Synek ma 15 miesięcy, od 7 miesięcy chodzi do (małego prywatnego) żłobka. Jest
jedynakiem, mieszka tylko ze mną (tata oddzielnie). Od niedawna zrobił się
strasznie zazdrosny. Ma po sąsiedzku ciut starsza koleżankę, lubi się z nią
bawić, ale jak ją biorę na ręce dostaje szału, wyje, rzuca się na mnie, na
nią, bije, gryzie. Do żłobka niedawno przyszedł maluszek 8 miesięcy i siłą
rzeczy jest sporo noszony na rekach. Radek jak tylko widzi go u "cioci" na
rekach dostaje spazmów, histerii, ryczy, wyje, rzuca się na nich. Dodam, że
nie ma problemu z zabawą w grupie, z zabawami z dziećmi, jest śmiały, odważny,
zaczepia dzieciaki, na placu zabaw się bawi.
Czy to tylko taki "etap"? Przejdzie samo czy nie? Jak sobie z tym radzić?
Czuję się taka bezradna w tej kwestii