jak9 04.02.04, 15:33 Co Wy na to militaryści? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16291&w=10549405pozdr kpt. Żbik Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jak9 Re: Kloss - dla kogo na prawdę pracował? 04.02.04, 15:47 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16291&w=10549405 tu jet właściwy linj. Sorki za zamieszanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maxikasek Re: Kloss - dla kogo na prawdę pracował? IP: 212.14.9.* 04.02.04, 16:09 Przecież nawet dziecko wie że dla CWF w Łodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaduła dla kogo na prawdę pracował ? IP: *.iod.krakow.pl / *.IOd.krakow.pl 05.02.04, 09:55 Kloss - dla kogo pracował? jak9 04.02.2004 15:02 odpowiedz na list • Re: Kloss - dla kogo pracował? jak9 04.02.2004 15:29 odpowiedz na list Ojojoj. Niechcący mi sie wysałało... Sory. Hans Kloss a własciwie Janek - dla kogo on właściwie pracował? W mojej ocenie był on najprawdopodobniej agentem wywiadu wojskowego (GRU) jednej z armii wchodzących w skład Białoruskiego Okręgu Wojskowego, a później Frontu Zachodniego. Nie jest to jednak pewne. W sumie równie dpbrze mógł współpracować z NKWD... Dlaczego? Otóż (pisze z pamieci, jak wróce do domu to sprawdzę) w pierwszym odcinku jest scena rozmowy z uciekinierem z Generalnej Guberni (Jankiem - czyli przyszłym Klossem) z wyższym oficerem radzieckim. Oficer ten nosi mundur wojskowego, a nie NKWDzisty. Z drugiej jednak strony przyszły Kloss został zatrzymany po przepłynięciu Bugu przez radzieckiego żołnierza. A na granicy stały Wojska Ochrony Pogranicza podporządkowane NKWD. Żołnierz przekazuje zatrzymanego swemu przełożoneu - czyli oficerowi NKWD... Gdyby przyjąć wariant 2 to Kloss byłby agentem wywiadu cywilnego - NKWD. Niewiele pomaga prawdziwy Kloss. Jego sprawa mogła byc prowadzona zarówno przez GRU jak i NKWD. Co więcej. Złapano go na Litwie (po jej 'wyzwoleniu' w 1940 -> a zatem został na 99% aresztowany przez NKWD. Kolejny problem - status Klossa w ramach wywadu radzieckiego. Jak wszyscy wiedzą, Kloss przeszedł specjalistyczne szkolenie w specjalnym ośrodku (strzelanie, nauka walk wręcz, szyfrowanie itp, itd). Ale nie był obywatelem ZSRR. Więc, mimo kursu nie mógł raczej zostać oficerem służb / armii tego kraju. Nie był też jednak informatorem. Skłaniam się do opini, że był AGENTEM. Bardzo cennym. Ale zawsze to Agent a nie Oficer wywiadu. To tyle na wstępie. Co Wy na to? Pozdr PS. Wywiad polski, na który stale powołuje się Kloss w tamtym okresie po prostu nie istniał. Klossa widzimy w ostatnich 2 odcinkach w polskim mundurze. Wtedy mógł zostać skierowany na kierownicze stanowisko w polskiej armii jako oficer radziecki. To była wtedy baaaardzo częsta praktyka. Tyle, że większość tych 'doradców' na czele z marszałkiem Poslki - Rokossowskim wyjechała do ZSRR po 1956 roku. ========================================================= ja jestem za tym że pracował dla TVP !!! a był wspomagany na zapleczu przez scenarzystów+cenzora ! i ta udana trójca stanowiła centrale dla Hansa !!! Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: dla kogo na prawdę pracował ? 05.02.04, 12:14 Po pierwsze nie wiadomo czy Moczulski vel Kolicki (nazwisko było inne w ksiazce a inne w TV :-) nie został obywatelem ZSRR. To, że o tym nie ma mowy o niczym wszak nie świadczy. Po drugie Kloss przedstawia sie jako "oficer polskiego wywiadu" dopiero w momencie wpadki przed Brunnerem w mieście Tolberg (wzorowanym na Kołobrzegu); w tym samym odcinku występuje jego polski zwierzchnik i dowiadujemy się, że Moczulski/Kolicki jest polskim majorem. To o tyle prawdopodobne, że armia Berlinga od października 1943 r. faktycznie miała własny wywiad (choć nieliczny i operacyjnie podporządkowany sowieckiemu), a nawet własną spadochronową jednostkę dywersyjną. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Re: dla kogo na prawdę pracował ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 14:09 Kapitanie.Kirk! Kolicki? Nie kojarze tego. Ja raczej się opieram na Klossie - komiksie. Filmu tak dobrze nie znam. W Tolbergu Kloss mówi, że "pracowałem dla nich od początku, od samego początku. Jesteś głupcem Brunner!" --> czyli dla kogo??? Major Moczulski, hmmm, no tak. Czyli jak pisałem: "Wtedy mógł zostać skierowany na kierownicze stanowisko w polskiej armii jako oficer radziecki." Oficer radzieki w polskim mundurze. Taaaak. Tylko czy Kloss był agentem czy też oficerem wywiadu... Wczoraj pożyczyłem książkę "Na wspólnym froncie, współpraca wywiadowcza Polski i ZSRR podczas II wojny światowej". I jest tam o polskiej jednostce spadochronowej. Ale jeszcze do tego nie doczytałem ;-) [póki co czytam sobie o sowieckiej agenturze w GG] Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: dla kogo na prawdę pracował ? 05.02.04, 14:22 O ile pamietam, to w filmie wymiana zdań była mniej więcej następująca: BRUNNER: "Ty szczurze [tu jeszcze kilka wyzwisk], od dawna dla nich pracujesz?" (bez sprecyzowania dla kogo) KLOSS: "Od początku, Hermannm od pierwszego dnia. Jestem oficerem polskiego wywiadu" (bez sprecyzowania jakiego wywiadu oficerem mógł być wcześniej) Pozdro ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Re: dla kogo na prawdę pracował ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 14:56 Sprawdze w domu jak jest w komiksie. A wiesz może, czy Kloss spotkał sie jakoś (w ramach walki z faszyzmem rzecz jasna) z 4-ma pancernymi i Psem? W komiksie nie ma takiego zdażenia. Ale ktoś mi mówił, że jest taka scena w serialu 4-Panc. Ale może ten gość łgał jak Szarik ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: dla kogo na prawdę pracował ? 05.02.04, 16:27 W odcinku, w którym pp. Pancerni dostają się do niewoli i mają zostać wykorzystani jako żywy cel dla przetestowania bezwirowych (łożyskowanych) pocisków kumulacyjnych, w ucieczce pomaga im niemiecki oficer Abwehry wchodzący w skład komisji, który mówi doskonale po polsku. Nie jest wprawdzie powiedziane wprost kto to, ale... ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
patmate Re: dla kogo na prawdę pracował ? 06.02.04, 02:08 kapitan.kirk napisał: > W odcinku, w którym pp. Pancerni dostają się do niewoli i mają zostać > wykorzystani jako żywy cel dla przetestowania bezwirowych (łożyskowanych) > pocisków kumulacyjnych, w ucieczce pomaga im niemiecki oficer Abwehry wchodzący > > w skład komisji, który mówi doskonale po polsku. Nie jest wprawdzie powiedziane > > wprost kto to, ale... ;-D ...ale cała Polska przed telewizorami to wiedziała. To serce podpowiadało :). Swoją drogą ciekawe, że Wehrmacht urządził sobie poligon doświadczalny na bezpośrednim zapleczu frontu. Właściwie Przymanowski nie doczytał, że niedaleko było do Kumersdorfu, można było wmieszać Rudego w zniszczenie jednego albo dwu Mausów, może jakiś E-100 na dokładkę :) Pozdroowka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Slav Re: dla kogo na prawdę pracował ? IP: *.is.net.pl 06.02.04, 07:30 > ...ale cała Polska przed telewizorami to wiedziała. To serce podpowiadało :). > Swoją drogą ciekawe, że Wehrmacht urządził sobie poligon doświadczalny na > bezpośrednim zapleczu frontu. Właściwie Przymanowski nie doczytał, że > niedaleko było do Kumersdorfu, można było wmieszać Rudego w zniszczenie > jednego albo dwu Mausów, może jakiś E-100 na dokładkę :) > Pozdroowka HE HE - ale byłaby jazda !!! Rudym w Mausa !!! Oczywiście pół Polski by uwierzyło !!! Najlepiej jednego -tego bez wieży - zniszczyć na długim dystansie celnym ogniem czołgowego Diegtiariowa 7.62mm, a drugiego zdobyć dzięki sprytnej akcji Gustlika, i Szarika z Honoratą zrzuconych na spadochronie. Jak wiemy taki Maus był przystosowany do pokonywania rzek po dnie i wtedy Tomuś Czereśniak nie musiałby się męczyć taki kawał do naszych (3 czerwone serie, etc...) Albo chłopaki pojechałyby w drugą stronę i serial by się wcześniej skończył. W ostatnim odcinku goniliby po Berlinie Mausem za Adolfem :O))) Ufff, głupoty wypisuję na poważnym forum, wiem. Ale dziś PIĄTEK i WEEKEND !!!! A na poważnie: E-100 to zdaje się był jeszcze wtedy "w proszku". Poprawcie mnie jeśli się mylę. Odpowiedz Link Zgłoś
adrzewoj W eposie "4p& p" 06.02.04, 08:07 Tylko nie pamiętam, czy w serialu, czy w wersji książkowej (którą czytywałem jako dziecię) podany jest kryptonim owego agenta z niemieckiego poligonu, który nie pozostawia wątpliwości (J-23). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Slav Re: W eposie Řp& p" IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 08:50 W xsiążce na 100%. Film - nie pamiętam. Kultowa z mojego dzieciństwa. Jak Olgierda zabili to płakałem.... I najbardziej nie lubiałem odcinka/fragmentu jak chłopaki chcieli Rudym "z marszu" wyzwolić Wawę zdobywając most no i ich puknęli (chyba?) z Pak- A tomy poginęły mi przy różnych przeprowadzkach... Ktoś to wznawia jeszcze ??? Kupiłbym za każdą cenę.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pzl Kupiłbym za każdą cenę.... IP: 213.77.80.* 06.02.04, 10:44 Zobacz na Allegro tam do kupienia jest kilka wydan do wybory do koloru. Przykładowe 2 linki onet.allegro.pl/show_item.php?item=20779113 onet.allegro.pl/show_item.php?item=20636247 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Więcej rozważań o Klossie i 4p& p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 10:04 Czołem! A jak się w zasadzie nazywa Kloss? Janek czy Staszek? Staszek pojawia się pierwsze (komiks pt. "Agent J-23" - dokładnie na 3-ciej stronie). Kolejna sprawa. J-23 przez znakomitą większość czasu miał stopień Oberleutnanta czyli porucznika. A tytuł jest „Kapitan Kloss”. Awans na Hauptmanna otrzymuje dopiero w 14-stym odcinku „Żelazny krzyż”. [z 20-tu; co ciekawe, Kloss komiksowy nie kończy sie akcją w Szwajcarii. Prawie calkowicie udaną, bo Brunner ucieka. Serial kończy się chyba na Gruppenfurerze Wolfie.] Dla kogo w końcu pracuje Kloss? Przyjzałem się dokłaadnie komiksowi. W pierwszym zeszycie został zwerbowany (a w zasadzie to sam się zgłosił) przez pułkownika „radzieckiego kontrwywiadu”. Mundur ma wojskowego... W tym samym tez odcinku, pułkownik po otrzymaniu depeszy od AGENTA J-23 mówi: „Doskonale, to nasz najlepszy agent”. A zatem pracuje dla sowietów! Ale... W „Akcji Liść Dębu” Kloss ma do pomocy klasyczną siatkę – współpracowników i agentów GRU / NKWD (m.in. Thomala a ten jako łączniczkę wykorzystuje Polkę – Jankę, oraz Weissa). Po raz pierwszy pojawiają się Polacy – żołnierze. Jest to oddział spadochroniarzy (por. Kożuch). W następnym zeszycie Kloss współpracuje już tylko z polskimi siłami. Łączność zapewnia mu specjalnie przysłany radiotelegrafista (Kosek). W tym też odcinku (Oblężenie) pada ta sławna wymiana zdań: [Brunner] „Przegrałeś Kloss! Myślałeś, że uda ci się mnie przechytrzyć, ty zdrajco! Od kiedy im służysz? [Kloss] „Od początku, Brunner. Jestem oficerem polskiego wywiadu. Byłeś zawsze durniem, Brunner...” W tym też odcinku Kloss okazuje się być Jankiem... Czyli dalej nic nie wiem. Tyle że podałem garść szczegółów. Pozdr PS. Jeszcze ciekawostka co do 4-panc. Jak dla mnie, to oni już w trzecim odcinku powinni zostać aresztowani i rozstrzelani (a przynajmniej do karnego batalionu) za dezercję. Jeżdżą sobie tym czołgiem gdzie im się żywnie podoba. Sporadycznie tylko operują w ramach jakiejś zwartej jednostki. Choćby batalionu. Sami są sobie sterem, żeglarzem, okrętem. A im bliżej Berlina tym gorzej. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
adrzewoj To istotnie dziwne 06.02.04, 11:26 Gość portalu: kpt. Żbik napisał: > PS. Jeszcze ciekawostka co do 4-panc. Jak dla mnie, to oni już w trzecim > odcinku powinni zostać aresztowani i rozstrzelani (a przynajmniej do karnego > batalionu) za dezercję. Jeżdżą sobie tym czołgiem gdzie im się żywnie podoba. > Sporadycznie tylko operują w ramach jakiejś zwartej jednostki. Choćby > batalionu. Sami są sobie sterem, żeglarzem, okrętem. A im bliżej Berlina tym > gorzej. ;-) Co prawda wciąż "gonią brygadę"... I są w stałym kontakcie z jej(?) dowódcą. Z tego, co pamiętam, to w książce nie występuje w ogóle postać Olgierda. Tutaj zagadka: Jak w wersji książkowej nazywa się pierwszy dowódca załogi "Rudego"? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Olgierd - był w książce! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 12:22 Książka Przymanowskiego została napisana PO nakręceniu filmu i jest jemu wierna w każdym detalu! Zreszta w kasiążce sa fotosy z filmu. No i tym samym Olgierd oczywiście był. Jak nie zapomnie, to sprawdze w domu [bo książkę mam ;- ) ] Odpowiedz Link Zgłoś
adrzewoj W mojej nie bylo Olgierda 06.02.04, 13:28 Pierwszy dowódca czołgu nazywał sie Wasyl Semen. Książki nie mam pod ręką, ale takich głupot chyba bym nie wymyślił? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Re: W mojej nie bylo Olgierda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 13:35 Jak napisałem: "Jak nie zapomnie, to sprawdze w domu [bo książkę mam ;-)" Ale juz coś czuje, że to Ty masz rację. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: W mojej nie bylo Olgierda 06.02.04, 13:45 adrzewoj napisał: > Pierwszy dowódca czołgu nazywał sie Wasyl Semen. > Książki nie mam pod ręką, ale takich głupot chyba bym nie wymyślił? Brawo!! Tak właśnie było. W książce był on zresztą czystej krwi Rosjaninem bez żadnych polskich korzeni, które dorobiono mu dopiero w filmie. Nb. wbrew jednej z sąsiednich opinii, serial powstał w kilka lat po książce. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zmęczon Re: W mojej nie bylo Olgierda IP: *.daminet.pl / 82.139.13.* 07.02.04, 13:48 kapitan.kirk napisał: > adrzewoj napisał: > > > Pierwszy dowódca czołgu nazywał sie Wasyl Semen. > > Książki nie mam pod ręką, ale takich głupot chyba bym nie wymyślił? > > Brawo!! Tak właśnie było. W książce był on zresztą czystej krwi Rosjaninem bez > żadnych polskich korzeni, które dorobiono mu dopiero w filmie. Nb. wbrew jednej > > z sąsiednich opinii, serial powstał w kilka lat po książce. > Pozdro Nie tak prosto. Najpierw było pół książki. Tzn od początku do chwili gdy oberwali w Warszawie. Na podstawie tej książki powstał serial który miał taka oglądalność, że po prostu ktos postanowił reanimować i czołg i załogę i kręcić dalej. Przymanowski na miejscu pisał scenariusze dalszych odcinków. Podobno przy tym nieźle tankował z resztą ekipy, więc i prawdopodobieństwo akcji uległo dalszemu zmniejszeniu. Później przerobił scenariusz na dalszy ciąg książki. Odpowiedz Link Zgłoś
adrzewoj raczej 20.02.04, 12:29 Gość portalu: zmęczon napisał(a): > Nie tak prosto. Najpierw było pół książki. Tzn od początku do chwili gdy > oberwali w Warszawie. Nie wiem, jak książka, ale pierwszym punktem zakończenia serialu była nie Warszawa, ale Gdańsk. Janek wrócił do domu, wicie-rozumicie, teraz już na wieki w Polsce, odnalazł ojca... Jak można było zostawić bohaterów w szpitalu? Albo w płonącym czołgu??? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Wasyl Symen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 12:41 Tak, oczywiście! Dałem klasycznie ciała. Przyznaje się. Oczyeiście w ksiązce nie ma Olgierda, a jest Wasyl Symen. Na usprawiedliwienie dodam: 1. książke czytałem dawno, 2. książka jest tak beznadziejna w porównaniu do filmu, że nie przebrnąłem daleko 3. zapamiętałem ilustacje do neij (a dokładnie fotosy) - z filmu! Wśród nich jest Olgierd (w polskim mundurze!) i to mnie zmyliło! pozdr i przepraszam, wszyskich, których wproaadziąłm w błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Więcej rozważań o Klossie i 4p& p 06.02.04, 13:41 Ech koledzy, widze poważne braki w wykształceniu klasycznym :-D > A jak się w zasadzie nazywa Kloss? Janek czy Staszek? Staszek pojawia się > pierwsze (komiks pt. "Agent J-23" - dokładnie na 3-ciej stronie). Tak jak mówiłem, Kloss ma oryginalnie na imię Stanisław. Jankiem nazywają go w trakcie filmu współpracownicy z konspiracji, którzy oczywiście nie mogą znać jego prawdziwego imienia, więc - jak się można - spolszczają imię "Hans". > Kolejna sprawa. J-23 przez znakomitą większość czasu miał stopień > Oberleutnanta czyli porucznika. A tytuł jest „Kapitan Kloss”. Awans > na > Hauptmanna otrzymuje dopiero w 14-stym odcinku „Żelazny krzyż”. [z > 20-tu; Tytuł zawsze brzmiał "Stawka większa niż życie" - określenie "Kapitan Kloss" zakorzeniło się natomiast w mowie potocznej, zapewne pod wpływem komiksu. > co > ciekawe, Kloss komiksowy nie kończy sie akcją w Szwajcarii. Prawie calkowicie > udaną, bo Brunner ucieka. Serial kończy się chyba na Gruppenfurerze Wolfie.] Nawet na pewno :-) > Dla kogo w końcu pracuje Kloss? Przyjzałem się dokłaadnie komiksowi. W > pierwszym zeszycie został zwerbowany (a w zasadzie to sam się zgłosił) przez > pułkownika „radzieckiego kontrwywiadu”. Mundur ma wojskowego... W t > ym samym > tez odcinku, pułkownik po otrzymaniu depeszy od AGENTA J-23 mówi: „Doskon > ale, > to nasz najlepszy agent”. A zatem pracuje dla sowietów! Oczywiście, przynajmniej przez pierwsze lata licząc od 1941 r., bo przecież wówczas nie było jeszcze berlingowskiego WP, którego wywiad (początkowo zresztą nader cherlawy) powołano dopiero w październiku 1943 r. > Ale... > > W „Akcji Liść Dębu” Kloss ma do pomocy klasyczną siatkę – wsp > ółpracowników i > agentów GRU / NKWD (m.in. Thomala a ten jako łączniczkę wykorzystuje Polkę R > 11; > Jankę, oraz Weissa). Po raz pierwszy pojawiają się Polacy – żołnierze. Je > st to > oddział spadochroniarzy (por. Kożuch). To juz jest praktycznie koniec wojny - kwiecień 1945 r. Akcja polskich "berlingowskich" spadochroniarzy była wówczas teoretycznie możliwa, choć w praktyce od końca 1944 r. wiekszość spadochroniarzy z batalionu "Czwartaków" służyło na tyłach do ochrony rządu i innych wysokich funkcjonariuszy, a za frontem zrzucano z reguły tylko kilkuosobowe grupy łącznościowo-dywersyjne. > W następnym zeszycie Kloss współpracuje już tylko z polskimi siłami. Łączność > zapewnia mu specjalnie przysłany radiotelegrafista (Kosek). W tym też odcinku > (Oblężenie) pada ta sławna wymiana zdań: > [Brunner] „Przegrałeś Kloss! Myślałeś, że uda ci się mnie przechytrzyć, t > y > zdrajco! Od kiedy im służysz? > [Kloss] „Od początku, Brunner. Jestem oficerem polskiego wywiadu. Byłeś z > awsze > durniem, Brunner...” Co ciekawe, w serialu oba te wymienione odcinki następują w odwrotnej kolejności. > PS. Jeszcze ciekawostka co do 4-panc. Jak dla mnie, to oni już w trzecim > odcinku powinni zostać aresztowani i rozstrzelani (a przynajmniej do karnego > batalionu) za dezercję. Jeżdżą sobie tym czołgiem gdzie im się żywnie podoba. > Sporadycznie tylko operują w ramach jakiejś zwartej jednostki. Choćby > batalionu. Sami są sobie sterem, żeglarzem, okrętem. A im bliżej Berlina tym > gorzej. ;-) Numer taktyczny (102) i kilka wypowiedzi w trakcie serialu (m.in. w trakcie bitwy pod Studziankami) wskazują, że "Rudy" wchodził w skład plutonu dowodzenia 1 BPanc., działał więc z natury samodzielnie i do specjalnych misji, a nie w ramach batalionów. Ukłony ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Im więcej wiem tym mniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 14:27 Witaj! > Tak jak mówiłem, Kloss ma oryginalnie na imię Stanisław. Jankiem nazywają go w > trakcie filmu współpracownicy z konspiracji, którzy oczywiście nie mogą znać > jego prawdziwego imienia, więc - jak się można - spolszczają imię "Hans". Słusznie. > Tytuł zawsze brzmiał "Stawka większa niż życie" - określenie "Kapitan Kloss" > zakorzeniło się natomiast w mowie potocznej, zapewne pod wpływem komiksu. Tak. Mqasz racje. Tym bardziej, że komiks powstał po nakręceniu filmu ( na 100%) gdyż rysownik (Wiśniewski) graficzbie przedstawiał Klossa na podstawie portretu Mikulskiego (aktora). Ciekawe czemu nie Kloss nie nosił krzyża z liśćmi dębu (sam Furer go dekorował jak zapewnia komiks)?? > Oczywiście, przynajmniej przez pierwsze lata licząc od 1941 r., bo przecież > wówczas nie było jeszcze berlingowskiego WP, którego wywiad (początkowo > zresztą nader cherlawy) powołano dopiero w październiku 1943 r. No właśnie. Dlaczego kierownictwo wywiadu GRU czy NKWD miałoby odstąpić Polakom J-23?? Z jakiej racji? Jak ten "cherlawy wywiad" (nastawiony na analizę informacji a w zasadzie na budowanie swoich kadr dla powojennej Polski) miałby prowadzić takiego agenta? Byłoby to technicznie niewykonalne. Zatem, nic nie przemawia za tym, by Kloss miał być polskim agentem. (2) Dochodzę do wniosku, że po prostu po wojnie skierowano go służbowo do pracy w polskim wywiadzie. Dostał majora LWP (1). Tyle, że nadal pozostał agentem J- 23. I Centrala, też nie zmieniła swej siedziby. Pytanie tylko, co po odwilży Gomułki się z nim działo ;-) Ale to juz raczej historia dla Zulu. Przypis: (1). Przecież Kloss wogle nie służył w wojsku! Poza Abherą oczywiście ;-) (2). Mieszją tu tylko polscy spadochroniarze. No cóz, był żołnierzem. Wykonywał rozkazy. Tym razem kazano mu współpracowac z Polakami (na pewno się ucieszył zresztą), a gdyby byli to antyfaszyści Ulbrichta tez by z nimi wspaniale współdziałał. A to że Kloss maniakalnie wierzył, że pracuje dla polskiegow wywiadu... No cóż, nie on jeden mógł pracować pod obca flagą. :-) PS. Dzięki za wytykanie braków w klasycznej edukacji. :P Człowiek uczy sie całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asimo2 Re: Im więcej wiem tym mniej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 14:46 jest tylko jedno wytłumaczenie stwierdzenia klossa, że od początku pracował dla polaków - on po prostu pracował przed wojną dla wywiadu II RP w czsie wojny poszedł na współprace z sowietami zatajając swoją przeszłość - co o takiej mozliwości sądzicie??? ps książkę czytałem jakies 20 lat temu więc wiek klossa przed wojną może nie pasaować do pracy w wywiadzie ale... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Re: Im więcej wiem tym mniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 15:02 Nie ma szans. Gdyby współpracował z II Oddziałem SG WP to by go Niemcy rozstrzelali zanim uciekł im z Koningsberga do ZSRR. Abhwera przejała akta współpracowników i informatorów poslkiego wywiadu zarówno z Placówki "obsługującej" Gdańsk, jak i referatu "Zachód". Zatem nie ma szans... Bo współpracować z wywiadem mógł - na zasadzie bycia informatorem... Ale to w żadnym razie nie uprawomacnia twierdzenia, że "pracował dla Polaków", bo akcja się dzieje po wrześniu. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
por_chwiej Czy to nie jest dranstwo ze dokumenty 06.02.04, 18:38 wywiadu wpadly w rece Abwehry?! Dowodce tej placowki i jego zastepcow powinno sie rozstrzelac o ile Niemcy tego nie zrobili!! Dran, na takim stanowisku nie potrafil nawet zniszczyc dokumentow!!!!!!!!!!!!!!!! A moze tam mial szpiegow niemieckich ktorzy uniemozliwili zniszczenie?! Odpowiedz Link Zgłoś
patmate Re: Czy to nie jest dranstwo ze dokumenty 06.02.04, 18:49 Właśnie to była największa wpadka naszego wywiadu w 1939. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Fort Legionów - wtopa na maxa, ale... IP: 62.233.173.* 06.02.04, 19:00 Fakt, że dokumenty te wpadły w ręce Niemców (przypomne: akta osobowe współpracowników polskiego wywiadu) pozwolił im paradoksalnie przetrwać wojnę! Gdyby zostały zniszczone dziś nie moglibyśmy z nich korzytstać. A tak wpadły w ręce Niemców a potem Rosjan. I wróciły do nas. Koszt: likwidacja (fizyczna) współpracowników - rozstrzelano około 100 osób. No i blamaż nie do ogarnięcia... Pozdr PS. A Czesi wywieźli archiwum do Londynu. I też przetrwało wojnę... Odpowiedz Link Zgłoś
por_chwiej Re: Fort Legionów - wtopa na maxa, ale... 08.02.04, 03:15 Ja juz nie wiem czy lepiej te akta bylo dac Niemcom czy wywiesc do Londynu....przeciez zawiezlismy im zloto i juz go nikt nie ogladal. Co ty mowisz, ze ci pracownicy wywiadu przetrwali wojne? Niemcy ich trzymali przy zyciu? Dlaczego te dokumnety wpadly w rece wroga? Kto byl dowodca tej placowki? I co sie z ta osoba stalo? Odpowiedz Link Zgłoś
patmate Re: Fort Legionów - wtopa na maxa, ale... 08.02.04, 17:42 Co do złota: wylądowało w Kanadzie , po wojnie zwrócono PRL-owi, ale po potrąceniu kosztów prowadzenia wojny przez Polskie Siły Zbrojne do momentu cofnięcia uznania rządu londyńskiego przez brytyjczyków. Pozdroowka Odpowiedz Link Zgłoś
mac.card Nie agenci przetrwali, tylko dokumenty :-) 08.02.04, 18:05 por_chwiej napisał: > Ja juz nie wiem czy lepiej te akta bylo dac Niemcom czy wywiesc do > Londynu....przeciez zawiezlismy im zloto i juz go nikt nie ogladal. > > Co ty mowisz, ze ci pracownicy wywiadu przetrwali wojne? Niemcy ich trzymali > przy zyciu? Dlaczego te dokumnety wpadly w rece wroga? Kto byl dowodca tej > placowki? I co sie z ta osoba stalo? Chodziło o przetrwanie dokumentów. Gdyby zostały zniszczone (co powinno nastapić) to już nikt by ich dzisiaj nie ogladał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Fort Legionów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 10:43 Akta wywiadu Czechosłowackiego zostały bezpiecznie przewiezione do Anglii. Tym samym: 1) uratowano agenturę, 2) możliwe było odtworzenie siatek i uzyskiwanie tą drogą informacji o wspólnym wrogu - III Rzeszy. Nauczona tym doświadczeniem Abhwera stworzyła specjalny zespół ds. poszukiwań i przejęcia polskich akt. Podążał on zaraz za frontem. Jego dowódcą był kapitan Bulang. Zespół ten tworzyło kilka grup operacyjnych - po zajęciu Warszawy skierowały one swe kroki do siedzib Oddziału II. We wszystkich budynkach znajdowali puste szafy pancerne. Centrala polskiego wywiadu świeciła pustkami. Niemcy znaleźli jedynie niemieckie książki telefoniczne i oficjalne wydawnictwa Wehrmachtu. Akta prawidłowo ewakuowano z siedzib wywiadu. Przeniesiono je do pomieszczeń Naczelnego Dowództwa. Ktoś w panującym tam chaosie bał się podjąć decyzji o zniszczeniu akt i kazał je 'ukryć' w bezpiecznym miejscu. No i przewieziono akta do Fortu Legionów. Była to stara składnica akt wojskowych. Oczywiście jedna z grup operacyjnych Abhwery się tam natychmiast udała. W ręce Niemców wpadło: * akta współpracowników polskiego wywiadu w III Rzeszy ( m.in. akta attachatów, akta bydgoskiej Ekspozytury. Łącznie wyjechało 6 samochodów ciężarowych zapakowanych dokumentami). Po rozpracowaniu danych zostali w dużej części skazani na kary śmierci / obozu koncentracyjnego. Gestapo aresztowało ponad 100 osób. * akta współpracowników polskiego wywiadu w ZSRR - większość została przewerbowana szantażem. Akta trafiły do niemieckiego Centralnego Archiwum Wojskowego w Poczdamie do filii w Gdańsku-Oliwie. W 1945 zostały przejęte przez ZSRR. Po wojnie przekazano ich część (głownie akta Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych Polsce). 1964 do Polski wróciła dalsza część archiwów. Dokumenty te znajdują się w CA MSW oraz CAW. W archiwach rosyjskich nadal jest mnóstwo dokumentów dotyczących polkich opercji wywiadowczych przeciw ZSRR. Stan amatorstwa polskiego wywiadu obrazuje taki przykład. Do konsulatu RP w Stettinie przysłano specjalny materiał służący do alarmowego palenia akt. Należało podpalić lont, a po chwili z dokumentów miało nic nie zostać. I gdy wybiła chwila palenie akt konsul podpalił lont i... zapaliła się tapeta i firanka. Książka szyfrów i inne papiery pozostały nienaruszone. Pożar jednak szybko się rozprzestrzeniał. Konsul ledwo zebrał ściśle tajne dokumenty gdy nadjechała straż pożarna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Re: dla kogo na prawdę pracował ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 14:02 Gość portalu: gaduła napisał(a): > ========================================================= > ja jestem za tym że pracował dla TVP !!! > a był wspomagany na zapleczu przez scenarzystów+cenzora ! > i ta udana trójca stanowiła centrale dla Hansa !!! No. To się inetelektualnie popisałeś. Nikt chyba na tym forum by nie wpadł na to! Jesteś objawionym geniuszem. Mamusia musi być z ciebie dumna. Odpowiedz Link Zgłoś
patmate Re: Kloss - dla kogo na prawdę pracował? 06.02.04, 18:54 Pierwsze było sześć odcinków Teatru Telewizji i były tak popularne, że postanowiono nakrecić serial telewizyjny. Potem powstały komiksy i książki. Serial był wyświetlany w Szwecji. Spiegel opublikował zdjęcie Klossa w mundurze Wehrmachtu z podpisem: "takim go kochały polskie kobiety". Pozdroowka Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 dlaczego GRU? 09.02.04, 16:09 niestety z powodu tajemniczej utraty większości materiałów źródłowych nie mogę w sposób konstruktywny włączyć się do dyskusji i pozostaje mi tylko śledzenie z zapartym tchem jej przebiegu. Mam pytanie. Czy podejrzenie o współpracę z GRU wynika z tego, że GRU miało monopol na wywiad ofensywny, czy z tego, że GRU miało monopol na wywiad wojskowy? Bo gdzieniegdzie spotyka się informację, że część radzieckich szpiegów pracowała w NKWD, zob. abomb.physics.lsa.umich.edu/214/other/handouts/chr_spy.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Re: dlaczego GRU? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 16:26 > "niestety z powodu tajemniczej utraty większości materiałów źródłowych nie > mogę w sposób konstruktywny włączyć się do dyskusji" - moze ta tajemnicza utrata materiałów nie jest przypadkowa i ktoś za tym stoi? ;-)) Podejrzewam Klossa o współprace z GRU z następijących powodów: 1). GRU to był (i jest) wywiad wojskowy. I skoro Kloss został zwerbowany przez człowieka w mundurze wojskowego to znaczy, że przez GRU. [opieram sią na komiksie, który z róznych przyczyn lepiej znam]. NKWD nie miala prawa werbować agentów wśród oficerów GRU. [ale wśród żołnirzy jak najbardziej]. 2). GRU miał (ma) bardzo rozbudowaną strukturę. Kloss mógł zostać zwerbowany przez oficera GRU jednej z armii wchodzących w skład Białoruskiego Okręgu Wojskowego. Każdy okręg prowadził wywiad ukierunkowany na teren swego sasiada (Kloss uciekł z Koningsbergu - więc najbliżej miał do Biał. OW.). 3. Kloss sam sie dał zwerbować, tj. uciekł z obozu i po przekroczeniu granicy wpław oddał się natychmiast w ręce Rosjan. I kazał zaprowadzić do dowódcy. pozdr Nie pamiętam jak jest w filmie, ale w komiksie jest tak, że cała seria mogłaby sie skończyć na pierwszym odcinku. Kloss zostaje w nim bowiem zdemaskowany jako sobowtór. Pozoruje swoją śmierć i ucieka do Rosjan. Pod koniec komiksu na nowo zostaje podesłany Nimemcom. Ci ponownie mu postanawiają zaufać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ED Re: dlaczego GRU? IP: 195.117.68.* 09.02.04, 18:05 PANOWIE rola KLOSA składa sie z opowiadan kilku agentów z2 W.Ś. i dla kogo pracowali jest trudno powiedzieć . pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Jakich opowiadań? Jakich agentów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 18:11 Możesz rozwinąć swoją myśl? Bo niewiele rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
eta Re: dlaczego GRU? 20.02.04, 12:03 1. fakt, że oficer przesłuchujący był w mundurze wojskowym o niczym nie świadczy, bezpieczniacy tez łazili w mundurach na moje jest agentem NKWD/NKGB, jeżeli został zatrzymany przy przekraczaniu granicy, to trafiił na pograniczników, a to jeden z pionów NKWD (tak jak póżniej KGB i teraz FSB). Siłą rzeczy trafił najpierw do nich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Re: dlaczego GRU? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.04, 21:00 Jak pisałem w pierwszym poście: Z drugiej jednak strony przyszły Kloss został zatrzymany po przepłynięciu Bugu przez radzieckiego żołnierza. A na granicy stały Wojska Ochrony Pogranicza podporządkowane NKWD. Żołnierz przekazuje zatrzymanego swemu przełożoneu - czyli oficerowi NKWD... Gdyby przyjąć wariant 2 to Kloss byłby agentem wywiadu cywilnego - NKWD. > na moje jest agentem NKWD/NKGB, jeżeli został zatrzymany przy przekraczaniu > granicy, to trafiił na pograniczników, a to jeden z pionów NKWD (tak jak > póżniej KGB i teraz FSB). Siłą rzeczy trafił najpierw do nich No tak. Ale w takim razie komu konkretnie podlegał? Jakiemu Zarządowi? Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: axx Re: Kloss - dla kogo na prawdę pracował? IP: 207.191.236.* 09.02.04, 18:57 Oczywiscie , zadnych polskich agentow nie bylo. Zostali dokladnie wylapani no i oczywiscie straceni. W 1939 roku na skutek niedbalstwa swoich szefow w pospiechu opuszczajacych Polske. Teczki nie zostaly zniszczone (Legionowo) a niemcy je przejeli i zrobili natychmiastowy uzytek. Spawa ta do dzisiaj jest dyskretnie przemilczywana. A sprawa nowych teczek Macierewicza trwa do dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ED Re: Kloss - dla kogo na prawdę pracował? IP: 195.117.68.* 09.02.04, 19:30 WSPOMNIENIA KILKU agentów dało nam jedna postać KLOSA .KLOS jest fikcją literacka, rzeczywiscie nie było takiego agenta. TAKA jest prawda wiecej nie moge powiedzieć . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpt. Żbik Kilku agentów - a może żadnego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 10:37 Jak na mój gust w s z y t s k o w Klossie jest czytsą fikcją. Nie jest to żadna zbeletryzwoana czy podkolorowana nawet wersja prawdziwych przygód jakiś agentów. Żadne tam wspomnienia kliku agentów. Film to po prostu bajka, dzijąca się w czasie II wojny na tle autentycznych wydarzeń. I tyle. Jest upozorowana na relane akcje. Nie ma to zresztą znaczenia, bo Kloss jest postacią kultową i tyle! :-) Odpowiedz Link Zgłoś