Dodaj do ulubionych

cuchnące mięso w hipermarketach

IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 16:15
w sobotę 11 maja kupiłem tackę z drobiowymi udkami.Termin ważności kończył się
13 maja. W niedzielę 12 maja chciałem ugotować obiad z tychże udek. Po wyjęciu
z lodówki i zdarciu tacki myślałem ,że zwymiotuję - taki fetor. Czy mieliście
podobne zdarzenia ? Nadmieniam ,że zakupu dokonałem w hip. Auchane.
Obserwuj wątek
    • Gość: sz Re: cuchnące mięso w hipermarketach IP: *.atr.bydgoszcz.pl 14.05.02, 16:18
      a kto kupuje mieso w superkatach?

      przeca tak sie nie robi mój panie
      • Gość: fin Re: cuchnące mięso w hipermarketach IP: *.atr.bydgoszcz.pl 14.05.02, 16:29
        Gość portalu: sz napisał(a):

        > a kto kupuje mieso w superkatach?
        > przeca tak sie nie robi mój panie

        Co prawda, to prawda. Czy kolega aster ma moze skłonnosci samobójcze, że kupuje miąso w
        supermarketach?
        Pamietacie tą sprawę z zeszłego roku z Torunia, gdy przcownicy tamtejszego Geanta złożyli na
        policji zeznania w sprawie "odswieżania mięsa" między innymi?
        Pozdr
        • ninaa Re: cuchnące mięso w hipermarketach 14.05.02, 21:56
          Pamiętamy, pamietamy.... Ale prawdą jest, że mięcho mimo wszystko w
          supermwrketach nieźle się sprzedaje... Ktoś je widocznie jednak kupuje...
          • Gość: atomski Re: cuchnące mięso w hipermarketach IP: 213.76.53.* 14.05.02, 22:30
            Z tydzień temu był program "Pod napięciem "na TVN gdzie pokazywano jakie cuda
            wyprawiają w hipermarketach . Polecam !
            • radca Re: cuchnące mięso w hipermarketach 14.05.02, 22:33
              OJ, to sie bede musial gleboko zastanawiac - zanim cos kupie.

              radca
              • Gość: adek Re: cuchnące mięso w hipermarketach IP: *.ic.net.pl 15.05.02, 08:14
                Ja kupuję i mięso i ryby i jeszcze nigdy mi się coś takiego ni zdażyło.
                W Marketach trzeba się nauczyć kupować (czyt. selekcjonować) pewne artykuły.
                Takie zmysły jak wzrok i węch są tu nieodzowne. Taką tackę mogę wziąść do ręki
                i dokładnie obejrzeć zawartość w przeciwieństwie do małego sklepu gdzie np.
                kurczak szybko ląduje w reklamówce i tyle go widzisz.
                Kiedyś jak mieszkałem na Kapach miałem "zaprzyjażniony" sklepik mięsny i
                korzystałem z "rad" personelu typu : Niech pan tego dziś nie bierze , albo
                wyciągali świerzynke z pod lady . Ale to co leżało na pułkach też ktoś w końcu
                kupował prawda ?
                Mnie bardziej w Marketach wkurza inna cena na półkach i inna przy kasie.
                Praktycznie każdy towar powinno się sprawdzać na czytnikach ceny zanim
                dojdziemy do kasy.
                • Gość: sz Re: cuchnące mięso w hipermarketach IP: *.atr.bydgoszcz.pl 15.05.02, 09:05
                  Gość portalu: adek napisał(a):

                  > Ja kupuję i mięso i ryby

                  supermaket jest zabawny, ot takie tesco pudełka ze śledzikami, róznej maści
                  wyroby przetworzone, cena niby cud, yellow label: 'najtaniej w miescie'
                  ... zalecam lekture masy i chcwilkę rozmyślań
                  w NORMALNYM sklepie często taniej
                  jestesmy kantowani, objetościami opakowań, masami netto po odcieku .. etc ...
                  tam nie jest wcale tak tanio
                  jakosc mięsa, ryb i warzyw mierna
                  z drugiej strony gdzie indziej kupić bakłażana?
                  monopole pier...
                  • ninaa Re: cuchnące mięso w hipermarketach 15.05.02, 09:16
                    racja, racja, bardzo nawet racja !! A bakłażan...?? w sklepie na Osowej są....
                    • Gość: sz na Ooswej co? górze? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 15.05.02, 09:18
                      i za ile?
                    • Gość: Fore Re: cuchnące mięso w hipermarketach IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 09:23
                      ninaa napisał(a):

                      > racja, racja, bardzo nawet racja !! A bakłażan...?? w sklepie na Osowej są...
                      > .


                      Oj Ninaaa, chyba się przeprowadzę na tą Osową:)))))))))))))
                      jak na razie to same plusy:))))))))))))
    • Gość: CarTon Zielone mięso w hipermarkecie IP: *.mis 15.05.02, 09:32
      Kilka dni temu widziałem jak w Auchanie jedną parkę ładującą do wózka znaczne
      ilości mięsa mimo, że było ono zielonkawe! Albo byli daltonistami, albo taki
      kolor mięsa im odpowiadał ;)
      • Gość: sz ferma lisów? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 15.05.02, 09:35
        • Gość: bator1 Re: ferma lisów? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 10:35
          Oj, sz! taki duży a taki naiwny :-)))

          Kantowanie nie zależy od rozmiaru sklepu tylko jest wprost proporcjonalne do
          jego rozmiarów. Takie tesco czy geant są szeroko znane i jak napisze, że mi tam
          wcisneli zielone mięcho to zaraz dziesięć osób mi przytaknie, że ich też
          nabrali. A co mam zrobić jak mi w sklepiku pod domem wtryniją zielony twarożek
          ktoremy jeszcze tydzien świeżości został? Nawet jak opisze ktora to brama, to i
          tek nikt nie skojarzy! A w małych też kantują i to bez krępacji. A jak do tego
          muszę zapłacić tam dwa razy więcej niż w markecie (i to bez "promocji") to
          jakoś nie przekonują mnie bajdy o wyższości "małych, sympatycznych sklepików
          osiedlowych".
          • Gość: CarTon Re: ferma lisów? IP: *.mis 15.05.02, 10:45
            Masz rację bator1 - tak to właśnie jest.
          • Gość: sz Re: ferma lisów? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 15.05.02, 10:50
            > tek nikt nie skojarzy! A w małych też kantują i to bez krępacji.

            te baby co majom warzywniak na rogu Sułkowskiego i 22 lipca (obecnie 11 listopada)

            to bardzo kantujom
          • Gość: ninaa Re: ferma lisów? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 11:04
            Bzdura ! Mały, "lokalny" sklepik to zawsze swieży towar ! Drobny sklepikarz za bardzo boi się utraty
            klienta, żeby miał idiotycznie kombinować i myć mięso domestosem... Wybredny klient, który w domu
            stwierdzi, ze mięso smierdzi.., wróci do tego sklepu, walnie mięcho na ladę i więcej tam nie wróci...
            To własnie sprawa związana z małym, zamkniętym lokalnym srodowiskiem..., które wszystko wie....
            na bieżąco..
            • Gość: sz Re: ferma lisów? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 15.05.02, 11:11
              Gość portalu: ninaa napisał(a):

              > Bzdura ! Mały, "lokalny" sklepik to zawsze swieży towar

              BEZEDURY bezedury

              na 22 lipca sa 4 stosika sklepiki warzywne opiszę je
              bo nudze sie w pracy
              idziemy od strony Sułkowskiego:

              [1] sklepik z prawej na rogu
              ceny dwa razy takie czasem jak rynku (np na Bartodziejach)
              kantowanie z resztą (mam zeznania 2 osób + moje)
              ceny górna strefa stanów wysokich
              syf

              [2] kawalek dalej, szczęka ceny do przyjęcia, wybór słaby

              [3] vis a vis szczęki
              pan sprzedawca cudny, gadka, wybór okej, ceny gorna strefa stanów średnich.

              [4] delej trzymamy się lewej strony prawie pod VII LO
              MOJ FAVORYT, miła budka, wybór, ceny jak na targu

              i już

              nie jest różowo
              male wcale nie jest piękne

              idziemy od str. Sułkowskiego
              • ninaa Re: ferma lisów? 15.05.02, 11:23
                Nie idz już dalej.... !! Poddaję się !
                Ryneczek na Błoniu...? Jeżeli chodzi o swieże warzywka...
                A z drugiej strony... w małym sklepiku.., w którym Cię znają ..., będą liczyć sie z Twoją opinią i byle
                czego nie wcisną... , takie wrażenie mam z własnych doswiadczeń.
                Najbardziej nie lubię w sklepikach tych dennych towarów ARO kupowanych przez sklepikarzy w
                Makro.... Szlag mnie trafia na widok..!!
                Zawsze jednak w osiedlowym sklepiku możemy wybrzydzać i być upierdliwie wymagającymi
                klientami... Fakt.., po jakims czasie będzie sprzedający drżał na nasz widok, jak wejdziemy do
                sklepu... I w końcu pewnie zrobi się diabelnie smiesznie... i wszyscy będą nas na ulicy pokazywać
                paluchem... Uffffff...................... Jaka wizja !!!!!!!!!!!! :-)))))))))))))
                Kto chrupał już młodą marchewkę.......?? Mniam......
            • Gość: CarTon Re: ferma lisów? IP: *.mis 15.05.02, 11:29
              Gość portalu: ninaa napisał(a):

              > Bzdura ! Mały, "lokalny" sklepik to zawsze swieży towar ! [...]

              Bzdurą jest takie twierdzenie!
              Czasami kupuję sobie śniadanie w tych tzw. lokalnych sklepikach i wiele razy niby
              świeży twarożek okazywał się być skiśnięty! Podobnie rzecz się miała z innymi
              produktami mlecznymi. Sprzedawcy prawdopodobnie przechowują te produkty na
              zapleczu zamiast w lodówce.
              Inny przykład to wysuszone na wiór pomarańcze (ciekawe jak długo leżały),
              nadpsute mięso...
              A tak w ogóle, to staram się unikać małych sklepików z kilku powodów: zakupy robi
              się w nich długo (nie ma tzw. samoobsługi), jest mały wybór towaru, który na
              dodatek ogląda się zza lady, a do tego jest drożej niż w dużych sklepach.

              • Gość: bator1 Re: ferma lisów? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 12:05
                No to jeszcze ja! Droga ninoo! Mały sklepik ma dokladnie w d... moją opinię na
                temat zielonych twarożków - dowodzi tego chociażby wyłączanie lodówek na czas
                upału (swoją drogą światełko w nich działa (!) tyle że towar cieplutki. Mały
                sklepik może mi wciskac tandetę aro za podwójną cenę (bywam w makro). Mały
                sklepik mnie olewa, bo zyje ze sprzedazy mocnego choc cieplego kujawiaka i
                robil to nawet jak na miesiac stracil koncesje. Swoja droga tu masz racje - są
                i zalety :-) jako staly klient moglem nadal kupic piwo - spod lady :-)))
                Aaaach - bylo jak za komuny przed 13.00 :-)))))
                • ninaa Re: ferma lisów? 15.05.02, 12:23
                  Czyli co...?? Wszyscy jestesmy dozgonnie pozbawieni swieżosci produktów przez nas
                  nabywanych...??? To jakis koszmar..., mysląc o zagadnieniu nieco, doszłam do wniosku, ze to takie
                  kręcenie się w kółko bez konkretnych rozwiązań i recept... Jedyna rada - pozostaje nam bycie
                  wybrednymi do obrzydzenia... W małym sklepie jest przynajmniej kogo opier....., a w Geancie nie
                  ma..., bo i tak mają cię w d....
                  • Gość: bator1 Re: ferma lisów? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 12:31
                    Z tym opier... to radze sie wstrzymać - raz to zrobisz, a potem zawsze ci będą
                    podgrzewac twarozek na kaloryferze :-))))

                    Czy jest rada? Po pierwsze (banalne) - nie ufać i sprawdzać. U mnie w okolicy
                    jest kilka małych sklepików i mniej więcej wiem, gdzie co jest w lepszym
                    gatunku czy świeżości (czy to Behemot czy Woland uczynił wiekopomną uwagę na
                    temat "drugiej świeżości"?): jest sklepik z lepszymi jajkami i z lepszymi
                    warzywami. Uważam, ale i tak zawsze na czymś wpadnę - cóż taka kultura naszego
                    handlu. Nadal uważam, że konkurencja jest u nas uboga i polega w większości na
                    wciskaniu towaru z makro po wyśrubowanych cenach. Patrząc jednak, co się
                    zmieniło w ciągu ostatnich 10 lat, można choc trochę być optymistą...
                    • ninaa Re: ferma lisów? 15.05.02, 12:36
                      czyli znów kończy się na marchewce...!! :-)) Pozostaje nam pochrupać przywiędniętą nieco młodą
                      marchewkę, spoglądając z optymizmem w przyszłosć ...
                      • ninaa Re: ferma lisów? 15.05.02, 12:41
                        Ale... mimo tego wszystkiego, jestem wciąż niezmiennie z życia zadowolona... i tak naprawdę.. nic
                        mnie to wszystko nie obchodzi ....!!! Chrzanię to, po prostu !!!! Jak myslicie..., czy takie podejscie jest
                        dobre..?
                        Marchewka..., mniam.. ;-))
                      • Gość: bator1 Re: ferma lisów? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 12:42
                        Poczekaj z tym chrupaniem. Za dużo w nich teraz azotanów i innego świństwa...
                        • ninaa Re: ferma lisów? 15.05.02, 12:52
                          ... przecież mnie to nie obchodzi... :-))) Azotany, woda..., zielone mięcho... Po co się stresować...?
                          Żyć i tak trzeba.., rzeczy na które mamy nikły wpływ.. są poza nami... Nie potrafię się wsciekać ..,
                          kurde.., nie potrafię..
                • Gość: luj Re: ferma lisów? IP: 10.10.70.* 15.05.02, 13:28
                  Gość portalu: bator1 napisał(a):

                  jako staly klient moglem nadal kupic piwo - spod lady :-)))
                  > Aaaach - bylo jak za komuny przed 13.00 :-)))))


                  O przepraszam! Piwko było dostępne od godziny 10.00.
                  • Gość: bator1 Re: ferma lisów? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 14:29
                    Oczywiscie! Jak było....

                    Swoją drogą kto jeszcze pamieta patent z jeżdzeniem z plastikowym baniakiem do
                    Kufelka zeby pani nalała z kranika parę litrów (oczywiscie odmierzając
                    kuflem) :-))))
                    • ninaa Re: ferma lisów? 15.05.02, 15:09
                      Łał.....!! Piliscie juz wtedy piwo..???? :-))
                    • Gość: luj Re: ferma lisów? IP: 10.10.70.* 15.05.02, 16:25
                      Gość portalu: bator1 napisał(a):

                      > Oczywiscie! Jak było....
                      >
                      > Swoją drogą kto jeszcze pamieta patent z jeżdzeniem z plastikowym baniakiem do
                      > Kufelka zeby pani nalała z kranika parę litrów (oczywiscie odmierzając
                      > kuflem) :-))))

                      Ja chodziłem z aluminiową kanką. Nawet gdy miałem 10 lat nikt nie robił problemu,
                      że wujek nie pofatygował się sam. Zawsze byłem obsłużony!
                      Najbardziej utkwił mi w pamięci widok wielkiego gara stojącego zawsze pod
                      nalewakiem, do którego strzepywano aluminiową łyżką nadmiar piany z kufla.
                      Kiedy kończyło się piwo w beczce, zawsze do ostatnich kufli trafiało to z garnka.
                      Oczywiście po wcześniejszym kilkugodzinnym "leżakowaniu".
    • fxx Re: Go Vegetarian... 15.05.02, 15:53
      ...zepsute mięso ma większą "moc powalającą" niż jakieś podsechnięte
      pomarańcze. Anyway, ryzyko jest mniejsze. Robię zakupy w fordońskim "Jumbo" i
      na razie naciąłem się tylko na groszek pleśniejący dziń po otwarciu puszki. W
      każdy razie mam mniejsze szanse "wpaść na minę".
      pozdro! :)
      • ninaa Re: Go Vegetarian... 15.05.02, 15:58
        Vege..., a lubisz serek sojowy tofu...?? Brrrrr... Dla mnie wstrętne !! ale z nadzieją szukam
        zwolenników.. ;-))
        • fxx Re: Go Vegetarian... 15.05.02, 16:11
          Tofu? Średnio, w sałatce albo w wersji wędzonej (stare przyzwyczajenia,
          kurcze...).
        • Gość: sz Re: Go Vegetarian... IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.02, 17:34
          nie znasz się
          poczytaj cos o tradycji
          gastronomii
          wielkiej kuchni
          o tradycji warzyw w kuchni greckiej (posty kościelne)
          o tradycji warzyw środziemnomorskiej w ogóle = pomiidori+ zucinni+ i bakłażan
          wreszcie o tradycji kuchni hinduskiej

          tofu to jakaś męka polskiego wegetriana
          pierdoły


      • Gość: sz mienso so to SYF IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.02, 17:30
        jednak .. i mimo wszystko
    • Gość: gaga Re: cuchnące mięso w hipermarketach IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 20.05.02, 12:47
      Ja cuchnące niespodzianki miałam 2 lata temu. Robiłam zakupy w bydgoskim
      Minimalu przy ul. M. Skłodowskiej -Curii. Kilka razy nacięłam się na cuchnący
      drób. Od tego czasu już tam nie chodzę. Mam wybrany sklep na ryneczku i jestem
      zadowolona . Polecam. A swoją drogą dlaczego na forum w tej sprawie nie zabrali
      głosu zainteresowani ? Tj. przedstawicieli hipermarketów ?
      • Gość: adek Re: cuchnące mięso w hipermarketach IP: *.ic.net.pl 23.05.02, 10:38
        Może tu nie zaglądają .
        Wracając do tematu. Czyli co robić ?
        Skoro nie umiemy sprzedawać musimy nauczyć się kupować.Czyli wytężamy nasze
        zmysły - głównie węch i wzrok :-)
        Do niny - w marketach też można kogoś opier...
        Jest coś takiego jak punkt obsługi klienta .
    • Gość: wojtek Re: cuchnące mięso w hipermarketach IP: *.upct.es 23.05.02, 20:00
      moja kumpela kupila mieso, ktore wewnatrz (czesci do siebie przylegajace) bylo
      brazowo-zielone. Wybrala najlepsze czesci. gotowala i gotowala i gotowala....
      (chyba ze 2 godz- wolowina) i zjadla. Do dzisiaj ma problemy z brzuchem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka