say69mat
04.09.16, 10:34
@gazwyb.pl
"Smoleńsk" to film o dziennikarce, która odkrywa, że wypadek samolotu miał być karą dla Lecha Kaczyńskiego za jego postawę wobec Rosji, gdy ta wywołała wojnę w Gruzji. Reżyser zapewnia, że film zrobił "dla wszystkich tych, którzy nie dali się zmanipulować, nie dali się okłamać". - Mam nadzieję, że "Smoleńsk" obejrzą ci, którzy nie wierzą w kłamstwo smoleńskie, ale również i tacy, którzy pójdą na niego z ciekawości. Może ten film coś im uświadomi - mówi Krauze.
say69mat:
Riciotto Canudo jeden z pierwszych recenzentów sztuki filmowej raczył zauważyć, że sztuka kina polega na wywoływaniu doznań uczuciowych a nie pokazywaniu prawdy. Z tej definicji sztuki filmowej ochoczo skorzystały totalitaryzmy europejskie XX wieku. Była inspiracją dla teorii propagandy ideologicznej opisanej przez Adolfa Hitlera w Mein Kampf. Stąd, szczególną rolę sztuka filmowa odegrała w tworzeniu nazistowskiej duszy oraz mitu założycielskiego III Rzeszy. Dalej fetysz lewackich intelektualistów Guillaume Apollinaire, dobija merytoryczną warstwę przekazu, stwierdzając ... 'Kino jest stwórcą życia nadrealnego'. Jak więc widzimy film urasta nam nie tyle do roli dobrej rozrywki. Tylko demiurga, obrazem i dźwiękiem rzeźbiącego psychikę i duszę nowego człowieka. Czyżby Pan Krauze odwoływał się do tego aspektu sztuki filmowej, czyli do najzwyklejszej manipulacji na postrzeganiu i rozumieniu prawdy??? Wypada zadać sobie pytanie co ma być ostatecznym celem tego typu manipulacji??? Czyżby zmiany krajobrazowe redukujące przestrzeń pomiędzy Renem a Dniestrem do poziomu nuklearnej pustyni??? Zaiste projekt destrukcji na miarę kinowego demiurga.