ORP "Orzeł"-pierwsza legenda

IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.03, 18:12



Czytajac o historii róznych okrętów
podwodnych oraz ich niezwykłych dokonaniach
które przeszły do legendy można
dojść do wniosku ze tak na prawde
prawdziwe wyczyny podwodniaków mialy miejsce
podczas II WŚ.

Wiele okrętów okryło sie legendą
a ich dowódcy okazali sie świetnymi
strategami. Najskuteczniejszymi
podwodniakami byli napewno marynarze Doeniza.

Malo sie o tym mowi ale poslki okret "Orzeł"
byl jakby na to spojerzeć pierwszym okrętem
podwodnym który zasłynąl podczas II WŚ.
Dokonał rzeczy niezykłej ponieważ udało
mu sie przcisnąć do Angli pod wielkim
naciskiem polujacych na niego Niemców.
Przecisnać sie z Bałtyku na Morze Pólnocne
nie nalezalo do łatwych. Łatwo mogli zostac
wykryci ponieważ obszat działanie jest
niewielki na Bałtyku co bardzo ułatwia
zadanie tropiącym.

Mysle ze załoga ORP "Orzeł" wykazała sie
wielkim profesjonalizmem i odwagą.
To oni przeszli jako pierwsi do legend
podwodniactwa w II WŚ.
Proponowano im aby sie poddali na honorowych
warunkach ale woleli walczyć.
Prasa Angielska, Francuska oraz Amerykańska
a podziwem rozpisywała sie o wyczynie
polskiego okrętu podwodnego.

pozdr
    • Gość: o. Rydzyk Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.aiglife.ro / 192.168.9.* 30.05.03, 18:18
      Wal sie na ryj żydowski dupolizie ...

      prezentuj na jakiś syjonistycznych forach swoje zasrane poglądy ty mendo.
      • Gość: ERYK Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.03, 19:06
        Gość portalu: o. Rydzyk napisał(a):

        > Wal sie na ryj żydowski dupolizie ...
        >
        > prezentuj na jakiś syjonistycznych forach swoje zasrane poglądy ty mendo.



        tak tak chłopczyku :-))))))))))))

        nie ma mamy w domu to wypisujesz takie bzdury :-)))))

        pa mały
        • Gość: Zulu Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.telia.com 30.05.03, 19:54
          Co Wam sie stalo.Ile stopni jest w Polsce dzisiaj?
          Temat Orla zawsze zyje i jest ciekawy.
          • wielki_czarownik Kilka lat temu chodziły słuchy, że go znaleziono. 30.05.03, 20:14
            Wie ktoś coś bliżej? Ja pamiętam tylko tyle, że w ostatnim rejonie operacyjnym
            Orła odnaleziono wrak okrętu podwodnego.
          • Gość: jarek Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.fastres.net 02.06.03, 14:24
            Od kiedy Bucaresto lezy w Polsce. Typowy Arab z Rumenii. - o.Rydzyk, widac ,ze nawet Cyngary nim pogardzaja.
      • Gość: dekoderekk Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.euv-frankfurt-o.de 30.05.03, 20:51


        Jak sie nie umiesz zachowac to wynos sie stad! idz
        poklnij sobie pod swoja podstawowke.
    • mac.card Kto naciskał na internowanie Orła? 31.05.03, 20:01
      Czy ktos ma dostęp do jakichś materiałów wskazujących, czy istotnie na
      Estończyków naciskali Niemcy, czy może drudzy nasi sąsiedzi. Internowanie
      odbyło się 15 września, to przecież zaledwie dwa dni przez wejściem Sowietów.
      Estonia ewidentnie pozostawała w strefie wpływów sowieckich, więc pewnie
      orzbudowywali już tam swoją agenturę.

      Z drugiej strony, wyeliminowaniem Orła z walki byli bardziej zainteresowani
      Niemcy, bo sowiecka flota wojenna nie była wtedy wykorzystywana bojowo, więc
      Orzeł mógł atakowac wyłącznie Niemców.
      • wielki_czarownik I ci i ci 31.05.03, 20:11
        Z tego co słyszałem to zarówno hitlersyny jaki i bolszewicy naciskali na
        Estończyków, a potem go tropili (też we dwójkę!!)
        .
        • Gość: Szef Re: I ci i ci IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 31.05.03, 21:49
          wielki_czarownik napisał:

          > Z tego co słyszałem to zarówno hitlersyny jaki i bolszewicy naciskali na
          > Estończyków, a potem go tropili (też we dwójkę!!).

          O polowaniu na Orła w wydaniu rosyjskim jest w MSiO 2/2003 , ale czekam na
          cz.II artykułu.
    • maniek182 Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda 02.06.03, 11:45
      Eryku nie przygotowałeś się do tego tematu jeżli ponieważ pierwszym okrętem
      podwodnym właściwie zanurzalnym który przedarł się na Morze Północne z Bałtyku
      przez cieśniny Duńskie był i zapamiętajcie sobie ORP"WILK"!!!!!Jakośnikt o tym
      niepamięta i ORP"Wilk" przetrwał wojne w każdym razie nie został
      zatopoiony.Poczytajcie sobie Perepeczkę drodzy mili ...Zachecam mocno może
      wkońcu skonczycie czasami mówić kłamstwa i tym samym deptać groby marynarzy
      z "Wilka"...
      • Gość: zwiadowca Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: 141.18.6.* 02.06.03, 12:47
        >>> Perepeczki nie polecam, ten facet sporo naklamal.

        >>> Jesli chodzi o "Wilka" i "Orla" - nie stopniowalbym bohaterstwa... Problem
        jednak polega na tym, ze ucieczka "Wilka" miala sporo mniej dramatyczny
        charakter, na "Orle" nie mieli nawet map!!

        >>> Nie rozumiem czemu nazywasz "Wilka" okretem zanurzalnym. To jakas nowa
        klasa okretow??
        • maniek182 Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda 02.06.03, 13:13
          Co do okrętów zanurzalnych to było small grypisk tak sie nazywa okręty podwodne
          z czasów II W.Ś ponieważ zanurzały się tylko podczas ataku czy ucieczki nie
          cały czas i temu zanurzalne to bardzo popularne określenie w prasie i
          literaturze...JA nie neguje postawy "Orła" chwała im za to że nie poddali się i
          walczyli ale jakoś drażni mnie, że wszyscy zapominają o "Wilku" niewiadomo
          czemu..A bądź co bądź "Wilk"był sporo starszy od "Orła" więc i gorszy...A jaki
          pisarz mowi całą prawdę?? NAwet święci nakłamali w Pismach to co mówić o innych
          pisarzach mniej świętych...
          • Gość: Speedy Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.3w.pl 02.06.03, 13:42
            wilk nie stal sie tak popularny bo zdaje sie nic nie zatopil, az dopiero w
            1941 staranowal na powierzchni UBoota (albo i nie UBota, w kazdym razie kogos
            staranowal :) ) i co prawda go rozwalil ale sam sie przy tym tez dosyc
            powaznie zdemolowal. Wrocil do bazy o wlasnych silach ale jednak z ledwością i
            wkrotce wycofany zostal ze sluzby czynnej i po dlugotrwalych remontach sluzyl
            zdaje sie jako szkolny OP.
            • being28 Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda 02.06.03, 14:29
              Orzel byl ten lepszy. Najnowszy (Sepa jeszcze dokanczano w 39), najlepiej
              uzbrojony, zakupiony ze skladek, zatopil statek niemiecki i na koncu sam
              zatonal, nikt sie nie uratowal i tak mozna zaczac legende. A Wilk byl stary,
              ledwo plywal, wszystko sie psulo, w czasie wojny zadnyc sukcesow
              (poza wyszkoleniem kadry) i pozniej przycholowano go do Polski.

              Podobni bylo z pilotami, asow bylo duzo, a o Horbaczewskim wszyscy slyszeli...
              • wielki_czarownik No właśnie - Orzeł był bardziej romantyczny. 02.06.03, 14:47
                Dlatego stał się legendą. A warto jeszcze pamiętać o "Terrible twins" czyli
                Dziku i Sokole.
          • Gość: flanker Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.toya.net.pl 05.06.03, 12:04
            Legenda "Orła" vs. "Wilka": jak to u nas, na Wilku nikt nie zginął /z wyjątkiem
            kmdr. Krawczyka/, z Orłem wszyscy. My, Polacy, kochamy tylko poległych. Parę
            lat temu /już po '89/ byłem w Szkole MW, nikt nie wiedzial, kto to Karnicki i
            Romanowski.
    • Gość: Szef Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 02.06.03, 15:24
      Dlaczego tak w Polsce pamiętają "Orła" a prawie wszyscy zapomnieli "Wilka" ?
      Cóż chodzi właśnie o jeden czynnik - "Orzeł" był dumą narodu który zebrał na
      niego pieniądze.Dlatego również jego załoga postanowiła uciec z Tallina , a
      potem przedrzeć się do Anglii i dalej walczyć.
      A co do "Wilka" to większość z Nas pamięta i jego dzieje : śmiałą ucieczkę
      przez cieśniny duńskie gdzie spotkał się z jednostkami Kriegsmarine , jak i
      staranowanie U-Boota.Cieniem na jego dziejach jest raczej samobójcza śmierć
      jego dowódcy ppor.Krawczyka.Jednak zapomnienie o dziejach "Wilka" było by
      rzeczą tak podłą jak zapomnienie o wkładzie naszych niszczycieli w Bitwie o
      Atlantyk i skupieniu się tylko na "Garlandzie" albo "Burzy".
      • maniek182 Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda 02.06.03, 16:11
        Sorki za zmiane wątku wkońcu "Piorun"znalazł
        "Bismarcka"???I wystrzelił w niego torpedy czy nie??
        • wielki_czarownik Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda 02.06.03, 16:51
          Co do torped to pewny nie jestem, ale przez godzinę się z Bismarckiem
          ostrzeliwywał. Nawet go sporo razy trafił.
          • maniek182 Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda 02.06.03, 17:00
            Właśnie i o tym też nikt nie pamięta bo
            "Bismarcka"znalazły Swordfishe akurat:))Dzieki czarowniku:))
            • Gość: zwiadowca Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: 141.18.4.* 02.06.03, 17:41
              I znowu pelno mitow i przeklaman... "Piorun" znalazl "Bismarcka" i Swordfishe
              znalazly, nie pamietam tylko kto wczesniej. I obydwa te znalezienia nie mialy
              decydujacego wplywu na poslanie "Bismarcka" na dno - na to zlozyl sie ogol
              sytuacji. "Piorun" ostrzelal "Bismarcka" - dowodca wydal rozkaz "3 salwy na
              czesc Polski!!" Uzyskano trafienie (nasi artylerzysci do cianiarzy nigdy nie
              nalezeli :-) ale szkody poczynilo to minimalne. Pociskiem 120 mm mozna co
              najwyzej zarysowac pancerz okretu liniowego, nawet taj slabo zaprojektowanego
              jak "Bismarck". W torpedy nie wierzcie, to klamstwo (Perepeczko?).
              Rola "Pioruna" polegala na utrzymywaniu kontaktu wzrokowego, a przez to
              wystawianie sie na strzal... Samobojcza misja wymagajaca duuuzo odwagi. No i
              jedna niesprawiedliwosc historii - "Piorunowi" braklo paliwa by uczestniczyc w
              pozniejszych atakach torpedowych niszczycieli - wtedy uzyskano jakies
              trafienia... A poza tym "Piorun" to nie tylko polowanie na "Bismarcka" - ten
              okret i jego zaloga dokonal wielu innych chwalebnych czynow, ze wspomne tylko
              rzez tralowcow niemieckich razem z "Ashanti" :-)
              • Gość: zwiadowca Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: 141.18.4.* 02.06.03, 17:42
                Mialo byc uzyskano trafienia. Sorki!
                • being28 Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda 02.06.03, 18:54
                  Z Bismarckiem to angole mieli szczescie. Gratowatym Swordfishem trafic w ster
                  to dopiero wyczyn i legenda. Gdyby nie to trafienie to chyba na Hoodzie by sie
                  nie skonczylo. A Piorun, Orzel, Sokol i Dzik to takie typowe, polskie legendy.
                  Do tego mozna dolaczyc Westerplatte, Losia, Ur, Mors. Niby wszystko takie
                  wspaniale, a mozna podzielic na 2, odjac polowe i wyjdzie dopiero kawalek
                  prawdy...
                  • Gość: Gamling Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.bsipl.com.pl 02.06.03, 19:19
                    Jak juz jestesmy przy niepamietaniu to jakos nikt nie wymienia Dragona. A tak
                    sie sklada ze ten stary, lekki krazownik w czasie pierwszej fazy D-Day mial
                    leprzy stosunek zniszczen od wiekszosci pancernikow (chyba najleprzy w
                    sektorze) potem niestety zostal zatopiony przez plywajaca torpede. A jego
                    nastepca Conrad nie zdazyl wejsc do dzialan wojennych. A byly to jedyne
                    polskie krazowniki jakie posiadalismy w czasach nowozytnych. Przez chwilke
                    polska flota nie byla "pylem morskim".
                    Pozdr.
                    • being28 Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda 02.06.03, 20:22
                      Gość portalu: Gamling napisał(a):

                      > Jak juz jestesmy przy niepamietaniu to jakos nikt nie wymienia Dragona. A
                      tak
                      > sie sklada ze ten stary, lekki krazownik w czasie pierwszej fazy D-Day mial
                      > leprzy stosunek zniszczen od wiekszosci pancernikow (chyba najleprzy w
                      > sektorze) potem niestety zostal zatopiony przez plywajaca torpede. A jego
                      > nastepca Conrad nie zdazyl wejsc do dzialan wojennych. A byly to jedyne
                      > polskie krazowniki jakie posiadalismy w czasach nowozytnych. Przez chwilke
                      > polska flota nie byla "pylem morskim".
                      > Pozdr.

                      Z naszymi krazownikami to tez mala przesada. Oczywiscie to byly krazowniki ale
                      jakie. W tym czasie Kanada, Nowa Zelandia dostawaly nowoczesne krazowniki po
                      10000t, 12 razy 152mm, a my dostalismy graty, to juz lepiej bylo wywiesic
                      bandere na "Paris". W 1942 gdy Japonczycy masakrowali wszystko co plywa,
                      alianci organizowali obrone Jawy, Sumatry itp i zbierano wszystko co plywa, a
                      krazowniki typu D wyslano do Indii...
                      • maniek182 Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda 02.06.03, 21:35
                        Co chcecie nasz "Dragon" posłużył jako faochron w
                        Normandii(dla niewiedzących podczas iunwazji w Normandii
                        Alianci zatopili ogromną ilośc starych okrętów i statków
                        na plażach i przed nimi jako falochrony)...BIsmrack to
                        przereklamowane cacko macie racje 8x381mm phiiii Iowa czy
                        New Yersey miało 12x 406mm niewspominając o
                        Yamato:))Hood??Hood to był krążownik liniowy wcale nie
                        lepszy od Rodneya czy innych pancerników niewiem czemu
                        tak go wywyrzszono??...Pozdr
                        • Gość: Gamling Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.bsipl.com.pl 02.06.03, 23:21
                          Spokojnie i bez przesady. Dragon zostal zatopiony jako falochron sztucznego
                          portu w Normandii (Grossbery 4) dopiero po tym jak zostal trafiony torpeda i
                          zapadla decyzja ze remont okretu jest nieoplacalny. A wczesniej bardzo dobrze
                          spisywal sie w strzelaniach artyleryjskich. Faktycznie byl to okret
                          pamietajacy koniec I WS ale radzil sobie calkiem niezle. Prawda jest tez taka,
                          ze marynarka polska ledwo skompletowala zaloge dla lekkiego i przestazalego
                          krazownika jakim bym Dragon, a na obsade ciezkiego nowoczesnego po prosty bylo
                          za malo ludzi. Zraszta jesli dobrze pamietam to anglicy postawili warunek:
                          dostaniecie krazownik ale najpierw musicie obsadzic niszczyciel eskortowy
                          (niestety nie pamietam ktory). W niczym jednak nie zmienia to faktu, ze byl to
                          prakrycznie jedyny polski krazownik. A tak naprawde nikt o nim nie pamieta.
                          Rozmawialem ostatnio z dziewczyna z Wyzszej Szkoly Marynarkii Wojennej i nie
                          miala pojecia ze Polska miala kiedys takie cos, pomimo ze maja historie
                          marynarki. WSTYD
                          Pozdr.
                          • Gość: o_szafa Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.telpol.net.pl / 172.16.5.* 02.06.03, 23:33
                            Z tego co ja wiem pierwszym polskim krążownikiem
                            był stary krążownik francuski zwodowany jeszcze
                            w XIX wieku i służył w Polskiej Marynarce pod nazwą
                            ORP "Bałtyk". Był to hulk zakotwiczony na stałe
                            do lądu.Uzbrojony w symboliczne działka salutacyjne.
                            Ale jednak krążownik.
                            • Gość: Gamling Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.bsipl.com.pl 03.06.03, 09:46
                              Zgadza sie. Jednak nazwa krazownik, jakos mi nie pasuje do okreslenia tego
                              okretu. Po prostu zacumowany na stale statek szkolny.
                              Pozdr.
                • Gość: ERYK Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 19:40
                  poniżej podaje adres fajnej stronki o ORP Orzeł


                  www.orzelorp.republika.pl


                  kiedyś strasznie sie dziwiłem
                  czemu żaden z polskich okrętów nie storpedował
                  tą kolubryne Schlezwik-Holstein, przeciez
                  w takie coś nie można nie trafić.
                  Jednak okazuje sie ze nie było raczej możliwości
                  ataku.

                  pozdr
    • Gość: DSD Re: ORP 'Orzeł'-pierwsza legenda IP: 212.33.88.* 02.06.03, 19:18
      > tak na prawde
      > prawdziwe wyczyny podwodniaków mialy miejsce
      > podczas II WŚ.

      A (co prawda działający trochę na zasadzie kamikadze) 'Hunley'? A Otto Weddigen? A koszmar kwietnia 1917 roku?
      Historia OP nie zaczyna się 1.09.1939.

      > Malo sie o tym mowi ale poslki okret "Orzeł"
      > byl jakby na to spojerzeć pierwszym okrętem
      > podwodnym który zasłynąl podczas II WŚ.

      Zgoda, ale był pierwszy tylko dlatego, że zdążył przed wyczynem Priena w Scapa Flow... (znowu ten pojedynek
      Polacy vs. Szkopy :-))) BTW, 'Courageous' został storpedowany 17.09.39, nawet tu Niemcy byli minimalnie szybsi
      niż epopeja 'Orła' :-)))
    • Gość: zwiadowca Do Manka IP: 141.18.6.* 03.06.03, 08:43
      Mala wiedze o flocie posiadacie kolego. Iowa nie miala 12x406, to bylaby
      przesada... Od zawsze ma 9x406. Bismarck nie byl do kitu, bo mial 8x381, tylko
      dlatego, ze konstrukcja byla sporo przestarzala i nie do konca przemyslana. 4
      wieze wydaja sie byc bledem, niepotrzebna artyleria 150 mm, przestarzala
      koncepcja pancerza, dziwaczny ksztalt kadluba... Hood rzeczywiscie nie byl
      niczym specjalnym (w koncu to tylko krazownik liniowy), ale nie porownuj go do
      Rodneya. Rodney moze nie byl swietnym okretem, ale przynajmniej mial troche
      solidnego pancerza. A o tym, ze Rodney i Nelson zwane bywaly Rodnol i Nelsol to
      chyba wszyscy wiedza ;-)
      • maniek182 Re: Do Manka 03.06.03, 11:22
        MAsz racje sorki po 3 działa w trzch wierzach przejęzyczenie..."Bismarck"temu
        był taki groźny ponieważ zatopił "Hooda"...Ogólnie coś brytyjczycy nie mieli
        szczęścia do niemieskich pancerników najpierw "Bismarck" potem przeprowadzenie
        im pod nosami "Gneisnaua" przez kanal La MAnche:))"Tirpitsa" temu trafili bo
        nieruchomo stał we fiordzie:PTak samo jak niemcy naszego "Groma"..Co do naszych
        bliźniaków to obok "Dzika" i "Sokoła" były jeszcze "Kujawiak" i "Ślązak"
        Pozdr
        • being28 Re: Do Manka 03.06.03, 11:28
          maniek182 napisał:

          > MAsz racje sorki po 3 działa w trzch wierzach
          przejęzyczenie..."Bismarck"temu
          > był taki groźny ponieważ zatopił "Hooda"...Ogólnie coś brytyjczycy nie mieli
          > szczęścia do niemieskich pancerników najpierw "Bismarck" potem
          przeprowadzenie
          > im pod nosami "Gneisnaua" przez kanal La MAnche:))"Tirpitsa" temu trafili bo
          > nieruchomo stał we fiordzie:PTak samo jak niemcy naszego "Groma"..Co do
          naszych
          >
          > bliźniaków to obok "Dzika" i "Sokoła" były jeszcze "Kujawiak" i "Ślązak"
          > Pozdr

          A wg. mnie to Niemcy mieli pecha ze swoja flota nawodna. Bismarck zatonal
          przez trafienie w ster, Gneisenau wylecial w powietrze po trafieniu bomba w
          komory amunicyjne i nic juz z niego nie zrobiono, Schr???nost tez dostal jedo
          trafinie w radar i szybko zatonal, Tirpitz tez uzyty tylko raz...
          • Gość: Gamling Wyliczenie IP: *.bsipl.com.pl 03.06.03, 12:01
            Jesli chodzi o okrety ktore dostalismy od sojusznikow to wymieniam:
            1. ORP DRAGON
            2. ORP CONRAD
            3. ORP GARLAND
            4. ORP KRAKOWIAK
            5. ORP KUJAWIAK
            6. ORP ŚLEZAK
            7. ORP ORKAN
            8. ORP PIORUN
            9. OURAGAN potem zwrocony wolnym francuzom
            10. ORP DZIK
            11. ORP SOKÓŁ
            12. ORP JASTRZAB

            Poza tym jeszcze scigacze os S-4 do S-10 i patrolowce Medoc i Pomerol.

            Pozdr.
          • Gość: Gamling Re: Do Manka IP: *.bsipl.com.pl 03.06.03, 12:04
            Moim zdaniem i tak mistrzami w marnowaniu swojej floty byli Wlosi. Mieli
            bardzo dobre statki (zwlaszcza pancerniki i lekkie krazowniki), a wlasciwie
            nic nimi nie zwojowali.
            Pozdr.
            • Gość: zwiadowca Re: Do Manka IP: 141.18.6.* 03.06.03, 14:51
              Taaaa... wloskie lekkie krazowniki... Konstrukcja jak z papieru, nie wytrzymalo
              toto trafien 120 mm, zle zachowanie na wzburzonym morzu. Jedyny atut to spora
              predkosc na spokonym morzu. Ale to raczej przydatne jachtim regatowym, nie
              okretom wojennym. Pancerniki tez nienajlepsze - uzbrojenie niczego sobie, ale
              cala konstrukcja raczej na miare 1 wojny swiatowej, tylko powiekszona nieco.
              Jedna torpeda narobila sporego problemu Vittorio Veneto... Jedyne co wlosi
              mieli nizle to chyba ciezkie krazowniki, w miare solidne, a wciaz dosc szybkie.
              Tylko co z tego skoro dawali dupy na kazdym kroku?!
              • Gość: Gamling Wloska flota IP: *.bsipl.com.pl 03.06.03, 15:21
                Pancerniki byly naprawde przyzwoite: Vittorio Veneto 9x381mm pancerz 207
                poklad, 350 burty i wieze, do tego robil 32 wezly. Lekkie krazowniki typu
                Attilio Regolo faktycznie byly pozbawione pancerza, ale byl przeznaczone do
                zadan poscigowych i niszczenia lekkich jednostek (predkosc ponad 40 wezlow dla
                porownania najszybszy krazownik brt. robil 33 wezly) A juz d'Aosta z pancerzem
                105 mm i 8x152 byl jednym z najleprzych lekkich krazownikow II wojny (predkosc
                36-37 wezlow). Ciezkie krazowniki typu Trieste radzily sobie tez bardzo
                dobrze, a raczej radzilyby sobie gdyby wlosi mieli troche jaj.
                Pozdr.
                • being28 Re: Wloska flota 03.06.03, 15:37
                  Ale wloskie okrety mialy wypornosc wieksza od traktatowej. Wiec porownywanie
                  okretow brytyjskich/amerykanskich (tak oszczedzano, ze niektore krazowniki
                  mialy po 9000tan, a nie 10000) z reszta jest troche nie ma miejscu.
                  Japonczykom krazowniki nie wyszly, ale dodali kilka tysiecy ton stali i wyszly
                  dobre okrety. Trzeba pamietac, ze Wlosi projektowali okrtety Rosjanom...
                  • Gość: Gamling Re: Wloska flota IP: *.bsipl.com.pl 03.06.03, 15:57
                    Niestety na flocie ZSRR z II W nie znam sie prawie wcale. Wiem ze krazowniki
                    klasy Kirow z 1938 byly calkiem nizle, i mieli tez kilka naprawde przyzwoitych
                    niszczycieli + nawet jakas dziwna konstrukje cos miedzy krazownikiem a
                    niszczycielem, ale nazwy niestety nie pamietam.
                    Pozdr.
                    • dreaded88 Flota ZSRS 03.06.03, 16:53
                      Okrętów carskich tam było że hej... Np. niszczyciele typu "Nowik", krążowniki
                      typu "Sława", pancerniki "Gangut".
                      Z "własnych" opracowań - te "pośrednie" to były lidery, czyli w sumie duże
                      niszczyciele, typu "Leningrad". Z wypornością pełną 2700 t i uzbrojeniem
                      5x130mm nic wspólnego z krążownikiem. Do tego słabe uzbrojenie plot.
                      • wielki_czarownik Sława to był pancernik 03.06.03, 19:34
                        Sława została uszkodzona 17.X.1917 podczas bitwy w Zatoce Ryskiej i tam
                        zatopiona przez własną załogę (nie mogła przejść przez cieśninę z powodu
                        zwiększonego zanurzenia).
                        • Gość: spoko Re: nie " Slawa " .... tylko " Swietlana " IP: *.adsl.hansenet.de 03.06.03, 21:46
                          wielki_czarownik napisał:

                          > Sława została uszkodzona 17.X.1917 podczas bitwy w Zatoce Ryskiej i tam
                          > zatopiona przez własną załogę (nie mogła przejść przez cieśninę z powodu
                          > zwiększonego zanurzenia).


                          Prawdopodobnie chodzilo Twojemu poprzednikowi o krazowniki (takze jeszcze z I
                          WS) typu " Swietlana "


                          pozdr.


                          spoko
                        • dreaded88 Naturalnie. 04.06.03, 16:31
                          Chodziło oczywiście o "Swietłany", egzystujące w czasie WW2 w postaci z grubsza
                          pierwotnej ("Krasnyj Krym", "Czerwona Ukraina") i zmodyfikowanej ("Krasnyj
                          Kawkaz").
                          Nikt nie jest doskonały :-)
                • Gość: zwiadowca Re: Wloska flota IP: 141.18.6.* 03.06.03, 16:03
                  >>> Porownujesz okrety na papierze, a to nienajlepszy pomysl. Wez tez pod uwage
                  konstrukcje okretu, jego odpornosc na ciosy itd. 9x380 to sporo, ale caly okret
                  kijowy - jeszcze raz przypominam co sie przytrafilo Vittorio Veneto w bitwie
                  kolo Przyladka Matapan. Jedna torpeda i byly ciezkie problemy. System ochrony
                  przeciw wybuchom podwodnym na poziomie 1 wojny swiatowej, podobnie
                  rozmieszczenie pancerza.

                  >>> I co z tego, ze te papierowe krazowniki byly przeznaczone do scigania sie?
                  Kogo mialy scigac skoro nawet niszczyciele zadawaly im ciezkie ciosy? Moze
                  sluzyly do polowania na kutry rybackie uzbrojone w ckm? ;-) Po prostu wszystko
                  bylo bledne, od koncepcji poczawszy. A to co nazywasz porzadnymi okretami nie
                  sprawowalo sie najlepiej w warunkach bojowych. Anglicy moze byli slabi na
                  papierze, ale w praktyce to byly dobre okrety.

                  >>> Ciezkie krazowniki rzeczywiscie niezle - to juz pisalem. Nawet "Zara" i
                  reszta nie byly takie zle. Tylko te zalogi, to dowodztwo...
                  • Gość: Gamling Re: Wloska flota IP: *.bsipl.com.pl 03.06.03, 17:43
                    Bo w przypadku wlochow to nie bardzo jest jak porownac inaczej. A co do
                    Vittorio to torpeda, to jednak sporo wiecej niz jeden pocisk, jak w przypadku
                    Hooda (wiem ze to tylko krazownik liniowy ale zawsze).
                    Pozdr.
                    • Gość: zwiadowca Re: Wloska flota IP: 141.18.4.* 03.06.03, 18:06
                      Gość portalu: Gamling napisał(a):

                      > Bo w przypadku wlochow to nie bardzo jest jak porownac inaczej. A co do
                      > Vittorio to torpeda, to jednak sporo wiecej niz jeden pocisk, jak w przypadku
                      > Hooda (wiem ze to tylko krazownik liniowy ale zawsze).
                      > Pozdr.

                      >>> W przypadku Hooda to bylo wiecej pociskow, nakryto go cala salwa. Pociski z
                      Bismarcka wazyly okragle 800 kg, wiec pewnie bylo w nich dobre 400 kg bylo
                      ladunku wybuchowego. Do tego trzeba dodac energie kinetyczna i robi sie
                      wesolo... A to ze jedna torpeda narobila takiego smrodu na Vittorio Veneto
                      bardzo zle swiadczy o jego odpornosci. Przecietny amerykanski atak lotniczy z
                      lat 44-45 w stylu z Pacyfiku poslalby go na dno w ciagu gora 5 minut. japonskie
                      okrety nie byly moze genialne, ale i tak sporo lepsze od wloskich.

                      KROPKA!
                      • Gość: barnaba Hood IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 03.06.03, 18:50
                        Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

                        > >>> W przypadku Hooda to bylo wiecej pociskow, nakryto go cala salwa.
                        > Pociski z
                        > Bismarcka wazyly okragle 800 kg, wiec pewnie bylo w nich dobre 400 kg bylo
                        > ladunku wybuchowego. Do tego trzeba dodac energie kinetyczna i robi sie
                        > wesolo...

                        I strzał też był dobry. Prosto w magazyn amunicji.

                        pozdrawiam
                      • Gość: Speedy Re: Wloska flota - nie aż tyle!!! IP: *.3w.pl 03.06.03, 23:10
                        hej

                        > Bismarcka wazyly okragle 800 kg, wiec pewnie bylo w nich dobre 400 kg bylo
                        > ladunku wybuchowego. Do tego trzeba dodac energie kinetyczna i robi sie

                        A tu was musze zmartwic chlopaki. Pociski z dzial mają cięzki żywot, muszą
                        wytrzymac olbrzymie przyspieszenia i naprężenia w trakcie przejscia przez
                        lufe. Muszą miec wiec stosunkowo grube i wytrzymale scianki. Wspolczynnik
                        wypelnienia (czyli udzial mat.wyb. w masie calego pocisku)wyjątkowo dochodzi w
                        nich do około 25% w amunicji burzącej i to raczej w broni o małej mocy. W
                        przypadku dosyc potężnych dzial okretowych z pewnoscią nie da sie tyle
                        osiągnąc. A w dodatku tam sie uzywało głównie pocisków przeciwpancernych. A
                        one musza wytrzymac nie tylko wystrzal ale jeszcze bardziej hardkorowe i
                        ekstremalne hamowanie w momencie uderzenia w pancerz i przebijania go. I tam
                        juz scianki a zwlaszcza czesc przednia no musza byc juz za***cie grube i
                        mocne. Wiec nie zostaje duzo miejsca na material wybuchowy, to so ilosci rzedu
                        1 - kilku %.
                        I po tym przydlugim wstępie:
                        za taką stronką www.warships1.com/index_weapons.htm
                        pocisk panc. z Bismarcka zawieral 18,8 kg m.wyb. a pociski odł.-burzace (2
                        rodzaje) 32,6 i 64,2 kg.
        • Gość: zwiadowca Re: Do Manka IP: 141.18.6.* 03.06.03, 15:00
          maniek182 napisał:

          > MAsz racje sorki po 3 działa w trzch wierzach przejęzyczenie..."Bismarck"temu
          > był taki groźny ponieważ zatopił "Hooda"...

          >>> Obawiam sie, ze "Hooda" na dno poslalby pierwszy lepszy ciezki krazownik,
          jezeli tylko uzyskalby trafienie. Oj, przypominaja mi sie fajerwerki z
          krazownikow liniowych w czasie bitwy jutlandzkiej... Dumni ci Angole byli
          z "Hooda" jak diabli i stad ta legenda. A tymczasem kazdy z pancernikow Home
          Fleet (wlaczajac antyczne R-ki) mial wieksza wartosc bojowa od niego.

          Ogólnie coś brytyjczycy nie mieli
          > szczęścia do niemieskich pancerników najpierw "Bismarck" potem
          przeprowadzenie
          > im pod nosami "Gneisnaua" przez kanal La MAnche:))

          >>> To zaden sukces uciec skutecznie... Taktyczny sukces, ale strategiczna
          porazka. Od tego momentu nikt sie juz tak nie bal niemieckiej floty nawodnej...

          "Tirpitsa" temu trafili bo
          > nieruchomo stał we fiordzie:PTak samo jak niemcy naszego "Groma"..

          Z "Gromem" to byl raczej fuks, na "Tirpitza" ostro polowano...

          Co do naszych
          >
          > bliźniaków to obok "Dzika" i "Sokoła" były jeszcze "Kujawiak" i "Ślązak"

          >>> A gdzie "Krakowiak" prosze pana?
          • maniek182 Re: Do Manka 03.06.03, 16:01
            Gość portalu: zwiadowca napisał(a):
            > >>> Obawiam sie, ze "Hooda" na dno poslalby pierwszy lepszy ciezki kra
            > zownik,
            > jezeli tylko uzyskalby trafienie.
            I właśnie o to mi chodziło, że była to przereklamowana zabawka bo z czego zasłynął "HooD",że zwizytował wszystkie porty jakie się dało,była to taka maskotka czy wizytówka Home Fleet...
            Wracając do Wielkich braci:Nelsona i Rodneya to mi najbardziei podoba się w nich ustawienie wież wszystkie 3 w jednym miejscu fajnie to wygląda:))No i właśnie 9x406:))






            • Gość: zwiadowca Re: Do Manka IP: 141.18.6.* 03.06.03, 16:33
              maniek182 napisał:

              > Wracając do Wielkich braci:Nelsona i Rodneya to mi najbardziei podoba się w
              nic
              > h ustawienie wież wszystkie 3 w jednym miejscu fajnie to wygląda:))No i
              właśnie
              > 9x406:))

              >>> Moze i fajnie tyle, ze same problemy z tego wychodzily. Za cholere nie szlo
              oddac salwy burtowej, zeby sobie czegos zlego nie zrobic... A w dodatku czasem
              tak sie zdarza, ze trzeba strzelac do tylu ;-) Powodem takiego rozmieszczenia
              zdaje sie byla chec oszczednosci na pancerzu. Ogolnie nie byly to zbyt udane
              konstrukcje, ale swoje odsluzyly. Po typie Queen Elizabeth Anglicy jakos nie
              umieli niczego nadzwyczajnego (jak na swoje czasy) wymyslic.
      • Gość: Flieger Re: Do Manka IP: *.ewetel.net 03.06.03, 16:26
        Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

        > Bismarck nie byl do kitu, bo mial 8x381, tylko
        > dlatego, ze konstrukcja byla sporo przestarzala i nie do konca przemyslana. 4
        > wieze wydaja sie byc bledem, niepotrzebna artyleria 150 mm, przestarzala
        > koncepcja pancerza, dziwaczny ksztalt kadluba...

        Kurdle, tak przestarzaly pancerz, ze az otwarcia zaworow dennych trzeba bylo,
        coby po wielogodzinnym jednostronnym waleniu w niego z wszystkich kalibrow
        wreszcie zatonal.

        Pozdr.

        F.
        • Gość: zwiadowca Re: Do Manka IP: 141.18.6.* 03.06.03, 16:37
          Gość portalu: Flieger napisał(a):

          > Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

          > Kurdle, tak przestarzaly pancerz, ze az otwarcia zaworow dennych trzeba bylo,
          > coby po wielogodzinnym jednostronnym waleniu w niego z wszystkich kalibrow
          > wreszcie zatonal.
          >
          > Pozdr.
          >
          > F.

          >>> Dziwna sprawa - i tak by go zatopili, a decyzja o otwarciu zaworow wydaje
          mi sie byc nieco nieracjonalna. Moze Lutjens mial swoje powody? Pomysl ile
          czasu musieliby loic do amerykanskich pacernikow, zeby je tak urzadzic?
        • Gość: barnaba Re: Do Manka IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 03.06.03, 18:53
          Gość portalu: Flieger napisał(a):

          > Kurdle, tak przestarzaly pancerz, ze az otwarcia zaworow dennych trzeba bylo,
          > coby po wielogodzinnym jednostronnym waleniu w niego z wszystkich kalibrow
          > wreszcie zatonal.

          Coś w tym jest.
          Niemieckie pancerniki były bardziej odporne na uszkodzenia niż brytyjskie
          (dotyczy to obu wojen światowych). Podobno dlatego, że Niemcy zakładali, że ich
          okręty będą wykonywać stosunkowo krótkie rejsy (odpadała służba w koloniach),
          tak więc mogli dzielić kadłub wodoszczelnymi grodziami, nie przejmując się tym,
          że załodze będzie niewygodnie.

          pozdrawiam
      • dreaded88 Żeby być absolutnie ścisłym... 03.06.03, 16:45
        Bismarck miał 8x380mm :-) I to chyba dokładnie, nie było tam takiego
        przekłamania nomenklaturowego jak przy działach 280mm mających faktycznie 283mm.
        Kształtu kadłuba można bronić przystosowaniem do operowania na Bałtyku.
        Gorzej z 4ma wieżami, chyba tylko eliminacją w razie zniszczenia jednej wieży
        mniejszego procenta dział (co w sumie nie jest bez znaczenia). Ciekawe, że
        Niemcy byli do tego układu strasznie przywiązani - vide wszelkie mutacje
        projektowanego typu "H".
        • Gość: zwiadowca Re: Żeby być absolutnie ścisłym... IP: 141.18.4.* 03.06.03, 17:56
          >>> Rzeczywiscie byly to 380 mm. Przystosowanie do Baltyku - OK, wiem o tym.
          Tylko po kiego grzyba na Baltyku pancernik? Lotnictwo by go szybko wyslalo na
          dno. A uklad 4x2 wydaje mi sie byc niezbyt dobry - mozna bylo bez zwiekszania
          wypornosci zrobic 3x3. No i ta nieszczesna artyleria 150 mm... Po co ona komu?

          >>> Te ruskie duze niszczyciele to lidery. Nic specjalnego, artyleria ponizej
          naszych "Gromow", artyleria plot. taka jakby nie bylo wojny domowej w Hiszpanii
          i wynikajacych z niej doswiadczen z bobmowcami nurkujacymi. Ogolnie to
          koncepcja tych okretow bardziej pasowala do brytyjskich liderow z poczatku lat
          20. No tyle, ze Rosjanie budowali to w latach 30, a wtedy byla to przestarzala
          koncepcja. Kirowy to tez nie rewelacja.

          >>> Na tym koncze moja dyskusje, dalej byloby to brniecie w slepy zaulek
          akademickich dyskusji. No chyba, ze ktos rzuci cos ciekawego :-)
          • Gość: Gamling Re: Żeby być absolutnie ścisłym... IP: *.bsipl.com.pl 03.06.03, 18:34
            Faktycznie zaczynamy przesadzac. Ale dawno nie bylo fajnego watku o marynarce
            w czasie II WS.
            DWIE KROPKI :)

            Pozdr.
          • Gość: Speedy Re: Żeby być absolutnie ścisłym... IP: *.3w.pl 03.06.03, 23:13
            Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

            > >>> Rzeczywiscie byly to 380 mm. Przystosowanie do Baltyku - OK, wiem
            > o tym.
            > Tylko po kiego grzyba na Baltyku pancernik? Lotnictwo by go szybko wyslalo
            na
            > dno. A uklad 4x2 wydaje mi sie byc niezbyt dobry - mozna bylo bez
            zwiekszania
            > wypornosci zrobic 3x3. No i ta nieszczesna artyleria 150 mm... Po co ona
            komu?
            >
            > >>> Te ruskie duze niszczyciele to lidery. Nic specjalnego, artyleria
            > ponizej
            > naszych "Gromow", artyleria plot. taka jakby nie bylo wojny domowej w
            Hiszpanii
            >
            > i wynikajacych z niej doswiadczen z bobmowcami nurkujacymi. Ogolnie to
            > koncepcja tych okretow bardziej pasowala do brytyjskich liderow z poczatku
            lat
            > 20. No tyle, ze Rosjanie budowali to w latach 30, a wtedy byla to
            przestarzala
            > koncepcja. Kirowy to tez nie rewelacja.
            >
            > >>> Na tym koncze moja dyskusje, dalej byloby to brniecie w slepy zaul
            > ek
            > akademickich dyskusji. No chyba, ze ktos rzuci cos ciekawego :-)
          • Gość: Speedy Re: Żeby być absolutnie ścisłym... IP: *.3w.pl 03.06.03, 23:24
            Hej

            Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

            > >>> Rzeczywiscie byly to 380 mm. Przystosowanie do Baltyku - OK, wiem
            > o tym.
            > Tylko po kiego grzyba na Baltyku pancernik? Lotnictwo by go szybko wyslalo
            na
            > dno.

            No w teorii masz racje. Ale najpierw dobrze byloby miec to lotnictwo. A głowny
            przeciwnik na Baltyku, ZSRR, mial w lotnictwie morskim... jakby tu rzec...
            niejakie problemy. W 1945 ostatnie niemieckie ciezkie okręty w zasadzie
            bezkarnie operowaly na Bałtyku i wspierały ogniem obrone nadbrzeznych miast.
            Mimo licznych ataków radzieckiego lotnictwa zaden o ile wiem nie zostal
            powazniej uszkodzony. Jeden Prinz Eugen (? chyba?) oberwal 220 kg bombą ppanc.
            z Iła i tez bez wiekszych skutków.
            Paradoksalnie naloty alianckie na niemieckie bazy chociaz mialy na dobra
            sprawe charakter bombardowania powierzchniowego, zatopily wiecej okretów niz
            te bezposrednie ataki w 1945.
            A pare lat wczesniej Admiral Scheer zdaje sie zrobił sobie rajd wzdluz
            wybrzeża po radzieckiej Dalekiej Polnocy. Na szczesnie nie spowodowal za
            wielkich szkod no ale rozwalil pare statków, stacji meteo i innych instalacji.
            Nie dopadly go ani okrety podwodne ani scigacze ani artyleria nadbrzezna a
            samoloty nawet go nie znalazly.
            • Gość: Szef Re: Żeby być absolutnie ścisłym... IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 10:58
              Gość portalu: Speedy napisał(a):

              > No w teorii masz racje. Ale najpierw dobrze byloby miec to lotnictwo. A
              > głowny przeciwnik na Baltyku, ZSRR, mial w lotnictwie morskim... jakby tu
              > rzec... niejakie problemy. W 1945 ostatnie niemieckie ciezkie okręty w
              > zasadzie
              > bezkarnie operowaly na Bałtyku i wspierały ogniem obrone nadbrzeznych miast.
              > Mimo licznych ataków radzieckiego lotnictwa zaden o ile wiem nie zostal
              > powazniej uszkodzony. Jeden Prinz Eugen (? chyba?) oberwal 220 kg bombą
              > ppanc.
              > z Iła i tez bez wiekszych skutków.
              > Paradoksalnie naloty alianckie na niemieckie bazy chociaz mialy na dobra
              > sprawe charakter bombardowania powierzchniowego, zatopily wiecej okretów niz
              > te bezposrednie ataki w 1945.
              > A pare lat wczesniej Admiral Scheer zdaje sie zrobił sobie rajd wzdluz
              > wybrzeża po radzieckiej Dalekiej Polnocy. Na szczesnie nie spowodowal za
              > wielkich szkod no ale rozwalil pare statków, stacji meteo i innych
              > instalacji.
              > Nie dopadly go ani okrety podwodne ani scigacze ani artyleria nadbrzezna a
              > samoloty nawet go nie znalazly.

              "Admiral Scheer" w czasie tego wypadu polował na wielki konwój , ale go nie
              znalazł. Zatopił tylko 1 statek który przed zatonięciem zdążył nadać sygnał o
              nim , a próba ataku na port (nazwy nie pamiętam) nie udała się z powodu dość
              skutecznego ostrzału przez baterie nadbrzeżne. Jednak mimo to że Rosjanie
              wiedzieli że mają u siebie nia podwórku Niemiecki okręt nie potrafili go ani
              namierzyć ani tym bardziej zatopić.
              • Gość: barnaba Re: Żeby być absolutnie ścisłym... IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 04.06.03, 13:58
                Gość portalu: Szef napisał(a):

                > "Admiral Scheer" w czasie tego wypadu polował na wielki konwój , ale go nie
                > znalazł. Zatopił tylko 1 statek który przed zatonięciem zdążył nadać sygnał o
                > nim , a próba ataku na port (nazwy nie pamiętam) nie udała się z powodu dość
                > skutecznego ostrzału przez baterie nadbrzeżne.

                Port Dickson

                Cała ta operacja to wielka klapa. Sukcesy Niemców to jeden zatopiony lodołamacz
                (uzbrojony w lekkie działka), dwa pokaleczone dozorowce i trochę zamieszania.

                > Jednak mimo to że Rosjanie
                > wiedzieli że mają u siebie nia podwórku Niemiecki okręt nie potrafili go ani
                > namierzyć ani tym bardziej zatopić.

                Nie mieli na Północy żadnego okrętu, który mógłby z pancernikiem kieszonkowym
                nawiązać w miarę równomierną walkę. W namierzeniu skutecznie przeszkadzały
                warunki atmosferyczne (było to w końcu Morze Karskie) i brak współpracy między
                flotą a zarządem Wielkiej Drogi Północnej (kontakty odbywały się przez Moskwę).

                pozdrawiam
        • mac.card Re: Żeby być absolutnie ścisłym... 07.06.03, 14:40
          dreaded88 napisał:

          > Bismarck miał 8x380mm :-) I to chyba dokładnie, nie było tam takiego
          > przekłamania nomenklaturowego jak przy działach 280mm mających faktycznie
          283mm
          > .
          > Kształtu kadłuba można bronić przystosowaniem do operowania na Bałtyku.
          > Gorzej z 4ma wieżami, chyba tylko eliminacją w razie zniszczenia jednej wieży
          > mniejszego procenta dział (co w sumie nie jest bez znaczenia). Ciekawe, że
          > Niemcy byli do tego układu strasznie przywiązani - vide wszelkie mutacje
          > projektowanego typu "H".


          Zdaje mi się, że kształt, czy raczej proporcje kadłuba, były skutkiem
          konieczności zachowania odpowiedniego zanurzenia, tak żeby okręt mógł korzystać
          z Kanału Kilońskiego.
Pełna wersja