ignorant11
19.04.08, 12:25
Sława!
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5135136.html
Bitwa pod Wiedniem z 1683 roku bez króla Sobieskiego? Odsiecz wiedeńska bez
Polaków? To możliwe w filmie dokumentalnym na antenie telewizji Planete.
Zobacz powiekszenie
Fot. EAST NEWS EAST NEWS
"Jan III Sobieski pod Wiedniem" - obraz Jerzego Siemiginowskiego
Zdaniem historyka prof. Janusza Tazbira, historyka, nakręcić filmu o wielkiej
bitwie z 1683 r. bez Polaków i Sobieskiego "po prostu się nie da". Profesor
nie ma racji.
Jaki Sobieski?
"Sułtan, czyli władca" - tak nazywa się emitowany na antenie telewizji Planete
dokument z 2002 r. Nakręciła go dwójka niemieckich reżyserów Angela Volkner i
Peter Bardehle. Współpracują z hamburskim studiem Vidicom Media Productions,
które dostarcza filmy dokumentalne wielu telewizjom, m.in.: ARD, ZDF, RAI,
ARTE, Channel 5 i polskiej Planete.
Od marca "Sułtana, czyli władcę" wyświetlono w Polsce kilkanaście razy. Przez
90 minut Volkner i Bardehle starają się pokazać kilkaset lat historii imperium
osmańskiego. Przed kamerami wypowiadają się niemieccy i tureccy historycy,
żyjący do dziś potomkowie dynastii Osmanów oraz znawcy strategii tureckich
sułtanów, którzy kilkakrotnie podchodzili pod Wiedeń. Niektóre sceny
zainscenizowano, grzmią armaty w kolejnych podbojach, przechadzają się
dostojni członkowie dworu Sulejmana Wspaniałego.
Potęgę Osmanów złamała dopiero odsiecz wiedeńska oraz bitwa pod Wiedniem z
1683 roku. To jedna z najważniejszych bitew w dziejach świata, która
definitywnie zatrzymała turecki pochód na Europę. Ogromną rolę odegrali w niej
Polacy pod wodzą króla Jana III Sobieskiego. Wie o tym każde dziecko już po
podstawówce, wiedzą też polscy, niemieccy, austriaccy historycy. Ale u
reżyserów "Sułtana, czyli władcy" o Polakach nie ma słowa. Ani razu z ust
lektora i występujących w filmie autorytetów nie pada nazwisko "Sobieski".
Przesłanie filmu: wypędzenie Turków spod Wiednia Europa zawdzięcza dzielnym
Niemcom
pod wodzą cesarza Leopolda.
Dlatego Polscy widzowie Planete od kilku tygodni zasypują redakcję stacji
setkami listów, a na internetowym forum wzywają jej szefów do wytłumaczenia:
"Poziom tego ahistorycznego bełkotu przekroczył mą cierpliwość" - pisze jeden
z internautów. "Specjalnie siadłam z córką przed telewizorem. Chciałam
zobaczyć coś o Sobieskim, a tu nie bąknęli o Polakach nawet słowem" -
denerwuje się inny.
Zdziwieni są też polscy historycy. - Wiadomo, że niektórzy Austriacy czy
Niemcy próbowali przez lata dezawuować polski udział w tamtych wypadkach, ale
z takim nonsensem jeszcze się nie spotkałem - mówi "Gazecie" prof. Janusz
Tazbir. - Jestem jak najdalszy od krzyku, że ktoś Polaków chce skrzywdzić i
zafałszować historię, ale co innego docierająca do wąskiego kręgu odbiorców
rozprawa historyczna, a co innego bzdury w popularnonaukowym filmie w
telewizji dla milionów ludzi - uważa Tazbir.
Wygrał Leopold, który uciekł
Wybitny znawca historii odsieczy wiedeńskiej prof. Jan Wimmer mówi, że takie
filmy wprowadzają niepotrzebny zamęt do dawno ustalonych kwestii. Tłumaczy: -
Zachowało się mnóstwo świadectw, m.in. z klasztoru w Raichradzie na południe
od czeskiego Brna, pod którego murami szły wojska polskie na pomoc Wiedniowi.
Są relacje nuncjusza apostolskiego przy Sobieskim czy nawet listy Karola
Lotaryńskiego, który wspólnie z naszym królem dowodził brawurowym atakiem na
tureckie obozy. Według tych źródeł Polaków dotarło pod Wiedeń około 21 tys.,
głównie konnej jazdy, która zadała wrogowi decydujące ciosy z prawego,
najważniejszego skrzydła. Stanowi to pokaźną część z 69-tysięcznej armii
sprzymierzonej (Polacy, Niemcy, Austriacy, Sasi), którą dowodził przecież
Sobieski! Opowiadanie więc, że Turków wypędzili Niemcy pod wodzą cesarza
Leopolda, to idiotyzm. Leopold uciekł z Wiednia na wieść o podejściu Turków! -
kreśli obraz tamtych czasów w rozmowie z "Gazetą" prof. Wimmer.
Joanna Owsianko z biura prasowego Planete przyznaje, że redakcja dostaje
protesty od widzów. - Jest nam z tego powodu przykro, ale jako medium globalne
i obiektywne Planete chce prezentować różne punkty widzenia, także takie,
które się wielu ludziom nie podobają. Jesteśmy czymś w rodzaju lustra dla
tego, co dzieje się w kinie dokumentalnym, nawet jeśli niektórzy autorzy
prezentują wizję niezgodną z prawdą historyczną - mówi rzeczniczka kanału.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Forum Słowiańskie
gg 1728585