patriota_lokalny
08.10.07, 21:41
"Na ul. Zamczysko zatrzymałem swojego nissana, bo musiałem iść za potrzebą,
wtedy też pojawił się radiowóz. Policjanci oświadczyli mi, że ktoś doniósł, iż
prowadzę po pijanemu. Sprawdzili dokumenty i mnie puścili".
To szanowny pan poseł nie wiedział, że kultura nakazuje chodzić do toalety w
miejscach do tego wyznaczonych. Są szalety publiczne, centra handlowe i
instytucje, gdzie można tę czynność wykonać. Ponadto całą dobę czynne są
stacje benzynowe. A na ulicy Zamczysko, na której Gruszka poszedł w krzaki
jest też hotel "Pałac". Czyżby tam nie było toalety? Zaś nawet jeśli nie było,
to od parlamentarzysty można oczekiwać, że będzie zachowywał się kulturalnie i
zgodnie z prawem, a (przepraszam za wyrażenie) szczanie w mieście do kanwy
takich zachowań nie należy.
"Zatrzymałem się dopiero w miejscu, gdzie było jasno, na al. Ossolińskich,
kiedy zobaczyłem policyjny radiowóz".
Prokuratura: - Gruszka był ścigany przez blisko pół godziny,"
Biedne to nasze miasto. Gruszka pół godziny uciekając po mieście przed
"bandytami" jeździł słabo oświetlonymi ulicami i nie spotkał żadnego patrolu,
ani radiowozu, który przybyłby mu z odsieczą. Poseł jechał m. in. Jagiellońską
i Fordońską, na których oświetlenie jest bardzo liche, na szczęście gdy
wyjechał na rozświetloną Ossolińskich.