Dodaj do ulubionych

film kręcony w Suwałkach?

26.02.06, 14:06
Kilkanaście lat temu kręcone były na ulicy Gałaja (zmieniane były szyldy i
numery domów) w Suwałkach sceny do jakiegoś filmu. Czy zna ktoś może tytuł
tego filmu?
Obserwuj wątek
    • pierdutow Re: film kręcony w Suwałkach? 26.02.06, 15:02
      "Chłop z drągiem za pociągiem" lub "Przygody golasa w pokrzywach" Obydwa filmy
      dozwolone od lat 66.
      • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 26.02.06, 17:00
        to był na pewno film pt." Pewnego razu w Skiroławkach", film od lat 18 wg
        powieści znanego polskiego prozaika
        albo Rozmowy kontrolowane
    • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 26.02.06, 21:07
      Dwie powyższe wypowiedzi pozostawię bez komentarza.
      Nie jestem pewien na 100 %, ale coś się mi wydaje, że chodzi o „Gorzką miłość”, wyreżyserowaną przez Czesława Petelskiego. Była to ekranizacja „Odyńca” Jerzego Putramenta. Jako że jednocześnie zrobiono z tego i film, i serial, to istnieje jakaś możliwość zobaczenia tego w telewizji publicznej – zwłaszcza TV Polonia.
      Za plener filmowy – obok wspomnianej ulicy Gałaja – posłużył także suwalski dworzec kolejowy.
      • andren Re: film kręcony w Suwałkach? 08.03.06, 12:54
        Potwierdzam. To byla ekranizacja Odyńca. Pare epizodów kręconych było również w
        Raczkach.
        A.
    • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 14.03.06, 10:13
      Potwierdzam, pewne sceny kręcone były w Sejnach na ul. Przyrzecznej i
      Grodzkiej. Parę znajomych z Suwałk załapało się wtedy do statystowania, jako
      anonimowy tłum uciekinierów sunęli z furmankami i wózkami suwalską ulicą.
      Film w postaci serialu kilkakrotnie był puszczany w TVP. Zdecydowanie nie dla
      dzieci. Historia (na tle okupacyjnych wydarzeń) kobiety, która znajduje się w
      seksualnej matni pewnego zimnego drania. Z powodu jakiegoś dziwnego paraliżu
      woli pozwala się posuwać gdzie się da: przy drzewie w lesie, na bankiecie itp.
      On nią pomiata, ona szczęśliwa...
      Odcinek, w którym bohaterka przemierza sejneńskie ulice i mostek na rzece
      miałam nawet nagrany. Reszta - co najmniej niesmaczna.
      • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 14.03.06, 13:52
        Co było niesmaczne?
        Poziom filmu (a może raczej prozy Putramenta)?
        Czy wątki obyczajowe?
        • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 16.03.06, 11:29
          Prozy nie znam, więc nie wypowiadam się. Niesmaczny był film. Może i miał na
          celu pokazać zniewolenie seksualne kobiety, ale skoro tak, to po co tło
          historyczne? Albo:skoro tło historyczne, to po co te rżnięcia w lesie, na
          łóżku, na sznurku do suszenie prania i nie wiem, gdzie jeszcze. W dodatku jest
          to już stary film, a jak może zauważyłeś, jeszcze 10 lat temu była inna
          technika kręcenia, tj. jakiś taki brak ponczochy na kamerze. Ciała sino-
          niebieskie, ze wszystkimi skazami. Fe!
          • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 17.03.06, 08:12
            Feministka czy zwolenniczka LPR-u - myślę jednak, że to pierwsze...

            A jakość techniczna starych polskich filmów i seriali (serialów?), to temat na
            dłuższą dyskusję. Ale jedna dygresja, zdecydowana większość starych polskich
            filmów - tych emitowanych w Telewizji Publicznej - została w latach 80.
            przegrana z taśm filmowych (niekiedy strasznie zniszczonych) na kasety systemu
            BETA. Cudów nie ma...
            • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 17.03.06, 10:55
              Mój Boże... No, raczej to pierwsze, niż to drugie. Ale forumowicze mają coś z
              racji, w PRL-u filmowcy wetowali sobie (i widzom przy okazji) zgrzebną
              rzeczywistość nadmiarem golizny. Dziś każdy może z każdym, i co z tego? I tak
              jest nudno, a ludziska unikają rozmów i nurkują w telewizyjny ekran (lub
              monitor kompa).
              • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 17.03.06, 16:22
                wetowali?!
                hmmm
                rozumiem, że powetowali.
                Nie, się nie czepiam - tylko pierwszy raz spotykam się z tym
                Ja bym bym jednak powidział, że nadrabiają bądź rekompensują...
                • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 20.03.06, 12:59
                  Ty, czepialski z kosą! powetowali jednokrotnie, a wetowali sobie -
                  wielokrotnie. Jeśli znasz źródłosłów słowa "powetować", to wiesz, że można je
                  odmieniać bez przedrostka "po".
                  A co do "bym bym", to w Sejnach dzieci mówią "bum, bum" i mają z reguły na
                  myśli przejeżdżające samochody, a nie czyjeś wpadki językowe.
                  :) uważam, że jesteśmy kwita. Machaj sobie dalej kosą, miłego dnia.
                  • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 20.03.06, 13:33
                    A moim zdaniem nie bynajmniej jesteśmy kwita...
                    Konsultowałem się bowiem z pewnym korektorem.
                    Słowo wetować (wetowali) nie figuruje w słownikach.
                    Możemy pogadać o języku potocznym, ale w nim oznacza to raczej sprzeciw, zatrzymanie czegoś (zawetowanie ustawy).
                    Są też tacy, co mówią o wetowaniu zwycięstwa, ale wiadomo, że coś się im pomyliło z fetowaniem…
                    A co do "bym bym" to doskonale sobie zdajesz sprawę z tego, że to coś jakby literówka. Poza tym jestem jąkałą...
                    • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 21.03.06, 09:34
                      Hm, w takim razie wybacz. Chciałam tylko oddać "wet za wet" w kwestii
                      czepialstwa. Spieszę tłumaczyć (a musisz wiedzieć, że właśnie w pewnym sensie
                      dyskutujesz z korektorem): słowo ma prawo nie figurować w słownikach, bo jest
                      archaiczne. Faktycznie można "wetować", czyli protestować, ale tu źródłem jest
                      słowo "veto" o łacinskim rodowodzie. Jednak nasi przodkowie-sarmaci nie tylko
                      wetowali w sejmie i na sejmikach. Wyobraź sobie, że wetowali... po obiedzie.
                      Tak "wety" to własnie deser, a wetować sobie lub powetować oznaczało to samo co
                      łasować, objadać się słodkościami po posiłku głownym. Z czasem zaczęło się to
                      przenosić na inne sfer życia i powetować sobie lub wetować oznaczało wg.
                      mnie "zrobić sobie dobrze w ramach smutku po niepowodzeniu", czyli porażkę
                      zneutralizować fundując sobie jakąś przyjemnośc.
                      W tym sensie "wetowali", czyli wielokrotnie dogadali sobie filmując goliznę, w
                      ramach pocieszenia za szarą rzeczywistosć PRL-u.
                      Jesteśmy kwita ,kosiasty?
                      • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 21.03.06, 10:26
                        Nie, nie jeste?my kwita.
                        Archaizm - OK.
                        Ale pamiętaj, że słowa zmieniajš znaczenia. I fakt, że dany wyraz kiedy? co?
                        oznaczał, nie usprawiedliwia automatycznie jego użycia obecnie.
                        Bielizna - jak sama nazwa mówi - kiedy? była jedynie biała. Dzi? spotyka często
                        czarnš - facetów to kręci (sorry, że nie na temat).
                        Tak w ogóle zakopmy topór wojenny. Nie jeste? osobš, z którš chciałbym się
                        spierać. Co innego min. Zieliński. Co pani Dzelna powie na jego zamiary
                        swoistej cenzurze i nie wpuszczaniu do szkół ?rodowisk feministycznych,
                        ekologicznych czy pacyfistycznych?
                        A sorry, już jest wštek na ten temat...
                        • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 22.03.06, 11:55
                          Dobra, kończmy dyskusję odnośnie deserów, bo się jacyś erotomani nie będący w
                          temacie przyłączyli, choć nikt ich nie prosił. Zieliński wykazał się i wciąż
                          wykazuje kołtuństwem. Dziwne to, bo na tle innych uczestników wschodniego
                          desantu na Warszawę wygląda i zachowuje się w miarę z klasą. I nie mam tu na
                          myśli kapelusza a la Rokita, który Zieliniak nosi, ale w ogóle styl bycia. Mimo
                          wszystko pomysły ma zabójcze, i raczej nie przynosi chwały swoim stronom
                          rodzinnym (o ile Suwałki są jego rodzinnym miastem). Na tym tle gorzej wypada
                          jednak monsieur Jurgiel. Wygląda, że ułapał się pazurami stołka i choć
                          kompletnie nie radzi sobie z funkcją, to spasować nie zamierza. Ogółem wygląda,
                          że podlasiaki zawołali "teraz my!" i nie bacząc na kompetencje i zwykłą
                          przyzwoitość pławią się we władzy jak wieprz w błocie. Teraz ich czas...
                          • ma.rabut Re: film kręcony w Suwałkach? 22.03.06, 17:12
                            "Zieliński [...]na tle innych uczestników wschodniego desantu na Warszawę wygląda i zachowuje się w miarę z klasą. I nie mam tu na myśli kapelusza a la Rokita, który Zieliniak nosi, ale w ogóle styl bycia."
                            no, cóż, mając takie wzory, co jeszcze tu robisz? Hajda na stolicę!
                          • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 22.03.06, 23:17
                            Do jakich erotomanów pijesz?
                            Czyżby chodziło o moją dygresję, dotyczącą bielizny?
                            Otóż tłumaczę. Skoro uważasz się za osobę, mającą dobre (co ja mówię! Doskonałe!) rozeznanie w języku polskim, powinnaś momentalnie „kapnąć” się, że pije do „Pana Tadeusza”. Tytułowy dupek (sorry, ale nie szanuję tej postaci) po raz pierwszy widzi Zosię właśnie w bieliźnie. I tu dochodzimy do meritum sprawy. Nie wmawiaj, że jakieś tam słowo (w naszym przypadku wetować) coś tam kiedyś oznaczało. I bielizna, i weto oznaczało kiedyś i oznacza teraz co innego. Jakby teraz Zosia zaprezentowała się Tadeuszowi w bieliźnie, miałoby to wydźwięk wręcz obsceniczny - no, może nie dla mnie, ale na pewno dla pana ministra...
                        • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 23.03.06, 00:09
                          znaczeniu nie jest archaizmem ale neologizmem, a w prasie używa się neologizmów.

                          wyróżnia się neologizmy słowotwórcze i semantyczne - wetować to byłby neologizm
                          semantyczny - polega na aktualizacji w nowym znaczeniu wyrazów już nie używanych

                          gdyby natomiast istaniało w staropolskim znaczenie wetować w rozumieniu dzielnej
                          wywiedzione od wetowania czyli łasowania, to przywołanie nieznanych powszechnie
                          archaizmu może pedantów rzeczywiście doprowadzić do białej gorączki, no nie
                          kosynier?
                        • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 23.03.06, 00:13
                          jeżeli wetować znaczyło jedynie łasować po obiedzie, i czasownik ten nie był
                          używany znaczeniu zaproponowanym przez dzielną, to znaczy, że
                          nie jest archaizmem ale neologizmem, a w prasie używa się neologizmów.

                          wyróżnia się neologizmy słowotwórcze i semantyczne - wetować to byłby neologizm
                          semantyczny - polega na aktualizacji w nowym znaczeniu wyrazów już nie używanych

                          gdyby natomiast istaniało w staropolskim znaczenie wetować w rozumieniu dzielnej
                          wywiedzione od wetowania czyli łasowania, to przywołanie nieznanych powszechnie
                          archaizmu może pedantów rzeczywiście doprowadzić do białej gorączki, no nie
                          kosynier?
                          • ma.rabut Re: film kręcony w Suwałkach? 23.03.06, 07:37
                            e tam, lipa wszystko, lepiej zastanówmy się, który blog jest najlepszy na świecie i dlaczego to ten tajnej (choć może to obrazoburstwo - pytać dlaczego:P)
                            • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 24.03.06, 17:45
                              ma.rabut napisał:

                              > e tam, lipa wszystko, lepiej zastanówmy się, który blog jest najlepszy na
                              świec
                              > ie i dlaczego to ten tajnej (choć może to obrazoburstwo - pytać dlaczego:P)
                              Czy chodziło o mój blog, bo nie zrozumiałam? Dlaczego miałby być najlepszy? I
                              dlaczego interesujesz się tym? Hę?
                              • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 24.03.06, 18:11
                                chodzi o to:

                                tajnapolska.blox.pl/html
                      • ma.rabut a Ty teraz deserujesz, dzelna? 21.03.06, 14:48
                        sądzisz, że od każdej części mowy można utworzyć dowolną inną?
                        to, że deser to wety, nie znaczy, że jedząc deser "wetowali" - to jakaś kosmiczna pomyłka (ale widzę, że ktoś nie lubi przegrywać... powalcz jednak na innym polu)
                        • dzelna Re: a Ty teraz deserujesz, dzelna? 22.03.06, 11:57
                          bez komentarza. proponuję, żebyś przeczytał mój post raz jeszcze. z wypowiedzi
                          wynika, że nie zrozumiałeś za wiele
                          • ma.rabut Jednakże... 22.03.06, 14:51
                            "Wyobraź sobie, że wetowali... po obiedzie." - cytat z Twojej przemądrej wypowiedzi.
                            PS. Czy Ty rozumiesz co piszesz? (bez komentarza i bez wątpliwości)
                            • dzelna Re: Jednakże... 22.03.06, 16:44
                              Nie będę dyskutować. Nie po to latami grzebałam się w niuansach nowej i starej
                              polszczyzny, żeby teraz tłumaczyć najprostsze kwestie jakiemuś butowi. nawet
                              jeśli to marabut.
                              • ma.rabut Re: Jednakże... 22.03.06, 16:49
                                i co, koledż sobie skończyłaś, Słonko? pogratulować...
                                ubliżaj sama sobie, jak masz taką potrzebę (albo przejdź na Onet, tam przechodzi wszystko)
                                • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 22.03.06, 23:29
                                  (mara) bucie...
                                  przecież wyraźnie napisała, że był w uzyciu taki czasownik jak wetować, który
                                  oznaczał objadać się deserem po obiedzie;
                                  jak chcesz sprawdzic czy funkcjonował w znaczeniu przenośnym, które wywiodła
                                  dzielna to sobie posprawdzaj w wojskowej bibliotece:))))
                                  oczywiście tam nie znajdziesz słownika warszawskiego czy lindego, więc nigdy się
                                  tego się nie dowiesz... w wojsku to niepotrzebne no nie?

                                  gdyby kosynier wiedział że był taki wyraz w staropolskim jak wety, to by może
                                  skojarzył co znacza wyraz wetować w kotekście całego zdania i nie czepiał się że
                                  nie ma go we współczensych słownikach, ale ja zdawałem kiedyś historię języka
                                  polskiego, gramatykę historyczną i nawet nie przypominam sobie żebym wtedy
                                  czytał o wetach; ani w przypisach do kochanowskiego czy reja, trzeba dużej
                                  pilności, żeby zapoznać się z historią języka polskiego, jak się nasz język
                                  kształtował, jakie słowa wchodziły, które zanikały, jak się przekształcały
                                  gramatycznie, fleksyjnie, słowotwórczo.

                                  to nie buty w koszarach przeglądają słownik historyczny polszczyzny 16wiecznej i
                                  próbują swych sił w etymologii, taki słownik ma z 1000 stron i są tam słowa
                                  których nie da się nie tylko zrozumieć ale i skojarzyć bez przeczytania
                                  objaśnienia; ostatnio wyszły chyba dwa nowe słowniki etymologiczne języka
                                  polskiego, też warto zajrzeć, ciekawe czy marabut też będzie tego samego zdania
                                  • ma.rabut Re: Jednakże... 23.03.06, 07:44
                                    prostaczku(a nawet prostaku) - musisz, naprawdę musisz zmienić tekst, bowiem Twoje rzekome oczytanie... bez komentarza... "słownik ma z 1000 stron" - a ironicznyprostaczek skończył jednakże trzy lata, może nawet cztery, choć tego nie widać - to wiadomość do nowych osób na forum
                                    ironia - hm, takie coś zupełnie nie trafia do Ciebie; czy to mnie dziwi? bynajmniej
                                    (liczysz na jakieś względy dzelnej? jak Ci napiszę, że istnieje, istniał rzeczownik konfud (nie konfuzja), bo był czasownik konfudować, to też przyznasz mi rację? co z tego, że ona tak pisze? Ty też piszesz masę głupot i nikt Ci nie wierzy)
                                    • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 23.03.06, 11:53
                                      jeśli ci chodzi o moje kompetencje to mam absolutorium uniwerku we wrocławiu,
                                      więc 5 lat zaliczonych, a pracę magisterską mam już zaawansowaną i tak ogólnie
                                      jak na ten poziom wiedzy to jestem w miarę dobry, tym bardziej że w suwałkach
                                      jest tylko koledż i nie mieszka chyba u nas na stałe żaden doktor filologii
                                      polskiej a tym bardziej profesor językoznawca, którzy by napisali na tym forum
                                      jak się rzeczy mają :)

                                      nie wiem czy istniał rzeczownik konfud, ja od wielu lat nie wracałem do historii
                                      języka polskiego, kiedyś zdałem egzamin i nie było mi to więcej potrzebne, nie
                                      mam takich zainteresowań, wolę poczytać jakąś ciekawą literaturoznawczą książkę,
                                      polecam "osiem szkiców o ironii" włodziemierza szturca / chodzi o ironię
                                      sokratyczną, retoryczną i romantyczną w głośnych i znanych utworach literackich;
                                      jego interpretacja np. don kiszota cervantesa za pomocą metody opartej na
                                      zauważeniu ironii romantycznej i tego jak traktuje czytelnika autor, obala
                                      powszechne przeświadczenie, jakoby don kiszot był parodią romansu rycerskiego!!!
                                      ksiąka jest tylko dostępna w kolegium

                                      ale to jest lektura dla zaawansowanych, a nie wiem czy ty studiowałeś
                                      polonistykę, dlatego nie wiem czy ci wierzyć, że jak piszesz dajesz przykład
                                      rzeczownika konfud od konfudować, musiałbym to sprawdzić w słowniku obejmującym
                                      polskie słownictwo od czasów najdawniejszych, od pierwszych tekstów literackich
                                      pisanych po polsku, czyli sł. warszawskim (ok 300 tys. słów), lindego ,
                                      historycznym 16w., etymologicznych. Nie jesteś dla mnie wiarygodny jeśli chodzi
                                      o językoznawstwo, natomiast dzielna jest według mnie wiarygodna, chociaż sam nie
                                      sprawdzałem znaczenia słowa wety w staropolskim, wydaje mi sie to wielce
                                      prawdopodobne, może kiedyś luknę do słowników, ale nie żeby ją sprawdzić - bo
                                      jej wywody są w stylu językoznwczym, ty może tego nie jesteś w stanie zauważyć,
                                      ja tak, bo czytałem kilka podręczników językoznawczych - ale po to żeby
                                      sprawdzić znaczenie czasownika wetować i dowiedzieć się czy w znaczeniu
                                      zaproponowanym przez dzielną jest archaizmem czy nelogizmem.

                                      ale nie teraz, nie lubię zajmowac sie takimi bzdurami
                                      • ma.rabut Re: Jednakże... 23.03.06, 14:18

                                        nie, nie istniał taki rzeczownik, to był przykład a rebours

                                        co do studiów - absolutorium - gratuluję, a skoro praca jest zaawansowana, to może przed trzydziestką obronisz (ale tylko tuż przed)

                                        "dzielna jest według mnie wiarygodna, (...) bo
                                        > jej wywody są w stylu językoznwczym" - to paradne i tak Cię ośmiesza, że nie dodam nic więcej, wisienka na torcie, nic dodać, nic ująć
                                        • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 23.03.06, 18:01
                                          a ty dla mnie jesteś homo niewiadomo z koszar, zupełnie nie masz pojęcia o
                                          językoznawstwie, nie chodziłeś na wykłady, nie czytałeś książek, bo gdybyś
                                          czytał i tym się interesował, to byś udowodnił brak racji dzielnej, ale ty nie
                                          udowodniłeś, że jest inaczej niż mowi dzielna, jedynie podważasz czyjąś
                                          wiarygodność mówiąć że podwarzasz bo nie wierzysz komuś... bo czy można... (?)
                                          bo czy tak na pewno jest...(?) sam nic nie wiesz o tym, a zabierasz głos i
                                          zarzucasz brak wiedzy osobom które coś wiedzą na ten temat, coś słyszały i
                                          czytały; po poradę na 100% możesz pojechać na jakiś uniwersytet i zajść na
                                          konsultacje lub też możesz napisać do miodka jeśli chcesz sprawdzić dzielną,
                                          innej możliwości nie masz, bo w suwałkach nie ma słowników obejmujących całe
                                          polskie słownictwo od początku jego powstania, np. sł. warszawski powstał przed
                                          wojną w latach 30tych, napisany prze kuryłowicza i niedźwiedzkiego, ale ani tego
                                          słownika ani samuela lindego z początku 19w. , ani słownika polszczyzny 16
                                          wiecznej zebranej z utworów literackich nie ma, więc musisz sobie wyjechać z
                                          suwałk, żeby dociec czy był taki wyraz jak wety, jakie znaczenia miał czosownik
                                          wetować, a potem idąc za moją podpowiedzią o neologizmach, bedziesz mógł dumać
                                          nad tym; ale skoro nie czaisz bazy, to radzę ci pojechać do jednego z autorów
                                          słownika etymologicznego, który by ci wyjaśnił w sposób naukowy - udowodnił czy
                                          można dziś upatrywać w czasowniku wetować pochodnego od rzeczownika wety, bo ty
                                          sam myśleć nie umiesz, nie chcesz i myśleć nie będziesz, bo w wojsku nie uczą
                                          samodzielnego myślenia, uczą wykonywania rozkazów, czy dobrze rozumuję panie
                                          (mara)bucie???

                                          :)
                                          • ma.rabut ZMIEŃ LEKARSTWA BO TE CI NIE SŁUŻĄ 23.03.06, 18:53
                                            ZMIEŃ LEKARSTWA BO TE CI NIE SŁUŻĄ
                                          • ma.rabut i jeszcze coś... 23.03.06, 19:06
                                            tak się niestety składa, że się znamy... (i nie mam najlepszego mniemania o Tobie, wręcz przeciwnie)
                                            i bez osobistych wycieczek co do wykształcenia, mam o wiele lepsze (na Twoje nieszczęście)
                                            co się przyczepiłeś z tym wojskiem? to żart był, ironia, żadnego związku z prawdą, narysować Ci to, żebyś zrozumiał?
                                            • ironicznyprostaczek Re: i jeszcze coś... 23.03.06, 19:42
                                              znamy się????
                                              ciekawe skąd?
                                              masz lepsze wykształcenie? to może jesteś doktorem nauk humanistycznych? ha ha ha
                                              albo doktorem w zakładzie językoznawstwa?

                                              co tu ma do rzeczy twoje wykształcenie, jeśli nie ma związku z językiem polskim
                                              i literaturą?

                                              nicka sam wybrałeś, takiego że i dzielnej się tak samo kojarzy


                                              temat mnie już znudził, nie pociąga mnie, bo ja nie grzebię po słownikach i nie
                                              lubie takich trematów za bardzo, bo są mało ważne, co najwyżej cenię sobię takie
                                              gry z językiem w powieściach, np. u tomasz piątka którego bohater rozważa
                                              etymologię różnych słów w "bagnie", ale chyba nikt jej nie sprawdza, czy
                                              rzeczywiście ryba pochodzi od takiego i takiego słowa jak mówi bohater, nie w
                                              tym rzecz, skoro mamy taki zasób słownictwa to czemu by się nim nie bawić? i nie
                                              korzystać dowolnie?

                                              ale dzielna mówiła to na poważnie, to co innego
                                              • ma.rabut "ironicznyprostaczek napisała:" 23.03.06, 20:23
                                                zatem droga Ironicznyprostaczek!
                                                znamy się, choć to okropne (dla mnie)
                                                a wykształcenie ma związek, bardzo wielki ma związek

                                                "nicka sam wybrałeś, takiego że i dzielnej się tak samo kojarzy " - Twoje debilne skojarzenia, a także debilne skojarzenia dzelnej nie obchodzą mnie, możecie się nawet skojarzyć razem (choć to by było przykre dla świata, gdyby coś w rodzaju potomstwa z tego wynikło)

                                                • ironicznyprostaczek Re: "ironicznyprostaczek napisała:" 24.03.06, 08:50
                                                  przykro mi, ale nie wiem kim jesteś

                                                  żeby tylko się z nickiem kojarzyło
                                          • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 23.03.06, 19:21
                                            Co Ty się przyczepiłeś do tych neologizmów?! Semantyczny czy niesemantyczny Przecież sam kręcisz na siebie bata. Mówiąc inaczej - komprominujesz się. Skoro Dzelna stwierdziła - skądinąd słusznie - że mamy tu do czynienia z archaizmem, to sie tego trzymajmy.
                                            Dyskusja powinna skupić się na tym, czy wszystkie archaizmy można używać współcześnie? Czy - weźmy taką Bogurodzicę - powinno się mówić: zyszczy nam (pozyskaj nam), spuści nam (ześlij nam), jąż (którą), zbożny (dostatni)...
                                            • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 23.03.06, 20:02
                                              nie rozumiesz kosynier...
                                              dzielna nie mówiła że to jest archaizm, bo napisała że według niej (!!!) a nie
                                              słownika staropolskiego wetować to znaczy tyle co łasować w przenośni i dalej
                                              jak mówiła " Tak "wety" to własnie deser, a wetować sobie lub powetować
                                              oznaczało to samo co
                                              łasować, objadać się słodkościami po posiłku głownym. Z czasem zaczęło się to
                                              przenosić na inne sfer życia i powetować sobie lub wetować oznaczało wg.
                                              mnie "zrobić sobie dobrze w ramach smutku po niepowodzeniu", czyli porażkę
                                              zneutralizować fundując sobie jakąś przyjemnośc. ,

                                              napisała wg. mnie (...)

                                              a jeżeli nie ma tego znaczenia czasownik "wetować" w żadnym słowniku
                                              staropolskim? I dzielna - logicznie myśląc - tworzy nowe znaczenie wyrazu
                                              wyszłego z użycia posługując się znaczeniem rzeczownika wety?

                                              to wiesz co to jest wtedy za wyraz wetować?
                                              to już nie jest wtedy archaizm, bo archaizmem może być wyraz który istaniał w
                                              tym samym znaczeniu :)to jest wtedy neologizm, dokładnie neologizm semantyczny,
                                              czyli nowy wyraz aktualizujący w nowym znaczeniu wyrazu wyszłego z użycia; jest
                                              on zwykle utworzony na jakiś wzór, w tym wypadku chodzi o nadanie nowego
                                              znaczenia słowu wetować poprzez odwołanie się do podstawy słowotwórczej słowa
                                              wety, a czy językoznawczo jest to usprawiedliwone to nie ma znaczenia, bo
                                              tworzenie neologizmów cechuje dowolność

                                              nie studiowałeś polonistyki, to mnie nie ucz co to są archaizmy i neologizmy

                                              skoro mnasz pewnośc że to jest archaizm, ( ciekawe skąd???????)
                                              to z tego co wiem - a że coś słyszałem to najpierw to powtórzę- jeśli chodzi o
                                              normy językowe, to nie powinno się używać archaizmów w potocznym języku mówionym
                                              i pisanym, więc i w gazetach, inaczej się rzecz ma w twórczości artystycznej z
                                              językiem literackim, gdzie normy językowe nijak się mają do sztuki;
                                              natomiast gdybym to ja miał być głosem normatywnym, to ogłosiłbym powszechną
                                              wolność używania słów jakich się komu podoba, nie jestem pedantem
                                              • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 23.03.06, 20:44
                                                OK
                                                Dzelna nie napisała, że to archaizm, tylko że... to słowo archaiczne. Ależ duża różnica!

                                                Skąd Ty wiesz, kto i co studiował?
                                                Tak się składa, że my, forumowicze wiemy o Tobie niemal wszystko, a Ty...
                                                Inna sprawa, że masz zadziwiające kłopoty z analizowaniem postów. Przypomnij sobie chociażby "Suwałki story". Jakbyś bardziej "kumał czaczę", to z łatwością wydedukowałbyś, kto kryję się pod paroma pseudonimami. A zapewniam, że kilku forumowiczów miało (nie)szczęście(?) poznać Cię osobiście.

                                                A co do pedantyzmu. Do pewnych rzeczy trudno się przyzwyczaić, choć są już de facto powszechnie używane. Na przykład => "ubrać bluzeczkę"...
                                                • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 23.03.06, 23:41
                                                  nie wiem co studiowałeś, ale na pewno nie polonistykę bo nie umiesz czytać, jak
                                                  to się u nas mówi na filologii

                                                  kosynierze... dam ci kolejną lekcję za darmo, chyba jarzysz, że za takie lekcje
                                                  niektórzy nauczyciele biorą 100zł za godzinę od maturzystów przygotowujących się
                                                  na egzaminy wstępne na fil. polską...

                                                  ale ok, ja nie jestem takim burżujem jak oni

                                                  więc jeszcze nie wiesz co napisała dzelna...

                                                  a ona napisała, że to słowa archaiczne (...) [to napisała najpierw] i według
                                                  niej [ to napisała jako drugie w kolejności] oznacza to (...) co napisała, już
                                                  nie będę po raz setny tego przytaczał

                                                  w języku potocznym mówi się na stare słowa archaizmy, ale to nie jest
                                                  sformułowanie naukowe i dzelna użyła go w znaczeniu potocznym, bo zaraz napisała
                                                  że tylko według niej... a nie że w słowniku np. lindego tak właśnie jest
                                                  wyjaśniony ten wyraz wetować.

                                                  albo coś jest archaizmem albo nie i trzeba to wiedzieć czy jest w słowniku i
                                                  było kiedyś używane w tym znaczeniu. To tak jak ze znaczeniem słowa ciasnocha.
                                                  JAk myślisz co oznaczał kiedyś ten wyraz? TO była koszula i jest to dzisiaj
                                                  archaizm, bo wyraz ten wyszedł z użycia, a że był na pewno, że istaniał i że
                                                  oznaczał koszulę wiem na pewno, bo wyczytałem to w historii jez. polskiego
                                                  klemensiewicza 3t.

                                                  więc widzisz chyba jasno teraz że ona nie wyczytała tego znaczenia czasownika
                                                  "wetować" w jednym ze słowników staropolskich, ale je sama wydedukowała (!);

                                                  natomiast słowo wety zapewne wyczytała w jakiejś książce, być może w podręczniku
                                                  klemensiewicza czy walczaka albo w przypisie do jakiegoś straropolskiego tekstu,
                                                  może w którejś z antologii poezji świeckiej vrtela-wierczyńskiego; można tu
                                                  uznać że mówi prawdę, bo nie napisała, że według niej wety to i to, ale napisała
                                                  to w ten sposób kiedy się przytacza jakąś informację,

                                                  chyba że wiesz coś przeciwnego na ten temat?

                                                  resztę już wyjaśniłem w poprzednim poście, skoro bazujemy tylko na słowie wety,
                                                  a reszta jest w domyśle, bo nikt nie ma dostępu do dopowiednich słowników, to
                                                  można przypuścić również za poprawne wyjaśnienie z neologizmem, sprawa jest
                                                  niezamknięta do czasu aż ktoś sprawdzi w słownikach czasownik wetować, jak
                                                  również w słowniku etymologicznym, (o ile jest tam to słowo), jego pochodzenie -
                                                  tyle napisałem na początku, wpadła mi ta myśl z neologizmem, a wy zaprzeczacie
                                                  nie mając ku temu podstaw.

                                                  Według mnie sznase są 50:50 na to że wetować to archaizm lub neologizm dzelnej

                                                  chyba teraz jest już wszystko jasne?

                                                  polonisci skapnęli na samym początku o co chodzi, ale kosynier i marabut nie są
                                                  polonistami więc wymagają nauki, co też uczyniłem za darmo i za co powinni mi
                                                  być wdzięczni
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 08:07
                                                    Przyganiał kocioł garnkowi. Przecież Ty sam nie umiesz czytać i wyciągać
                                                    wniosków, co Ci zresztą nieraz (w tym wczoraj) wypominałem. Jeszcze raz
                                                    powtarzam! Na podstawie co niektórych postów, można było wiele, wiele
                                                    wydedukować. I większość forumowiczów (o ile to ich w ogóle interesowało)
                                                    potrafiło ułożyć sobie te klocki. Ty nie.
                                                    I myślisz, że nie wiem ile nauczyciele biorą za lekcję?! Jak nauczycielkami są:
                                                    ciotka, mama, narzeczona (nie mówię o jej koleżankach), matka kumpla (ona
                                                    faktycznie kosi kasę), to się mniej więcej orientuję...
                                                    Jakby tego było mało, tata jest korektorem w poważanym wydawnictwie. Skoro
                                                    uważasz się za intelektualistę, powinieneś znać choć część, wydanych przez te
                                                    wydawnictwo książek...
                                                    Poza tym z Twojej paplaniny nic nie wynika, nie dziwota, że nie skończyłeś tych
                                                    studiów. Wolę już jednak Dzelną, choć biedaczka coś ucichła ostatnio.


                                                  • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 24.03.06, 09:27
                                                    nie masz argumentów to zbaczasz z tematu co?

                                                    dla ciebie nic nie wynika z tego napisałem, bo nie masz o tym pojęcia o czym ja
                                                    pisałem i dzelna

                                                    a że to ktoś twój znajomy gdzies pracuje w szkole, to jeszcze nie znaczy ,że i
                                                    ty musisz byc taki mądry :))) he he ale śmieszny jesteś
                                                    ja ci napisałem tyle za darmo, że byś musiał sporo zapłacić nauczycielowi
                                                    polskiemu za to samo z liceum, np. urbanowicz z 1 czy pawłowskiemu z 2 lo, wiem
                                                    ile brali 11 lat temu, nie ma inflacji, więc można się domyśleć że wraz ze
                                                    wzrostem zamożności obywateli suwałk, a na pewno ich zamożności, biorą jeszcze
                                                    więcej i ponad 100zł może nawet, bez podatku zgodnie z prawem he he

                                                    wydawnictw znam chyba ze 100, ważnych z kilkadziesiąt, mam o które ci zgadywać?
                                                    he he :))

                                                    poza tym przykro mi, ale nie wiem kim jesteś

                                                    na pewno nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą w realu

                                                    jeśli sam się chcesz pouczyć to mogę ci zaproponować kilka książek, przede
                                                    wszystkim słownik terminów literackich pwn, im nowszy tym lepszy, znajdziesz
                                                    wszędzie, reszty ksiażek nie będę proponował bo może akurat którejś nie być w
                                                    suwałkach, za to moga byś inne, dlatego podam ci linka do spisu lektur całych
                                                    pięciu lat z podziałem na działy fil. polskiej: poetyka, gramatyka, teoria
                                                    literatury itd. poczytasz sobie, mozemy o czymś pogadać jak będziesz miał
                                                    pytania, zawsze możesz popytac znajomych nauczycieli polskiego, ale ja jak wiesz
                                                    jestem cały czas na bieżąco, interesuję się nowymi książkami, m.in. dlatego że
                                                    wciąż jestem studentem, w tamtym roku jeszcze regularnie jeździłem do wrocławia
                                                    i chodziłem m.in. na zjęcia językoznawcze na temat operatorów ( nie możesz
                                                    wiedzieć co to są operatory, to nie jest poziom szkoły średniej), więc lepiej w
                                                    nie jednej kwestii się orientuję od nauczyciela z dużym starzem, który klepie
                                                    stare i już nieaktulane rzeczy z uczniami, mimo że podręczniki się zmieniają,
                                                    ale pozornie. Nie każdy nauczyciel czyta nowe książki z literatury "fachowej" -
                                                    polonistycznej; dzięki mnie masz możliwość zapoznania się z trudnym zagadnieniem
                                                    językoznawczym, nie zdajesz sobie sprawy że językoznawstwo to jest bardzo trudny
                                                    dział polonistyczny i że to jest odrębna dziedzina wiedzy, której zaledwie
                                                    kawałek miałeś w szkole średniej. W toruniu na uniwerku doszło nawet do podziału
                                                    i powstały dwa różne instytuty z oddzielnymi siedzibami na instytut
                                                    językoznawstwa i instytut literaturoznawczy. I nikt zresztą po liceum nie umie
                                                    odróżnić archaizmu od neologizmu, nie martw się, nie ty jeden. To wymaga sporego
                                                    doświadczenia, nie wszystko da sie zapamiętać od razu, niektóre rzeczy wymagają
                                                    ułożenia biegiem lat dopiero; podobnie w prawie, droga do prokuratury np.
                                                    biegnie po studiach przez kilkuletnią aplikację, a aplikacja notarialna obfituje
                                                    w trudne egzaminy, do których kolesie uczą się po pracy w kancelarii
                                                    notarialnej, mieszkając w akademiku nadal, tak samo i w polonistyce, aby uzyskać
                                                    specjalistyczną wiedzę ludzie idą na studia doktoranckie w ściśle okreslonych
                                                    kierunku, np. właśnie językoznawczym.
                                                    Czytają rózne książki i również te które czytali kiedyś na studiach mgr, po
                                                    prostu studiują cały czas, studiują i studiują tak samo doktorzy cały czas,
                                                    piszą książki i nie ma tego końca, chyba o ty wiesz, więc co to za różnica jak
                                                    ktoś sobie dłużej poczyta w trakcie studiów mgr? Może jest taka, że robi to w
                                                    wolniejszym tempie, ale to już jest w tym wypadku jego prywatna sprawa ile czasu
                                                    dziennie czyta i czy się intensywnie uczy, ważniejsze jest czy potrafi jakoś
                                                    przekazać swoją wiedzę. TO o czym ci pisałem to dla ciebie poziom studiów
                                                    wyższych, a ty nie czytałeś podręczników uniwersyteckich z gramatyki, kultury
                                                    języka polskiego - tam jest mowa o archaizmach i neologizmach na 1 roku :) he he

                                                    Nie masz odpowiedniego przygotowania, co jest już jest dla mnie smutne, ze nie
                                                    mam z kim pogadać na poziomie, by roztrząsać takie zagadnienia. Nie sądze żebyś
                                                    był olimpijczykiem z wiedzy polonistycznej, bo byś znał te rzeczy.

                                                    Jak nie wierzysz mi, bo taką kategorią operujesz wiary lub niewiary :), czemu
                                                    się nie dziwię, to zapytaj się o te zagadnienia nauczyciela polskiego, o ile
                                                    kogoś takiego znajdziesz za darmo: )))
                                                    ha ha ha ha

                                                    Podaję linka do samodzielnych studiów:
                                                    www.ifp.uni.wroc.pl/zasoby/lektury/index2.html
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 09:30
                                                    Nie bój się nauczyciela poslkiego to ja ma codzienne za darmo:-)
                                                    A Tobie i Miodek nie pomoże...
                                                  • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 24.03.06, 09:55
                                                    ale za darmo jak widać nic nie chce ci powiedzieć w tym temacie, a nie mówiłem? :)
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 10:00
                                                    A skąd ty możesz wiedzieć, czy - i co - mi chce powiedzieć, czy nie :-)
                                                    Nie bądź śmieszny...
                                                  • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 24.03.06, 10:02
                                                    bo nic nie wiesz
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 10:17
                                                    A Ty za to jesteś geniusz.
                                                    Powtarzam po raz enty, co wynika z faktu, że nasi przodkowie używali wyraz weto
                                                    w takim czy innym znaczeniu? Pytanie brzmi, czy można go współcześnie używać.
                                                    Jeżeli mi to udowodnisz (bądź dzelna), to się pokajam. Ale coś spokojny
                                                    jestem...
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 10:25
                                                    używali wyrazu weto - miało być
                                                  • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 24.03.06, 12:04
                                                    zaczynam wątpić w twoją inteligencję

                                                    dzelna wyszła od słowa wety a nie weto, znalazło takie piękne staropolskie słowo
                                                    wety i doszła do wniosku że wetować mogło miec różnież znaczenie związane ze
                                                    słowem wety, co jest jeszcze nie udowodnione na tym forum, bo nikt tego nie
                                                    sprawdzał po słownikach języka staropolskiego

                                                    natomiast ty nagle poruszasz problem czy od słowa veto istaniało w staropolskim
                                                    wetować, k*** do c***** p**** !!! i jeszcze raz k**** nie wiem!!!
                                                    nie mam k**** tych słowników w domu do k**** n****


                                                    i jeszcze coś:
                                                    jeśli był wyraz wetować od veto to pytasz się czy go używać, a niełaska zajrzeć
                                                    do poradników językowych? Na kulturze języka polskiego mówili mi że skoro wyraz
                                                    wyszedł z użycia, więc jest archaizmem, to nie należy go używać w języku
                                                    mówionym a tym bardziej ludzi wykształconych :))) takie tam brednie, osobiście
                                                    uważam, że jak ktoś chce to moze sobie gadac do woli

                                                    tak samo jak ktoś chce dalej może mówić ze naszą pierwszą kronikę napisał gall
                                                    anonim, a nie według najnowszego odkrycia jakiś mnich z jakiegoś włoskiego
                                                    klasztoru, zdaje się że mnicha też namierzyli
                                                    tajnapolska.blox.pl

                                                    bez cenzury:
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 12:30
                                                    Jak chcesz, to możesz uważać mnie za troglodytę.
                                                    Akurat na Twojej opinii o mojej inteligencji, mi nie zależy.

                                                    Ja nie mam problemu z tym czy słowo wety istniały w polszczyznie, ja ponawiam
                                                    pytanie, czy można sobie wetować - w znaczeniu rekompensować?
                                                  • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 24.03.06, 12:41
                                                    czy można, czy można???...
                                                    a kto ci zabrania?????

                                                    to neologizm dzelnej, jak ona używa to ty też możesz, powiedz kogo tak w ogóle
                                                    pytasz?

                                                    neologizmów jest full w literaturze, poezji, natomiast w języku potocznym trochę
                                                    trwa nim się przyjmie i wejdzie do słowników, ale ktoś musi zacząć, no nie?
                                                    rozumiez mnie?

                                                    jak masz czas to poczytaj buttlerowej "kulturę języka polskiego" znajdziesz tam
                                                    wiele odpowiedzi na różne pytania, które mogą cię interesować, o ile nie udajesz
                                                    i przestaniesz zanudzac oczywistymi pytaniami i tak dalej, to jest książka
                                                    obowiązkowa na 1 roku studiów; ja nie mam siły do takich tematów, gadam z tobą
                                                    siłą rozpędu jedynie
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 12:44
                                                    uważasz że dzelna, to Leśmian?
                                                  • filikander Re: Jednakże... 24.03.06, 12:45
                                                    Figę tam wiesz. Nie stosuje się neologizmów w procesie komunikacji, jeśli chce
                                                    się być zrozumianym. I uważam, że to wielka szkoda, że włączyłęś się do tej
                                                    bardzo interesującej dyskusji, bo jak zwykle bijąc pianę, powołując się na swoje
                                                    mierne wykształcenie, snując kosmiczne wątki rozwodniłeś cały wątek.
                                                  • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 24.03.06, 12:58
                                                    jaki tu widzisz proces komunikacji na tym forum?
                                                    kto tu z kim rozmawia?
                                                    ty nadajesz suwalskim żargonem do kosyniera i się nawzajem rozumiecie, jaką j
                                                    aniby z wami rozmowę prowadzę?

                                                    natomiast dzelną rozumiem, a was nie jeśli chodzi o proces komunikacji, to
                                                    znaczy nie rozumiem waszego myślenia, nie kumacie że wetować dla dzelnej to to
                                                    samo co sztama czy nara dla nastolatka, częśc własnego idiolektu zrozumiałego
                                                    tylko w grupie zawodowej uczniów czy odpowiednio innej, mówi się na to żargon
                                                    zawodowy w żargonie językoznawców he he

                                                    ja od razu zrozumiałem w jaim znaczeniu uzyła słowa wetować i może mówić tak
                                                    dalej, a to wasza strata ,że jej nie rozumiecie a nie jej, bo wy nic tutaj nie
                                                    wnieśliście do rozmowy po kwestionowaniem wypowiedzi i wyrażaniem autorytarnych
                                                    sądów w stylu: nie można, zabronić, nie wolno, komuna się kłania...

                                                    kosynier ma kompleks prowincjusza skoro uważa że każda nowinka może wyjść ze
                                                    stolicy tylko, a w suwałkach nikt nie może niczego wymysleć, poczytaj
                                                    buttlerową, podaje wiele przykładów jak powstawały i wchodziły w użycie
                                                    powszechne neologizmy w 20w w naszym języku

                                                    żeby wymyśleć neologizm wystarczy być dzielną, ale dla ciebie i tyle to za dużo
                                                  • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 24.03.06, 13:07
                                                    (...) wymyślić...
                                                  • ma.rabut niech będzie 24.03.06, 15:04
                                                    że to jej idiolekt, ale czemu z uporem godnym lepszej (czyli każdej) sprawy stara się przekonać "ciemny naród", że było słowo wetować?
                                                    nie można było powiedzieć: "to taki mój indywidualny folklor"? a tak brniemy w niepotrzebną kłótnie na błahy temat

                                                    (proponuję pewną odmianę zabawy znanej pewnie wszystkim: kto jeszcze coś napisze na ten temat, ten żabę rozciśnie:);):P)
                                                  • filikander Re: Jednakże... 24.03.06, 12:41
                                                    Wojtku,
                                                    wetować wydaje mi się, że nie można. Ten czasownik występuje w polszczyźnie
                                                    tylko w formie dokonanej czyli powetować.
                                                    A co do Prostaka, to niejednokrotnie udowodnił, że nie potrafi czytać, nawet nie
                                                    ze zrozumieniem, ale w ogóle. Najbardziej komicznym przykładem było oczywiście
                                                    to, jak mylił Wojtka_kosyniera z wojtkiem_koronkiewiczem.
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 12:47
                                                    Droga Filikander od tego właśnie zaczęła się cala dyskusja... :)

                                                    Przewertuj ją sobie na spokojnie
                                                  • palcat Re: Nauczyciel z dużym STAŻEM... 25.03.06, 07:09
                                                    "...lepiej w nie jednej kwestii się orientuję od nauczyciela z dużym starzem,
                                                    który klepie stare i już nieaktulane rzeczy z uczniami, mimo że podręczniki się
                                                    zmieniają..."
                                                    Moj Boże, zapewniam Cię, młodzieńcze, że ja, nauczyciel z dużym STAŻEM,
                                                    klepnąłbym Ciebie tak, że pewnie byś się nie pozbierał...

                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 08:16
                                                    Jeszcze jedno, jacy to niby poloniści się kapnęli?! :)
                                                    Tak się składa, że poznałem kiedyś marabuta (zresztą, to nie jedyny forumowicz,
                                                    którego miałem przyjemność poznać osobiście) i weż się lepiej nie kompromituj!
                                                    To polonista z krwi i kości. I w odróżnieniu od Ciebie, skończył studia. Jakby
                                                    tego było mało z wysokimi ocenami. Wiec spadaj na drzewo!
                                                  • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 24.03.06, 10:01
                                                    ok, dobra
                                                    wybrane działy pomocne w zrozumieniu sporu wokół słowa "wetować":
                                                    historia języka
                                                    www.ifp.uni.wroc.pl/zasoby/lektury/index2.html
                                                    kultura języka
                                                    www.ifp.uni.wroc.pl/zasoby/lektury/index2.html
                                                    słwotwórstwo tutaj:
                                                    www.ifp.uni.wroc.pl/zasoby/lektury/index2.html
                                                  • dzelna Re: Jednakże... 24.03.06, 15:45
                                                    A ja biedaczka ucichłam ostatnio, bo pracuję w pocie czoła. Ani śniło mi się,
                                                    jaką rzeź sprowokuję na tym forum. Okazuje się, że się z kimś parzę, że jestem
                                                    biedaczka, itp.itd. Zastanawiające, jak niektórzy spośród forumowiczów zieją do
                                                    siebie agresją i przebijają się nawzajem. A to o mnie ktoś napisał, że nie
                                                    umiem przegrywać i muszę mieć ostatnie słowo w dyskusji. Myślę, ze Tuwim, gdyby
                                                    żył dzisiaj zostałby ze swoją zabawą słowem zbesztany i przywrócony szybko do
                                                    pionu przez sztab najmądrzejszych z mądrych. Proponuję, żebyście nadmiar
                                                    energii wyładowali np. dla dobra waszego smutnego, szarego miasta. Czy to
                                                    zdobywając pieniądze, czy choćby sprzątając tę ulicę co to "przez miasto
                                                    bieży". O Mario Konopnicka... zapłacz w grobie, bo okazuje się, że nie znałaś
                                                    PRAWDZIWEGO języka polskiego. Zaraz ci to ziomkowie suwalscy udowodnią.
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 16:10
                                                    Zgadzam się.
                                                    Za wyjątkiem jednego.
                                                    Nie wyjeżdżaj tylko z tą grafomanką Konopnicką.
                                                    Plis..........
                                                  • dzelna Re: Jednakże... 24.03.06, 16:29
                                                    Ok, ja też nie przepadam.
                                                    Muszę jednak przyznać, że zgłupiałam. Nie mogę przeczytać wszystkich postów
                                                    sprowokowanych moją wypowiedzią, bo niestety pracuję. Zorientowałam się na
                                                    tyle, żeby pojąć, że chyba mnie znienawidziliście, tzn. marabut napewno. A
                                                    reszta? Czy można znienawidzić nieznaną sobie osobę za to, że korzysta z innych
                                                    źródeł, czyta inne opracowania, studiowała na innej uczelni, ma inną płeć
                                                    wreszcie, niż np. marabut. Zaczynam się bać, w ogóle przeraża mnie taki
                                                    zmasowany atak na wszystko co inne. Druga rzecz, że w pracy mam to na co
                                                    dzień...
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 16:59
                                                    Jeżeli Cię przestraszyliśmy to sorry. Animozje pomiędzy pewną osobą (ostatni nick => ironicznyprostaczek) a resztą forumowiczów (nie mówię o Tobie) skądś się wzięła. Ty, jako nowa osoba na Forum nie zdajesz sobie pewnie (NA PEWNO), co tu się działo – zwłaszcza jesienią.
                                                    Pan A.B (to jego prawdziwe inicjały) bardzo sobie „nagrabił” i niech się cieszy, że organa ścigania się nim nie zajęły...
                                                  • dzelna Re: Jednakże... 24.03.06, 17:13
                                                    To nic... Rzeczywiście, nie wiedziałam. A.B.? Dobrze, że nie T.B., bo
                                                    uciekałabym w popłochu. Pozwolę sobie na dygresję: Pana T.B. znałam jako
                                                    dziecko. Jego teściową znam do dziś.
                                                    W jakiej dziedzinie nagrabił sobie ironiczny prostaczek? Pytam, bo staczacie
                                                    walkę w tak odległej od zainteresowań organów ścigania dziedzinie, że aż nie
                                                    sposób nie zainteresować się.
                                                  • wojtek_kosynier Re: Jednakże... 24.03.06, 17:18
                                                    To długa historia..

                                                    Wiem o jakiego T.B. chodzi. Zresztą kto by nie wiedział :-)
                                                  • dzelna Re: Jednakże... 24.03.06, 17:22
                                                    Wiem, że jako suwalczanie musicie wiedzieć, o kogo chodzi. Inaczej nie
                                                    pisałabym o nim. Miał całe lata temu epizod sejneński. No i ma tu teściową...
                                                  • ironicznyprostaczek Re: Jednakże... 24.03.06, 18:14
                                                    to może byś powiedziała czy sprawdzałaś słowo wetować w jakimś słowniku
                                                    staropolskim? i w jakim tekśćie znalazłaś słowo wety? ja nie jestem na bieżąco z
                                                    tym i u nas chyba nie da się tego sprawdzić

                                                    buttlerowa pisze, że neosematyzmy ekspresyjne nie podlegają kodyfikacji a do
                                                    takich był zaliczył twoje wetować w tym znaczeniu które użyłaś,

                                                    niektórzy, a właściwie tylko kosynier i filkander nie lubią jak się nazwiska
                                                    suwalczan umieszcza w fikcji literackiej, zamieściłem je w moich wynurzeniach,
                                                    są na moim blogu tajnapolska.blox.pl ale potem pozmieniałem je, bo bloga mi
                                                    zawiesili, a drugiego całkiem zlikwidowali, nie pomogły tłumaczneia z poetyki
                                                    kulawika, że te nazwiska są częścią fikcji i tym samym fikcyjne, teraz
                                                    zamieszczam takie "wywrotowe" teksty typu suwałki story na blogach zagranicznych
                                                    np: www.blogomonster.com/tajnapolska

                                                    T.B. nie wiem kto to jest, a tyle lat tu mieszkam... dziwne... jak słabo znam
                                                    suwałki... tak już musi być chyba...
                                                  • dzelna Re: Jednakże... 25.03.06, 09:10
                                                    Asnyk, Wincenty Pol, Krasicki ("żona modna") itp. itd. nie mam czasu szukać i
                                                    udowadniać. jako znawcy literatury i poezji na pewno sobie poradzicie. całuję.
                                                    pozdrawiam
                                                  • palcat Re: NA PEWNO nauczyciel z dużym STAŻEM... 25.03.06, 07:32
                                                    dzelna napisała:

                                                    "Zorientowałam się na tyle, żeby pojąć, że chyba mnie znienawidziliście, tzn.
                                                    marabut napewno. A reszta?"

                                                    A reszta? Ja, nauczyciel z dużym STAŻEM, NA PEWNO zastanawiam się(przed
                                                    zajęciami ze studentami), jak nauczyć was, młodzi poloniści, ortografii...
                  • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 20.03.06, 13:35
                    A moim zdaniem bynajmniej nie jesteśmy kwita...
                    Konsultowałem się bowiem z pewnym korektorem.
                    Słowo wetować (wetowali) nie figuruje w słownikach.
                    Możemy pogadać o języku potocznym, ale w nim oznacza to raczej sprzeciw, zatrzymanie czegoś (zawetowanie
                    ustawy).
                    Są też tacy, co mówią o wetowaniu zwycięstwa, ale wiadomo, że coś się im pomyliło z fetowaniem…
                    A co do "bym bym" to doskonale sobie zdajesz sprawę z tego, że to coś jakby literówka. Poza tym jestem jąkałą...
        • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 16.03.06, 11:37
          To jeszcze raz ja. Mniemam z wypowiedzi, że oglądałeś ten film? Scena gonienia
          grzybka marynowanego na bankiecie była żenująca. Nie wiem, może to ze mną cos
          jest nie tak, chyba nie lubię głupich kobiet. Ta cycata aktorka, choc ładna,
          dobrze oddała charakter takiej obfitej, bezwolnej, bezgłowej blondyny.
          Ciekawam, czy powieść również eksploatuje te wątki? Czytałeś?
          • filikander Re: film kręcony w Suwałkach? 16.03.06, 13:31
            Aż zaczęłam żałować, że nie oglądałam. Mam taką słabość, że uwielbiam
            beznadziejne filmy. Ale masz rację. Był taki okres nie tylko polskiej
            kinematografii, dotyczy to całego bloku wschodniego, że w każdym filmie były
            gołe baby i rżnięcie. Może wynikało to stąd, że w purytańskim zgrzebnym
            socjaliźmie nie można było uprawiać pornografii i tzw. artyści filmowi, chociaż
            w ten sposób, chcieli swoje tęsknoty w tej dziedzinie zaspokoić.
            • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 16.03.06, 20:18
              trafiłaś, ale czy nie powinniśmy ubolewać nad tymi którzy nie mogą takich
              tęsknot swoich zaspokoić?
              o forumowicze!
              dziś w unii mamy takie godne chwały dni, że każdy z nas może mówić o pornografii
              i uprawiać seks z kim chce
    • pawelprezes Re: film kręcony w Suwałkach? 16.03.06, 20:29
      A mnie się coś kojarzy że wzmianka o tym była w "rozmowach kontrolowanych". Nie
      pamiętam dokładnie ale było coś o włamaniu do nocnego marka (dawny sklep
      monopolowy na gałaja). I też było że gdzieś uciekali, chyba przed SB, przez
      Sobolewo.
      • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 16.03.06, 21:18
        ale to było 20 lat temu
      • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 17.03.06, 07:54
        Ale Marcin indagował w sprawie filmu kręconego w Suwałkach, a nie takiego,
        którego akcja dzieje sie w grodzie nad Czarną Hańczą...
        • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 22.03.06, 16:01
          jestem pełen uznania i podziwu dla takiego zmysłu językoznawczego -
          myślę że nie ma sensu spierać się czy czasownik wetować miał kiedyś takie
          znaczenie jakie proponuje znawczyni archaizmów, ani czy można uzywać dzisiaj
          archaizmów, bo jak się chce to można i są do dziś używane archaizmy np. w
          modlitwach, pieśniach kościelnych czy nzawach miejscowości, np. ostrów - to
          archaiczna nazwa zdaje się że wyspy; najwyżej nie każdy dobrze zrozumie, ale to
          już jego problem :))))

          jak ktoś chce może posprawdzać w bibliotece uniwersyteckiej w słowniku
          warszawskim, lindego i historycznym 16w. , najbliżej w białym
          • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 22.03.06, 16:02
            są te słowniki w kolegium polskim?
            • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 24.03.06, 12:35
              zaraz się porzygam
              • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 24.03.06, 12:40
                Zauważ, ze inni dawno się już na Ciebie porzygali.
                Tylko ja mam cierpliwość z Tobą polemizować. Ale jaka to z Tobą polemika. Jak
                zawsze zresztą...
                • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 24.03.06, 12:47
                  to nie jest polemika tylko rozmowa polonisty z kimś kto nie jest polemistą,
                  żaden polonista nie miałby z tobą siły gadać i ci tłumaczyć wszystko od
                  początku, kiedy ty kwestionujesz każdą wypowiedź, w szkole i na studiach też są
                  uczniowie, którzy kwestionują zdanie prowadzących zajęcia, ale im płacą za
                  pracę, to jest ich ciężka praca, więc wiesz teraz dlaczego żaden inny polonista
                  ci nie wytłumaczył róznicy między archaizmem a neologizmem i nie bierze czynnego
                  udziału w rozmowie, tylko ja mam siły na gadkę z tobą, bo jestem wytrzymały, jak
                  ten kapitan z "szeregowca rayana", oglądałeś?

                  nie ma sensu tracić dnia przed kompem, trzeba walczyć na innych frontach
                  również, mieć w sobie ducha bojowego, forumowicze!
                  widzicie jak dzielnie walczę, dodawajcie mi otuchy bym miał jeszcze większy
                  zapał do walki
                  • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 24.03.06, 12:50
                    "to nie jest polemika tylko rozmowa polonisty z kimś kto nie jest polemistą"

                    Powiedż to także marabutowi, a powyższe zdanie okaże się prawdziwe :)

                    Polonista się mi znalazł...
                    • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 24.03.06, 13:02
                      są mądrzy i głupi poloniści, tak samo jak są mądrzy lekarze, dziennikarze i
                      głupi lekarze, dziennikarze, nie wiesz o tym?
                      ale to twój kumpel ten marabut, to chyba jasne czyją trzymasz stronę w tym
                      szczeniackim sporze :))))
                      • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 24.03.06, 13:13
                        No jasne, jak pewna argumentacja (dotycząca wykształcenia polonistycznego) się
                        nie sprawdziła, to zaczynamy ją kwestionować...
                        Sam sobie zaprzeczasz?
                        • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 24.03.06, 13:21
                          Dobra!
                          Dopóty ktoś kompetentny nie wypowie się w spornej kwestii, dopóki nasza
                          dyskusja będzie jałowa.
                          Tak więc czekam, może Miodek, może Bralczyk?
                          • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 27.03.06, 16:08
                            nie ma żadnej dyskusji

                            to suwałki są za mało kompetentne żeby roztrząsać takie zagadnienia

                            może kosynier staraj się lepiej i urząd burmistrza w warszawie już teraz, dobrze
                            się wpiszesz w tamten pejzarz, a prestiż większy niż u nas
                            • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 27.03.06, 18:58
                              Myślę jednak, że lepiej wpisywać się w pejzaż, niźli pejzarz…
                              • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 27.03.06, 19:16
                                nie chcesz być sławny?
                                • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 27.03.06, 19:27
                                  NIE
                                  • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 27.03.06, 19:53
                                    a ja chcę być sławny
                                    • mmpm Re: film kręcony w Suwałkach? 27.03.06, 22:04
                                      Jesteś już sławny. Jako miejscowy psychol.
                                      W wyborach na "miejskiego głupka" Suwałk miałbyś bardzo duże szanse na zwycięstwo.
                                      • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 28.03.06, 00:45
                                        suwałki to kulturalna wieś, napisałem nawet o tym w kilku innych miejscach, więc
                                        takie uznanie w suwałkach to właściwie potwierdzenie tego że robię coś
                                        pożytecznego w małym wymiarze i sensie, nie ograniczam się jedynie do
                                        kolektywnych sądów w czym wy celujecie;

                                        to tak samo jak z bietami, jeśli kobieta uważa cię za głupka, to znaczy że
                                        jesteś mądry, bo przecież nie znasz żadnej mądrej kobiety

                                        tak samo interpretuję twoje zdanie o mnie, bo to oznacza, że mam oryginalne,
                                        śmiałe i nowatorskie spostrzeżenia, które nie mogą być popularne w środowisku
                                        opartym na skansenie czy powielaniu wzorców, ale są jedynie wartościowe w
                                        kulturotwórczych ośrodkach o zasięgu co najmniej europejskim jeśli nie światowym
                                        - i mogą stać się nowym kulturowym paradygmatem dla całej polski

                                        ja tu wykuwam swoje zdania ponownie, ale dzieki waszym uwagom nabieram pewności,
                                        że moje poglądy są rzeczywiście coś warte i mogą zostać zauważone w ważnych
                                        ośrodkach w dużych miastach europejskich

                                        postęp, nowa myśl humanistyczna, awangarda to domena dużych miast kulturalnych
                                        krajów, londyn, paryż, kraków, warszawa, bohema artystyczna i uniwersytety, zaś
                                        małe prownicjonalne miasteczka oparte na tradycjach są ich przeciwieństwem, więc
                                        to co wzbudza u was niechęć, zostanie dobrze przyjęte gdzie indziej, a tylko tam
                                        można zdobyć sławę prawdziwą i pieniądze

                                        zachęcam wszystkich chętnych za podążaniem tą drogą
                                        • psztymucel Re: film kręcony w Suwałkach? 28.03.06, 10:39
                                          że moje poglądy są rzeczywiście coś warte i mogą zostać zauważone w ważnych
                                          > ośrodkach w dużych miastach europejskich
                                          >
                                          > postęp, nowa myśl humanistyczna, awangarda to domena dużych miast kulturalnych
                                          > krajów, londyn, paryż, kraków, warszawa, bohema artystyczna i uniwersytety, zaś
                                          >
                                          > małe prownicjonalne miasteczka oparte na tradycjach są ich przeciwieństwem, wię
                                          > c
                                          > to co wzbudza u was niechęć, zostanie dobrze przyjęte gdzie indziej, a tylko ta
                                          > m
                                          > można zdobyć sławę prawdziwą i pieniądze
                                          >
                                          Hahaha. Bez komentarza. Jesteś tylko niedouczonym ignorantem, obecnie w jakimś
                                          przedziwnym stanie manii wielkości. Intelektualne dno. Niedouczone, nieoczytane,
                                          bez polotu, erudycji, jednym słowem nic, jedno wielkie NIC.
                                          • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 28.03.06, 11:30
                                            Prostaczku, dla mnie już jesteś sławny. Dyskutowałeś gorąco na temat tajników
                                            języka polskiego, szafowałeś definicjami, błyszczałeś intelektem. Wszystko po
                                            to, żeby na koniec walnąć kwiecistego ortografa. Brawo! Trzeba mieć odwagę,
                                            żeby zdjąć maskę w takim momencie. Masz również rację co do "biet". My, "biety"
                                            jesteśmy z zasady głupie. Przyznaję, że ja także jestem głupia w rozumieniu
                                            takim, jakim się posługujesz.
                                            • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 28.03.06, 12:55
                                              nie zwracałbym uwagi na psztymucel, ta biurokratka z DPT na wigrach genetycznie
                                              mnie nie lubi, każdy jej post jest lekceważącą odpowiedzią na mój, można to
                                              sprawdzić w wyszukiwarce, ona prawie w ogóle nie zabiera głosu w sprawach
                                              ogólnych, włącza się najczęściej wtedy, żeby złośliwie coś o mnie powiedzieć,
                                              widocznie jednak coś do mnie czuje... taka pozostałaść z dawnych lat

                                              dzielna naprawdę uważasz, że ja mam jakąś maskę? i ją zdejmuję?
                                              widocznie znasz mnie lepiej niż myślałem, ale dprawdy nie wiem jak się
                                              dowiedziałaś o tym, że nie myłem się przez 2 miesiące, twarzy też nie, tylko
                                              ręcę i teraz po zmyciu brudu z twarzy pokazałem nowe oblicze; mówiąc prawdę w
                                              zimę trudno się wybrudzić, piana nawet nie była szara czy żółta.

                                              ja nie mam uprawnień do nauczania polskiego w szkole, nigdy nie chciałem być
                                              nauczycielem, więc mnie nie obowiązują zasady ortografii tak jak ciebie,
                                              przyszłą nauczycielkę, a może już nauczycielkę

                                              jestem pewien, że w realu można dojść do takiego przekonania, że ktoś jest taki
                                              czy owaki, bo nawet jakby ktos tutaj napisał 500 stron, to nadal byłby
                                              enigmatyczny; nie da się pisarza poznać po jego ksiażkach, nie da się i
                                              forumowicza, zdaje się że nikt nie zakwalifikowałby komentarzy do tego postu
                                              jako gatunku literackiego, przynajmniej opierając na współczesnej nauce teorii
                                              literatury, ale stopień fikcyjności jest i tutaj obecny, ludzie kłamią jak z
                                              nut, weźmy np. przekonanie kosyniera że ja was znam, owszem znam ale psztymucel.
                                              Na innych wątkach jest obecny taki oginn i jego uparte trzymanie się tego, że
                                              suwalszczyzna powinna wrócić do litwy (wielkiego księstwa litewskiego). Stąd
                                              wyrażam swoje poglądy zaczerpnięte z świata realnego, a nie wirtualnego. Tutaj
                                              je opisuję, wyjaśniam, komentuję razem z wami.

                                              czuję potrzebę wynurzenia ze mną jako murzynem
                                          • mmpm Re: film kręcony w Suwałkach? 28.03.06, 20:07
                                            > Hahaha. Bez komentarza. Jesteś tylko niedouczonym ignorantem, obecnie w jakimś
                                            > przedziwnym stanie manii wielkości. Intelektualne dno. Niedouczone, nieoczytane
                                            > ,
                                            > bez polotu, erudycji, jednym słowem nic, jedno wielkie NIC.

                                            Mylisz się. To nie jest wielkie nic.

                                            To jest bardzo małe nic.
                                            • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 28.03.06, 22:36
                                              nie czytałeś mpmm powieści dawida bieńkowskiego "Nic"
                                              • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 28.03.06, 23:24
                                                czy to rekord ilości komentarzy?
                                                • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 09:15
                                                  Nie.
                                                  W 2004 roku powstał dłuższy wątek:
                                                  „Czy słyszeliście coś o pobiciu w Gibach”

                                                  Do rekordu jeszcze daleko - siedemdziesiąt parę postów...
                                                  • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 10:04
                                                    No proszę, jakie ciekawe tematy poruszaliście, a ja nic o tym nie wiedziałam.
                                                  • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 11:06
                                                    Ale o samym pobiciu (na biwaku opiekuna z I LO w Suwałkach) było tyle co kot
                                                    napłakał.
                                                    Zresztą podobnie rzecz się ma z naszym obecnym wątkiem - mało w nim o filmie
                                                    kręconym w Suwałkach :-)
                                                  • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 12:26
                                                    Na biwaku? Opiekuna? Eeee...Myślałam, że chodzi o pewien lokal, gdzie zęby
                                                    fruwają po sali, a krew sika po ścianach. Niczewo.
                                                    Kosiasty, zwróć uwagę na ciekawy wątek, który własnie toczy się na białostockim
                                                    forum. Rzecz dotyczy "bicia" okien w litewskiej szkole w Seinai. Nastroje coraz
                                                    gorętsze.
                                                  • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 13:16
                                                    Wiesz, moje pojęcie o takich lokalach i puszczanej tam muzyce jest dość mętne;
                                                    żeby nie powiedzieć – zerowe. Coś mi się jednak obiło o uszy, że na przełomie
                                                    lipca i sierpnia DJ. Radia 5 własnie w Gibach – na imprezie, którą sam
                                                    prowadził - dostał w zęby. Kurował się jakieś 1,5 miesiąca.
                                                    Co do szkoły litewskiej... No cóż, to przykład „polskiej tolerancji”. Z drugiej
                                                    strony, chyba nie do końca zgodne z prawdą są informacje o tym, że polski rząd
                                                    nie finansował wspomnianej szkoły. Ja słyszałem wręcz o tym, że tak spieszono
                                                    się z budową (na koniec kadencji Kwaśniewskiego), że ukończono ją wbrew
                                                    wszelkim regułom fachu budowlanego. Ale trudno mi (mnie – jak pouczał Rozumny)
                                                    rozstrzygać jaka była prawda.
                                                  • dzelna Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 13:53
                                                    Masz rację, spieszono się budową, ale budował w 100 procentach rząd Litwy.
                                                    Natomiast z tego co wiem, to subwencje od rządu polskiego spływają do tej
                                                    szkoły w normalnym trybie. Owszem są za niskie, jak dla wszystkich szkól. Poza
                                                    tym, trudno utrzymać tak ogromny budynek, mając subwencje na 60 uczniów. Jak do
                                                    tego dojdzie sala gim. i basen, to wszyscy pójdą z torbami.
                                                    Ja chyba też mam dość, bo ciśnienie skacze, jak czytam te rewelacje.
                                                  • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 14:26
                                                    ten schabieński to historyk,
                                                    "mnie" używa się zamiast "mi" wtedy kiedy jest akcentowane, na początku zdania
                                                    na pewno mówi się mnie a nie mi, natomiast w innym szyku zdania nie akcentuje
                                                    sie tego zaimka i mówi się zawsze mi, chyba że na zasadzie wyjątku podkreśla się
                                                    coś i akcentuje zaimek mnie gdzieś w środku zdania;

                                                    przynajmniej tyle pamiętam z tego co kiedyś czytałem na ten temat,kiedyś sam
                                                    nie wiedziałem jaka jest różnica, wyszło to na zajęciach z nauki polskiego dla
                                                    obcokrajowców, trudno jest coś wytłumaczyć zagraniczniakowi z języka polskiego
                                                    jeśli samemu nie zna się gramatyki opisowej: morfologii, fonologii,
                                                    słowotwórstwa, a to jest strasznie nudne i mnie napawa odruchami wymiotnymi; no
                                                    przynajmniej trochę się zmusiłem do zapoznania się z wybranymi zagadnieniami;
                                                    równie ohydne jest chyba tylko jezykoznawstwo ogólne, teorie chomskego,
                                                    humboldta i innych myślicieli
                                                  • wojtek_kosynier Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 14:38
                                                    Schabieński to co innego (wicewojewoda)
                                                    A Rozumny to co innego - R.Ł.
                                                  • filikander Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 15:09
                                                    i zniknęły wątki o seinai i suduwii z forum Białystok
                                                  • oginn Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 15:49
                                                    filikander napisała:

                                                    > i zniknęły wątki o seinai i suduwii z forum Białystok

                                                    Jeden przeniesiono do Hyde Parku:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=562&w=39381823&v=2&s=0
                                                  • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 20:20
                                                    zachęciłem brata litwnina, żeby przyszedł do nas, może przyjmie zaproszenie

                                                    to jak to jest z tym finansowaniem publicznej szkoły dla litewskich uczniów w
                                                    sejnach, ciekawe rzeczy opowiada ten litwin
                                                  • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 15:47
                                                    dzięki za wyjaśnienia, trochę niechcący sponiewierałem schabieńskiego w ostatnim
                                                    wynrzeniu, ciekawe kto to ten R.Ł. ?
                                                  • filikander Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 17:42
                                                    Tak i jeszcze na blogu Lipszyca i w jeszcze kilku innych miejscach, ale to chyba
                                                    twój normalny zwyczaj. Powoli stajesz się znany oględnie nazwijmy to
                                                    "dziwaczności" nie tylko w Suwałkach i okolicy, ale powoli w calej Polsce.
                                                  • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 18:50
                                                    jaki się nazywa blog lipszyca?
                                                    on mnie za bardzo nie ciekawi, pisze tylko wiersze i śpiewa dziwne piosenki, np:
                                                    żydzi są wszędzie :) poza tym ma żonę i dziecko, więc całkowicie odpada taka
                                                    znajomość, co innego tomasz piątek, ten rasowy prozaik siedzi na odwyku
                                                    narkotykowym, w marcowej lampie jest z nim wywiad, z nim się fajnie gadało na
                                                    kumplach
                                                  • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 21:29
                                                    pis i mis
                                                    youtube.com/watch?v=gp3FqD_4PrY
                                                  • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 29.03.06, 22:10
                                                    na stancji

                                                    youtube.com/watch?v=yKcNYwr15kw
                                                  • ironicznyprostaczek Re: film kręcony w Suwałkach? 30.03.06, 18:50
                                                    mam wszystko w dupie

                                                    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
                                                  • vanillacat Re: film kręcony w Suwałkach? 30.03.06, 19:43
                                                    Przeterminowany ten motyl cha cha.
                                                    P.S No to ogromna ta (_._) cha cha.
                                                  • nickus01 Re: film kręcony w Suwałkach? 30.03.06, 19:57
                                                    vanillacat napisała:

                                                    > P.S No to ogromna ta (_._) cha cha.

                                                    Rozdymana do przeogromnych rozmiarów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka