fnoll
18.12.02, 03:54
wiecie, jak już tu pisałem mam problem ze swoim sąsiadem - chciałbym
przeprowadzić takie ostateczne rozwiązanie kwestii namolnego sąsiada
naprzykrzającego się swoją manią na punkcie książek popularnonaukowych
poruszyło mnie jednak to, co mi ostatnio powiedział gdy szedłem do pracy
(spóźniłem się przez skurwysyna), że czytał o współczesnych strategiach
rozwiązywania konfliktów społecznych przy użyciu siły, że to musi być
humanitarne, że nawet bandziora trzeba traktować z poszanowaniem karty praw
człowieka i różne niedouczone nie ze swej winy mniejszości etniczne jak
srilanczycy czy ujgurowie
muszę przyznać, że głęboko pochwalam to, że tortury w cywilizowanym świecie
nie mogą mieć miejsca - więc wszelka eksterminacja musi być bezbolesna, a
żeby zachować polityczną równowagę w demokracji, musi być bezbolesna
dwustronnie
więc jak zabić sąsiada, żeby nie bolało ani jego ani mnie?