Dodaj do ulubionych

nowi lokatorzy

18.12.04, 20:28
Jedno z mieszkań w mojej klatce wynajęte zostało przez właściciela osobom
trzecim. Niestety nowi lokatorzy od pierwszego dnia nagminnie zakłócają
spokój. Słuchają głośno muzyki a co najgorsze zostawiają w domu psa, który
przez cały dzień wyje. Jest to tak okropny dźwięk, ściskający za serce, że
nie można tego wytrzymać.
Zwróciłam się z prośbą o interwencję do właściciela mieszkania jak również
zostawiłam w drzwiach kartkę z prośbą do lokatorów, ale niestety nie
przyniosło to żadnych efektów. Proszę o radę co zrobić w tej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • ant777 Re: nowi lokatorzy 20.12.04, 11:49
      Też takich miałem. Tyle że to byli właściciele mieszkania. I techno "umc, umc,
      umc" Chłopaczek puszczał sobie mjuzik i grał w gierki komputerowe. Rodziców nie
      było w domu i tak wogóle to im zwisało. W dodatku chłopaczek miał motywację do
      zemsty za to że remontowaliśmy mieszkanie (myślał że na złość innym). Ustaliłem
      że głośna muzyka jest wtedy kiedy czuję drgania podłogi, które przenoszą się na
      ciało. Każdy lubi sobie posłuchać głośniej muzyki ale jest pewna granica.
      Zaczeliśmy standardowo:
      "czy mógłby pan ściszyć muzykę, bo mamy małe dzieci i one przez te dudnienie
      wpadają w panikę"
      za którymś tam razem zszedłem z dzieckiem z podziękowaniem za jego obudzenie.
      Pomagało na chwilę.
      Wyłączyłem mu kilka razy prąd. Padł mu monitor. Nie pomogło. Zaczął puszczać
      mjuzik po 20. Regulamin porządku domowego zabrania takich rzeczy. Chodziliśmy
      do niego na zmianę raz ja raz żona. Dzieki temu rozłożyliśmy sytuacje
      stresogenne po równo. Którejś pięknej nocy o 22.20 zadzwoniłem po gliny. O
      22.30 rodzice wrócili, muzykę synek ściszył. Odwołałem gliny. Później był
      telefon do dzielnicowego (od niego trzeba było zacząć). Proponował najpierw
      rozmowę z dzieckiem. Faktycznie, rozmowy face to face czasami pomogają. Ale nie
      pomogły.
      Innego wieczoru ustawiłem wieże nad jego pokojem, położyłem głośniki na
      podłodze, ustawiłem sprzęt na max. zaprogramowałem "pół godziny z Chopinem" i
      gdzieś sobie pojechałem. Nie pomogło.
      I w końcu przyszło cudowne rozwiązanie sytuacji. Dziecko poszło do pracy! I już
      nie miało tyle sił na słuchanie muzyki. Zważając na 20% bezrobocie to cud.
      Obecnie zrobiłbym inaczej w takiej sytuacji:
      1. grzecznie porozmawiał z gościem, z zaznaczeniem mojej determinacji i braku
      akceptacji do zakłócania spokoju innym sąsiadom,
      2. w razie fiaska rozmowy, po następnym zakłóceniu ciszy zgłosił sprawę
      dzielnicowemu.
      3. dobrze jest pogadać z sąsiadami i wspólnie z nimi odwiedzić problemowych
      sąsiadów (pod warunkiem że sąsiedzi się nie boją, że im ktoś poprzebija opony,
      porysuje lakier itp. Ale przy takim podejściu, któregoś dnia ktoś im nasra na
      głowę i jeszcze poprosi o papier)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka