Dodaj do ulubionych

dr. Franciszek Witaszek

27.03.10, 20:14

www.nil.org.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2009/n200901/n20090119

Substancje chorobotwórcze, podawane wytypowanym Niemcom, miały cechy
pozwalające na zachowanie konspiracji. Nie wywoływały
natychmiastowego zatrucia, ale działały z dużym opóźnieniem,
dokonując w organizmach powolnego spustoszenia, które kończyło się
zawsze śmiercią. Jeden z tych środków - pisze Tycner - powodował,
nawet po jednorazowej dawce, powolne, ale nieodwracalne zniszczenie
śledziony lub nerek i zgon. Działanie drugiego środka wycelowane
było w serce. Doprowadzał on po pewnym czasie do nagłego
zaprzestania czynności układu krążenia


mało znana jest ta osoba jak i działalnosc i metody tej grupy
Obserwuj wątek
    • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 30.03.10, 17:29
      Po pierwsze - to to co napisał Henryk Tycner jest KŁAMSTWEM. Po
      drugie t- RSHA (zobacz w Google) napisali, że Poznański Oddział
      Odwetu pod wodzą kapitana cz.w. (czasów wojny) dr-a Franciszka
      Witaszka był "najbardziej zakonspirowaną organizacją w Europie". I
      dlatego bez "wróżki" nie odtworzy się co oni robili. Wg
      Tycnera "uśmiercili pięciu oficerów wywiadu - Abwehry - tyle, że
      również w archiwach niemieckich nie ma o nich wzmianki.
      Więcej informacji jest w: >historycy.org>Organizacja dr Franciszka
      Witaszka, "Śladem naszych publikacji - Wąglikiem w
      morderców". "dws.org.pl - Zobacz temat - Re:Witaszkowcy"
      i "Wikipedia". Najlepiej tam wejść przez Google - "Franciszek
      Witaszek". Można przeczytać książkę Jerzego
      Korczaka: "Konspiratorzy i zdrajca".
      Życzę miłej lektury".
      • browiec1 Re: dr. Franciszek Witaszek 01.04.10, 23:02
        Co do wzmanek u Niemcow to jesli ktos sie przekrecil z powodu
        choroby nie ma sie dziwic brakom w meldunkach. A skad sie choroba
        wziela to inna kwestia.
      • wladca_pierscienii Re: dr. Franciszek Witaszek 02.04.10, 14:52
        jolantamaryja napisała:

        > Po pierwsze - to to co napisał Henryk Tycner jest KŁAMSTWEM.

        ale konkretnie CO ?!?!?


        > Po
        > drugie t- RSHA (zobacz w Google) napisali, że Poznański Oddział
        > Odwetu pod wodzą kapitana cz.w. (czasów wojny) dr-a Franciszka
        > Witaszka był "najbardziej zakonspirowaną organizacją w Europie". I
        > dlatego bez "wróżki" nie odtworzy się co oni robili.

        kwestia tego ilu konspiratorów przeżyło wojnę i terror stalinowski

        > Wg
        > Tycnera "uśmiercili pięciu oficerów wywiadu - Abwehry - tyle, że
        > również w archiwach niemieckich nie ma o nich wzmianki.

        1) co znaczy "również" ???

        2) przecież niewiele archiwów Abwehry i Gestapo
        przetrwało wojnę
        • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 09.04.10, 17:09
          Henryk Tycner ps. Karol Ner napisał
          w Dookoła Świata nr 43 z 28.10.1962
          w Ogniu w ampułkach na str 20
          "W tej chwili trudno stwierdzić, które z zakonspirowanych
          laboratoriów powstało pierwsze. Było to prawdopodobnie laboratorium
          u rodziny Górznych przy ul. Kwiatowej. Przeprowadzone w czasie
          okupacji badania i doświadczenia doprowadziły dr Witaszka do
          wynalezienia kilku środków nie wywołujących objawów zatrucia, ale
          dokonujących w organiżmie powolnego spustoszenia, które kończyło
          się zawsze śmiercią."
          W tym cytacie są dwa poważne błędy:
          1. - że u państwa Górznych przy ul. Kwiatowej było laboratorium
          2. - że dr Witaszek prowadził badania i doświadczenia i był
          wynalazcą nowych środków śmiercionośnych.
          ad. 1 Rodzice Soni Górznej byli małżeństwem mieszanym. On był
          Polakiem a ona rodowitą Niemką. Po wkroczeniu Niemców w 1939r pani
          Górzna otrzymała obywatelstwo niemieckie a swojego syna zapisała do
          Hitlerjugend. Jest zatem rzeczą niemożliwą aby w mieszkaniu gdzie
          stale bywali Niemcy, moglo być tajne, konspiracyjne polskie
          laboratorium. Tycner pewnie nie wiedział jakie oprzyrządowanie i
          zaplecze potrzebne jest do laboratorium mikrobiologicznego. Po
          aresztowaniach gestapo nigdzie nie znalazlo nawet mikroskopu. Pani
          Górzna tak dalece czuła się Niemką, że przed wkroczeniem Rosjan
          wraz z synem uciekła do Niemiec nie czekając na powrót męża i córki
          z obozów koncentracyjnych.
          ad. 2 - Witaszek jako jeden z około 10 polskich lekarzy w
          Poznaniu leczących Polaków (niemieckim lekarzom nie wolno było
          leczyć Polaków) miał tylu pacjentów, że nie mógł poświęcić
          odpowiedniaj ilości czasu na żmudne badania mikrobiologiczne, które
          doprowadziłyby do wynalazków. Jeżeli Związek Odwetu stosował
          jakieś trucizny to musiały to być gotowe preparaty wyprodukowane w
          fabrykach niemieckich. Przed wojną dr Witaszek wraz z prof.
          Harłampowicz w laboratoriach Uniwersytetu Poznańskiego przez 5 lat
          prowadzili badania nad konserwacją owoców i warzyw.
          • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 10.04.10, 08:08
            ciekawe i nigdzie dotychczas nie publikowane informacje o
            specyficznych warunkach walki konspiracyjnej w Wielkopolsce podaje
            Tomasz Grzelak w artykule "Ciężkostrawni" - Konspiracja w Kraju
            Warty w MILITARNYM MAGAZYNIE SPECJALNYM "KOMANDOS" z marca 2010.
          • browiec1 Re: dr. Franciszek Witaszek 15.04.10, 18:06
            Tyle ze zawsze najciemniej jest pod latarnia:) A badania nad
            konserwacja zywnosci akurat tu mogly byc bardzo przydatne.
      • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 16.04.10, 14:39
        Henryk Tycner już w 1962r napisał, że przedstawiciele RSHA na
        Forcie VII w Poznaniu namawiali dr-a Franciszka Witaszka do
        współpracy nad produkcją trucizn. Mam poważne wątpliwości czy
        chodziło o trucizny. Ja jestem tego samego zdania co "browiec 1",
        że chodziło o konserwowanie żywności. Dla walczących na Wschodzie
        Niemców o wiele większe znaczenie strategiczne miała zakonserwowana
        żywność niż nowe trucizny. O tematyce badań wiedziała V Kolumna ale
        zdaniem pani prof. Harłampowicz, która była specjalistką od spraw
        przetwórstwa artykułów spożywczych, i która współpracowała z dr
        Witaszkiem nad tym wynalazkiem - dr Witaszek recepturę do produkcji
        konserwanta "miał w głowie".
        • wladca_pierscienii Re: jestem tego samego zdania co Browiec 16.04.10, 22:46
          jolantamaryja napisała:

          > Henryk Tycner już w 1962r napisał, że przedstawiciele RSHA na
          > Forcie VII w Poznaniu namawiali dr-a Franciszka Witaszka do
          > współpracy nad produkcją trucizn. Mam poważne wątpliwości czy
          > chodziło o trucizny. Ja jestem tego samego zdania co "browiec 1",
          > że chodziło o konserwowanie żywności.

          ja też jestem tego samego zdania co Browiec
          :-)))


          Browiec:
          A badania nad konserwacja zywnosci
          akurat tu mogly byc bardzo przydatne.


          to znaczy, że te przedwojenne badania mogły dać doświadczenie
          w biochemii do badań nad truciznami


          przy pracach nad truciznami z dr. Witaszkiem
          współpracował dr. Henryk Günther

          dr. Günther gdy został aresztowany prze Gestapo
          razem z innymi "witaszkowcami"
          był już ciężko chory na gruźlicę
          może i on przed wojną też prowadził jakieś badania biochemiczne ???

          > Dla walczących na Wschodzie
          > Niemców o wiele większe znaczenie strategiczne miała
          > zakonserwowana żywność niż nowe trucizny.

          polski "Clarovac" konserwował owoce i warzywa na lata

          Niemcy mieli przed wojną swój środek konserwujący: "Fitragol"
          nawet jeśli (jako gorszy) konserwował na krócej
          to i tak w warunkach wojny
          wystarczałoby, jeśli konserwował tylko na 1 rok


          > O tematyce badań wiedziała V Kolumna ale
          > zdaniem pani prof. Harłampowicz, która była specjalistką od spraw
          > przetwórstwa artykułów spożywczych, i która współpracowała z dr
          > Witaszkiem nad tym wynalazkiem - dr Witaszek recepturę do
          > produkcji konserwanta "miał w głowie".


          O tematyce badań wiedziała V Kolumna
          ha-ha-ha...

          przemysł spożywczy o tym wiedział
          :-))))

          "Clarovac" był (byłby?) ważny jako "produkcja antyimportowa"



          "produkcja antyimportowa" to też
          "Catgut Polski" pierwsze produkowane w Polsce nici chirurgiczne
          w fabryczce założonej przez Witaszka za zaoszczędzone i pożyczone
          pieniądze


          no cóż... "produkcja antyimportowa"
          to nie jest "politycznie poprawne" hasło
          ani przez 45 lat wpływów ZSRR
          ani przez ostatnie 20 lat wpływów Unii Eurogejskiej
          • browiec1 Re: jestem tego samego zdania co Browiec 18.04.10, 17:03
            No mniej wiecej o to mi szlo,a dodatkowo jesli ten doktor
            ewentualnie mial ubijac Niemcow w sposob wygladajacy na "chorobe" to
            wlasnie pewnie przez zywnosc.I tu tez byloby to przydatne-i same
            chemikalia, jak i sposob zaprawienia przekaski dla danego
            Niemieszka.Plus dobra przykrywka-ja mam raczki tutaj,tylko
            konserwuje.Niemcow od srodka:)
        • wladca_pierscienii Re: jestem tego samego zdania co Browiec -cz. 2 17.04.10, 16:40
          jolantamaryja napisała:

          > że chodziło o konserwowanie żywności.

          GDYBY gestapowcom o to chodziło
          mogli aresztować i torturować Witaszka wcześniej

          dla Gestapo Polacy byli tak samo "gatunkiem niższym"
          jak dzisiaj dla rosyjskiego FSB i GRU są Czeczeńcy



          > Dla walczących na Wschodzie
          > Niemców o wiele większe znaczenie strategiczne miała
          > zakonserwowana żywność niż nowe trucizny.


          ale dla 'specsłużb"
          które NIE WALCZŁY na froncie
          trucizny były bardzo atrakcyjne


          ciekawostka - parę tygodni temu
          telewizja doniosła (jednodniowa sensacja)
          że działaczka "Solidarności" znalazła w swojej "teczce"
          że jej znajoma miała z polecenia SB
          otruć ją środkiem powodującym atak serca


          nie pamiętam nazwy - ale chyba to był lek
          (ale powodował odwodnienie i zabużenie pracy serca)
          • bibolek1234 Re: jestem tego samego zdania co Browiec -cz. 2 17.04.10, 18:51
            W_P w kwestii formalnej w fsb a tym bardziej w gru także pracują czeczeńcy
            • wladca_pierscienii Re: jestem tego samego zdania co Browiec -cz. 2 18.04.10, 10:10
              bibolek1234 napisał:

              > W_P w kwestii formalnej w fsb a tym bardziej w gru także pracują
              > Czeczeńcy

              w kwestii formalnej: w Gestapo i Abwehrze agentami byli także Polacy
              (a niektórzy Polacy - formalnie nie będąc agenturą, za darmo ("w
              czynie społecznym") wysyłało do Gestapo donosy na swoich sąsiadów)

              co nie znaczy, że Gestapowcy przestali uważać Polaków za "podludzi"
          • wladca_pierscienii Re: co lubią służby specjalne 29.08.10, 20:34
            > ale dla 'specsłużb"
            > które NIE WALCZYŁY na froncie
            > trucizny były bardzo atrakcyjne
            >
            > ciekawostka - parę tygodni temu
            > telewizja doniosła (jednodniowa sensacja)
            > że działaczka "Solidarności" znalazła w swojej "teczce"
            > że jej znajoma miała z polecenia SB
            > otruć ją środkiem powodującym atak serca
            >
            kilka dni temu zaczął się proces 3 byłych SB-eków
            morderstwo miało nastąpić w październiku 1981 roku
            na Annie Walentynowicz
            kobieta przezyła, bo wyjechała wcześniej niż SB planowało
    • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 17.04.10, 12:54
      Oficerom RSHA nie chodziło o Clarovac. Filtragol niemiecki i obecny
      polski Claroval - opatentowany przez dr Witaszka jako "Clarovac"
      jest preparatem enzymatycznym hydrolizującym pektyny z czerwonych
      owoców na związki rozpuszczalne w wodzie. Preparaty te do dziś
      stosuje się przy produkcji mocnych win deserowych.
      ha-ha-ha
      Niemcom chodziło o środek do konserwacji artykułów spożywczych,
      który był tematem pracy habilitacyjnej Witaszka. Obrona miała
      nastąpić w październiku 1939r i wtedy miał zostać opatentowany i
      miała mu być nadana nazwa.
      Więcej szczegółów podam później.
    • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 21.04.10, 11:33
      W 1932r dr Witaszek rozpocząl pracę na Uniwersytecie Poznańskim
      jako starszy asystent. Od swojego przełożonego prof. dr Pawła
      Gantkowskiego otrzymał polecenie zbadania jakie substancje wystę
      pujące na ziarnach zbóż powodują zahamowanie lub zniszczenie
      beztlenowych bakterii gnilnych.
      Było wiadomym, że od dawna ropiejące rany leczono przykładając
      papkę ze świeżo zmiażdżonych ziaren zbóż. Także przez kilkaset lat
      w zamkach czy pałacach przechowywano paradne rzędy końskie w
      skrzyniach wypełnionych zbożem.
      • wladca_pierscienii Re: ziarna zbóż 21.04.10, 14:14
        jolantamaryja napisała:

        > Gantkowskiego otrzymał polecenie zbadania jakie substancje wystę
        > pujące na ziarnach zbóż powodują zahamowanie lub zniszczenie
        > beztlenowych bakterii gnilnych.
        > Było wiadomym, że od dawna ropiejące rany leczono przykładając
        > papkę ze świeżo zmiażdżonych ziaren zbóż.

        nie wiedziałem
        dla odmiany ja przeczytałem w książce
        "500 zagadek o dawnym Wojsku Polskim"
        że opisane w "Potopie" ugniatanie chleba z pajęczyną
        i przykładanie na ranę działało jak antybiotyk
        (czy wręcz tam byłą penicylina ?????)


        kilka dni temu w telewizji był film dokumentalny
        "Tajemnice Księgi Wyjścia"
        naukowcy jedną z "plag egipskich"
        - umarcie pierworodnych synów i pierworodnych zwierząt
        tłumaczyli tym, że na skutek zniszczenia przez szarańczę
        pól uprawnych, Egipcjanie sięgneli po zapasy zbóż
        przechowywane w glinianych garnkach
        zboże z wierzchu zawilgotniało
        od pleśni utworzyły się mykotoksyny
        niszcząco działające na wątrobę i nerki...
        • maciek_nowy Re: ziarna zbóż 21.04.10, 14:19
          wladca_pierscienii napisał:

          > że opisane w "Potopie" ugniatanie chleba z pajęczyną
          > i przykładanie na ranę działało jak antybiotyk
          > (czy wręcz tam byłą penicylina ?????)

          Dokładnie to w pleśni zbierającej się na pajęczynie.
          • marek_boa Re: ziarna zbóż 21.04.10, 17:06
            Dodaj Maćku do tego ,że tylko jeden gatunek chleba (ino ,że nie pamiętam jaki
            cholera?! Pszenny czy żytni? - chyba pszenny bo w mące żytniej często-gęsto był
            sporysz?)i to z dodatkiem śliny ludzkiej - czyli przed zagniecieniem z
            pajęczynom trzeba było ten chleb przeżuć!
            -Pozdrawiam!
    • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 21.04.10, 13:31
      Zgromadziwszy odpowiednią ilość kłosów różnych zbóż i z różnych pól
      dokonał posiewu (określenie mikrobiologicne) na sterylne podłoża w
      sterylnych naczyniach laboratoryjnych i szczelnie zamknął. Po kilku
      dniach lub tygodniach pojawiły się kolonie kultur bakteryjnych i
      grzybowych. Z tych koloni w poprzednio opisany sposób przenosił
      czyste kultury aż do uzyskania w każdym naczyniu jednej kultury.
      • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 21.04.10, 13:44
        W następnym etapie badań na sterylnych podłożach zaszczepieł
        bakterie chorobotwórcze, które po rozmnożeniu "zakażał"
        wyhodowanymi czystymi kulturami bakterii i grzybów wyhodowanymi z
        posiewów z ziaren zbożowych. Prób było kilkaset. (Dlatego takich
        badań nie można było także prowadzić w łazience państwa Górznych
        jak to napisał Tycner).
        • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 21.04.10, 13:56
          Wynik był zaskakujący. Dr Witaszek stwierdził, że tylko grzyb Mucor
          racemosus - Pleśniak groniasty - zniszczył beztlenowe bakterie
          gnilne. Baktererie te powodowały występowanie gangreny, zmian w
          płucach i jelitach oraz miazdze psującego się zęba.
          W pierwszej kolejności musiał jednak otrzymać krystaliczną
          postać Pleśniaka groniastego. I po długich pracach udało się
          Otrzymał biały proszek rozpuszczalny w wodzie posiadający te same
          właściwości co żywy Mucor racemosus.
    • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 21.04.10, 14:17
      Teraz Witaszek mógł przystąpić do współpracy z panią prof
      Harłampowicz nad wykorzystaniem roztworu z Pleśniaka groniastego do
      beztermicznej konserwacji surowych owoców i warzyw. Po dwóch latach
      przebywania w takim roztworze maliny, truskawki, jagody i inne
      miękkie owoce były jędrne, nie straciły ani barwy ani aromatu ani
      witamin (tych, które wtedy znano).
      Dr Henryk Gunther chory na grużlicę sam na sobie wypróbowywał
      roztwór z Mucor racemosus. Postęp grużlicy się zatrzymał.
      • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 21.04.10, 14:29
        W latach 1970-tych kanadyjskim naukowcom udało się otrzymać
        krystaliczną postać Pleśniaka groniastego. W latach 1980-tych na
        szeroką skalę zaczęli produkować opatrunki wysycone roztworem z
        Mucor racemosus przeznaczone dla żołnierzy jadących na front.
        Opatrunki te zapobiegały powstawaniu gangreny do czasu oczyszczenia
        rany w szpitalu.
        Kanadyjczycy nazwali to antybiotykiem a Polacy wzorując się na
        Tycnerze - trucizną.
        Dr Franciszek Witaszek po obronie pracy habilitacyjnej w
        październiku 1939r miał swój wynalazek opatentować i nadać mu nazwę
        Napewno nie był to CLAROVAC
        • wladca_pierscienii Re: dr. Franciszek Witaszek 21.04.10, 14:39
          jolantamaryja napisała:

          > W latach 1970-tych kanadyjskim naukowcom udało się otrzymać
          > krystaliczną postać Pleśniaka groniastego. (...)
          > Kanadyjczycy nazwali to antybiotykiem a Polacy wzorując się na
          > Tycnerze - trucizną.

          nie widzę związku

          wg. "Żółtego Tygryska" "witaszkowcy" używali 2 trucizn:
          1) powodującej po paru-kilku dniach atak serca
          2) powodującej po paru-kilku tygodniach śmierć z powodu
          niewydolności wątroby

          nie widzę związku (poza talentem i wiedzą fachową badacza)
          z omawianym konserwantem/antybiotykiem
    • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 22.04.10, 10:37
      W aktach z przesłuchań dr Witaszka na Gestapo napisano, że trucizną
      tą było: LYCOPODIUM (objaśnienie znaleść można w internecie).
      • wladca_pierscienii Re: tendencyjność doboru dowodów pod wniosek 25.04.10, 21:50
        jolantamaryja napisała:

        > W aktach z przesłuchań dr Witaszka na Gestapo napisano,
        > że trucizną tą było: LYCOPODIUM
        > (objaśnienie znaleść można w internecie).

        ++++++++++++++++++++++++++
        www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=29&t=633
        Polecam książkę Jerzego Korczaka "Konspiratorzy" - 1990r
        i "Słownik Biograficzny Lekarzy i Farmaceutów Ofiar Drugiej Wojny
        Światowej" J.B. Gliński Wyd. Naczelna Izba Lekarska - tom I, 1997rW
        Instytucie Zachodnim w Poznaniu znajduje się m.in. dokument z
        przesłuchania dr Franciszka Witaszka przez Gestapo, w którym
        przyznaje się do trucia przy pomocy LYCOPODIUM.
        A lycopodium to neutralne zioła służące do obsypywania drobnych
        pigułek aby się nie sklejały. Do dziś stosuje się je w przemyśle
        farmaceutycznym. Więcej patrz Google.
        Dlatego Lycopodium nie jest ani trucizną ani nie wynalazł go
        Witaszek jak sądził H. Tycner.

        ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
        autor książeczki "Ogień w ampułkach"
        wcale NIE twierdzi, że to Lycopodium

        mierzi mnie tendencyność doboru dowodów pod wcześniej
        wymyślony wniosek

        to, że gestapowcy pytali się o truciznę
        (czyli wierzyli w nią) nie jest dowodem
        ale to że się nie dowiedzieli
        jest "dowodem", na to że jej nie było

        to że w dokumentach Gestapo jest napisane
        że konspiratorzy chcieli się dostać do stołówki
        w siedzibie Gestapo w Poznaniu
        też nie jest dowodem...

        a to, że Witaszek podał "Lycopodium"
        cóż...
        chciał mieć parę dni przerwy w torturach...
    • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 23.04.10, 10:16
      Witaszek nie odkrył peniciliny. Penicilinę, pierwszy antybiotyk,
      odkrył Flemming z Penicillum notatum czyli grzybka z gatunku
      pędzlaków występujących na sierści owiec. Można jedynie powiedzieć,
      jeśli już, że Witaszek odkrył jeden z antybiotyków.
    • jolantamaryja Re: dr. Franciszek Witaszek 27.04.10, 09:45
      Pytanie do "wladcy pierścieni"
      Ponieważ ujawnia Pan fakty publicznie nieznane to proszę publicznie
      na tym forum podać jak się nazywał (imię, nazwisko i pseudonim)
      dowódcy PATROLU LIKWIDACYJNEGO, do którego należeli m.in. kelnerzy.
      On dostarczał trucizny i wskazywał kogo mają zlikwidować.
      Podpowiem, że zmarł śmiercią naturalną parę lat temu.
      • wladca_pierscienii Re: fakty publicznie nieznane 27.04.10, 22:03
        jolantamaryja napisała:

        > Pytanie do "wladcy pierścieni"
        > Ponieważ ujawnia Pan fakty publicznie nieznane

        no nie wiem, czy "publicznie nieznane"

        "Żółty Tygrys(ek)": Karol Ner - "Ogień w ampułkach"

        został wydany w nakładzie 210 tys. egzemplarzy

        co najmniej 210 tysięcy czytelników
        to całkiem spora publiczność

        a co do tego, dlaczego Witaszek podał nazwę "Lypocodium"
        to mój prosty domysł, jak zachował się "niereformowalny" patriota


        > to proszę publicznie
        > na tym forum podać jak się nazywał (imię, nazwisko i pseudonim)
        > dowódcy PATROLU LIKWIDACYJNEGO, do którego należeli m.in.
        > kelnerzy.
        > On dostarczał trucizny i wskazywał kogo mają zlikwidować.

        słowo "patrol" to dziwna nazwa

        "Hieronim Szepke był organizatorem grupy kelnerów."

        > Podpowiem, że zmarł śmiercią naturalną parę lat temu.

        8 stycznia 1943 r. w Forcie VII
        Hieronim Szepke zginął w egzekucji razem z innymi "witaszkowcami"
      • wladca_pierscienii Jolanta Maryja - sortowanie wypowiedzi 01.05.10, 12:50
        w znajdowaniu najnowszych wypowiedzi doradzam
        zmianę opcji z Sortuj: drzewko
        na Sortuj: od najnowszego
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka