nekroskop88
14.02.05, 08:08
Urząd Marszałkowski przekazał już do magistratu projekty modernizacji
lotniska na Krywlanach
Lotnisko:ostatnia próba
Do końca roku w Białymstoku będziemy mieli lotnisko. Mamy projekt i
pieniądze, aby zmodernizować teren na Krywlanach. Jeśli nie, to podam się do
dymisji - obiecuje Karol Tylenda, członek zarządu województwa podlaskiego.
Lotnisko to może za dużo powiedziane - chodzi raptem o jeden asfaltobetonowy
pas startowy na Krywlanach, którego dwa projekty są już gotowe. Samorząd
wojewódzki przekazał je do zatwierdzenia białostockiemu magistratowi, który
jest właścicielem Krywlan i do niego należy ostatnie słowo.
Urząd Marszałkowski gotów jest wyłożyć na ten cel od sześciu do 13 milionów
złotych. Są one zarezerwowane m.in. w kontrakcie wojewódzkim i rezerwie
budżetowej.
Do kompletnej dokumentacji brakuje jeszcze jednego dokumentu - oceny
oddziaływania hałasu. Karol Tylenda twierdzi, że jest on gotowy i już w tym
tygodniu trafi do Urzędu Miejskiego.
Po co nam pas
Nowa droga startowa umożliwi lądowanie każdego samolotu - i tych, które
przewożą kilku biznesmenów, i tych dla kilkunastu czy kilkudziesięciu
pasażerów. Oba projekty umożliwiają też wykorzystanie lotniska przez tanie
linie lotnicze - optymistyczny wariant daje szanse również większym
samolotom, pesymistyczny tylko tym najmniejszym - na przykład pasażerskim ATR
42 (zabierającym 40 osób).
Oczywiście lotnisko to nie tylko pas startowy - obie koncepcje obejmują także
drogi do kołowania, odnowienie platform startowych dla Lotniczego Pogotowia
Ratunkowego, Straży Granicznej i policji, wreszcie niezbędne wyposażenie
radionawigacyjne.
- Gdyby wszystko się powiodło, moglibyśmy nawet zainstalować system
umożliwiający starty i lądowania samolotów w trudnych warunkach
atmosferycznych, wart około dwóch milionów złotych - dodaje Tylenda.
Co na to miasto?
- Jeżeli zgodzimy się na modernizację tak jak zaprojektował to Urząd
Marszałkowski, to mamy dwa wyjścia - mówi Marian Blecharczyk, wiceprezydent
Białegostoku odpowiedzialny za inwestycje. - Możemy wydać zgodę na podstawie
planu zagospodarowania lub na podstawie decyzji o lokalizacji celu
publicznego. W pierwszym wypadku potrwa to dłużej, w drugim wszystko ruszy z
marszu i w tym roku możemy spodziewać się zakończenia wszelkich prac
projektowych. Budowa zacznie się wtedy zapewne w przyszłym roku. Dlatego
plany Urzędu Marszałkowskiego i wydają mi się mało realne - dodaje
wiceprezydent.
Do spełnienia jest jeszcze jeden warunek - na wszystko musi się zgodzić Rada
Miejska. Prezydent Białegostoku sam nie może zadecydować o przekazaniu terenu
miejskiego pod "cudzą" inwestycję (czytaj Urzędu Marszałkowskiego).
Jak by to wyglądało?
- Jeśli załatwimy wszystkie formalności, to poprosimy miasto o przekazanie
terenów pod inwestycję i zrealizujemy uzgodniony z miastem projekt. Znam
opinie, że od wbicia szpadla do oddania do użytku oświetlonego i odwodnionego
pasa startowego tej długości wystarczy miesiąc, góra dwa - obiecuje Karol
Tylenda. - Po zakończeniu inwestycji chcielibyśmy powołać spółkę z miastem,
która zajęłaby się eksploatacją pasa.
Dwie wersje latania
W obu przygotowanych propozycjach, pas startowy ma 1420 metrów długości. W
zależności od wariantu samoloty będą wykorzystywały 1300 lub 900 metrów.
Szerokość drogi startowej w obu wersjach wynosi 30 metrów. Różnice miedzy
wariantami są dwie i dotyczą:
l wykorzystania powierzchni lotniczej dzisiejszych Krywlan
l długości "efektywnego wykorzystania" nowo wybudowanego pasa.
Pierwsza sprawa wiąże się z tym, jaką część dzisiejszych Krywlan
miasto "wykroi" na swoje potrzeby, m.in. komunikacyjne. W wersji
optymistycznej oprócz utwardzonej drogi startowej byłoby miejsce na trzy pasy
trawiaste (gruntowe) dla lotnictwa sportowego, w wersji okrojonej byłby tylko
jeden pas trawiasty dla aeroklubu.
Druga różnica dotyczy spraw ściśle lotniczych - chodzi o kąta podejścia do
lądowania, a ten zależy od wysokości drzew. W wersji optymistycznej planuje
się zastąpienie wysokich drzew niższą roślinnością na większym obszarze, w
wersji pesymistycznej na mniejszym - oczywiście w uzgodnieniu z dyrekcją
Lasów Państwowych.
Kurier Poranny