cie778
11.10.11, 16:50
Mam nadzieję, że po bodaj szóstej z rzędu wygranej PO uda się wreszcie gaduła bez mantr i kretyńskich wrzutek o PiSie.
Postanowiłem pobawić się w Nostradamusa i zaprorokować jak wynik wyborów wpłynie na MON i okolice. Przepowiednie oparte są na założeniu, że polityka wew. i zew. rządu PO pozostanie stała (taka jak dotychczas) jeśli chodzi o realizowane cele.
IMO na rozwój sytuacji przez następne 4 lata zasadniczo wpływ będą miały następujące fakty:
- Oficjalną linią polityki zagranicznej jest szczęsliwe trwanie w otoczeniu samych przyjaciół, których również szukamy jak najbliżej jak się da. Można się więc spodziewać dalszego ochładzania kontaktów z USA, zwłaszcza jeśli wybory prezydenckie wygra republikanin, natomiast popierania wszelakich inicjatyw "twardego jądra UE".
Wojsko ma od czasu do czasu pojechać na jakaś misję, a jakby co to NATO albo jeszcze lepiej UE nas obroni.
- Kończą się możliwości rabowania zaskórników (OFE, rezerwa demograficzna) i wyrzucania poza budżet (Fundusz Drogowy), a w dodatku UE sarka na ten cały cyrk coraz głośniej. Zmiana nastawienia jest widoczna w propagandzie - tydzień temu mielismy same sukcesy, teraz jest pilna potrzeba reform (na stronach gospodarczych GW znalazłem od ręki 4 nowe artykuły w tym wywiad z wszechmocnym Bonim).
W naszych warunkach będzie to oznaczało szukanie oszczędności w działach w których PO i koalicjanci z klientami nie są zaangażowani. Czyli liczba zatrudnionych w administracji wzrośnie, rówież wydatki na zdrowie (pod warunkiem prywatyzacji) będą rosnąć, ustawy o VATcie nikt nie poprawi a w KRUSie zmiany będą kosmetyczne. Cięcia bądą za to "w emertach", podnoszeniu podatków, oraz wszelakich inwestycjach, czyli właśnie np. w MONie (oraz drogach czy kolejach).
- Ministrem pozostanie dobrze oceniany obecny MON a plany rozwoju (przykrawane do kołderki) będzie układał już zaangażowany Skrzypczak.
Z powyższych przesłanek wynikają działania:
- Zniesienie progu 1,95 % PKB wydatków. Wszak w UE wszyscy wydają mniej, imo celem będzie poziom ok. 1,2-1,5 % PKB.
- Rezygnacja z NSR i dalsze ograniczanie liczebności, w kierunku rzeczywistych 60-80 tys. osób, w zależności od finansowania. Przy dolnej granicy armia zejdzie do 60 tys.
- Nastawienie na działalność misyjną i lekkie jednostki, stąd w połaczeniu z mizerią finansową nie należy się spodziewać jakichkolwiek realnych programów modernizacyjnych. Marynarka i lotnictwo będą sobie musiały radzić z tym co mają, nowych zakupów nie będzie. Pieniądze pójdą na lądówkę, ale raczej w doposażanie Rosomaków a nie Leopardów i w szkolenie.
- Podniesienie jakości wyszkolenia tego co zostanie - opracowujący plany Skrzypczak akurat zna różnicę pomiędzy dobrze i źle wyszkolonym żołnierzem.
Szczegółowo i już bardzo wróżąc z fusów to z nowych śmigłowców bedziemy mieli Mi-17, z LIFTów szkolenia w USA za pomoc, z opl poniemieckie Patrioty a z marynarki wielkie nic.
Podsumowując - będziemy armia do obrony Warszawy. Reszta kraju może sobie prywatnie inwestować w Colty Navy i sidolówki.
P.S. W sumie do powyższego należałoby dodać dyskusję o polityce zagranicznej, ale i tak wiszę rzewuskiemu wypracowanie na ten temat - nie ma kiedy.
pozdrawiam
jasiol