bialostoczanin
11.10.09, 14:12
Przywołując stary artykuł red. Kłopotowskiego o plaży miejskiej na Jurowieckiej
chciałbym ponownie wrócić do tematu.
( miasta.gazeta.pl/bialystok/1,85950,5090245.html )
Kiedy władze miasta których "szefem" jest doktor ekonomii nie potrafią sprzedać
dużego placu w centrum 300-tu tysięcznego miasta Unii Europejskiej, powinniśmy
pomyśleć o lepszych rozwiązaniach.
Brakuje w Białymstoku miejsc w centrum gdzie można na wielkim trawniku położyć
się na kocu, pograć w babingtona czy siatkówkę. Spotkać się z przyjaciółmi w
cichym i przyjemnym miejscu które nie będzie ogródkiem piwnym. Położyć laptop
na stoliku nie martwiąc się, że za chwile ktoś spyta o zamówienie. Miejsca zarówno
z placem zabaw dla dzieci jak i strefami w których można napić się zimnego piwka.
Z "Białką" która zostanie zrewitalizowana do stopnia, gdy będzie przyjemna dla oka.
Malutkie wodospady, kręte szybkie strumienie. miejsca gdzie można usiąść "w
środku rzeki" (w Bydgoszczy się dało). Miejsca z którego nikt nie będzie przeganiał
ekipy na deskorolkach czy rowerzystów. Plaża miejska czy wielki trawnik
rekreacyjny to nie tylko zachodni Amsterdam czy Paryż. To chociażby Wyspa
Słodowa we Wrocławiu. Nie jesteśmy zacofani już tylko w porównaniu do Europy, ale
i do zachodniej Polski.
Nawet jak zacofane myślenie rządzących nie pozwoli na całościową zmianę terenu w
"plażę miejską", to chociaż domagajmy się od przyszłego inwestora, aby dużą część
terenu przeznaczył na tereny rekreacyjne!
Zapraszam zdrowej dyskusji !
---
Good Bike!
Marcin Adam "eMCe" Wróbel
663 638 535
bialostoczanin@gmail.com