adam_al
05.12.07, 09:33
Żeby nie okazało się, że nasza korweta podobnie do radzieckiego
bombowca Suchoj T-4 będzie kosztowała tyle ile jej ekwiwalent wagowy
w złocie.
Rzeczpospolita podaje w artykule "Droga duma marynarki" takie oto
niusy:
"KORWETA GAWRON BĘDZIE DROŻSZA, NIŻ SĄDZONO. Jej budowa ma pochłonąć
nawet 1,2 mld zł. To trzy razy więcej, niż zakładano. Ale i tak nie
wiadomo, czy w ogóle powstanie
...
Przygotowania w stoczni ruszyły, zainstalowano nowe maszyny, ale
potem i te okrojone zamiary okazały się ponad siły budżetu. Dziś
plan zakłada wodowanie jednego okrętu po 2010 roku. Jeśli pierwszy
gawron przejdzie pomyślnie morskie testy, MW będzie mogła zlecić
budowę kolejnej jednostki. Złośliwi komentują, że wykonanie
niewielkiego okrętu 90 metrowej długości, o wyporności ok. 2 tys.
ton, zajmuje naszym wojskowym inwestorom tyle, ile francuskim
stoczniowcom budowa lotniskowca.
Robertowi Rochowiczowi, ekspertowi w dziedzinie morskich broni w
fachowym piśmie „Nowa Technika Wojskowa“, nie chce się nawet
żartować. -Koszty budowy jednego okrętu urosły do astronomicznych
rozmiarów, bo miliony trzeba było wydać na przygotowanie produkcji
okrętu powstającego w jednym egzemplarzu. Kalkulacje opłacalności
robione dla siedmiu jednostek wzięły w łeb - mówi
....
Sztab Generalny i MON informowały w zeszłym tygodniu posłów Sejmowej
Komisji Obrony, że na budowę korwety poszło już z budżetu
resortowego 360 mln zł. Trwają przygotowania do przetargu na
elektroniczny mózg i serce okrętu, czyli system walki. Pochłonie
niebotyczną kwotę ok. 650 mln złotych.
....
Okręt rozwinie prędkość 30 węzłów, ale niewykluczone, że na
pokładzie oprócz zachodnich rakiet będzie nosił systemy
artyleryjskie rosyjskiej konstrukcji wcześniej zdemontowane ze
starszych okrętów wycofywanych ze służby. "
Nie wiem o co chodziło autorowi, że mimo osiągania dużych prędkość
okręt może przenosić rosyjskie uzbrojenie ;-).
Może czasami nie warto porywać się na samodzielną produkcję (tak tak
mamy prężną zbrojeniówkę ...) tylko zejść na ziemię i brać gotowca?
A mnie się marzy Visby pod polską banderą ;-)