23.01.14, 01:53
Jakiś pociąg ugrzązł w lodzie i zaraz afera. Podróżnym nikt nie zaproponował ciepłej herbatki :) We wszystkich wiadomościach podali informację. Teraz zanika instynkt samozachowawczy w Szanownym Narodzie :) Dawniej nikt w planowaną na kilka godzin podróż, zimą, nie wyruszał bez termosu z gorącą herbatką, najlepiej z cytryną (jak ją miał). Nikt właściwie nie był w stanie przewidzieć ile taka podróż potrwa, przerwa w zaśnieżonym i skutym lodem polu mogła trwać nawet kilkanaście godzin. Każdy był na to przygotowany. A i przygody były ciekawe. Pamiętam jedna podróż do Zakopanego, na narty. W przedziale ze sześć osób, między innymi tatuś z nastoletnim synem. Gdzieś tam za Krakowem zachciało im się kawy, a termos mieli taki ciśnieniowy - nowość w tamtych czasach. Trzeba było nacisnąć u góry i napój leciał jak z syfonu. Synek podstawił kubeczek a tatuś nacisnął... i POSZŁO! Jak te fusy zaczęły walić pod ciśnieniem, to szkoda gadać :) Ludzie pod ławki chcieli się chować. W jednej chwili wszyscy byli piegowaci. Wszystko było w kropki - ludzie, bagaże i ściany. Ogólnie, fajnie było :)
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Termos 23.01.14, 08:11
      Wiesz, ja się czasem zastanawiam, że byłoby fajnie zrobić taki eksperyment. Rzucić w dzikie warunki dwie ekipy - jedna wysportowanych młodziaków, druga zgrzybiałych (ale z dobrą pamięcią) staruszków. I popatrzeć, jak kto sobie radzi.

      Oczywiście bez żadnego GPS-u, ani telefonu komórkowego. I podejrzewam, że ci "dzisiejsi" nawet jak gdyby mieli taką zwykłą mapę, to nie potrafiliby z niej skorzystać. A staruszkowie wiedzieliby nie tylko jak najszybciej wydostać się z głuszy, ale i czym mogą pożywić się na pustkowiu.

      I nigdy nie mogłam zrozumieć ludzi, którzy wybierając się zimą w podróż własnym samochodem nie biorą na wszelki wypadek ciepłych koców, nie mówiąc już o termosie. Bo przecież w takim unieruchomionym samochodzie marznie się jeszcze szybciej, niż w pociągu.
      • grrrrw Re: Termos 23.01.14, 14:49
        W kronikach rodzinnych sa doniesienia o podrozach z niemowletami w latach 50 i podgrzewaniu butelki z mleczkiem i kaszka i pana parowozowego w wiadrze z wrzatkiem !!!

        I przezylismy, a rodzilo sie nas 800 tys rocznie !!!!


        Pamietam podroz Olsztyn Poronin sierpien 1964 !!!!!!! Na szczescie bylo cieplo.
        Pociag zapchany do ostatniej szpilki, w Łodzi przesiadka. Szkoda slów na opisywanie tego horroru, miejsca siedzacego dla mnie - dziecka w WC na kibelku, ktory musialam co 20 min. opuszczac z wiadomych przyczyn. Spedzilismy cudowne wakacje u "babci-Manci" !!!!

        Jako osoba dorosla i samodzielna podrozowalam zima 1978/79 ze Szczecina do Wroclawia. Opoznienia podawali w minutach - astronomiczne cyfry - oczywiscie niesmiertelne "opoznienie moze ulec zwiekszeniu lub zmniejszeniu". Podróz trwala dobe !!! Dotarlam i nic mi sie nie stalo, tylko zmarzlam na sztywno !

        • aqua48 Re: Termos 23.01.14, 17:56
          No właśnie dawniej nikt się nie ruszał bez termosu (chińskiego) wełnianych skarpet i kanapek, a teraz takie zwurdzone towarzystwo.
        • jolunia01 Re: Termos 31.01.14, 09:30
          grrrrw napisała:

          > Jako osoba dorosla i samodzielna podrozowalam zima 1978/79 ze Szczecina do Wro
          > clawia.... Podróz trwala dobe !!! Dotarlam i nic mi sie nie stalo, tylko zmarzlam na sztywno !

          Ach, pamiętny sylwester 78/79. Wyjechałam z Przemyśla 30 grudnia, tylko troszeczkę (jakieś2,5 h) spóźnionym pociągiem do Warszawy. Po 30 godzinach dotarłam do Olszynki Grochowskiej.
      • asdaa Re: Termos 23.01.14, 19:38
        horpyna4 napisała:

        > Wiesz, ja się czasem zastanawiam, że byłoby fajnie zrobić taki eksperyment. Rzu
        > cić w dzikie warunki dwie ekipy - jedna wysportowanych młodziaków, druga zgrzyb
        > iałych (ale z dobrą pamięcią) staruszków

        zgłaszam się ;)
        • wirujacypunkt Re: Termos 24.01.14, 00:47
          Pamiętam z dzieciństwa podróże ze Śląska do Sandomierza. Przesiadka była w Skarżysku
          Kamienna. Na pociąg do Sandomierza czekało się aż 6 godz. Termos obowiązkowo
          musiał być. Podróż w sumie trwała kilkanaście godzin.
          • horpyna4 Re: Termos 24.01.14, 10:13
            Wielogodzinne opóźnienia pociągów zdarzały się nie tylko zimą - bywały katastrofy, awarie i nieczynne spore odcinki torów. Jakieś 40 lat temu potrzebowaliśmy dojechać z Sandomierza do Rzeszowa w środku lata - jak zjawiliśmy się na stacji, to wjechał akurat pospieszny pociąg do Rzeszowa, którego tam w ogóle nie powinno być. Nam dzięki temu udało się szybko dojechać, ale pasażerowie jadący z Trzebiatowa mieli już trochę dość tych objazdów po Polsce. Całe szczęście, że w pociągu był bufet i że pani bufetowa sama wcinała serwowaną przez siebie kiełbachę na gorąco - oznaczało to jadalność tego produktu.
            • wirujacypunkt Re: Termos 24.01.14, 21:22
              Tyle, że w tamtych czasach, wiele wiadomości było po prostu blokowanych, przecież musieliśmy być krajem szczęśliwości, a poza tym wiadomości nie docierały do nas tak szybko.
              Pamiętam też kilka podróży pociągiem ze Śląska nad morze. W Katowicach ścisk przy wsiadaniu do pociągu był taki, że trudno było dostać się do pociągu. Dzialy się dantejskie
              sceny, a podróż odbywaliśmy, bez przesady, stojąc na jednej na jednej nodze.

              Pamiętacie komunikaty plynące z głośników dworcowych ?
              Pociąg jest opóźniony 360 min, opóźnienie moze się zwiększyć lub zmniejszyć, przepraszamy
              podróżnych za niedogodnosci.
              Kolej zawsze u nas była do luftu.
              • horpyna4 Re: Termos 24.01.14, 22:44
                Zgadza się. A bałagan był taki, że niektóre pociągi z miejscówkami jeździły puste nawet w sezonie, bo na dworcach i w punktach przedsprzedaży (pamiętacie Orbis i Polres?) kasjerki nie wiedziały o ich istnieniu. Pozostałe były oczywiście przepełnione.

                Największy tłok, w jakim jechałam, był podczas powrotu z jakiegoś trzydniowego wyjazdu majowego (zrobili wtedy wolne na Dzień Zwycięstwa). Był to powrót z Piotrkowa do Warszawy.

                Mieliśmy bilety II klasy, ale wsiedliśmy do I, bo do II nie można było nawet szpiki wcisnąć. Dostaliśmy się do kibla i nawet dało się tam siedzieć. Ja siedziałam na jakimś grzejniku i opierałam nogi na opuszczonej klapie, na której przycupnął mój małżonek. Oprócz nas siedziało w tym kiblu jeszcze dwóch przypadkowych facetów, również zapalonych turystów pieszych, więc były wspólne tematy na całą podróż. Drzwi oczywiście były otwarte, bo stał w nich jakiś bagaż. Ogólnie było wesoło i doszłam do wniosku, że nic tak nie zbliża ludzi, jak podróż w jednym wychodku...

                Ale kilka razy ktoś z pasażerów chciał jednak skorzystać z kibelka. Pół biedy, jak był to facet - ja wstawałam i stałam przy tych otwartych drzwiach tyłem do wnętrza. Niestety bywały i kobiety, wtedy trzech panów wstawało i odwracało się tyłem, a nie bardzo mieli gdzie się we trójkę zmieścić w pobliżu drzwi. Swoją drogą, ciekawe ile czasu zajmowało dojście do kibelka ze środka wagonu.

                Tym, co teraz narzekają na kolej, to się chyba w głowach poprzewracało. Co oni wiedzą...
                • trevistas Re: Termos 25.01.14, 00:09
                  W latach 70 tych podrozowalem wielowielokrotnie na trasie Gdansk - Wwa (przez Ilawe Gl.), o roznych porach roku I roznych porach dnia, najczesciej pospiesznym o 14.20 z Gdanska, ale tez I nocnym ok 23ej...I nie przypominam sobie zadnych klopotow w podrozowaniu (oprocz tloku).
                • matylda1001 Re: Termos 25.01.14, 14:42
                  horpyna4 napisała:

                  >ciekawe ile czasu zajmowało dojście do kibelka ze środka wagonu.<

                  Pamiętam taką jedną podróż z Warszawy do Gdańska, ale wspominam zupełnie inaczej niż Trevistas :) Jechałam sama, z jednym plecakiem. Gdy wsiadałam na centralnym, to kącik między drzwiami wejściowymi a drzwiami do wychodka wydał mi się jedynym wolnym miejscem w całym pociągu. Przysiadłam sobie w tym kąciku, na plecaku, a ludzie wsiadali jeszcze, i wsiadali... dużo ludzi. Gdy pociąg ruszył zrobiło mi się duszno, chciałam wstać ale nie mogłam się wyprostować bo ludzie stojący obok mnie byli oparci o ścianę i drzwi ponad moją głową. Na szczęście jakoś się udało skoro do tej pory żyję ;) Zaraz za Warszawą gdzieś z głębi wagonu zaczęły dochodzić odgłosy awantury - jakaś kobieta usiłowała przedrzeć się właśnie do ubikacji. Ubikacja była obok mnie i szybko stwierdziłam, że drzwi i tak zamknięte są na głucho. Hiobowa wieść poszła "ludźmi" wgłąb wagonu. Awantura na chwilę ucichła, ale za jakiś czas dały się słyszeć błagania o litość, jęki wprost potępieńcze, na końcu płacz :) Pociąg jechał a nieszczęsna kobieta się przedzierała. Gdy pociąg wjechał na stację w Działdowie stała już obok mnie z rozwichrzoną czupryną i obłędem w oczach. Wyskoczyła z pociągu i załatwiła potrzebę na środku peronu, wśród biegających wzdłuż pociągu ludzi. Co ciekawe? nikt się nie śmiał. Swoją drogą była to jedyna osoba, która na trasie Warszawa - Gdański zgłosila potrzebę skorzystania z kibelka. Jedno pewne, kiedyś ludzie mięli lepsze zaworki niż teraz :)

                • a_weasley Re: Termos 25.01.14, 17:51
                  Horpyna4 napisała:

                  > bałagan był taki, że niektóre pociągi z miejscówkami jeździły pus
                  > te nawet w sezonie, bo na dworcach i w punktach przedsprzedaży (pamiętacie Orbi
                  > s i Polres?) kasjerki nie wiedziały o ich istnieniu.

                  Nawet niekoniecznie nie wiedziały. Jeśli np. pociąg jechał z Wrocławia do Warszawy, to część miejscówek sprzedawał Wrocław, część Ostrów, Kalisz, Łódź... i w efekcie wagony przydzielone Kaliszowi z założenia do Kalisza szły puste, a we Wrocławiu nie można było kupic miejscówki.

                  --------------
                  Sanki na zimę, 
                  Rower jest na lato, 
                  Mama to nie jest 
                  To samo, co tato.
                  • horpyna4 Re: Termos 25.01.14, 21:37
                    A_weasley, to też. I takim pociągiem zapełnionym w 1/4 wracałam kiedyś z Tarnowa do Warszawy, a przedtem bezskutecznie usiłowałam kupić na niego miejscówkę w Nowym Sączu. Oczywiście wagon tarnowski leciał pusty już od Krynicy.

                    Ale ja piszę o innym zjawisku. Zdarzało się, że został uruchomiony jakiś nowy pociąg z miejscówkami i wtedy nie zawsze kasjerki wiedziały, że on istnieje. Wracałam takim pociągiem z Brodnicy do Warszawy; był to pociąg dzienny łączący Warszawę z Kołobrzegiem przez Działdowo, Brodnicę, Grudziądz, Chojnice, Człuchów i Szczecinek. Jak go uruchomiono, to bardzo się ucieszyłam, bo to było jedyne bezpośrednie dzienne pospieszne połączenie Warszawy z np. Chojnicami. Niestety, kasjerki nie wiedziały o jego istnieniu i nawet w sezonie jeździł zupełnie pusty. Po dwóch latach został zlikwidowany. Było to w II połowie lat 70.
              • asdaa Re: Termos 25.01.14, 17:43
                Nocny pociąg osobowy relacji Białystok - Koszalin/Szczecin tzw. "Włóczęga Północy" złożony z 5 wagonów, z czego trzy zamkniete na głucho z przeznaczeniem dla kolonii, które mają wsiadać gdzieś w połowie trasy. I wściekły kłębiący się tłum oraz nasza 5-osobowa grupka. Nagabnięty kolejarz nie chciał otworzyć ani jednego zarezerwowanego wagonu. Na szczęście kolega miał komplet pociągowych kluczy, wiecie - "trójkąt", "kwadrat" i coś tam jeszcze. Weszli wszyscy, koloniści też sie zmieścili.
                PZ. odnośnie jazdy w toalecie. Stojąc kiedyś w jej pobliżu zauważyłam bodajże pięcioosobową rodziną, która na sedesie miała stolik z jedzeniem: serwetka, kubeczki, miseczki, kanapki....
                • trevistas Re: Termos 26.01.14, 00:16
                  asdaa napisała:

                  > Nocny pociąg osobowy relacji Białystok - Koszalin/Szczecin tzw. "Włóczęga Półno
                  > cy" złożony z 5 wagonów,
                  Pociag ten mial tez I inna nazwe: ''Strzala Polnocy'':P..
                  Miewal I wiecej wagonow, ale faktycznie zawsze przeladowany strasznie. I trase mial niesamowita:...........Gdynia, Gdansk, Malbork, Elblag, Olsztyn, Korsze, Gizycko, Elk....B-stok; najdluzsza z mozliwych przez Mazury.
                  • asdaa Re: Termos 26.01.14, 19:54
                    trevistas napisał:

                    I trase mial niesamowita:...........Gdynia, Gdansk, Malbork, Elblag, Olsztyn, Korsze, G
                    > izycko, Elk....B-stok; najdluzsza z mozliwych przez Mazury.

                    Latem jeździł ze Szczecina, po drodze dołączała część składu z Koszalina docelowo do Białegostoku
                  • horpyna4 Re: Termos 27.01.14, 17:59
                    Z czasów, kiedy nie było tylu knajp i barków, co teraz. A w tych, co były, czasem człowiek bał się ryzykować. Oczywiście bywały i chlubne wyjątki; do dziś miło wspominam restaurację dworcową w Nowym Sączu, w której czasem jadałam obiad pół wieku temu.

                    No i jeżeli ktoś jechał kilkanaście godzin, to musiał coś zjeść. Wprawdzie w pociągach dalekobieżnych bywały wagony restauracyjne i barowe, ale nie zawsze. Poza tym jedzenie w wagonach restauracyjnych (czyli z obsługą kelnerską) mogło być dla niektórych zwyczajnie za drogie.
                    • trevistas Re: Termos 28.01.14, 00:01
                      horpyna4 napisała:

                      > No i jeżeli ktoś jechał kilkanaście godzin, to musiał coś zjeść. Wprawdzie w po
                      > ciągach dalekobieżnych bywały wagony restauracyjne i barowe, ale nie zawsze. Po
                      > za tym jedzenie w wagonach restauracyjnych (czyli z obsługą kelnerską) mogło by
                      > ć dla niektórych zwyczajnie za drogie.
                      Natomiast wagony barowe WARS-u byly pelne pijanych piwem...

                      • matylda1001 Re: Termos 28.01.14, 00:17
                        W wagonie restauracyjnym nigdy nie byłam, ale w barowym nie raz, i teraz sobie uświadomiłam, że bagaż zostawał w przedziale i nikt jakoś go nie kradł.
                        • horpyna4 Re: Termos 28.01.14, 09:02
                          W restauracyjnym byłam może ze 2 - 3 razy, w barowym prawie zawsze podczas dłuższej podróży. Nie znosiłam brania kanapek na drogę.

                          Wagony barowe miały jeszcze jeden plus - można było załapać się na miejsce siedzące w pociągu bez miejscówek. Tak wracałam kiedyś do Warszawy z Tczewa pospiesznym popołudniowym pociągiem, który jechał chyba z Gdyni, ale może nawet ze Szczecina. Dopadliśmy stołków barowych, plecaki obok na podłodze, a podróż do Warszawy spędziliśmy na jak najwolniejszym sączeniu z butelek jakiegoś płynu o nazwie "napój piwny" (byliśmy po obiedzie i na jedzenie nie mieliśmy ochoty). To było jakoś krótko po wprowadzeniu zakazu podawania napojów alkoholowych na dworcach i w pociągach, ale widocznie w zakazie było wymienione "piwo", a "napój piwny" był sposobem na obejście zakazu.

                          Słyszałam też kiedyś opowieść jakiegoś biednego studenciaka, który podróżował z kolegami ciasnym nocnym osobowym pociągiem. Dopadli stolika w wagonie restauracyjnym i spędzili tak całą noc. Kelner odnosił się ze zrozumieniem, mniej więcej co godzinę podchodził i pytał "następne herbaty?". Podobno potem przez dłuższy nie mogli nawet patrzeć na herbatę.
                            • horpyna4 Re: Termos 28.01.14, 16:39
                              Bo ludzie ulegają różnym nawykom i te nawyki utrwalają się.

                              Pamiętam takie zdarzenie. Pewien starszy pan opowiadał mi, że jego kuzynka przyjeżdża do Polski z antypodów i chce spędzić większość czasu w górach. Siostra tego pana załatwiła noclegi, a pan oburzał się, że nie załatwiła całodziennego wyżywienia. Było to już ładnych kilka lat po upadku komuny i nie było żadnych problemów ze zjedzeniem obiadów w dowolnej knajpie, więc wytłumaczyłam mu, że siostra zrobiła bardzo dobrze, bo nie uwiązała kuzynki do jednego miejsca. Że może kuzynka będzie chciała pochodzić lub pojeździć po okolicy, a w takiej sytuacji konieczność zjedzenia obiadu w określonym miejscu może stanowić utrudnienie.

                              Pan miał duże trudności ze zrozumieniem, bo sam zwykle wykupywał wczasy z wyżywieniem i nie wyobrażał sobie, że może być inaczej; miał to zakodowane. Wreszcie przyznał mi rację, ale podejrzewam, że nie był do końca przekonany.
                        • trevistas Re: Termos 29.01.14, 00:16
                          Po wprowadzeni zakazu spozywania alkoholu w pociagu pojawilo sie zjawisko ''gosci z koszami'' - wsiadali oni do bardziej uczeszczanych pociagow dalekobieznych I oferowali piwo - po wyzszej cenie; po sprzedaniu go lub nie, wysiadali na najblizszej stacji.
                          Nie zauwazylem aby konduktorzy reagowali...
                          • horpyna4 Re: Termos 29.01.14, 08:20
                            Konduktor też z czegoś musiał żyć. A goście wsiadający z żarciem i piciem do pociągów egzystują dalej, nawet niekoniecznie piwo sprzedają. W dalszym ciągu współpracują z obsługą pociągu, tylko nieco ucywilizowali się. Jakieś 2 lata temu jechałam pociągiem, w którym był bufet i nawet przejeżdżał przez skład wózek z napojami i jakimiś ciastkami, ale niezależnie od tego na jednej stacji wsiadał gość z koszem (chyba też to było ustrojstwo na kółkach). Zjawisko o tyle pozytywne, że było to w regionie o dużym bezrobociu; przynajmniej niektórzy nie siedzą w takiej sytuacji z założonymi rękami, tylko próbują jakoś zarobić.
                            • trevistas Re: Termos 30.01.14, 00:07
                              horpyna4 napisała:

                              >.... ale niezależnie od tego na jednej stacji wsiadał
                              > gość z koszem (chyba też to było ustrojstwo na kółkach). Zjawisko o tyle pozyty
                              > wne, że było to w regionie o dużym bezrobociu; przynajmniej niektórzy nie siedz
                              > ą w takiej sytuacji z założonymi rękami, tylko próbują jakoś zarobić.
                              Niestety, ale nie zgodze sie z tym optymistycznym pogladem. To jest zwykly brak cywilizacji, oszukiwanie I nieuczciwa konkurencja wobec PKP. I dziwie sie, ze ktokolwiek moze zezwalac na to. Wolny rynek z zalozenia nie moze byc nieuczciwy.
                              • horpyna4 Re: Termos 30.01.14, 08:40
                                Ja nie jestem taka zupełnie pewna, czy jednak gość nie miał jakiejś umowy. Skoro bywał regularnie i obsługa pociągu o tym wiedziała, to cholera wi, wszystko jest możliwe.

                                Nawiasem mówiąc, teraz PKP zostały rozwalone na tyle spółek, że trudno powiedzieć, z kim miałaby być ta umowa. Może z IC albo TLK? Bo PKP to chyba tylko torami zarządza. A na dworcach wynajmuje jak najwięcej pomieszczeń na różne sklepy. Dochodzi czasem do takiej sytuacji, że na sporym dworcu nie ma toalety, bo zajął ją lumpeks.
                                • trevistas Re: Termos 30.01.14, 23:58
                                  horpyna4 napisała:

                                  > Ja nie jestem taka zupełnie pewna, czy jednak gość nie miał jakiejś umowy. Skor
                                  > o bywał regularnie i obsługa pociągu o tym wiedziała, to cholera wi, wszystko j
                                  > est możliwe.
                                  >
                                  > Zgadzam sie, to tez jest calkiem mozliwe. Moze tylko dziwic, ze hoduje na swej piersi konkurencje:P. Przeciez majac monopol jest latwiejsze niz miec konkurencje; ale byc moze to tylko me wydziwianie...
                                  • horpyna4 Re: Termos 31.01.14, 08:42
                                    Wiesz, skoro firma przewozowa nie bardzo potrafi sama nakarmić pasażerów podczas długiej podróży, to pasażerowie rezygnują z jej usług. Korzystniej jest umożliwić komuś innemu nakarmienie tych pasażerów, nawet bez pobierania za to jakiejś prowizji; przekłada się to na realny zysk z większej ilości sprzedanych biletów. Tak więc nie jest to żadną konkurencją, tylko wspomaganiem.
                                    • trevistas Re: Termos 31.01.14, 23:59
                                      horpyna4 napisała:
                                      Korzystniej jest umożl
                                      > iwić komuś innemu nakarmienie tych pasażerów, nawet bez pobierania za to jakiej
                                      > ś prowizji; przekłada się to na realny zysk z większej ilości sprzedanych bilet
                                      > ów. Tak więc nie jest to żadną konkurencją, tylko wspomaganiem.
                                      Osobiscie nie widze takiego zwiazku przyczynowo - skutkowego. Mam za to jeszcze jedna mysl nt: moze PKP prowadzi dzialalnosc charytatywna na rzecz swych konkurentow:P
                                  • trevistas Re: Termos 02.02.14, 00:08
                                    tymon99 napisał:


                                    > znany mi gość z wózeczkiem ma umowę z przewozami regionalnymi.
                                    > To nie chodzi o goscia z wozeczkiem, ale o goscia z koszem:P


                                    • horpyna4 Re: Termos 02.02.14, 08:41
                                      Kosze to przeszłość, teraz goście posługują się wózkami. W koszu nie da się dużo przenieść naraz, zawłaszcza jak gość nie jest młodym osiłkiem.

                                      Kosz był faktycznie znakiem tamtych czasów.
                                      • trevistas Re: Termos 03.02.14, 00:08
                                        horpyna4 napisała:

                                        > Kosze to przeszłość, teraz goście posługują się wózkami. W koszu nie da się duż
                                        > o przenieść naraz, zawłaszcza jak gość nie jest młodym osiłkiem.
                                        >
                                        >Postac rzeczy sie nie zmienia: dlaczego gosc z wozkiem nie jest pracownikiem PKP, tylko prywatnym podmiotem prawa?? Przeciez PKP strzela sobie w stope!!! Wyglada mi to na korupcje:(
                                          • klara551 Re: Termos 08.02.14, 19:33
                                            Załogi wagonów barowych czy restauracyjnych nigdy nie byli pracownikami PKP a firmy Wars podległej Rejonowym dyerkcjom. A jakby było mało to wagon restauracyjny np z Wrocławia nie mógł uzupełnić zaopatrzenia np w Olsztynie.Pamiętam delegację z 1976 lub 7 do Olsztyna i pociąg co jechał z Wrocławia przez Poznań ,Bydgoszcz,Toruń do Olsztyna z 14 godzin planowo i był rano w Olsztynie.Sprawy udało się szybko załatwić tyle,że nie mieliśmy czasu na zjedzenie czegokolwiek /kanapki już pożarliśmy/.Zadowoleni bo pociąg/ten sam skład którym przyjechaliśmy/ odjechał planowo udaliśmy się do Warsu a tam ? Załoga,paluszki i na początku jakieś wafelki bo Warsy były okręgowe i wrocławski Wars nie mógł uzupełnić zaopatrzenia.Wytrzymaliśmy do Torunia a tam tory od dworca odległe chyba o kilometr i żadnego żarcia.W Bydgoszczy było lepiej,bo tylko kilkadziesiąt metrów tunelem i bar z jedzonkiem a pociąg stał 15 minut więc kupiłam kanapki chyba sprzed 3 dni.
                                      • xemxija Re: Termos 07.02.14, 22:54
                                        horpyna4 napisała:

                                        > Kosze to przeszłość, teraz goście posługują się wózkami. W koszu nie da się duż
                                        > o przenieść naraz, zawłaszcza jak gość nie jest młodym osiłkiem.
                                        >
                                        > Kosz był faktycznie znakiem tamtych czasów.

                                        Przepraszam, ale ja tu umieram ze smiechu:)))
                                        Dziekuje:)
              • quba Re: Termos 11.03.14, 14:45
                Pociąg z Warny do Warszawy jest opóźniony 720 minut.
                Opóźnienie może ulec zmianie.
                PKP uprzejmie przepraszają!
    • plater-2 Re: Termos 25.01.14, 12:47
      Dobrze pamietam podroze w latach 60 i wsadzanie dzieci i walizek przez okno.

      Najpierw tatus szturmowal wagon, dostawal sie do przedzialu, zajmowal miejsca, otwieral okno i dalej jak wyzej.

      A dzis pociagi powietrze woza i zastanawia mnie dlaczego jako rencistka mam prawo do jednego przejazdu w roku z 37 % znizka ?

      Moze ktos zna odpowiedz ?
      • horpyna4 Re: Termos 26.01.14, 09:06
        Też pamiętam, nawet lata 50.

        Pamiętam też felieton Wiecha na ten temat (wciąganie Gieniuchny za nogi przez okno). Jak również pewien dowcip rysunkowy z tamtych czasów: peron, zatłoczony pociąg, na peronie tatuś z synkiem. Synek pyta:
        - Tato, co znaczy PKP?
        - Pewnie Kiepsko Pojedziemy...
          • horpyna4 Re: Termos 26.01.14, 12:59
            Tyle, że trzeba uświadomić sobie różnicę między czasami obecnymi, a wczesnym peerelem, odnośnie możliwości podróżowania po kraju. Samochodów osobowych było bardzo mało, więc dużo więcej osób zmuszonych było do korzystania z komunikacji zbiorowej. Czyli w praktyce z pociągów, bo autobusów też było niewiele. Stąd te przepełnione pociągi - nie było wyboru, trzeba było się do takiego dostać.

            A dalej z pociągu można było furmanką. Pamiętasz może na pocztach takie przykłady, jak należy pisać telegramy? Było coś w rodzaju "przyjeżdżam sobota godz. 18 stop wyślijcie konie na dworzec".

            W okolicach Warszawy jeszcze na początku lat 60. były spore obszary bez komunikacji autobusowej. Zwłaszcza w okolicach linii kolejowej do Białegostoku - nie jeździło zupełnie nic pomiędzy linią kolejową, a szosą Stanisławów - Dobre - Węgrów. To jest pas o szerokości tak ok. 20 km. Bez tych "koni na dworzec" trudno byłoby dotrzeć do położonych tam wsi.
















            • luccio1 Re: Termos 08.05.14, 01:48
              Pamiętam tekst z mojej II klasy szkoły podstawowej (r. 1962/63):
              "Dzieci wyjeżdżały do Warszawy. Na stację odwiózł dzieci woźnica z PGR. Po przyjeździe na stację dzieci podziękowały woźnicy".

              (Cytowany tekst był przykładem, na którym należało wykonać ćwiczenie gramatyczne: ułożyć możliwie najwięcej pytań do każdego ze zdań po kolei).
      • tymon99 Re: Termos 08.02.14, 08:12
        plater-2 napisała:

        > A dzis pociagi powietrze woza

        przejeżdżam pociągami jakieś 20 do 30 tysięcy kilometrów rocznie i owego wożenia powietrza nie widzę.
      • klara551 Re: Termos 08.02.14, 19:48
        To samo było jeszcze w latach 70 a szczególnie na długich trasach. Pamiętam jazdę ze Stargardu do Wrocławia /w grudniu 1970 po świętach na obóz studencki/.Pociąg w 3/4 wypełniony milicjantami ze Słupska,podchmielonymi,bezczelnymi. Z uczelni ekspediowano nas już chyba 15 grudnia,a obóz był dużo wcześniej zorganizowany więc pojechałam. Przed wyjazdem na obóz pamiętam widok poopisywanych wagonów jadących ze Szczecina i zatrzymywanych przed stacją bo kolejarze zamalowywali napisy.A tłok? Tłok był zawsze w pociągach dalekobieżnych .Wiem ,bo całe studia nimi jeździłam do domu i na uczelnię. A później? Np łapówki dla kolejarzy żeby powiedzieli na jakiej bocznicy stoi pociąg żeby wcześniej wsiąść bez włażenia przez okno.
    • plater-2 Re: Termos 28.01.14, 22:46
      To mi sie kojarzy z jakims humorystycznym programem z lat 80.

      Mlode malzenstwo kupilo miesieczny bilet PKP na osobowy i zamieszkali w przedziale, bo wyliczyli sobie,ze taniej im to wyjdzie niz wynajmowanie prywatnie pokoju.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka