Dodaj do ulubionych

doświadczenia sądowe

18.09.03, 09:05
W swojej praktyce przyjąłem zasadę, iż wysyłam wezwania do zapłaty w
przypadku trzymiesięcznej zwłoki, a gdy zaległość osiągnie ok. 1500 zł
wnoszę sprawę w trybie nakazowym.
Jednak często zdarza mi się, iż po wniesieniu sprzeciwu od nakazu, sprawy
wchodzą w tryb zwykły.
W sądach warszawskich toczą się z reguły i po trzy lata.
Głównym problemem jest kwestionowanie przez wierzycieli zasadności
ponoszonych wydatków oraz zarzucane błędy w wyliczniu należnych zaliczek na
pokrycie kosztów eksploatacji.
Administrator przedstawiany jest zwykle jako złodziej i krwiopijca, a młodzi
sędziowie troskliwie dbają o interes pokrzywdzonego właściciela. Zauważyłem
bowiem, że nadal żywe jest przekonanie o jakimś obcym bycie pod nazwą zarząd
(ca, który ma się sam wyżywić chyba, i jeszcze załatać dach przy okazji.
Oczywiście przy porządnym prowadzeniu rachunkowości i rozliczeń zawsze udaje
mi się wygrywać.Lecz bardzo często jako ostatecznego argumentu muszę używać
powoływanego przeze mnie sądowego biegłego księgowego.
Innym tematem jest egzekucja. Facet ma firmę, jeździ mercem a komornik
wypisuje, że on nie ma żadnego majątku i egzekucja jest niemożliwa. Często
muszę drogą wywiadu u sąsiadów wskazywać co nadaje się do zajęcia.
W sumie oceniam, iż corocznie udaje mi się odzyskać ok. 50 % zobowiązań.
Czy ktoś ma inne doświadczenia?
Pzdr.
J.A.
Obserwuj wątek
    • dozorca1 Re: doświadczenia sądowe 18.09.03, 09:21
      janer napisał:

      > W swojej praktyce przyjąłem zasadę, iż wysyłam wezwania do zapłaty w
      > przypadku trzymiesięcznej zwłoki, a gdy zaległość osiągnie ok. 1500 zł
      > wnoszę sprawę w trybie nakazowym.


      Bardzo ciekawy post. Czy mógłbym dostać wzór pozwu w trybie nakazowym ?

      pozdr./D
      tu wzór: 15b@wp.pl
      • janer Re: doświadczenia sądowe 18.09.03, 09:48
        nie jestem prawnikiem, mylą mi się zwykle uproszczony z nakazowym,
        daję tylko pełnomocnictwo dla kancelarii i przygotowuję dokumenty,
        Pzdr.
        J.A.
        • janer Re: doświadczenia sądowe 18.09.03, 10:02
          Dodam jeszcze, iż większość kancelarii prawniczych za prowadzenie takich spraw
          nie żąda wynagrodzenia z góry, podpisując umowy o "sukces". Tak więc ponosi
          się jedynie koszty wpisu, ok. 200 zł, co nie jest trgicznym obciążeniem
          budżetu. Zwykle też udaje mi się wynegocjować zapłatę dopiero po uzyskaniu
          faktycznych pieniędzy od klienta, bowiem zlecam tej samej kancelarii egzekucję.
          • dozorca1 Re: doświadczenia sądowe 18.09.03, 10:29
            janer napisał:

            > Dodam jeszcze, iż większość kancelarii prawniczych za prowadzenie takich
            spraw
            > nie żąda wynagrodzenia z góry, podpisując umowy o "sukces".

            Żaden ze znaych mi prawników nigdy nie chciał podpisać umowy "o dzieło", czyli
            o efekt (=sukces)
            • janer Re: doświadczenia sądowe 18.09.03, 13:27
              Mam ze trzy namiary na takich. Jeżeli Pan Chce to podrzucę. Success fee.
              • janer Re: doświadczenia sądowe 18.09.03, 13:39
                Ależ ja sobie doskonale radzę Panie Ekspercie,
                albowiem Pan jest wyłącznie teoretykiem, nieznającym szczegółów, lecz tylko
                brzmienie przepisów,
                a ja zarządzam na własny rachunek od 97 roku, kiedy nie śniło się Panu o takim
                zawodzie jak zarządca nieruchomości
              • dozorca1 Re: doświadczenia sądowe 18.09.03, 13:44
                janer napisał:

                > Mam ze trzy namiary na takich. Jeżeli Pan Chce to podrzucę. Success fee.

                Bardzo proszę (o ile w W-wie)

                pozdr./D1
                15b@wp.pl
            • sdkfz1 Re: doświadczenia sądowe 18.09.03, 13:55
              I tak teoretycznie powinno być. Zasady etyki zawodowej, np. radców prawnych,
              przewidują, że nie powinno się czegoś takiego stosować, czyli zawierać umowy o
              honorarium proporcjonalne do wyniku (tzw. pactum de quota litis).
              Dopuszcza się dodatkowe wynagrodzenie za wygranie, które zostanie ustalone po
              zakończeniu sprawy.
              No ale życie sie toczy swoim torem :)

              pzdr.
              sdkfz1
    • mieszkanie.i.wspolnota Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało 18.09.03, 10:28
      janer napisał:

      > Głównym problemem jest kwestionowanie przez wierzycieli zasadności
      > ponoszonych wydatków oraz zarzucane błędy w wyliczeniu należnych zaliczek na
      > pokrycie kosztów eksploatacji.
      > Administrator przedstawiany jest zwykle jako złodziej i krwiopijca, a młodzi
      > sędziowie troskliwie dbają o interes pokrzywdzonego właściciela. Zauważyłem
      > bowiem, że nadal żywe jest przekonanie o jakimś obcym bycie pod nazwą
      > zarządca, który ma się sam wyżywić chyba, i jeszcze załatać dach przy okazji.

      "Tu l'as voulu, George Dandin ..."
      Nikt nie musi być zarządcą.
      Są też inne zawody.
      • janer Re: Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało 18.09.03, 13:46
        bez sensu ta odpowiedź,
        mogę napisać, iż nikt nie musi pisać bzdur na forum
      • dozorca1 Re: Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało 18.09.03, 13:56

        >
        > "Tu l'as voulu, George Dandin ..."
        > Nikt nie musi być zarządcą.
        > Są też inne zawody.
        >

        Panie Witoldzie, ja też nie mogę doszukać się sensu tej wypowiedzi. O co Panu
        chodziło ? Może tylko gorszy dzień i nic więcej ?
        • mieszkanie.i.wspolnota TAKI ZAWÓD, Grzegorzu Dyndało 18.09.03, 17:33
          dozorca1 napisała:

          >
          > >
          > > "Tu l'as voulu, George Dandin ..."
          > > Nikt nie musi być zarządcą.
          > > Są też inne zawody.
          > >
          >
          > Panie Witoldzie, ja też nie mogę doszukać się sensu tej wypowiedzi. O co Panu
          > chodziło ? Może tylko gorszy dzień i nic więcej ?

          Tu rzeczywiście ktoś ma "gorszy dzień", więc wyjaśnię, łopatą.
          Przy całym szacunku dla PT Zarządców, którzy czĘsto zasilają to Forum bardzo
          ciekawymi, potrzebnymi informacjami (i chwała im za to) -
          TO JEST FORUM WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH, CZYLI PRZEDE WSZYSTKIM WŁAŚCICIELI
          LOKALI. !!!
          Czuję się więc zobowiązany bronić - choćby ironią - raczej interesów
          właścicieli niż zarządców. Śmieszą mnie gorzkie żale zarządcy na to, że
          właściciele chcą bronić przed sądem SWOICH pieniędzy, a źli "młodzi sędziowie"
          sprzyjają im, przychylając się do ich roszczeń - zamiast a priori uznać,
          że "złodziejami i krwiopijcami" są nie zarządcy, lecz właściciele.
          Możemy sobie wypisywać poematy, a nawet "kodeksy etyki zarządcy" z pięknymi
          słowami o wspólnym dobru i zgodnej współpracy. Ale NATURA RZECZY jest taka, że
          interesy własciciela nieruchomości i interesy zarządcy często są rozbieżne, a
          nawet sprzeczne, niuniknione są więc konflikty i spory - także sądowe. I nie ma
          co na to narzekać, trzeba się z tym pogodzić, TAKI ZAWÓD.
          I tyle tylko chciałem powiedzieć.
          Mam nadzieję, że dalszych ktropek nad "i" nie będzie trzeba stawiać.
          • dozorca1 Re: TAKI ZAWÓD, Grzegorzu Dyndało 18.09.03, 18:01
            Alles klar ! (Skrót był za radykalny)
            • mieszkanie.i.wspolnota Re: TAKI ZAWÓD, Grzegorzu Dyndało 19.09.03, 00:00
              dozorca1 napisała:

              > Alles klar ! (Skrót był za radykalny)

              Danke.
          • abcd17 Re: TAKI ZAWÓD, Grzegorzu Dyndało 18.09.03, 21:28
            mieszkanie.i.wspolnota napisał:

            > Możemy sobie wypisywać poematy, a nawet "kodeksy etyki zarządcy" z pięknymi
            > słowami o wspólnym dobru i zgodnej współpracy. Ale NATURA RZECZY jest taka,
            że
            > interesy własciciela nieruchomości i interesy zarządcy często są rozbieżne,
            a
            > nawet sprzeczne, niuniknione są więc konflikty i spory - także sądowe. I nie
            ma
            >
            > co na to narzekać, trzeba się z tym pogodzić, TAKI ZAWÓD.

            A ja sie nie zgadzam z ta opinia. Nie ma tu sprzecznych interesow. Zarzadca
            jest zobowiazany dzialac w interesie i na rzecz swojego klienta - wspolnoty,
            gminy, Kowalskiego i tak dalej. Stajac po jednej i po drugiej
            strony "barykady" nie widze sprzecznosci. Jako "Kowalski" z checia zaplace
            dobremu zarzadcy, jesli robi to na co sie umowilismy (w umowie o zarzadzanie)
            i robi to w sposob mi przyjazny. Jako zarzadca pracuje mi sie z klientem tym
            lepiej i chetniej, im jest on mi bardziej przyjazny, oczekuje tego na co sie
            umawialismy (w umowie o zarzadzanie) io nie doszukuje sie dziury w
            wynagrodzeniu, ktore zgodzil mi sie wyplacac za zrobiona robote.

            Ja stawiam sie mniej wiecej posrodku m-y kowalskim a zarzadca, bo i z jednego
            i z drugiego zyje :-). Chyba nie trzeba czerpac z tego korzysci finansowych
            zeby tez tak postepowac.

            Cos tu dzisiaj wojowniczo na tym forum :-)

            Pozdrawiam,
    • kaja99 Re: doświadczenia sądowe 18.09.03, 18:53
      Zapowiadał się interesujący i wiele wnoszący wątek, a tymczasem rozwinął się
      mało ciekawie, delikatnie mówiąc. Nie ulega watpliwości, iz jest wiele
      nieuczciwych zarządców, nie zmienia to jednak faktu, iż część członków nie
      płaci za udziały, a wtedy rola najuczciwszego zarządcy nie zawsze jest miła. I
      chyba naprawdę warto dzielić się doświadczeniami, jak poskromić tych
      wspólwłaścicieli, co żyją na cudzy koszt, a nie rzucać się do gardła rzekomym
      krwiopijcom.
      • dozorca1 świat według Garpa 18.09.03, 21:53
        kaja99 napisała:

        > Zapowiadał się interesujący i wiele wnoszący wątek, a tymczasem rozwinął się
        > mało ciekawie, delikatnie mówiąc. Nie ulega watpliwości, iz jest wiele
        > nieuczciwych zarządców, nie zmienia to jednak faktu, iż część członków nie
        > płaci za udziały, a wtedy rola najuczciwszego zarządcy nie zawsze jest miła. I


        Przynajmniej jest teraz jasność: dla p. Witolda świat jest czarno-biały ( źli
        zarządcy-krwiopijcy i dobrzy i wykorzystywani przez nich właściciele mieszkań).
        Jest adwokatem tych uciśnionych. Ja, krwiopijca, właśnie wróciłem z pracy ,
        jest ok. 22.00. Powinienem chyba wycofać się z tego forum, nie dla psa kiełbasa.
        • mieszkanie.i.wspolnota Re: świat według Garpa 19.09.03, 00:13
          dozorca1 napisał:

          > Przynajmniej jest teraz jasność: dla p. Witolda świat jest czarno-biały ( źli
          > zarządcy-krwiopijcy i dobrzy i wykorzystywani przez nich właściciele
          mieszkań).
          >
          > Jest adwokatem tych uciśnionych. Ja, krwiopijca, właśnie wróciłem z pracy ,
          > jest ok. 22.00. Powinienem chyba wycofać się z tego forum, nie dla psa
          kiełbasa
          > .

          22.00, po całym dniu ciężkiej pracy (którą skadinąd bardzo szanuję) to
          stanowczo za późno, aby uważnie czytać. Idź spać, mój Książę, niechaj Ci się
          przyśnią ... (Shakespeare, zwany z polska Szekspirem).
          Na początku ktoś, może właśnie dozorca1, sugerował, że nie jestem dziś w dobrej
          formie; nie wiem; wiem natomiast - i każdy to widzi - że jestem w nastroju
          sentencjonalnym.
          My tu sobie gadu-gadu, a tam (wątek 1206) niejaki chromare1 nas opieprza i -
          przynajmniej po części - ma rację.
          • dozorca1 Re: świat według Garpa 19.09.03, 07:41


            Panie Witoldzie, bardzo dziękuję (ja tępak) za „łopatę” (i za znawstwo
            oryginalnej pisowni nazwiska wieszcza S., jestem pełen podziwu. O ile pamiętam
            Bułhakova natomiast ma Pan za nic, a szkoda, można się w nim rozsmakować).

            A tak na serio to zastanawiam się nad takim pomysłem: skoro uważa Pan, że

            TO JEST FORUM WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH, CZYLI PRZEDE WSZYSTKIM WŁAŚCICIELI
            LOKALI. !!!

            to może rozdzielić to forum na dwa. Na tym forum zostałby Pan (skoro jest Pan
            tu kimś w rodzaju pasterza) ze swoimi bezbronnymi owieczkami, natomiast my
            zarządcy-ociekające krwią wilki byśmy zorganizowali sobie odrębne forum,
            założenie go chyba jest dość proste ? Co Pan na to ? Wydaje mi się, że część
            forumowiczów może popierać pański pogląd (zdaje się że np. camyk wygłosił tekst
            typu: zarządcy precz z tego forum), a są i tacy jak ja, którzy mają bardziej
            demokratyczną wizję tego forum. A poza tym miałby Pan święty spokój i zero
            krytykantów, od siedmiu boleści zresztą. I mógłby Pan to SWOJE poletko
            spokojnie siać, orać i zbierać (zasłużone) plony. Kierowane później na
            wydawniczą taśmę produkcyjną.

            Ja uważam, że forum to jest miejsce wymiany poglądów WSZYSTKICH stron
            zainteresowanych danym tematem. I taka wymiana poglądów, dyskusja na argumenty,
            wyjaśnianie sobie swoich stanowisk na gruncie pokojowym, w toku dyskusji,
            mogłaby być z korzyścią dla wszystkich biorących w nim udział. Taki jest sens
            jakiegokolwiek forum. Zresztą ja nie obserwuję w dyskusjach dychotomicznego
            podziału na członków wspólnot i zarządców oraz kłótni na tej linii, raczej
            podziały przebiegają jakoś tak w poprzek. Dlatego ja zaprosiłbym do
            grupy „wilków”:
            - Pana Tertelisa w charakterze bezstronnego eksperta, a nie adwokata i to tylko
            jednej ze stron, czego
            wyznawcą jest Pan,
            - prawników typu Asam i sdkfz, którzy bardzo nam by się przydali, a Panu i tak
            są tylko solą w oku,
            - zarządców „dużych” – olewających nieco swoje „owieczki” ; zarządców drobnych –
            poruszających się
            po materii wspólnotowej jak dzieci we mgle; zarządców doświadczonych –
            którzy niekoniecznie
            chcą się dzielić swoją wiedzą trzymaną tylko dla siebie (ale przydusiłbym
            ich), czyli wszelkich
            zainteresowanych wymianą poglądów lub chcących czegoś się dowiedzieć,
            - przedstawicieli wspólnot, którzy mają o coś uzasadnione lub nie uzasadnione
            pretensje do
            zarządców, a zwłaszcza tych którzy chcą się tu czegoś dowiedzieć, aby lepiej
            wypełniać swoje
            powinności względem swoich wyborców lub nie chcą być mięsem armatnim dla
            nierzetelnych (w ich
            subiektywnym odczuciu lub obiektywnie rzecz biorąc) zarządców,
            - przedstawicieli urzędów, np. mieszkalnictwa, których radosna twórczość często
            mnie irytuje, ale z
            zainteresowaniem posłuchałbym ich opinii i argumentów, może zresztą pod
            pseudonimami oni już
            są wśród nas (trochę podejrzewam o to Asama),
            - przedstawicieli pasożytniczych (w moim odczuciu) wszelakiej maści
            stowarzyszeń zarządców ,
            - przedstawicieli developerów (mimo, że na dźwięk słowa „developer” otwiera mi
            się wiadomo co i
            gdzie)
            - informatyków dłubiących coś przy wspólnotach (Aborygenmiejscowy coś zamilkł,
            może produkuje
            właśnie dzieło swojego życia ? Czekamy z niecierpliwością na efekt !)
            - biernych obserwatorów tego forum, którzy chcą czegoś się dowiedzieć, bez
            brania udziału w
            naszych dyskusjach, które czasami wykraczają poza przyzwoite ramy.

            Czy kogoś pominąłem ? Chciałbym – inaczej niż Pan – aby byli tu obecni wszyscy
            i żeby wszyscy byli traktowani jednakowo, a nie tak, jak Pan tu potraktował
            tego zarządcę-krwiopijcę. Fuj ! A najważniejsze żeby ekspert był niezależny od
            którejkolwiek ze stron, żeby był znawcą tematu i rozjemcą w przedstawianych
            konfliktowych sytuacjach. (I umiał przyznać się do błędów, które mogą
            przydarzyć się NAWET ekspertowi.)
            Fora ze dwora ?
            Let’s do it ?

            • mieszkanie.i.wspolnota Re: świat według Garpa 19.09.03, 14:03
              dozorca1 napisał:

              > Chciałbym – inaczej niż Pan – aby byli tu obecni wszyscy.

              Jest Pan w błędzie: ja TEŻ bym chciał, aby byli tu obecni wszyscy.
              Ale i Pan, i ja popełniamy zwykłe chciejstwo (wishful thinking),
              bo w rzeczywistości zrobiło się to seminarium bardzo garstki ekspertów (bez
              śladu ironii!!!), zajętych bez reszty swoimi - często sofistycznymi -
              problemami. I w tym przynajmniej ma rację potępiający nas w czambuł chromare1.

              PS. A żeby jeszcze przez chwilę pobujać w obłokach:
              Bułhakowa nie mam za "nic" - mam go za "co-nieco" (A.A.Milne).
              Bardzo np. cenię apokryficzną ewangelię, wplecioną w "Mistrza i Małgorzatę" -
              przy całkowitej pogardzie dla płaskiego humoru pozostałych fragmentów tej
              książki.
              Czy w ten sposób zrealizowałem Pański postulat, aby na tej stronie pisali
              wszyscy i o wszystkim ?
              • mieszkanie.i.wspolnota Garp - jeszcze raz bo błąd się wdał 19.09.03, 14:09
                Jest Pan w błędzie: ja TEŻ bym chciał, aby byli tu obecni wszyscy.
                Ale i Pan, i ja popełniamy zwykłe chciejstwo (wishful thinking),
                bo w rzeczywistości zrobiło się to seminarium [tu był błąd] garstki ekspertów
                (bez śladu ironii!!!), zajętych bez reszty swoimi - często sofistycznymi -
                problemami. I w tym przynajmniej ma rację potępiający nas w czambuł chromare1.

                PS. A żeby jeszcze przez chwilę pobujać w obłokach:
                Bułhakowa nie mam za "nic" - mam go za "co-nieco" (A.A.Milne).
                Bardzo np. cenię apokryficzną ewangelię, wplecioną w "Mistrza i Małgorzatę" -
                przy całkowitej pogardzie dla płaskiego humoru pozostałych fragmentów tej
                książki.
                Czy w ten sposób zrealizowałem Pański postulat, aby na tej stronie pisali
                wszyscy i o wszystkim ?
              • dozorca1 Re: świat według Garpa 19.09.03, 14:17

                > Ale i Pan, i ja popełniamy zwykłe chciejstwo (wishful thinking),


                po co tłumaczy mi Pan to na angielski, dam sobie radę bez tłumaczenia


                >> Czy w ten sposób zrealizowałem Pański postulat, aby na tej stronie pisali
                > wszyscy i o wszystkim ?


                nie miałem takiego postulatu, ale korzystając z okazji: wybieram się na koniec
                tygodnia (weekend) na grzyby na Mazury, czy ktoś może napisać czy są takowe w
                okolicach Zyzdroju Nowego ?

            • asam11 Re: świat według Garpa 19.09.03, 14:19
              dozorca1 napisała:

              >
              > - przedstawicieli urzędów, np. mieszkalnictwa, których radosna twórczość
              często
              >
              > mnie irytuje, ale z
              > zainteresowaniem posłuchałbym ich opinii i argumentów, może zresztą pod
              > pseudonimami oni już
              > są wśród nas (trochę podejrzewam o to Asama),

              NIe, nie, nie, nie jestem pracownikiem zadnego urzędu.
              Pozdrawiam
              • dozorca1 Re: świat według Garpa 19.09.03, 14:30

                > NIe, nie, nie, nie jestem pracownikiem zadnego urzędu.
                > Pozdrawiam


                Cieszę się bardzo
                również pozdr.
            • mieszkanie.i.wspolnota A właściwie przeciwko komu wuj je te kluski ? 19.09.03, 14:26
              A właściwie, drogi Panie dozorca1, przeciwko komu Pan je te kluski?
              Ja wiem, przeciwko komu jem, i daję temu głośny wyraz;
              Jeśli Pan również to wie - cóż szkodzi założyć własne Forum, jak to już dawno
              zrobił Maciek Tertelis, co oczywiście nie przeszkadza mu wypowiadać się w wielu
              innych miejscach.
              • mieszkanie.i.wspolnota Re: A właściwie przeciwko komu wuj je te kluski ? 19.09.03, 14:33
                Tym razem nie napisałem z kogo to cytat, ani nie przetłumaczyłem na angielski,
                bo znowu się Pan obrazi, Panie Dozorco.
                Swoją drogą, kłania się któreś tam prawo Parkinsona:
                każdy w karierze zawodowej przekracza w pewnym momencie próg własnych
                kompetencji;
                i po co się Pan pchał na tego dozorcę, nie wystarczyło być jajogłowym ?
                • dozorca1 kluski pyciane ? 19.09.03, 14:44


                  > Tym razem nie napisałem z kogo to cytat, ani nie przetłumaczyłem na
                  angielski,
                  > bo znowu się Pan obrazi, Panie Dozorco.

                  nie obraziłem się, skąd ten domysł ? Po prostu jest to bez sensu. Ale jeśli tak
                  musi być, to korespondujmy ze sobą po angielsku. Have a nice day !
                • dozorca1 Re: A właściwie przeciwko komu wuj je te kluski ? 19.09.03, 14:55

                  > Swoją drogą, kłania się któreś tam prawo Parkinsona:
                  > każdy w karierze zawodowej przekracza w pewnym momencie próg własnych
                  > kompetencji;

                  trochę inaczej, ale ciepło, ciepło. Czy dostarczamy postronnym wystarczająco
                  dobrej rozrywki ? Kończmy, to jednak jałowa dyskusja, biorę się za mietłę.
              • dozorca1 Re: A właściwie przeciwko komu wuj je te kluski ? 19.09.03, 14:34
                mieszkanie.i.wspolnota napisał:

                > A właściwie, drogi Panie dozorca1, przeciwko komu Pan je te kluski?
                > Ja wiem, przeciwko komu jem, i daję temu głośny wyraz;
                > Jeśli Pan również to wie - cóż szkodzi założyć własne Forum, jak to już dawno
                > zrobił Maciek Tertelis, co oczywiście nie przeszkadza mu wypowiadać się w
                wielu
                >
                > innych miejscach.

                To zbyt filozoficzne jak dla mnie. Nie nadążam za kluskami. Jaki jest adres
                forum p. Maćka, www.wypędzeni.com.pl ?

                A propos filozofii:
                Rozumiem, że profesor filozofii może być na bakier ze znajomością prawa, ale
                logika, przynajmniej marksistowska, już chyba była w programie studiów
                filozoficznych ? Czy więc zgodnie z zasadami logiki zdanie:


                TO JEST FORUM WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH, CZYLI PRZEDE WSZYSTKIM WŁAŚCICIELI
                LOKALI. !!!

                nie można by było alternatywnie zamienić (i byłoby ono równie prawdziwe lub
                równie nieprawdziwe) na:


                TO JEST FORUM WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH, CZYLI PRZEDE WSZYSTKIM DLA TYCH, KTORZY
                ZAWODOWO NIMI SIĘ ZAJMUJĄ !!!

                Jajko czy kura ? Wyższość których świąt ?


                • mieszkanie.i.wspolnota Re: A właściwie przeciwko komu wuj je te kluski ? 19.09.03, 14:41
                  dozorca1 napisała:

                  Czy więc zgodnie z zasadami logiki zdanie:
                  > TO JEST FORUM WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH, CZYLI PRZEDE WSZYSTKIM WŁAŚCICIELI
                  > LOKALI. !!!
                  > nie można by było alternatywnie zamienić (i byłoby ono równie prawdziwe lub
                  > równie nieprawdziwe) na:
                  > TO JEST FORUM WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH, CZYLI PRZEDE WSZYSTKIM DLA TYCH,
                  KTORZY ZAWODOWO NIMI SIĘ ZAJMUJĄ !!!

                  Ni cholery by nie można, żadnej logiki w tym nie ma, ... chyba że Mleczko;
                  jest taki jego obrazek:
                  stoi wilk na mównicy i gada przez mikrofon do stada owiec:
                  "Ja, syn prostej owcy i zwykłego barana ..."
                  • dozorca1 Re: A właściwie przeciwko komu wuj je te kluski ? 19.09.03, 14:47

                    > stoi wilk na mównicy i gada przez mikrofon do stada owiec:
                    > "Ja, syn prostej owcy i zwykłego barana ..."


                    Pozdrawiam więc dzielnego Pasterza i jego stadko!
              • dozorca1 kluseczki (ale bez omasty) 19.09.03, 16:07
                Nikt nie musi być zarządcą. Są też inne zawody

                Czuję się więc zobowiązany bronić - choćby ironią - raczej interesów
                właścicieli niż zarządców. Śmieszą mnie gorzkie żale zarządcy na to, że
                właściciele chcą bronić przed sądem SWOICH pieniędzy, a źli "młodzi sędziowie"
                sprzyjają im, przychylając się do ich roszczeń - zamiast a priori uznać,
                że "złodziejami i krwiopijcami" są nie zarządcy, lecz właściciele.
    • janer Re: doświadczenia sądowe 19.09.03, 18:11
      Przepraszam Pana Witolda za jedną z napastliwych wypowiedzi.
      W swojej praktyce stosuję Pański sposób interpretacji zasad zarządzania i
      nigdy na tym źle nie wyszedłem,
      to trzeba czuć, być z ludźmi codziennie, a przepisy, ustawy, to tylko gdy są
      spory co do pryncypiów,
      • mieszkanie.i.wspolnota Re: doświadczenia sądowe 19.09.03, 20:49
        janer napisał:

        > Przepraszam Pana Witolda za jedną z napastliwych wypowiedzi.
        > W swojej praktyce stosuję Pański sposób interpretacji zasad zarządzania i
        > nigdy na tym źle nie wyszedłem,
        > to trzeba czuć, być z ludźmi codziennie, a przepisy, ustawy, to tylko gdy są
        > spory co do pryncypiów,

        Dziękuję za dobre słowo i również przepraszam.
        W końcu to ja wywołałem burzę w szklance wody, czepiając się paru niefortunnych
        sformułowań w Pańskim rzeczowym liście.
        Proszę o kontakt telefoniczny, jeśli znajdzie Pan wolną chwilę. Mam wrażenie,
        że moglibyśmy skutecznie współpracować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka