Gość: Ces IP: *.stok.bial.pl 29.06.01, 23:45 Witam , a moze tak wzorem z innych miast , napoczniemy nowa serie grypsów ? :) Pozdr. Ces Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Ces Re: Dowcipy... IP: *.stok.bial.pl 29.06.01, 23:54 Napisze ( skpojuję ) , bo przeciez oto w tym wszystkim chodzi:) Dzwoni telefon, gosc zaspany odbiera , słychać damski głos: Dobry! , zamawiał pan budzenie na 7:00 ? tak zamawiałem , to szybko szybko juz 9:30 :) Pozdr. Ces Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jack Re: Dowcipy... IP: 207.241.43.* 30.06.01, 01:05 czy wiesz,kiedy olisadebe stanie sie prawdziwym polakiem...?...dopiero wtedy gdy przeprosi zydow za jedwabne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maggie Co prawda ten wątek zamarł 2 m-ce temu, ale może wróci? IP: *.*.*.* 21.08.01, 10:21 Trzech przestepców bylo w drodze do wiezienia, kazdy z nich mógl wziąć jedna rzecz zeby miec zajecie w wiezieniu. Podczas drogi do wiezienia jeden obrócil sie do drugiego i nowi: "Ty co wziales ze soba?" Ten wyciaga farbki i mówi: "Bede malowac czas mi szybko przeleci" i pyta sie drugiego "A ty?" On na to "Karty moge grac i zabijac czas" Trzeci przestepca siedzial sam cicho w kacie i usmiechal sie. Oni na to "Czemu sie tak podsmiewujesz?" Trzeci wyciagnal pudelko tamponów i mówi " a Ja to przynioslem" "a co ty bedziesz z tym robil???" On sie tylko usmiechnal i zaczal czytac z pudelka:" Moge jezdzic konno, plywac i jezdzic na rolkach" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maggie I jeszcze jeden IP: *.*.*.* 21.08.01, 10:23 Zyrafa opowiada zajaczkowi: > > - Nawet nie wiesz, jak to wspaniale mieć taka dłuuuga szyję. Sięgnę > > wszędzie, do każdej gałazki, a potem.... Pomyśl: każdy listek, ktory > > zerwę i przeżuję, wędruje potem tak dłuuuguo, dłuugo w > > dół... Ach... jaka > > to rozkosz... > > Zajaczek słucha, nie reagujac. Żyrafa ciagnie dalej: > > - A gdy przychodzi upał... Idę nad rzekę, pochylam głowę, > > zaczerpnę wody... Nie wyobrażasz sobie, jaka to rozkosz, gdy > > zimna, ożywcza woda spływa w dół, chłodzac mnie coraz > > bardziej i bardziej... Moja szyja rozkoszuje się tym chłodem, > > centymetr po centymetrze, metr po metrze, a ja wraz z nia... > > Ech, gdybyś wiedział, zajaczku, jak to wspaniale mieć taka > > dłuuuga szyję... Zajaczek przechyla tylko lekko głowę i pyta: > > - A powiedz... Rzygałaś kiedyś?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ces Re: I jeszcze jeden IP: *.stok.bial.pl 21.08.01, 10:33 Maggie - dobre :)) Na imprezie u informatyków, non stop studenci rozmawiają o komputerach , problemach sprzętowych itp.itd... W koncu jeden smialek wstaje i mówi: Wiecie co przestańmy mowic o tych kompach , porozmawiajmy lepiej o....np o (Dupach). Dobra , spoko rozległy sie głosy. Mija godzina , dwie - cisza nikt nic nie mowi. Po drugiej godzinie milczenia wstaje jeden i mowi ... Wiecie co, moj komputer to ostatnio do dupy.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maggie Jako kobieta informatych chyba nie powinnam tego pisać, ale... IP: *.*.*.* 21.08.01, 10:42 Jakie są podobieństwa między świnką morską a kobietą informatykiem? . . . . . Popatrzmy na tą pierwszą: ani do świni nie podobna, ani z morzem nie ma nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: canemuto Re: Jako kobieta informatych chyba nie powinnam tego pisać, ale... IP: *.icpnet.pl 21.08.01, 10:54 buahahahahahahahahahaha:)))))))))) magie rulez:) pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Dowcipy... IP: *.zetobi.com.pl 23.08.01, 11:21 ZEBRANIE ZWIERZĄT. Zebraniu przewodniczy lew. "Na poczatku naszego zebrania..." tu skrzekliwym głosem wcina się żaba: "Na początku naszego zebrania..." sytuacja powtarza się parokrotnie,zdenerwowany skrzekliwą, przedrzeźniajacą żabą, lew nie wytrzymuje i szybko mówi: "Na początku naszego zebrania trzeba wyrzucić to małe, zielone gówno" w tym momencie żaba odwraca się i mówi: "słyszałeś krokodylu już cie tu nie ma!!!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maggie Re: Dowcipy... IP: *.*.*.* 22.08.01, 11:19 > > Rzecz dzieje sie w raju... > > Ewa pyta Adama: > > - Adas...czy ty mnie jeszcze kochasz? > > - A kogo mam kurwa kochac?!?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maggie Re: Dowcipy... IP: *.*.*.* 22.08.01, 11:22 > szpital, oddzial polozniczy... > Trzy kobiety (murzynka, wroclawianka, warszawianka) urodzily synow, niestety > > pielegniarki byly roztargnione i pomylily dzieci. Jako ze matki nie doszly > jeszcze do siebie postanowiono aby to ojcowie rozpoznali swoich synow. > Przychodzi wroclawianin, lekarz sie pyta:"ktory jest pana syn?", > na to ojciec wskazuje na murzyna.... lekarz zwatpil i pyta sie "czy jest pan > pewien?" > na to wroclawianin: "tak,...pierdole nie bede ryzykowal warszawiaka" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maggie Re: Dowcipy... IP: *.*.*.* 22.08.01, 11:23 Siedzi sobie gosc na rybach, w pewnym momencie ma branie. Wyciaga, a tam taka niewielka zlota rybka. Przyjrzal sie jej i stwierdzil, ze taka malizna to on sobie glowy nie bedzie zawracal i juz chce ja wrzucic o wody, gdy nagle rybka sil odzywa: - Czekaj ! Ja jestem zlota rybka i spelnie Twoje zyczenie. - Wiesz co, ale ja juz mam wszytko o czym mozna tylko marzyc, wiec dzieki ale Cie wrzuce do wody. - Nie, tak nie moze byc, tradycji musi stac sie zadosc. Sluchaj postawie Ci taka chate, ze ludzie w promieniu 100 km beda Ci zazdroscic. - Kiedy ja juz mam taka chate ! - No to dam Ci bryke jakiej nikt w Polsce nie ma. - Tez juz mam taka ! Rybka chwill sie zastanawia i pyta: - A jak z Twoim zyciem seksualnym, tzn. jak czesto to robisz ? - Ze dwa razy w tygodniu. - To ja Ci zalatwie, ze bedziesz mial dwa razy dziennie ! - Eee tam, ksiedzu nie wypada ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maggie Stare, ale dobre IP: *.*.*.* 23.08.01, 00:11 Dwa tygodnie temu były moje czterdzieste urodziny, ale jakby nikt tego nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia, może nawet będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet Cześć kochanie, nie mówiąc już o życzeniach. Myślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały - ale zjadły śniadanie nie odzywając się ani słowem. Kiedy wyjechałem do pracy, czułem się samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej - ktoś pamiętał. Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała: - Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad? Zgodziłem się - to była najmilsza rzecz jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała: - Dzisiaj jest taki piękny dzień. Czy musimy wracać do biura? Właściwie to nie - stwierdziłem. - No to chodźmy do mnie. U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę, a ona zaproponowała: - Czy nie masz nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego? - Jasne - zgodziłem się bez wahania. Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła... niosąc tort urodzinowy, razem z moja żona i dziećmi. Wszyscy śpiewali Sto lat... a ja siedziałem na kanapie w samych skarpetkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maggie Tak a propos IP: *.*.*.* 24.08.01, 12:03 Pani pyta w klasie: -Dzieci, czy któreś z was widziało Lenina? Zgłasza się Jasio: -Ja widziałem! -Ty Jasiu? A gdzie widziałeś Lenina? -W lesie. -W lesie, Jasiu? A może to był jeleń? -A może. Odpowiedz Link Zgłoś