matylda1001
23.01.14, 01:53
Jakiś pociąg ugrzązł w lodzie i zaraz afera. Podróżnym nikt nie zaproponował ciepłej herbatki :) We wszystkich wiadomościach podali informację. Teraz zanika instynkt samozachowawczy w Szanownym Narodzie :) Dawniej nikt w planowaną na kilka godzin podróż, zimą, nie wyruszał bez termosu z gorącą herbatką, najlepiej z cytryną (jak ją miał). Nikt właściwie nie był w stanie przewidzieć ile taka podróż potrwa, przerwa w zaśnieżonym i skutym lodem polu mogła trwać nawet kilkanaście godzin. Każdy był na to przygotowany. A i przygody były ciekawe. Pamiętam jedna podróż do Zakopanego, na narty. W przedziale ze sześć osób, między innymi tatuś z nastoletnim synem. Gdzieś tam za Krakowem zachciało im się kawy, a termos mieli taki ciśnieniowy - nowość w tamtych czasach. Trzeba było nacisnąć u góry i napój leciał jak z syfonu. Synek podstawił kubeczek a tatuś nacisnął... i POSZŁO! Jak te fusy zaczęły walić pod ciśnieniem, to szkoda gadać :) Ludzie pod ławki chcieli się chować. W jednej chwili wszyscy byli piegowaci. Wszystko było w kropki - ludzie, bagaże i ściany. Ogólnie, fajnie było :)