stary_chinczyk
29.10.17, 02:27
Na wstepie przepraszam ze pozwolilem sobie na temat nie zwiazany z polityka.
W koncu Rosjanie w tej dziedzinie nie mieli nic, wiec moze sie to w polityczna pyskowke nie rozwinie :).
A teraz do rzeczy. Wg mojej oceny:
Najlepsze:
Typy: South Dakota i King George V
Najgorsze:
Typy: Yamato i Bismarck
Uzasadnienie. Czesto oceniajac okrety liniowe z okresu drugiej wojny swiatowej, porownuje sie ich uzbrojenie, pancerz, predkosc.
Jest to moim zdaniem calkowicie wadliwa metoda. W czasie ww2 pancerniki wciaz odgrywaly duza role. Jednak ich glownym zadaniem nie byla walka z innymi pancernikami. Zwykle jeden lub kilka okretow liniowych stanowilo czesc wiekszego zespolu floty, zawierajacego krazowaniki, niszczyciele, czasem lotniskowce. Wspieraly one zaspol ogniem altyrelyjskim. Z racji duzej powierzchni pokladow, co umozliwialo instalacje duzej ilosci dzial przeciwlotniczych, i stosunkowo wysokiej odpornosci zapewnialy silna obrone przeciwlotnicza dla ekortowanych lotniskowcow czy transportowcow.
Potrafily zadac duze starty flocie nawodnej przeciwnika lub sama swoja obecnoscia ograniczac jego ruchy.
Jako przyklady mozna podac to rozstrzelanie w jednej akcji pod Narwikiem 10 niemieckich niszczecieli przez HMS Warspite, czy zniszczenie eskadry wlaoskich krazownikow pod Matapanem.
Wreszcie, pancerniki stanowily nieocenione wsparcie artyleryjskie podczas desantow.
Do bezposrednich starc miedzy pancernikami dochodzilo jednak sporadycznie. W czasach gdy nowym krolem morz zostal lotniskowiec, nie bylo juz potrzeby ryzykowania bezposredniego starcia z okretami liniowymi przeciwnika. Budowa wiec monstrow majacych koniecznie gorowac we wszystkim nad przeciwnikiem byla pozbawina sensu.
Patrzac na okrety kotre wymienilem, wlasnie KGV i SD wydaja sie byc najlepiej przystosowane do specyfiki wojny w ktorej przyszlo im operowac. Dobrze tez pasuja do taktyki przyjetej we flotach ktore je uzywaly.
Okrety mialy ograniczone rozmiary. Wynikalo to glownie z ograniczen traktatowych. Ale wlasnie na ww2 nic wiekszego nie bylo potrzeba. 40 tonowy pancernik byl wystarczajacy zeby zapewnic sile ognia, predkosc i odpornosc potrzebna do wypelnienia zadan ktore wymienilem wczesniej.
Na okretach tych zreszta nie marnowano tonazu na instalacje niepotrzebnych rzeczy jak artyleria przeciwokretowa sredniego kalibru. Cala artylerie srednia stanowily dziala uniwersalne.
A teraz Yamato. Najpotezniejszy pancernik swiata. Tylko co z tego skoro jego potega do niczego sie nie sprzydala. Japonczycy na budowe okretow tego typu zmarnowali mase srodkow i czasu. Podczas gdy w czasie wojny bardziej uzyteczne okazaly sie znacznie mniejsze ciezkie krazownik i pancerniki typu Kongo. Nie wspominajac o niszczycielach, lotniskowcach czy transportowcach, ktorych zawsze mieli zbyt malo.
Mysle ze dla Japonii pod koniec lat 30 budowa nowych pancernikow wciaz miala sens. Ale znacznie bardziej sprzydalyby im sie szybkie 35 - 40 tys okrety niz prawie 70tys kolosy.
Jeszcze bardziej bezuzyteczny byl Bismarck i jego blizniak Tirpitz. Japonczycy mieli przynajmniej flote w ramach ktorej Yamato mogly jakos dzialac.
Bismarcki mogly co najwyzej prowadzic dzialania korsarskie. Tylko jaki sens mialy takie dzialania w latach 40, gdy alianci wprowadzali coraz wiecej lotniskowcow ? Ile taki korsarz mogl "brykac" po oceanie pokazal los Bismarcka. Tirpitza juz nawet nie probowali wysylac w dluzszy rejs.
Co wiecej, brytyjskie okrety linowe rowniez stanowily dla Bismarckow zagrozenie. Co z tego ze Bismarck zatopil (zreszta fuksem) Hooda skoro celna salwa z PoW zmusila go do przerwana akcji. Zreszta, gdyby na PoW nie zaciely sie dwie wieze zawierajace 8 z 10 jego dzial 356 mm, Bismarck z tego pojedynku najpewniej wyszedlby znacznie bardziej zdemolowany. O ile wogole by wyszedl. Tak wiec podobnie jak w przypadku Yamato, okrety te byly pozbawione sensu. Totalna strata srodkow i czasu.
Jest jeszcze jeden typ, ktory czesto jest uwazany za najlepszy pancernik ww2. Iowa. Moim zdaniem te okrety byly zupelnie zbedne. USA moglo wyprodukowac zamaist nich 4 South Dakoty i wyszlo by na to samo.