Dodaj do ulubionych

XIV Wielkanocny Festiwal Ludwika van Beethovena

21.03.10, 20:17
Dla zainteresowanych (którzy nie mogą być w Teatrze Wielkim w Warszawie) - w Dwójce właśnie trwa transmisja z koncertu inauguracyjnego. W programie:

Shanghai Symphony Orchestra, dyr. Long Yu, soliści: Jian Wang – wiolonczela, Xu Xiao Ying – sopran, Xiaoyong Yang – baryton

Qigang Chen To the West End, Robert Schumann Koncert wiolonczelowy a-moll op. 129, Xiaogang Ye Pieśń o ziemi na sopran, baryton i orkiestrę op. 47

S.
Obserwuj wątek
    • kanarek2 Re: XIV Wielkanocny Festiwal Ludwika van Beethove 21.03.10, 22:55
      Mam szczere intencje posluchania paru koncertow,
      zaczne zapewne we czwartek, Mahler VII.
      Na Jaarviego moze byc trudno, ale w ubieglych
      latach jakos w koncu udalo sie wchodzic kupujac
      bilet przed seansem.
      • kanarek2 Re: XIV Wielkanocny Festiwal Ludwika van Beethove 29.03.10, 23:34
        Ingo Metzmacher – dyrygent, Deutsches Symphonie Orchester
        Gustav Mahler, VII Symfonia e-moll
        Niestety bardzo dobrze zagrali, podwyzszajac poziom poprzeczki mocno,
        Mahler nie jest moim ulubionym kompozytorem, ale klasa orkiestry
        wielka (zwlaszcza po poczatkowych 15 minutach gdy zaczęli się rozkręcać).
        • maro76 Re: XIV Wielkanocny Festiwal Ludwika van Beethove 30.03.10, 11:31
          słuchalem ich wczesniej (albo pózniej;)) w 2 konc Brahmsa i Ognistym Ptaku

          w koncercie to była pieszczota dla uszu,pianista (Kirill Gerstein) mimo że
          niezły nie
          za bardzo mógł się równac
          Strawiński mi średnio leży ale też podobało mi się i chyba muzykom też
          bo chyba wszyscy trafili na listę płac (duuuży skład to był:)))

          wcześniej byłem na
          Beethoven 5 koncert (Berman, OFN , Wit)
          bez fajerwerków, choć w porównaniu do rzeźni jakiej dokonał Tzimon Barto gdy
          ostatnio słuchałem tego koncertu w FN to jak najbardziej OK
          w przerwie maestro Wit odebrał nagrodę Fundacji Szymanowskiego
          w efekcie (jak na moje ucho) przełożyło się to na bardzo dobrze zagraną 4
          symfonię Schumana, brawo !


          w niedzielę byłem na kwintecie
          3 panów z Filharmonii Wiedeńskiej, Arto Noras i odrzucona przez szacowne jury w
          konkursie chopinowskim 2000 Mihaela Ursuleasa
          wszystkich utworów słuchałem po raz pierwszy (Bottesini, Chopin trio, Ries,
          Nowakowski) ale jestem zadowolony bardzo,skupiałem sie na grze pianistki (bo
          tak) i jak dla mnie to jest to dziewczyna warta
          więcej niż 1000 stukających w klawisze Chińczyków, swoboda na scenie,
          od razu się otwiera z bogatym wnętrzem i z dużą klasą muzyczną rzecz prowadzi,
          sporo gestykuluje nad klawiszami ale nie jest to jak to często bywa pusta
          gimnastyka tylko idzie za tym naprawdę adekwatna ilość emocji w dźwięku, jak dla
          mnie bomba(cela une pianiste, jakby powiedział Cortot) i już przebieram nogami
          bo powróci do Wawy w sierpniu (studio Lutosławskiego chyba) a repertuar bedzie
          bardziej zblizony do żelaznego
          polecam i ręczę głową że nikt nie bedzie żałował;)
          tym bardziej ze w niedziele mało ludzi było, tzn w pierwszej części
          nawet sporo ale duża część ze strachem w oczach opusciła FN w przerwie,bo to
          trudny (zły) repertuar był yhh
    • kanarek2 VI i VII Szostakowicz 05.04.10, 23:45
      Paavo Järvi – dyrygent
      Deutsche Kammerphilharmonie Bremen

      Zdobycie wejściówki zawsze przekonuje człowieka do jakiejś zasadniczej
      sprawiedliwości losu (dla odmiany). W dodatku siedziałem na balkonie, ze dwa
      rzędy niżej od dawno niewidzianej Schaetz, liczę więc że przeczytamy jak to
      naprawdę było:)
      • kanarek2 Beethoven VIII i IX 05.04.10, 23:54
        Paavo Järvi – dyrygent
        Deutsche Kammerphilharmonie Bremen
        Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej

        Po koncercie krótko rozmawialiśmy z M. o wydarzeniu jakim było przedstawienie cyklu dziewięciu symfonii przez Jaarviego. Niestety pewną niedogodnością było to, że ani on ani ja nie słyszeliśmy całości. Co zdaje się jednak nie przeszkadzać w ocenie – Jaarvi ma spójny obraz cyklu, więc nawet dwa koncerty z czterech pozwalają na wyobrażenie sobie pozostałych.

        Formalnie Jaarvi wybrał orkiestrę kameralną, a w konsekwencji większą czytelność, mniejsze zadęcie, grał w tempach szybszych niż ogólnie przyjęte (zdaniem M. grającego Beethovena wielkokrotnie są to dokładnie tempa o których myślał B., czy raczej które zapisał), w wielu momentach wyciszone smyczki pozwaliły na wyeksponowanie partii instrumentów dętych, czy wydobycie momentów których do tej pory się nie słyszało, itd.

        Wykonanie doskonałe. Tyczy się to zwłaszcza mojej ulubionej altowiolistki emanującej radością życia, czy kotlisty pięknie naśladującego burzę w VI, znacznie już ważniejszego w VII, i genialnego w IX. Chór z Białegostoku to potęga rękach Jaarviego, wypadli cudnie, soliści też (głównie baryton i tenor). [Nie mogę się powstrzymać: byli świetni już w operze Webera pod Borowiczem w zeszłym tygodniu. W sobotę dodatkowo panie zostały ubrane w ślicznie dobrane rudobrązowe chusty, co cieszyło oko. No i cały chór po IX zaczął sobie składać życzenia świąteczne, czy może po prostu cieszyć się ze śpiewania].

        Podzielam z Schatz miłość do dyrygentów wymuszających na orkiestrze piana, i budowaniu przez nie nastroju. Tym razem jednak, po raz pierwszy chyba, podziwiałem dyrygenta także za wspaniałe ff, ściany dzwięku które postawił w VII, rozpatrywane w oderwaniu od poprzedzających momentów byłyby banalne niemal (podkreślmy: dobrze to robią, zdaniem M., jedynie najlepsze orkiestry niemieckie i amerykańskie, może przesadza, ale niewiele), ale w tym przypadku były konsekwentnym zakończeniem myśli. Finał IX to takie ciarki do teraz.

        Wszystko to jednak nie oddaje istoty sprawy (w moim odczuciu. Bo pan wychodzący obok mnie z FN we czwartek pluł na Jaarviego równo). Można ją ująć mówiąc, że Jaarvi otworzył nowy rozdział w interpertacji symfonii Beethovena, po okresie "von Karajanowskim" a następnie "historycznie poinformowanych" barokowców którzy wzięli się za romantyków. Nie jest jasne czy znajdzie on kontynuatorów (żeby prowadzić jak Jaarvi trzeba być Jaarvim), słuchaczy jednak znalazł. No i nie wiadomo skąd wynikała przyjemność słuchania, czy to muzykalość i inteligencja Jaarviego (który często miewał minę kogoś zadowolonego z udanego dowcipu)? porozumienie między wykonawcami i dyrygentem? radość płynąca z grania aż tak dobrze? pytania nie są specjalnie mądre, ale same przychodzą – albowiem już po pierwszej części pierwszej usłyszanej symfonii uzyskałem półnarkotyczny stosunek do całości.
        • dobiasz Re: Beethoven VIII i IX 06.04.10, 09:54
          Zazdroszczę.

          Järviego słyszałem pierwszy raz 13 lat temu na płycie dołączonej do BBC Music
          Magasine. Prowadził tam Szkocką Orkiestrę BBC w 'Szkockiej' Mendelssohna i
          Pierwszej Beethovena. Już wtedy było słychać, że ma potencjał, wie co chce
          powiedzieć, słyszał HIP-owców i ich nie ignoruje ale też ma swój pomysł na
          granie Beethovena na współczesnych instrumentach.

          Oby więcej takich dyrygentów.
          • dobiasz Re: Beethoven VIII i IX 06.04.10, 11:04
            Ups, wpadka. To nie był Järvi tylko Vänskä. Takie skutki pisania postów przed
            wypiciem kawy :-/

            BTW Vänskä nagrał symfonie Beethovena dla BIS-u. Polecam.
            • schaetzchen Re: Beethoven VIII i IX 07.04.10, 00:30
              Ja z kolei byłam na całym cyklu – i przyznaję, Kanarku, że określenie „narkotyczny” jest jak najbardziej na miejscu w przypadku tego wykonania. W sobotę miałam już nie iść, a... poszłam :)
              Już się tutaj kiedyś zachwycałam i Järvim (kiedy dyrygował którąś z tych niesamowitych niemieckich radiówek) i orkiestrą. Dziś mogę tylko te zachwyty powtórzyć.
              Cóż mogę dodać... Wykonania niesamowite. Orkiestra kameralna, ale dzięki nadludzkiej wręcz precyzji i absolutnie genialnej artykulacji brzmiąca momentami jak symfoniczna. I to zarówno jeśli chodzi o potęgę brzmienia i „rozmiar” fortissimo, jak i miękką intensywność smyczków we fragmentach nie oznaczonych jako forte (w Piątej były takie akordy, które brzmiały jak z Czajkowskiego – gęste, oleiste i baaardzo piękne).
              Ciekawy skład – bo instrumenty współczesne, tylko trąbki historyczne i kotły i chyba pan kontrabasista miał „starodawny” smyczek. Brzmienie całości – jedyne w swoim rodzaju. Coś na pograniczu instrumentów historycznych i współczesnych. Grają często z ostrością charakterystyczną dla orkiestr „dawnych”, ale to jest jeden ze sposobów grania. Paleta barw zróżnicowana niebywale. No i chyba pierwszy raz w życiu słyszałam drzewo, które brzmi jak jeden instrument. Coś zupełnie niesamowitego (nie wspomnę przecież o tym, jak zestrojone były wszystkie ich akordy).
              Podzielam Kanarka zachwyt altowiolistką i kotlistą, mnie na kolana rzuciła również grupa dęta – o ich niebywałym zgraniu już pisałam. Imponujące było też to, jak się nawzajem słuchali, grali „do siebie” (ach, na pierwszym koncercie klarneciści wyginali się wraz z kształtem frazy – jak jakieś pędy fasoli, czy coś), ponadto wymieniali się partiami – i wtedy okazywało się że „pan drugi klarnet” jest równie genialny jak pierwszy, zaś fagocista którego wyciągnęli na IV Symfonię – zabił mnie niewykonalnym wręcz (jak mi się do tej pory wydawało) pianem. W ogóle to było niesamowite: usłyszeć na żywo rzeczy, które sobie do tej pory na temat tych Symfonii wyobrażałam, natomiast nigdy ich nikt nie grał – być może dlatego że to głupie wyobrażenia, ale ja myślałam że dlatego, że takich rzeczy nie da się zagrać.

              Sprawa temp – absolutnie zgadzam się z kolegą M. Chociaż z kronikarskiego obowiązku napiszę iż słyszałam pełne oburzenia głosy, że „zagonione”. Cóż, sprawa gustu. Ale dla mnie – oprócz absolutnego zachwytu w jaki wprawiły mnie części szybkie, wirtuozowskie, i te wolne nabrały zupełnie nowego wyrazu i jakości. Marsz z Eroiki wspaniały, a Allegretto z Siódmej po prostu mnie pocięło na kawałeczki (no właśnie! Tam jest Allegretto! Nie żadne Grave!)
              Słyszałam tez opnie „no tak, oni tak grają, bo to orkiestra kameralna”. Z całym szacunkiem: kiedy Järvi grał parę lat temu poematy Straussa z wielką orkiestrą symfoniczną, ich zgranie, ruchliwość i czujność, w niczym nie ustępowały bremeńczykom. Również jakiejś ociężałości nie słyszałam u berlińczyków pod Metzmacherem (piszę o koncercie na którym był Maro).

              Ale do rzeczy. W księdze festiwalowej prof. Negrey zastanawia się czy jest jakieś ogniwo spajające wszystkie symfonie Beethovena i dochodzi do wniosku, że jest nim radość. Lepszych wykonawców na poparcie tej tezy nie mógł sobie wymarzyć. Radość, energia, wiosenny żywioł bije z tej orkiestry na kilometr. Trudno o tym pisać nie popadając w banał – no bo że kochają to, co robią? Że mają do siebie wielki szacunek? Że się słuchają? Że za dyrygentem pójdą w ogień? No tak...
              I ta niespotykana skromność. Oklaski od orkiestry dla dyrygenta. I Maestro, który dziękuje orkiestrze z wielką pokorą i świadomością tego, z jak wspaniałymi muzykami pracuje.

              Nie mogę tylko podzielić zachwytu chórem – dla mnie ta partia była wykrzyczana i zaśpiewana kompletnie obok tego, co robili i soliści i orkiestra. Nie wiem, może to na koncercie poniosły ich emocje i dlatego tak się – za przeproszeniem – darli? Ale tak: o ile soliści zabili mnie świadomością tekstu, deklamacją, o tyle chór... nie. Järvi chciał najwyraźniej podkreślić słowo „Brüder” - i soliści to pięknie robili, lekkim zawieszeniem, podkreśleniem w głosie – w chórze był to dość ordynarny akcent. No i brakowało mi po prostu pięknego śpiewu, porywającego, gwałtownego, radosnego – ale śpiewu, nie krzyku.

              Wiele miejsc w – znanych przecież do bólu – Symfoniach zabrzmiało w sposób zupełnie nowy, poprzez pokazanie „warstw” na ogół przykrytych przez jakieś mało istotne rzeczy (ale za to grane niechlujnie mezzo forte). Tu każdy plan był starannie zaaranżowany, przestudiowany, przemyślany; czasem pojawiały się nowe (muszę sprawdzić z partyturą czyj to pomysł) akcenty, które znajomą frazę zmieniały w coś zupełnie nowego. Dęciacy podnoszący czary instrumentów, gdy trzeba było pokazać jakiś temat...

              Järvi ma dar dany tylko największym – to znaczy przy ogromnej dbałości o detal (każda fraza, każdy głos zagrany świadomie, każda nuta potraktowana z miłością) – nie traci jednak wizji całości. Kulminacje nie są przypadkowe. Powracające tematy nabierają nowych znaczeń (czasem przez uwypuklenie innego kontrapunktu, czasem przez inną dynamikę całości, czasem przez jakieś mikro-zawieszenia czasowe, no a czasem dlatego że Beethoven je trochę inaczej zinstrumentował ;). Drzewa nie zasłaniają lasu.

              No i te kontrabasy...

              Nie podejmuję się wyboru najlepszej Symfonii. Na pewno na długo zapamiętam VI, za genialne efekty plastyczne [w burzy słyszałam prawdziwe pioruny i strugi deszczu, strumyk wydarł ze mnie (przepraszam sąsiadów) jęk zachwytu]. Ale potem była VII która mnie kompletnie oderwała od rzeczywistości. Po pięknej, choć nieco niedokładnej IV nastąpiła wielka V (finał Finału!!!!!! Tego muszę jeszcze posłuchać). Cudowne I i II, zagrane na jednym oddechu, bardzo wirtuozowskie, no a potem Eroika... Ósma ze wspaniałymi proporcjami (choć II część chyba lepiej zagrali na bis w drugim koncercie). Ach, bisy... był znowu Valse triste – ja wiem, że to popisowy numer Jarviego i ograne sposoby i to szmerowe piano znane.... ale to ciągle robi wrażenie. Potem II część z VIII Symfonii, a trzeciego dnia Brahms, taniec węgierski – skry leciały :D
              • kanarek2 Re: Beethoven VIII i IX 07.04.10, 23:05
                Z chórem to ich słyszałem uprzednio - stąd może rozbieżności między nami. W operze byli uczciwie zniuansowani (co wynikało z paru prób przed koncertem) i widać że potrafią, więc sobie założyłem z ekstrapolacją że tu śpiewają zgodnie z wolą dyrygenta. Spierać się nie będę.

                Jak dziś widzę wcięło mi wczorajszy post o niemożności nagrania Jaarviego na cd, tego zakresu dynamiki nie da się chyba przełożyć sensownie na nagranie. Ale swoją drogą koncert był nagrywany, i warto by do tego dotrzeć, może radio zretransmituje? zachowajmy tu czujność.

                Dzięki za recenzję! No i jak sie pisze 'Jarvi' z kropeczkami?

                • dobiasz ä 08.04.10, 09:30
                  > No i jak sie pisze 'Jarvi' z kropeczkami?

                  Przełącza się na chwilę klawiaturę na niemiecką ;-) Albo kopiuje z czegoś co się
                  w Windowsie nazywa "Tablica znaków".

                  Zwyczajowo jako zamiennika ä używa się ae. W niemieckim jest to już oficjalnie
                  dopuszczona pisownia. Co na to oficjalne gremia odpowiadające za inne języki
                  używające umlautów - nie mam pojęcia.

                  W HTML można też napisać ä ale pewnie engine forum to wytnie albo niez
                  interpretuje poprawnie.

                  Zaraz się okaże.
                  • dobiasz Re: ä 08.04.10, 09:32
                    dobiasz napisał:

                    > W HTML można też napisać ä ale pewnie engine forum to wytnie albo niez
                    > interpretuje poprawnie.
                    >
                    > Zaraz się okaże.

                    Ooo! Potrafi!

                    A więc piszemy tak:
                    ä = & auml ; (bez spacji)
                    Ä = & Auml ; (bez spacji)
                    i analogicznie wszystkie inne umlauty.
                    • zamek Re: ä 08.04.10, 11:05
                      Prościej: przytrzymujemy lewy alt i na kalkulatorku (czyli numerycznej
                      klawiaturze po prawej, przy włączonym NumLock) wpisujemy 0228; ö = Alt+0246; ü =
                      Alt+0252; ß = Alt+0223
                      • schaetzchen reportaże 08.04.10, 11:44
                        polecam
                        • jdrk Re: reportaże 08.04.10, 21:34
                          schaetzchen napisała:

                          > polecam

                          Schaetz wielkie za linka! :-)

                          Rzeczywiście Beethoven pod dyr. Järviego kapitalny - już wiem, na co pójdzie część mojej najbliższej wypłaty ;-)

                          Schaetz, a słyszałaś tego Erica Le Sage na żywo? Jak wrażenia?

                          No i ucieszył mnie widok Pawła W. - pozdrawiam serdecznie! Już się nie mogę doczekać, kiedy cię usłyszymy w KCH (i przy okazji gratulacje za zakwalifikowanie się) :-) Wiesz już, kiedy grasz?
                          • schaetzchen Re: reportaże 09.04.10, 07:00
                            jdrk napisał:

                            > Schaetz, a słyszałaś tego Erica Le Sage na żywo? Jak wrażenia?

                            Tak, byłam na drugim koncercie (Karnawał, Kreisleriana m. in.) - nic wiekopomnego :( A ja tak lubię Schumanna...

                            >
                            > No i ucieszył mnie widok Pawła W. - pozdrawiam serdecznie! Już się nie mogę doc
                            > zekać, kiedy cię usłyszymy w KCH (i przy okazji gratulacje za zakwalifikowanie
                            > się) :-) Wiesz już, kiedy grasz?

                            Ja Pawła również pozdrawiam - i nie wiem kiedy gra, ale od poniedziałku ruszają eliminacje w sali kameralnej FN. Otwarte dla publiczności. Kandydaci grają program 20 minutowy, 3 etiudy, mazurek i Polonez lub Scherzo. Z tego co usłyszałam w dwójce - każdy ma zagrać obowiązkową etiudę tercjową. Będzie się działo ;)
                      • dobiasz Re: ä 08.04.10, 17:58
                        zamek napisał:

                        > Prościej: przytrzymujemy lewy alt i na kalkulatorku (czyli numerycznej
                        > klawiaturze po prawej, przy włączonym NumLock) wpisujemy 0228; ö = Alt+0246; ü
                        > =
                        > Alt+0252; ß = Alt+0223

                        1. Trzeba pamiętać kody.
                        2. Na maku nie działa :-P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka