Dodaj do ulubionych

dziecko....wszedzie...

27.03.10, 14:46
ostatnio odwiedzilam kolezanke -mame 3 letniej dziewczynki.
Mieszkaja w malutkim mieszkaniu-2pokoje.
zawabwki, graty, rysuneczki, duperele dziecka sa wszedzie, jakies
porozkladane domki dla lalek,ksiazeczki jakies sznurki...i cholera
wie co jeszcze.
Czy wy tez jestescie tak zdominowani (a raczej wasz dom) przez
dziecko? jestem w koncowce ciazy i nie wyobrazam sobie swojego domu
w takim stanie smileczy to normalne przy dziecku czy poprostu
balaganiarstwo?
Obserwuj wątek
    • chmurzysko Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 14:52
      Poczekaj 3 lata - wtedy pogadamy wink
      • gato.domestico Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 14:59
        no wlasnie jestem ciekawa czy to standard? smile
        • deela Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:01
          standard i mi to nic a nic nie przeszkadza, niech sobie beda
          • meg.123 Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:04
            Normalne zjawisko wink
            Gdy zacznie raczkować a potem chodzić/biegać i roznosić wszędzie zabawki to
            uwierz mi/nam że nie będzie Ci się chciało ciągle tego zbierać.
          • lenka273 Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 16:18
            u mnie zabawki sa tylko w dziecinnym pokoju natomiast czasem walaja
            sie po dziennym,ale potem trafiaja zawsze do dziecinnego.Mysle ,ze
            to duzo zalezy od wielkosci mieszkania
        • yoggi87 Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 22:30
          Mamy dom piętrowy, trudno żebym wymagała od córki, by cały dzień
          bawiła się na górze w pokoju...
          Ma w salonie swój stoliczek, kredki, wózek dla lalek, w salonie jest
          jeszcze krzesełko do karmienia młodszej i masa jej zabawek tongue_out w
          kuchni parkujemy wózek i hulajnogę tongue_out
          Nie czuje się zdominowana !
    • mniemanologia Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:03
      To zalezy, jak "poustawiasz".
      U nas dziecko (3 lata) nie jest wszędzie. Siedzę właśnie w tzw.
      salonie i w zasięgu wzroku nie widzę żadnej zabawki... tylko stolik
      i krzesełko. Owszem, czasem mam tu na środku np. dywan "z ulicami" i
      50 autek, ale Młody wie, że jak chce np. kolejkę albo lego, to musi
      posprzątać.
      W pokoju Młodego aktualnie wszystko jest na półkach. Aż się
      zdziwiłam wczoraj - bawił się kolejką, wieczorem poszłam po coś do
      jego pokoju - a wszystkie tory leżały już sobie w odpowiednim
      pudełku. Czary normalnie.
      Nie jest pedantem, tylko po prostu ustaliliśmy (no dobra, ja
      ustaliłam smile), że nie ma zabawy 5 rzeczami naraz.
      • deela Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:06
        o tak tak z pierwszym tez tak mialam
        obracaja kazde pomieszczenie w ruine w 5 sek
        a niech sobie robia co chca bawia sie razem nie tluka to niech sie bawia
        • deela Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:06
          > obracaja kazde pomieszczenie w ruine w 5 sek
          cos mi ucielo
          teraz mam dwojke i obracaja kazde pomieszczenie w ruine w 5 sek
        • mniemanologia Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:42
          No zobaczę, jak to będzie, jak drugie wylezie i podrośnie.

          A pomyślałam sobie, że to może jeszcze zależeć od wielkości domu -
          wiadomo, że jak ktoś ma 2 pokoje, to zabawki będą wszędzie.
          • donkaczka Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 21:28
            moja trojka nie obraca, maja swoj spory pokoj gdzie wolna wola, wyplelzaja na
            korytarz i do lazienki na swoim pietrze i tyle

            w naszej sypialni sladow dzieci zero
            w pokoju goscinnym tez
            do salonu moga wnosic nieduze ilosci zabawek, jesli koniecznie musza, ja
            zazwyczaj lekki prostestuje jak widze procesje z towarami i bywa ze wracaja
            najczesciej przynosza jakas gre, puzzle, jakies laleczki i figurki, ale nigdy
            nie sa to klocki, kredki, a juz zadne duze zabawki - domek dla lalek itp nie sa
            nawet mozliwe do dotachania
            i wszystko razem z dziecmi wedruje do ich pokoju gdy ida spac, wtedy tez ich
            pokoj codziennie sprzatamy - najwiekszy bajzel zajmuje nam gora 10 minut, zeby
            posprzatac
            a ja z natury nie jestem pedantka, po prostu zeby nie utonac w dziecinnych
            rzeczach taki system wdrozylam i ani nie jest bolesny do utrzymania, ani czasu
            nie zabiera zbyt duzo, a fajnie nie potykac sie o zabawki wieczorem i stawac
            gola stopa na klocka aua
      • gato.domestico Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:13
        smile czyli da sie smile mnie to pobojowisko u kolezanki przerazilo dosc
        mocno smilebo zabawki i inne dzieciece gadzety byly WSZEDZIE
    • ga-ti Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:09
      My mamy 2 pokoje i 2 dzieci, gdy młodsze śpi, a starszy jest w domu (np dziś) to bawi się w pokoju "gościnnym", czyli zabawki wszędzie. Staramy się ograniczać napływ zabawek do naszego pokoju, ale i tak są w kuchni, w łazience, coś w przedpokoju. Mogłabym ganiać dzieci, żeby to sprzątały, samej sprzątać, ale ja chyba z tych leniwych jestem, bo wolę na chwilę usiąść i przysłowiową kawę wypić smile
      Można wprowadzić ograniczenia, zasady, ale też nie można dać się zwariować wink
    • kasia236 Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:37
      Mieszkam z dziećmi w jednym sporym pokoju,synek ma zabawki w
      komodzie/z półkami w środku/ i na niej poustawiane większe.Córka ma
      zabawki w dużym pojemniku z pokrywą,obok stoi kuchnia,obok rowerek
      i hulajnoga a na ścianie na wiszącej żabie z kieszonkami znajdują
      się maskotki.
      Dzieci mają też jedną dużą szufladę przenaczoną na
      kolorowanki,wycinanki,farby,kredki itp.
      Rzadko bywa tak że rozwalają wszysko,i b.często na stole nie stoi
      nic i po podłodze nie poniewierają się wszędzie zabawki.
      Dzieciaki sprzątają kiedy kończą zabawę,przynajmniej
      powierzchownie,ja pomagam i nie ma bałaganu.
      Od zawsze pilnowałam porządku,bo kiedy się bawią to się bawią,ale
      kiedy zaczynają bawić się w chowanego,albo wychodzimy,lub jest
      posiłek,wszystko wraca na swojej miejsce.A mieszkając w jednym
      pokoju po prostu porządek musi być.
      Wkrótce może przeprowadzimy się do większego mieszkania,dzieci będą
      miały swój pokój,myślę że wtedy będą mieli więcej luzu z
      zabawkami,bo w końcu ich pokój to ich świat.
      Nie pozwlę jednak na robienie bałaganu w naszym pokoju,i znoszeni
      wszystkiego i zostawianie gdzie popadnie.
      Wcale nie dziwi mnie twoje odczucie,sama nie raz widziałam takie
      obrazki,i też mi się to nie podoba.


      Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...

      Pozdrawiam
    • mama_kotula Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:54
      Myślę, że przy 2 pokojach to standard - dziecko się po prostu bawi tam, gdzie jest matka.

      U nas się rozmnażają cudownie klocki lego, mamy ich kilkanaście kilo i są WSZĘDZIE, nic nie pomaga, zupełnie jakby same chodziły.

      Natomiast, nie musi to być standard - ja mam zasadę, że mój pokój ma być wolny od dzieciowych gadżetów i tępię - w trakcie zabawy proszę bardzo, natomiast zaraz po zabawie bezwzględnie egzekwuję zrobienie porządku i wyniesienie stuffu dzieciowego. W innych też staram się nie szaleć, ale wiadomo, że zawsze się trafi gdzieś budowla z lego, rysunek, kredka - dla mnie to coś w rodzaju znaczenia terenu.
      Generalnie zasadę mam taką, że młode mogą bawić się wszędzie i robić bałagan wszędzie, natomiast pomieszczenia do użytku wspólnego (salon, kuchnia, przedpokój) mają być natychmiast po zabawie sprzątane. I działa. Tyle, że ja mam starsze dzieci.
      • q_fla Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 16:08
        Tak jak u mamy_kotuli. W swoim pokoju może robic co chce i mieć
        bałagan ile chce, natomiast jeżeli wywlecze coś poza swój pokój - po
        zabawie musi zanieśc do siebie. Uczę tego od początku i działa, ale
        też moja młoda jest z natury porządnicka - nie zaśnie dopóki
        wszystko w jej pokoju nie leży na swoim miejscu. W ciągu dnia miewa
        sajgon totalny, ale wiem, że zanim pójdzie spać będzie posprzątane.
    • ik_ecc Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 15:54
      Zalezy na czym Ci zalezy - czy na tym, zeby dziecko bylo czlonkiem
      rodziny czy na tym, zeby byl porzadek. 3-latek zazwyczaj chce byc
      blisko doroslych, a jesli nie chcesz zabawiac, to przynosi ze soba
      zabawki. Co w tym zlego? Trudno oczekiwac od 3-latka zeby go bawilo
      siedzenie na kanapie i sluchanie o czym to dorosli gadaja. Trudno tez
      oczekiwac zeby sie zawsze sam bawil w swoim pokoju - male dzieci sa
      dosyc socjalne i lubia byc z kims.

      U mnie nie ma zabawek w kuchni i w mojej sypialni. W kuchni nie ma na
      to miejsca, w sypialni po prostu rzadko bywa. W salonie sa jak
      najbardziej - jest to pokoj dla calej rodziny. Nie sa porozwalane,
      ale sa. Mam tez pudlo na zabawki w biurze (kiedy pracuje, dziecko
      bawi sie na podlodze), jest koszyk na zabawki w lazience (kapiele
      duzo sa fajniejsze z zabawkami).

      • gato.domestico Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 16:06
        nie zrozummy sie zle...nie chce mieszkac w obiekcie muzealnym smile
        wiadomo ze jesli jest dziecko to sa tez gadzety dziecka ( nie mam
        zamiaru separowac malego w swoim pokoju), ale to co ujzalam u
        znajomej przeszlo moje najsmielsze oczekiwania- wszystko i wszedzie.
        • mama_kotula Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 16:24
          Cytatale to co ujzalam u
          znajomej przeszlo moje najsmielsze oczekiwania- wszystko i wszedzie.


          A przypomnij sobie, jak wyglądało mieszkanie znajomej zanim miała dziecko?
          Jestem gotowa założyć się, że podobnie, tylko składniki bałaganu były bardziej dorosłe wink.
          • gato.domestico Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 16:30
            cos w tym jest smile specjalna estetka nigdy nie byla.
    • budzik11 Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 16:38
      Ja mam dom, więcej niż 2 pokoje, i na co dzień dziecięce zabawki, kartki,
      kredki, krzesełka, samochodziki są wszędzie. Ale jak spodziewam się gości, to
      sprzątam i wtedy dziecięce graty idą do pokoju dziecięcego. Nie przyjmuję gości
      między klockami i farbami. Jak goście są z dziećmi i dzieci się razem bawią i
      robią bałagan, to co innego. W każdym razie staram się, żeby "przy ludziach" był
      porządek. Moja mama miała 4 dzieci, piętro w domu i zawsze był okropny bałagan,
      a ona przy gościach zawstydzona zbierała i chowała rzeczy z tłumaczeniem "Ach,
      te dzieci, ciągle bałaganią".

      Ale swoją drogą, jak nie miałam dzieci, to wyobrażałam sobie, że dzieci bawią
      się ładnie w swoich pokojach i ich rzeczy stamtąd nie wychodzą, bo i po co. Ale
      potem oczywiście zmieniłam zdanie. Dom jest tak samo mój jak i dzieci, więc
      skoro moje rzeczy są wszędzie (nie mówię o bałaganie typu porozrzucane ciuchy
      czy naczynia - ale o meblach, książkach, bibelotach) - to czemu nie mają być
      dziecięce? W końcu wszyscy mamy się czuć dobrze w domu, wśród swoich ulubionych
      przedmiotów. A że dzieci sa tam, gdzie my, to i ich rzeczy są z nami.
      • maultier1 Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 16:59
        Przy pierwszym w miare porzadek byl. Teraz to zabawki sie walaja w
        salonie i sypialni dzieci.
        W sumie ja wole jak siedza na dole ze mna i te porozwalane zabawki
        niz jak maja wpasc na jakis genialny pomysl na gorze.
    • yagnik To nie jest normalne 27.03.10, 17:58
      żeby zabawki dziecka walały się wszędzie. Mój syn ma 3 lata, umowa jest taka że
      może sobie zrobić największy bajzel jaki tylko można sobie wyobrazić ale... w
      swoim pokoju i musi to posprzątać. W naszym domu zabawki nie walają się po
      podłogach i obserwując znajome rodziny także zabawki znajdują się tylko w pokoju
      dziecka. Nie wiem może ja jestem nienormalna a rodziny które znam dziwne ;-D
      • agar2208 Re: To nie jest normalne 27.03.10, 19:20
        Wszystko zależy od wielkości mieszkania i od tego na ile dziecku się pozwalam.
        My mamy malutkie mieszkanko 37 metrów. Synek ma swój pokój, ale jest on dość
        mały. Jednak ma tam swoje regały na zabawki, szafki na ubranka, jak tylko można
        można zagospodarowaliśmy powierzchnię jego pokoju. W naszym pokoju ma tylko
        swoje krzesło "jajo" i stoloczek, bo nie zmieściło się to w jego pokoju.
        Synek ma 22 mc. Zazwyczaj bawi się u nas w pokoju, jednak po zabawie, wszystkie
        zabawki sa zbierane do pojemników i zanoszone do jego pokoju. Staramy się
        wszystko odkładać na miejsce, żeby nie było bałaganu.
        • gazeta_mi_placi Re: To nie jest normalne 28.03.10, 12:26
          >My mamy malutkie mieszkanko 37 metrów...

          Pies koleżanki ma większy wybieg....
    • leneczkaz Re: dziecko....wszedzie... I TAK BĘDZIE :) 27.03.10, 19:28
      Mój mąż właśnie gra na x-boxie i siedzie na.. klockach big_grin
      Na stole stoją kubki małego, w sypialni leży stos książeczek.
      W jego pokoju jest porządek ale dlatego, że wyjeżdżaliśmy dziś.
      Codziennie jest burdel od 5 rano do wieczora, mimo kilkukrotnego sprzątania. Mi
      nie przeszkadza. Młody wie, że trzeba jedną zabawkę odnieść zanim przynosi się
      drugą i sam targa pudła z klockami z pokoiku swojego do salonu lub na balkon (i
      z powrotem)

      U moich sąsiadów córka ma prawo bawić się tylko w swoim pokoju i jak przychodzi
      się bawić do syna to mówi mu 'no no' jak on idzie z zabawkami do salonu. Jest
      sparaliżowana, przerażona i stoi w drzwiach kiedy mój robi sajgon. Szkoda małej,
      ale pewnie rodzice dumni jak pawie, że tak sobie małą (2,5 roku) wytresowali.
      • belzio Re: dziecko....wszedzie... I TAK BĘDZIE :) 27.03.10, 19:42
        Święte słowa u nas podobnie
      • fogito Re: to nie jest standard 27.03.10, 19:52
        To jest bałaganiarstwo rodziców i nie ma co winy na dziecko zwalać
        albo na mwielkość mieszkania
        Mieszkałam z dzieckiem w dwóch pokojach. Było czysto. Mieszkam w
        większym mieszkaniu i też jest czysto. Dziecko trzyma swoje zabawki
        u siebie i kończąc jedną zabawę odkłada na miejsce tę pierwszą. Tego
        oczywiście trzeba dziecka nauczyć od maleńkości. Mój syn ma idealny
        porządek w swoim pokoju - bez wysiłku, stresu czy krzyków (teraz ma
        6 lat). Utrzymanie porządku jest dla nas oczywiste. Ja sprzątam i on
        sprząta. Największy kłopot mamy z tatusiem, którego mamusia nie
        nauczyła porządku i czasem próbuje się wyłamać, ale mój syn szybko
        go do pionu ustawia wink
        • belzio Re: to nie jest standard 27.03.10, 19:58
          wiesz u nas też jest czysto
          • fogito Re: to nie jest standard 27.03.10, 20:06
            belzio napisała:

            > wiesz u nas też jest czysto

            to cieszę się smile
          • leneczkaz Re: to nie jest standard 28.03.10, 11:41
            no dokładnie. bo czystość a czasowy bałagan związany z zabawą dziecia to różnica.
        • fogito Re: odnośnie 'tresury' z powyższego postu... 27.03.10, 20:04
          Nie trzeba dziecka tresować, żeby nauczyć porządku. Mój syn bawi się
          w całym mieszkaniu i nie ma zakazów typu tu nie wolno. Kluczem do
          sukcesu jest sprzątanie po zabawie, które jest również samą zabawą.
          I zestresowany tez nie jest.
          Ostatnio byli u nas goście (sami dorośli). Siedzieliśmy w salonie a
          mojemu synowi znudziło się oglądanie bajki i postanowił przyjść i
          dotrzymać nam towarzystwa. Przyciągnął wielkie pudło z ikei pełne
          autek i wywalił je na środku pokoju z wielkim hukiem. Znajomi
          zamarli i myśleli, że zaraz zacznie się głośna zabawa, wrzaski lub
          marudzenie. A mój pięcioletni synek zaczął się sam bawic i bawił się
          tak gadając sam do siebie cichym głosem przez ponad godzinę. A przed
          pójściem do łóżka (syna oczywiście) wszyscy goście pomogli mu
          sprzątać, bo byli pod wrażeniem jego zachowania.

          Do autorki wątku - można nauczyć dziecko porządku pod warunkiem, że
          samemu się ten porządek utrzymuje. Nie można w końcu wymagać więcej
          od dziecka niż od samego siebie. I liczba dzieci nie ma tu
          znaczenia. Więcej dzieci to więcej rąk do sprzątania smile
          • q_fla Re: odnośnie 'tresury' z powyższego postu... 28.03.10, 11:01
            Amen.
            Nieraz ścinałam się z Fogito, zwłaszcza w temacie szczepień wink, ale
            tu przyznaje jej całkowitą rację.
            • fogito Re: q_fla 29.03.10, 09:38
              q_fla napisała:

              > Amen.
              > Nieraz ścinałam się z Fogito, zwłaszcza w temacie szczepień wink,
              ale
              > tu przyznaje jej całkowitą rację.

              Wow, miło mi. A swoją drogą, ja nawet nie pamiętam naszego ścinania
              się w sprawie szczepień surprised
              • q_fla Re: q_fla 29.03.10, 12:49
                Mnie również smile
                Było, było zwłaszcza z okazji świńskiej grypy i związanych z nia
                szczepień. Związałyście wtedy z Myelegans wspólny front. wink
                • fogito Re: q_fla 29.03.10, 14:43
                  q_fla napisała:

                  > Mnie również smile
                  > Było, było zwłaszcza z okazji świńskiej grypy i związanych z nia
                  > szczepień. Związałyście wtedy z Myelegans wspólny front. wink

                  To akurat pamiętam. I w końcu też się zaszczepiliśmy i żyjemy - póki
                  co smile
          • leneczkaz Re: odnośnie 'tresury' z powyższego postu... 28.03.10, 11:44
            > w całym mieszkaniu i nie ma zakazów typu tu nie wolno. Kluczem do
            > sukcesu jest sprzątanie po zabawie, które jest również samą zabawą.
            > I zestresowany tez nie jest.
            > Ostatnio byli u nas goście (sami dorośli). Siedzieliśmy w salonie a
            > mojemu synowi znudziło się oglądanie bajki i postanowił przyjść i
            > dotrzymać nam towarzystwa. Przyciągnął wielkie pudło z ikei pełne
            > autek i wywalił je na środku pokoju z wielkim hukiem. Znajomi
            > zamarli i myśleli, że zaraz zacznie się głośna zabawa, wrzaski lub
            > marudzenie. A mój pięcioletni synek zaczął się sam bawic i bawił się
            > tak gadając sam do siebie cichym głosem przez ponad godzinę. A przed
            > pójściem do łóżka (syna oczywiście) wszyscy goście pomogli mu
            > sprzątać, bo byli pod wrażeniem jego zachowania.

            a) jest mimo wszytko różnica między zabawą/zachowaniem 1,5- roczniaka a 6-ciolatka.
            b) jest różnica między zakazem wyniesienia zabawki a wywaleniem kartonu z
            zabawkami w salonie
            c) jest różnica między umiejętnością odniesienia zabawek (pisałam,że syn to
            robi, tyle, że on co 5 min. nosi coś nowego bo ma 1,5 roku) a panicznym lękiem
            przed wyniesieniem lali z pokoiku
            • fogito Re: odnośnie 'tresury' z powyższego postu... 29.03.10, 09:34
              leneczkaz napisała:


              >
              > a) jest mimo wszytko różnica między zabawą/zachowaniem 1,5-
              roczniaka a 6-ciola
              > tka.

              Mój syn też swego czasu miał 1,5 roku wink


              > b) jest różnica między zakazem wyniesienia zabawki a wywaleniem
              kartonu z
              > zabawkami w salonie

              No jest. Ja nie zakazauję wynoszenia zabawek. One po prostu musza
              wrócic na miejsce po zabawie smile


              > c) jest różnica między umiejętnością odniesienia zabawek
              (pisałam,że syn to
              > robi, tyle, że on co 5 min. nosi coś nowego bo ma 1,5 roku) a
              panicznym lękiem
              > przed wyniesieniem lali z pokoiku


              To twój syn się boi wynosić, czy wynosi, bo nie załapałam. Mój się
              nie boi wynosić zabawek z pokoju, ale wie, że musi je sprzątnąć po
              zabawie.
              >
              >
              • leneczkaz Re: odnośnie 'tresury' z powyższego postu... 29.03.10, 10:17
                > To twój syn się boi wynosić, czy wynosi, bo nie załapałam. Mój się
                > nie boi wynosić zabawek z pokoju, ale wie, że musi je sprzątnąć po
                > zabawie.

                To się dogadali tongue_out

                2,5- letnia sąsiadka się boi wynieść coś z pokoju. Mój syn wynosi i odnosi, ale
                trzeba mu przypomnieć, pomóc poskładać.. niesie już sam.
                Ale czasami porozwala klocki tak, że pod kanapami i meblami są.. i muszę
                nurkować. czasami bawi się klockami samochodami na raz.. Różnie to bywa, ale
                tresury nie uskuteczniam. Uczę porządku, ale nie obsesyjnego.
                • fogito Re: odnośnie 'tresury' z powyższego postu... 29.03.10, 11:59
                  leneczkaz napisała:
                  >
                  > 2,5- letnia sąsiadka się boi wynieść coś z pokoju. Mój syn wynosi
                  i odnosi, ale
                  > trzeba mu przypomnieć, pomóc poskładać.. niesie już sam.


                  a... ok.
                  Różnie to bywa, ale
                  > tresury nie uskuteczniam. Uczę porządku, ale nie obsesyjnego.

                  No to chyba dobrze. Obsesja w niczym nie jest wskazana.
      • q_fla Re: dziecko....wszedzie... I TAK BĘDZIE :) 28.03.10, 11:00
        A za dziesięć lat pokój twojego syna będzie przypominał sajgon rodem
        z perfekcyjnej pani domu.
        W myśl przysłowia: czym skorupka za młodu nasiąknie...
        • leneczkaz Re: dziecko....wszedzie... I TAK BĘDZIE :) 28.03.10, 11:49
          Polecam LO dla dorosłych i "naukę czytania ze zrozumieniem". Pokój syna jest
          zazwyczaj najczystrzym miejscem bo mój maluch lubi być blisko nas. Poza tym jak
          już pisałam odnosi zabawki po skończonej zabawie tylko, że jego zabawa to 5 min.
          każdą rzeczą i czasami gubi coś w drodze, zmienia miejsce zabaw i czynność (do
          której za chwilę wraca).

          Ja nie mam obsesji porządków (ma ją moja mama). Uważam, że dom jest dla
          człowieka a nie człowiek dla domu. Puki MY jesteśmy szczęśliwi, jest super smile

          A jeśli chodzi o czystość samą w sobie to tak sprzątamy codziennie, raz w tyg.
          przychodzi sprzątaczka i pucuje kąty. Zabawki w różnych miejscach to pikuś.
          • q_fla Re: dziecko....wszedzie... I TAK BĘDZIE :) 28.03.10, 13:05

            > Ja nie mam obsesji porządków (ma ją moja mama). Uważam, że dom
            jest dla
            > człowieka a nie człowiek dla domu. Puki MY jesteśmy szczęśliwi,
            jest super smile

            Ja też nie jestem, ale nie wyobrażam sobie potykać się o zabawki
            córki w każdym pomieszczeniu, tak samo jak nie wyobrażam sobie myć
            garów w sypialni. wink
            Nie mam też najmniejszego zamiaru sprzątać po córce za lat 10.
            Wpajanie prawidłowych nawyków i nauka samodzielnosci to nie tresura.
            Chyle coła przed moimi rodzicami, którzy nie cackali sie nade mną w
            dzieciństwie i od początku wpajali dobre nawyki.
            Między innymi dziś mamy to co mamy ( bo mąż był wychowywany
            podobnie), wszystko dzieki wpojonej w dzieciństwie dobrej
            organizacji i porządku.

            > A jeśli chodzi o czystość samą w sobie to tak sprzątamy
            codziennie, raz w tyg.
            > przychodzi sprzątaczka i pucuje kąty.

            Nie opłaca mi się zatrudniać sprzątaczki na dwie godziny w tygodniu,
            bo tyle zajmuje nam wszystkim wysprzątanie całego mieszkania.
          • fogito Re: dziecko....wszedzie... I TAK BĘDZIE :) 29.03.10, 09:37
            leneczkaz napisała:

            > Ja nie mam obsesji porządków (ma ją moja mama). Uważam, że dom
            jest dla
            > człowieka a nie człowiek dla domu. Puki MY jesteśmy szczęśliwi,
            jest super smile

            Póki co masz rację tongue_out


            . Zabawki w różnych miejscach to pikuś.

            Jak ktoś lubi to mu wolno, ale pytanie było, czy wszyscy tak mają.
            Odpowiedź - nie wszyscy.
            • leneczkaz Re: dziecko....wszedzie... I TAK BĘDZIE :) 29.03.10, 10:18
              > Jak ktoś lubi to mu wolno, ale pytanie było, czy wszyscy tak mają.
              > Odpowiedź - nie wszyscy.

              To już wiemy smile
    • mamaolenki25 Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 20:01
      normalne wink
    • izabellaz1 Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 20:16
      gato.domestico napisała:

      > Czy wy tez jestescie tak zdominowani (a raczej wasz dom) przez
      > dziecko?

      To nie jest zdominowanie przez dziecko. Dziecko uczestniczy aktywnie w życiu
      domowym. My - rodzice, mamy różne zadania do wykonania po powrocie z pracy. Nie
      mogę dziecka, którego nie widziałam cały dzień (przedszkole) wyrzucić do swojego
      pokoju z nakazem zabawy u siebie. Sama też nie mogę 100% czasu poświęcić
      dziecku. Zatem wszystko łączymy. Ona przyniesie swoje kredki, czy lalki, kuchnię
      przytaszczy czy puzzle i my coś robimy, rozmawiamy, bawimy się i Ona trochę z
      nami, trochę sama do czasu aż możemy zająć się tylko Nią.

      > jestem w koncowce ciazy i nie wyobrazam sobie swojego domu
      > w takim stanie smile

      To zacznij tworzyć wizualizacjewink
      Zabawki staramy się wieczorem sprzątać do pokoju córki, ale nie wszystko zawsze
      ląduje tam gdzie powinnobig_grin
    • camel_3d Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 20:20
      nie...u mnie maly ma wogole malo zabawek. w salonie lezy tylko pilka, stoi
      wiadereczko z klockami i maly samochdozic. reszta u malego w pokoju. ale reszta
      to tez calkiem neiwiele smile
      • phantomka Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 21:57
        Nie mamy tak, ale tez zauwazam taka prawidlowosc, ze przy dwojce to
        sie zaczynasmile Poza tym mnie znajomi juz ostrzegaja przed atakiem
        wszelkiej masci przedmiotow dzieciecych, bo pokoj dziecka bedzie u
        gory, wiec pewnie i tak bedzie wszystko znosic na dol.
    • kobraluca Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 23:12
      mam maly domek i mimo ze ograniczam ilosc zabawek sa one prawie
      wszedzie, jedynym miejscem gdzie nie ma zabawek jest moja sypialnia

      nie widze w tym problemu, balaganu nie ma, zabawki sa poukladane na
      polkach, na biezaco sprzatane, nie dopuszczam do balaganu wiec nie
      przeszkadzaja mi
    • ata99 Re: dziecko....wszedzie... 27.03.10, 23:36
      Może i trochę bałaganiarstwo, ale niech tam! Mój 3 latek ma wszędzie
      swoje "skarby". Nie pomogły fajne kosze na zabawki. Czasem się
      mobilizuję i robię porządek, aby po chwili wszystko wróciło do
      poprzedniego stanu. Cóż na entropię nie ma rady smile.
      • sonia-3 Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 08:58
        My również mamy dwa pokoje i choć córka ma swój pokój, to niestety zabawki, rysunki, kredki itp są wszędzie- ku mojej wielkiej rozpaczy. Chodzę i sprzątam, choć wiem,że to syzyfowa praca.Ale widzę że nie tylko u mnie tak jest smile
    • patysia00 Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 09:54
      Myślałam, że u mnie tak nie będzie a tu proszę. Mała zabawki roznosi
      wszędzie, do kuchni, łazienki... Mamy dwa pokoje, a jej wszystkie
      zabawki są w naszym pokoju, więc gdzie ma się bawić? Jakoś wątpie,
      żeby mała siedziała w swoim pokoju i się bawiła... Już przywykłamtongue_out
      Czasami jak poproszę to trochę posprząta, a tak to sprzątam
      wieczorem, jak idzie już spać.
      • ola33333 Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 10:32

        male dziecko lubi sie bawic w obecnosci rodzicow wiec i zabawki sa
        obecne. Mamy 4 pokoje, w kazdym jest kacik z zabawkami mlodej.
        Zabawki maja swoje miejsce na polkach. Dlatego utrzymanie porzadku
        nie jest trudne. Wydaje mi sie ze w mieszkaniu dwupokojowym tez
        mozna tak sie zorganizowac, zeby utrzymanie wzglednego porzadku bylo
        mozliwe. Kazda rzecz powinna miec swoje miejsce, jak tych rzeczy
        jest za duzo a miejsca za malo to jednak trzeba sie czegos pozbyc.
        W dziecinstwie mieszkalam w mieszkaniu dwupokojowym i jakos nigdy
        nie mialam wrazenia ze jest za ciasno, porzadek tez byl.
    • silje78 Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 11:16
      my też mieszkamy w domu i jest więcej niż dwa pokoje, jednak w ciągu
      dnia w pokoju "dziennym" jest mnóstwo zabawek. nie widzę innej
      opcji, na piętrze są nasze sypialnie i nie wyobrażam sobie tego, że
      córka (2,5r) siedzi tam sama, a ja urzęduję na dole, choć bywa i
      tak, ż idzie na górę układać tam swoje mimi do spania. ma sporo
      zabawek większych, np wózek dla lalki. nie wyobrażam sobie tego, że
      będę to nosić na górę kilka razy dziennie. w pkoju na dole ma swoją
      skrzynię i tam są pakowane zabawki, które są akurat na topie. staram
      się trzymać zasady, że jak chce np. bawić się klockami to sprzątamy
      to czym bawiła się wcześniej. jednak zabawki w pokoju dziennym mi
      nie przeszkadzają. nie walają się po podłodze, ale na kanapie zawsze
      jest kilka misiów, na stoliku jej książeczki. misiom z reguły
      towarzyszą kocyki do ich przykrycia wink i butelki
      /talerzyki do karmienia. jak przychodzą goście to po prostu układamy
      te zabawki do skrzynki (niestety z misiami się nie da bo się
      uduszą wink ), ale razi mnie pluszak wylegujący się na fotelu.
      pozostałe zabawki ma w swoim pokoju. gdybym miała dom parterowy lub
      mieszkanie w którym pokój dziecinny byłby przy dziennym to pewnie
      byłoby inaczej, choć moja olka i tak większość czasu spędza z nami
      na dole.
    • jezozwierzynka Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 13:51
      też sobie nie wyobrażałam... do czasu smile
      Ale dziecko jest tak samo częścią rodziny jak Ty i to tak samo jego dom. Zobacz,
      Twoje przedmioty są w całym domu. Dom powinien być dostosowany do potrzeb
      dziecka tak samo jak do dorosłych, czyli siłą rzeczy w kuchni będą jego stołki,
      krzesełka, zabawki, w łazience zabawki, podnóżki itp.
      normalne. No i dziecko chce być tam, gdzie rodzice, więc nie licz na to, że
      zamkniesz jego świat w jego pokoju, bo najprawodpodobniej w pokoju będzie tylko
      spać smile
      • dzoaann Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 15:00
        a mnie dziwia teksty typu jak dziecko skończy zabawę samochodami, to musi
        sprzątac, bo potem bawi się klockami, czy cos takiego. Zabawa jedną zabawka
        wyklucza zabawę drugą? Moje dzieci dopóki sie bawiły mogły wywlekać co chciały,
        budować garaż z klocków dla autek i domek dla misiów i innych maskotek lub
        cokolwiek. Sprzątały gdy w ogóle skonczyły sie bawić, najczęściej wieczorem, a
        nie kilka razy w ciągu dnia.
        • q_fla Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 15:48
          A ty jak np prygotowujesz posiłki w niedzielę w kuchni sprzątasz
          tylko wieczorem?
          Nikt tutaj nie napisał, że dziecko bawi się jedną zabawką i musi ją
          sprzątnąć. Nie wyobrażam sobie np spożywania posiłku w
          pomieszczeniu, w którym panuje totalny bajzel spowodowany
          wywleczeniem połowy zabawek dziecka.
          Zostałam tak nauczona: zajmujesz się czymś - jak skończysz - chowasz
          na miejsce. Mam wtedy porządek i nie marnuję wieczornego czasu na
          sprzątanie.
          • dzoaann Re: dziecko....wszedzie... 29.03.10, 14:38
            napisałam, że sprzątaja, gdy skonczą sie bawićsmile a nie tylko wieczorem.
            NAJCZęściej wieczorem, bo bawia sie popołudniu i przed obiadem nie ma ich w domusmile
            jasne, że nauczone sa porzadku, odkładania rzeczy na miejsce itp. Ale wiedza
            tez, że maja prawo wywlec wszystko o ile miejsca starczy, ma to sens w zabawie i
            potem posprzątają.
            a posiłki przygotowuję nie tylko w niedzielęsmile i sprzatam raczej rano, bo
            wieczorem mam czysto.
            Najmłodsza rezyduje w salonie, ma tu swoje kosze z zabawkami i jak na razie
            sprzatamy razem, choć w wiekszym stopniu jasmile
            I ktos tam wczesniej jednak pisal,że jak jedna zabawka skończy dziecko sie bawić
            to odkłada na pólkę itp. I to mnie zdziwiło, bo czemu nie można sie bawic dwoma?
            Niech sprzątnie, gdy skończy się bawić i zajmie czymś innymsmile
        • mama_kotula Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 16:24
          Cytata mnie dziwia teksty typu jak dziecko skończy zabawę samochodami, to musi sprzątac, bo potem bawi się klockami, czy cos takiego.

          Najczęściej wynika to z braku miejsca. Jak na podłodze leży rozwleczone 12 kilo klocków lego, to miejsca na zabawę samochodami jest niewiele, do tego w trakcie zabawy samochodami depcze się po klockach (a to boli) i tak dalej. Poza tym zgadzam się z qflą.
          U nas dodatkowo jest sprzątanie przed odrabianiem lekcji - kiedy na podłodze/stole leżą zabawki, to zgiń przepadnij, odrabianie trwa ponad godzinę, bo dziecku wzrok i ręce uciekają tongue_out

          Poza tym, z doświadczenia widzę, że sprzątanie na bieżąco wywołuje mniej konfliktów w temacie wieczornego sprzątania - jeśli trzeba pozbierać klocki, samochody, domek dla lalek, malowanie farbami i milion innych rzeczy, sprzątanie się przedłuża, nudzi, powoduje akcje pt. "to są TWOJE rzeczy i ty masz je sprzątać".

          Aaa - i jak najbardziej, zabawy powiązane są ok, czyli to twoje wspomniane budowanie garażu dla autek czy domu dla misiów. Natomiast nie uznaję zostawienia rozrzuconych klocków "bo potem będę budować" ("potem" najczęściej nie następuje, bo nie ma czasu) i zabieranie się np. za robienie przyjęcia dla pluszaków, następnie zostawienia pluszaków na herbacie i zabieranie się za malowanie farbami itp..

          Ja tępię najbardziej jedno - nie uznaję akcji "w pokoju jest już taki bałagan, że nie ma miejsca na zabawę, więc idziemy bawić się do innego pokoju". Bezlitośnie gonię do sprzątania.
        • fogito Re: dziecko....wszedzie... 29.03.10, 09:47
          dzoaann napisała:

          > a mnie dziwia teksty typu jak dziecko skończy zabawę samochodami,
          to musi
          > sprzątac, bo potem bawi się klockami, czy cos takiego. Zabawa
          jedną zabawka
          > wyklucza zabawę drugą?

          smile Chodzi o całkowite porzucenie jednej zabawy i zajęcie się czymś
          innym. Budowanie z klocków garażu dla aut jest wskazane jak
          najbardziej. Ale już pozostawienie rozwalonyh klocków lego i
          sięgnięcie po szachy oznacza, że klocki muszą być najpierw
          posprzątane, bo później zabraknie motywacji i chęci po prostu.

          Sprzątały gdy w ogóle skonczyły sie bawić, najczęściej wieczorem, a
          > nie kilka razy w ciągu dnia.

          Tak to u nas się dzieje, bo wizycie gości mojego syna. Dzieci przez
          godzinę wyciągają wszystko po kolei a potem jest sajgon i
          marudzenie, że im się sprzątać nie chce, bo tego jest dużo. Dlatego
          takie sprzątanie to u nas zupełny wyjątek.
          My stosujemy zasadę montessori - skończyłeś to odłóż na półkę,
          zanim weźmiesz coś innego. Super uczy dzieci porządku i dyscypliny.
          • yagnik Re: dziecko....wszedzie... 29.03.10, 11:13
            > Tak to u nas się dzieje, bo wizycie gości mojego syna. Dzieci przez
            > godzinę wyciągają wszystko po kolei a potem jest sajgon i
            > marudzenie, że im się sprzątać nie chce, bo tego jest dużo. Dlatego
            > takie sprzątanie to u nas zupełny wyjątek.
            > My stosujemy zasadę montessori - skończyłeś to odłóż na półkę,
            > zanim weźmiesz coś innego. Super uczy dzieci porządku i dyscypliny.

            Popieram metodę w całek rozciągłości smile)
            • fogito Re: dziecko....wszedzie... 29.03.10, 12:02
              yagnik napisała:

              >.
              > > My stosujemy zasadę montessori - skończyłeś to odłóż na półkę,
              > > zanim weźmiesz coś innego. Super uczy dzieci porządku i
              dyscypliny.
              >
              > Popieram metodę w całek rozciągłości smile)

              U dziecka sprawdza się rewelacyjnie smile Gorzej z mężem, za którego
              mamusia sprzątała i niestety złe nawyki ciągną się za nim jak smród
              po gaciach uncertain Zawsze zdziwiony, że musi po sobie sprzątać i jeszcze
              marudzi pod nosem. Czego się Jaś nie nauczy tego Jan nie będzie
              umiał sad
    • budzik11 Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 14:35
      Mnie śmieszy moja teściowa, maniaczka porządku, zajmująca się wnukiem u siebie w
      domu, gdzie jest część zabawek małego (na szczęście to nie moje dziecko). Zabawa
      tego chłopczyka z babcią wygląda tak, że on bierze zabawki z półki, a babcia
      biegnie za nim i prawie krzyczy "Krzysiu, nie rób mi bałaganu, poustawiaj autka
      na półkach" - i tak w kółko. Szaleństwo.
    • ila79 Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 21:18
      Tak, zabawek jest sporo nawet jak sa posprzątane to rzucają się w
      oczy w salonie. Oprócz tego stolik z "robótkami", które ostatnio
      mocno sie rozrosły i bibułki, kleje, bloki, farby powoli wypełzają
      na jadalnię. Oprócz tego babcia z dziadkiem w swojej własnej
      sypialni mają zawieszony uklad planetarny (z reklamówek, folii
      aluminiowej i nitek) produkcji młodego. Sami mu pomagali go zrobić,
      więc reklamacji nie przyjmuję smile.
    • joshima Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 22:36
      gato.domestico napisała:

      > Czy wy tez jestescie tak zdominowani (a raczej wasz dom) przez
      > dziecko? jestem w koncowce ciazy i nie wyobrazam sobie swojego domu
      > w takim stanie smileczy to normalne przy dziecku czy poprostu
      > balaganiarstwo?
      Ja tam nie wiem, czy to jest bałaganiarstwo. Wszystko zależy od tego jakie kto
      ma mieszkanie i jak jest je w stanie zagospodarować. Ja mam do dyspozycji parter
      domu i dziecku wydzieliłam cały pokój dzienny. Mam tam względny porządek kiedy
      dziecko śpi, czyli dwa razy po godzinę w dzień i wieczorem. Poza tym dziecko to
      przecież członek rodziny. Skoro godzimy się na przykład ma miski z psim czy
      kocim jedzeniem stojące w kuchni, gazety męża na pralce w łazience itp. to
      dlaczego mamy się nie godzić na rzeczy dziecka leżące tam gdzie ono tego potrzebuje?
      • batutka Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 23:02
        ja mam dwie corki (rok i 4 mies. i 2 lata i 5 mies.)
        mieszkamy w 3 pokojowym mieszkaniu, wiec jakiejs wielkiej przestrzeni nie ma,
        ale... dziewczyny bawia sie w zasadzie tam, gdzie chca (no, oprocz kuchni,
        lazienki, naszej sypialni)
        ale tzw duzy pokoj, ich pokoj jest zdominowany przez nie i zabawki i ja nie
        widze w tym problemu
        czesto siedzie z nimi w ich pokoju i razem sie bawimy, ale czasem musze cos
        zrobic w innym pokoju, a dziewczynki chca obok mnie byc, a jenoczesnie sie bawic
        i ja je nie wyganiam do ich pokoju - nie widze powodu, dla ktorego mialabym robic
        dodam, ze jestem pedantka, lubie porzadek - ale sprzatam na bieżąco wiec nigdy
        nie ma wielkiego balagany
        corki koncza jedna zabawe, sprzatamy razem i zaczynamy druga
    • kamelia04.08.2007 Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 23:09
      musisz sie jeszcze sporo nauczyć. Brak ci doswiadczenia zyciowego
    • karro80 Re: dziecko....wszedzie... 28.03.10, 23:49
      1 dziecko, 2 pokoje - sypialnia zachowana w stanie bezdzieciowym -
      kuchnia oprócz hustawki w drzwiach też - mała egzystuje w tzw
      saloniewink razem z nami i wcale nie jest najgorzej -moe dlatego, że
      nie mamy jakiejść koszmarnej ilosci zabawek?

      Jak ma ktos przyjśc i pod wieczór ogarniam na szybko -czyli
      większośc zabawek sru do kosza na zabawki -mała niby sprzata po
      sobie ale wiadmo jak to wygladasmile
      • majaaleksandra Re: dziecko....wszedzie... 29.03.10, 08:28
        Córka jedna, pokój też jeden.
        Ma wydzielony najprzytulniejszy kąt pokoju,poustawiane skrzynki na zabawki i biurko na papiery kredki itp.
        Nie mam problemu z ekspansją zabawek na świat, poza gumową kaczką w łazience.
        Codziennie wieczorem zabawki do skrzynek, papiery w kuwetkę i jest elegancko.
        Bardziej martwi mnie jak się zorganizuje tą sprawę w wersji z 5 letnią kobietką i powiedzmy 5 miesięcznym bąblem...
        Wtedz to zalew dzieciowzch akcesoriow chyba nieunikniony.
    • koza_w_rajtuzach Re: dziecko....wszedzie... 29.03.10, 08:22
      No cóż, dziecko to członek rodziny, więc nic dziwnego, że jego rzeczy walają się
      w bardzo różnych miejscach. U nas zabawki są głównie w jednym pokoju i staram
      się je jako tako w ryzach trzymać z mniejszym czy większym skutkiem. Część jest
      pod łóżkiem, część pod łóżeczkiem wink, duży kosz z zabawkami pod schodami, część
      zabawek jest w tapczanie, a reszta leży sobie w koszach na zabawki i zajmuje pół
      pokoju. Teraz jak spojrzę po pokojo-kuchni, w której teraz jestem, to widzę z
      zabawek tylko pianinko, ale też jest krzesełko do karmienia, koło komputera
      płyty z grami dla dzieci wink, cała masa książek z bajkami dla dzieci na półce. A
      w łazience na półce koło wanny jest pełno zabawek do kąpieli, kosmetyki
      dziecięce itd. No bo w naszym domu mieszkają dzieci i tak to już jest.
    • truscaveczka Re: dziecko....wszedzie... 29.03.10, 09:45
      Orany też mnie to zawsze zaskakuje. Mam dziecko i jakoś nigdy tego
      u siebie nie zauważyłam.
      Nie jestem porządkową terrorystką, zwyczajnie dziecko było od
      zawsze nauczone, że zabawki lubią być razem smile
      Teraz ma 5 lat i nadal nie widzę objawów zadzieciowania terenu wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka