bogo2
30.08.07, 11:21
pozwolcie, ze najpierw wprowadzenie...
moja, "dorosla" ,21-letnia corka wylatuje w poniedzialek z
melbourne do aten, aby zaczac swoja, kilkumiesieczna "europejska"
przygode... typowy www.backpackingeurope.com/
zaoszczedzila kilka tysiecy $, ale nie zdaje sobie sprawy z tego,
nie przezyje do stycznia 08, na kiedy zarezerwowany jest bilet
powrotny do melbourne z londynu…
co prawda mowi, ze bedzie to podroz z przerwami na prace, ale bedac
na wizie turystycznej jej mozliwosci zarobkowania, beda ograniczone
do pracy typu "cash-in-hand", czyli syf….
mozliwe jest, ze kiedy skoncza sie jej $$$ , wyladuje w
bialymstoku za chlebem i piecem u babci, aby przeczekac do
stycznia...
jej mozliwosci legalnego zarobkowania w bialystoku, beda zerowe -
wizia turystyczna i paszport innego kraju...pozostaje praca na
godziny za gotowke...
jej znajomosc polskiego jest elementarna na poziomie kuchennym...
to zostaje, to znajomosc angielskiego na poziomie uniwerysteckiej,
intelektualnej konwersacji...
i tu moje pytanie...
czy w bialymstku istnieje rynek na rozmowy w jezyku angielskim…?
nie mam na mysli nauki jezyka, bo to zupelnie inna dzialka,, ale czy
istnieje rynek na to, aby rozmawiac z “english native speakers”...?
inaczej, czy sa osoby sklonne placic za to, aby gadac po angielsku,
o wszystkim i o niczym...?