w co sie bawic...?

12.08.02, 18:13
a własciwie "w co sie bawiliscie?"

przypomniala mi sie ostatnio jedna z moich ulubionych
zabaw z dziecinstwa. a ze byla nietypowa postanowilem
sprawdzic w co bawili sie inni. nie chodzi mi tu o
chowanego, gre w pilke czy lazenie po drzewach, ale
zabawy wlasne, samodzielnie wymyslane i raczej
nietypowe. w wiec: w co sie bawiliscie?

zabawa, ktora mi sie przypomniala, to "granica".
jeden-dwoch chlopakow stalo w miejscu okreslanym jako
granica wlasnie i bylo celnikami. zadaniem innych bylo
przejezdzanie przez nia rowerami, w ktorych ukrywali
"kontabande", czyli najczesciej "kosztownosci" udawane
przez szkielka rozmiatych kolorow. do celnikow
oczywiscie nalezalo wylapywanie przemytnikow.... fajne
co? :)))

pochwalcie sie, co wy zescie ponawymyslali! :)
    • Gość: #kasia Re: w co sie bawic...? IP: 194.204.138.* 13.08.02, 13:23
      podobno wiekszosc dzieci ma takie doswiadczenie za soba.. niezbyt chlubne, ale
      zabawne:

      w wieku 5 lat zdarzylo mi sie rzucac z pierwszego pietra, przez okno,
      nadmuchane prezerwatywy..
      radocha wielka: bo fajne baloniki karbowane a i inne dzieci chetnie sie bawily..
      rodzice jakos sie nie cieszyli moim szczesciem..


      ;p
      • Gość: Fore Re: w co sie bawic...? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.08.02, 13:32
        W wiedźmę i czarodziejski dywan, który zrzucal niedobrych pasażerów- nie
        ukrywam, że byłam (?) wiedźmą:)
    • Gość: przedszkolak Re: w co sie bawic...? IP: 213.77.18.* 13.08.02, 13:42
      w Pana Doktora...
    • Gość: Baton Re: w co sie bawic...? IP: 213.17.216.* 13.08.02, 14:05
      A jaka frajda bylo ganianie sie po placu budowy
      i udawanie zolnierzy walczacych z Niemcami w ruinach
      twierdz obronnych..... w koncu ruiny i plac budowy
      do pewnego momentu wygladaja niemal identycznie... ;-)))
    • Gość: Milak Re: w co sie bawic...? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.08.02, 17:41
      Gdy jezdzilam w samochodzie z rodzicami i bratem, to szukalam z Mlodszym
      wszedzie znaczkow Coca-Coli ;P, najbardziej podobal nam sie ten na Hotelu City,
      bo tak fajnie sie krecil... :))
    • Gość: mag Re: w co sie bawic...? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 17:48
      Ja się bawiłam w robienie namiotów. Były dwie wersje tej zabawy. Pierwsza była
      taka, że budowało się jeden namiot w domu używając do tego różnych rzeczy:
      krzeseł, starej polówki, kocy, stołu, miotły. Koniecznie też trzeba było
      wymyśleć historię, dlaczego trzeba było budować namiot. Najczęstszym
      scenariuszem był trzęsienie ziemi ;) (szczególnie dobrze pamiętam, jak puszki
      po coli udawały puszki z jedzeniem). Oczywiście po zbudowaniu namiotu cała
      zabawa kończyła się, bo nie można była zainscenizować choćby najmniejszego
      trzęsienia ziemi.
      Druga wersja zabawy polegała na budowie dwóch namiotów w dwóch miejscach
      mieszkania. W każdym namiocie mieszkała grupka dzieciaków. Cała radość polegała
      na zburzeniu namiotu przeciwnika z jednoczesnym przypilnowaniem tego, aby podły
      wróg nie zniszczył własnego. Ach, pamiętam te plany i strategie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja