Dodaj do ulubionych

Rekojmia, gwarancja - problem

09.05.07, 14:51
Witam,

nasza wspolnota ma problem z developerem. Budynek został oddany do
uzytkowania na wiosnę 2004 roku. Przez trzy lata uzytkowania ujawniły sie
wady. Przecieka dach, taras itp. Wykonalismy ekspertyze techniczną, ktora
potwierdziła usterki. W pismie do developera zażądalismy usuniecia na jego
koszt wszystkich usterek. Do tej pory brak odpowiedzi. Nie wiemy od kiedy
liczy sie okres rekojmi ? Nie znamy bowiem daty przekazania (odbioru) budynku
developerowi przez wykonawcę. W jaki sposób wyegzekwowac należne nam prawo ?
(a może je stracilismy ?) Czy należy już szukac prawnika, ktory skieruje
pozew przeciwko developerowi ? Koszt tego remontu moze wyniesc nawet 100
tysiecy. Czy okres rekojmi liczy sie od daty przekaznia budynku w
użytkowanie, czy też od daty zakończenia prac i przekazania go developerowi
przez wykonawcę ? O ile wiem developer zatrzymał pewna kwotę na ewentualne
naprawy (tzw. kaucję gwarancyja).

Proszę o radę, ewentualnie też o namiar na prawnika, ktory zająlby sie ta
sprawą.

ps. wspolnota jest nieduża, kilkanastu włascicieli, zarządzanie budynkiem
jest społeczne.

pzdr

algar
Obserwuj wątek
    • majkowa Re: Rekojmia, gwarancja - problem 09.05.07, 15:51
      Występując jako wspólnota nie jesteście dla developera stroną, na której pisma
      musiałby odpowiadać.

      Jak wiadomo, devoper nic nie sprzedawał wspólnocie, więc dlaczego miałby
      przyjmować od niej reklamacje?

      Developer sprzedawał lokale i związane z tymi lokalami udziały w nieruchomości
      wspólnej.
      Z powyższego wynika, że stroną do dyskusji z developerem jest każdy z
      właścicieli lokali, który posiada akt notarialny zakupu a w zadnym razie zarząd
      wspólnoty.
      • oshin22 Re: Rekojmia, gwarancja - problem 09.05.07, 17:02
        majkowa napisała:

        > Występując jako wspólnota nie jesteście dla developera stroną, na której pisma
        > musiałby odpowiadać.

        Jakkolwiek znana mi jest taka sytuacja z autopsji - developer nie miał stosunków
        handlowych ze Wspólnotą tylko z KAŻDYM (zakładam, że nowa Wspólnota) mieszkańcem
        - i wiem jak sobie próbować z tym radzić - (cesja praw gwarancji/rękojmi itd..)
        to nie mogę sie powstrzymać od takiego oto "ciągu myslowego" :

        Developer sprzedał KAŻDEMU mieszkanie (i udział) KAŻDY to WSZYSCY, WSZYSCY to
        OGÓŁ a OGÓŁ mieszkańców ()tworzy Wspólnotę Mieszkaniową...(Art.6)
        Gdzie mam błąd ?

        (Z logiki miałem dobre oceny ;) )
        Pozdrawiam,
        M.
        • algar Re: Rekojmia, gwarancja - problem 10.05.07, 09:32
          Dzieki wszystkim za odpowiedź. Wiem o tym, że Wspólnota nie jest stroną.
          Uzyskanie pełnomocnictwa od właścicieli nie jest problemem. Chodzi o
          znalezienie sposobu na developera, ktory ma gdzieś to, że budynek ma np.
          dziurawy dach i taras. Developer nie chce też ujawnić daty odbioru budynku od
          wykonawcy. W takiej sytuacji nie wiemy od kiedy liczy sie okres rekojmi. Może
          odebrał budynek w styczniu 2004 roku, a decyzję adm. na użytkowanie otrzymał w
          kwietniu 2004 roku. Od kiedy liczyc okres rekojmi ? Czy po jego zakończeniu
          kwota gwarancyjna automatycznie wraca do wykonawcy, ktory jest już bankrutem
          lub też do syndyka jego masy upadłościowej ? Staram się znaleźć motywy dla
          ktorych developer chce Nas wystawic do wiatru. Skoro ma kasę na ewentualne
          naprawy, to dlaczego ignoruje nasze stanowisko ?

          W dokumentach Zarządu Wspólnoty nie ma protokołu zakonczenia budowy i
          przekazania przez wykonawcę budynku developerowi. Nie ma też dokumentu o
          przekazaniu przez developera zarządzania wspólnocie. Pierwszy, społeczny Zarząd
          został utworzony na pierwszym walnym zebraniu i mial niewielkie pojęcie o tym
          czego powinien wymagać od developera. Drugi Zarząd (też spoleczny) jest już
          trochę bardziej zorientowany. I ma problem z wadami budynku. Moim zdaniem, jest
          sporo formalnych uchybień. Czy gdyby sie bardzo uprzeć można byłoby wykazać, ze
          to developer dalej odpowiada za budynek, a Zarząd odwala za niego (developera)
          czarną robotę ?

          Nie ma szans na porozumienie się z developerem (zła wola) Czy pozostaje tylko
          droga sądowa ? Jak się do tego zabrać ? Co należy napisac w pozwie ? Ile to
          kosztuje ? Czy znacie jakiegoś prawnika ? Szacunkowy koszt naprawy wszystkich
          usterek to okolo 100 tys zlotych. Właściciele nie zdaja sobie sprawy, że będą
          musieli sami sfinansowac ten remont, jeżeli odpuszczą developerowi.

          pozdrawiam i liczę na podpowiedzi

          algar
          • czajnik5 Re: Rekojmia, gwarancja - problem 10.05.07, 09:59
            Problem był poruszany kilka razy na forum wspólnota.net.pl. Nawet w kilku
            przypadkach udało się znaleźć pozytywne rozwiązanie.

            Zapraszam poniżej:
            www.wspolnota.net.pl/index.php?ap=433
            Wejdź, zaloguj się i poszukaj w dziale technicznym. Pozdrawiam.
        • jaktos Re: Rekojmia, gwarancja - problem 14.05.07, 21:19
          oshin22 napisał: > (Z logiki miałem dobre oceny ;) )
          ściągałeś?
    • grandy Re: Rekojmia, gwarancja - problem 12.05.07, 13:09
      algar napisał:
      > nasza wspolnota ma problem z developerem.

      Zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 23 września 2004 r. (sygn. akt III CZP 48/04): "Wspólnota mieszkaniowa nie posiada legitymacji czynnej do dochodzenia roszczeń odszkodowawczych, związanych z wadami fizycznymi nieruchomości wspólnej, w stosunku do sprzedawcy odrębnej własności lokalu mieszkalnego, chyba że właściciel lokalu przelał na nią te roszczenia."


      > Budynek został oddany do
      > uzytkowania na wiosnę 2004 roku. Przez trzy lata uzytkowania ujawniły sie
      > wady. Przecieka dach, taras itp. Wykonalismy ekspertyze techniczną, ktora
      > potwierdziła usterki. W pismie do developera zażądalismy usuniecia na jego
      > koszt wszystkich usterek. Do tej pory brak odpowiedzi. Nie wiemy od kiedy
      > liczy sie okres rekojmi ?

      Zgodnie z art. 568. § 1. kodeksu cywilnego: "Uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne wygasają po upływie roku, a gdy chodzi o wady budynku - po upływie lat trzech, licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana."


      > Nie znamy bowiem daty przekazania (odbioru) budynku developerowi przez wykonawcę.

      To nie ma znaczenia. Liczy się termin wydania mieszkań Wam przez developera. Jest to albo data sprzedaży, albo data protokolarnego wydania lokalu jeszcze przed sprzedażą np. w celu samodzielnego wykonania prac wykończeniowych.


      > W jaki sposób wyegzekwowac należne nam prawo ? (a może je stracilismy ?)
      > Czy należy już szukac prawnika, ktory skieruje pozew przeciwko developerowi ?

      Jeżeli nie deweloper nie reaguje na pisma, to należy niezwłocznie złożyć pozew do sądu. Pozew należy złożyć PRZED UPŁYWEM okresu rękojmi. Po upływie tego okresu nadal można podnosić zarzut z tytułu rękojmi, ale roszczenie wygasa.


      > Koszt tego remontu moze wyniesc nawet 100 tysiecy.

      Taniej będzie, jeżeli pojedyńczy właściciel lokalu wytoczy powództwo przeciwko deweloperowi, bo wówczas wartość przedmiotu sporu wyniesie ułamek kosztów remontu w wysokości udziału tego właściciela w nieruchomości wspólnej. Gdy deweloper przegra pierwszą sprawę, to pewnie z pozostałymi zawrze porozumienie. Ważne jednak, aby cały czas była to sprawa całej wspólnoty, a nie tylko jednego, osmotnionego właściciela lokalu. Jeżeli zbliża się koniec okresu rękojmi, to wszyscy właściciele lokali powinni złożyć pozwy lub przelać swoje uprawnienia z tytułu rękojmi na wspólnotę i pozew powinna złożyć wspólnota.

      > Czy okres rekojmi liczy sie od daty przekaznia budynku w
      > użytkowanie, czy też od daty zakończenia prac i przekazania go developerowi
      > przez wykonawcę ?

      Dla każedego właściciela lokalu może to być inny termin - o tym napisałem wyżej.


      > O ile wiem developer zatrzymał pewna kwotę na ewentualne naprawy (tzw. kaucję gwarancyja).

      To nie ma znaczenia. Ważne aby deweloper był wypłacalny, a skąd weźmie pieniądze - to jego sprawa.


      > Proszę o radę, ewentualnie też o namiar na prawnika, ktory zająlby sie ta
      > sprawą.

      To będzie trudne, bo mało jest prawników dobrze znających się jednocześnie na prawie budowlanym i cywilnym ze specyfiką wspólnot mieszkaniowych. Doradzam szukać wśród znajomych lub z polecenia innych wspólnot mieszkaniowych.


      > ps. wspolnota jest nieduża, kilkanastu włascicieli, zarządzanie budynkiem
      > jest społeczne.

      To Wasz atut, pod warunkiem, że macie w swoim gronie sprawnych organizatorów.

      Trzymam kciuki.
      • algar Grandy - b.dziękuję ! 14.05.07, 10:56
        cześć,
        wielkie dzięki za odpowiedź. Jesteś jedynym, ktory tak wyczerpująco wyjaśnił
        jak postąpić. Jeszcze raz dzieki za wiedzę i poświęcony czas.

        Przeglądając dokumenty Wspólnoty zauważyłem m.in., ze brak jest pisma, na mocy
        ktorego developer przekazał zarzadzanie Wspólnocie. Czy to ma jakieś
        znaczenie ? Oprócz formalnego, oczywiście. Czy nie jest tak, ze to developer
        dalej odpowiada za budynek ? A zarząd (społeczny) odwala tylko czarna robotę ?

        Nie znamy dokładnego kosztu remontu. Mamy tylko ekspertyze tech. Moim zdaniem
        nalezy wziąć kredyt (jako wspolnota), wykonac naprawy a potem obciązyć
        developera. Co o tym myslisz ? Nie wiem czy to bedzie łatwe, bo develop. ma
        spore udziały wlasnosciowe (miejsca postojowe, itp). Moze byc trudno go
        przeglosowac.

        Kolejny problem :
        Pod budynkiem wspolnoty jest lokal użytkowy - garaż z 12 stanowiskami
        postojowymi, niektore z nich nadal należą do developera. Właściciele miejsc
        mają akty notarialne, ale nie maja wpisu do księgi wieczystej tego lokalu.
        Developer jej bowiem nie załozył. Na pytania niestety też nie odpowiada. Co w
        takiej sytuacji zrobić ? Czy będą potrzebne nowe akty notarialne gdy develop. w
        koncu złozy wniosek o założenie księgi ? Czy sąd dokona wpisow z tzw.
        automatu ? I nikt już nie poniesie kosztow ?

        Czy powierzchnia tego lokalu użytkowego (miejsca postojowe) liczy się przy
        głosowaniu udziałami na zebraniach wspólnoty ? Czy jeżeli ją wyłaczymy
        (powierzchnię) to suma udziałów nie będzie = 1 i wtedy mozemy glosowac wg.
        zasady jeden właściciel = 1 glos ? czy w ogole można wyłaczyć tę powierzchnię
        przy glosowaniu udzialami, wtedy nasze szanse wzrosną przy podejmowaniu
        uchwały. Do tej pory glosowaliśmy tak : wielkość mieszkania do calej
        powierzchni działki do ktorej równiez wliczony został lokal - miejsca
        postojowe. Natomiast, z powodów opisanych wyżej, nie wliczaliśmy udziałow
        wynikających z posiadania miejsc postojowych, w moim przypadku 1/12.

        Czy wg. Ciebie własnośc powstaje z chwilą podpisania aktu, czy tez w momencie
        ujawnienia, czyli wpisu do księgi ? I jeszcze jedno, czy wyodrebnienie lokalu
        oznacza założenie dla niego księgi i dokonanie wpisu ? Czy tylko sprzedaż
        potwierdzoną aktem noarialnym ? czy taki pozew, o ktorym wspomniałeś można
        napisać bez pomocy prawnika, czy sa jakies wzory ?

        z gory dziekuję za (nawet częściową) odpowiedź, jeżeli znajdziesz czas
        (oczywiście)

        pozdrawiam w imieniu wspólnoty

        algar@gazeta.pl
        • grandy Re: Grandy - b.dziękuję ! 14.05.07, 12:07
          algar napisał:
          > Przeglądając dokumenty Wspólnoty zauważyłem m.in., ze brak jest pisma, na mocy
          > ktorego developer przekazał zarzadzanie Wspólnocie. Czy to ma jakieś
          > znaczenie ? Oprócz formalnego, oczywiście.

          W dokumentacji wspólnoty powinien znajdować się protokół zadwczo-odbiorczy przejęcia budynku od dewelopera lub poprzedniego zarządcy działającego w imieniu dewelopera, w którym ujawnione byłyby stwierdzone wady w częściach wspólnych nieruchomości. Taki protokół ma duże znaczenie dowodowe w późniejszym ewentualnym sporze z deweloperem.


          > Czy nie jest tak, ze to developer dalej odpowiada za budynek ? A zarząd
          > (społeczny) odwala tylko czarna robotę ?

          Budynek (nieruchomość) jest przedmiotem współwłasności właścicieli lokali już wyodrębnionych i sprzedanych oraz dewelopera, do którego należą lokale jeszcze nie sprzedane. Wspólnota mieszkaniowa powstaje z mocy prawa w chwili wyodrębnienia pierwszego lokalu. Za budynek odpowiadają jego wszyscy współwłaściciele (proporcjonalnie do udziałów posiadanych we współwłasności). Deweloperom jest na rękę gmatwanie sytuacji prawnej i organizacyjnej we wspólnocie przez pierwsze 3 lata - tak, aby wyczekać aż upłynie okres rękojmi. Trzeba brać sprawy w swoje ręce i nie oglądać się na dewelopera.


          > Nie znamy dokładnego kosztu remontu. Mamy tylko ekspertyze tech. Moim zdaniem
          > nalezy wziąć kredyt (jako wspolnota), wykonac naprawy a potem obciązyć
          > developera. Co o tym myslisz?

          Od dewelopera otrzymacie tylko tyle ile sam Wam zapłaci lub przyzna Wam sąd, a nie tyle ile wydacie na remont. Zacząć trzeba od ewidencji usterek, zgłosić je na piśmie deweloperowi, zażądać jego pisemnego stanowiska, w przypadku zwłoki wezwać do ugody, następnie wezwać do zapłaty (to duży skrót myślowy, bowiem zaspokojenie roszczeń z tytułu rękojmi może mieć różną formę: naprawa, obniżenie ceny, odstąpienie od umowy), a wreszcie - pozwać przed sąd.


          > Nie wiem czy to bedzie łatwe, bo develop. ma

          W 9 na 10 przypadków dochodzenie roszczeń od deweloperów to droga przez mękę.


          > spore udziały wlasnosciowe (miejsca postojowe, itp).
          > Moze byc trudno go przeglosowac.

          Jeżeli ma więcej niż 50% głosować należy wg zasady właściciel = 1 głos. Jeżeli indywidualni właściciele mają ponad 50% to trzeba ich zmobilizować uświadamiając wagę problemu.

          > Kolejny problem :
          > Pod budynkiem wspolnoty jest lokal użytkowy - garaż z 12 stanowiskami
          > postojowymi, niektore z nich nadal należą do developera. Właściciele miejsc
          > mają akty notarialne, ale nie maja wpisu do księgi wieczystej tego lokalu.
          > Developer jej bowiem nie załozył.

          Księgę wieczystą zakłada i prowadzi właściwy sąd rejonowy. W waszych aktach notarialnych nabycia lokali powinien znajdować się wniosek o odłączenie sprzedanego lokalu od dotychczasowej księgi wieczystej i urządzenie dla tego lokalu nowej księgi. Odpis aktu notariusz przekazał do sądu i pewnie trwa urządzanie nowej księgi wieczystej - to należy sprawdzić w sądzie.


          > Na pytania niestety też nie odpowiada. Co w takiej sytuacji zrobić?

          Jeżeli deweloper nie udziela Wam odpowiedzi na tak podstawowe pytania, to należy założyć, że:
          - albo jest niedorajdą, a wówczas strach mieszkać w wybudowanym przez niego budynku,
          - albo jest cwaniakiem, a wówczas należy traktować go jak przeciwnika.


          > Czy będą potrzebne nowe akty notarialne gdy develop. w
          > koncu złozy wniosek o założenie księgi ? Czy sąd dokona wpisow z tzw.
          > automatu ? I nikt już nie poniesie kosztow ?

          Poniesiecie koszty założenia ksiąg wieczystych dla Waszych mieszkań i wpisania do Was jako właścicieli lokali - to są opłaty sądowe ponoszone przez aktualnego właściciela lokalu (ostatnio znacznie zmalały)

          > Czy powierzchnia tego lokalu użytkowego (miejsca postojowe) liczy się przy
          > głosowaniu udziałami na zebraniach wspólnoty ? Czy jeżeli ją wyłaczymy
          > (powierzchnię) to suma udziałów nie będzie = 1 i wtedy mozemy glosowac wg.
          > zasady jeden właściciel = 1 glos ? czy w ogole można wyłaczyć tę powierzchnię
          > przy glosowaniu udzialami, wtedy nasze szanse wzrosną przy podejmowaniu
          > uchwały.

          Jeżeli garaż jest odrębnym lokalem w Waszej nieruchomości, to jest do niego przypisany określony udział w nieruchomości wspólnej, ewentualnie równo podzielony wg ilości miejsc postojowych. Ten udział należy uwzględnić i przy głosowaniu i przy podziale kosztów zarządu nieruchomością wspólną.


          > Do tej pory glosowaliśmy tak : wielkość mieszkania do calej
          > powierzchni działki do ktorej równiez wliczony został lokal - miejsca
          > postojowe. Natomiast, z powodów opisanych wyżej, nie wliczaliśmy udziałow
          > wynikających z posiadania miejsc postojowych, w moim przypadku 1/12.

          Wielkości udziałów w nieruchomości wspólnej macie określone w aktach notarialnych nabycia lokali. Nie zgadzajcie się na jakiekolwiek inne sposoby obliczania tych udziałów, bez względu na ewentualną pozorną własną korzyść z tego tytułu. Deweloper zgodzi się nie uwzględniać udziałów niesprzedanych miejsc postojowych w głosowaniu, bo pewnie nie będzie chciał w tej części partycypować w kosztach zarządu nieruchomością.


          > Czy wg. Ciebie własnośc powstaje z chwilą podpisania aktu, czy tez w momencie
          > ujawnienia, czyli wpisu do księgi?

          Sam odpowiedziałeś na to pytanie: w księdze wieczystej UJAWNIA się istniejącą własność, a dokładniej - właściciela nieruchomości (lokalu). W chwili zawarcia umowy sprzedaży, sporządzonej w formie aktu notarialnego - własność lokalu przechodzi z dewelopera na nabywcę.


          > I jeszcze jedno, czy wyodrebnienie lokalu
          > oznacza założenie dla niego księgi i dokonanie wpisu ? Czy tylko sprzedaż
          > potwierdzoną aktem noarialnym ?

          Sąd wieczystoksięgowy nie działa z własnej inicjatywy - trzeba tam złożyć wniosek. Taki zgodny wniosek sprzedającego i kupującego powinien znajdować się w Waszych aktach notarialnych.

          > czy taki pozew, o ktorym wspomniałeś można
          > napisać bez pomocy prawnika, czy sa jakies wzory ?

          Można, ale doradzam korzystanie z usług prawnika. To jak ze zdrowiem: można samodzielnie lub z pomocą felczera usztywnić złamaną nogę, ale tylko interwencja chirurga daje gwarancję, że noga dobrze się zrośnie. Tyle, że w naszej Ojczyźnie z prawnikami bywa podobnie jak z lekarzami...
          • algar Re: Grandy - b.dziękuję ! 14.05.07, 13:34
            Cześć,

            jeszcze raz dziekuję Ci za pomoc.

            Reasumując:

            Nasz developer to trochę cwaniak i trochę niedorajda (Prezesi mieszkają bowiem
            w tym budynku).
            Na razie żadnych odpowiedzi. Ani w sprawie remontu (zrobilismy ekspertyzę i
            wezwaliśmy listownie do usunięcia wykazanych w niej wad i usterek)ani w sprawie
            garazy (też list polecony). Upłynęły juz 3 tygodnie.

            Akt notarialny miejsca postojowego podisałem w lipcu 2005 roku. (mieszkanie
            kupiłem rok wczesniej, wszystko było okay). We wrzesniu 2005 otrzymałem odmowę
            (b.mętne uzsadanienie, albo niezrozumiałem :)Więc, sie odwołalem. Skarga
            została oddalona i słusznie bo prezesi nie założyli/odłaczyli/ ksiegi dla tego
            lokalu. Stając do aktu wiedzieli, że nie ma księgi. Po kilku kłotniach dopiero
            w marcu 2007 r. złozyli oni wniosek o założenie księgi dla tego lokalu.
            Ciekawe co będzie dalej, a właściwie co z kosztami ? Czy to mają byc nowe
            akty ? Już dla zasady nie mam zamiaru ponosic kosztów za winę (błąd) prezesow.
            Ustawa o ks. wieczystych chyba cos "mowi" o karach za zwłokę w ujawnianiu
            własności. Możliwe, że pojdę z tym do sądu.

            Przy każdym głosowaniu powierzchnia lokalu - miejsca postojowe jest wliczana do
            ogolnej powierzchni. Nie wliczane są tylko udziały. Czy to jest Twoim zdaniem
            prawidłowe ?

            Developer ma wpływ na to robi wspólnota bo:

            posiada jeszcze lokal uzytkowy - miesca postojowe (mniesza cześc została
            sprzedana, ale nie mamy wpisów, bo od 2 lat nie ma ksiegi)

            dwaj prezesi mają tam mieszkania (2)

            niemalże na stałe dysponuje pełnomocnictwami kolejnych dwóch mieszkan

            sprzedał corce-społce lokal uzytkowy w naszym budynku.

            Innymi słowy jeden Prezes może na zebraniu właścicieli : reprezentowac siebie
            (jako własciciel mieszkania nr XYZ), może reprezentować developera (jako
            właściciela lokalu - miejsca postojowe) oraz moze reprezentowac właściciela
            lokalu użytkowego - kiosk ruchu). Może także miec pełnomocnistwo swojego
            kolegi, drugiego prezesa i pełnomocnictwa od kumpla włąściciela, ktory
            wynajmuje dwa mieszkania w naszym budynku. Niezły pocket, co ? :))Żeby było
            jeszcze weselej ten prezes był w pierwszym zarządzie wspolnoty. I nikt nie
            zauważył nawet tzw. konfliktu interesow. Przjęto dokumenty bez żadnych
            ale ...itd. No cóz po to stworzono miła integracyjna atmosfere, poza tym
            wszyscy zapracowani... itd. Wolą wpłacac pieniądze na opłaty eksploatacyjne,
            niz się interesowac losami budynku (całkiem nowego, ale już z przeciekającym
            dachem i tarasem nad garażem)

            Biorąc powyższe pod uwagę oraz to, że w budynku jest 17 lokali + miejsca
            postojowe. I fakt, że frekwencja na zebraniach jest b.niska będzie nam cięzko
            przegłosować developera, gdybyśmy chcieli podjąc niekorzystną /w skutkach/ dla
            niego uchwałę.

            Wielkie dzieki za pomoc, powoli "wgryzam" sie w problematyke wspólnot.
            Kompletnie podzielam Twoj punkt widzenia, w tym ocenę dot. znalezienia dobrego
            prawnika. Wspolnota jest w Wawie.

            serdecznie pozdrawiam

            algar
            • grandy Re: Grandy - b.dziękuję ! 14.05.07, 15:59
              algar napisał:
              > Przy każdym głosowaniu powierzchnia lokalu - miejsca postojowe jest wliczana
              > do ogolnej powierzchni. Nie wliczane są tylko udziały. Czy to jest Twoim
              > zdaniem prawidłowe ?

              Głosowanie, udział w kosztach zarządu i partycypacja w pożytkach powinny się odbywać w oparciu o posiadany udział w nieruchomości, określony w akcie notarialnym i ujawniony w księdze wieczystej. Jeżeli w akcie notarialnym zakupu mieszkania masz skazany udział 0,0x a w akcie notarialnym zakupu miejsca garażowego udział 0,0y (ewentualnie do garażu przypisano udział, a Ty posiadasz np. 1/12 tego udziału, bo w garażu jest 12 stanowisk) - to Twój udział w nieruchomości wynosi sumę tych udziałów. Wg takiej sumy udziałów głosujesz i ponosisz koszty zarządu nieruchomością. Wszelkie kombinacje, przeliczania, dodawania lub odejmowania powierzchni mieszkań lub garażu - są zbędne.


              > Developer ma wpływ na to robi wspólnota bo:
              > posiada jeszcze lokal uzytkowy - miesca postojowe (mniesza cześc została
              > sprzedana, ale nie mamy wpisów, bo od 2 lat nie ma ksiegi)

              To dziwna trochę sprawa - to też warto pokazać prawnikowi.

              • algar Re: Grandy - b.dziękuję ! 14.05.07, 16:08
                Dzięki za czas poswięcony temu problemowi.

                Muszę znaleźć dobrego prawnika.

                trzymaj się, pozdrawiam

                algar

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka