Dodaj do ulubionych

Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ?

22.12.05, 13:47
Kilka lat temu w sklepie widzialem sytuacje gdy jedna pani wypytywala o
wyroby czekoladopodobne a sprzedawczyni tlumaczyla ze od wielu lat juz czegos
takiego nie maja i ze sa tylko normalne czekolady i inne slodycze. Potem pani
ktora chciala kupic tlumaczyla ze jej syn (wtedy lat 20-kilka z tego co
mowila) jadl w dziecinstwie i inne mu nie smakuja i chodzi i pyta o
czekoladopodobne bo innych jesc nie chce.

Ja np. na kazdy sklep z jedzeniem mowie ponoc "Sam".
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 22.12.05, 17:04
      He, he, a ja nie mam żadnych. Mimo że dzieciństwo i młodość upłynęły mi w
      jedynie słusznym ustroju, nigdy nie byłam do niego przyzwyczajana i zawsze mnie
      uwierał. Skończył się i nareszcie poczułam się jak ryba w wodzie. Ale czego
      zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć, to zjawisko "przesiąknięcia" socjalizmem
      osób przedwojennych i nastawionych "antysocjalistycznie". Taka starsza pani czy
      starszy pan jak widzi, że coś nie jest takie, jakie powinno być, powiada:
      "Powinni coś z tym zrobić". No to ja wtedy pytam: "Kto powinien? Jacyś bliżej
      nieokreśleni ONI?" Osoba pytająca głupieje. "Eee, tego, no, państwo, władze..."
      • zoraz Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 03.02.06, 14:24
        Masz rację, mieszkam w dzielnicy, gdzie jest sporo starszych ludzi i nic mnie tak nie irytuje jak wysłuchiwanie o "ONYCH", i o tym "co to oni z nami robią".
        Rzeczywiście strach słuchać co Oni z Nimi przez te kilkadziesiąt lat zrobili :(
        • ampolion Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 10.01.07, 21:27
          Ci starsi, "przedwojenni" (jeśli wciąż ich spotać można) pewnie też się skarżą,
          że "przed wojną było inaczej".
      • a_weasley Onizm 17.10.06, 10:44
        horpyna4 napisała:

        > Taka starsza pani czy
        > starszy pan jak widzi, że coś nie jest takie, jakie powinno być, powiada:
        > "Powinni coś z tym zrobić". No to ja wtedy pytam: "Kto powinien? Jacyś bliżej
        > nieokreśleni ONI?" Osoba pytająca głupieje. "Eee, tego, no, państwo,
        > władze..."

        Co ciekawe, zjawisko występuje w różnych pokoleniach. To nie tylko starsi
        państwo sprawiają, że nieodmiennie w wyborach rządząca partia dostaje w rzyć.
        Nie tylko ta grupa wiekowa spodziewa się, że jak się zmieni rząd, to wszystko
        będzie dobrze, i nie tylko ta grupa wiekowa obarcza każdorazowy rząd
        odpowiedzialnością za wszystko. To mnie najbardziej frapuje: że tak samo reaguje
        towarzystwo, które z Polski Ludowej pamięta w najlepszym razie dobranocki.
      • horpyna4 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 05.11.06, 09:35
        Jakiś czas temu twierdziłam, że nie mam żadnych przyzwyczajeń z epoki. Dziś
        uświadomiłam sobie jednak, że mam. Brak zaufania do słowa pisanego, czytanego,
        wszelkich przekaziorów. Po prostu niczego nie przyjmuję bezkrytycznie. Obecnie
        przekłada się to głównie na mój stosunek do wszelkich reklam. Z zasady ich nie
        oglądam, bo są irytujące, ale jest coś jeszcze. Takie podświadome przekonanie,
        że jak coś jest tak chwalone, to musi być kiepskie.
      • luccio1 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 17.12.06, 14:26
        horpyna4 napisała:
        > czego zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć, to zjawisko "przesiąknięcia"
        > socjalizmem osób przedwojennych i nastawionych "antysocjalistycznie".
        Ludzie, którzy dzisiaj dobiegają kresu życia, w Polsce Niepodległej czyli II
        Rzeczypospolitej zdążyli w najlepszym razie zdać maturę - potem przyszła
        katastrofa, odbierana nieodmiennie jako "grom z jasnego nieba", i całe
        dotychczasowe życie stanęło na głowie. Potem, jeśli komuś udało się zostać nie
        tylko w Kraju, ale w domu rodzicielskim tym samym, który był przed wojną (co
        najwyżej ścieśnionym przez dokwaterowanie obcych lub skupienie się pod jednym
        dachem całej bliższej i dalszej rodziny, by właśnie tego dokwaterowania
        uniknąć), to jeśli ze stratą lat, które zabrała wojna, zaczynał np. studia,
        robił je już w nowej rzeczywistości, nawet jeśli z przedwojennymi profesorami i
        w pierwszych latach wg przedwojennego programu - a z tego wynika, że podstawowa
        formacja takiego człowieka dokonała się jednak już w komunie.
    • tamsin Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 22.12.05, 17:43
      jedyne co przychodzi mi do glowy, to ze mam zawsze niesamowite ilosci mydla w
      domu. Mam powsadzane w kazde szuflady z ubraniami, w belizniarce z posciela i
      pod recznikami, po prostu wszedzie pelno. Nie kupuje zwyklego mydla ale zawsze
      jakies orginalne, czy to w kolorze czy we wzroki, ale dokupuje non stop. Nie
      mam innego wytlumaczenia na to moje dziwactwo, jedynie to ze pamietam z domu ze
      rowniez mielismy duzo mydla na zapas i dzieki bogu bo chyba na kartki to byla
      jedna kostka na dwa miesiace na osobe.
      • maary5 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 16.08.06, 12:37
        Acha,tez tak mam (z tym mydłem),choć od pewnego czasu kupuję kostki zapachowe.A
        tak to mi chyba zostało gromadzenie" na zapas" z czasów kartkowych i pustych
        półek,choć nieraz na dobre to nie wychodzi.Pamietam jak musiałam wyrzucic
        nagromadzone zapasy bo w mace i kaszy były mole i wiecej było szkody niz
        pożytku.
    • samica1 Czekoladopodobne 15.01.06, 21:05
      Chi, chi.
      Dorwałam się w tym roku do paczki syna i czekolady. Znajomy smak, chociaż
      obleśny. Czytam skład... i oczom nie wierzę. Jawnie, czarnym na czerwonym było,
      że to ni mniej ni więcej tylko wyrób czekoladopodny. Szkoda, że wyrzuciłam
      opakowanie. Na dnie paczki za to znalazłam paragon (nieostrożny św. Mikołaj).
      Zostało to zakupione w Plusie za 65 gr.
    • dinarowa Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 18.01.06, 21:22
      Tak, tak, mój tato przed świętami cieszył się,że kupił tanie czekolady a
      okazało się , że to wyrób czekoladopodobny...mama pewnie zrobi z tego jakąś
      polewę na ciasto, bo jeść tego się nie da
    • luccio1 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 01.02.06, 16:16
      Oszczędność papieru: pisanie na odwrotnej stronie kartki już raz kiedyś
      zapisanej - a czasem także na jednej stronie jednego arkusza papieru wpisywanie
      dwóch tekstów prostopadle do siebie: jednego piórem, drugiego ołówkiem.
      • minerwamcg Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 17.10.06, 00:14
        Oszczędność papieru to akurat jest rzecz chwalebna! I za niepodległości tyż :)))
    • zoraz Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 03.02.06, 14:31
      Przydasie :)
      Może to nie koniecznie moje przyzwyczajenie, ale tak żal wywalić do śnieci stary, niesprawny sprzęt, nie wymontowawszy "zdrowych " elementów. Może choć całkiem sprawny guzik od spódniczki, suwak od teczki, bo taki ładny :)
      Zwykle później sie nie przydaje, bo zlegnie w szufladie w zapomnieniu :)

      A co do czekoladopodobnych, to coraz więcej na rynku a triumfy święci reklamowana kawa z cykorią - taka łagodna :)
      Za komuny standard, a i teraz w dyskontach i marketach na porządku dziennym, tylko nikt się składem nie przechwalał - do tej pory.
      No ale była już nowinka- pasta z sodą, płyn do naczyń z octem :)
      • a_weasley Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 17.10.06, 00:17
        zoraz napisała:

        > tak żal wywalić do śnieci stary, niesprawny sprzęt, nie wymontowawszy
        > "zdrowych " elementów.

        W końcu patroszenie samochodów na szrocie wymyślili Niemcy, i to wcale nie z NRD.
        Cywilizacja wyrzucająca to jest ślepy zaułek, z którego już co bardziej świadomy
        ekologicznie element zwiewa z podkulonym ogonem.
        (tak, wiem, że właśnie przemówiłem językiem PRL-owskiej publicystyki zaangażowanej)
    • wrzood Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 05.02.06, 20:04
      Zakupy.
      Jak mam jakąś kasę na ubrania realizuje ją tego samego dnia! I długidługi czas
      kupowałem sobie za duże buty.. Nie wiem czemu..
      • meduza7 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 28.06.06, 14:04
        ja po dziś dzień mówię "pedet" choć ten sklep to już daaaawno Galeria Centrum.
        • luccio1 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 09.02.08, 19:24
          meduza7 napisała:

          > ja po dziś dzień mówię "pedet" choć ten sklep to już daaaawno Galeria Centrum.

          Robię dokładnie tak samo. (A co najlepsze, nie mogę sobie nijak przypomnieć, jak
          PDT - później "Dom Towarowy KRAKUS" - narożnik Wiślnej/św. Anny - samym
          narożnikiem "patrzący" na Rynek Główny, nazywa się teraz!).
          • czekolada72 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 05.03.08, 09:50
            luccio1 napisał:

            >> Robię dokładnie tak samo. (A co najlepsze, nie mogę sobie nijak
            przypomnieć, ja
            > k
            > PDT - później "Dom Towarowy KRAKUS" - narożnik Wiślnej/św. Anny -
            samym
            > narożnikiem "patrzący" na Rynek Główny, nazywa się teraz!).
            Wlasnie - Galeria Centrum :)
    • a_weasley Przywiązanie do marki 17.10.06, 00:00
      W powodzi kolejnych reklamowanych produktów wybieram te marki, które znam sprzed
      1989. Smaruję chleb margaryną Masło Roślinne, myję zęby pastą Fluorodent, a
      naczynia Ludwikiem, piorę w proszku E, golę się co prawda pianką, ale marki
      Pollena, a do samochodu (made in PRL oczywiście) leję olej Lux 10.
      Co nie przeszkadza mi być zdecydowanym antykomunistą.
      Już nie mówię o tym, że rejsowy autobus to dla mnie jest pekaes, bez względu na
      kraj, bo w tym nie jestem oryginalny. Na Ukrainie po dwóch tygodniach złapaliśmy
      się z kolegami na tym, że właściwie nie wiemy, jak się nazywa miejscowe
      towarzystwo autobusowe, podobnie jak bufet dworcowy lub wagon restauracyjny to
      był Wars ("w Warsie na dworcu pekaesu w Tarnopolu").

      Z drugiej strony została mi z PRL alergia na kolejki. Jeżeli czeka pięć osób,
      wolę pójść do innego sklepu, pomimo że racjonalnie wiem, że per saldo stracę na
      czasie.
      • maary5 Re: Przywiązanie do marki 19.10.06, 08:44
        "Z drugiej strony została mi z PRL alergia na kolejki. Jeżeli czeka pięć osób,
        wolę pójść do innego sklepu, pomimo że racjonalnie wiem, że per saldo stracę na
        czasie" -Identycznie mam,nie chcę o tym pamietać,ile upokorzenia nieraz
        człowiek musiał znosić (w czasie najgorszych kolejek za "niewiadomo co
        rzucą"byłam w ciaży, brrrr,horror to był:(
    • minerwamcg Kerguleny nawet na złotym półmisku nie zjem! 17.10.06, 00:20
      Nie wezmę do pyska kerguleny. W stanie wojennym była to rybka najłatwiejsza do
      dostania, smażyło się toto na margarynie i jadło końcami zębów, bo ohydne było.
      To znaczy są gusta i guściki - mój chrzestny się zachwycał.
      Ja ze zdumieniem zobaczyłam w hipermarkecie, że dzisiaj kregulena to jedna z
      droższych ryb! Ale choćby mi ją na złotym półmisku dawali...
      • tamsin Re: Kerguleny nawet na złotym półmisku nie zjem! 17.10.06, 17:58
        nigdy o takiej rybie nie slyszalam, az musialam sobie wygooglowac co to jest :-)
        Sledz niesmiertelny, makrela no i czasami dorsz. To pamietam z PRLu
        • minerwamcg Re: Kerguleny nawet na złotym półmisku nie zjem! 17.10.06, 23:17
          Eee tam, śledzia i makrelę tobym w stanie wojennym zjadła i trzy razy wylizała
          papier. A ostrobok nie łaska? (taka wędzona ryba, sucha jak wiór) A może
          błękitka? (ryba do smażenia, potem wycofali ze sklepów, bo miała za dużo
          pasożytów, oczywiście pisali w gazetach, że pasożyty są nieszkodliwe, ale już
          zrobił się za duży skandal). A może kryla? (podobne do krewetki, miano z tego
          robić kiełbasę, ale się wycofano, bo sami twórcy rzygali dalej niż widzieli).
          • tamsin Re: Kerguleny nawet na złotym półmisku nie zjem! 18.10.06, 02:50
            w stanie wojennym nagle pojawialy sie kalamary, dosyc dostepne cenowo, niestety
            nikt nie umial tego przygotowac odpowiednio i najczesciej wychodzila z tego
            guma jak od podeszwy od butow.
            • minerwamcg Z innych rybnych smakołyków... 18.10.06, 16:05
              był jeszcze morszczuk, pojawił się wtedy, jak znikł z rynku błękitek.
              Występował w dwóch wersjach, wędzony (suchy wiór nie gorszy od ostroboka), i do
              smażenia (taki dorsz, właściwie żadna różnica).
              Kalmary faktycznie pamiętam, moja mama tego nie kupowała właśnie dlatego, że
              nie umiała tego robić. Mówiło się na to "ośmiornica".
              A z konserw rybnych była tołpyga w pomidorach, fuj, słodkawe paskudztwo, kiedyś
              dostałam tego dziesięć puszek, na szczęście mój brat miał kolegę, który jadł to
              z wielkim smakiem. Dopiero potem, prawie u schyłku komuny, pojawiły się sardiny
              w maslie, produkcji radzieckiej.
              • horpyna4 Re: Z innych rybnych smakołyków... 18.10.06, 18:31
                O, właśnie, pozostało mi przyzwyczajenie z epoki - unikam konserw. Wtedy można
                było dostać bardzo smaczne konserwy rybne radzieckie. Bardzo chętnie kupowano
                sajrę, dla mnie najsmaczniejszy był jesiotr w pomidorach. Była jeszcze w
                puszkach ucha, czyli zupa rybna, z której to konserwy można było zrobić rybę w
                galarecie, całkiem smaczną. Ale ja miałam niestety alergię na jakiś środek
                konserwujący, używany właśnie w radzieckich konserwach. Polskie od biedy mogłam
                jeść, ale też wolałam unikać i to mi do dziś zostało. A w tamtych czasach trudno
                było obejść się bez konserw, zwłaszcza na urlopie, jeżeli nie jeździło się na
                wczasy z całodziennym wyżywieniem.
                • hajota Re: Z innych rybnych smakołyków... 27.10.06, 21:47
                  ZOstało mi upodobanie do byczków w tomacie.
                  Kergulena jakoś mnie wtedy ominęła. Niedawno jadłam ją po raz pierwszy w życiu w
                  dobrej rybnej knajpie i bardzo mi smakowała.
        • maary5 Re: Kerguleny nawet na złotym półmisku nie zjem! 19.10.06, 08:54
          A'propos dorsza-było takie powiedzenie "jedzcie dorsze bo g...o gorsze".A mnie
          po latach zachciało sie dorsza i kupiłam a jakże,ale smakował jeszcze gorzej
          niz ten komunistyczny,a właściwie wcale nie miał smaku.Za to jak kupiłam
          niedawno kiełbaske jałowcową to tak jakbym dorsza jadła,paskudztwo!przyprawy
          pomylili czy co?Zreszta teraz wszystko na jedno kopyto robią,jakby się wyrób
          wędliniarski nie nazywał to smak jednaki.Jednak wędliny w czasach PRL były o
          niebo lepsze.
          • tamsin Re: Kerguleny nawet na złotym półmisku nie zjem! 19.10.06, 15:49
            moze wedliny byly lepsze, ale o jalowcowej to tylko legendy chodzily, bo nikt
            jej nigdzie nie mogl napotkac. Ludziska we Wroclawiu opowiadli sobie, ze
            podobno w Krakowie czasami pojawia sie, ale niestety znika.. ;-)
            • syswia Re: Kerguleny nawet na złotym półmisku nie zjem! 19.10.06, 17:56
              byla jeszcze taka ryba blekitek.... podobno robaki miala w srodku (:)
              • jestem-tu Re: Kerguleny nawet na złotym półmisku nie zjem! 17.03.09, 11:46
                witam, jestem pod wrażeniem, wszyscy piszecie poprawnie KERGULENA.
                W sklepach w tamtych czasach powszechnie pisali KARGULENA , a
                przecież nie łowił tego Kargul ani Pawlak..
    • sherman-doberman Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 18.10.06, 22:18
      Mam i to potężne kompleky pokomunistyczne, z których naigrawa si mój mąż, który komunizm zna
      tylko ze słyszenia.
      Do dziś kupuję tony papieru toaletowego i zawsze się boję, że mi zabraknie.
      I zawsze tankuję, zanim wyjeżdżę bak, bo się boję, że nie znajdę stacji benzynowej i zabraknie mi
      benzyny.
      Zaznaczam, że już od ponad 20 lat mieszkam na Zachodzie.
      Ale mam jedno superwspomnienie nat temat konserw rybnych.
      W 1985 roku na placu Komuny Paryskiej, dziś znowu Wilsona, znalazłam autentyczne i niedrogie
      szwedzkie konserwy rybne,
      tudzież węgorza w puszcze, którego podarowałam rodzicom na Gwiazdkę.
      Nigdy wcześniej i nigdy potem nie widzałam puszkowanego węgorza!
    • aankaa Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 19.10.06, 20:17
      zapasy chemii(która była na kartki). Nie pamiętam kiedy kupiłam _jedną_ tubkę
      pasty do zębów czy _jeden_ szampon itp. Papierosy - jedne do pracy, drugie do
      domu, trzecie w samochodzie, kolejne paczki walają się po torebce, kieszeniach
      kurtek
      zakupy ciuchowe - wiosną wydałam ze 2 średnie krajowe polując na wyprzedażach ;)

      z tamtych czasów najbardziej brakuje mi radzieckiej zupy rybnej w puszkach
      (ucha). Jakbym trafiła napewno wzięłabym całą paletę
      • babiana Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 24.10.06, 04:29
        Skoro tyle mowy rybach to napisze moze o przyzwyczajeniu w PRL, ktorego nie
        stac byloby mnie na zrealizowanie w Kanadzie. Otoz mojego owczarka niemieckiego
        karmilam rybami. W Gdyni bylo ich pod dostatkiem. Kupowalam tanie jak barszcz
        dorsze i szprotki. Pies jadal to prawie codziennie ze 2 kg na jedno
        posiedzenie. Na sniadanie kostke 1kg twarogu i 1 litr mleka z zoltkiem.
        Mieszkalam w Orlowie i kutry codziennie przywozily swieze ryby. Dorsze i szproty
        (ktorych nikt nie chcial) szly do pobliskiego sklepu rybnego i moj pies na tym
        korzystal.
    • mjermak Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 27.10.06, 21:13
      ostroboki i blekitki jadla moja kotka, miala francuskie podnienbienie i tylko
      gotowana rybe jadla-wiec gotowalo jej sie takiego ostroboka czy blekitka, smrod
      byl na cala klatke schodowa.
      Na szzcescie uchowala sioe pasta rybna-moj ulubiony przysmak z PRL-u, moja mama
      patrzec na to nie mzoe a ja sie zajadam
      • babiana Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 27.10.06, 22:19
        Pranie poscieli w goracej wodzie. W Kanadzie wszyscy piora w cieplej. Pralka ma
        tylko 3 programy: woda goraca, ciepla lub zimna. Ja z kolei reczniki i posciel
        zawsze w goracej. Ale juz nie mocze cala noc w wannie przed praniem. To
        gotowanie w kotlach w mozgu gdzies pozostalo.
        Poza tym przechowywanie roznych niepotrzebnych rzeczy myslac, ze kiedys to sie
        przyda. Za PRL to wszystko szlo do piwnicy w rezultacie czego piwnica byla jedna
        wielka rupieciarnia. Ja mam taki schowek i wejsc do niego juz nie sposob.
      • babiana Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 27.10.06, 22:31
        Gromadzenie pisemnych poswiadczen. Pamietam kiedy zostalam wypisana ze szpitala
        poprosilam o wypis. Tutaj czegos takiego nie daja.W koncu wyegzekwowalam od
        sekretarki pismo od prowadzacego mnie lekarza, w ktorym miedzy innymi napisal,
        ze od momentu mojego wyjscia ze szpitala bedzie moim lekarzem. Pismo to okazalo
        sie bardzo cenne po latach. Lekarza podalam do sadu poniewaz dopuscil sie
        karygodnych zaniedban. Jego adwokat usilowal podwazyc fakt, ze moj lekarz byl
        moim lekarzem! Wiec ja wyjelam to pisemko i gdy ten zobaczyl zrobil sie czerwony
        jak burak, nerwy mu puscily i zaczal krzyczec, ze ciekawy jest jakie jeszcze
        pisemka przyniose. Ale mialam ubaw. Jednak co na pismie to na pismie i nigdy nie
        wiadomo kiedy sie przyda.
    • nolwen58 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 05.11.06, 14:08
      Oj mam , zawsze sprawdzam dokladnie przy kupnie ciuchy, buty, sprzet
      elektroniczny , zywnosc. A to dlatego ze dawniej mozna bylo nabyc plaszcz z
      jednym rekawem dluzszym, buty lub bluzke w roznych odcieniach( przod
      jasniejszy od tylu itp)- zwyczjnie oczekuje bubla.rozny sprzet napawa mnie
      rowniez niepokojem , czy aby nie jaki bubel. Nie wierze tez reklamom bo za
      moich czasow reklamowano tylko buble. To samo mam z przecenami, jak dzis
      pamietam koszmarki na polkach z wywieszka - przecena.
      • babiana Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 05.11.06, 14:58
        Kolo mnie byla taki sklep z odzieza przeceniona. Nazywal sie Okazja! Raczej
        powinni dac mu nazwe Okazy Brzydoty! Zastanawialam sie jak w ogole takie
        ohydctwo mozba bylo wyprodukowac.
    • renaskawinska Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 19.11.06, 18:35
      mówię pedet, piję herbatę w szklance, lubie patrzeć na pierwszomajowe pochody w
      telewizji acha i zrobiłam sobie ze dwa swetry na drutach choć taniej byłoby kupić
      acha i podczas wydarzeń radomskich moja sześcioosobowa rodzina została z dwoma
      kilogramami cukru.Mieszkaliśmy wówczas w Szydłowcu i były kłopoty z zaopatrzeniem
      nauczyłam się pić gorzką herbatę zostalo mi to do dziś
      • horpyna4 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 20.11.06, 08:55
        Herbata w szklance to jeszcze spuścizna po zaborze rosyjskim. A za PRL-u to w
        knajpach była kawa w szklankach i sporo osób się do tego przyzwyczaiło, taka
        kawa pita w pracy, to właśnie była taka "plujka" w szklankach. Fuj.
    • klara551 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 02.01.07, 03:21
      A ja pamietam dowcip rysunkowy ze świata Młodych-namalowany wyrób
      czekoladopodobny produkcji zakładów 22 lipca/dawniej E.Wedel/ i podpis-dawniej
      E,Wedel,dawniej czekolada.Pamietam też dzieci z nosami przyklejonymi do szyb
      tzw. Delikatesów i patrzące na słodycze/wtedy na kartki/Trudno było wytłumaczyć
      dzieciom,że już swój przydział miesięczny zjadły,że muszą poczekac na następny
      miesiąc.Nie docierało do nich tłumaczenie w gazetach,ze wredny Regan rozłożył
      wspaniałą socjalistyczną gospodarkę,bo zniósł klauzulę uprzywilejowania dla PRL.
    • agrippina kazda stacja z benzyna jest dla mnie CPNem :-) 21.01.07, 22:38

    • bja74 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 27.01.07, 10:42
      W oknie jednej z restauracji za czasow mojego wczesnego dziecinstwa stal rozen
      z obracajacymi sie, pieczonymi, pachnacymi na kilometr prawdziwymi (nie to co
      teraz obtoczone wszelkim ziolem) kurczakami. Wtedy byl to dla mnie zapach
      luksusu, moza bylo sobie rzadko na taki obiad pozwolic i jakos do dzis pieczone
      kurcze jest dla mnie jedna z ulubionych potraw.
      Inne mimo wieku nie otrafie sobie odmowic waty cuktowej na ludycznych imprezach
      :)
      • maglara Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 27.01.07, 12:00
        Jej, dla mnie tatar kupowany na kilogramy, byl bardzo drogi i rzadko bywal -
        ale jak doprawiony... mmm, do dzis nie umiem takiego zrobic, a papier
        wylizywalo sie do sucha po nim ... ludzie, krolestwo za tego tatara. W
        restauracjach za szybka byl juz z wbitym zoltkiem w srodku, ale trzeba bylo
        samemu doprawic, to juz nie bylo to...
    • dinozaur4400 konspiracja z aparatem fotograficznym 11.02.07, 00:29
      np.na dworcu kolejowym nieśmiało wyciągam aparat fotograficzny. W PRL-u sokisci
      od razu by go skonfiskowali, bo tam robić zdjęć nie było można. Kiedyś jak
      byłem na hufcu OHP w NRD i zrobiłem zdjęcie w zakładzie jak sortowalismy
      pomidory na taśmie, to zleciała się komisja cała, bo strażnik zakapował, że
      wynoszę z zakładu pracy tajemnicę państwową. Dzisiaj, jak posługuję się aparatem
      fotograficznym w tych "strategicznych" miejscach, to jakaś konspiracja we mnie
      się odzywa.
      • beznadziejne-konto-w Re: konspiracja z aparatem fotograficznym 14.02.08, 21:06
        A ja do dzisiaj na każdą stację benzynowa mówię CPN :)
        • dzik0 Re: konspiracja z aparatem fotograficznym 15.02.08, 10:07
          Ciągle mam wrażenie,że konserwa turystyczna to smakołyk.Podczas
          wyjazdów w góry to był prawdziwy szpan mieć takie coś do jedzenia.
    • czekolada72 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 05.03.08, 10:16
      wyroby czekoladopodobne - byly i sa dalej, dlamnie zawsze
      niejadalne, taki grymas

      prtzydasie - rany przyda sie wszystko! od kartek zapisanych
      jednostronnie, rachunkow, faktur - wszystko na czym mozna pisac na
      drugiej stronie, poprzez segregacje smieci i niezwykle "opłacalny" -
      HAHAHA wywoz makulatury i puszek po piwie do skladnicy, a butelek
      plastikoweych na Błonia i wymiane ich na sadzonki, 10 razy trza
      obrocic kazda rzecz zanim sie wyrzuci - welniane - da sie spruc, jak
      nie , to mozekomus sie jeszcze przyda, jak nie nada sie na
      przydanie, to na szmate do podlogi ; wszelkie metalowe przedmioty -
      na zlom, urzadzenia - rozbebeszyc i wydlubac z nic co jeszcze
      rzydatne i "na pewno" kiedysna cos sie przyda itd itp w zwiazku z
      tym piwnica, strych i garaz tak zapchane, ze spokojnie daloby sie
      tam ukryc odrzutowuiec i dwa czolgi.
      Zakupy - hurtowe - to z czasow gdy rodzxicejezdzili do pierwszego
      krakowskiego sklepu z wozkami czyli do HaliTargowej lub na plac
      Imbramowski i kupowali po 10 kilo maki , ryzu, makaronu itd, na
      zime - ziemniaki, marchew, cebula kupowane calymi worami
      Zapasy chemiczno-kosmetyczne, zeby nie zabraklo
      Mania porownywania cen w kilku sklepach czy placach
      Planowanie wakacji z polrocznym wyprzedzeniem
      • minerwamcg Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 15.02.09, 14:22
        Czekolada 72 napisała:

        > od kartek zapisanych
        > jednostronnie, rachunkow, faktur - wszystko na czym mozna pisac na
        > drugiej stronie, poprzez segregacje smieci i
        > niezwykle "opłacalny" -
        > HAHAHA wywoz makulatury i puszek po piwie do skladnicy,

        O, pardon, to teraz właśnie jest "eko" i "trendy" :)

        > Mania porownywania cen w kilku sklepach czy placach

        A nie. Tego się nabawiłaś nie za komuny, tylko za wczesnej
        postkomuny, gdzie tę samą rzecz można było kupić w dziesięciu
        miejscach po dziesięciu różnych cenach, nieraz z dwukrotnym
        przebiciem.
        Za komuny wszystko wszędzie kosztowało tyle samo - cukier 10,50,
        wódka żytnia z kłosem 103, ciastko w cukierni 2 złote jak Polska
        długa i szeroka.
    • fettinia Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 05.03.08, 12:06
      Jak przyjezdzam do rodzinnego miasta to ciagle nazywam ulice "po staremu" np
      Armii Czerwonej lub Plac Wolnosci,22lipca itd.Ulice te juz od bardzo dawna maja
      inne nazwy a mnie w pamieci zostaly te stare:)
      • czekolada72 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 11.03.08, 13:00
        Dla mnie baaardzo dlugo istniala Marchlewskiego, dopiero
        niedawno "zaskoczyła" Beliny-Prazmowskiego, ale dla mojej babci np -
        nigdy nie "było" wlasnie Marchlewskiego, tylko owa B-P.
        I tak jeszcze z kilkoma innymi - babcia zakodowane nazwy
        przedwojenne, ja powojenne ;)
        • woman-in-love Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 04.04.08, 17:51
          a ja tak się wkurzyłam na kartki na mięso, że przestałam je jeść i moja rodzina
          też. Ale mam coś takiego, że robiąc zakupy łapię co jest i nie grymaszę,
          szczęśliwa, że oto mam but, kurtkę, płaszcz, spódnicę które jaka-tako leżą. Aż
          moja córka udzieliła mi nauki: jeśli coś przymierzyłaś, to jeszcze nie znaczy,
          że musisz to kupić.
          Następna rzecz: robię zakupy wieczorem tuz przed zamknięciem i obsługa już myje
          podłogi. Za nic nie stąpnę na umytą mokrą posadzkę. Najwyżej zrezygnuję z
          zakupu, co bardzo złości moją córkę.
      • minerwamcg Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 15.02.09, 14:25
        W tym samym mieście dla starszego pokolenia funkcjonowała ulica
        Kalwaryjska, Starowiślna, Tomasza - nastepne pokolenie chodziło już
        ulicami Pstrowskiego, Bohaterów Stalingradu, Solskiego...
      • funkenschlag Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 29.10.09, 20:56
        W moim rodzinnym mieście wszyscy idą "do sklepu na Żukowa" i osobiście nie pamiętam jaka jest obecna nazwa tej ulicy. ;)
    • luccio1 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 04.04.08, 18:18
      Odruch ucieczki z miejsca, w którym gromadzą się ludzie.
      • woman-in-love Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 04.04.08, 19:03
        kamuflowanie. Kluczenie, jak lis. Skłonnośc do konspirowania, nawet jesli nie
        potrzeba. Nie-zadawanie zbędnych pytań. Nie ufanie słowu drukowanemu. I wielka
        tęsknota za radiem "Wolna Europa". To świństwo, że je zliwkwidowali, a radyjo
        nie bardzo daje się słuchać.
    • luccio1 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 04.04.08, 19:59
      Obawa przed wejściem do restauracji, kawiarni, pubu - i w ogóle jakiegokolwiek
      lokalu innego niż bar mleczny -
      a gdy już tam jestem, poczucie znajdowania się nie na swoim miejscu.
      • woman-in-love Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 05.04.08, 11:28
        Oczywiście - każdy szatniarz, babcia klozetowa, kadrowiec - to
        ukryci ubecy, choć może tak nie było, mnie została ostroznośc w
        rozmawianiu z obcymi.
    • dracusia Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 15.02.09, 00:36
      Wyroby czekoladopodobne są. Wystarczy tylko popatrzeć na te tańsze
      czekolady w marketach:).
      • oryginal23 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 15.02.09, 13:09
        A mi żal wyrzucać wszystkie śliczne opakowania.W czasach PRL takie
        puszki i pudełeczka trzymało się z dumą na biurku i półkach.
        23.
        • ewa9717 Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 15.02.09, 13:27
          Ba, kiedy jako już dorosła zostałam wydelegowana jako
          przedstawicielka rodziny na wywiadówkę do podstawówki siostry (tak
          kole 1980 roku) w klasie (szumnie zwanej gabinetem geograficznym)
          zauważyłam w szafkach za szkłem całą wystawkę tych jakże wtedy dla
          nas egzotycznie kolorowych opakowań z wrażego Zachodu ;-)
          • tamsin Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 17.02.09, 03:56
            opakowania z zachodu rowniez ladnie prezentowaly sie na segmentach.
            Wypelnialy luke do sufitu.
    • funkenschlag Re: Jakie macie przyzwyczajenia z epoki ? 29.10.09, 20:37
      Eee... przecież jest wiele "czekolad", które czekoladami nie są. Trzeba dobrze poczytać na opakowaniach, ale nawet dzisiaj nie powinno być problemu z kupieniem co najmniej czegoś w "kuwerturze czekoladopodobnej". Wystarczy odwiedzić Tesco czy innego Reala i wybrać najtańszą na półce "czekoladę"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka