jureek
08.04.08, 12:46
W świątecznej Polityce czytałem rozmowę z Moniką Smolar i zastanowiło mnie
takie jej spostrzeżenia, gdy przyjechała z Anglii na studia w Warszawie w 1988
roku:
"Polacy wydawali mi się o wiele bardziej rozbudzeni intelektualnie i
refleksyjni niż Brytyjczycy, którzy do wszystkiego podchodzą z dystansem. W
Anglii nie wypada towarzysko, poza wąskim kręgiem najbliższych, rozprawiać o
polityce, domowych kłopotach, zarobkach, zdrowiu, religii. Rozmowy dotyczą
pogody, urządzania wnętrz, mody, co w kinie, co w teatrze."
Myślę, że w Niemczech jest podobnie, a i we wspólczesnej Polsce rozmowy
towarzyskie też toczone są coraz bardziej o niczym.
Też macie takie odczucia?
Jura