Snieg od rana napierdala,
biel dziewicza sie rozlala
na pola i kacperskie strzechy;
sapia ciezko bolka miechy,
co wykuwa w w pocie jajek tlumaczenia
- dla podfruwajek.
Gwaltem kacper tym zwabiony
leb rubaszny wytknie z chaty,
jak nie wrzasnie podkurwiony:
Cicho - jam balwan
- dla malolaty!
I tak beda tancowali
wokol puchu wielkiej kupy,
az bury, jak go tam zwali
im potarmosi dupy...
Kölscher szopka ta znudzony,
z wiezyczki miarowo zstepuje,
w jadalni komin juz rozpalony,
na zewnatrz zostaja c h u j e...

k-r
Pozostalym - milego nowego tygodnia !