Dodaj do ulubionych

"dwumiasto"

16.02.08, 11:10
Priorytetowa sprawa dla miasta to rozbudowa szpitala dzieciecego /50
mln zł/. Czy z pieniędzy marszałka wojewodztwa najpierw budować
halę sportową, czy salę koncertową, oto kolejny problem władz
miejskich. Budowa mostu przez Wisłę jest najważniejsza /ok. 700 mln.
zł/. Najbardziej miastu potrzebny jest najlepszy na świecie stadion
żużlowy /marne 90 mln. zł/. Bez autostrady A1 miasto nie ma
perspektyw. Pilną sprawą są dalsze inwestycje w SSE Łysomice. Nie
rozwiążemy problemu komunikacji naziemnej miasta bez kolejki BiT
city. Dalszy rozwój UMK wymaga ogromnych nakładów i to praktycznie
z każdego rodzaju środków. Należy pomyśleć o rozbudowie lokalnego
lotniska. Przejąć musimy siedziby regionalnego SA i NSA. Już
dzisiaj należy pomysleć o budowie opery. Sporych środków wymaga
zgromadzenie dzieł artystycznych do wybudowanego CSW. Tylko tych
kilka przykładów pokazuje jakie zadania są najpilniejsze w "naszym
dwumieście". A znalazłoby się kilkaset innych. W chwili obecnej
tylko urząd marszałkowski poszukuje 200 /dwustu/ pracowników. A co
na to mieszkańcy tej gorszej części owego "dwumiasta"? A co na to
mieszkańcy innych miast regionu?
Obserwuj wątek
    • lokalny_patriota1 Re: "dwumiasto" 16.02.08, 11:46
      I po co podsycasz!!!
      • bydsk Re: "dwumiasto" 16.02.08, 13:50
        Trzeba o tym pisać...ale ważne też żeby coś z tego pisania
        wynikało...No chyba,że zgadzamy się na postępującą degradację
        Bydgoszczy i siedzimy cicho...
        • kongresowy_pepek_europy Re: "dwumiasto" 17.02.08, 05:29
          bydsk napisał:

          > Trzeba o tym pisać...ale ważne też żeby coś z tego pisania
          > wynikało...No chyba,że zgadzamy się na postępującą degradację
          > Bydgoszczy i siedzimy cicho...


          Niestety... współczynnik "toruńskie_plany : rzeczywisty_stan_budżetu_MIEJSKIEGO" przekracza o kilka długości moralne normy. Innymi słowy plany 200-tysięcznego, 17. w Polsce miasta ZNACZNIE przekraczają Jego możliwości, w tym budżetowe.

          Stąd konieczność poszukiwań funduszy "dalej", wojewódzkich (słynny cytat Zaleskiego o skonsumowaniu 800 mln zł z RPO...), a pewno też i centralnych.

          Przy tych ostatnich jest o tyle trudno, iż pomiędzy Warszawą a Toruniem jest jeszcze 15 innych chętnych miast, które muszą walczyć o każdy grosz.

          A ciężko porównywać lobby np. Łodzi, Krakowa, Wrocławia, Poznania czy teraz z oczywistych względów Gdańska a miasta, które jest mniejsze niż warszawski Mokotów.

          Stąd prosty rachunek. Miasto ma "pilne potrzeby" w postaci budowania super-stadionów żużlowych, kongresowych pępków Europy itp. Jeśli budżet miejski świeci pustkami, w Warszawie mają ważniejsze sprawy... pozostaje coś pomiędzy, czyli... województwo = Sejmik, Marszałek.

          Inną sprawą są dość niepokojące z punktu widzenia Bydgoszczy pomysły nowych rządzących: supermiasta (ustawa aglomeracyjna: niestety Bydgoszcz+Toruń), superuniwersytety (UKW,UTP vs lobby UMK, które potrafi nawet budżet własnego miasta zjadać?), ograniczenie władz wojewodów na rzecz Sejmików (dotyka to praktycznie tylko Gorzowa, Z.Góry i nas, reszta "ma to w denku"), a jeśli nie, to superwojewództwa (np. 6 szt)?

          Niestety najmocniej uderzy to w nas. Tak, jak reforma administracyjna z 1999 roku najmocniej uderzyła w Częstochowę (walka z całym GOP-em/Katowicami), Radom (drugie miasto Mazowsza po Warszawie...), tak po takich reformach AD 200(9) "czwarte miejsce na Olimpiadzie" otrzyma Bydgoszcz. Pierwsza szóstka polskich miast, swoiste G6+1 o nic się nie musi martwić (Wawa, Ło, Kra, Wro, Poz, Gda + Kat/GOP), kwestia ścierania się między sobą, tak kolejne miasta: Szczecin, Bydgoszcz, Lublin naprawdę będą mieć problem... Szczecin i Lublin się jeszcze obronią tym, że są _JEDYNYMI_ centrami swoich regionów i nie muszą przejmować się "tasiemcem uzbrojonym".


          A wymieniliśmy tylko pierwsze 10 polskich miast. W Polsce jest ok. 40 miast powyżej 100-tysięcznych. Ze względu na położenia Białystok (prawie 300k), Olsztyn, Rzeszów mogą się jeszcze wyratować na swój sposób, ale niestety... Polska to duży kraj i ma mnóstwo po prostu dużych miast.

          Spójrzmy tylko na kilka państw Europy, gdzie problem ten można rozpatrywać nieco inaczej. Proszę odpowiedzieć na te "retoryczne" pytania:
          Jakie jest drugie pod względem wielkości/ludności/ważności miasto w:
          - Czechach (po Pradze) = tu od razu uwaga, bo Ostrava jednakże ma ten 1 mln. w aglomeracji, zatem w tym przypadku proszę trzecie...
          - na Węgrzech, po Budapeszcie
          - w Austrii, po Wiedniu
          - w Danii, po Kopenhadze
          - na Litwie, po Wilnie
          - na Łotwie, po Rydze
          - na Estonii, po Tallinie
          - na Słowacji, po Bratysławie

          Czy każdy odpowiedział bezbłędnie i bez zająknięcia? A to tylko drugie miasto w danym kraju. Fakt, wybrałem tylko te małe kraje, drugie miasto może być nawet duże, ale wystarczy powiedzieć "piąte miasto" i już wszyscy rozkładają bezradnie ręce.

          W takich krajach problemu raczej nie ma. Jest stolica, ew. "second-city", np. Ostrava czy Koszyce, a reszta... prowincja. Poniekąd taką politykę czasami widać i u nas (Wawa+GOP), ale ma to odźwięk na zupełnie innym poziomie. W praktyce jest wielu chętnych i przez to walki między miastami.


          A nie oszukujmy się, że miasta >100.000 mieszkańców czy 200 tysięcy już mają jakieś duże znaczenie, a ich liczba w niektórych krajach jest po prostu malutka (wymienione powyżej), a dla np. Hiszpanii, Włoch, Francji czy Niemiec... OGROMNA!


          ================
          Finalnie... Mimo ogromnej sympatii do pięknego, lecz moim zdaniem w wielu miejscach zaniedbanego miasta T. uważam, iż należy walczyć na szczeblu centralnym o wzmacnianie znaczenia Bydgoszczy, a w przypadku Torunia wybić z głowy wielkie marzenia o "wieloprofilowości" miasta, na które go po prostu NIE STAĆ. Z Torunia można zrobić naprawdę piękną "perełkę", lecz niestety ambicje "tego miasta" (= nie wszystkich normalnych mieszkańców) są nazbyt rozbuchane, a gigantomania 200-tysięcznej miejscowości zbyt duże.

          Nie ukrywam, iż cieszy mnie rozwój tego miasta, Jego sukcesy, wszak to po prostu "nasz region", "nasz wschodni brat", ale z roku na rok przekonuję się, że dopóki w T. będą myśli aglomeracyjno-pępkowo-stolicowo-etc. należy walczyć i wybijać im to z głowy.

          I to nie samemu. Nie tylko sama większa Bydgoszcz, ale też WIG (Włocławek, Inowrocław i Grudziądz), które najbardziej dostają po 4 literach przez miasto T. (wystarczy spojrzeć na dofinansowania RPO per capita...).

          Wierzę też, iż odebranie stolicowości, po prostu zabranie sejmiku i całej tej "władzy" z T. wyszłoby temu miastu na dobre. Naprawdę!

          Wierzę ogromnie, mimo wszystko, iż władze bydgoskie dbałyby o swoją perełkę jak najlepiej i finansowały to, co jest NAPRAWDĘ WAŻNE. Miasto T. zajęłoby się swoimi mieszkańcami (os. Wrzosy? Kanalizacja/wodociągi? Czyż to nie wstyd, iż jako jedyne miasto wojewódzkie musi potrzebować tak dużego dofinansowania na tak podstawową sprawę z "infrastruktury i środowiska"?), a B. dbałaby równomiernie o WIG i T.

          Oczywiście w pełną idyllę nie wierzę, zawsze są jakieś "kwasy", ale wierzę natomiast naprawdę szczerze, iż dla Torunia najlepszym ratunkiem (TAK ratunkiem!) byłoby sprofilowanie PRAWDZIWYCH potrzeb teog miasta - usprawnienie komunikacji (MOST!), dróg (po wypowiedzi Pana Glonka z dzisiejszego wydania toruńskiego jestem b.spokojny) oraz oczywiście TURYSTYKA I UNIWERSYTET+ASTRONOMIA. To toruńskie perełki, które niestety GINĄ wśród "wielu potrzeb wielkiej stolicy".

          A efekt jest taki, iż droga z ul. Szerokiej do rewelacyjnego moim zdaniem Teatru Baj Pomorski wygląda jak scenografia do "Pianisty", a o masie pustych kamienic na Starówce nie wspominając. DLACZEGO!? Polecam też przejść się w okolice ruin zamku na Starówce, zobaczyć te współczesne ruiny... UNESCO powinno się tym naprawdę zainteresować. Tak piękne miejsce po prostu zaniedbywać...


          Podsumowując, miasto T. jest zbyt małe na wieloprofilowość, szczególnie w polskiej konkurencji miast, ale za to posiada niezaprzeczalne atuty, które warto NAPRAWDĘ wykorzystać, a których np. nie posiada taki np. Radom, który jest miastem większym od T.


          Wieloprofilowość, administracja, przemysł itp. w Bydgoszczy, a T+WIG własne profile: T. miastem astronomii, uniwerka i przepięknej Starówki; W. stolica Kujaw (Wschodnich), zapora przepięknym miejscem na przystanek Regionalnego Tramwaju Wodnego (G-B-T-W!!!), ładna starówka; G. najmniejsze polskie miasto z tramwajami (akurat to określenie bardzo mi się podoba - poniekąd można z tego zrobić niezłą trasę turystyczną ;), a przede wszystkim - naprawdę ładny widok od strony Wisły, ruiny zamku...; I. wraz z Ciechocinkiem - "kujawskie zagłębie sanatoryjne"
          • kongresowy_pepek_europy Re: "dwumiasto" cz. 2 17.02.08, 05:33
            [Nie lubię tego limitu 8000 znaków na post ;)]

            A jeśli faktycznie jedyną ambicją miasta T. jest "rządzenie, stolicowanie" itp., to proponowałbym bądź odgórną, całościową reformę i nowe województwa bądź po prostu podzielić K-P "na pół":
            - T. stolicą województwa toruńsko-pomorskiego, południowopomorskiego czy czegokolwiek innego
            - B. stolicą województwa kujawskiego wraz z Inowrocławiem, Włocławkiem.
            (Grudziądz pewno do Torunia...)

            /wiem, że hasło "stolica Kujaw" boli mieszkańców I. i W., ale przyznam szczerze, iż Sejmik wojewódzki w Inowrocławiu czy we Włocławku nie stanowiłby dla mnie żadnego problemu./

            I tak B. nie musiałaby się martwić o to, że sejmik województwa nie chce przez kilka miesięćy dać "ochłapów" na jedyny międzynarodowy port lotniczy w regionie (w porównaniu do kwot przeznaczanych np. na lotniska w Poznaniu czy Gdańsku... u nas ok. 10-15-30 mln, tamże... setki, podobnie zresztą Kra, Kat, Wro, Ło), a T. byłby niezwykle szczęśliwy ze swojego własnego województwa i mógłby zdrenować już całkowicie w kolejnych rozdaniach RPO i innych budżetach pozostałe miasta swojego województwa.


            ===
            Szczerze, uważam, że dalsze trzymanie sztucznego moim zdaniem tworu jakim jest dwustolicowość (NIGDZIE JESZCZE NIE ZNALAZŁEM TAKIEGO PRZYPADKU NA ŚWIECIE NA POZIOMIE REGIONALNYM!) jest tylko STRZAŁEM W STOPĘ dla obu miast.

            Toruniowi przewiduję zatem 2 drogi rozwoju:
            - własne województwo, zaspokojenie chorych ambicji, zdrenowanie swojego małego regionu i... zapewne już doprowadzenie do szewskiej pasji mieszkańców Lipna, Brodnicy, Golubia, Chełmna etc.
            - wspólny region Kujawski z JEDYNĄ stolicą w B., a dla T. zrezygnowanie z "ambicji kongresowego pępka Europy" na rzecz wyprofilowania się w kierunku turystyki i astronomii/UMK


            Ciągnięcie wielu srok za ogon, stojąc na kruchych podstawach to tylko bomba z opóźnionym zapłonem...

            A sprawa stadionu żużlowego na razie jest "w kokonie", ale tylko czeka, by wybuchnąć... Była taka panika na początku 2008 roku. Za moment będzie marzec, minęły 2 CENNE miesiące, a Toruń co? Pragnie oddać pieniążki za stary stadion i zapłacić KARĘ? Przecież to zniechęci potencjalnych pozostałych inwestorów. Jeśli już tak się nie stało... Życzę Wam jak najlepiej, ale sprawa stadionu będzie się odbijać T. czkawką przez LATA. A jeśli T. nie przystopuje... wkrótce i ta czkawka dotrze i do B., po drodze ogałacając WIG...


            A naprawdę chyba każdy z nas wolałby, by nasz region nie był jednym z ostatnich w Polsce z powodu naszych "podwórkowych kłótni" i "nadambicji mniejszego" (który mierzy nie do sąsiada, ale nierzadko wielokrotnie dalej).


            Być może dobrze poprowadzona reforma administracyjna spowoduje, iż już po 5-10 latach każdy Bydgoszczanin będzie się cieszyć ze "swojego Torunia", ba! Nawet każdy Torunianin będzie się cieszyć z sukcesów Bydgoszczy tak, jak teraz wielu B. kibicuje Inowrocławiowi.

            A np. na wycieczce w Tatrach taki Torunianin pochwali się "u nas w Bydgoszczy mamy takie fajny węzeł wodny, Kanał, mariny, a w Toruniu extra starówkę, a w Inowrocławiu i Ciechocinku sanatoria...". I dokładnie w ten sam sposób Bydgoszczanin powie o SWOIM WSPÓLNYM REGIONIE.


            Teraz, przy dwustolicowości, ba, groźbie jakiejś wspólnej aglomeracji, w ogóle w to nie wierzę. Nie potrafimy się kompletnie cieszyć z planetoidy Toruń, a z drugiej strony Toruń kompletnie nie wykazuje radości z powodu rozwoju naszego portu lotniczego czy zbliżających się MŚ Juniorów...

            Czy wolicie mówić "ICH astronomia, ICH Kanał, ICH autostrada, ICH Myślęcinek..." czy "NASZA astronomia, NASZ Kanał, NASZA autostrada, NASZ Myślęcinek"?

            Obecnie jest to raczej nie do pomyślenia, a każdy kolejny dzień przynosi nam nowe niespodzianki...

            Każdy sobie rzepkę skrobie, ale jak długo..?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka