Dodaj do ulubionych

Lenino - Katyń dla szeregowców

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 10:56
Na ile straty poniesione pod Lenino / dlaczego nie Trygubowo?/ zależały od :
- bałaganu u Sowietów,
- niechęci niektórych ich dowódców do Polaków,
- celowego działania
- przypadku?
Obserwuj wątek
    • Gość: bodek Re: Lenino - Katyń dla szeregowców IP: *.bicom.pl / *.bicom.pl 12.10.05, 11:04
      właśnie - dzisiaj rocznica. czy ktoś mógłby jakigoś ciekawego linka podać gdzie
      byłyby fakty a nie pseudohistoria, albo samemu coś napisać
      • Gość: Ge Re: Lenino - Katyń dla szeregowców IP: 212.182.114.* 12.10.05, 11:07
        Szkoda że nie pokażą filmu Petelskich nie by taki zły.
      • Gość: SJS Re: Lenino - Katyń dla szeregowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 11:41
        "lenino straty" google
        399 linków
        powodzenia
    • Gość: grek Re: Lenino - Katyń dla szeregowców IP: *.dsk.uw.edu.pl 12.10.05, 12:03
      www.ina.fr/voir_revoir/guerre/france/44-03.fr.html#12
      link: Déserteurs polonais

      fragment kroniki - czy to nie Kościuszkowcy spod Lenino?
    • Gość: Wolf Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.chomiczowka.waw.pl 12.10.05, 12:11
      W bitwie pod Lenino licząca ponad 15 tysięcy żołnierzy 1 dywizja straciła 502
      poległych 1776 rannych i 663 zaginionych( większość zaginionych to jeńcy lub
      dezerterzy) choć wyborcza i inne media klepią bzdury o 3 tysiącach poległych
      (sumują jako poległych także rannych oraz zaginionych)Takie straty na froncie
      wschodnim nie były niczym niezwykłym.Co do rzekomego "celowego działania"
      Sowietów to mieli oni tysiąc lepszych sposobów na zadanie berlingowcom strat-
      wystarczyłoby po prostu zostawić ich na Syberii... Twierdzenie że Sowiety
      chciały wykrwawić berlingowców uważam za absurdalne dywizja ,korpus a w końcu
      Armia Polska w ZSRR miały lepsze ukompletowanie,uzbrojenie i wyżywienie od
      przeciętnych jednostek Armii Czerwonej gdyż jednostki polskie traktowano w
      dostawach tak jak radzieckie gwardyjskie podobnie zresztą korpus
      czechosłowacki w ZSRR.Widać to było i pod Lenino gdy 1 dywizja miała znacznie
      więcej ludzi i sprzętu niż obie razem sąsiednie dywizje radzieckie.Gordow
      (dowódca armii w składzie której walczyli kosciuszkowcy traktował berlingowców
      tak jak swoich żołnierzy-obojętnie.Przyczyną strat było m. in niedoświadczenie
      bojowe większości kościuszkowców(doświadczeni żołnierze nie nacieraliby jak
      kościuszkowcy "na pełny wzrost", brak wystarczających kwalfikacji Berlinga do
      dowodzenia dywizją(był przeciętnym dowódcą pułku),na skutek złego rozpoznania
      terenu czołgi kościuszkowców ugrzęzły w bagnie,zawiodło wsparcie lotnicze ,nie
      sprawdziła się częsć kadry dowódczej dywizji( np załamał się psychicznie
      dowódca jednego z pułków ppłk Derks)zadaniem doświadczonych oficerów nie jest
      także nacieranie w pierwszej tyralierze swoich oddziałów.Niemcy uprzedzeni byli
      o natarciu i przygotowani do jego odparcia-w noc przed atakiem zdezerterowało
      kilku żołnierzy i jeden podoficer którzy uprzedzili Niemców ...
      Mimo wszystko większość żołnierzy i oficerów 1 dywizjii zdała pomyślnie swój
      żołnierski egzamin - pod Lenino rozpoczęli drogę która doprowadziła ich do
      Berlina ,gdzie kościuszkowska dywizja zakończyła swój szlak
      bojowy.
      • Gość: SJS Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 12:16
        > (sumują jako poległych także rannych oraz zaginionych)Takie straty na froncie
        > wschodnim nie były niczym niezwykłym.
        rzeczywiście w walce o wioskę utrata 25 % stanu to nie są niezwykłe straty?
        w końcu
        > Armia Polska w ZSRR miały lepsze ukompletowanie,uzbrojenie i wyżywienie od
        > przeciętnych jednostek Armii Czerwonej gdyż jednostki polskie traktowano w

        i dlatego zabrakło amunicji?
        >1 dywizjii zdała pomyślnie swój
        > żołnierski egzamin - pod Lenino rozpoczęli drogę która doprowadziła ich do
        > Berlina ,gdzie kościuszkowska dywizja zakończyła swój szlak
        > bojowy.
        a ile razy na tym szlaku jeszcze brała udział w walkach?
        • Gość: Wolf Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.chomiczowka.waw.pl 12.10.05, 12:42
          Na froncie wschodnim tracono nieraz i 50% stanu w ciągu jednego dnia...
          Amunicji strzeleckiej w 1 pp zaczęło brakować wskutek indolencjii dowódcy tego
          pułku wspomnianego już Derksa i niedociągnięć Berlinga.Ile razy jeszcze 1 DP
          brała udział w walkach? w lipcu i sierpniu 1944 pod Dęblinem,we wrześniu 1944
          o wyzwolenie Pragi i przyczółki,do listopada 1944 jabłonna,, styczen-luty 1945
          r m.in o Wał Pomorski , marzec 1945 o pozycję ryglowa wału pomorskiego i nad
          zalewem szczecińskim ,od 16 kwietnia 1945 w operacji Berlinskiej zakonczyła
          szlak bojowy w Berlinie 2 maja 1945r. To tyle z większych walk.Nieużywanie
          dywizji w kolejnych walkach na terenie ZSRR wynikało z prośby W.
          Wasilewskiej ,która uzgodniła z władzami ZSRR iż berlingowcy zostaną ponownie
          wprowadzeni do walki już na ziemiach polskich.
      • Gość: Michal Buslik Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 12:33
        Dyskutujesz z niejakim Siudalskim , znanym internetowym rusozerca , racjonalne
        argumenty do niego nie trafiaja :-)

        A wracajac do Lenino - "zielona" dywizja piechoty w toku ciezkich ,
        kilkudniowych walk stracila bezpowrotnie ok 10 % stanu osobowego ( wiekszosc
        rannych powrocila do walki po pewnym czasie ) - nic wielkiego w warunkach II
        wojny swiatowej a frontu wschodniego w szczegolnosci
        • Gość: sjs Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 12:56
          od kilku lat nie dyskutuję z Buslikiem odkąd wyraził zdziwienie, że szkoda że
          gestapowiec nie wykonał swoich powinności i nie zabił mojego ojca - było to
          grupie dyskusyjnej militaria - można poczytać w archiwum grupy - został za ten
          wyczyn zresztą z grupy usuniety
          Buslikowi myli się niechęć do Sowietów z niechęcią do Rosjan, zupełnie nie
          wiedzieć czemu uzurpuje sobie prawo opluwania ludzi
          • Gość: Michal Buslik Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 13:08
            Stefek , ty nie dyskutujesz ze mna a ja z toba i oboje jestesmy szczesliwi z
            tego powodu jak mniemam ( ja w kazdym razie jak najbardziej )

            Ps. Ale moderacja grupy pmm to sie odbywa li tylko w twojej chorej
            alternatywnej rzeczywistosci , tej w ktorej Mors strzela na 800 metrow :-)
          • Gość: axx Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.res.east.verizon.net 12.10.05, 13:10
            Dywizja posiadala wspaniale rozbudowane duszpasterstwo. Kapelani ,Korpus
            Kapelanow swietnie pomagali oficerom NKVD w "procesie wychowawczym"
            Oczywiscie znajac mozliwosci Wisarinowicza mozna byloby calkowicie zlikwidowac
            te jednostk w inny sposob. Stalin tego nie zrobil bo wlasnie potrzebowal
            takowa. Polska byla juz oczyszczona z inteligencji. Tutaj katynski strzal w tyl
            glowy byl naprawde niezawodny. A zolnierzom wraz ze swoimi kapelanami
            serwowano przyjemne wycieczki do....Katynia. No i szeregowcy i oficerowie tej
            jednostki stanowili podstawowa kadre WP przez dlugie lata.
            • Gość: Wolf Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.chomiczowka.waw.pl 12.10.05, 13:33
              1Nie przesadzaj z tym rozbudowanym duszpasterstwem 1 dywizja miała 1 kapelana-
              księdza Wilhelma Kubsza był potem kapelanem 1 korpusu i 1 armii WP.Został on
              odbity z niemieckiego więzienia przez partyzantów radzieckich do których
              przystał ,potem władze radzieckie doszły do wniosku iż będzie on lepszym
              kandydatem na duszpasterza berlingowców niż byli zesłancy i więzniowie NKWD-
              drogą lotniczą przerzucono go przez front.W 1944r w LWP było kilkudziesięciu
              kapelanów.Ksiądz major W .Kubsz po 1956r na życzenie prymasa Wyszynskiego
              powrócił do sprawowania posługi duszpasterskiej w LWP.
              2 Z całkowitą likwidacją inteligencji też nie przesadzaj w 2 wojnie zginęło ok
              50% inteligentów(licząc i wyznanie mojżeszowe)
              3 NKWD w zasadzie nie działało w LWP -tę rolę pełniła tu informacja Wojskowa
              w 1 dywizji ( a potem korpusie i w 1 Armii kierował nią major Kożuszko)
              4 Podstawową kadrę LWP stanowili żołnierze i oficerowie Armii Polskiej w ZSRR
              a nie tylko 1 dywizjii

              • Gość: Icar Lenino IP: 156.17.162.* 12.10.05, 15:24
                Pamiętam opowieści rodzinne o tej bitwie. Mój bodajże stryjek strasznie klął na Sowietów że dostali pod Lenino dużo mniej amunicji niż zazwyczaj. Szczęśliwie przeżył. Jak by nie było był święcie przekonany że Ruscy chcieli ich wybić, aczkolwiek nie twierdzę że miał rację.
                • Gość: Wolf Re: Lenino IP: *.chomiczowka.waw.pl 12.10.05, 16:03
                  Niż zazwyczaj? Lenino było ich pierwszą bitwą a za stan skompletowania
                  zapasów odpowiadało kwatermistrzostwo dywizji ,dowódca dywizji ,i dowódcy
                  pułków. Stan amunicji był b. różny -najgorszy w 1 pp ppłk Derksa który załamał
                  się i przestał dowodzić pułkiem.
                  • Gość: Icar Re: Lenino IP: 156.17.162.* 12.10.05, 17:17
                    Mogę tylko powtarzać za nim. Ich pokoleniu ciezko było wierzyć w dobra wolę sowietów. zresztą ja to zrozumiałem tak ze potem dostawali wiecej amunicji, i to znaczy to "mniej niż zazwyczaj"
              • Gość: AREK Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.futuro.pl 12.10.05, 16:26
                Wolf!

                Naprawde milo czytac to co piszesz. Jest konkretnie, rzeczowo.
                Widac ze interesujesz sie tymi sprawami.
                Gratuluje i pozdrawiam

                Arek
                • komnen Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! 13.10.05, 11:18

                  proponuję płaczącym na samo wspomnieni o bitwie pod Lenino, by
                  pocztali wspomnienia Berlinga czy Sokorskiego (był politrukiem w I DP), gdzie
                  jak wół stoi, że na rozkaz Stalina Polaków rzucono do tzw. "rozpoznania bojem".
                  Była to dosyć sadystyczna, aczkolwiek powszechna w Armii Czerwonej,praktyka,
                  która polegała na tym, że żołnierzy bez wcześniejszego rozpoznania terenu walki
                  przez zwiad, rzucano do frontalnego ataku na pozycje wroga. Dopiero oni
                  "rozpoznawali" pola minowe i gniazda kaemów. Zwykle używano do tego karnych
                  batalionów. Nie dziwota, żepiechota IDP poniosła tak wielekie straty (ok. 2/3
                  stanu osobowego), a czołgi ugrzęzły w błocie.
                  • Gość: Wolf Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.chomiczowka.waw.pl 13.10.05, 11:39
                    Do rozpoznania walką pod Lenino rzucono 1 batalion mjr Lachowicza na rozkaz
                    dowódcy armii tak samo jak w dywizjach sąsiednich. .Gdzie u Berlinga czy
                    Sokorskiego stoi że na rozkaz Stalina rzucono do rozpoznania dywizję czy w
                    twojej wyobrazni?Czołgi ugrzęzły w bagnie bo niedoświadczeni pancerniacy słabo
                    rozpoznali teren a piechota I DP nie straciła dwuch trzecich stanu tyle to może
                    było w 1 pp.
                    • panzerviii Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! 13.10.05, 13:24
                      Wolf, to jeszcze rozpraw z dwoma argumentami.

                      Wanda Wasilweska osobiście interweniowała u stalina, żeby dywizji
                      kościuszkowców nie puszczać drugi raz do takiej bitwy bo była przerazona
                      stratami.

                      Sąsiednie dwyozje rosyjkie stały w miejscu przeco Polaków mozna było zajśc z
                      obydwu maniek.

                      Oczywiście zgadzam się ze jak na front wschodni to normalne straty.
                      • Gość: Wolf Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: *.chomiczowka.waw.pl 13.10.05, 15:06
                        W. Wasilewska interweniowała u Stalina by berlingowców ponownie wprowadzic do
                        walki dopiero na ziemiach polskich bo inaczej niepotrzebnie się wykrwawią o
                        czym juz pisałem.Sąsiednie dywizje nie stały w miejscu zdobyli pierwszą
                        transzeję ale potem natarcie utknęło a obie dywizje razem liczyły znacznie
                        mniej ludzi i sprzętu niz 1DP a ich żołnierze doświadczeni już w boju nie
                        nacierali "Na pełny wzrost"
              • wladca_pierscienii Re: NKWD 13.10.05, 15:22
                Gość portalu: Wolf napisał(a):
                > 3 NKWD w zasadzie nie działało w LWP -tę rolę pełniła tu informacja Wojskowa
                > w 1 dywizji ( a potem korpusie i w 1 Armii kierował nią major Kożuszko)

                ale w Informacji Wojskowej służyli NKWDziści przebrani w polskie mundury

                Polacy byli gdzieniegdzie jako tłumacze lub protokolanci
                • Gość: maxikasek Re: NKWD IP: *.szczecin.mm.pl 13.10.05, 16:19
                  po prostu sąsiednie dywizje były to standardowe jeśli chodzi o liczebność w tym okresie czyli w sile wzmocnionego pułku- jedna z nich coś koło 3 tys ludzi, druga nie pamiętam. Amunicja w walce kończy się bardzo szybko, szczególnie u niedoświadczonego żołnierza- zawiodła logistyka. A wieści o stratach wynikają z tego, że po bitwie na zbiórce- doliczono się ok.3 tys. ludzi,reszta zabłdziła na odcinki sąsiednich dywizji. Zbierano dywizję przez 3 dni, kiedy już było 6,5 tys.
                • Gość: Wolf Re: NKWD IP: *.chomiczowka.waw.pl 13.10.05, 19:19
                  Służyli wówczas w informacji wojskowej obywatele ZSRR narodowości polskiej
                  czy polskiego pochodzenia jak np wspomniany już major Piotr Kożuszko...
                  • Gość: padlec Re: NKWD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 19:31
                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                    > Służyli wówczas w informacji wojskowej obywatele ZSRR narodowości polskiej
                    > czy polskiego pochodzenia jak np wspomniany już major Piotr Kożuszko...

                    - jak również obywatele polscy narodowości "wschodniej" (w tym i rosyjskiej).
                    Nie tylko tam i nia tylko na nizszym szczeblu. Prawda?
                  • Gość: padlec Re: NKWD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 19:50
                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                    > Służyli wówczas w informacji wojskowej obywatele ZSRR narodowości polskiej
                    > czy polskiego pochodzenia jak np wspomniany już major Piotr Kożuszko...

                    "19.08.1943 dowódca 1. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR generał Berling
                    wydał pierwszy rozkaz organizacyjny i tę właśnie datę należy przyjąć za
                    początek istnienia Wydziału Informacji 1. Korpusu. (...) 1.04.1944 organ ten
                    przekształcił się w Wydział Informacji Armii Polskiej w ZSRR" - pisze Władysław
                    Tkaczew. Przez kilka miesięcy szefem Wydziału był również Piotr Kożuszko, a od
                    końca września 1944 roku - Dymitrij Wozniesieński."
                    "Utworzony w końcu roku 1945 Wydział Specjalny (...) uprawniony był do
                    rozpracowywania wszystkich żołnierzy Informacji bez względu na ich stopnie i
                    stanowiska służbowe oraz przynależność (włącznie z oficerami wywodzącymi się ze
                    SMIERSZ-y). Ponadto oficerowie Wydziału Specjalnego mogli prowadzić dochodzenia
                    i śledztwa w stosunku do wszystkich podejrzanych pracowników (oficjalnych i
                    tajnych) Informacji Wojska Polskiego. (...) Szefami tego wydziału byli kolejno -
                    ppłk Andrzej Szydłowski ze SMIERSZ-y, ppłk Stefan Oleniak, ppłk Wacław
                    Ługowski. Z wyjątkiem Ługowskiego, żaden z tych funkcjonariuszy nie był z
                    pochodzenia Polakiem. Te swojsko brzmiące nazwiska nadawane były radzieckim
                    towarzyszom na czas działań w Polsce."
                    "SMIERSZ powstała w kwietniu 1943 z doborowych oddziałów NKWD wyłonionych z
                    Armii Czerwonej. Była jedną z najbardziej zbrodniczych instytucji kontrwywiadu
                    wojskowego (...) Ogniwa SMIERSZ-y istniały przy sztabie każdej jednostki
                    wojskowej. Głównym jej zadaniem było ściganie szpiegów i zwalczanie zdrajców. W
                    praktyce jednak sprawowała nadzór nad wszystkimi żołnierzami danej jednostki.
                    (...) SMIERSZ szybko przekształciła się jednak w instytucję ferującą i
                    wykonującą wyroki oraz organizację pełniącą funkcję wojskowej policji
                    politycznej. Sprawowała ona niepodzielną władzę na froncie i terenach
                    przyfrontowych w Polsce oraz krajach wyzwalanych przez Armię Czerwoną".

                    "- Jako Informacja musieliśmy być wszechobecni. Każdego dnia trzeba było robić
                    rewizje czy to w namiotach, na kwaterach, czy w samochodach, a nawet w
                    czołgach. Mieliśmy szukać kompromitujących żołnierzy ulotek faszystowskich -
                    mówi N.N., żołnierz Informacji 2. Armii WP, aresztowany przez kontrwywiad w
                    1948 roku i skazany na karę śmierci. Opuścił więzienie w 1961. - Drugim naszym
                    podstawowym zadaniem był werbunek współpracowników. Na to Ruscy kładli
                    szczególny nacisk. Codziennie też po frontowej walce przeprowadzaliśmy swoisty
                    sondaż opinii dotyczącej nastrojów w wojsku. Przepytywano też o naszych
                    kolegów. Jak to się mówi, nikt z nas nie był pewien ani dnia, ani godziny.
                    Podczas pierwszych kilku miesięcy mojej służby rozstrzelano siedmiu żołnierzy z
                    Informacji. Trzech Polaków, za rzekomą propagandę antyradziecką na froncie, i
                    dwóch Rosjan."
                    - co robili Rosjanie w służbach Informacji? Retorycznie pytam. Podobno ich nie
                    było?!- cytat "Wolf"-a.


                    • Gość: Bzdury NN Re: NKWD IP: *.chomiczowka.waw.pl 13.10.05, 20:24
                      Jakich to żołnierzy informacji i to Rosjan rozstrzelano w 1943 -1944? (żadnych)
                      Jaki to żołnierz informacji opuścił więzienie w 1961 r?!(żaden) Jakie to
                      codzienne rewizje robiono żołnierzom na kwaterach,w namiotach i w czołgach?Gros
                      kierownictwa Informacjii to obywatele ZSRR polskiego pochodzenia czy z polskich
                      rodzin.Jakbyś nie wiedział to przed 1939r w ZSRR żło ok . 800 tysięcy obywateli
                      ZSRR narodowoci polskiej i jeszcze wij polskiego pochodzenia
                      • Gość: Wolf Bzdury NN IP: *.chomiczowka.waw.pl 13.10.05, 20:38
                        W latach 1944 -1956 stracono w sumie SZESCIU z Informacji (zadnego Rosjanina)
                        • Gość: padlec Re: Bzdury NN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:42
                          Gość portalu: Wolf napisał(a):

                          > W latach 1944 -1956 stracono w sumie SZESCIU z Informacji (zadnego Rosjanina)



                          "Od 1946 roku Informacja rozpoczęła czystkę w swoich szeregach. Miało to
                          potwierdzać tezę, że wróg klasowy wkrada się wszędzie. Aresztowano więc tysiące
                          osób, bez wątpienia część z nich związana była z podziemiem i skierowana do
                          inwigilacji sowieckiego wroga. Ale aresztowano też niezwiązanych z podziemiem,
                          a powołanych do wojska "ukazem" PKWN o masowym poborze do LWP w roku 1944 i
                          latach następnych. W pierwszym przypadku Informacja często wiedziała, kogo
                          przyjmuje w szeregi LWP. Czekała tylko na odpowiedni moment i jak najwięcej
                          dowodów "działalności imperialistycznych najemników", jak często zwykła nazywać
                          żołnierzy polskiego podziemia. Rozpracowane sprawy na ogół kończyły się
                          wyrokami śmierci wykonywanymi, czasem jeszcze w 1946 roku, na terenie jednostek
                          wojskowych, w obecności plutonów, w których skazani na śmierć służyli. Wyroki
                          wykonywano również na terenie budynków Informacji Wojskowej, na przykład w
                          Poznaniu i Bydgoszczy. W sierpniu 1946 w Warszawie na korytarzu budynku
                          Informacji wykonano wyrok na Kazimierze Mielczarek i Barbarze Niemczyckiej -
                          dwóch byłych pracownicach Informacji, współpracujących z podziemiem. Przypadek
                          ten stał się głośny, ponieważ rozpatrywany był w czasie odwilży 1956 roku.
                          To właśnie Informacja, a nie MBP, jako pierwsza, wraz z pojawieniem się
                          partyjnej tezy "o zaostrzającej się walce klasowej", rozpoczęła organizowanie
                          fikcyjnych ugrupowań podziemnych. I była w tym zdecydowanie bardziej aktywna
                          niż MBP. Informacja rozpoczęła również organizowanie procesów dotyczących
                          fikcyjnych przestępstw."
                          • Gość: Wolf Re: Bzdury NN IP: *.chomiczowka.waw.pl 13.10.05, 20:56
                            Te tysiące to z informacjii? Co do wyroków śmierci za powiązania z podziemiem
                            prawdziwe czy urojone to wykonanych w całym LWP było poniżej setki. Gros z
                            kilkuset straconych to dezerterzy.Straconych z informacjii wojskowej było
                            zaledwie kilku(żadnego Rosjanina).Informacje jakiegoś NN zwolnionego z
                            więzienia w 1961!podane przez Tkaczowa uważam za nierzetelne za publicystykę
                            tego samego kalibru co informacje prof Roszkowskiego o co najmniej 800zabitych
                            w trójmieście w 1970r czy prof Wieczorkiewicza o zabitym przez Rosjanw Berlinie
                            polskim oficerze który zawiesił polski sztandar...
                            • Gość: padlec Re: Bzdury NN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 21:07
                              "Informacja Wojskowa (pierwotna nazwa brzmiała Zarząd Informacji Naczelnego
                              Dowództwa Wojska Polskiego, w marcu 1945 roku przemianowano go na Główny Zarząd
                              Informacji WP. 3 września 1945 r. Główny Zarząd Informacji MON włączono w skład
                              Komitetu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego, przemianowując go jednocześnie na
                              GZI KdsBP.) została powołana do życia na mocy ściśle tajnego Rozkazu numer 60 z
                              30 września 1944 r., wydanego w Lublinie: Ustawa o Zarządzie Informacji Wojska
                              Polskiego i jego organach, wydanego przez gen. Michała Rolę-Żymierskiego. W
                              1957 r. na fali odwilży październikowej, zlikwidowana i przekształcona w
                              Wojskową Służbę Wewnętrzną,
                              Najliczniejszy werbunek agentury do Głównego Zarządu Informacji WP zanotowano w
                              1952 r., kiedy to na 356 481 żołnierzy Wojska Polskiego agentura Informacji
                              liczyła 24 025 osób. W tym okresie co siódmy żołnierz Wojska Polskiego był "na
                              kontakcie" rezydenta lub oficera Informacji. Zatwierdzono tzw. normę, że w
                              każdym plutonie WP powinien być przynajmniej jeden agent - informator
                              wojskowych służb specjalnych.
                              Informacja brała czynny udział obok bezpieki (Ministerstwa Bezpieczeństwa
                              Publicznego) w walce z podziemiem. Od 1944 roku, kiedy rozpoczęły się
                              aresztowania żołnierzy Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych
                              do 1957 r. aresztowano ok. 17 tys. osób cywilnych i wojskowych. W szczytowym
                              okresie działalności Informacji Wojskowej współpracowały z nią ponad 24 tysiące
                              osób.
                              Jak podkreślał Paweł Piotrkowski z wrocławskiego oddziału IPN w rozmowie z
                              Barbarą Polak (Żołnierze, oficerowie, generałowie o (ludowym) wojsku polskim,
                              Biuletyn IPN nr 6 z lipca 2001 r.), ludzie IW nie wierzyli nikomu. Dysponowali
                              taką władzą, że nawet marszałek Rokossowski [który przed wojną przeszedł
                              stalinowskie czystki w Armii Czerwonej - przyp. aut.] , jako minister obrony
                              narodowej, obawiał się "szarych eminencji" Informacji, pułkowników
                              Wozniesieńskiego i Skulbaszewskiego. Nigdy nie sprzeciwił się aresztowaniom,
                              procesom wojskowych (...). Wiedział, że może grać z Biurem Politycznym, z
                              Bierutem, ale nie z Informacją, podporządkowaną radzieckim służbom specjalnym.
                              Rokossowski był elementem tego systemu. Wraz z nim przychodzą do armii
                              oficerowie radzieccy, którzy zajmują wszystkie najważniejsze funkcje dowódcze i
                              sztabowe. Następuje stalinizacja wojska, zarówno w formach zewnętrznych, np.
                              całkowita zmiana umundurowania na nawiązujące do wzorów sowieckich (wówczas
                              m.in. wycofano rogatywki), jak i wewnętrznych - kult bohaterów czy kopiowanie
                              regulaminów Armii Czerwonej.
                              IW miała prawo dokonywania w ustalonym porządku wyjęć, rewizji i aresztowania
                              żołnierzy Wojska Polskiego, a także osób z nimi związanych spośród ludności
                              cywilnej, podejrzewanych o przestępczą działalność. Przeprowadzanie śledztwa w
                              sprawach aresztowanych, a następnie kierować te sprawy po uzgodnieniu z
                              organami prokuratury do rozpatrzenia w odpowiedniej instancji sądowej (...).
                              Wzywania w razie operacyjnej konieczności na przesłuchania szeregowych i
                              oficerów Wojska Polskiego. Wszystko w ścisłym kontakcie z odpowiednimi organami
                              SMIERSZ-a Armii Czerwonej, bezpieczeństwa publicznego, milicji i wywiadu Wojska
                              Polskiego."
                              Rozumiem, ze dla Ciebie IPN to też bzdury. A jak tam Twoje hasło, że w "tylko
                              Polacy lub pochodzacy z Polski"? Dalej w to wierzysz? Mocno przesiąkłeś. Krzyż
                              na drogę.
                              • Gość: Wolf Re: Bzdury NN IP: *.chomiczowka.waw.pl 13.10.05, 21:27
                                Nigdy nie pisałem że w IW byli tylko Polacy czy pochodzący z Polski.Pisałem o
                                obywatelach ZSRR polskiego pochodzenia(głównie z kilkusettysięcznej polonii
                                radzieckiej) Obywatelem ZSRR polskiego pochodzenia był np wspomniany przez
                                ciebie A . Skulbaszewski. Po straceniu jego ojca i dwóch braci chcąc się
                                ratować w 1937 wstąpił do bezpieki. Daleko zaszedł ... Czy Rokossowski z tego
                                strachu przed Wozniesienskim załatwił mu aresztowanie i kilkuletni wyrok?Tak
                                uważam niektóre publikacje IPN w tym i biuletynu IPN za propagandowe ,czarno-
                                białe np żonglowanie liczbą zabitych w 1970r(żeby za wszelką cenę ją podwyższyć
                                doliczono żołnierzy LWP zabitych w wypadkach drogowych oraz kilkumiesięczny
                                płód kobiety która straciła ciąże gdy jacyś "bojownicy" wrzucili do tramwaju
                                butelkę z benzyną-o tym jednak pan "historyk " z IPN nie wspomniał..
                                • Gość: padlec Re: Bzdury NN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 21:35
                                  Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                  > Nigdy nie pisałem że w IW byli tylko Polacy czy pochodzący z Polski.

                                  Owszem pisałeś, dzisiaj - "Służyli wówczas w informacji wojskowej obywatele
                                  ZSRR narodowości polskiej czy polskiego pochodzenia jak np wspomniany już major
                                  Piotr Kożuszko..." To była Twoja odpowiedź dla "władcy_pierscieni" na Jego:"ale
                                  w Informacji Wojskowej służyli NKWDziści przebrani w polskie mundury".
                                  Z kogo barana robisz? Wyłącznie z siebie. Żegnam.
                                  P.S> Co ma z tym wspólnego rok 1970? Bez ładu i składu. Adieu.

                            • Gość: padlec Re: Bzdury NN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 21:20
                              P.P. "- W 1950 r. ekipa Rokossowskiego obsadziła wszystkie główne stanowiska w
                              wojsku polskim, zastąpiła wszystkich polskich generałów, dowódców okręgów czy
                              dywizji. W styczniu 1949 r. armia liczyła 160 tys., 1 stycznia 1953 r. już
                              ponad 450 tys. osób. Wszystkie stanowiska dowódców w jednostkach technicznych,
                              czyli dywizje pancerne, zmechanizowane, artylerii, lotnicze, obsadzają dowódcy
                              radzieccy. Do Polski przyjeżdżają Rosjanie, Ukraińcy, Czuwasze, Kazachowie, nie
                              znający języka polskiego. To są wykonawcy woli Stalina, bez propolskich
                              sentymentów. Nie chcą mieć z Polską nic wspólnego, często nie chcą chodzić w
                              polskich mundurach, mają za nic polski ceremoniał i polskie tradycje wojskowe.
                              Nie ma już polskiego tradycyjnego munduru, wtedy właśnie mundur stracił
                              rogatywkę. Wzory mundurów nawiązują do mundurów Armii Czerwonej."
                        • Gość: padlec Re: Bzdury NN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:47
                          Praca zbiorowa pt."Przestępstwa sędziów i prokuratorów w Polsce lat 1944-1956"
                          wydawca: Instytut Pamięci Narodowej
                          ISBN 83-908819-2-6
                          Nakład wyczerpany

                          ...to też warto przeczytać aby bzdur nie wymyślać

                      • Gość: padlec Re: Bzdury NN a. Wolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:40
                        Gość portalu: Bzdury NN napisał(a):

                        > Jakich to żołnierzy informacji i to Rosjan rozstrzelano w 1943 -1944? (żadnych
                        > )
                        > Jaki to żołnierz informacji opuścił więzienie w 1961 r?!(żaden) Jakie to
                        > codzienne rewizje robiono żołnierzom na kwaterach,w namiotach i w czołgach?
                        Gros
                        >
                        > kierownictwa Informacjii to obywatele ZSRR polskiego pochodzenia czy z
                        polskich
                        >
                        > rodzin.Jakbyś nie wiedział to przed 1939r w ZSRR żło ok . 800 tysięcy
                        obywateli
                        >
                        > ZSRR narodowoci polskiej i jeszcze wij polskiego pochodzenia

                        "Wolf", polecam: WŁADYSŁAW TKACZEW "Relacje między organami informacji, a
                        sądownictwem i prokuraturą w Wojsku Polskim w latach 1946-1947"

                  • Gość: padlec Re: NKWD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:00
                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                    > Służyli wówczas w informacji wojskowej obywatele ZSRR narodowości polskiej
                    > czy polskiego pochodzenia jak np wspomniany już major Piotr Kożuszko...


                    "W pobliżu Skrobowa znajduje się perła zabytków tamtego regionu, rezydencja
                    hrabiów Zamoyskich w Kozłówce. Obóz mieścił się na terenie dawnego internatu
                    szkoły zawodowej. (...)Komendantem obozu był major NKWD, noszący jednak polski
                    mundur, Aleksander Kałasznikow. Brutalny prostak, zazwyczaj pijany. Ochronę
                    stanowił wzmocniony batalion, liczący 1100-1200 ludzi. W przytłaczającej
                    większości byli to żołnierze radzieccy, ale była też wśród nich grupa Polaków z
                    Wołynia, wcielonych po wyparciu stamtąd Niemców do Armii Czerwonej. Wszyscy
                    jednak mieli mundury polskie." - to dotyczy obozu dla AK-owców, jesień 1944.

                    Prośba - nie p....l głupot co do składu personalnego IW.
                  • Gość: padlec Re: NKWD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:08
                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                    > Służyli wówczas w informacji wojskowej obywatele ZSRR narodowości polskiej
                    > czy polskiego pochodzenia jak np wspomniany już major Piotr Kożuszko...


                    "Po przekroczeniu w styczniu 1945 r. Wisły przez Armię Czerwoną i podległą jej
                    l Armię Wojska Polskiego, we Włochach pod Warszawą umiejscowiła się formacja
                    bezpieczeństwa będąca wydziałem Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego.
                    Jej siedzibą była kamienica naprzeciwko dworca kolejowego, w której dawniej
                    mieściła się apteka. Na czele tej formacji stał pułkownik Kożuszko, Rosjanin
                    polskiego pochodzenia, dowódca batalionu osłonowego, lotnik. Personel śledczy,
                    z wyjątkiem podporucznika Koniecznego, pochodzącego z AL z terenu krakowskiego,
                    stanowili w całości Rosjanie. Nosili rosyjskie mundury, a na nich płaszcze z
                    polskimi dystynkcjami. Przesłuchiwali po rosyjsku, ewentualnie przez tłumacza."

                    • Gość: Wolf Re: NKWD IP: *.chomiczowka.waw.pl 13.10.05, 21:04
                      Od kiedy to Informacja była wydziałem GZP?
                  • Gość: padlec Re: NKWD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 21:11
                    Gość portalu: Wolf napisał(a):

                    > Służyli wówczas w informacji wojskowej obywatele ZSRR narodowości polskiej
                    > czy polskiego pochodzenia jak np wspomniany już major Piotr Kożuszko...

                    "Tymczasem oficerowie radzieccy obsadzają najważniejsze stanowiska dowódcze i
                    techniczne. W nowo powstałej armii rzeczywiście brakowało kadr oficerskich i
                    technicznych. Przez trzy, cztery miesiące można było wyszkolić oficera
                    artylerii lub piechoty, potem doszkalał się na froncie, ale już w wojskach
                    pancernych czy lotnictwie było to niemożliwe. Niemal całe lotnictwo nowej armii
                    zostało utworzone na bazie radzieckiej 6. Armii Lotniczej. Do końca wojny 90
                    proc. kadry oficerskiej i personelu technicznego to Rosjanie. Podobnie w 1.
                    Korpusie Pancernym, z kolei w 2. Armii WP oficerowie sowieccy stanowili około
                    60 proc. kadry dowódczej i technicznej. Najmniej było ich natomiast w 1. Armii
                    WP, "tylko" 40 proc. Również w instytucjach centralnych WP, Sztabie Głównym i
                    szkolnictwie, odsetek oficerów sowieckich wynosił od 70 do 85 proc. kadry.
                    To sprawa interesująca pod względem psychologicznym i socjologicznym. Bardzo
                    duża część społeczeństwa uważała, że jest to armia przebrana, że to Rosjanie w
                    polskich mundurach. Oficer ubrany w polski mundur przedwrześniowy mówiący tylko
                    po rosyjsku, to nie była rzadkość."
                    • Gość: padlec Re: NKWD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 21:14
                      " Kiedy powstała Informacja Wojskowa?

                      P.P. - Praktycznie już w Sielcach. Działała w ramach sił zbrojnych, ale
                      rządziła się całkiem innym zasadami. Do końca wojny służyli w niej tylko
                      oficerowie radzieccy. Ich podstawowym zadaniem było nadzorowanie żołnierzy i
                      oficerów, do których Rosjanie nie mieli zaufania, bo byli Polakami. Oni nie
                      wierzyli nikomu. Nawet marszałek Rokossowski, jako minister obrony narodowej,
                      obawiał się "szarych eminencji" Informacji, pułkowników Wozniesieńskiego i
                      Skulbaszewskiego. Nigdy nie sprzeciwił się aresztowaniom, procesom wojskowych.

                      B.P. - Myśli pan, że Rokossowski wierzył w ewidentnie fabrykowane wobec
                      polskich wojskowych zarzuty o zdradę?

                      P.P. - Rokossowski miał za sobą czystkę w Armii Czerwonej z końca lat
                      trzydziestych, trzy lata spędził w więzieniach i łagrach. Myślę, że nie
                      wierzył, zdawał sobie sprawę, że to jest polityka, że nie jest w stanie
                      przeciwstawić się temu, chociaż był naprawdę mocnym człowiekiem. Wiedział, że
                      może grać z Biurem Politycznym, z Bierutem, ale nie z Informacją,
                      podporządkowaną radzieckim służbom specjalnym. Rokossowski był elementem tego
                      systemu. Wraz z nim przychodzą do armii oficerowie radzieccy, którzy zajmują
                      wszystkie najważniejsze funkcje dowódcze i sztabowe. Następuje stalinizacja
                      wojska, zarówno w formach zewnętrznych, np. całkowita zmiana umundurowania na
                      nawiązujące do wzorów sowieckich (wówczas m.in. wycofano rogatywki), jak i
                      wewnętrznych - kult bohaterów czy kopiowanie regulaminów Armii Czerwonej.

                      B.P. - Jak długo działała Informacja?

                      P.P. - Rozwiązano ją na początku 1957 r., powstała wtedy Wojskowa Służba
                      Wewnętrzna. Oficerowie radzieccy, którzy kierowali Informacją, wrócili do
                      Związku Radzieckiego w latach 1954-1955, ale już pod koniec lat czterdziestych
                      nastąpiła pewna polonizacja kadr. W Jeleniej Górze powstała szkoła oficerska
                      Informacji Wojskowej. Oczywiście, trafiali tam wyselekcjonowani ludzie, a
                      wykładowcami byli specjaliści z NKWD-owskim doświadczeniem.

                      B.P. - Jakim językiem posługiwali się w Polsce, np. w takiej szkole albo w
                      swojej pracy operacyjnej?

                      P.P. - W czasie wojny Żymierski kilkakrotnie wydawał rozkazy, żeby wszystkie
                      dokumenty normatywne powstawały w języku polskim. Nie przestrzegano tego. Od
                      1945 r. wszystkie dokumenty spisywano po polsku. W 1950 r. znów pojawiają się
                      dokumenty w języku rosyjskim, wtedy właśnie odbyły się ćwiczenia sztabowe,
                      pierwsza gra wojenna symulująca działania frontu polskiego w pasie:
                      Meklemburgia, Dania, Holandia. W tym czasie najwyższe stanowiska dowódcze i
                      sztabowe objęli oficerowie radzieccy, którzy przyszli z Rokossowskim i nie
                      znali jeszcze polskiego. Tłumaczenia robiła kancelaria.

                      B.P. - Ile ofiar ma na swoim sumieniu Informacja?

                      P.P. - Na pewno mniej niż Urząd Bezpieczeństwa. To są ofiary procesów
                      politycznych: Tatara-Utnika-Nowickiego, procesów odpryskowych, lotników czy
                      procesu komandora Przybyszewskiego, obrońcy Helu. Ogółem w procesach wojskowych
                      wydano kilkadziesiąt wyroków śmierci. Generalnie ludzi, do których nie miano
                      zaufania, którzy nie spełniali kryteriów klasowych, po prostu wyrzucano z
                      wojska. I nie tylko oficerów z armii przedwrześniowej, ale też np. oficerów
                      wywodzących się z Armii Ludowej.
                      Po śmierci Stalina w wojsku niewiele się zmieniło, poza tym że powoli Rosjan
                      zastępują Polacy, przychodzą wychowankowie LWP, oficerowie, którzy ukończyli
                      szkoły oficerskie w Polsce, akademie dowódcze w Związku Radzieckim. To była
                      grupa poddawana intensywnej indoktrynacji. W latach siedemdziesiątych i
                      osiemdziesiątych ci ludzie objęli stery dowódcze w wojsku polskim.

                      B.P. - Czy po październiku 1956 r. zmienia się sytuacja w polskim wojsku?

                      P.P. - Tak, następuje gwałtowny przełom. Ale jeszcze w czerwcu 1956 r. wojsko
                      bierze aktywny udział w wydarzeniach poznańskich. Rokossowski proponuje Biuru
                      Politycznemu wysłanie wojska do Poznania. Wojsko szybko tłumi rozruchy, jest
                      bardzo sprawne. Podejrzewam, że w 1947 r. czy w 1948 r. nie poszłoby to tak
                      łatwo. W 1956 r. armia pokazała, że jest w pełni dyspozycyjna, nie ma żadnych
                      zahamowań. Dywizjami, które pacyfikowały Poznań, dowodzili młodzi polscy
                      oficerowie, choć całą operacją kierowali generałowie sowieccy: Stanisław
                      Popławski, Wsiewołod Strażewski. Po październiku 1956 r. stanowisko
                      Rokossowskiego było niejasne. Wydaje się, że był gotów użyć wojska przeciw
                      grupie reformatorskiej w partii i mimo że Gomułka bardzo go bronił, Komitet
                      Centralny odwołał go ze stanowiska członka Biura Politycznego. Na jego miejsce
                      przyszedł Marian Spychalski. Wraz z Rokossowskim odeszła zdecydowana większość
                      radzieckiej kadry dowódczej i doradczej, a ich miejsce zajęli oficerowie
                      polscy, często wracający "spod kapelusza" czy z więzień, jak np. gen. Józef
                      Kuropieska. Na tych stanowiskach, które wymagały specjalistycznej wiedzy
                      technicznej, zostało kilku radzieckich oficerów, generałów czy podpułkowników,
                      np. komendantem Wojskowej Akademii Technicznej był gen. Owczannikow. Zostało
                      też kilku wyższych oficerów, którzy po 1956 r. przyjęli obywatelstwo polskie.
                      Oni właściwie nie odgrywali już potem żadnej roli politycznej."

                    • Gość: axx Re: NKWD IP: 5.5R* / *.nyc.untd.com 14.10.05, 02:47
                      Wracajac do tematu. Po wojnie oczywiscie "obywatel polskiego pochodzenia to
                      tak naprawde to zyd lub krypto zyd". W 100 % w sluzbach tajnych ,jawnych i
                      dwuplciowych a i w dobrym procencie w pozostalych czesciach gospodarki.
                      Dlaczego. Bo tylko zydzi wykazuja wlasciwa inteligencje na zajmowanych
                      stanowiskach. Sa dobrze wyedukowani, znaja z reguly kilka jezykow,maja
                      kontakty medzynarodowe i po prostu wiedza jak to sie robi. Dlatego co pewien
                      czas spotyka ich mala przykrosc i musza wyjechac do tego zgnilego imperializmu.
              • Gość: axx Re: Lenino nie było żadnym Katyniem! IP: 5.5R* / *.nyc.untd.com 14.10.05, 02:40
                Napisales ze w II WS swiatowej zginelo 50 % inteligencji czyli rowno na obie
                strony. Masz zapewnie racje bo przeciez nie wszyscuy zabici w Katyniu byli
                profesmi czy generalami. No coz moze dla Ciebie 20 tys. oficerow czy powiedzmy
                ludzi wartosciowych jest niczym to trwaj w swym przekonaniu. Zatem czas ku temu
                aby o tym zapomniec albo udawac ze nic sie nie wydarzylo jak zreszta sugerowal
                Churchil. Pora naprawde przestac zawracac glowe tym problemem Putinowi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka