duszek49
27.08.06, 22:03
Ostatnio jestem na życiowym zakręcie i mam sporo czasu, żeby zatrzymać sie i
zastanowić na sobą. Zaczełam też zapisywać swoje sny i próbuję je
interpretować. Proszę o pomoc.
Przede wszsytkim ostatnio śni mi się często mój dom rodzinny i moja mama.
A w tym konkretnym przypadku śniło mi się, że wyszłam z domu rodzinnego, było
już ciemno i miałam do wyboru dwie drogi. Jedną ulicą, którą oświetlają
latarnie i która jest bezpieczna. A druga polna, ciemna i nieprzyjemna, na
której mogły czyhać różne zagrożenia.
Wybrałam tą drugą, ale bardzo sie bałam. Gdy wchodziłam coraz bardziej w
półmrok i w gąszcz tej drogi widziałam dwa samochody odjeżdżające. A gdy
byłam mniej wiecej w połowie drogi spotkałam znajomwego mężczyznę pod wpływem
alkoholu. Zaczęłam z nim rozmawiać i próbowałam go sprowadzić na dobrą drogę,
próbowałam przekonać go, że zle robi. Mówiłam mu że jest mi go żal. On jednak
znikł za siatką z ogrodzeniem. Straciłam go z oczu, jednak dalej do niego
mówiłam. Nagle z nad przeciwka spotkałam staruszkę z laską, która rozkazała
temu mężczyźnie wyjść zza tej siatki. Ja poszłam dalej i jakoś nie miałam
dobrych odczuć do tej staruszki.
Mam kilka spostrzeżeń co do tego snu ale jestem ciekawa Waszych
interpretacji, bo jednak świeże spojrzenie jest zawsze najlepsze:)
z gory dziekuję za pomoc
pozdrawiam