m87orkan
27.05.09, 23:40
upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7e/Korea%2C_South-CIA_WFB_Map.png
- mapka, dla ułatwienia
Jak widać Seul od granicy z KRLD dzieli w najbliższym miejscu około 40 km
wprostej linii.
Zasięg 40 km osiągają pociski z dział o większych kalibrach. Z ledwością
donośność 40 km osiąga 203mm-owy 2S7 Pion (i to tylko z pociskami o dodatkowym
napędzie zwanymi 3OF44), którego nawet Rosjanie w szczycie swojej potęgi nie
posiadali wcale tak dużo (znacznie mniej niż setkę chyba). Ile dział o
powyższym kalibrze posiada armia Korei Północnej?
Dopiero w ostatnich latach zasięg powyżej 40 km jest osiągany przez nowoczesną
amunicję 155 mm, produkowaną przez czołowe firmy z branży takie jak Nexter,
Denel, czy Rheinmetall, mające lata doświadczeń, rozbudowane ośrodki badawcze,
know-how oraz potężne finansowanie przez rządy swoich państw. Biorąc to pod
uwagę, czy jest możliwe że biedna jak mysz kościelna Korea Północna, odcięta
od tego typu wiedzy, byłaby w stanie wyprodukować i wprowadzić do użycia
podobną amunicję 152 mm? Nie sądzę. Pocisk taki niemal na pewno będzie musiał
być wyposażony w gazogenerator lub silnik prochowy, takie rozwiązanie byłoby
nowością, nigdy nie przetestowaną i rozważaną w prymitywnych siłach
północnokoreańskich.
Dochodzi w takim razie broń rakietowa, nie słyszałem o żadnej rakiecie
artyleryjskiej 122 mm o donośności większej niż 30 km, jeśli taka istnieje i
jest w linii proszę o informację, jak się nazywa i w których siłach zbrojnych
znalazła zastosowanie.
Można znaleźć informacje o jakichś wyrzutniach rakiet kalibru 240 mm, ale
szczegółów brak.
Jeśli chodzi o SCUDy, to myślę, że Patriot PAC-3 załatwia wszystko, ponadto
rozbudowana kolumna jednostki rakietowej jest dość łatwa do wykrycia, w czasie
rozwinięcia ma miejsce przecież korespondencja radiowa (śledzona i analizowana
przez przeciwnika), od czasów Wojny w Zatoce gdzie wyszukiwanie SCUDów szło
aliantom dość opornie nastąpił też znaczący postęp w lotniczych środkach
wykrywania.
Wracając do mapki, gdybyśmy wyznaczyli cyrklem koło, o promieniu 40 km z
centrum w Seulu, to zahaczy ono o obszar Korei Płn, który jest dość niewielki.
Na tyle, że nie jest specjalnym problemem śledzić go, czy to satelitą, czy
patrolującymi BSLami.
Oczywiście działa mogą być rewelacyjnie zamaskowane, ale tylko do czasu
pierwszego strzału. Pion, w którym ładowanie amunicji jest częściowo
zautomatyzowane ma szybkostrzelność 1 strzał na minutę, przy sprawnej obsłudze
zapewne da się go jakoś skrócić. Działo holowane ma szybkostrzelność znacznie
gorszą.
Bateria MLRS, znajdująca się poza zasięgiem luf armii KRLD może korzystać z
radaru Firefinder i precyzyjnie wycelować w obszar, z którego lecą pociski, a
następnie szybko zasypać go tysiącami małych bombek, poranić/zlikwidować
obsługę, uszkodzić lub zniszczyć działa i pojazdy pomocnicze.
Zdaję sobie sprawę ze słabości tego toku rozumowania, chociażby ze względu na
broń chemiczną. Taki rozwój wypadków byłby jednak moim zdaniem samobójstwem
dla karzełka w ciemnych okularach, choć w tym obszarze świata słowo "rozsądek"
może mieć zupełnie inne niż powszechnie znane znaczenie :-P
Chodzi o to, że osobiście nie wierzę w zapowiadane "zalanie" południowej Korei
pociskami sąsiada, a już na pewno nie Seulu.
Raczej chodzi o to, że USA i ROK chcą mieć dążącą do absolutnej pewność, że na
stolicę Korei Płd. nie spadną żadne zabłąkane pociski, tym bardziej
chemiczne... A póki co tej pewności nie ma, stąd ostrożność w negocjacjach z
psychopatą...