elodia
29.01.04, 07:16
Zawsze gdy to czytam, zadaję sobie pytanie......
Przyjaciel rozkochuje w sobie jego żonę, przyprawia mu rogi a ten mu
przebacza i zaprasza do siebie... może to tylko w piosence... realne...
nierealne... jeśli realne to na pewno rzadkie..... hmm... ale mam
wątpliwości... czy realne... Niespotykane.
No w każdym razie piękne, szczególnie na tle tych wszystkich światowych,
krajowych, bydgoskich i forumowych awantur.
Jest czwarta nad ranem
Już kończy się grudzień
List piszę do ciebie
Czy dobrze się czujesz ?
W New Yorku jest zimno
Poza tym w porządku
Muzyka na Clinton Street
Gra na okrągło
Podobno budujesz
Swój własny dom
W głębi pustyni
Od życia nie chcesz już nic
Lecz musiałeś zachować
Wspomnienia
A Jane do dziś
Kosmyk włosów ma Twych
Wiem że gdy dawałeś go jej
Myślałeś już o tym by zwiać
Lecz niełatwo jest zwiać
Gdy tu byłeś ostatnio
Wyglądałeś jak starzec
Podniszczyłeś swój słynny
Niebieski prochowiec
Do każdego pociągu
Wychodziłeś na dworzec
Bez swej Lili Marlene
Powracałeś do domu
Dałeś mej kobiecie
Swego życia
Zaledwie strzęp
Nie jest już moją żoną
I Twoją Też nie
Ciągle widzę Cię
Z różą w zębach choć wiem
Że to tani był greps
Lecz spodobał się Jane
Jane pozdrawia cię też
Cóż mam ci powiedzieć
Mój Bracie mój Kacie
Sam nie wiem czy pisać
Czy nie ...
Brakuje mi ciebie
Przebaczam od siebie
To dobrze żeś w drogę
Mi wszedł
A może byś
Tak kiedyś wpadł
Do mnie
Lub do Jane
Twój wróg sypia nadal twardo
A jego żona
Nudzi się
A Jane do dziś
Kosmyk włosów na Twych
Wiem że gdy dawałeś go jej
Myślałeś już o tym by zwiać
Tak
A Jane do dziś
Kosmyk włosów ma Twych
Wiem że gdy dawałeś go jej
Myślałeś już o tym by zwiać
Z poważaniem
L.Cohen
tłum. Maciej Zembaty