jessi_a
22.11.09, 17:29
- Hej, hop, panie lelum polelum, rusz no że się!- Ejżeż ty, zażywny
huncwocie przechero, czegóż to sobie winszujesz?
- Chcę li tylko, byśmy jakowąś sztukę dell'arte odegrali.
- Kiedym nieruchawy w tym niby-pancerzu.
- Złóż otóż kontusz tuż obok, bo przyprószony on gdzieniegdzie z
rzadka ciemnooliwkowymi cętkami, i włóżże te czerwono pręgowane
wzdłuż antycellulitisowe legginsy z lycry.
- Oj, to raczej za pewne przyjąć by trzeba, że hajdamackie hajdawery
byłyby lepsze.
- Lecz skądże ten miszmasz w twej ekstraeleganckiej zazwyczaj
postaci?
- Bom poniekąd zamierzył odchudzić się co nieco. Zarzuciłem fondue z
mozzarelli i gorgonzoli, oryginalne sushi, pur,e z ratatui, a
zwłaszcza kogel-mogel i rachatłukum - i nic. Nie pomogła
niskokaloryczna dieta ekspres ani inne hocki-klocki.
- Boś zapewne pił co dzień półtrzecia kieliszka cabernet, a może
nawet półczwartej szklaneczki beaujolais?
- Alem nie do syta jadł i pijał
- Lecz cud-dieta nie pomoże, jeśli się nie ochędożysz
- Potrzebneż mi to ochędóstwo?
- Ani chybi, panie bracie. Zmień menu i strój, zastosuj feng shui, a
poprawisz image swój!