potem
                            dalej autostrada i tak na przemian? Byłby to rzeczywiście ewenement autostradowy
                            na skalę światową.
                            Co do przejść w szczerym polu, to akurat kilkaset metrów od mojego domu w Polsce
                            mam takie przejście w szczerym polu na drodze krajowej (ale dwucyfrowej). Dla
                            kogoś przejezdnego przejście to może wydawać się absolutnie absurdalne, bo skąd
                            taki przejezdny ma wiedzieć, że jest to JEDYNA możliwość dla dzieci, żeby
                            dotrzeć do szkoły w sąsiedniej wiosce.
                            Jura
                            • habudzik Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 13:54
                              jureek napisał:
                              > Co do przejść w szczerym polu, to akurat kilkaset metrów od mojego domu w Polsc
                              > e
                              > mam takie przejście w szczerym polu na drodze krajowej (ale dwucyfrowej). Dla
                              > kogoś przejezdnego przejście to może wydawać się absolutnie absurdalne, bo skąd
                              > taki przejezdny ma wiedzieć, że jest to JEDYNA możliwość dla dzieci, żeby
                              > dotrzeć do szkoły w sąsiedniej wiosce.

                              I o tym włąśnie zawsze piszę . Czasami dla przejezdnego przejście , jakiś znak
                              czy skrzyżowanie może budzić zdziwienie : po co? Na co to ? Przy bliższym
                              poznaniu warunków , wzroku dłuższym niż sięgający czubka własnego nosa może się
                              okazać że przejście w szczerym polu właśnie jest jedynym słusznym rozwiązaniem .
                            • emes-nju Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 14:04
                              Tak, jak nie wyobrazam sobie autostrady z gierkowki (i NIGDY nie
                              pisalem, ze gierkowka nia jest!), tak nie wyobrazam sobie, zeby
                              wprowadzenie przepisu nakazujacego zatrzymywanie sie przed pieszym
                              podchodzacym do przejscia moglo pozytywnie wplynac na bezpieczenstwo
                              na drodze takiej, jak gierkowka.

                              Gierkowka (i inne DK obslugujace ruch miedzynarodowy), niebedaca
                              faktycznie autostrada, musi JEDNAK radzic sobie z ruchem takim, jaki
                              powinien odbywac sie na autostradzie (oraz z ruchem, jakiego na
                              autostrady sie nie wpuszcza). A skoro taki ruch nie odbywa sie po
                              autostradzie i jest przez to skrajnie niebezpieczny, to dodawanie
                              nowego elementu zwiekszajacego trudnosc i ryzyko jazdy, nie jest
                              CHYBA tym, co pozytywnie wplynie na bezpieczenstwo :-P

                              Wedlug mnie, zadne zaklecia bezpiecznstwu nie przysluza sie tak, jak
                              zmniejszanie kolizyjnosci. A zmniejszenie kolizyjnosci powinno
                              polegac na zmniejszaniu liczby miejsc, w ktorych kolizja MOZE
                              nastapic - w przypadku przejsc dla pieszych, poprzez budowanie
                              kladek i, jezeli kladki wybudowac sie nie da, zastosowanie swiatel,
                              ktore niezaleznie od zaklec, sa lepiej i z wiekszej odleglosci
                              widoczne niz pieszy i nieswiecace znaki razem wziete.

                              Ale wiem, ze to moje, osobiste zdanie, i ze wiekszosc jest zdania,
                              ze zaklecia oraz oznakowanie magiczne jest najlepsza recepta na
                              poprawe bezpieczenstwa, mimo ze FAKTY i STATYSTYKI temu przecza :-P
                              • jureek Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 14:20
                                emes-nju napisał:

                                > Tak, jak nie wyobrazam sobie autostrady z gierkowki (i NIGDY nie
                                > pisalem, ze gierkowka nia jest!), tak nie wyobrazam sobie, zeby
                                > wprowadzenie przepisu nakazujacego zatrzymywanie sie przed pieszym
                                > podchodzacym do przejscia moglo pozytywnie wplynac na bezpieczenstwo
                                > na drodze takiej, jak gierkowka.

                                Ależ ja się z Tobą zgadzam, że na drogach takich jak "gierkówka" poza obszarem
                                zabudowanym przejścia dla pieszych powinny być sterowane światłami, najlepiej
                                takimi na przycisk dla pieszego.
                                Nie zmienia to jednak mojego poglądu na to, że należy wprowadzić do polskiego
                                prawa o ruchu drogowym obowiązku dla kierowców przepuszczania pieszych na
                                przejściach bez świateł, tak jak jest to np. w Niemczech czy Austrii. Obecne
                                uregulowania sa bowiem takie, że sytuacja pieszego jest taka sama, czy chce
                                przejść przez jezdnię na pasach, czy poza pasami - i tu, i tam musi czekać, aż
                                droga będzie wolna, a kierowca nie ma obowiązku go przepuścić. Nie szkoda farby
                                na pasy, skoro i tak one w niczym pieszym nie pomagają?
                                Jura
                                • emes-nju Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 14:36
                                  A ja, czytajac statystyki (!), jestem goracym przeciwnikiem
                                  wystawiania pieszych na strzal na naszych duktach miedzynarodowych.
                                  Juz teraz ginie ich "dostatecznie" duzo (z czego polowa "na wlasna
                                  prosbe", co dosc dobitnie swiadczy o "kulturze motoryzacyjnej" wsrod
                                  pieszych).

                                  Jak dukty miedzynarodowe przestana byc duktami, a stana co najmniej
                                  ekspresowkami, to prosze uprzejmie - moge zatrzymywac sie przed
                                  pieszymi. Dopoki jednak nie zmieni sie infrastruktura nie bede
                                  pieszych na miedzynarodowych drogach puszczal w czasie duzego ruchu,
                                  nawet jak przepisy zmienia sie na sluszne ideologicznie. Dla dobra
                                  pieszych i bedac swiadomym ryzyka mandatu - ja najprawdopodobniej
                                  przezyje strzala w zadek, ale pieszy, na ktorego zostane wepchniety,
                                  raczej nie.
                                  • jureek Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 14:41
                                    Odpowiedz mi proszę, co przy obecnych uregulowaniach w PoRD w ogóle pieszemu
                                    dają pasy? Jaką ma korzyść z tego, że przechodzi na pasach, a nie poza pasami?
                                    Jura
                                    • emes-nju Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 15:05
                                      jureek napisał:

                                      > Odpowiedz mi proszę, co przy obecnych uregulowaniach w PoRD w
                                      > ogóle pieszemu dają pasy? Jaką ma korzyść z tego, że przechodzi na
                                      > pasach, a nie poza pasami?

                                      Jak zginie, mozna zamknac kierowce :-P

                                      Dokladnie tak samo jak bedzie mozna po zmianie przepisow, z ta tylko
                                      roznica, ze juz teraz "pierwszenstwo na przejscu" przez czesc ludzi
                                      traktowane jest jako zezwolenie na wbieganie na jezdnie (chyba
                                      wszyscy znamy, znajdujaca odzwierciedlenie w
                                      statystykach, "niefrasobliwosc" pieszych), a po zmianie przepisow
                                      mozna sie spodziewac, ze skala zjawiska narosnie. Bo bedzie juz
                                      wolno :-P Bo przepisy zapewnia bezpieczenstwo :-P

                                      Taki przepis jakos bedzie dzialal, ale tylko na drogach o mniejszym
                                      ruchu! Na drogach, na ktorych samochody jada w niekonczacych sie
                                      kolumnach z czestotliwoscia kilka-kilkanascie-kilkadziesiat na
                                      MINUTE (polskim "standardzikiem" na miedzynarodowych DK sa natezenia
                                      ruchu miedzy 10, a 30 tys. na dobe, z naturalnym "zageszczeniem"
                                      w "godzinach urzedowania" czyli rowniez po zmroku kiedy pieszych nie
                                      widac) nie powinno byc pieszych i koniecznosci zatrzymywania tych
                                      kolumn. Bo ZADNE zaklecia i znaki magiczne nie sprawia, ze bedzie to
                                      bezpieczne! No, chyba, ze jakims sposobem uda sie te kolumny na
                                      wszystkich trasach wyhamowac do 30-40 km/h...
                                      • jureek Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 15:18
                                        emes-nju napisał:

                                        > jureek napisał:
                                        >
                                        > > Odpowiedz mi proszę, co przy obecnych uregulowaniach w PoRD w
                                        > > ogóle pieszemu dają pasy? Jaką ma korzyść z tego, że przechodzi na
                                        > > pasach, a nie poza pasami?
                                        >
                                        > Jak zginie, mozna zamknac kierowce :-P

                                        A tak na poważnie? Jaki jest sens malowania pasów, jeśli sytuacji pieszego nie
                                        ułatwiają one wcale?
                                        Jura
                                        • emes-nju Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 15:26
                                          jureek napisał:

                                          > A tak na poważnie? Jaki jest sens malowania pasów, jeśli sytuacji
                                          > pieszego nie ułatwiają one wcale?

                                          A jak maja ulatwic na drogach, na ktorych samochody jada w zwartych
                                          szykach z czestotliwoscia, o jakiej napisalem powyzej? Realnie, bez
                                          pomocy magii.

                                          Pokornie prosze o wybaczenie, ale zmuszanie takich kolumn do
                                          zatrzymywania sie na widok jednego pieszego calkowicie nie ma
                                          uzasadnienia ekonomicznego (pominmy juz bezpieczenstwo). Jezeli
                                          nawet nie bedzie sie to konczylo kolizjami (korkujacymi ruch na
                                          dlugie godziny), to na pewno bedzie powodowac stojace na debowo
                                          korki (widzielismy chyba juz wszyscy symulacje, w ktorych jeden
                                          ZWALNIAJACY MINIMALNIE samochod zatrzymywal ruch daleko za soba).
                                          Czy to naprawde ma sens? Bo w ideologiczna slusznosc wierze :-P
                                          • jureek Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 15:34
                                            Czyli zgadzasz się ze mną, że przy obecnych uregulowaniach malowanie pasów
                                            większego sensu nie ma, tak?
                                            Jura
                                            • emes-nju Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 15:41
                                              jureek napisał:

                                              > Czyli zgadzasz się ze mną, że przy obecnych uregulowaniach
                                              > malowanie pasów większego sensu nie ma, tak?

                                              Nie zgadzam sie. Niezaleznie od jedynie slusznych opinii, to jednak
                                              dziala - piesi predzej czy pozniej jednak przechodza, a nie ma np.
                                              kompletnie bezsensownej koniecznosci zatrzymywania sie w sytuacji
                                              gdy za mna nic nie jedzie.
                                              • jureek Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 15:43
                                                emes-nju napisał:

                                                > jureek napisał:
                                                >
                                                > > Czyli zgadzasz się ze mną, że przy obecnych uregulowaniach
                                                > > malowanie pasów większego sensu nie ma, tak?
                                                >
                                                > Nie zgadzam sie. Niezaleznie od jedynie slusznych opinii, to jednak
                                                > dziala - piesi predzej czy pozniej jednak przechodza,

                                                Jak nie ma pasów, to też prędzej czy później przejdą. Dokładnie tak samo, jak na
                                                przejściu, a przynajmniej nie ma iluzji pierwszeństwa.
                                                Jura
                                                • emes-nju Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 15:51
                                                  Pas.

                                                  Wielokrotnie pisalem, ze przy obecnym stanie infrastruktury
                                                  absolutnie nie wyobrazam sobie, zeby dalo sie BEZPIECZNIE wprowadzic
                                                  przepis nakazujacy zatrzymywanie sie na widok pieszego.

                                                  Sam wielokrotnie przyznawales, ze w Niemczech raczej nie spotyka sie
                                                  niesterowanych przejsc w miejscach, w ktorych w Polsce sa
                                                  standardem - np. na wielopasmowych tranzytowkach o bardzo duzym
                                                  ruchu.
                                                  • hanni Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 16:06
                                                    emes-nju napisał:


                                                    > Wielokrotnie pisalem, ze przy obecnym stanie infrastruktury
                                                    > absolutnie nie wyobrazam sobie, zeby dalo sie BEZPIECZNIE wprowadzic
                                                    > przepis nakazujacy zatrzymywanie sie na widok pieszego.

                                                    To moze zamiast "wielokrotnie" pisac to, co powyzej napiszesz wreszcie tylko
                                                    raz, jak pieszy w obecnych realiach, ktorych nie mozna zmienic w tydzien
                                                    moze przedostac sie w ogole na druga strone i przede wszystkim, o co pytal juz
                                                    jurek, po co w ogole mu na to pasy?

                                                    > Sam wielokrotnie przyznawales, ze w Niemczech raczej nie spotyka sie
                                                    > niesterowanych przejsc w miejscach, w ktorych w Polsce sa
                                                    > standardem.

                                                    W gorskich rejonach Szwajcarii tez raczej nie spotyka sie szerokich, plaskich,
                                                    prostych dwupasmowek, ktorymi mozna z latwoscia jechac 110 km/h.
                                                    Czy Szwajcarzy "powinni" w zawiazku z tym grzac kretymi, waskimi i stromymi
                                                    drogami z takimi predkosciami, skoro w Polsce to mozna?
                                                  • jureek Re: Zdradz mi tajemnice! 11.08.09, 16:28
                                                    A co przeszkadza postawić światła na przejściach, gdzie natężenie ruchu jest
                                                    duże, a na pozostałych wprowadzić faktyczne, a nie pozorne pierwszeństwo
                                                    pieszego? Lepsze to niż obecne mydlenie oczu o jakimś pierwszeństwie, które
                                                    prowadzi tylko do nieporozumień i fałszywego poczucia bezpieczeństwa.
                                                    Jura
                                          • hanni "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:02
                                            emes-nju napisał:


                                            > A jak maja ulatwic na drogach, na ktorych samochody jada w zwartych szykach.
                                            >
                                            > Pokornie prosze o wybaczenie, ale zmuszanie takich kolumn do
                                            > zatrzymywania sie na widok jednego pieszego calkowicie nie ma
                                            > uzasadnienia ekonomicznego (pominmy juz bezpieczenstwo).

                                            Ergo - pieszy mieszkajacy w okolicach Gierkowki nie ma zadnej realnej
                                            szansy przedostania sie na druga strone jezdni.
                                            Bo "zwartych szykow" i "kolumn" nie mozna "zmusic" dfo zatrzymania sie.
                                            • emes-nju Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:09
                                              hanni napisał:

                                              > Ergo - pieszy mieszkajacy w okolicach Gierkowki nie ma zadnej
                                              >
                                              realnej szansy przedostania sie na druga strone jezdni.

                                              Ale nie przeszkadza to NIKOMU jezeli mowa jest o autostradzie? To po
                                              pierwsze.

                                              A po drugie, sadzac z obserwacji stanu faktycznego, nie jest prawda
                                              jakoby.
                                              • hanni Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:21
                                                Czasami mysle, ze ty masz jakis... organiczny defekt.


                                                emes-nju napisał:

                                                > Ale nie przeszkadza to NIKOMU jezeli mowa jest o autostradzie?

                                                A dlaczego mialoby przeszkadzac cos, czego nie ma?
                                                Autostrada jest przeciez zbudowana wielkim nakladem srodkow tak, ze
                                                wszelkie przejscia i przejazdy jej nie przecinaja.

                                                Gierkowka nie jest autostrada (o czym ja inni trabia ci tu juz od paru dni)i ma
                                                przejscia i skrzyzowania.
                                                Taka jest rzeczywistosc. Kiedy wreszcie to zrozumiesz?

                                                • emes-nju Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:34
                                                  hanni napisał:

                                                  > Gierkowka nie jest autostrada (o czym ja inni trabia ci tu juz od
                                                  > paru dni)

                                                  Trabic mozesz, ale nie wiem komu. Bo widzisz... Ja nigdzie nie
                                                  napisalem, ze gierkowka jest autostrada...

                                                  > Taka jest rzeczywistosc. Kiedy wreszcie to zrozumiesz?

                                                  Jak juz powyzej napisalem nie dosc, ze rozumiem, to jeszcze nadal
                                                  (nic sie nie zmienilo od momentu, w ktorym napisalem akapit
                                                  powyzej :-P ) nie twierdze, ze gierkowka nie jest autostrada.

                                                  Twierdze za to stanowczo, ze NIEautostradowa gierkowka ma do
                                                  czynienia z ruchem naleznym autostradzie i dodatkowe zwiekszanie jej
                                                  kolizyjnosci zdecydowanie nie przysluzy sie bezpieczenstwu.
                                                  Niezaleznie od zaklec :-P
                                                  • hanni Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:45
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Trabic mozesz, ale nie wiem komu. Bo widzisz... Ja nigdzie nie
                                                    > napisalem, ze gierkowka jest autostrada...

                                                    Ale caly czas jak najety piszesz, ze "powinna" bo praktycznie nie
                                                    widzisz roznicy miedzy Gierkowka a autostrada i dlatego piesi i pasy powinni
                                                    zniknac z niej zupelnie - jak na autostradzie. Bo to chyba jedyna nieistotna
                                                    roznica.

                                                    Co sie z nimi ma stac, jak maja przedostawac sie na druga strone - tego juz nie
                                                    zdradzasz.

                                                    > gierkowka ma do czynienia z ruchem naleznym autostradzie

                                                    Coz to ma znaczyc "ruch nalezny autostradzie"? Czyzby ruch na 40 tysiacach
                                                    kilometrow drog krajowych w Niemczech nie byl "nalezny autostradzie"?

                                                    > i dodatkowe zwiekszanie jej kolizyjnosci zdecydowanie nie przysluzy sie
                                                    bezpieczenstwu.

                                                    A ktoz pisze tu o zwiekszaniu "kolizyjnosci"? My po prostu mowimy o tym CO
                                                    JEST
                                                    (kiedy wreszcie to do ciebie dotrze?) czyli o pieszych, ktorzy musza
                                                    TERAZ a nie za 20 lat jakos bezpiecznie przedosac sie na druga strone.

                                                    Piesi, majacy takie samo prawo przejsc na druga strone, jak samochod, ktory
                                                    jedzie Gierkowka to dla ciebie poki co jedynie "zwiekszenie kolizyjnosci".
                                              • jureek Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:22
                                                emes-nju napisał:

                                                > hanni napisał:
                                                >
                                                > > Ergo - pieszy mieszkajacy w okolicach Gierkowki nie ma zadnej
                                                > >
                                                realnej szansy przedostania sie na druga strone jezdni.
                                                >
                                                > Ale nie przeszkadza to NIKOMU jezeli mowa jest o autostradzie? To po
                                                > pierwsze.

                                                Autostrad nie buduje się przez tereny zabudowane, a jeśli inaczej się nie da i
                                                autostrada musi przecinać drogi piesze, to buduje się przejścia bezkolizyjne
                                                (nawet dla zwierząt leśnych).
                                                Jura
                                                • emes-nju Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:29
                                                  jureek napisał:

                                                  > Autostrad nie buduje się przez tereny zabudowane

                                                  Hm... To po czym ja jezdzilem w kilku europejskich miastach...?

                                                  > a jeśli inaczej się nie da i autostrada musi przecinać drogi
                                                  > piesze, to buduje się przejścia bezkolizyjne (nawet dla zwierząt
                                                  > leśnych).

                                                  A coz stoi na przeszkodzie, zeby zamiast wydawac mase kasy na g...
                                                  dajacy fotoradar, wydac ciut moze wiecej na zdecydowanie duzo dajaca
                                                  kladke? Ot, taki pierwszy ruch w kierunku przeksztalcenia gierkowki
                                                  w ekspresowke...

                                                  Co stoi na przeszkodzie? Brak woli! Bo kladka na siebie nie zarobi
                                                  tak, jak fotoradar, a nasze waaadze poprawie bezpieczenstwa mowia
                                                  tak
                                                  , pod warunkiem, ze sie to oplaca w bezposrednim rachunku
                                                  ekonomicznym :-/
                                                  • hanni Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:36
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Hm... To po czym ja jezdzilem w kilku europejskich miastach...?

                                                    Nie lap jurka za slowka. Pewnie jezdziles po autostradach miejskich,
                                                    ktore tak samo jak wszystkie inne auotstrady nie maja zadnych przejsc ani
                                                    skrzyzowan bo duzym nakladem srodkow, tak je wlasnie wybudowano.


                                                    > A coz stoi na przeszkodzie, zeby zamiast wydawac mase kasy na g...
                                                    > dajacy fotoradar, wydac ciut moze wiecej na zdecydowanie duzo dajaca kladke?
                                                    > Co stoi na przeszkodzie?

                                                    Jesli kiedys wybuduje sie wszedzie kladki i barierki oddzielajace jezdnie i
                                                    pobocza, jesli kiedys wybuduje sie wystarczajaco szerokie pasy awaryjne, jesli
                                                    kiedys wybuduje sie skrzyzowania bezkolizyjne i polozy lepsza nawierzchnie, to
                                                    Gierkowka WTEDY stanie sie autostrada i bedziesz mogl nia jezdzic jak
                                                    autostrada.

                                                    Poki tego nie ma Gierkowka autostrada NIE JEST.
                                                    I tego stanu rzeczy nie zmieni to, ze tacy jak ty, beda nie jezdzili, jakby
                                                    autostrada byla. Bo wtedy to by byla magia.
                                                  • emes-nju Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:41
                                                    hanni napisał:

                                                    > Poki tego nie ma Gierkowka autostrada NIE JEST.

                                                    Poprosze o link, w ktorym pisze, ze gierkowka jest autostrada.

                                                    > I tego stanu rzeczy nie zmieni to, ze tacy jak ty, beda nie
                                                    > jezdzili, jakby autostrada byla.

                                                    Moj panie (szczeniaku?) badz laskaw powstrzymac sie od imputownia mi
                                                    czegos takiego.

                                                    230 km/h po Warszawie przelykam, bo tylko Ty sie osmieszasz piszac
                                                    takie brednie. Natomiast insynuujac mi, ze po gierkowce jezdze jak
                                                    po autostradzie, przekraczasz juz pewne granice.
                                                  • hanni Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:51
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Poprosze o link, w ktorym pisze, ze gierkowka jest autostrada.

                                                    Czemu mialbym ci dawac link do czegos takiego? Ty pisales, ze Gierkowka
                                                    "powinna" byc autostrada bo juz jest zbudowana jak autostrada a ty widzisz
                                                    miedzy Gierkowka i autostrada "wiecej podobienstw niz roznic" (cytuje z pamieci).

                                                    Jedyna rzecza, ktora ci jeszcze przeszkadza w tym szelenczym planie sa przejscia
                                                    dla pieszych.
                                                    Co poczac z pieszymi, tego juz niestety nie zdradzasz.

                                                    > (szczeniaku?)

                                                    Widze, ze juz wysiadasz. Sprobuj opanowac emocje.


                                                  • emes-nju Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 17:00
                                                    hanni napisał:

                                                    > emes-nju napisał:
                                                    >
                                                    > > Poprosze o link, w ktorym pisze, ze gierkowka jest autostrada.
                                                    >
                                                    > Czemu mialbym ci dawac link do czegos takiego?

                                                    A jednak szczeniak. A ja ze szczeniakami nie dyskutuje.

                                                    Pa.
                                                  • hanni Nie kompensuj bezsilnosci obelgami 11.08.09, 17:09
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > A jednak szczeniak. A ja ze szczeniakami nie dyskutuje.

                                                    Mowilem ci juz, ze kompensowanie swojej bezradnosci obelgami dowodzi tylko
                                                    bezsilnosci:

                                                    (Gierkowka) "rozni sie od niej (autostrady) tylko nieco nizszym limitem predkosci"

                                                    https://forum.gazeta.pl/forum/w,510,98737318,98831048,Re_Zdradz_mi_tajemnice_.html

                                                    "wiecej widze podobienstw (FAKTYCZNYCH!!!) gierkowki do autostrady, niz roznic"

                                                    https://forum.gazeta.pl/forum/w,510,98737318,98832489,Re_PS.html


                                                  • jureek Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 17:12
                                                    hanni napisał:

                                                    > Czemu mialbym ci dawac link do czegos takiego? Ty pisales, ze Gierkowka
                                                    > "powinna" byc autostrada bo juz jest zbudowana jak autostrada a ty widzisz
                                                    > miedzy Gierkowka i autostrada "wiecej podobienstw niz roznic" (cytuje z pamieci
                                                    > ).

                                                    Właściwie tylko jedną różnicę, że limit prędkości jest nizszy. Cytat:
                                                    "Wyobraz sobie, ze nasza gierkowka od autostrady rozni sie tylko
                                                    ograniczeniem do 100, a nie do 130 km/h."

                                                    https://forum.gazeta.pl/forum/w,510,98737318,98830612,Zdradz_mi_tajemnice_.html
                                                  • hanni Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 17:19
                                                    jureek napisał:

                                                    > Właściwie tylko jedną różnicę, że limit prędkości jest nizszy. Cytat:
                                                    > "Wyobraz sobie, ze nasza gierkowka od autostrady rozni sie tylko
                                                    > ograniczeniem do 100, a nie do 130 km/h."
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,510,98737318,98830612,Zdradz_mi_tajemnice_.html

                                                    Ale idzie w zaparte. I jeszcze sie obrazil i stal sie agresywny...
                                                    No coz.

                                                  • emes-nju Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 12.08.09, 10:43
                                                    jureek napisał:

                                                    > "Wyobraz sobie, ze nasza gierkowka od autostrady rozni sie tylko
                                                    > ograniczeniem do 100, a nie do 130 km/h."

                                                    Wyrwane z kontekstu!

                                                    Nie przecze, ze napisalem to zdanie, ale, co przy odrobinie dobrej
                                                    woli mozna zauwazyc, chodzilo mi o charakter ruchu na tej drodze, a
                                                    nie jej klasyfikacje.

                                                    I jak zawsze wychodzi na to, ze prawda jest stare forumowe
                                                    stwierdzenie, zeby nie dyskutowac z (...), bo sprowadza cie do
                                                    swojego poziomu i pokonaja doswiadczeniem. Zapetalem sie i zaczalem
                                                    popelniac bledy polegajace na niescislym wyrazaniu mysli w nadziei,
                                                    ze wypowiedzi beda traktowane jako calosc, a nie miedlone zdanie po
                                                    zdaniu, po precyzyjnym odarciu z kontekstu :-(

                                                    Nie o Tobie oczywiscie pisze, a o tym, w dyskusji z ktorym padlo to
                                                    nieszczesne zdanie.
                                                  • hanni Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 12.08.09, 11:00
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Wyrwane z kontekstu!

                                                    Jakie znow "wyrwane"? To kompletne zdanie z jednoznaczna wypowiedzia:

                                                    "Wyobraz sobie, ze nasza gierkowka od autostrady rozni sie
                                                    tylkoograniczeniem
                                                    do 100, a nie do 130 km/h."

                                                    > Nie przecze, ze napisalem to zdanie, ale, co przy odrobinie dobrej
                                                    > woli mozna zauwazyc, chodzilo mi o charakter ruchu na tej drodze,
                                                    > a nie jej klasyfikacje.

                                                    Alez ty napisales to przeciez nie raz a kilka razy a to czy droga jest czy nie
                                                    jest autostrada to nie kwestia czyjejs "klasyfikacji" tylko scisle okreslonych
                                                    kryteriow, ktoych Gierkowka najzwyczajniej nie spelnia.

                                                    > Zapetalem sie i zaczalem popelniac bledy polegajace na niescislym
                                                    > wyrazaniu mysli.

                                                    To sie nie dziw, ze inni kwestionuja te "niescisle wyrazone mysli".
                                                    W koncu mamy tutaj tylko to dyspozycji, co napiszesz.
                                                  • mariusz_d1 Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 12.08.09, 20:23
                                                    Hanni i Habudzik czy wy jesteście tak obraniczeni naprawdę, czy tylko udajecie????

                                                    Żebyś nie wiem co pisał i jak kombinował nie zmienisz faktu, że na tej
                                                    nieszczęsnej gierkówce przewalają się ogromne ilości samochodów, samochody te
                                                    poruszają się z określoną prędkością i żadne wasze zaklęcia nie zmienią faktu,
                                                    że przy takiej ilości samochodów każde spowolnienie ruchu odbije się czkawką na
                                                    płynności ruchu. Nie ważne czy ta droga będzie drogą nr 1, autostradą A1 czy
                                                    drogą osiedlową. Do pewnego poziomu natężenia ruchu można się bawić w
                                                    zatrzymywanie, zwalnianie itp. Powyżej pewnego poziomu nie ma takiej mozliwości
                                                    i jedynym wyjściem jest fizyczna separacja ruchu kołowego i pieszego (przejścia
                                                    podziemne, kładki itp). I żadne wasze zaklęcia i bredzenia o nadrzędnej roli
                                                    pieszych tego nie zmienią. Polecam wam lekturę kodeksu drogowego którym tak
                                                    szafujecie:
                                                    Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:

                                                    1. droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza,
                                                    chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem
                                                    pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu
                                                    lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;

                                                    2. droga twarda - drogę z jezdnią o nawierzchni bitumicznej, betonowej,
                                                    kostkowej, klinkierowej lub brukowcowej oraz z płyt betonowych lub
                                                    kamienno-betonowych, jeżeli długość nawierzchni przekracza 20 m; inne drogi są
                                                    drogami gruntowymi;

                                                    3. autostrada - drogę dwujezdniową, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi,
                                                    na której nie dopuszcza się ruchu poprzecznego, przeznaczoną tylko do ruchu
                                                    pojazdów samochodowych, które na równej, poziomej jezdni mogą rozwinąć prędkość
                                                    co najmniej 40 km/h, w tym również w razie ciągnięcia przyczep;

                                                    4. droga ekspresowa - drogę dwu- lub jednojezdniową, oznaczoną odpowiednimi
                                                    znakami drogowymi, na której skrzyżowania występują wyjątkowo, przeznaczoną
                                                    tylko do ruchu pojazdów samochodowych;

                                                    5. droga dla rowerów - drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów
                                                    jednośladowych, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi;

                                                    6. jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie
                                                    dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni;

                                                    7. pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego
                                                    rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi;

                                                    8. pobocze - część drogi przyległą do jezdni, która może być przeznaczona do
                                                    ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, postoju pojazdów, jazdy wierzchem lub
                                                    pędzenia zwierząt;

                                                    9. chodnik - część drogi przeznaczoną do ruchu pieszych;



                                                    Zwłaszcza jak wg was interpretować ustęp 1, 6 i 9???
                                                  • jureek Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:44
                                                    Przesada jak zwykle z tą masą kasy na fotoradar (czekałem tylko, kiedy i Ten
                                                    twój ulubiony gadżet pojawi się w tym wątku), a na kładkę nie trzeba trochę
                                                    więcej kasy, lecz wielokrotnie więcej. Druga sprawa to to, że z "gierkówki" nie
                                                    zrobisz ekspresówki, tak jak z zająca nie zrobisz hipopotama. Owszem, bywają
                                                    autostrady miejskie, ale nie widziałem jeszcze autostrady, czy drogi
                                                    ekspresowej, która na odcinku 100 km dzieliłaby jedną wioskę za drugą na pół. A
                                                    tak poprowadzona jest gierkówka.
                                                    Jura
                                                  • emes-nju Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 16:53
                                                    jureek napisał:

                                                    > Przesada jak zwykle z tą masą kasy na fotoradar (czekałem tylko,
                                                    > kiedy i Ten twój ulubiony gadżet pojawi się w tym wątku), a na
                                                    > kładkę nie trzeba trochę więcej kasy, lecz wielokrotnie więcej.

                                                    W skali kraju i tak sie to oplaci. Kazda smierc na drodze kosztuje,
                                                    co Habudzik wielokrotnie podkreslal, straszna mase kasy. Tylko, ze
                                                    nikt na to tak nie patrzy, bo to rozne "kieszenie" :-/

                                                    A wracajac do fotoradarow. Skoro juz przy tych przejsaciach w
                                                    szczerym polu sa, to nic nie stoi na przeszkodzie, zeby po zwroceniu
                                                    nakladow na swoja budowe, zaczely zarabiac na cos, co naprawde
                                                    poprawi bezpieczenstwo.

                                                    > Druga sprawa to to, że z "gierkówki" nie zrobisz ekspresówki, tak
                                                    > jak z zająca nie zrobisz hipopotama.

                                                    A dlaczego nie? O ile sie nie myle takie wlasnie sa plany. To sie da
                                                    zrobic dobudowujac tam, gdzie trzeba obwodnice. Tak wyjdzie taniej
                                                    niz budujac nowa droge i tak wlasnie w Polsce robi sie ekspresowki.
                                                  • jureek Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 17:06
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > A dlaczego nie? O ile sie nie myle takie wlasnie sa plany. To sie da
                                                    > zrobic dobudowujac tam, gdzie trzeba obwodnice. Tak wyjdzie taniej
                                                    > niz budujac nowa droge i tak wlasnie w Polsce robi sie ekspresowki.

                                                    W ten sposób, czyli zmieniając przebieg drogi, oczywiście się da i ma to sens.
                                                    Tylko w takim układzie, czy warto wydawać kupę kasy na kładki w wioskach przy
                                                    gierkówce, skoro ekspresówka i tak te wioski będzie omijała.
                                                    Na odcinku DK4 Bolesławiec - Zgorzelec jeszcze w zeszłym roku dużym nakładem
                                                    kosztów (i utrudnień w ruchu) poszerzano pobocza, odnawiano nawierzchnię itd. a
                                                    za parę dni zostanie otwarty odcinek A4 Krzyżowa - Zgorzelec zdejmujący 90%
                                                    ruchu z dotychczasowej krajówki.
                                                    Jura
                                                  • emes-nju Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 17:38
                                                    jureek napisał:

                                                    > Tylko w takim układzie, czy warto wydawać kupę kasy na kładki w
                                                    > wioskach przy gierkówce, skoro ekspresówka i tak te wioski będzie
                                                    > omijała.

                                                    Po pierwsze tych wiosek, przez ktore gierkowka przechodzi jest,
                                                    wbrew pozorom, dosc malo - szczegolnie na odcinku od Nadarzyna do
                                                    Czestochowy. Wiekszosc przejsc dla pieszych, o ktorych pisze, to
                                                    przejscia w rejonie skrzyzowan ze strategiczna polna droga, bez
                                                    scislego zwiazku z okoliczna zabudowa - czesto przejscia te sluza
                                                    jako dojscie do przystanku. Raczej nikt nie bedzie sie trudzil
                                                    budowa wiaduktow na skrzyzowaniu z polna droga, ale prowadzace do
                                                    przystanku przejscie jest niezbedne. I wtedy wybudowana zawczasu
                                                    kladka jak znalazl :-)

                                                    Po drugie zanim powstanie cala ekspresowka minie wiele lat. Czesc
                                                    tych pobudowanych teraz kladek moze nawet nie dotrwac i zezre je
                                                    rdza ;-) Ale zanim je zezre, moga, bez uzycia zaklec, uratowac
                                                    calkiem niemalo ludzi... O ulatwieniu im zycie nie wspominajac
                                                    (pisze i o pieszych i o kierowcach!).
                                                  • jureek Re: "Kolumny" "w zwartych szykach". 11.08.09, 17:59
                                                    Nie żebym był przeciw budowie kładek, bo jeśli tam ma powstać ekspresówka, to i
                                                    tak będą potrzebne (chociaż przystanków autobusowych na ekspresówce nie bardzo
                                                    sobie wyobrażam). Zdajesz sobie chyba jednak sprawę, że sama ich budowa
                                                    pociągnie sporo niedogodności dla kierowców - zwężenia do jednego pasa,
                                                    ograniczenia prędkości itd.
                                                    Jura
                              • hanni Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 11.08.09, 14:34
                                emes-nju napisał:

                                > nie wyobrazam sobie, zeby wprowadzenie przepisu nakazujacego
                                > zatrzymywanie sie przed pieszym podchodzacym do przejscia moglo
                                > pozytywnie wplynac na bezpieczenstwo na drodze takiej, jak gierkowka.

                                A kto mowil o nakazie zatrzymywania "przed pieszym podchodzacym do przejscia".
                                Samochody owszem powinny zatrzymywac sie przed pieszym stojacym przed
                                przejsciem, wyraznie sygnalizujacym zamiar przejscia.
                                Bo jak niby inaczej (niz zwierzyna lowna) ten pieszy ma przedostac sie na druga
                                strone?

                                > Gierkowka (i inne DK obslugujace ruch miedzynarodowy), niebedaca
                                > faktycznie autostrada, musi JEDNAK radzic sobie z ruchem takim,
                                > jaki powinien odbywac sie na autostradzie

                                Co to w ogole znaczy "powinien"?
                                Ja tez wlasciwie "powinienem" leciec na urlop wlasnym jetem ale nie mam. I co
                                teraz? mam zapieprzac autostrada 300 na godzine czy jak?

                                Czy ty zawsze dostosowujesz swoje zachowanie do tego, co "powinienes" miec
                                zamiast do tego, co rzeczywiscie masz?

                                > to dodawanie nowego elementu zwiekszajacego trudnosc i ryzyko jazdy,

                                Jesli pieszy stojacy przed przejsciem "zwieksza" dla ciebie "trudnosc i ryzyko
                                jazdy" to moze warto byloby pomyslec o rezygnacji z udzialu w ruchu?

                                > Wedlug mnie, zadne zaklecia bezpiecznstwu nie przysluza sie tak, jak
                                > zmniejszanie kolizyjnosci.

                                Przepisy to zadne "zaklecia". To proste dyrektywy, zrozumiale nawet dla
                                kilkuletnich dzieci.

                                > A zmniejszenie kolizyjnosci powinno
                                > polegac na zmniejszaniu liczby miejsc, w ktorych kolizja MOZE
                                > nastapic - w przypadku przejsc dla pieszych, poprzez budowanie
                                > kladek i, jezeli kladki wybudowac sie nie da, zastosowanie swiatel,

                                Znow "powinno, powinno". Kiedy ty czlowieku zawitasz wreszcie w
                                rzeczywistosci?
                                Wiele rzeczy "powinno" ale poki ich sie nie ma, trzeba zachowywac sie adekwatnie
                                do rzeczywistoasci a nie do tego, co twoim zdaniem byc "powinno".




                                nie jest
                                > CHYBA tym, co pozytywnie wplynie na bezpieczenstwo :-P

                                • kozak-na-koniu Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 11.08.09, 14:45
                                  hanni napisał:

                                  > Samochody owszem powinny zatrzymywac sie przed pieszym stojacym
                                  przed
                                  > przejsciem, wyraznie sygnalizujacym zamiar przejscia.

                                  Jak wygląda pieszy wyraźnie sygnalizujący zamiar przejścia i po czym
                                  można go odróżnić od pieszego sygnalizującego, ale niewyraźnie?
                                  • jureek Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 11.08.09, 14:55
                                    kozak-na-koniu napisał:

                                    > Jak wygląda pieszy wyraźnie sygnalizujący zamiar przejścia i po czym
                                    > można go odróżnić od pieszego sygnalizującego, ale niewyraźnie?

                                    Znasz takie powiedzenie: "Jaki jest koń, każdy widzi"? To tyle na ten temat.
                                    Mieszkam w kraju, gdzie kierowca ma obowiązek przepuscić pieszego, który
                                    wykazuje zamiar przejścia i jakoś miliony kierowców nie mają problemu z
                                    rozpoznaniem tego zamiaru u pieszego.
                                    Wróciłem właśnie z Polski. I znowu w Opolu ten sam widoczek. Wysepka na środku
                                    ulicy, na niej grupka pieszych czekających na to, żeby dokończyć przejście przez
                                    jezdnię. A samochody jadą, jadą, jadą... Każdy z tych kierowców główkuje pewnie
                                    ostro, jak rozpoznać, czy ci piesi stojący na wysepce mają zamiar skorzystać z
                                    przejścia. A może zebrali się oni na tej wysepce, żeby sobie pogadać i wcale nie
                                    zamierzają przechodzić? Ot, dylematy, których jakoś inni kierowcy nie mają.
                                    Jura
                                    • kozak-na-koniu Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 12.08.09, 08:37
                                      Ja natomiast żyję w kraju, w którym 30 lat temu próbowano wprowadzić
                                      podobny zapis ale zrezygnowano z tego, gdyż byłby to
                                      kolejny "martwy", wieloznaczny i trudny do wyegzekwowania przepis.
                                      Poprzestano więc w końcu na uściśleniu przepisu o "bezwzględnym"
                                      pierwszeństwie pieszego" na przejściu i na jego bezwzględnym
                                      egzekwowaniu. Pamiętam, że odwiedzający nas wóczas obcokrajowcy
                                      zwykle byli bardzo mile zaskoczeni widząc, jak pieszy pomimo
                                      nadjeżdżających pojazdów ostrożnie wchodzi na przejście a kierowcy
                                      grzecznie się zatrzymują i nie trąbią. Odtąd, w Polsce miliony
                                      kierowców nie mają większych problemów z tak zwanym "przepuszczeniem
                                      pieszego". Oczywiście, sprawa komplikuje się w tłumie i w gęstym
                                      ruchu - szczególnie na głównych, wielopasmowych drogach (co innego
                                      strefa zamieszkania oraz uliczki w centrach miejscowości), gdzie to
                                      nieraz są duże trudności z odpowiednio wczesnym zauważeniem nie
                                      tylko pieszego, ale nawet samego przejścia (złe oznakowanie i
                                      oświetlenie w nocy, niewidoczne, zatarte pasy itp.). Tak, czy
                                      inaczej, w przeciętnych warunkach osobiście problemu nie widzę - tak
                                      jako kierowca, jak jako pieszy a dylematy mają przeważnie ci, którzy
                                      polskie drogi znają głównie z medialnego bełkotu.
                                      • hanni Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 12.08.09, 08:56
                                        kozak-na-koniu napisał:

                                        > Odtąd, w Polsce miliony kierowców nie mają większych problemów z tak
                                        > zwanym "przepuszczeniem pieszego".

                                        ...co widac przykladowo po liczbie zabitych pieszych na ulicach Warszawy, gdzie
                                        (w odniesieniu do liczby mieszkancow) ginie ich 12(!) razy wiecej
                                        niz w Berlinie.



                                        • kozak-na-koniu Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 12.08.09, 09:20
                                          hanni napisał:

                                          > ...co widac przykladowo po liczbie zabitych pieszych na ulicach
                                          Warszawy, gdzie
                                          > (w odniesieniu do liczby mieszkancow) ginie ich 12(!)
                                          razy wiecej

                                          > ]
                                          > niz w Berlinie.

                                          Jesteście, towarzyszu, wnusiem Goebelsa? Nie musicie powtarzać we
                                          kółko tego samego truizmu i na każdy temat, my to już znamy na
                                          pamięć. Wymyślcie coś nowego, nie bójcie się - od myślenia głowa nie
                                          boli.
                                          • hanni Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 12.08.09, 09:30
                                            kozak-na-koniu napisał:

                                            > Jesteście, towarzyszu, wnusiem Goebelsa?

                                            Nie widzisz, ze na swoja bezsilnosc reagujesz jak uposledzony dzieciak?

                                            > Nie musicie powtarzać we kółko tego samego truizmu.

                                            Zbyt dobrze pasowal do truizmu o kierowcach nie majacych "wiekszych problemow" z
                                            "tak zwanym przepuszczaniem pieszego" - chyba miedzy kolami.

                                      • jureek Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 12.08.09, 11:34
                                        kozak-na-koniu napisał:

                                        > Ja natomiast żyję w kraju, w którym 30 lat temu próbowano wprowadzić
                                        > podobny zapis ale zrezygnowano z tego, gdyż byłby to
                                        > kolejny "martwy", wieloznaczny i trudny do wyegzekwowania przepis.

                                        I to mnie właśnie dziwi. Przepis doskonale funkcjonujący w większości krajów
                                        Europy akurat w Polsce miałby być wieloznaczny i trudny do wyegzekwowania? Nie
                                        chcesz chyba powiedzieć, że genetycznie mamy jakąś skazę.
                                        Być może nasze specyficznie polskie uregulowanie pierwszeństwa zdawało egzamin w
                                        czasach, gdy ludzie nie podróżowali tyle po świecie i nawet nie wyobrażali
                                        sobie, że pieszy może mieć jakieś prawa. Czasy jednak się zmieniły, ludzie
                                        trochę zobaczyli świata, a przepis dający przywileje samochodom na przejściu dla
                                        pieszych stał się anachronizmem.

                                        > Poprzestano więc w końcu na uściśleniu przepisu o "bezwzględnym"
                                        > pierwszeństwie pieszego" na przejściu i na jego bezwzględnym
                                        > egzekwowaniu.

                                        No tak, skoro władza drogi zaniedbuje, to chociaż w ten sposób próbuje
                                        udobruchać kierowców, dając im w stosunku do pieszych (i rowerzystów także)
                                        takie przywileje, jakich kierowcy nie mają w większości krajów Europy. W myśl
                                        zasady - jak już biedaczki musicie się namęczyć jazdą po tych duktach, to
                                        chociaż na pocieszenie pieszych nie musicie przepuszczać.

                                        > Pamiętam, że odwiedzający nas wóczas obcokrajowcy
                                        > zwykle byli bardzo mile zaskoczeni widząc, jak pieszy pomimo
                                        > nadjeżdżających pojazdów ostrożnie wchodzi na przejście a kierowcy
                                        > grzecznie się zatrzymują i nie trąbią.

                                        Jeśli ci obcokrajowcy z Rosji byli, to nie nie dziwię się ich zaskoczeniu, bo
                                        tam pieszy to dopiero ma przerypane. Ja znam jednak opinie innych obcokrajowców
                                        odwiedzających nasz kraj, którzy z kolei są niemile zaskoczeni widokiem
                                        czekających przed pasami pieszych, podczas gdy samochody jadą, jadą, jadą...
                                        Poza tym, jeśli funkcjonuje to tak, jak opisujesz, że pieszy ostrożnie wchodzi
                                        na przejście mimo nadjeżdżających pojazdów, to pieszy popełnia w tym momencie
                                        wykroczenie, do którego niejako zmuszany jest obowiązującymi aktualnie
                                        przepisami, bo w przeciwnym razie, gdyby sobie swojego pierwszeństwa takim
                                        wejściem nie "wymusił", to mógłby czekać do usr...ej śmierci, aż jakiś kierowca
                                        się zlituje i umożliwi mu przejście. To generuje wypadki właśnie. W Niemczech
                                        prawie nie obserwuję pieszych wkraczających na przejście bezpośrednio przed
                                        nadjeżdżającymi samochodami. Nie mają takiej potrzeby, mogą poczekać, bo wiedzą,
                                        że jeśli nawet pierwszy przejeżdżający samochód się nie zatrzyma, to drugi już
                                        na pewno to zrobi

                                        > Tak, czy
                                        > inaczej, w przeciętnych warunkach osobiście problemu nie widzę - tak
                                        > jako kierowca, jak jako pieszy a dylematy mają przeważnie ci, którzy
                                        > polskie drogi znają głównie z medialnego bełkotu.

                                        Nie ma to jak samozadowolenie. Wszystko jest OK, a że ginie u nas na przejściach
                                        o wiele więcej pieszych niż w krajach, gdzie piesi mają prawdziwe pierwszeństwo
                                        i nie muszą go wymuszać wkraczaniem na przejście mimo nadjeżdżających pojazdów,
                                        to nie jest żaden problem. Ważne, że kierowca ma łatwiej i płynniej.
                                        I nie zwalaj wszystkiego na medialny bełkot, bo ja akurat na tyle często jestem
                                        w Polsce, żeby samemu wyrobić sobie zdanie bez sugerowania się mediami. Podany
                                        przeze mnie przykład, gdy piesi stoją na wysepce, a samochody jadą i żaden nie
                                        zatrzymuje się, by ich przepuścić, nie był przykładem wziętym z medialnego
                                        bełkotu, ja to widziałem i widuję na własne oczy.
                                        Jura
                                        • kozak-na-koniu Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 12.08.09, 12:05
                                          jureek napisał:

                                          > I to mnie właśnie dziwi. Przepis doskonale funkcjonujący w
                                          większości krajów
                                          > Europy akurat w Polsce miałby być wieloznaczny i trudny do
                                          wyegzekwowania?

                                          Jedynym znanym mi w Europie krajem, gdzie wprowadzono zapis
                                          nakładający na kierowcę obowiązek "przepuszczenia"
                                          pieszego "przejawiającego zamiar" jest Szwajcaria. Wszędzie poza tym
                                          jest to kwestią obyczajów oraz lokalnych warunków.

                                          Nie
                                          > chcesz chyba powiedzieć, że genetycznie mamy jakąś skazę.

                                          My nie mamy. O Was wypowiadał się nie będę, bo mi to wisi "jak
                                          kilokitu u sufitu".

                                          > Być może nasze specyficznie polskie uregulowanie pierwszeństwa
                                          zdawało egzamin
                                          > w
                                          > czasach, gdy ludzie nie podróżowali tyle po świecie i nawet nie
                                          wyobrażali
                                          > sobie, że pieszy może mieć jakieś prawa.

                                          W Polsce, jak w wielu innych krajach pieszy ma prawa, a także
                                          obowiązki. Poczytaj przepisy.

                                          Czasy jednak się zmieniły, ludzie
                                          > trochę zobaczyli świata, a przepis dający przywileje samochodom na
                                          przejściu dl
                                          > a
                                          > pieszych stał się anachronizmem.

                                          Przepis dający pierwszeństwo na przejściu samochodom??? Gdzie taki
                                          się znajduje? Bardzo dawno temu był tylko przepis dzielący przejścia
                                          na "zwykłe" oraz "uprzywilejowane - z tak zwanym "bezwzględnym
                                          pierwszeństwem" pieszego. Już jakieś 30 lat temu uproszczono pojęcie
                                          pierwszeństwa nie dzieląc go na podgrupy.

                                          > No tak, skoro władza drogi zaniedbuje, to chociaż w ten sposób
                                          próbuje
                                          > udobruchać kierowców, dając im w stosunku do pieszych (i
                                          rowerzystów także)
                                          > takie przywileje, jakich kierowcy nie mają w większości krajów
                                          Europy.

                                          Przywileje? Poczytaj przepisy...

                                          W myśl
                                          > zasady - jak już biedaczki musicie się namęczyć jazdą po tych
                                          duktach, to
                                          > chociaż na pocieszenie pieszych nie musicie przepuszczać.

                                          Bzdura, bzdura, bzdura...

                                          > Jeśli ci obcokrajowcy z Rosji byli, to nie nie dziwię się ich
                                          zaskoczeniu,

                                          Wyobraź sobie, że to obcokrajowcy z Francji byli, a raz dwóch
                                          Kanadyjczykków z Quebec. A gdyby byli z Rosji - to co, gorzej?:D

                                          bo
                                          > tam pieszy to dopiero ma przerypane. Ja znam jednak opinie innych
                                          obcokrajowców
                                          > odwiedzających nasz kraj, którzy z kolei są niemile zaskoczeni
                                          widokiem
                                          > czekających przed pasami pieszych, podczas gdy samochody jadą,
                                          jadą, jadą...

                                          A ja znam opinię obcokrajiowców, odwiedzających nasz kraj, że
                                          negatywne opinie o drogach są mocno przesadzone, choć rzeczywiście,
                                          ich stan techniczny, oznakowanie oraz organizacja ruchu często do
                                          idealnych nie należą. Bywa o wiele gorzej, a do lokalnych nawyków
                                          oraz obyczajów trzeba się po prostu dostosować - jak zwssze,
                                          odwiedzając obcy kraj. Może miewam doczynienia z innymi - bardziej
                                          kulturalnymi obcokrajowcami, którzy brzydzą się traktowaniem innych
                                          z góry...

                                          > Poza tym, jeśli funkcjonuje to tak, jak opisujesz, że pieszy
                                          ostrożnie wchodzi
                                          > na przejście mimo nadjeżdżających pojazdów, to pieszy popełnia w
                                          tym momencie
                                          > wykroczenie, do którego niejako zmuszany jest obowiązującymi
                                          aktualnie
                                          > przepisami,

                                          Co Ty pierdzielisz??? Przepisy zabraniają tylko wchodzenia
                                          bezpośrednio
                                          przed nadjeżdżający pojazd, cofania się,
                                          przebiegania itd.. Reszta jest kwestią myślenia i wyobraźni -
                                          wyobraź sobie, że pomiędzy czernią i bielą jest jeszcze cała masa
                                          odcieni szarości, nie mówiąc już o innych kolorach...

                                          bo w przeciwnym razie, gdyby sobie swojego pierwszeństwa takim
                                          > wejściem nie "wymusił", to mógłby czekać do usr...ej śmierci, aż
                                          jakiś kierowca
                                          > się zlituje i umożliwi mu przejście.

                                          Nie oglądaj tyle telewizji, bo do kończ mózg Ci się
                                          zlasuje. "Przepuszczanie" pieszych w gęstym ruchu na źle usytuowanym
                                          i oznakowanym oraz słabo widocznym przejściu może być i bywa
                                          przyczyną wypadku. Są jednak okoliczności, w których jest po prostu
                                          wzajemnym ułatwianiem sobie życia - i to się robi. Najgorszą rzeczą
                                          jest pryncypializm i wrzucanie wszystkiego do jednegio wora.

                                          To generuje wypadki właśnie. W Niemczech
                                          > prawie nie obserwuję pieszych wkraczających na przejście
                                          bezpośrednio przed
                                          > nadjeżdżającymi samochodami.

                                          A mnie w Polsce to się zdarza. Są to zapewne ci pesi, którzy
                                          uwierzyli w "medialny bełkot" wyłącznie o obowiązkach kierowców
                                          wobec nich.

                                          > Nie ma to jak samozadowolenie.

                                          O sobie piszesz?

                                          Wszystko jest OK, a że ginie u nas na przejściac
                                          > h
                                          > o wiele więcej pieszych niż w krajach, gdzie piesi mają prawdziwe
                                          pierwszeństwo

                                          Jesteś kamratem hanniego, czy wykonujesz pracę zleconą? Może
                                          porównasz także inne, niemniej ważne, choć skrzętnie pomijane
                                          sprawy - takie jak oznakowanie, oświetlenie, regulacja ruchu,
                                          edukacja itd.?

                                          > i nie muszą go wymuszać wkraczaniem na przejście mimo
                                          nadjeżdżających pojazdów,

                                          Taaak... A w Niemczech kierowcy nie muszą wymuszać na łażących
                                          jak "święte krowy" i pozbawionych minimum instynktu
                                          samozachowawczego pieszych - po przecież im się należy "jak psu
                                          micha", a w razie czego, to przecież winny będzie "polski kierowca -
                                          pirat i9 morderca". I blebleblebleble...

                                          > I nie zwalaj wszystkiego na medialny bełkot, bo ja akurat na tyle
                                          często jestem
                                          > w Polsce, żeby samemu wyrobić sobie zdanie bez sugerowania się
                                          mediami.

                                          Ja natomiast w Polsce mieszkam, jeżdżę codziennie (od kilku lat już
                                          nie tyle, co kiedyś - ptrzeciętnie 30 000km rocznie), ale nie w
                                          Warszawie i nie poruszam się stale tą samą autostradą.

                                          Podany
                                          > przeze mnie przykład, gdy piesi stoją na wysepce, a samochody jadą
                                          i żaden nie
                                          > zatrzymuje się, by ich przepuścić, nie był przykładem wziętym z
                                          medialnego
                                          > bełkotu, ja to widziałem i widuję na własne oczy.

                                          A ja widziałem jak się zatrzymali - i kto lepszy?:P
                                          • hanni Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 12.08.09, 12:19
                                            kozak-na-koniu napisał:

                                            > Co Ty pierdzielisz??? Przepisy zabraniają tylko wchodzenia
                                            > bezpośrednio
                                            przed nadjeżdżający pojazd.

                                            Czyli w przypadku "kolumny" "w zwartym szyku" (emes-nju) pieszy rzeczywiscie ma
                                            do wyboru albo czekac do us..nej smierci albo "wejsc pod nadjezdzajacy pojazd".

                                            Jest jeszcze trzecia mozliwosc, ze jakis ludzki wlasciciel tajojki sie zlituje
                                            nad nieborakiem ryzykujac karambol "kolumny" "w zwartym szyku" za nim.
                                          • hanni Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 12.08.09, 12:27
                                            kozak-na-koniu napisał:

                                            > Jedynym znanym mi w Europie krajem, gdzie wprowadzono zapis
                                            > nakładający na kierowcę obowiązek "przepuszczenia"
                                            > pieszego "przejawiającego zamiar" jest Szwajcaria. Wszędzie poza tym
                                            > jest to kwestią obyczajów oraz lokalnych warunków.

                                            Moze najpierw doinformowalbys sie nieco?

                                            StVO § 26 (Niemcy)
                                            "Pojazdy przed przejsciami dla pieszych (...)musza umozliwic przejscie pieszemu,
                                            ktory widocznie zamierza z niego (przejscia) skorzystac. Moga wtedy zblizac sie
                                            z niska predkoscia do przejscia i jesli zachodzi potrzeba, musza czekac"


                                            • kozak-na-koniu Re: Kiedy dotrze do rzeczywistosci? 12.08.09, 12:38
                                              hanni napisał:

                                              > StVO § 26 (Niemcy)
                                              > "Pojazdy przed przejsciami dla pieszych (...)musza umozliwic
                                              przejscie pieszemu
                                              > ,
                                              > ktory widocznie zamierza z niego (przejscia) skorzystac. Moga
                                              wtedy zblizac sie
                                              > z niska predkoscia do przejscia i jesli zachodzi potrzeba, musza
                                              czekac"

                                              Towarzyszu, czytajcie ze zrozumieniem. "Masz umożliwić" to nie to
                                              samo, co "musisz się zatrzymać".
                                              • hanni "Towarzysz" 12.08.09, 13:25
                                                > hanni napisał:

                                                "...musza umozliwic przejscie..." "...jesli zachodzi potrzeba, musza
                                                czekac
                                                "

                                                kozak-na-koniu napisał:

                                                > czytajcie ze zrozumieniem. "Masz umożliwić" to nie to
                                                > samo, co "musisz się zatrzymać".

                                                Tyle w kwestii "rozumienia" tekstu przez "towarzyszy"...i ich konia.
                                                • kozak-na-koniu Re: "Towarzysz" 12.08.09, 13:29
                                                  Wicie-rozumicie, towarzyszu, co znaczy "jeśli zachodzi potrzeba" i
                                                  jak rozróżnić kiedy zachodzi, a kiedy nie zachodzi? Chyba nie.:)))
                                                  • hanni Re: "Towarzysz" 12.08.09, 15:27
                                                    Wszyscy to rozumieja z wyjatkiem "towarzyszy" na koniach:
                                                    ze "potrzeba" jest wtedy, gdy pieszy "widocznie zamierza" przejsc przez
                                                    przejscie i ze jesli jest taka potrzeba to kierowca musi czekac(czyli sie
                                                    zatrzymac) jesli nie wystarczy zmniejszenie predkosci.
                                                  • kozak-na-koniu Re: "Towarzysz" 13.08.09, 07:46
                                                    Towarzyszu, popracujcie trochę nad rozumieniem słowa pisanego oraz
                                                    nad precyzyjnym i jednoznacznym wyrażaniem się, bo możecie tego
                                                    pożałować. Na przykład: zamówicie golenie - a tu Was wydepilują.:P
                                          • jureek Re: puściły Ci nerwy 12.08.09, 12:46
                                            Tym tonem rozmawiać nie mam ochoty. Jakieś insynuacje, że piszę na zamówienie,
                                            że mam telewizją (której prawie w ogóle nie oglądam) wyprany mózg, jakaś urażona
                                            duma narodowa, przeinaczanie faktów (nie tylko w Szwajcarii decydujacy jest
                                            ZAMIAR pieszego, przedstawiałem Ci przepisy niemieckie juz nieraz, ale nadal
                                            wciskasz kit, że nie to jest przeważającą normą w Europie), mentorski i
                                            pouczający ton - wszystko to sprawia, że zawiodłem się bardzo. Myślałem, że
                                            można z Tobą normalnie merytorycznie porozmawiać, ale widzę, że wystarczy, że
                                            ktoś pisze nie po Twojej mysli i już zaczynasz się robić nieprzyjemny.
                                            Jura

                                            P.S. Najbardziej ubodło mnie to zdanie: "My nie mamy. O Was wypowiadał się nie
                                            będę".
                                            • kozak-na-koniu Re: puściły Ci nerwy 12.08.09, 13:12
                                              jureek napisał:

                                              > Tym tonem rozmawiać nie mam ochoty.

                                              Trudno. Przeżyję.

                                              > Jakieś insynuacje, że piszę na zamówienie,

                                              To był rodzaj żartu - przyznaję, nienajwyższych lotów, ale wynikał z
                                              Twojego stylu dosłownego traktowania wszystkiego.

                                              jakaś urażon
                                              > a
                                              > duma narodowa,

                                              Znów zaczynasz? W którym miejscu? Znasz na przykład Niemca, który z
                                              pokorą słuchałby niekończących się wywodów jaki to w Niemczech jest
                                              syf, chamstwo, prymitywizm, co i rusz za przykład do naśladowania
                                              stawiając Polskę oraz Litwę? To nie urażona duma narodowa, tylko
                                              zwyczajny brak kompleksów, poczucie godności i szacunek dla siebie
                                              oraz innych.

                                              przeinaczanie faktów (nie tylko w Szwajcarii decydujacy jest
                                              > ZAMIAR pieszego, przedstawiałem Ci przepisy niemieckie juz nieraz,
                                              ale nadal
                                              > wciskasz kit, że nie to jest przeważającą normą w Europie),

                                              Pisałeś też, że w Niemczech za niezatrzymanie się dostałbym mandat.
                                              Po "drążeniu" tematu okazało się (powtórzył to ostatnio hanni), że
                                              kierowca ma "umożliwić" - co nie jest równoznaczne z zatrzymaniem
                                              się. W moim przekonaniu, jest to równoważne z polskim obowiązkiem
                                              zachowania szczególnej ostrożności oraz dostosowania prędkości (mogę
                                              przecież regulować ją tak, by umożliwić pieszemu bezpieczne
                                              przejście, a w razie potrzeby nawet się zatrzymać). Teraz
                                              znów piszesz, że w Niemczech też nie wszyscy się zatrzymują - cyt. z
                                              pamięci: "pieszy może mieć pewność, że jak nie pierwszy, to drugi
                                              napewno się zatrzyma" - oczywiście nie widząc różnic w
                                              rozmieszczeniu oraz oznakowaniu przejść w tych dwóch krajach. I
                                              gdzie tu logika?

                                              mentorski i
                                              > pouczający ton - wszystko to sprawia, że zawiodłem się bardzo.

                                              Trudno, przeżyję. Myślałem, że pewność siebie, przekonanie o
                                              posiadaniu jedynie słusznej racji oraz mentorstwo według paru
                                              stałych bywalców tego forum jest zaletą. Chciałem się tylko
                                              dostosować do tego wysokiego, "europejskiego" poziomu...:P

                                              Myślałem, że
                                              > można z Tobą normalnie merytorycznie porozmawiać, ale widzę, że
                                              wystarczy, że
                                              > ktoś pisze nie po Twojej mysli i już zaczynasz się robić
                                              nieprzyjemny.

                                              Nieprzyjemny robię się wtedy, gdy ktoś klepie w kółko to samo i jest
                                              totalnie uodporniony na jakąkolwiek wymianę myśli, doświadczeń,
                                              argumentów itd.. Traktuję to jako zabawę, bo lubię.

                                              > P.S. Najbardziej ubodło mnie to zdanie: "My nie mamy. O Was
                                              wypowiadał się nie
                                              > będę".

                                              Widzisz, szczególnie tym się różnimy. Ja piszę zawsze
                                              wyłącanie za siebie i nie staram się dowartościowywać ani
                                              zwiększać wagi moich wypowiedzi pisząc o sobie w liczbie mnogiej -
                                              bo to by sugerowało, że wypowiadam się za jakąś bliżej nieokreśloną
                                              większą grupę, co jest nieprawdą, gdyż nikt mnie do tego nie
                                              upoważnił. Dawno wyrosłem z zamiłowania do "apostołowania" ale
                                              rozumiem, że "są różne zboczenia".:P
                                              • hanni Re: puściły Ci nerwy 12.08.09, 16:01
                                                kozak-na-koniu napisał:

                                                > Po "drążeniu" tematu okazało się (powtórzył to ostatnio hanni), że
                                                > kierowca ma "umożliwić" - co nie jest równoznaczne z zatrzymaniem
                                                > się.

                                                Ale jest rownoznaczne z obowiazkiem ustapienia pierwszenstwa pieszemu. Jesli nie
                                                wystarczy obnizenie predkosci to musza czekac.
                                                Czego w tym nie mozna zrozumiec?

                                                > W moim przekonaniu, jest to równoważne z polskim obowiązkiem
                                                > zachowania szczególnej ostrożności oraz dostosowania prędkości

                                                Ale twoje "przekonania" nie maja wiele wspolnego z rzeczywistoscia.


                                                > (mogę przecież regulować ją tak, by umożliwić pieszemu bezpieczne
                                                > przejście,

                                                A w Niemczech musisz a nie tylko "mozesz".

                                                > a w razie potrzeby nawet się zatrzymać.

                                                To samo, w Niemczech musisz a w Polsce tylko mozesz.
                                                Jurek juz to pisal, ty sam to piszesz i ciagle nie rozumieaz w zab.
                                  • hanni Panszczyznianych dylematow ciag dalszy 11.08.09, 15:57
                                    kozak-na-koniu napisał:

                                    > Jak wygląda pieszy wyraźnie sygnalizujący zamiar przejścia i po czym
                                    > można go odróżnić od pieszego sygnalizującego, ale niewyraźnie?

                                    Czy to nie zabawne, ze miliony kierowcow w calej Europie to wiedza a ty ciagle
                                    jeszcze nie?

                                    Zycie jest jednak pelne nieslychanych zagadek....
                                    • kozak-na-koniu Re: Panszczyznianych dylematow ciag dalszy 12.08.09, 08:51
                                      Towarzyszu, prosiłbym Was, byście pohamowali nieso ten knajacki
                                      język. Tak jak w tytule Waszej wypowiedzi, możecie się zwracać
                                      ewentualnie do kogoś z Waszego środowiska i na Waszym poziomie
                                      umysłowym. Wasza nonszalancja, arogancja, protekcjonalność, chore
                                      poczucie wyższości oraz przekonanie o własnej nieomylności oraz
                                      posiadaniu wszechwiedzy w porównaniu z bzdetami, jakie stale tu
                                      sadzicie, w moim przekonaniu uprawniają do specyficznego traktowania
                                      Was oraz innych trolli. Nie bądźcie więc zdziwiony i nie obrażajcie
                                      się, bo Wy również notorycznie obrażacie. Poza tym, to jest tylko
                                      internetowe forum, które do realnego życia na szczęście ma się tak
                                      samo, jak przysłowiowy garbaty do przysłowiowej ściany.
                                      • hanni Re: Panszczyznianych dylematow ciag dalszy 12.08.09, 08:57
                                        kozak-na-koniu napisał:

                                        > Towarzyszu...

                                        Juz nie raz zwracalem ci uwage, ze nie jestes tu wsrod "swoich" "towarzyszy".
                                        • kozak-na-koniu Re: Panszczyznianych dylematow ciag dalszy 12.08.09, 09:26
                                          A Wy, towarzyszu, gdzie jesteście? Może wśród Waszych? Tak się Wam
                                          tylko wydaje...
                                          PS Potrenujcie trochę niuanse w stosowaniu zaimków dzierżawczych.
                                          Pismacka nonszalancja i niechlujstwo w używaniu języka polskiego są
                                          straszne.:P

                                          publications.europa.eu/code/pl/pl-4100600.htm
                                          • hanni Re: Panszczyznianych dylematow ciag dalszy 12.08.09, 09:32
                                            kozak-na-koniu napisał:

                                            > A Wy, towarzyszu, gdzie jesteście? Może wśród Waszych?

                                            Z proletariuszami tytulujacymi sie nawzajem jak ty per "towarzyszu" nie mam
                                            wcale do czynienia.
                  • habudzik Re: Zdradz mi tajemnice! 10.08.09, 12:42
                    emes-nju napisał:

                    > Jak na zachodnich autostradach wyglada ZWALNIANIE ruchu z powodu np.
                    > remontu? Stawia sie 300 m przed remontem 40 km/h i reszte zostawia w
                    > rekach najbardziej zdyscyplinowanych kierowcow na swiecie, czy tez
                    > na dlugim odcinku (!) ruch wyhamowuje sie ograniczeniami i znakami
                    > informacyjnymi?
                    >
                    > A jak wyglada ZATRZYMYWANIE ruchu na autostradzie? Stawia sie
                    > ograniczenie do 70 km/h i reszte zostawia w rekach najbardziej
                    > zdyscyplinowanych kierowcow na swiecie, czy tez na dlugim odcinku
                    > (!) ruch wyhamowuje sie ograniczeniami i znakami informacyjnymi?
                    >
                    > Wyobraz sobie, ze nasza gierkowka od autostrady rozni sie tylko
                    > ograniczeniem do 100, a nie do 130 km/h.

                    Niestety i gierkówka i autostrada maja jedną rzecz wspólną - osiągane prędkości .
                  • tymon99 Re: Zdradz mi tajemnice! 10.08.09, 13:01
                    emes-nju napisał:

                    > Wyobraz sobie, ze nasza gierkowka od autostrady rozni sie tylko
                    > ograniczeniem do 100, a nie do 130 km/h. I natezenie i struktura
                    > ruchu sa podobne (na gierkowce jest "smieszniej" z powodu ruchu
                    > lokalnego, rolniczego i pieszego

                    właśnie dlatego 'gierkówki' (brrr, ohydna nazwa..) nie można porównywać z
                    autostradą..
                    • kozak-na-koniu Re: Zdradz mi tajemnice! 10.08.09, 13:09
                      tymon99 napisał:

                      > właśnie dlatego 'gierkówki' (brrr, ohydna nazwa..) nie można
                      porównywać z
                      > autostradą..

                      ...I dlatego właśnie pusty śmiech mnie ogarnia, gdy na każdy
                      argument dotyczący opłakanego stanu polskich dróg pada
                      debilny "kontrargument", z którego niezbicie wynika że na Zachodzie
                      jest tak samo - choćby nawet dla porównania z Gierkówką lub jedną z
                      dwóch autostrad na krzyż podano Pola Elizejskie w Paryżu, "strefy
                      30" w Grazu albo ronda na lokalnych drogach dojazdowych i z czego ma
                      wynikać, że to tak zwani "polscy kierowcy" są wszystkiemu winni, bo
                      przekraczają prędkość i nie przepuszczają pieszych.:D
                      • habudzik Re: Zdradz mi tajemnice! 10.08.09, 18:44
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > ...I dlatego właśnie pusty śmiech mnie ogarnia, gdy na każdy
                        > argument dotyczący opłakanego stanu polskich dróg pada
                        > debilny "kontrargument", z którego niezbicie wynika że na Zachodzie
                        > jest tak samo - choćby nawet dla porównania z Gierkówką lub jedną z
                        > dwóch autostrad na krzyż podano Pola Elizejskie w Paryżu,


                        Co do opłakanego stanu polskich dróg ( rozumiem że chodzi Ci o większość
                        dziurawych ) nikt tu nie pisał nigdy że to nieprawda . Są i długo jeszcze beda
                        fatalne ale pisanie że tylko w Polsce sa przejścia niesterowane przez 3-4
                        pasmówki o dużym natężeniu ruchu jest BEZCZELNYM KŁAMSTWEM EMCIAKA ( nie
                        pierwszym i jedynym zresztą ) choćby dlatego że to nie Polska wymyśliła
                        wielopasmowe ulice w mieście a piesi jakoś po nich musieli się poruszać . Przed
                        wojną w okolicy Dworca Warszawsko-Wiedeńskiego już była sygnalizacja
              • habudzik Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 10.08.09, 12:10
                Wszystko rozbija się o odległość od poprzedzającego pojazdu . Nawet w Niemczech
                na autostradzie w miejscu bez ograniczenia zdarzaja się kolumny pojazdów ale
                spontanicznie nie dochodzi tam do karambolu bo wszyscy rozumieją że odległości
                między pojazdami sa tak samo ważne jak prędkość .
    • wichura Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 07.08.09, 14:01
      Czysta ekonomika ruchu: porównajmy drogę hamowania z przeciętnej
      prędkości i rozpędzania do prędkości docelowej / podróżnej.
      Pociąg: hamuje ok. 1 km, rozpędza się pewnie coś koło tego,
      Samochód: hamuje na 30-40 metrach, rozpędza na kilkuset,
      Pieszy: hamuje na dwóch metrach, rozpędza się na jednym metrze.
      Zatem logicznym jest, że pociąg ma pierwszeństwo przed samochodem,
      ale samochód winien mieć pierwszeństwo wobec pieszych.
      • rekrut1 Re: A co Wy z tym hannim? 07.08.09, 18:57
        Przecież to nie On wydał wyrok na pirata na głównej tylko niezawisły
        sad!:D
        A co do koegzystencji kierowców i pieszych na drodze to tak jak z
        koedukacją, do pewnego wieku jest fajnie ale potem........:(

        Pozdr.
        Pazdzioch
      • habudzik Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 08.08.09, 00:20
        wichura napisał:

        > Samochód: hamuje na 30-40 metrach, rozpędza na kilkuset,
        > Pieszy: hamuje na dwóch metrach, rozpędza się na jednym metrze.
        > Zatem logicznym jest, że pociąg ma pierwszeństwo przed samochodem,
        > ale samochód winien mieć pierwszeństwo wobec pieszych.

        Wowwowowow . Przecież samochód też może się zatrzymac na jednym metrze . Jaki
        widzisz w tym problem ?
      • emes-nju Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 10.08.09, 12:42
        wichura napisał:

        > Czysta ekonomika ruchu

        Zauwaz, ze nie uzylem zadnego argumentu ekonomicznego.

        DOKLADNIE TAK SAMO jak piewcy zatrzymywania ruchu tranzytowego w
        celu przepuszczenia pieszego. Oni kaza sie zatrzymywac, bo
        ideologicznie sluszne jest "ustepowanie slabszym". Dokladnie tak
        samo ideologicznie sluszne jest zatrzymywanie pociagu z powodu
        przejazdu, na ktorym pojawil sie samochod. Mysle, ze nie byloby tez
        pozbawione sensu zrobienie przejazdow na pasach startowych. No
        przeciez na dlugim odcinku nie mozna jechac/isc z powodu bandy
        bogatych ludzi w cygarze ze skrzydelkami! ;-P

        Przypomne, ze dyskutowanie na tym forum o ekonomice transportu jest
        zle widziane.
    • habudzik Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 07.08.09, 23:44
      emes-nju napisał:
      (Na temat "argumentow" z gatunku "piesi byli
      > pierwsi na swiecie" wiec nalezy im sie pierwszenstwo nie bede sie
      > wypowiadal - z litosci dla autora).

      To jeszcze byłoby dobrze byś nie przekręcał tego co autor napisał . Napisałem że
      kierowcy nie maja pierwszeństwa na drodze bo nie ma takigo powodu dla którego
      droga jest dla samochodu . Samo zasiedzenie kiierowców na drodze nie jest tym
      powodem bo dłużej siedza na niej piesi .


    • habudzik Re: A co z jadacymi podporzadkowana? 08.08.09, 00:22
      A napisał to ktoś kto twierdzi że przepisów raczej nie łamie . No proszę
    • zgryzliwy1 przestan bredzic 08.08.09, 01:48
      emes-nju napisał:

      > Podporzadkowanie jest niezgodne z podstawowymi prawami! Toz to
      > prawie niewolnictwo! Mozna tez dopatrzec sie tego, ze ten
      > podporzadkowany kiedys byl glowny, a potem wybudowano glowniejsza
      > droge i nie moze sobie spokojnie przejechac! A na pewno ten
      > podporzadkowany to rdzenny mieszkanic ziem ojcow, ktory jest
      > zatrzymywany przez przejezdnych.

      placa ci za pisanie tych bredni ?
      jak juz musisz pisac, to pisz wiersze do szuflady
      • staszek585 Re: przestan bredzic 08.08.09, 15:46
        Może Panowie na urzędy? Bo wszystko wiecie, rozwiązać problemy też potraficie. To może do władzy? I do dzieła. Będzie lepiej!
        PS:
        Jakaś logika powinna jednak być. Nieedawno niemal nie wjechałem w poprzednika. Bo ostro wyhamował przed podporządkowaną. Stał tam jeden , jedyny samochodzik. A nas na głównej było dwóch.
        Ale zechciał być dobry. A co?
        • habudzik Re: przestan bredzic 08.08.09, 20:55
          staszek585 napisał:

          > Może Panowie na urzędy? Bo wszystko wiecie, rozwiązać problemy też potraficie.
          > To może do władzy? I do dzieła. Będzie lepiej!

          Nie wiem jak Ztetryczały1 ale ja nie widzę problemów tam gdzie widzi je Emciak .
          Widzę natomiast że oszukuje na co mam dowody w postaci wideo.
      • emes-nju Re: przestan bredzic 10.08.09, 12:04
        zgryzliwy1 napisał:

        > placa ci za pisanie tych bredni ?

        W pewnym sensie...

        A Tobie placa za ich czytanie i pisanie nic nie wnoszacych do
        dyskusji komentarzy?
        • zgryzliwy1 Re: przestan bredzic 11.08.09, 00:21
          emes-nju napisał:

          > A Tobie placa za ich czytanie i pisanie nic nie wnoszacych do
          > dyskusji komentarzy?

          do jakich dyskusji, o du... Maryni ?
          wymyslasz takie tematy/pierdoly, ze nawet nie wiadomo czy sie smiac czy plakac
          • emes-nju Re: przestan bredzic 11.08.09, 10:59
            zgryzliwy1 napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > A Tobie placa za ich czytanie i pisanie nic nie wnoszacych do
            > > dyskusji komentarzy?
            >
            > do jakich dyskusji, o du... Maryni ?
            > wymyslasz takie tematy/pierdoly, ze nawet nie wiadomo czy sie
            > smiac czy plakac

            Jak nie wiesz, to sobie poplacz. Ulzy ci :-P

            I po raz kolejny - nikt Ci nie kaze czytac moich tematow/pie... A
            skoro nie, to nie czytaj i sprawa bedzie odfajkowana.

            Jezeli jednak czujesz misje oczyszczania forum ze smieci, to
            zglaszaj moje watki do skasowania - admini zalatwia sprawe lepiej
            niz Ty.
            • habudzik Re: przestan bredzic 11.08.09, 11:33
              emes-nju napisał:


              > Jezeli jednak czujesz misje oczyszczania forum ze smieci, to
              > zglaszaj moje watki do skasowania - admini zalatwia sprawe lepiej
              > niz Ty.

              Gdyby to było wykonalne to Ciebie na tym forum już nie powinno być choćby za
              oszustwo. Niestety do tego potrzeba obiektywizmu admina .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka